Dodaj do ulubionych

Dziennikarze sami o sobie

02.11.12, 23:27
Fajna była cała audycja, aczkolwiek na razie tylko fragment jest dostępny. Warto posłuchać tych paru minut. Bardzo się ładnie wpisuje w niedawny pewien wątek.


www.tokfm.pl/Tokfm/1,102433,12788846,Gugala___Z_upadlajacej_checi_zysku_my___dziennikarze.html
Obserwuj wątek
      • kora3 Zauważ, że istnieją w PL media 03.11.12, 01:23
        w których dokładnie mówi się ustami dziennikarzasmile kto ma rację, a kto plecie bzdury, a nawet wyłuszcza jakie i dlaczego oraz co nalezy na ten temat mysleć. Należa do nich m.in. "Radio Maryja", "TV Trwam", "Nasz DZiennik", "Fronda" ...Jednym takie dziennikarstwo od strony tworzenia go o konsumowania odpowiada, a innym - mniej, albo wcale. Niektórzy stawiają na to, zeby widz, słuchacz, czytelnik sam doszedł do tego, kto plecie bzdury i jakie np. zestawiając jego poglądy z poglądami innych, opiniami ekspertów, czy komentatorów. KAzdy zatem znajdzie coś dla siebie smile
        • oby.watel istnieją w PL media 03.11.12, 02:31
          Zauważyłem, że w PL odbiorca nie oczekuje wyjaśnień, nie chce wiedzieć. Szuka tylko potwierdzenia tego, co już wie. Wszystko, co jest sprzeczne z jego przekonaniem jest kłamstwem. I nie jest ważne, czy "prawda" w ogóle ma sens.

          Z drugiej strony katolickie i prawicowe media prawdę traktują dość specyficznie. Według nich to jest prawdą, co pasuje do tezy. A nawet jeśli nie pasuje, to się nieco przeszlifuje, naciągnie, nagnie i wpasuje.

          Pierwszy z brzegu przykład z portalu Fronda: W wywiadzie dla Gali, lider Behemotha przyznał, że koledzy z jego zespołu dokonali zbiorowego gwałtu na pijanej kobiecie. W rzeczywistości lider Behemotha niczego takiego nie przyznał. To w "odczuciu" reporterki przeprowadzającej wywiad zabawianie się kilku pijanych mężczyzn z pijaną kobietą "to był gwałt". I to na dodatek zbiorowy.

          Najgorsze, że już w sądach też coraz częściej liczą się odczucia sędziego, a nie fakty i paragrafy.
          • diabollo Re: istnieją w PL media 03.11.12, 08:07
            Przepiękna Koro,

            tutaj media katolictwa niestety nie są jedynymi winnymi.

            Doskonale pamiętam, że raport MAK unisono opluwali wszyscy jak leci - od prawa do lewa (choć "lewo" to u nas też "prawo").

            Polska jest przekrzywiona na prawactwo, a już napewno media elektroniczne, gdzie jakieś tam najmniej prawackie centrum nazywa się pogardliwie, a kabaretowo "miedia liberalne" (w takim TVN24 dominują goście z katolickiego prawactwa, bo bardziej widowiskowi, więc pewnie lepiej się "liberalne medium" z nimi sprzedaje.)

            Kłaniam się nisko.
            • kora3 Kochany Diabollo 03.11.12, 12:29
              To, jak co się sprzedaje - jest faktem. Natomiast ja wychodzę z założenia, że medium obiektywne to jest takie, w którym przedstawiane są fakty, informacje wraz z najróżniejszymi komentarzami, żeby odbiorca mógł sobie wyrobić zdanie sam.

              Z całym szacunkiem, ale ja jako liberał i całkiem poniekąd prywatnie tu na tym forum speiram się z Wami, gdy dostrzegam stereotypowe i moim zdaniem nieprawdziwe przedstawianie faktów - choćby owa niemożliwa do zdobycia w Rzeszowie pigułka "po". I dobrze wiesz, że robie to bynajmniej nie w obronie tzw. "zycia poczętego", czy przeciw takim pigułkom, tylko zwyczajnie walczę o prawdę!

              W linkowanych przez Ciebie i nie tylko Ciebie materiałach ze źródeł różnych także dostrzegam wskazywanie odbiorcy co ma myslęć, ba w sposób nie pozostawiający mu cienia watpliwosci, czy miejsca na własne refleksje. Tak to jest z tekstami i mediami ideolo i mnie to nie oburza. Oburza mnie natomiast, gdy takie techniuki stosją media, które się mienią niezależnymi i jako takowe chcą przedstawiac.

              Pomijając już takie sprawy, jak aborcje itp. Kiedyś głośna była sprawa, gdy rodzinie odebrano dziecko, dziewczynkę z powodu podejrzenia, że jest ona molestowana seksualnie. O ile pmietam umieszczono ją w rodzinnym pogotowiu opiekuńczym. Rozpetałą się burza medialna i wszyscy jak jeden naskoczyli na sąd, kuratora i psychologa, którzy za tą decyzją stali. "To dla dziecka wielka trauma", "jak mozna było bez dokłądnego zbadania sprawy" itd.
              A prawda była taka, że poidstawa do podejrzeń o molestowanie były rysunki dziecka przedstawiające łysego czowieka ze sporym worem w kroczu i małą głowę w tym kroczu. Dziewczynak na pytania kto to jest mówiła, że ":dada" - tak nazywała dziadka, ojca matki z którym miała kontakty czeste.
              Tego rodzaju rysunek w każdym kto trochę mysli wzbudziłby podejrzenia, wiec nic dziwnego, ze wzbudził je w opiekunce dziecka w przedszkolu. Ta sprawę zgłosiła. Machina ruszyłą, ale najważniejsze było to, że opiekunka prawna dziecka, matka odmówiła czasowego izolowania dziecka od swego ojca, czyli "dady" nie wierzac, jakoby mógł je molestować.
              W tej sytuacji sąd nie widział wyjscia, jak tylko administracyjnie odizolować dziecko. I wówczas media, zamiast skupić się na tym, że każdy ma prawo nie wierzyć w ohydne skłonności kogoś ze swych bliskich, ale powinien nawet nie wierzac słuchać psychologów i to dziecko chronić, skupiły sie na tym, że "dziecko brutalnie odebrano matce". Qrva - odebrano, bo matka założyła a priori, że jej ojciec nie moze dziecka molestwać i nie zastosowała się do zaleceń sądu i psychologa, żeby dziecko do czasu wyjaśnienia sprawy nie miało kontaktu z dziadkiem (o ile wiem nie mieszkał z nimi ów dziadek, tylko był czestym gosciem, byłą wiec techniczna łatwośc ograniczenia jego kontaktów z dzieckiem).


              No i całą sprawę rozdmuchano w kierunku "zabrania dziecka", a nie tego, że do molestwoania seksualnego dzieci czesto dochodzi w rodzinach przez osoby, których nikt nie podejrzewałby o takie skłonności i jakkolwiek nie należy z góry zakłądać, ze każdy taki rysunek, czy tekst dziecka świadczy o czyjeś winie, to nie mozna tego z założenia negować i trzeba stosując się do aleceń sądu i psychologa postępować, a nie jak dyktuje serce - proste.

              Podobnie się teraz traktuje sprawę matki z Opola. "Dramat", "jak mozna było", tylko mało kto zająknie się, że ta kobieta przez ponad 2 lata nie reagowała na przynaglenia i wezwania. Jasne, nie miała kasy, ale miała rece nogi sprawne i głowę - mogła odwoływać się, pisać, zasiegnąć porady bezpłątnego prawnika (są tacy) - wiedzac, ze ma dzieci, którymi opiekuje sie sama nie zrobiłą NIC, żeby uniknąć sytuacji, w której w końcu te dzieci się znalazły.
              Ale na to nikt uwagi jak widać nie zwraca - mowa jest znów o brutalności, o beduszności, o tym, ze mafioso to do aresztu by nie trafił itp.
              Tak, to było beduszne - wejśc z rana i zabrać matkę, a dzieci do placówki, ale to nie stało się z nagła, DWA LATA pani nie wykazywała żadnej inicjatywy, by na jote zmienić sytuację. Z tego co teraz na ten temat słychać w mediach wynika, że jesli się ma pod opieką dzieci, należy kpić sobie z kar takze takich zmienionych na areszt, bo przecież wymiar sprawiedliwosci nie może ukarać DZIECI za rodziców, a ten co się własnie poważył na to został sprowadzony do parteru i solidnie ocerniony, jako bezduszny. A ja tymczasem uwazam, że dwa lata to na tyle czasu, żeby się odwołać od orzeczenia sądu, którego wykonanie byłoby także karą dla dzieci i jesli ktoś tego nie robi, to albo jest niedorozwinięty, albo kpi sobie z prawa licząc na "schowanie się" za dziećmi. Udało się tym razem, m.in. "dzieki" przedstawieniu sprawy przez media i należy sie spodziewać, że takich przypadków bedzie wiecejsmile

              Nier, nie chodziło o przedstawienie w piewrwszym przypadku dziadka, jako pedofila bez dowodów jego winy, ani matki w drugim jako perfidnej przestępczyni unikającej kary - chodziło o pokazanie całości, a nie granie tylko na ludzkich uczuciach pokazując "zabieranie matkom dzieci" - bo obie te sprawy mają aspekt taki, że te dzieci ucierpiały na ŻYCZENIE matek, a nie z powodu li tylko bezduszności wymiaru sprawiedliwości.
                  • diabollo Re: Kochany Diabollo 03.11.12, 18:16
                    W takim razie, jak reanimujesz komputer, gorąco za czcigodną Gaiką polecam.
                    Pan dziennikarz mówi bardzo słuszne rzeczy, niestety krytyczne dla środowiska dziennikarskiego.

                    Kłaniam się nisko.
                    • kora3 Re: Kochany Diabollo 03.11.12, 18:35
                      ale na pewno posłucham - teraz naprawdę nie mam jak sad a krytyka o ile jest twórca, jest zawsze fajna i dobra. Zresztą jak sam widzisz, ja też swego środowiska wcale nie gloryfikuję Diabciu.

                      PS. A co powiesz o podanych przeze mnie przykładach?smile
            • oby.watel Re: istnieją w PL media 03.11.12, 12:02
              Żeby myśleć trzeba mieć podstawy, czyli informacje. Rzetelnie podane bez podkoloryzowania. Oddzielone grubą kreską od komentarza. Jeśli całkiem poważnie media podają, że raport MAK jest do dupy, jeśli znana dziennikarka twierdzi, że ten raport to "plucie" jej w twarz, to co widz, słuchacz, czy czytelnik ma myśleć? Że specjalnie podali takie przyczyny katastrofy, choć "prawdziwe" były inne? A gdzie znajdzie informacje jakie?
              • kora3 Re: istnieją w PL media 03.11.12, 12:39
                zgadzam się Obywatelu, tylko raczej nie liczyłabym na to i słusznie, ze w jakimś medium zostanie opublikowany np. kilkuset stronicowy raport - dowolny. Siłą rzeczy wiec do jakichś jego fragmentów, albo i do całości odnoszą sie komentujący, a widz, czy czytelnik nie ma mozliwosci z reguły poznać tej całości,a nawet gdyby miał, to nie czarujmy się - nie zrozumie.

                Pisze tu do Diabolla o dwóch dużo prostszych sprawach niż raport MAK. O zabraniu matce córeczki, gdy podejrzewano, że jest molestowana przez jej ojca i o zabraniu dzieci zatrzymanej matce z OPola. Zoabcz jak te sprawy przedstwiono jednostronnie. MAsz kochające matki, którym odbiera sie dzieci i bezduszny wymiar sprawiedliwosci. Tylko, ze to nie tak było do końca w obu pzrupadkach, ale "dramat dziecka i rodziny" sprzeda sie lepiej niż informacja ze w jednym przypadku mamusia odmówiła izolowania dziecka od osoby, co do której były przesłąnki, ze być moze je molestuje, a w drugim przez dwa lata nie kiwnęłą palv\cem by odwołąć się od grozącej jej karysad
                Odium tego postepowania matek spadło na dzieci, ale łzy wyciska nie prawda, a "dramat" wiec w obu przupadkach rolę mamuś w tychj sprawach niemal całkowicie i bardzo dyskretnie pominięto
                • oby.watel Re: istnieją w PL media 03.11.12, 17:30
                  W sprawie z Opola matka była przekonana, że sąd umorzył postępowanie. Tylko że Donald Tusk zmienił prawo w zeszłym roku. I to co dotychczas było umarzane lub odraczane po tej zmianie stało się egzekwowalne. Matka przedstawiała panom funkcjonariuszem pismo z sądu. Dlaczego nie można było z aresztowaniem poczekać do wyjaśnienia?

                  Nie chodzi o publikowanie całego raportu. Chodzi o wyciągniecie z niego prawdziwych wniosków. Omówienie. A nie pieprzenie że "pluje w twarz", bo zawiera nie to, czego się od niego oczekuje. A oczekuje się, żeby z jednej strony przyznali się Ruscy, a z drugiej żeby stanowił oskarżenie Tuska. A prawda jest taka, że za wypadek odpowiada kierowca, pilot, woźnica, a nie budowniczy pasa, drogi czy radaru.
                  • kora3 Re: istnieją w PL media 03.11.12, 18:52
                    a to zaskajuące, bo prawo nie działa wstecz przecież. Ale ok - nie znam szczegółow, wiec się jakoś autorytatywnie nie wypowiem. Wiem tyle, że jesli jakaś sprawa jest w toku, w trybie odwołania, skargi, to się takich kroków, jak zatrzymanie nie stosuje. Znakiem tego wiele przemawia za tym, że pani żle zrozumiała, albo nie dołożyła starań. Warto byłoby to dokładnie zbadać ZANIM powiesi sie psy na wszystkich ją gloryfikując pod niebiosa.

                    Wiesz, ja słyszałam opinie po opublikowaniu raportu i wcale nie wszystkie były, że "opluwa" i takie tam. Były opinie ze jest nieścisły, niedbały i wcale nie wykluczam, ze moize taki być, przede wszystkim dlatego, że robiony na szybko, a katastrofy lotnicze bada się latami.
                    Ta jest szczególna, bo zginęła głowa jednego państwa na terenie innego i jakby nie oceniać p. L. KAczyśnkiego to nie rozwałka prywatnej awionetki.

                    Obywatelu, ja uwazam tak: jesli się coś krytykuje, samemu powinno się przejawiać wiecej rzetelności czy rozsadku. Sam kiedyś "łyknąłeś" opowieśc o tym, jak to oskarża się w wiadomej sprawie "bombowej torby" dziennikarza. Oparłeś na podstawie jednostronnej relacji podejrzanego w dodatku nie tylko swe wnioski dotyczące jak to było, ale i jak działa aparat sądusmile
                    Zrobiłeś dokładnie tak, jak oczekiwali twórcy tego w wido0czny sposób jednostronnego materiału - "wiedziałęś" ze było,jak mówi podejrzany i "wiedziałęś" ze oskarżono go z sufitu. Taka sama postawa cechuje tych, którzy łykają "jak było" z raportem MAK - u bez analizy, poszukania dalej, prób bodaj dowiedzenia sie wiecej. Czegóż wiec dziwisz się mediom i odbiorcom idącym po linik najmniejszego oporu, skoro sam po tachich chadzasz?
                    • oby.watel Re: istnieją w PL media 04.11.12, 11:00
                      kora3 napisała:

                      > Obywatelu, ja uwazam tak: jesli się coś krytykuje, samemu powinno się przejawiać
                      > wiecej rzetelności czy rozsadku.

                      Znowu temat przerósł czcigodną interlokutorkę i zaczyna deliberować na poboczny temat? Jeśli się udziela światłych rad, to wypadałoby świecić przykładem. Napisałem, że wiele, jeśli nie wszystko zależy od dostawcy względnie sprzedawcy treści. Bo to on przekazuje wieści. Uważasz, że jest inaczej i że "wiele zależy od widza, słuchacza, czy czytelnika - czy chce myśleć i czy jest w stanie robić to na serio", to Twoje prawo. Jak się natężysz to na pewno wymyślisz co się stało w Stanach bez włączania radia, telewizora i sięgania po prasę. A raport MAK to naplucie w twarz, bo słuchacz myśli na serio, że to był zamach, o którym raport nie wspomina. Przemawia za tym wiele wymyślonych przesłanek i każdy głupi wie i rozumie, że to był zamach. Po pierwsze mgła. Po drugie obsługa lotniska. Po trzecie specjalnie spreparowana brzoza. Po czwarte trotyl. Po piąte nitrogliceryna. Po szóste zaćmienie Księżyca. Tylko od widza, słuchacza, czy czytelnika zależy co jeszcze wymyśli i uzna za dowód.


                      Swoją drogą to ciekawe, że oskarża się Rosjan, że nie zabezpieczyli wraku i jednocześnie dysponuje się tak dużą ilością "materiału badawczego". Dlaczego prokuratura nie bada źródła jego pochodzenia? Jak Ruscy szabrują to źle i hucpa, a jak Polacy to dobrze bo w zbożnym celu? Po co wydawać pieniądze na transport wraku do Polski, skoro go eksperci Macierewicza przywożą po kawałku za darmo?
                      • kora3 Chwila, chwila Obi 04.11.12, 13:11
                        czegosik nie pojmuję... Skoro wszystkim media wtłoczyłot do głowy, że w raporcie MAK-u jest o zamachu smile to wyjaśnij mi może tak jakoś prosto dlaczego ja, Ty, Gaika, Diabollo, Qrczak i całą masa ludzi w PL i poza jej granicami zainteresowana sprawą katastrofy smoleńskiej jednak uwaza, że gadanie o zamachu to brednie?
                        Wg twej teorii powinnismy być tak samo ogłupieni przez media, jak i innismile Nie jesteśmy - jakieś pomysły, wnioski?

                        Moim osobistym zdaniem Obywatelu raportem MAK-u można sobie to i owo podetrzeć po zrobieniu tego, czy owego. To, co w nim jest to są tzw. oczywiste oczywistości. I wcale nie uważam bynajmniej,ze tak go "spreparowano" - po prostu -w cywilizowanym świecie katastrofy lotnicze bada się latami, nawet wówczas, gdy przyczyna wydaje się być oczywista, ba nawet wowczas, gdy z głębszych analiz wynika, że oczywista jest.
                        W tym, czy zeszłym roku na tym forum pisałam, że włąsnie zakończono prace nad badaniem przyczyn katastrofy Concorda. Trwały one Obywatelu 10 lat (słownie: 10 lat) i wcale nie jest to szczególnie długi okres czasu badanie przyczyn katastrof pasażerek.
                        W świetle tego raport po pół roku czy roku to moze być najwyżej wstępna ocena, a nie coś co zamyka sprawę - daruj.

                        Kolejne moje zupełnie osobiste zdanie jest takie, że zarówno strona polska, jak i rosyjska popełniły kardynalny błąd polegający na tym, że nie powołąły w sprawie katastrofy międzynarodowej komisji. Wszystkim to, łącznie z Rosjanami i naszym rządem byłoby na rekę - z tej prostej przyczyny, że zamykałoby oszołomom usta w temacie "ruskich szwindli" i "tusko-putinowskich szachrajstw". Polacy, nawet niekoniecznie oszołomieni prawicowo nie przejawiają szczególnego zaufania do Rosjan- ma to oczywiste konotacje historyczne.
                        Mozna i trzeba było przewidzieć, że kazdy nawet najmniejszy błąd tychże, czy nietakt bedzie postrzegany przez "szkło powiekszające" naszych animozji do nich i podkrecane przy tym przez oszołomstwo.

                        Poza tym wszystkim Obywatelu - powiem wprost - uwazam, że przynajmniej czesc ludzi tutaj broniąc słusznych racji, posługuje się jednak kluczem, który moim zdaniem jest dla tej sprawy niewłasciwy.

                        Nawet mając po "drugiej stronie" oszołomów ględzących o helu, trotylu i generatorze fal oraz "podstawionej brzozie" lub/o sztucznej mglewink nie powinno się, moim stromnym zdaniem rzecz jasna, stawić sprawy tak, że nie ma se czym dupy zawracać, bo co z tego, ze jakiś samolocina se pierdzielnął. Jak już pisałam - niezależnie od oceny prezydentury pana Lecha Kaczyńskiego, sympatii doń, czy antypatii policzycznych, czy ludzkich - to był urzedujący, demokratycznie wybrany prezydent RP wraz z małżonką, a razem z nimi na pokładzie było wiele osób znaczących w naszym państwie. Tego rodzaju katastrofa nie wydarzyłą sie chyba nigdy w czasach nowożytnej Europy! Zobaczyłbyś co by sie działo, gdyby tak zginął prezydent USA, Francji, Niemiec, Rosji, czy czynnego kraju. Sadzisz, że wszyscy tam odpuściliby i stwierdzili, ze no "eee spadło się chłopu, trudno". Wcale nie i nic w tym dziwnego. Badano by każdy wątek i w tym też nic dziwnego.

                        Kolejne moje osobiste zeznanie jest takie, że ja w zamach nijaki nie wierzę, bo zwyczajnie nikt w nim nie miałby interesu, poza przyznaję to szczerze PiS-em, a raczej Jarosłąwem K. , ale w to, żeby zmontował zamach na brata - też nie wierzę.
                        Rzecz cała w tym, że poza duperelnymi teoriami o sztucznych mgłach, podstawionych brzozach itd. nie dzieje się dobrze wokół śledztwa smoleńskiego Obi. I nie jest to spiskowa teoria dziejów, tylko fakty.

                        Pomijam już zamieszanie ze zwłokami na poczatku, nieprawdziwe informacje o wydobyciu wszystkich, kiedy wcale nie dało sie tego stwierdzić, ani zwłok ze względu na stopień zniszczenia policzyć, niedbale wykonane identyfikacje, które owocują teraz ekshumacjami i ponownymi pochówkami w atmosferze skandalu. To są rzeczy, które nie powinny się zdarzyć moim zdaniem nie tylko ze względów moralnych, ale także politycznych! To jest teraz w2oda na młyn różnych oszołomów i tylko idiota zupełny sie temu moze dziwić.

                        Wokół smoleńskiej katastrofy nadal jest wiele niewyjaśnionych, w każdym razie opinii publicznej, wątków i wiele dziwnych zdarzeń. Np. o ile mi wiadomo nadal jednoznacznie nie wskazano dlaczego prezydencka tutka wyleciała z wawy spóźniona ok 30 min . Czy spóżnił się ktoś w najważniejszych osób, czy może byłą jakaś drobna awaria i ją usuwano, jesli tak - to jaka? Na pewno drobna, bo "niedrobnej" nie usnunięto by w pół godziny. Dlaczego zatem sie tego nie ujawnia?

                        Kolejna sprawa to zeznania załogi Jaka 40. Jego dowódca porucznik W. po katastrofie zeznawał ze mówił do załogi tutki to i tamto, ale zapisy z czarnych skrzynek nie potwierdziły jego słów. Nie wyjaśniono dotąd dlaczego zeznając tuż po katastrofie mijał się z prawdą. Z zapisu czarnej skrzynki, który ujawniono nie wynika bynajmniej by załoga Jaka 40. informowała załogę tutki, że wieża zachęciła ją do zejścia poniżej 100-metrowego minimum dla tego lotniska. Tak twierdził por. W i jego słowa potwierdzał zeznający mechanik Jaka 40. chor. Muś. Tylko, że chorąży Muś popełnił właśnie niedawno samobójstwo - powiesił sie w swojej piwnicy w podwarszawskim Piasecznie.

                        Zeznania obu panów z Jaka niczym poza ich słowami nie potwierdzone są delikatnie mówiąc - kontrowersyjne. Obok mnie właśnie sobie prasuje mundur zawodowy pilot i na teksty o tym, że wieza komuś kazała schodzić poniżej wysokości decyzyjnej omal nie osmarkał mi deski do prasowania. NIE MA mozliwości, żeby wieża komuś cokolwiek KAZAŁA. Od tego trzeba zacząć w ogóle. Wieza podaje parametry i wskazuje pas, na którym dana maszyna ma lądować. Wszystko inne co powie wieza (np. że warunki sa niesprzyjające, o czym pilot wie, bo mu wieża je przecież podała) to są SUGESTIE. Zaden kontroler przyz drowych zmysłąch nie zachecałby zalogi do zejsćia poniżej wysokości minimalnej, bo to jest przede wsztsrkim niezgodne z wszelkimi lotniczymi przepisami. Ale założmy, że na jakąś wieże wdarli się np. terrorysci, albo szaleńcy i plotą co chcą - nie ma to i tak znaczenia, bo pilot nie ma prawa zejśc przy braku widoczności na minimum poniżej. W praktyce jesli schodzi to tylko wówczas, gdy ma awarię, wyciek paliwa itp. i i tak spadnie, wiec próbuje. W każdym innym przypadku tego rodzaju manewr owocuje zarzutami zagrożenia zdrowia i życia owób na pokładzie, co najmniej.

                        Dlaczego więc nie zbadano dokładnie zeznań dwóch panów z załogi JAka 40.? Dlaczego nie potswiono im zarzutów składania fałszywych zeznań?

                        Kolejne niejasności to z kolei "zeznania" kontrolera dla rosyjkiego portalu po katastrofie, że załoga tutki nie mówiła po rosyjsku. Zaprzeczał temu Pietrzak, który te załogę znał osobiscie, ale też zaprzecza temu wszelka logika, bo w AIP jest podane, w jakim jeżyku mozna porozumieć się z wieża. Załoga zatem wiedziała o tym, że jest to tylko rosyjski, jesli jest to tylko rosyjski.

                        W końcu drastycznie zdjęcia, które znalazły sie w necie. Wokół ofiar katastrofy na miejscu, a także szczególnie podczas wykonywania sekcji nie było przypadkowych ludzi. Kto zatem "wypuścił" zdjęcia, kto je zrobił - o tym też cisza.

                        W moim odczuciu te wszystkie niejasnosci, dziwne zdarzenia działają na korzyśc oszołomów i w interesie rzadu byłoby je jak najszybciej wyjaśnić. Tymczasem czytając Wam mam czasem wrazenie, że uwazacie, iż to są duuperele i lepiej je zwyczajnie zamieśc pod dywan. Wybaczta szczerośćsmile
                        • oby.watel Chwila, chwila i bum 04.11.12, 21:11
                          W nocy po oblodzonej drodze, we mgle pędzi 200 km/h samochód. Zupełnie niespodziewanie wpada w poślizg i roztrzaskuje się o rosnącą przy drodze brzozę.

                          Komisja do spraw wypadków drogowych pod właściwym kierownictwem bada przyczyny wypadku i dochodzi do intrygujących wniosków:
                          1) w samochodzie tuz przed wypadkiem wybuchła bomba
                          2) kierowcę ktoś zastrzelił strzałem w tył głowy i bez znaczenia jest fakt, że rany postrzałowej nie znaleziono, ponieważ świadek, który wypadku co prawda nie widział bo było ciemno i mgła, ale słyszał strzał jak stał
                          3) do wypadku przyczynił się projektant drogi projektując zakręt w tym miejscu
                          4) odpowiedzialność państwowej dyrekcji lasów państwowych jest bezsporna, ponieważ brzoza nie może spowodować aż takich zniszczeń
                          5) mgła była sztuczna
                          6) samochód został ściągnięty z drogi magnesem
                          7) lód na jezdni został posmarowany olejem, żeby był śliski

                          Monika Olejnik uznała, że raport, który winą obarczał kierowcę, który w takich warunkach jechał za szybko jest "pluciem w twarz".
                          • kora3 Spokojnie :) 04.11.12, 23:08
                            Po pierwsze chciałabym zdementowac plotkę jakobym się nazywała Monika Olejnik. Ze taka funkcjonuje wnoszę z tego, iż powołujesz się na wypowiedź tej pani w poscie do mnie bez zadnego kontekstu, wiec wychodzi na to, że mam za te słowa jakoś odpowiadać, a wierz mi, nie poczuwam się, bo ja takowych nigdy, nie tylko zawodowo, ale i prywatnie nie byłam uprzejma wygłosić.

                            Nie pamietam też programu M. Olejnik, w którym je wygłosiła, acz nie wykluczam, ze wygłosiła. Natomiast wiem, że wspomniana dziennikarka czesto zadając pytanie swemu rozmówcy cytuje wypowiedzi kogoś innego (z podaniem ich autora) - nie wykluczam wiec, ze nieuwazny widz/ słuchacz może odnieśc wrazenie, że są to jej słowa. Jak było w tym przypadku zwyczajnie - nie wiem , a kiedy nie wiem to ... znacz moje zasadysmile Jesli mozesz zalinkuj mi te wypowiedz, niue że ci nie wierze, po prostu sama jestem ciekawa.

                            Ad vocem przykladu, jaki podałeś - jest bardzo dobry, tylko ma pewien mankament. Otóż taki, ze do tego rodzaju wypadku nikt nie powoła komisji, chyba że bedzie to samochód rządowy i zginą w tym wypadku bardzo wazne osoby w państwie. No niestety, może nam być przykro, że iluś tam tysiącami wypadków drogowych nikt się tak nie zajmuje i nie zajmował jak wypadkiem Otylii Jędrzejczak, czy Bronisława Geremka. Na przykład oczywiscie.
                            A zobaczyłbyś co by się działo, gdyby w takim wypadku zginął w PL np. Łukaszenko. No niestety tak jest, że jesli w dowolnym wypadku ginie przykładowo głowa państwa, to bada się to znacznie wnikliwiej niż zwyczajny wypadek, znaczy z udziałem "szaraków".

                            Naturalnie, ze nawet zejscie w wypadku bardzo znacznych relatywnie osób nie uprawnia do traktowania powaznie teorii o magnesach, helach i generatorach fal i podobnych. I sadze, ze nikt z mózgiem ich na serio nie traktuje. Natomiast "zamkniecie" sprawy katastrofy lotniczej psazerki, już z pominięciem wagi pasazerów, którzy zeszli, w trybie jaki podajesz w przykładzie jest w lotnictwie nieporozumieniem. I nie dlatego, że się podejrzewa zamach zaraz, ale dlatego, że tego rodzaju sprawy bada sie latami, a nie tygodniami.
                            • oby.watel Re: Spokojnie :) 05.11.12, 13:39
                              Na nazywasz się Monika? Co do reszty - pełna zgoda. Ale wybuchu wykluczyć nie można. Na klamrze pasa bezpieczeństwa zbadanego za pomocą zestawu "mały chemik" przez wybitnego specjalistę fitologa wykazało obecność plutonu, co dowodzi, że to była minibomba atomowa. Monika Olejnik czuła jakby dostała w twarz. Raport całą winą obarcza kierowcę, słowem nie wspominając o odpowiedzialności producenta samochodu, projektanta drogi, dostawcy kruszywa i ducha świętego.


                              www.fakt.pl/Olejnik-o-raporcie-Czuje-sie-jakbym-dostala-w-twarz,artykuly,92832,1.html
                              • kora3 Re: Spokojnie :) 05.11.12, 14:51
                                nie, nie nazywam się tak, ba szczerze mówiąc to nawet nie znam nikogo kto się tak nazywa, acz nie wykluczam, że takowa osoba istnieje smile

                                JEsli chodzi o raport, to napisałam już - niezależnie od tego, że jestem zdecydowanym przeciwnikiem teorii zamachu, nie traktuję go jako coś zamykającego sprawę. Napisałąm też dlaczego: w przypadku katastrofy lotniczej trudno mówić o podsmumowaniu po roku, czy 2 badań. Oczywiscie mowa o sytuacji, gdy nie ma ewidentnej przyczyny - np. wiadomo, że na pokładzie był terrorysta i zdetonował ładunek. W innych, nieewidentnych przypadkach bada się wszystkie mozliwe tropy, łącznie niestety z możliwoscią wystąpienia usterki, lub wady konsktrukcyjnej. Taką wadę wykryto włąsnie w Concordach np.
                                • oby.watel Re: Spokojnie :) 05.11.12, 21:25
                                  Co przez lata badać? Gęstość mgły? Wszelkie możliwe podręczniki, przewodniki, kursy i zabraniają lądowania we mgle. Co wykażą więc wieloletnie badania? Że te zalecenia nie maja zastosowania w przypadku starego, nieczynnego lotniska wojskowego w Smoleńsku? Ze zawiodła Polaków matka boska smoleńska? Co Ty pleciesz?
                                  • kora3 Sorry, ale TY pleciesz 06.11.12, 00:25
                                    W katastrofach lotniczych zasadą jest, ze bada się bardzo starannie wraki, także wówczas, gdy przyczyna katastrofy jest wstępnie znana. Takie są procedury przy pasażerkach, że NIGDY nie wyklucza się awarii, wady konstrukcji, czy aktu terroru, nawet jesli nic na nie nie wskazuje, a przyczyna jawi się jasno i klarownie.

                                    I wynika to bynajmniej nie ze stosowania przez badaczy spiskowej teorii dziejów, tylko z dbałości o renomę producenta i linii lotniczych oraz demonstrowania, ze bezpieczeństwo pasazerów jest dla ww. bardzo ważne. Gdyby po katastrofie jakiejś zwyczajnej pasazerki dla szaraków przedstawiono raport dot. przyczyn tejze np. po pół roku to byłaby to totalna kompromitacja.

                                    Co do reszty - nie wiem skąd masz informacje, że lotnisko Siewiernyj było w chwili katastrofy nieczynne. Masz na mysli to, że standardowo nie uzywa się go do pasażerek? To nie ma znaczenia, bo to lotnisko MOZE przyjmować i startować pasażerki i ROBI to.
                                    Kazde lotnisko Obi jest opisane w tzw. karcie podejścia zwanej AIP. Tam są opisane wszelkie parametry tego lotniska lącznie z tym, jAKIE samoloty może ono przyjmować. Jesli jakichs nie moze to nie może i czesc. Jedyna ewentualnie dopuszczalna próba lądowania na nim samolotu nie wymienionego w AIP jako dupuszczony do lądowania na nim moze mieć miejsce wtedy, gdy samolot ten ma awarię uniemozliwiającą mu dolot na jakiekolwiek inne lotnisko i jesli nie podejmie próby tru, to i tak sie rozwali, lub wówczas gdy lądowania żąda terrorysta.

                                    Zasadniczo lotnisko jakiekolwiek ZAMYKA się bardzo rzadko. Głownie wówczas, gdy dojdzie na nim do katastrofy właśnie, aktu terroru lub kleski zywiołowej. Jest ono wówczas traktowane tak, jakby go zwyvzajnie na ten moment NIE BYŁO. Natomiast wszelkie niekorzystne zmiany pogodowe na danym lotnisku są na bieżąco wprowadzane do karty przypisanej dla danego lotniska zwanej NOTAM-em. Jest tam podany aktualny stan odbiegający od normy dla danego lotniska oraz prognozy na później. To załoga podejmuje wówczas decyzję czy leci. Pamietaj, że KAŻdy lot musi mieć wyznaczone 2 lotniska zastępcze, więc jesli nawet załoga poleci mimo złych warunków i prognoz i te prognozy się sprawdzą, nie jest zmuszona lądowac na tym lotnisku. I załoga tutki nie była - fakt.
    • diabollo Re: Dziennikarze sami o sobie 03.11.12, 07:53
      Rany, pan Gugała w końcu mówi głośno to co my piszemy od początku.

      Dość tych kłamstw katolickiego, prawackiego zaboobnu.

      Po pierwsze primo należy "zrehabilitować" raport MAK. Po drugie jasno powiedzieć, że polski raport Millera potwierdza przyczyny przedstawione w raporcie MAK.

      Po trzecie na wszystkie katolickie kłamstwa - musimy w końcu jasno odpowiadać - kłamstwo jest kłamstwem, a przyczyny wypadku są doskonale znane i opisane w profesjonalnych raportach.

      Kłanaim się nisko.
    • diabollo Re: Dziennikarze sami o sobie 03.11.12, 09:09
      Przypomnijmy sobie czołową dziennikarkę "miedów liberalnych", panią Olejnik, której raport MAK swoimi wnioskami "napluł w twarz".

      Teraz ta idiotka domaga się nowej "komisji międzynarodowej do wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej".
      Jakim trzeba być kretynem, żeby nie wiedzieć, iż kazda rzetelna komisja badania wypadków lotniczych powtórzy dokładnie te same wnioski i przyczyny katastrofy, jakie podały raporty MAK i Millera?

      I co to zmieni, skoro znowu pani Olejnik "będzie opluta"?

      Kłaniam się nisko.
    • chickenshorts Re: Dziennikarze sami o sobie 03.11.12, 09:52
      gaika napisała:

      > Fajna była cała audycja, aczkolwiek na razie tylko fragment jest dostępny. Wart
      > o posłuchać tych paru minut. Bardzo się ładnie wpisuje w niedawny pewien wątek.
      >
      >
      > www.tokfm.pl/Tokfm/1,102433,12788846,Gugala___Z_upadlajacej_checi_zysku_my___dziennikarze.html

      Heh.... heh.... pani Gaika pani jest niesamowita....
    • kora3 wysłuchałam i cóż :) 03.11.12, 19:55
      nic pan Gugała nie mówi innego, niż ja sama mówilam i pisała, w temacie wspomnianej katastrofy i nie tylko smile

      wszak od zawsze piszę, ze liczy się PRAWDA i FAKTY, a nie emocje. W kontekscie tego "foruma" powiem, ze włąsnie w odrłznieniu od pana np. Borowieckiego na pewno doświadczonego i niesłuchającego emocjonalnych pobudek, a także takiegoż pana Piątka starałam się pokazać tutejszym fprumowiczom prawdę o pigułce "po" w Rzeszowie i zadaniach samoerządów, ale o dziwo akuratnie w tych tematach potrzebna jest prawda obiektywna inaczej niż prawda obiektywna o Smoleńsku i w tych tematach liczy się głos jakiejś pani, co to mieszkała w Wawie, a teraz w Rzeszowie i nie umie pigułki znaleźć oraz pana Borowieckiego, co uwaza, że mieszkania socjalne przydziela MOPS i to z siebie wypróżnia, jak powiada pan Gugałasmile Jk widać powszechnie - nie ma znaczenie co i jak powie dziennikarz, ten, kto top odbiera i tak woli "swoje" fakty i "swoją" prawdę, a te są takie, jak komu pasuje do koncepcji w danej chwili smile

      Co do samej katastrofy smoleńskiej - od początku miałąm przekonanie (do sprawdzenia to jestsmile), że nie było żadnego zamachu Ruskich. Nie dlatego, bym miała przekonania, ze Ruskie szczególnie dobre i ślachetne som i kochają nas jak siebie samegosmile Po prostu Ruskie nie miały w pozbywaniu się L. KAczyńskiego zadnego interesu, a jauż szczególnie u siebie, pod Katyniem i w sposób tak spektakularny. Za kilka miesiecy przepadłby z kretesem w wyborach na reelekta, wiec szkoda byłoby komukolwiek fatygi na zabijanie go. Podobny "swietny" interes miałby w tym Tusk - przecie śmierć Lecha w katastrofie dawała szanse Jarkowi, jakiej Lech nie miałby.

      Tyle w temacie zamachu. W temacie powodów katastrofy - uwazam, ze było nią podejmowanie prób lądowania w warunkach je wykluczających. Ruscy ze strachu nie zamknęli lotniska, poloci ugięli się pod presją Kaczora licząc, ze dadzą radę. Takie moje zdanie.

      Natomiast fakt pomieszania ciał, umieszczenia w necie drastycznych zdjęć z katastrofy uwazam za niedopuszczalne i owszem szczególnie za to pierwsze obwiniam rząd RP, który nie wykazał dośc dbałości o te sprawę. Mozecie mnie zacząć kamieniować, bo nie uwazam, ze wszystko jest ok smile
    • diabollo Kato-biskup łże na pogrzebie 03.11.12, 23:34
      Biskup jątrzy na pogrzebie. Bo wierzy w zamach?
      Katarzyna Wiśniewska

      Ponowny pogrzeb prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego, po ekshumacji, to bolesny moment dla jego bliskich. Tym bardziej trzeba ważyć słowa, dotyczy to m.in. duchownych obecnych na nabożeństwie.

      Bp Antoni Dydycz uznał jednak, że pogrzeb ostatniego prezydenta RP na Uchodźstwie to dobra okazja do jątrzenia. W sobotę w warszawskiej Świątyni Opatrzności Bożej skomentował głośną sprawę wpadki "Rzeczpospolitej" z rzekomym trotylem znalezionym na szczątkach tupolewa, który rozbił się pod Smoleńskiem. Koszmarnego "newsa" zdementowała prokuratura wojskowa, ale biskupa przekonują bardziej opinie prawicowych publicystów i polityków, którzy wierzą w trotyl (czytaj: w zamach).

      - Zasmuca nas histeryczne zamieszanie prowokowane w odpowiedzi na wysiłek podejmowany przez wielu szukających prawdy. Dążenia do prawdy domaga się honor Polaka. Jesteśmy to winni tym, którzy oddali życie. Taka powinność każe nam nie ustawać pod żadnym pozorem w dążeniu do prawdy. Do tego bowiem czujemy się zobligowani, także w obliczu Twoich cierpień, tych ostatnich, panie prezydencie - mówił bp Dydycz. I stwierdził, że "próby jakiegokolwiek tuszowania, zacierania śladów zakłamania, to one prowadzą do histerii. I ta histeria usiłuje blokować drogi".

      Jeśli biskup widzi "dążenie do prawdy" w nierzetelności i nieodpowiedzialności "Rz", to znaczy, że przydałby mu się głębszy namysł nad ewangelicznym pytaniem: "Cóż to jest prawda?". Ewentualnie nad Tischnerowskim trójpodziałem prawd (szczera prawda, też prawda i g prawda). Bo wygląda na to, że bp Dydycz, sympatyzujący z Radiem Maryja, wyznaje prawdę wyjętą wprost z posiedzeń zespołu Antoniego Macierewicza: prawdę wybuchów i zamachu pod Smoleńskiem. Dlatego powiedział o ofiarach smoleńskiej tragedii, że "oddali życie", a o prezydencie Kaczorowskim, że "przelał krew".

      Homilię bp. Dydycza z lubością cytują już prawicowe portale. Biskup powtarza błąd, który Kościół popełnił w 2010 r., gdy głosami wielu duchownych przyczynił się do politycznego wykorzystania katastrofy smoleńskiej. Teraz hierarcha, zamiast uszanować pogrzeb prezydenta Kaczorowskiego, zaangażował się w partyjno-publicystyczne rozgrywki.


      wyborcza.pl/1,75968,12791278,Biskup_jatrzy_na_pogrzebie__Bo_wierzy_w_zamach_.html
      • diabollo Re: Kato-biskup łże na pogrzebie 03.11.12, 23:48
        A poropos, w telewizorze widziałem migawki z tego potrzebu i widziałem jakieś kretyńskie przebieranki w szlacheckie kontusze...
        Wiem, że ś.p. pan prezydent Kaczorowski to był z pochodzenia szlachetka, ale, kurwa, podobno pogrzeb miał być byłego prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej (no, fakt prezydenta z awansu) ale wszak prezydenta Republiki!

        Dlaczego ś.p. panu Kaczorowskiemu zrobili takie skurwysyństwo na pogrzebie, gdzie my, lud Republiki, to 90% bezpośrednio albo mieszańcy po niewolnikach-chłopach pańszyźnianych, których skurwiele-szlachetki przez wieki gwałcili dosłownie i w przenośni?

        Pan Ryszard Kaczorowski to przyzwoity człowiek był, dlaczego takie drańską szopkę robić nad jego trumną?

        Wstydu katolictwo nie ma?
        • kora3 Nie przesadzaj Diabciu :) 04.11.12, 00:25
          Jakkolwiek nieco mnie zaskoczyła Twa informacja o paradzie przebierańców na pogrzebie pana Kaczorowskiego, to sądze, ze jemu osobiscie zwisało to już kalafiorem smile i to bynajmniej nie dlatego,ze to wszak drugi już jego pogrzeb a jak wiadomo "sezon drugi"musi czymś nowym zaskoczyć.

          Przyznam sie od razu uczciwie, że nie mam niestety korzeni chłopów pańszczyźnianych, co zapewne nie przysporzy mi w kraju smile zwolenników, ale kompletnie by mi powiewało, że na mój pogrzeb (czyli zakopanie urny z moimi prochami) przyszliby ludziska odziane w parciane koszuliny przewiżane powrósłem z sierpami i kosami w rekach, albo ułani na koniach, albo ktoś tam przebrany za górala w stroju tradycyjnym, albo li też i góral prawdziwy w takimż, czy innym odzieniusmile

          Żywię głębokie przekonanie, graniczące nawet z pewnością, że pan Kaczorowski obecnie na ten temat ma wielce podobne zdanie, o ile jakies ma, wiec argument, że jak mozna robić coś takiego porzadnemu człowiekowi na jego pogrzebie jest taki o sobiesmile Jesli ktoś mógłby się poczuć zniesmaczony, czy zażenowany to jego bliscy. Czy sie tak poczuli- trudno dociec. JAklo bliscy osoby bądź co bądź publiczniej wielkiego wpływu na to pewnie nawet jak ceremonia będzie przebiegała nie mieli, ani ta ani poprzednia. A ja tak niesmiało zauwaze, że moze bardziej niż owi przebierańcy mogło ich zaboleć i zniesmaczyć to, że jakiś debil już raz uznał, iż chowają ich bliskiego i pochowali a potem przezyli ekshumację i powtórny pogrzeb sad Ale pewnie uznasz, ze przebierańcy gorsi ...wink
          Korcia
          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
          • diabollo Re: Nie przesadzaj Diabciu :) 04.11.12, 09:30
            Przepiękna Koro,

            To oczywiście mało prawdopodobne, że w Twoich żyłach płynie tylko "błękitna krew", ale oczywiście nie jest to wykluczone.

            Niemniej tutaj nie chodzi o rasistowskie zabobony z przeszłości, ale podstawy państwa demokracji liberalnej, Republiki równych wobec prawa obywateli.
            Pan Kaczorowski albo był prezydentem "wszystkich Polaków", albo nie był prezydentem Republiki w cale (co też wykluczone nie jest).

            W sytuacji takiej, że ponad 90% dzisiejszych, równych wobec prawa obywateli Republiki w przeciwieństwie do czcigodnej Kory nie ma w sobie "krwi błękitenj", lecz ma geny przodków niewolników, na których garstka tych z "krwią błękitną" przez wieki dopuszczała się zbrodnii - na pogrzebie ich domniemanego prezydenta urządza się szopkę i przebieranki w stroje zbrodniarzy - to albo mamy doczynienia z gigantyczną głupotą, albo prowokacją.

            Oczywiście bardziej podejrzewam to pierwsze.

            Smutne, że nawet tak wybitna i wszechstronna intelektualistka, kochana Kora, nie widzi w tym niczego niestosownego.

            Muszę tutaj wrócić do moich wcześniejszych żali co do polskiej edukacji, która w cale nie tłumaczy podstaw demokracji liberalnej, państwa prawa i takich tam...

            Podstawy ideowe stosunków społecznych współczesnego państwa polskiego są nauczane/przedstawiane albo przez państwową edukację opartą na mitologii, albo wręcz na zakłamaniu katolickim zabobonem.

            Nic dziwnego, że coraz więcej elit w naszym życiu publicznym (często elit święcie dalej wierzących w swoją "błękitną krew"), mających poważne problemy z rozróżnieniem bardziej lub mniej obiektywnej rzeczywistości od zwychłych, podłych kłamstw.

            Kłaniam się nisko.
            • diabollo Re: Nie przesadzaj Diabciu :) 04.11.12, 10:38
              A tak z zupełnie innej beczki, wszak
              "look always at the birght side of life..."

              to przecież ta cała sytuacja drugiego-pogrzebu-trzeciego-prezydenta-który-prezydentem-nie-był, pogrzeb powtórzony, po omyłkowej identyfikacji zwłok, i w kontuszach i z bredzącym klechą (w ogóle wszyscy tam bredzili, najbardziej jakiś facet w kontuszu), akcja rozgrywa się w sali Świątyni Opaczności o scenerii XVIII wiecznych masońskich sal do spotkań oświeconych spiskowców od monarichi konstytucyjnej... to przecież ze śmiechu dupę może człowiekowi wyrwać...

              Monty Python to przy tym słabiutka burleska.

              Kłaniam się nisko.
              • kora3 Re: Nie przesadzaj Diabciu :) 04.11.12, 11:36
                Ależ masz rację Diabollo, tylko, że czy ja mam na to jakiś wpływ, że pana Kaczorowskiego żegnano po raz drugi tam gdzie żegnano i tak jak żegnano - nie mam. Widocznie musiał ci on być katolikiem, skoro miał katolicki pogrzeb. Pani Szymanek - Deresz o ile pamietam miała swiecki - niestety bez niekończącego się głędzenia nad trumną czy urną mniej albo bardziej bez sensu z reguły w przypadku osób znanych i publicznych się nie obywa.
            • kora3 ojojoj , aleś się przejął Diabollo 04.11.12, 11:32
              przeprzystojnysmile Tak bardzo, że nawet nie zauważyłeś byłeśsmile, że wcalem nie napisała, iż to bardzo fajnie, że tak się ludziska poprzebierali na pogrzeb. Toż napisałam, że bliscy pana Kaczorowskiego mogli się tym poczuć zniesmaczeni! A panu Kaczorowskiemu to pewnie zwisa kalafiorem i nadal te opinię podtrzymujęsmile, jak również tę, że mnie w formie proszkowej (taką przewiduję na okoliczność oficjalnego rozstania się z tym światemsmile) także latałoby jak by się kto na mój pogrzeb ubrał a nawet czy pojawiłby się na nimsmile

              Wycieczka z błękitną krwią - niepotrzebna i moim zdaniem poniżej Twego poziomu Diabollo. W naszym kraju tylko kobiety reklamujące podpaski i tampony mają błękitną krew, a bobasy reklamujące pampersy to jaką nawet błękitne siuśki wyobraź sobie - jak nie wierzysz to zobacz w TV. smile

              Mnie po prostu rozwaliło, że owe przebieranki tak cię poruszyły, a to, że pomylono zwłoki tego człowieka z innymi, wygrzebano z groby i chowano jeszcze raz to jest bzdet i "sie zdarza" - tyle
              Korcia
              "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
              • diabollo Re: ojojoj , aleś się przejął Diabollo 04.11.12, 13:05
                Kochana Koro, jeżeli zatem nie doczytałem, że rozumiesz moje zarzuty co do niestosowności przebieranek w stroje "szlachetnie urodzonych" na pogrzebie prezydenta Republiki - przepraszam za wszystkie insynuacje, iż niestosowności nie dostrzegasz.

                Pozdrawiam serdecznie i kłaniam się nisko.
                • kora3 Re: ojojoj , aleś się przejął Diabollo 04.11.12, 13:24
                  Ależ nie ma sprawy Diabollo. Faktem jest, że napisałam, iż jestem tą informacją zaskoczona (bo jak wspomniałam, nie oglądałam i dowiedziałąm się od Ciebie) oraz dodałam , że tu cytat: " mam głębokie przekonanie, graniczące nawet z pewnością, że pan Kaczorowski obecnie na ten temat ma wielce podobne zdanie, o ile jakies ma, wiec argument, że jak mozna robić coś takiego porzadnemu człowiekowi na jego pogrzebie jest taki o sobiesmile Jesli ktoś mógłby się poczuć zniesmaczony, czy zażenowany to jego bliscy. Czy sie tak poczuli- trudno dociec. JAklo bliscy osoby bądź co bądź publiczniej wielkiego wpływu na to pewnie nawet jak ceremonia będzie przebiegała nie mieli, ani ta ani poprzednia."

                  PS1. Powyżej piszę do Obywatela co mi się niepodoba w podejściu rzadu i frakcji nieoszołomionej do katastrody smoleńskiej - jesli znalazłbyś czas chętnie poznaląbym Twe zdanie na ten temat.

                  PS2. Czy nie uwazasz, że brak dbałości o to, żeby nie mylić szczątków, nie byłą konieczna ich ekshumacja i ponowny pochówek jest co najmniej równie niesmaczny, co przebieranki na pogrzeb w kontusze?
      • kora3 No i 03.11.12, 23:55
        mamy czego oczekujecie mili państwo: napisali co pan biskup ględzi, napisali, ze to głupio i nieładnie? Też źle jeszcze?smile

        Nie oglądałam ani tego pogrezbu pana prezydenta KAczoroswskiego, ani poprzedniego - nie bede ściemniać, ze pranie, gotowanie, praca, albo coś tam - nie lubię oglądać takich "widowisk", nie lubię pogrzebów, także ludzi znanych i lubianych, czy uznanych. Nie lubię i już! Podobnie nie lubię akademii i wieców ku czci, odsłaniania pomników, pard wojskowych, uroczystosci zwiazanych z odznaczeniami - no nie lubię i już smile
        Ale niektórzy lubią - dziś rozmawiałam z paroma osobami, wcale nie starymi, czy zideologizowanymi i wiesz o czym mówiły w kontekscie ponowniego pogrzebu pana prezydenta Kaczorowskiego? Nieee kochany mój, mylisz się - nie o homilii biskupa, nie o zamachu smoleńskim. O tym, ze qrde nie podano z czyimi zwłokami zamieniono jego zwłoki (moze nie podano, nie wiem, nie sledziłam tego, ale te osoby tiwerdziły ze nie podano) i ze to skandal bo POWINNI podać - widzisz jak cieżko wybrednemu odbiorcy mediów dogodzić? A dlaczego powinni podać? Bo to ciekawe jest i fajnie byłoby wiedzieć, komu pogrzeb powtórzą i czy też pokażą - oto co tak na serio interesuje nasze społeczeństwo - zgroza
        • diabollo Re: No i 04.11.12, 00:20
          Nie wiem jak inni, ale sam oczekiwałbym od dziennikarzy, żeby jasno zaczęli pisać, że kler łże jak pies słowami, cytuję:

          - Zasmuca nas histeryczne zamieszanie prowokowane w odpowiedzi na wysiłek podejmowany przez wielu szukających prawdy. Dążenia do prawdy domaga się honor Polaka. Jesteśmy to winni tym, którzy oddali życie.

          Bo:

          - Prawda jest doskonale znana z dwóch profesjonalnych raportów badania wypadku lotniczego pod Smoleńskiem
          - Żaden wysiłek kłamców chcących uzyskać profity polityczny do Prawdy nie jest "podejmowany"
          - Nikt "nie oddał życia", bo wszyscy w rzeczonym wypadku zginęli bez sensu.

          Kiedy dziennikarze o kłamstwach kleru jeżeli nie w imię "Prawdy", ale faktów zaczną w mainstreamowych mediach tak pisać?
          Choć pytanie pewnie nie do dziennikarzy, ale do wydawców.
          Kiedy sprzyjanie faktom "zacznie się opłacać"?

          Kłaniam się nisko.
          • kora3 ale masz coś do zarzucenia 04.11.12, 00:30
            zalinkowanemu przez siebie tesktowi z GW pod tym wzgledem, czy nie? Bo w końcu nie wiem ...

            Uwzam poniekad Twe postulaty za słuszne, tylko ja nie dzielę kłamstw i manipulacji na te kleru i na te "w imie naszej ideologii" i od takich panów jak np. Borowiecki i Piątek TEŻ oczekuję PRAWDY, a nie pisania pod swój target głupot. Moze być? smile
            • diabollo Re: ale masz coś do zarzucenia 04.11.12, 10:02
              Przepiękna Koro,

              Stawiasz mnie w niezręcznej sytuacji czepiania się pani Wiśniewskiej, która napisała, że pan biskup "jątrzy".

              według Słownika Języka Polskiego:

              jątrzyć
              1. «wywoływać lub wzmagać ropienie rany»
              2. «podburzać kogoś, coś»

              Tymczasem pan biskup po prostu kłamie, czyli łże, ale tego żaden polski dziennikarz w konfrontacji z katolicką klechą nie napisze.

              Kłaniam się nisko.
              • kora3 Re: ale masz coś do zarzucenia 04.11.12, 11:22
                ściemniacie Diabollo - ja napisałam kiedyś, ze pewnien ksiadz popełnił czyn zabroniony i kłamie smile podesłąć Ci link na priwa?smile
                a całkiem na serio - bierzesz pod uwagę, że ten biskup moze nie kłamać? Nie, nie uwazam, że trotyl i Ruskie, tylko z definicji kłamstwo to jest potwierdzanie, szerzenie, wygłaszanie nieprawdy mając swiadomośc, ze to jest nieprawda.

                Ja mam nieodparte wrażenie, że przynajmniej czesc ludzi ciągle gadających i piszacych o tym "zamachu" w to WIERZY, jest przekonana, że to był zamach. Wg mnie jakkolwiek głupie to i bez sensu, kłamstwem tego nie można nazywać. Raczej ciężkim oszołomieniem sad
                • chickenshorts Re: ale masz coś do zarzucenia 04.11.12, 20:28
                  kora3 napisała:


                  > Ja mam nieodparte wrażenie, że przynajmniej czesc ludzi ciągle gadających i pis
                  > zacych o tym "zamachu" w to WIERZY, jest przekonana, że to był zamach. Wg mnie
                  > jakkolwiek głupie to i bez sensu, kłamstwem tego nie można nazywać. Raczej cięż
                  > kim oszołomieniem sad


                  Ale pierdolicie, pani dziennikarko... ale pierdolicie... Prawda pokrywajaca sie z faktem jest raczej prosta i nie wymaga tylu durnych slow....
                  • kora3 Nie mowilismy o prwnie, a o kłamstwie 04.11.12, 20:49
                    proszę niep... dolącego pana. Jesli pan nie dostrzega tego, że MIJANIE SIĘ Z PRAWDĄ nie zawsze jest KŁAMSTWEM, to może czas wrócić do szkół, w charakterze uczniasmile Zapewne może pan nie mieć już na to czasu, ani chęci, więc moze proszę zapytać chociaż kolegi Grzegorza kiedy prawo uznaje mijanie się z prawdą, a kiedy nie i dlaczego sobie tak uznaje, skoro wg pana każde mijanie sie z prawdą jest kłamstwem
                    • chickenshorts Re: Nie mowilismy o prwnie, a o kłamstwie 06.11.12, 12:44
                      kora3 napisała:

                      > Zapewne może pan nie mieć już na to czasu, ani chęci, więc moze proszę za
                      > pytać chociaż kolegi Grzegorza kiedy prawo uznaje mijanie się z prawdą, a kied
                      > y nie i dlaczego sobie tak uznaje, skoro wg pana każde mijanie sie z prawdą jes
                      > t kłamstwem

                      To prawda, nie kazde mijanie sie z prawda jest od razu klamstem, ale uprawianie zawodowo mijania sie z prawda... jest kurestwem, ok?
                • oby.watel Re: ale masz coś do zarzucenia 04.11.12, 22:15
                  Wiara nie sprawia, że kłamstwo przestaje być kłamstwem. Można wierzyć, że Ziemia jest płaska, albo że 2 + 2 równa się pięć, ale nie zmienia to faktu, że to kłamstwa. Pedofil wierzący, że molestując dziecko nic złego nie robi wcale nie jest dzięki temu łagodniej traktowany. Chyba, że nosi sutannę.
                  • kora3 Miałeś kiedyś do czynienia z wariografem? 04.11.12, 23:50
                    Przede wszystkim to chciałam Cię poprosić o trochę luzusmile Nie chodzi o wyzucie z emocji, ale o pewien dystans.

                    A pytanie z tytułu wątku jest na serio. Ja raz poddałam sie badaniu dla zabawy smile wyniki analizowałam razem z czlowiekiem, który na co dzień zajmuje się weryfikacją ludzi do pewnych służb.

                    i co się okazałosmile? że poza pewnymi oczywistymi sprawami, bardzo wiele zależy od włąsnego postrzegania. Wbrew temu co się ludziom wydaje, wariograf to nie jest magiczne coś do wykrywania PRAWDY, ani nawet wbrew swej potocznej nazwie do wykrywania KŁAMSTW. To jest machineria do wykrywania kiedy ktoś kłamie.

                    Mozna by przypuszczać, ze coś mi się pomieszało - jesli do wykrywania kiedy ktoś kłamie, to do wykrywania kłamstw przecież. Ale jest dokładnie tak, jak napisałam. Wariograf pokazuje kiedy ktoś swiadomie udziela nieprawdziwej odpowiedzi - zmienia mu sie tetno, cisnienie, wilgotnośc skóry - nad tym ponoć mozna panowac, ale jakiś promil ludzi wyszkolonych niesamowicie to potrafi, reszta nie. Te wmiany jednak pojawiają się wówczas, gdy udzielana odpowiedź jest sprzeczna z posiadaną wiedzą albo postrzeganiem.

                    I tak np. możesz zadać pytanie "czy zdarza ci się kraść?" i uzyskac odp "nie" odczytaną jko prawda przez wariograf i za chwilę zadać pytanie "czy zdarza ci się zabierać z biura materiały biurowe, kawę herbatę itp." i ... uzyskać odp "tak" odczytaną jako smile prawda. Po prostu pytana osoba nie postrzega zabierania z biura ww. rzeczy, jako kradzież- zapytana czy kradnie mówi wg swego postrzegania prawdę "nie" jednoczesnie przyznając prawdziwie, ze zabiera nieswoje rzeczy.

                    Tego rodzaju prawda nazywana jest "prawdą subiektywną" i jest zależna od perspektyw postrzegania danej osoby. Postrzeganie to nie musi być zwiazane z oceną czy samooceną moralną zaraz, moze być związane z czysto mierzalnym postrzeganiem. Są ludzie, którzy nie potrafią dobrze ocenić odległosci np. Ktoś zeznaje, ze widział coś z odległości 150 m mniej wiecej podając masę szczegółow. Mozliwe ze kłamie w temacie tych szczegółow, ale mozliwe, że zle ocenia odległośc z jakiej to widział, zwykle sledczy każe mu na wizji lok. albo na planszy wskazać gdzie wtedy był i ... okazuje się, że nie był nawet na 100 metrów, tylko na 40.


                    Są jeszcze dwa rodzaje braku kłamstwa - wynikający z choroby i jej objawów - chory np. na schozofrenię nie kłamie, ze słyszy głosy, on je słyszy i dlań są realne np. - oraz wynikający z przekonania. Przekonanie to moze miec rózne podłoża od ideologicznego, poprzez histeryczne. Jakaś osoba CHCE miec przekonanie np. ze mąż jej nie zdradza, choc kazdy okiem nieuzbrojonym widzi, ze jest inaczej, Ona nie widzi tego, za to widzi dowody na to, że kocha i nie zdradza. Nie kłamie - tak odczuwa, bo tak chce.

                    Z rozmów z takimi ludźmi, z lektury forów poświeconych KS wnoszę, ze czesc ludzi - wcale nie jakichś zbijających na tym kapitał jakis zwyczajnie histerycznie wierzy w zamach, bo chce. Bo nie przyjmuje do wiadomości,ze , zetaki wypadek mógł się zdarzyć, bo nie przyjmuje,ze w Rosji, bo pod Katyniem, bo w końcu LUBIą martyrologie, teorie sposkowe itp.
                      • kora3 Re: Miałeś kiedyś do czynienia z wariografem? 05.11.12, 10:29
                        nie - kłamstwo to jest świadome działanie. Świadome potwierdzanie, wygłaszanie, szerzenie nieprawdy. To własnie doskonale pokazuje wariograf i dlatego pozwoliłam sobie w swym wywodzie wspomnieć o tym urządzonku.
                        Nawet przed sądem skłądający zeznania pouczony o odpowiedzialności karnej za skłądanie fałszywych mówi z własnej wiedzy i przekonania. I jesli w takiej sytuacji mija się z prawdą OBIEKTYWNĄ nie jest bynajmniej karany za fałszywe. Dlaczego? No włąsnie dlatego, że nie kłamie - mówi, jak mu się zdaje, jak uważa, że widział, było, jest przekonany. Oczywiscie przekonanie świadka jest najsłabszym z mozliwych dowodów, ale jesli jest pytany o swe odczucia, czy przemyślenia, mówi o nich i nawet jesli są one sprzeczne z faktami - nie jest karany za fałszywe zeznania.
                        Przykład: "Czy zdaniem świadka oskarżony mógł nastawać na życie pokrzywdzonej?" "Tak, oskarżony jest osobą agresywną i apodyktyczną. Wiele razy słyszałem, jak awanturuje się z żoną, zawsze był stroną wszczynającą kłotnie, krzyczał, wymyślał". "A czy tamtego dnia słyszał pan kłotnie w domu państwa X?" "Tak, słyszałem. Najpierw X-owie kłocili się popołudniu, potem znów wieczorem" "O której godzinie?" "Hmmm, no mniej wiecej mogłą być może 20. Po tym jak za pierwszym razem u X-ów ucichło położyłem się spać, ten ponowny hałs mnie zbudził" "Swiadek patrzył na zegarek?" "Nie, ale właśnie nadawano serial, który :idzie o tej godzinie".

                        To jest w miarę wierna "kopia" z autentycznej sali sądowej i autentycznej sprawy. Mąż jest oskrarżony o próbę zabójstwa żony.

                        MAsz tu swiadka - czy Twoim zdaniem kłamie?
                        "Oskarżony twierdzi, że około 20. nie było go w domu, wyszedł około 18. by ochłonąć po kłotni z żoną. Świadek rozpoznał w głosach kłocących sie sąsiadów głos oskarżonego?" "Hmm no a któż by inny miał się tam awanturować? Rozpoznałem" "A dokładnie co świadek słyszał? Co oskrarżony krzyczał, co krzyczała pokrzywdzona? " Pani X to takie "aaaaaaa" a ten no oskarżony to nic konkretnego też" "Ale to był jego głos?" "Tak!"
                        "O co było dalej? " "Jak ucichło u X, to się przestraszyłem, że X zabił żonę. Postanowiłem tam pójśc. Drzwi były otwarte, ale światło zgaszone , zawołałem do panu X, ale nie odpowiadała. Chciałem zapalić swiatło, ale w tym momencie X mnie minął i uciekł" "Widział pan twarz oskarżonego?" "No nie, było ciemno, ale to był ON - taka sama postura, ciemna kurtka" "Coś mówił do pana?" "Nie, nic" "Co pan zrobił?" "Chciałem go gonić, ale pomyślałem, że oon coś zrobił pani X i zacząłem jej szukać w mieszkaniu, leżała w pokoju z rozbitą głową, wezwałem karetkę i policję" "Ile czasu upłynęlo od chwili, gdy przestał pan słyszeć coś z mieszkania sąsiadów do wezwania karetki?" "Z 10. może 15 minut" "Pan twierdzi, że słyszał to około godz. 20., potem mineło jeszcze z 15 minut, a zatem powinno być około kwadrans po 20. Karetkę natomiast wezwał pan o godz. 19:06 - jak pan to wytłumaczy? "Nie wiem, nie patrzyłem na zegarek"

                        Tamten dzień był późną jesienią, wczesnie robiło się ciemno. Świadek - sąsiad wrócił do domu około godz. 16.45. Jak czesto usłyszał kłotnię sąsiadów. Potem się uspokoiło. Świadek zjadł, a że był lekko przeziebiony zażył środek przeciwgrypowy (nie zaburzacy w znacznym stopniu percepcji) i zasnął. Zbudziły go hałasy z mieszkania sąsiadów, machinalnie włączył TV. Nie zastanawiał się na jaki kanał, odbiornik wybrał ten używany ostatnio. A na tym kanale była powtórka odcinka serialu, który na innym nadawany był ok. godz. 20. Swiadek nie oglądał tego serialu, wiec nie orientował się, że jest powtórka. Sądził, że jest około 20 - było ciemno, leciał nadawany o tej godzinie serial. W rzeczywistości powtórka serialu na kanale, który włączył sobie swiadek była nadawana od godz. 18. 45. Czy ten świadek kłamał?

                        "Świadek twierdzi, że widział, jak oskarżony wybiega ze swego mieszkania gdzie pozostawił nieprzytomną żonę. Wiemy już, ze nie było to około godz.20.15, a około godz. 19." "Możliwe, nie patrzyłem na zegarek" "Ale około godziny 18.30 oskarżony kupował alkohol w sklepie oddalonym od swego mieszkania o około 30 minut drogi. Zapamiętała go sprzedawczyni, bo był zdenerwowany i nie mógł poczatkowo znaleźć pieniędzy, ponadto zakup zarejestrowały sklepowe kamery. Jak swiadek to wyjaśni? "Nie wiem, wiem, że go widziałem"
                        Kłamie, czy nie?

                        Sąsiad słyszy krzyk sasiadki, jakiś rumor w mieszkaniu X-ów. Nie ma wątpliwosci, że to kolejna awantura domowa. Słyszy jakiś meski głos - powtórnie nie ma wątpliwosci, że to głos sąsiada. Kogóż innego miałby to być głos? X czesto krzyczał na zonę. Mężczyznę niepokoi nagłą cisza u sąsiadów, podejrzewa, że sąsiadce mogła się tym razem stać grubsza krzywda. Chwilę nasłuchuje, potem schodzi piętro niżej do mieszkania sąsiadów. Drzwi są otwarte, nie pali sie śwoatło, szuka włącznika, ale w tym momencie mija go wybiegający meżczyzna. Świadek jest przekonany, ze to jego sąsiad, choć uciekający nie mówi nic do niego i świadek w ciemności w w szybkim tempie nie widzi twarzy uciekającego. Jest on jednak tej samej postury, co sąsiad, ma podobną kurtkę, ogólnie sylwetką przypomina pana X. Sasiad wchodzi dalej do mieszkania, znajduje nieprzytomną panią X i dzwoni po karetkę. Dyspozytorka rejestruje ten telefon o godz. 19.06. Tymczasem około godz. 18. 45 oskarżony wychodzi ze sklepu z flaszką. Ma zamiar wrócić do domu, ale rozmysla się i dzwoni do kolegi, który go zaprasza. Z okolic sklepu do mieszkania kolegi idzie około 30 min. piechotą. Wiemy już, że świadkowi pokićkały się godziny, ale prawdopodobieństwo, że pochrzaniły się jednoczesnie na monitoringu sklepu i dyspozytorni pogotowia jest bliskie zeru. Czy jednak nie jest mozliwe, że oskarzony po zakupie wódki wrócił do domu, uderzył żonę w głowę i zwiał na widok sasiada po czym zadzwonił do kumpla. NA dostanie się spod sklepu do domu miał całe 20 minut. Piechotą ta droga zajęłaby mu z pół godziny, ale mógł wziąć przecie taksi. Tyle, że nie telefonował po nią i żaden postojowy taksówkarz nie wiózł go pod dom. Mógł jednak złapać okazję. Tak, czy owak swiadek go widział uciekającego z mieszkania. Było ciemno, ale przecież świadek jest sasiadem X-ów i zna dobrze oskarżonego. Z mieszkania x-ów do mieszkania kolegi oskarżonego jest jakieś pół godziny drogi pieszo. Wina oskarżonego zdaje się nie pozostawiać wątpliwosci: miał mało czasu na dokonanie zbrodni, ale miał, rozpoznał go swiadek, a na narzedziu, metalowej lampce nocnej są jego odciski palców. Obrona podnosi, że to nie jest dowód, bo oskarżony przecież mieszkał tam i normalnie, tak jak pokrzywdzona, której odciski też są uzywał tej lampki. NAjważniejsze jest jednak zeznanie swiadka, który WIDZIAŁ oskarżonego wybiegającego z mieszkania.
                        I pewnie by tego chłopa skazano na podstawie owego "widzenia" świadka. Gdyby nie zupełnie przypadkowa osoba, której ani do tej sprawy nie szukano, ano nie przesłuchano w śledztwie. To młoda dziewczyna, studentka nomen omen smile prawa.
                        Tamtego jesiennego dnia zostałą zaproszona do znajomej mieszkającej na tym osiedlu, przyjechałą autobusem, nie znała zupełnie terenu. Nieco bezradnie krązyła wokół niekoniecznie logicznie ponumerowanych bloków. W końcu zabłądziła pod jedną z klatek tego właściwego, chciała popatrzeć na numerki na domofonie, ale nie zdążyła, bo z klatki drzwi gwałtownie otworzył jakiś facio. Widziała go dobrze, bo wejście do klatki było oświetlone, choć na samej klatce było ciemno. Chciałą zapytać o znajomą, ale mężczyzna popatrzył tylko na nią i odszedł szybkim krokiem. Był wysoki, w ciemnej kurtce, postawny, łysiejący z fryzurą "na trzy milimetry". Z twarzy nie przypominał oskarżonego, ale ogólnie posturą - bardzo.
                        Dziewczyna zeznała to w sądzie. Jak mówiła była godz. około 19. tego była pewna, bo na tę godzinę umówiła się ze znajomą (mieszkającą trzy klatki od X-ów w tym samym bloku) i wybrała w zwiazku z tym kurs takim autobusem, by być przed 19. na tym osiedlu.
                        • kora3 Finał 05.11.12, 10:42
                          Sprawcą napaści na panią X okazał się jej kochanek. Od dłuższego czasu już domagał się, by kobieta odeszła od meza i zamieszkała z nim. Na tym tle były miedzy nimi niesnaski, bo pani X nie umiała się zdecydować, pomimo, ze jak wielokroć wspomniała kochankowi z mezem się jej nie układało. Dzień przed feralnym dniem pani X oznajmiła kochankowi, że nie chce już kontynuować znajomości, ze postara się jednak ułożyć jakoś relacje z mezem. Był załamany. Wtedy, tamtego wieczoru postanowił wszystko postawić na jedną kartę- pójśc do X-ów i rozmówić się z kochanką a jesli bedzie okazja, takze z jej mezem. Wiedział gdzie mieszkają, choć nigdy w mieszkaniu nie był. Nacisnął przypadkowy numerek domofonu, ktoś mu otworzył. Wszedł na klatkę, znalazł mieszkanie, zapukał, ale nikt nie otwierał, nacisnął wiec klamkę. Było otwarte, w mieszkaniu ciemno. Ukochaną zastał w sypialni, śpiącą. Zdjęła go żałośc, że on cierpi po rozstaniu, a ona po prostu śpi i pewnie jeszcze czeka na mezusia, żeby do niej w łozku dołączył. Chwycił mosiężną lampkę i uderzył ukochaną, przebudziła się, wrzasnęła, poprawił. I sam zawył dosłownie z rozpaczy i przerazenia. Chciał coś zrobić wezwać pomocy, ale nagle usłyszał jakiś głos, ktoś wołał panią X. Zmartwiał z przerażenia. Korzystając z tego, ze jest ciemno ruszył do drzwi. Zobaczył opodal nich jakiegoś człowieka. Minął go i zbiegł po schodach. Na dole u wyjścia z klatki usiłowała zatrzymać go jakaś dziewczyma, chyba o coś pytała, ale minął ją bez słowa.

                          Posturą kochanek pani X bardzo przypominał jej meza. Ona sama nie widziała napastnika, przypuszczała, że mógł to być jej małzonek, bo nie działo się między nimi dobrze i bywał on agresywny. O kochanku nawet nie pomyslała. Cały akt oskarżenia opierał się na słowach swiadka - sasiada, który był przekonany, że widział pana X wybiegającego ze swego mieszkania. Czy ten sąsiad kłamał? NIE! On był o tym PRZEKONANY, prawdziwego sprawcy nigdy nie widział na oczy, nie odwiedzał on mieszkania X-ów. Świadek nie wiedział też, ze pani X miałą swieżo zakończony romans i ktoś inny poza mezem mógł mieć motyw, żeby ją skrzywdzić.
                          • oby.watel Re: Finał 05.11.12, 21:28
                            Jakoś to wszystko nie przeszkadzało Ci swego czasu oskarżyć mnie o kłamstwo. Czyli kłamstwem jest to, co Ty uznajesz za kłamstwo i wtedy nie jest ważne, czy ktoś kłamie intencjonalnie czy nie. Howgh i amen. Niech moc i wszyscy świeci będą z Tobą.
                            • kora3 Jak zawsze, reakcja do przewidzenia:) 06.11.12, 00:33
                              Pozwolę sobie na osobiste pytanie: czy ty NIGDY nie jesteś w stanie przyznać się do błędu?

                              I drugie - mniej osobiste - czy ten świadek pomimo przedstawionych mu faktów co do jego omyłki w godzinie i rozpoznaniu przezeń rzekomo męża pokrzywdzonej w uciekającym facecie NADAL upierał się, ze było po godz. 20, a uciekał pan X?
                                  • oby.watel Nieprawda 06.11.12, 10:15
                                    Kłamiesz. Oczywiście zgodnie ze swoja wykładnia kłamstwa mówisz prawdę, ale nie zmienia to faktu, ze nie jesteś w stanie podlinkować żadnej swojej wypowiedzi, w której przyznajesz się do błędu.

                                    > Nie nazywasz się Monika?

                                    > nie, nie nazywam się tak, ba szczerze mówiąc to nawet nie znam nikogo kto się
                                    > tak nazywa, acz nie wykluczam, że takowa osoba istnieje smile
                                    > Na mnie wszyscy mówią Moni ...wole to bo Monika brzmi mi jakoś oficjalnie smile
                                    • chickenshorts Re: Nieprawda 06.11.12, 12:52
                                      oby.watel napisał:


                                      > > Nie nazywasz się Monika?
                                      >
                                      > > nie, nie nazywam się tak, ba szczerze mówiąc to nawet nie znam nikogo kto
                                      > się
                                      > > tak nazywa, acz nie wykluczam, że takowa osoba istnieje smile

                                      Lzesz jak bura s...

                                      Well, jak dziennikarka...

                                      > > Na mnie wszyscy mówią Moni ...wole to bo Monika brzmi mi jakoś oficjalnie
                                      > smile

                                      Nawet kobiety klamczuchy sa kochane (przez mezczyzn najczesciej smile durne chlopy...
                                      • kora3 Pominę Twój poziom w stylu "łżesz jak bura s.." 06.11.12, 16:55
                                        Bo mi Cię zwyczajnie szkoda smile

                                        Wiem, że nauczałeś języka Szekspira, ale mam nadzieję, że nim zacząłeś studiować, zrobiłeś maturę, a o ile pamiętam jezyk POLSKI był i jest na niej w PL obowiązkowy. Miło, że Ci się udało, choć to ja tego dokonałeś pozostanie dla mnie chyba zagadką smile

                                        A teraz przeproś mnie ładnie, może być po angielsku, bo ja NAPRAWDĘ nie znam nikogo, kto nosi nazwisko Monika, a w jezyku polskim tak się NAZYWAMY, jakie nazwisko nosimysmile Podkreśliam, iż nie wykluczam, że ktoś takie nazwisko moze nosić. Wskaż gdzie "łgałam jak bura s", albo jak dziennikarka, albo o ile masz jajka, przeprośsmile

                                        Monika mam NA IMIĘ i nikt posługujący się poprawnie jezykiem polskim nie powie, że tak sie nazywam.
                                        • chickenshorts Re: Pominę Twój poziom w stylu "łżesz jak bura s. 06.11.12, 18:53
                                          kora3 napisała:

                                          > Bo mi Cię zwyczajnie szkoda smile

                                          Lol! Litujaca sie nad mezszyzna kobieta... to obietnica... seksu przynajmniej.

                                          > Wiem, że nauczałeś języka Szekspira, ale mam nadzieję, że nim zacząłeś studiowa
                                          > ć, zrobiłeś maturę, a o ile pamiętam jezyk POLSKI był i jest na niej w PL obow
                                          > iązkowy. Miło, że Ci się udało, choć to ja tego dokonałeś pozostanie dla mnie c
                                          > hyba zagadką smile

                                          Zagadkowy mezczyzna, czyli ja... To jak, kochana korciu?....

                                          > A teraz przeproś mnie ładnie, może być po angielsku, bo ja NAPRAWDĘ nie znam n
                                          > ikogo, kto nosi nazwisko Monika, a w jezyku polskim tak się NAZYWAMY, jakie naz
                                          > wisko nosimysmile Podkreśliam, iż nie wykluczam, że ktoś takie nazwisko moze nosić
                                          > . Wskaż gdzie "łgałam jak bura s", albo jak dziennikarka, albo o ile masz jajka
                                          > , przeprośsmile

                                          Naprawde przeoraszam.... Naprawde!!! I sorry!

                                          > Monika mam NA IMIĘ i nikt posługujący się poprawnie jezykiem polskim nie powie,
                                          > że tak sie nazywam.

                                          A ja Wojtek! Happy to have met You, kochana Moniko...
                                            • chickenshorts Re: Pominę Twój poziom w stylu "łżesz jak bura s. 06.11.12, 20:18
                                              oby.watel napisał:

                                              > chickenshorts napisał:
                                              >
                                              > > A ja Wojtek! Happy to have met You, kochana Moniko...
                                              >
                                              > Nie podniecaj się tak Wojtek. Nasza droga Krocia potrafi zaprzeczyć swoim własn
                                              > ym słowom. Zaraz Ci wyjaśni, że chodzi o to, że Ona takiego mo nicka, a to z je
                                              > j imieniem nie ma nic wspólnego.

                                              smile Heh, I know, but I love her... Nic na to nie poradze, ale raczej platonicznie (w moim wieku smile
                                              ps.
                                              No jest jeazcze viagra, ale juz raz sie obrazila, wiec zapomnijmy o tym...
                                            • diabollo Re: Pominę Twój poziom w stylu "łżesz jak bura s. 06.11.12, 22:22
                                              Czcigodni,
                                              Wybaczcie, nie przestudiowałem (przeczytałem dokładnie całej dyskusji), ale i tak pozwolę sobie na brawurowy, ale szczery i poważny apel:

                                              więcej szacunku dla osoby czcigodnej Kory.

                                              Wiem, że z braku prawackich oponentów musimy się kłócić między sobą, ale na baala, porzućmy wszelkie wycieczki osobiste (apel dotyczy też i mojej skromnej osoby, podobno najbardziej rażą nas w wypowiedziach innych dostrzeżone tam nasze własne skłonności).

                                              Howgh...

                                              Kłaniam się nisko.
                                                • chickenshorts Re: Pominę Twój poziom w stylu "łżesz jak bura s. 07.11.12, 00:41
                                                  oby.watel napisał:

                                                  > Jednak powinieneś na Baala przeczytać dokładnie cały wątek i albo zrewidować sw
                                                  > oje stanowisko, albo skierować je pod właściwy adres.


                                                  And I agree with messier oby.wawatel... Albo to sie nazywa Człowiek, Etyka, Społeczeństwo
                                                  albo towarzystwo wzajemnej... pametasz, juz takie jedno lobeszlim...


                                                  ps
                                                  ( i chuj im w dupe) A pani dziennikarka niech sie wezmie i za prawde i za fakty... smile
                                              • kora3 Diabollo - stało się 07.11.12, 09:53
                                                Z zalem muszę się pożegnać. Było mi bardzo miło ( z wyjątkami) przez te dobrych lat parę. Nie mam szczególnie przerośnietego ego - znasz mniesmile, ale bez jaj, obrazać się nie powolę, a zarzucanie mi kłamstwa szczególnie mnie obraża. A osobiste wycieczki, nie wiem skąd się biorące, chyba z niecheci także mnie wqrzają.
                                                Bądźcie zdrowi i twórczysmile Wszystkiego naj forumowo, zawodowo i prywatnie.
                                                Z pożegnalnym pozdrowieniem
                                                Kora

                                                PS. Proszę Cie o wycofanie moich wiadomych uprawnien. Ściskam. Napisz czasem smile
                                                • oby.watel Re: Diabollo - stało się 07.11.12, 11:12
                                                  kora3 napisała:

                                                  > Z zalem muszę się pożegnać. Było mi bardzo miło ( z wyjątkami) przez te dobrych
                                                  > lat parę. Nie mam szczególnie przerośnietego ego - znasz mniesmile, ale bez jaj,
                                                  > obrazać się nie powolę, a zarzucanie mi kłamstwa szczególnie mnie obraża. A oso
                                                  > biste wycieczki, nie wiem skąd się biorące, chyba z niecheci także mnie wqrzają
                                                  > .
                                                  > Bądźcie zdrowi i twórczysmile Wszystkiego naj forumowo, zawodowo i prywatnie.
                                                  > Z pożegnalnym pozdrowieniem
                                                  > Kora
                                                  >
                                                  > PS. Proszę Cie o wycofanie moich wiadomych uprawnien. Ściskam. Napisz czasem smile


                                                  Nie rób tego. Już lepiej, żebym ja odszedł. W końcu to ja nic nie rozumiem i ja jestem ucieleśnieniem zła, co nawet w tym wątku bez pudła wypunktowałaś.
                                    • kora3 Re: Nieprawda 06.11.12, 16:44
                                      owszem mogę smile woele razy przyznawalam rację tym, którzy ją mieli.

                                      A to co ma być? smile

                                      > > nie, nie nazywam się tak, ba szczerze mówiąc to nawet nie znam nikogo kto
                                      > się
                                      > > tak nazywa, acz nie wykluczam, że takowa osoba istnieje smile
                                      > > Na mnie wszyscy mówią Moni ...wole to bo Monika brzmi mi jakoś oficjalnie
                                      > smile


                                      Uwazasz, ze tu mijam się z prawdą?smile

                                      Mam na IMIĘ Monika - faktsmile Ale moje nazwisko brzmi zgoła inaczej i naprawdę nie znam nikogo, kto nosi nazwisko Monika, choć jak wspomniałm wcale nie wykluczam, że są takie osobysmile Coś jeszcze trzeba wyjaśnić?
                                      • oby.watel Re: Nieprawda 06.11.12, 18:52
                                        Słownik języka polskiego:

                                        nazwać się — nazywać się
                                        1. «przybrać jakieś imię, miano, określenie itp.»
                                        2. «zwrócić się nawzajem do siebie, używając swoich imion, nazwisk»
                                        • kora3 Na koniec:) 07.11.12, 10:03
                                          Z przykrością stwierdzam, ze Ty nie rozumiesz znaczenia słow, które cytujesz - z wiekszą jeszcze - ze nie pierwszy raz vide cytaty z kk. np.

                                          nazwać się - przybrać jakieś, miano IMIE okreslenie - tyczy się nadania nazwy a nie NAZWISKA

                                          natomias nazywać sie - jak zresztą zacytowałeś bezmyślnie to zwracać sie do siebie wzajemnie, w kontekście który podałeś. Stąd zupełnie poprawne jest zdanie: " I wówczas forumowicz Obywatel NAZWAŁ mnie kłamcą". Jesli ktoś ZWRACA SIĘ do mnie "Koro" to mnie Korą NAZYWA, ale to nie znaczy ze ja sie tak naprawdę NAZYWAM.
                                          Pytanie "Jak się pan/pani NAZYWA?" determinuje udzielenie odpowiedzi w zakresie podania NAZWISKA, moiże być wraz z imieniem ale niekoniecznie. "Nazywam się Bond, James Bond"smile np. Odpowiedź na to pytanie "Mariolka" jest rażacym błędem logicznym i jezykowym, bo NIE odpowiada się na pytaniesmile

                                          Samo kopiowanie nic nie daje, trzeba czytać ze ZROZUMIENIEMsmile - już się parę razy miałeś okazję przekonać chyba smile

                                          Pozdrawiam i żegnam
                                          • chickenshorts Re: Na koniec:) 07.11.12, 10:12
                                            kora3 napisała:


                                            > Pozdrawiam i żegnam

                                            Nie rob tego, blagam... na kolanach, Korciu, na kolanach... blagam!!! I przepraszam! Nigdy nie chcialem Cie obrazic, ale generalnie dziennikarze w kraju zwanym Polska wkurwiaja... Ty nie - Ty jestes dobrym czlowiekiem i Cie kocham....
    • diabollo Zmiennik prezydenta Kaczorowskiego 25.11.12, 12:06
      Zmiennik prezydenta Kaczorowskiego

      Jak z Orwella: Wszystkie zwłoki są równe, ale niektóre są równiejsze.

      Nie ma jak bon ton po polsku i nasza narodowa inteligencja emocjonalna. 6 listopada na trzeciej – ważnej! – stronie „Gazety Wyborczej” piórem publicysty Pawła Wrońskiego napisano, co wzbudza najwyraźniej oburzenie, że prezydenta Komorowskiego bolą oskarżenia o to, iż nie był na pogrzebie Ryszarda Kaczorowskiego w Świątyni Opatrzności Bożej 3 listopada 2012 r., na którym to pogrzebie już raz był, tyle że 19 kwietnia 2010 r., gdy nie był jeszcze prezydentem.

      Ma się do Komorowskiego pretensje, że po raz kolejny nie wyraził szczerego żalu i rozpaczy z powodu tego samego trupa. No do kurwy nędzy! Ile razy można opłakiwać szczerze tego samego nieboszczyka, który urodził się raz, a grzebany jest 2 razy? Pretensje te nazwane są przez samego Komorowskiego oskarżeniami – co oznacza, że on sam we własnej ocenie sytuacji przypuszcza, iż są tacy, co uważają, że niebycie na pogrzebie to przestępstwo.

      To przestępcze zachowanie polskiego prezydenta z minionej soboty, gdy odbył się drugi pogrzeb Kaczorowskiego, jest następstwem działań panów prokuratorów, wielkich filozofów człowieczeństwa, którzy po dwóch latach zorientowali się, że coś się komuś popieprzyło i w Panteonie Wielkich Polaków Świątyni Opatrzności Bożej nie leży naprawdę Wielki Polak, tylko Polak niewielki. Zamiast trzymać mordy w kuble, pożytecznie przemilczając ten niewygodny fakt, ogłaszają światu, że to nie Kaczorowski leży w świątyni, tylko ktoś inny. Nazwiska tego kogoś innego nie podają przez wzgląd na poszanowanie uczuć rodziny zmarłego. Panowie prokuratorzy jednocześnie mniemają, że dziennikarze to kretyni i nie dojdą bez ich pomocy, kogo zwłoki leżały w świątyni. I, jak się miało okazać, mieli odrobinę racji.

      26 października „Super Express” na pierwszej stronie wali po ślepiach tytułem: „Skandal! W grobie Ryszarda Kaczorowskiego był ktoś inny. Podmienili ciało prezydenta”. I dalej: „Teraz okazuje się, że w trumnie najprawdopodobniej był Ryszard Lutoborski (+ 84 l.), były prezes Stowarzyszenia Rodzina Katyńska w Warszawie” – pisze redaktor podpisujący się SUO. Pan SUO ma niewątpliwie szczęście, ponieważ gdyby znany był z nazwiska, z pewnością dostałby w mordę od pana Ryszarda Lutoborskiego, gdyż ten żyje.

      Prezesem Stowarzyszenia Rodzina Katyńska w Warszawie był bowiem uśmiercony przez katastrofę smoleńską Tadeusz Lutoborski.

      Idźmy dalej. Któż był winien tego faux pas? Normalnie winni są Żydzi, cykliści albo Ruscy. Dziś już były redaktor Cezary Gmyz (człowiek, który wynalazł trotyl) nie ma takiej siły społecznego oddziaływania, jak 23 października, kiedy to na łamach „Rzeczpospolitej” pisał: „Jak ustaliła „Rz”, szczególnie bulwersujące są okoliczności identyfikacji ciała Ryszarda Kaczorowskiego. Dokonujący identyfikacji nie dysponowali żadnym genetycznym materiałem porównawczym, gdyż rodzina prezydenta nie była obecna w Polsce. Rozpoznania prezydenta dokonano więc drogą eliminacji. Uznano, że nierozpoznane przez nikogo ciało musi należeć do Ryszarda Kaczorowskiego”.

      Publikacja ukazała się wówczas, gdy wiadomo już było, że urzędnik Ministerstwa Spraw Zagranicznych miał stwierdzić, że rozpoznał ostatniego Prezydenta RP na uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego po kilku szczegółach: „Presja czasu była wówczas tak silna, że nie czekano już na potwierdzenie identyfikacji badaniami DNA”.

      Tym urzędnikiem okazał się Jacek Najder, który przed komisją sejmową tłumaczył, że w kwietniu 2010 r. w Smoleńsku nie było problemu z identyfikacją ciał. „Prezydent Kaczorowski był wśród najwcześniej zidentyfikowanych ofiar: Nie było wątpliwości co do ciała prezydenta Kaczorowskiego” – mówił obecny ambasador RP przy NATO.

      Ambasador Najder jest niechybnie człowiekiem ogromnej kultury i dyplomatą obytym w światowych salonach, co więc zrobił? Zgodnie z komunikatem Polskiej Agencji Prasowej z 30 października: „Ambasador RP przy NATO Jacek Najder przeprosił rodzinę byłego Prezydenta RP na uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego za błędną identyfikację jego zwłok po katastrofie smoleńskiej”.

      „Czuję się odpowiedzialny za ten błąd. Przepraszam rodzinę za ból, który jest konsekwencją tej pomyłki. To nie powinno było się zdarzyć” – powiedział Najder.

      Co dalej? Nic. Panu ambasadorowi nawet przez myśl nie przeszło, że być może wypadałoby przeprosić również rodzinę Tadeusza Lutoborskiego, którego z łaski swojej pomylił z Ryszardem Kaczorowskim. Być może pan ambasador uważa, że rodzina Lutoborskiego powinna być mu wdzięczna za to, że pan Tadeusz poleżał sobie trochę w Panteonie Wielkich Polaków, choć nie powinien.

      Nikomu jakoś nie przyszło do głowy w tej Świątyni Opatrzności Bożej, że skoro ciało Lutoborskiego zrządzeniem losu i Opatrzności się znalazło tam, gdzie się znalazło, to z szacunku dla rodziny lub zwykłej ludzkiej przyzwoitości powinno tam pozostać. Prawda jest bowiem taka, że gdyby porównać życiorysy obu panów, to obywatel Lutoborski bardziej się zasłużył temu krajowi niż obywatel Kaczorowski. Nikt jakoś też nie utyskuje na Komorowskiego, który nie był ani na pierwszym, ani na drugim pogrzebie zwykłego Polaka.

      Rzeczywiste osiągnięcia Ryszarda Kaczorowskiego. Urodzony 26 listopada 1919 r. w Białymstoku. Podczas wojny harcerz. Aresztowany za harcerstwo przez NKWD. Skazany na śmierć, którą zamieniono po 10-dniowym pobycie w celi śmierci na 10 lat zesłania. Po 2 latach pobytu w ZSRR wraz z armią Andersa opuszcza Rosję. Po wojnie na emigracji. Przez 35 lat księgowy. Między 19 lipca 1989 a 22 grudnia 1990 r., czyli przez 18 miesięcy pełnił tytularną funkcję Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej na Uchodźstwie. Największe życiowe osiągniecie: przekazanie insygniów prezydenckich II Rzeczypospolitej prezydentowi Lechowi Wałęsie. Zginął 10 kwietnia 2010 r.

      Rzeczywiste osiągnięcia Tadeusza Lutoborskiego. Urodził się 6 czerwca 1926 r. w Warszawie. Żołnierz powstania warszawskiego. Za pomoc Żydom w czasie okupacji matkę Lutoborskiego zamęczono w Dachau. Ojciec poległ w Katyniu. Tadeusz ukończył Studia ekonomiczne w Szkole Głównej Planowania i Statystyki, obecnie Szkoła Główna Handlowa w Warszawie, oraz prawo na Uniwersytecie Warszawskim. Wieloletni wykładowca na Wydziale Ekonomiczno-Socjologicznym Uniwersytetu Łódzkiego (1961-1972). Przez wiele lat pracował też w Instytucie Koniunktur i Cen Handlu Zagranicznego. Największe osiągnięcie: nigdy nie opuścił kraju, który z wielu powodów mógł był opuścić. Nie udawał polskiego prezydenta na uchodźctwie za pieniądze brytyjskich podatników. Zginął 10 kwietnia 2010 r.

      Alicja Wilczewska i Robert Jaruga
      www.nie.com.pl/index.php/tekst_pelny_462012/
        • diabollo Re: Otóż właśnie 25.11.12, 19:40
          Bo polską "polityką historyczną" rządzi mitologia.
          To znaczy wszędzie tak jest, w Polsce tylko przyjmuje to formę absurdu i patologii.

          Pan Kaczorowski jest tak fetowanym "prezydentem", bo chcieliśmy "zachować ciągłość" pomiędzy II RP i III RP, czyli wygumkować z Historii Polski cały PRL; a jak wygumkować to pozbawić się wszelkiej refleksji - refleksję miał zastąpić prosty jak cep argument - sowiety narzuciły.

          Oczywiście II RP w naszym wydaniu to też mitologia...

          I jak tu można wyciągać jakiekolwiek wnioski na przyszłość, kiedy "polityka historyczna" polega na zakłamywaniu wszelkiej Historii?

          Kłaniam się nisko.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka