Dodaj do ulubionych

Tragizm ateizmu

29.07.09, 21:04
Życie ateisty jest przepojone tragizmem i rozpaczą, bo co znaczy te
kilkadziesiąt lat życia wobec wiecznego-nie-istnienia ?
Obserwuj wątek
    • tytanya Nie rozpaczam.:) n/t 29.07.09, 21:06

      • a.giotto to idiotyczne by było 29.07.09, 21:09
        tak po prostu umrzeć.

        tytanya napisała:

        >
        • tytanya Re: to idiotyczne by było 29.07.09, 21:11
          Ty masz zamiar umrzeć nie po prostu?
          Jak???
          • Gość: św.obrazek Re: to idiotyczne by było IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.09, 21:16
            może go jak faraona zmumifikują? :) będzie żył po śmierci lol
            • tytanya Re: to idiotyczne by było 29.07.09, 21:17
              Tak czy siak. Najpierw umrze, po prostu.:)


              Gość portalu: św.obrazek napisał(a):

              > może go jak faraona zmumifikują? :) będzie żył po śmierci
              lol
        • Gość: św.obrazek Re: to idiotyczne by było IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.09, 21:15
          ty mozesz karmić sie wizją i nadzieją że jak umrzesz to ożyjesz
          gdzieśtam w zaświatach, to jest dopiero idiotyczne.
          • mimichniik Re: to idiotyczne by było 30.07.09, 13:49
            Gość portalu: św.obrazek napisał(a):

            > to jest dopiero idiotyczne.

            Dlaczego ?
            • Gość: P.S.J. bo możesz prze...dzielić czas IP: 62.121.98.* 31.07.09, 12:32
              dany ci na 100% tu, na ziemi. (chyba że wierzysz, że świat materialny jest
              ułudą, były takie sekty gnostyckie chyba).
              • mimichniik Re: bo możesz prze...dzielić czas 31.07.09, 23:17
                Gość portalu: P.S.J. napisał(a):

                > dany ci na 100% tu, na ziemi.

                W jaki sposób ?

                (chyba że wierzysz, że świat materialny jest
                > ułudą, były takie sekty gnostyckie chyba).

                Jest ułudą - w sensie: jest przejawem Bytu , a nie bytem.
                Materia nie istnieje jako byt.
                • Gość: P.S.J. Re: bo możesz prze...dzielić czas IP: 62.121.98.* 03.08.09, 12:20
                  > > dany ci na 100% tu, na ziemi.
                  >
                  > W jaki sposób ?

                  Ano naprzykład przez ascezę, celibat, odmawianie sobie pewnych rzeczy
                  tylko dlatego, że w twojej religii są "grzeszne/nieczyste/trefne" -
                  czynisz to na dość wątpliwym "zakładzie intelektualnym", będącym w istocie
                  odwróceniem słynnego zakładu Pascala.

                  Otóż jeśli się okaże, że po śmierci nic nie ma, to straciłeś wiele okazji na
                  szczęście (miłe emocje, przyjemne wrażenia...) tu, na ziemi - przy czym fakt ich
                  istnienia w "życiu doczesnym" jest niepodważalny.

                  > Jest ułudą - w sensie: jest przejawem Bytu , a nie bytem.
                  > Materia nie istnieje jako byt.

                  No cóż, to jest koncepcja filozoficzna, ale nieweryfikowalna doświadczalnie ani
                  intelektualnie - ja się z tym akurat nie zgadzam, ale jak sobie chcesz.
        • strikemaster Re: to idiotyczne by było 29.07.09, 21:22
          Za to jakie realne.
        • kolter Re: to idiotyczne by było 30.07.09, 09:53
          a.giotto napisał:

          > tak po prostu umrzeć.

          Ty umierasz tak nie po prostu ?

          Koh 9,3-9
          To złem jest wśród wszystkiego, co się dzieje pod słońcem, że jeden dla
          wszystkich jest los. A przy tym serce synów ludzkich pełne jest zła i głupota w
          ich sercu, dopóki żyją. A potem - do zmarłych! (4) Bo któż stanowi wyjątek?
          Wszyscy żyjący mogą jeszcze mieć nadzieję - bo lepszy jest żywy pies niż lew
          nieżywy - (5) ponieważ żyjący wiedzą, że umrą, a zmarli niczego zgoła nie
          wiedzą, zapłaty też więcej już żadnej nie mają, bo pamięć o nich idzie w
          zapomnienie. (6) Tak samo ich miłość, jak również ich nienawiść, jak też ich
          zazdrość - już dawno zanikły, i już nigdy więcej udziału nie mają żadnego we
          wszystkim, cokolwiek się dzieje pod słońcem. (7) Nuże więc! W weselu chleb swój
          spożywaj i w radości pij swoje wino! Bo już ma upodobanie Bóg w twoich czynach.
          (8) Każdego czasu niech szaty twe będą białe, olejku też niechaj na głowę twoją
          nie zabraknie! (9) Używaj życia z niewiastą, którąś ukochał, po wszystkie dni
          marnego twego życia, których ci Bóg użyczył pod słońcem. Po wszystkie dni twej
          marności! Bo taki jest udział twój w życiu i w twoim trudzie, jaki zadajesz
          sobie pod słońcem. (10) Każdego dzieła, które twa ręka napotka, podejmij się
          według twych sił! Bo nie ma żadnej czynności ni rozumienia, ani poznania, ani
          mądrości w Szeolu, do którego ty zdążasz.
      • benek231 katolskie Krasnoludki sa znacznie Zabawniejsze :O) 12.08.09, 16:11
        Przyznaje :)))))))
        • kolter-one Re: katolskie Krasnoludki sa znacznie Zabawniejsz 12.08.09, 16:23
          benek231 napisał:

          > Przyznaje :)))))))

          img412.imageshack.us/img412/1772/7ef5d3d46b.jpg
          • benek231 katolskie Krasnoludki sa znacznie Zabawniejsze :O) 12.08.09, 17:52
            Zwlaszcza w trakcie wykonywania szpagatow na rzecz zycia wiecznego, amen :)
            • alter-tego Krasnoludki ateistyczne :) 16.08.09, 22:41
              Najzabawniejsze są szpagaty atołków-matołków :)
              żeby daleko nie szukać :
              forum.gazeta.pl/forum/w,721,98423662,99066947,Re_Czesc_benek_.html?wv.x=2


              benek231 napisał:
              > Zwlaszcza w trakcie wykonywania szpagatow na rzecz zycia
              wiecznego, amen :)
        • alter-tego Cześć, benek ! :) 12.08.09, 17:11
          Nadal twierdzisz, że zarodek nie jest człowiekiem, gdy ciąża jest
          niechciana ? :)

          benek231 napisał:

          > Przyznaje :)))))))
          • benek231 Re: Cześć, benek ! :) 12.08.09, 17:49
            alter-tego napisał:

            > Nadal twierdzisz, że zarodek nie jest człowiekiem, gdy ciąża jest
            > niechciana ? :)
            >
            *Nadal twierdze, ze gdy ciaza jest niechciana a kobieta zdecydowala o jej
            usunieciu, to wowczas rozwazania nt. czlowieczenstwa plodu sa bezsensowne.

            Ale dlaczego poruszasz ten temat tutaj - jakby brakowalo wlasciwszych watkow(?)
            • alter-tego Re: Cześć, benek ! :) 16.08.09, 21:30
              benek231 napisał:

              > alter-tego napisał:
              >
              > > Nadal twierdzisz, że zarodek nie jest człowiekiem, gdy ciąża
              jest
              > > niechciana ? :)
              > >
              > *Nadal twierdze, ze gdy ciaza jest niechciana a kobieta
              zdecydowala o jej
              > usunieciu, to wowczas rozwazania nt. czlowieczenstwa plodu sa
              bezsensowne.

              Zaprzeczasz sobie : poprzednio właśnie "autorytatywnie"
              wypowiedziałeś się nt. człowieczeństwa. To jak jest z Tobą
              naprawdę ? :)

              >
              > Ale dlaczego poruszasz ten temat tutaj

              Bo akurat tu Cię spotkałem :)
              • rambo_pl Re: Cześć, benek ! :) 16.08.09, 21:46
                Już lepiej było przenieś ten wątek do "Żałoba, strata, osierocenie"
                • rambo_pl Re: Cześć, benek ! :) 16.08.09, 21:47
                  przenieść
    • bysiu.dominator Re: Tragizm ateizmu 29.07.09, 21:09
      A jak ateiści tez idą do nieba? Toż sie zesrasz z zazdrości.
      • mimichniik Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 13:59
        bysiu.dominator napisał:

        > A jak ateiści tez idą do nieba?

        Niektórzy być może tak :)

        > Toż sie zesrasz z zazdrości.

        Sądzisz po sobie ? :)
    • kot_behemot8 Re: Tragizm ateizmu 29.07.09, 21:14
      Dokonujesz projekcji swoich własnych lęków
      na odczucia ludzi których nie znasz i nie rozumiesz. Pomyśl przez
      chwilę: czy gdyby ateista istotnie tak strasznie się bał, to czy nie
      zwróciłby sie ku jakiemuś bogu? Sam fakt bycia ateistą dowodzi, że
      takie lęki są mu obce. Zauważ też, że mówią o nich głównie wierzący,
      nigdy ateiści... Czyżby nie końca ufali w obietnice wiecznego
      zycia? ;))
      • Gość: św.obrazek Re: Tragizm ateizmu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.09, 21:20
        "czy gdyby ateista istotnie tak strasznie się bał, to czy nie
        zwróciłby sie ku jakiemuś bogu? Sam fakt bycia ateistą dowodzi, że
        takie lęki są mu obce."

        trafne, ale ateisci tez maja lęki, jak każdy, mają za to coś czego
        nie ma człowiek uciekający w religie/wiare - odwage.
        • strikemaster Re: Tragizm ateizmu 29.07.09, 21:24
          Aż tak bym nie przesadzał, nie czuję się wcale bohaterem, po prostu nie wierzę w istnienie czegoś, co nie ma prawa istnieć.
          • kieprze_paczynskich Re: Tragizm ateizmu 29.07.09, 21:32
            >po prostu nie wierzę
            > w istnienie czegoś, co nie ma prawa istnieć.

            Jakiś teo-matematyk wyliczył, że prawdopodobieństwo istnienia Boga wynosi coś
            67%. A nasz jakiś teo-matemo-fizyk oporacował wzór na Trójcę Świętą.
            • strikemaster Re: Tragizm ateizmu 29.07.09, 21:33
              pi razy oko?
              • kieprze_paczynskich Re: Tragizm ateizmu 29.07.09, 22:05
                Nauka - Religia - Dzieje
                XI Seminarium w Castel Gandolfo 8 sierpnia 2001

                Zbigniew Jacyna-Onyszkiewicz
                Wydział Fizyki
                Uniwersytet im. A.Mickiewicza
                Poznań



                "Modele Boga wszechwiedzącego
                Nasze wieczne istnienie może zapewnić tylko wiecznie istniejący transcendentny i
                niematerialny umysł. Dlatego zakładamy istnienie takiego umysłu
                transcendentnego. Jeżeli celowo wykreował on wszechświat to znaczy, że jest on
                substancją samoświadomą swego istnienia i posiadającą wolę. Umysł posiadający
                powyższe cechy zazwyczaj określa się słowem - duch. Zatem taki umysł
                transcendentny będziemy nazywać duchem i oznaczać symbolem D[ ], gdzie symbole
                umieszczane w nawiasie prostokątnym [ ] będą reprezentowały posiadaną przez
                niego wiedzę. Wiedzę rozumianą w najszerszym możliwym sensie - jako wszystko co
                może zawierać w sobie umysł. Tak określone pojęcie wiedzy obejmuje również
                postanowienia woli.Gdy będzie zachodzić potrzeba dzielenia wiedzy, którą posiada
                duch D[ ] na części w1, w2,... to symbolicznie zapiszemy to w postaci D[w1,
                w2,...]. Nie znamy oczywiście natury ducha D[ ] ponieważ nie dysponujemy
                środkami jego badnia czy poznania.
                Jeżeli duch D[ ] wykreował celowo wszechświat to musiał dysponować ogromną
                trudną do określenia wiedzą, którą oznaczymy przez ww. Wiedza D[ ] przerasta
                wiedzę ww, ponieważ D[ ] musi przerastać to, co określa wszechświat. W
                przeciwnym przypadku D[ ] nie mógłby spełniać warunku koniecznego dla
                zapewnienia celowości, a zatem i sensowności, naszego istnienia. Dlatego
                zakładamy, że jego pełna wiedza jest większa niż wiedza potrzebna do wykreowania
                wszechświata. Z uwagi na jej ogrom robimy krok dalej i przyjmujemy, że duch D[ ]
                posiada wiedzę absolutną tzn., że dysponuje wszechwiedzą, którą oznaczamy literą
                W. Dla nas ludzi oczywiście dostępna może być co najwyżej wiedza częściowa w.
                Przyjmując, że D[ ] jest duchem wszechwiedzącym posiadającym wszechwiedzę W
                wykonujemy proces "absolutyzacji" (uwznioślenia) pojęcia wiedzy ludzkiej, co
                symbolicznie możemy zapisać w postaci :

                w>A>W

                gdzie strzałka z literą A oznacza proces absolutyzacji. Zakładamy więc, że duch
                D[ ] jest duchem wszechwiedzącym, co symbolicznie zapisujemy w postaci tożsamości:

                D[]=D[W]

                ktora oznacza, że istnieje duch D[ ], który wie wszystko to, co było, jest i
                będzie. Duch wszechwiedzący, który świadomie i celowo wykreował wszechświat
                zazwyczaj określa się terminem Bóg, który będziemy dla skrótu w formułach
                symbolicznych oznaczać literą B. Przy tym założeniu tożsamości (1) przyjmuje
                postać:

                B=D[W]

                która oznacza, że istniejący Bóg jest duchem wszechwiedzącym.
                Proces absolutyzacji pojęć, taki jak dla wszechwiedzy (1), jest niezbędny przy
                wyrażaniu dowolnych cech określających Boga. Z tego powodu o cechach Boga możemy
                mówić tylko na sposób analogii z cechami określającymi ludzi. Pamietając przy
                tym, że w takiej analogii jest zawsze więcej różnic niż podobieństw.

                aż do :
                B=D[