Dodaj do ulubionych

Jezus i Piotr

24.08.08, 11:28
www.mateusz.pl/czytania/20080824.htm
"Jest to kluczowy moment w dziejach Jezusa – i w dziejach Kościoła, pomimo, że
formalnie jeszcze on wtedy nie istniał. Co szczególnego się wtedy wydarzyło i
dlaczego to wydarzenie jest takie ważne?

Otóż od tego momentu misja Jezusa na ziemi została oficjalnie potwierdzona,
uznana i przyjęta przez człowieka. W imieniu ludzkości aktu tego dokonał
Szymon Apostoł, odtąd nazwany przez Jezusa Piotrem – Opoką. To ciekawe, jak
konsekwentny potrafi być Pan Bóg i jak liczy się z człowiekiem, z jego
wolnością i zdaniem. Nie chce mu niczego narzucać na siłę, nie chce niczego
robić bez nas albo poza nami. Bóg czeka na naszą zgodę, na współpracę i pomoc
człowieka.

I w tym właśnie momencie Jezus zapytał człowieka – w osobach swoich uczniów,
czy są gotowi na tę współpracę, czy są gotowi dać z siebie wiarę. Bo bez
wiary, czyli bez uznania bóstwa Jezusa, a co za tym idzie, bez zaufania i bez
posłuszeństwa Jezusowi, zbawienie byłoby niemożliwe. I dlatego tak istotna
była odpowiedź na pytanie: ‘„Za kogo wy Mnie uważacie?”

Jezus poprzedził to pytanie pewnym sondażem: „Co inni sądzą o Mnie?”
Odpowiedzi były przeróżne i najdziwniejsze. Wszystkie miały w sobie jakiś
element lub posmak sensacji i nadziei na jeszcze więcej. Albowiem postacie
Jana Chrzciciela, Eliasza, Jeremiasza, kojarzyły się Żydom z obietnicą
wyzwoleńczego działania Boga, karania pogan i wywyższenia Izraela. Żydzi
bardzo mocno utożsamiali zbawienie z życiem doczesnym, z ziemskim panowaniem i
szczęściem. Były to jednak oczekiwania fałszywe, niezgodne z planem Boga i
dlatego na takich nadziejach Jezus nie mógł budować swojej misji.

I dlatego taka radość, wręcz entuzjazm Jezusa, gdy usłyszał odpowiedź Szymona:
„Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego!” To jest odpowiedź wiary. To nie ludzkie
kalkulacje i oczekiwania ją zrodziły, lecz zaufanie do Boga, przeświadczenie o
Jego miłości, wierności obietnicom i o związku Jezusa z Bogiem. Właśnie taka
wiara była Jezusowi potrzebna: osobista, wolna od przesądów, plotek i
politykierskiej interesowności. Dopiero taka wiara może być podstawą życia
Kościoła.

I faktycznie: tę wiarę, wiarę św. Piotra, uczynił Jezus fundamentem Kościoła.
Kościół po dziś dzień polega na tym wyznaniu i wciąż do niego się odwołuje.
Zwłaszcza, że niejednokrotnie zjawiali się w historii ludzie, którzy na temat
Jezusa snuli najróżniejsze i najdziwaczniejsze teorie. Kościół jednak woli
odpowiedź Piotra, bo tylko ona została potwierdzona przez Jezusa. Zarazem
Jezus wyniósł Piotra do rangi fundamentu Kościoła. Bez Piotra i jego wiary nie
ma Kościoła. Sam Jezus tak chciał.

I chciał jeszcze więcej: żeby nasza współczesna wiara wyrastała z wiary
Piotra, ale w sposób żywy i autentyczny, a nie tylko odtwórczy. Nie wystarczy
zatem odwołać się tylko do Piotrowego wyznania – czynimy to wszak w czasie
każdej mszy, ale jak mechanicznie i bezmyślnie nieraz! Musimy przyjąć
świadectwo Piotrowe, zdając sobie jednak sprawę, że to sam Bóg będzie Źródłem
i Dawcą naszej wiary. To musi być nasza osobista decyzja, wypływająca z żywego
doświadczenia Boga, z modlitwy, z wewnętrznej więzi z Nim, a nie tylko
rutynowe powtarzanie, co inni sądzą o Jezusie. Wiara ojców musi być co prawda
dla nas wskazówką, ale nie może wyręczyć i zastąpić naszej osobistej wiary.
Albowiem Bóg nie ma wnuków – ma tylko dzieci. Dzieci które w Niego wierzą i
ufają Mu bezgranicznie. Czy zaliczam się do nich?"

Ks. Mariusz Pohl
Obserwuj wątek
    • z2006 Re: Jezus i Piotr 24.08.08, 11:37
      www.mateusz.pl/czytania/20080824.htm
      "Opis nocnego zjawienia się Jezusa na jeziorze, kiedy Piotr poszedł ku Niemu,
      krocząc po wodzie, kończy się spontanicznym wyznaniem uczniów: „Prawdziwie
      jesteś Synem Bożym!” (Mt 14, 33). W Cezarei Filipowej (Mt 16, 13-20) Jezus
      prowokuje wyznanie inne, pełniejsze i niejako urzędowe. Pyta uczniów o to, co
      ludzie mówią o Nim, chcąc by zastanowili się i wznieśli ponad opinię ludzką,
      dzięki bardziej bezpośredniemu, intymnemu poznaniu Jego Osoby, które stało się
      ich udziałem. Niektórzy spośród ludu uważają Go „za Jana Chrzciciela, inni za
      Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza” (tamże 14). Trudno było o sławniejsze
      wówczas osobistości. Między nimi jednak a Mesjaszem istnieje niezmierzona
      odległość, której nic zapełnić nie zdoła. Czyni to Piotr odpowiadając bez
      wahania, jako pierwszy w imieniu towarzyszy: „Ty jesteś Mesjasz, syn Boga
      żywego” (tamże 16). Uczniowie zrozumieli. Oni są tymi prostaczkami, którym
      Ojciec zechciał objawić tajemnicę. I jak kiedyś Jezus zawołał: „Wysławiam Cię,
      Ojcze... że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je
      prostaczkom” (Mt 11, 25), tak obecnie mówi do Piotra: „Błogosławiony jesteś...
      albowiem ciało i krew nie objawiły ci tego, lecz Ojciec mój, który jest w
      niebie” (Mt 16, 17). Bez wewnętrznego oświecenia ze strony Boga nie byłby
      możliwy tak wyraźny akt wiary w Bóstwo Chrystusa. Wiara zawsze jest darem.
      Piotrowi, który otworzył się natychmiast na ten dar, Jezus przepowiada wielkie
      posłannictwo, które mu zostanie powierzone: „Ty jesteś Piotr [czyli Skała] i na
      tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą” (tamże 18).
      Pokorny rybak stanie się bezpieczną skałą, na której Chrystus zbuduje swój
      Kościół, budowlę tak trwałą, że żadna moc, nawet diabelska, nie potrafi jej
      obalić. I jeszcze: „I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek
      rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie” (tamże 19). W języku biblijnym
      klucze oznaczają władzę: „Położę klucz domu Dawidowego na jego ramieniu” —
      czytamy dzisiaj w pierwszym czytaniu (Iz 22, 19-23) w odniesieniu do Eliakima,
      zarządcy pałacu królewskiego. Władza udzielona Piotrowi jest niepomiernie
      wyższa; jemu zostały dane klucze nie ziemskiego królestwa, lecz królestwa
      niebieskiego, czyli tego królestwa, które Jezus przyszedł założyć w swoim
      Kościele, a w którym Piotr ma władzę „wiązania i rozwiązywania”, to znaczy
      wydawania wyroku i rozgrzeszania, wyłączania i przyjmowania nie tylko osób, lecz
      także nauki i zwyczajów. Władza tak wielka, że jego postanowienia uznaje „w
      niebie” sam Bóg. Podobna władza udzielona człowiekowi jest wstrząsająca i byłaby
      niedopuszczalna, gdyby Chrystus powierzając ją Piotrowi nie zapewnił go o
      szczególnej swojej asystencji. W ten sposób Jezus chciał zbudować swój Kościół.
      I tak też trzeba przyjmować Kościół, przyjmując razem prymat Piotra, który razem
      z nim jest z ustanowienia Bożego. Jeśli temu może zaprzeczać społeczność
      całkowicie racjonalistyczna i nie znosząca żadnej władzy, to prawdziwy
      chrześcijanin uznaje — z wdzięcznością — wszystko, co ustanowił Chrystus, by
      uczynić bezpieczniejszą dla ludzi drogę do zbawienia. Zresztą, w żadnej
      dziedzinie człowiek nie może posuwać się aż do osądzania planów lub czynności
      Boga, lecz powinien raczej powtarzać ze św. Pawłem: „Jakże niezbadane są Jego
      wyroki i nie do wyśledzenia Jego drogi!” (Rz 11, 33; II czytanie),"

      O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
      Żyć Bogiem, t. III, str. 97

      ***

      www.mateusz.pl/ksiazki/js-sd/Js-sd_47.htm
    • z2006 Re: Jezus i Piotr 24.08.08, 11:45
      www.mateusz.pl/mt/jp/20080824.htm
      "Warto się zapytać siebie: cóż byłyby to za Bóg – Nieskończoność, Transcendencja
      – jeślibyśmy mogli Go i Jego zamiary objąć naszymi skończonymi umysłami?"

      o. Jacek Poznański SJ, Dublin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka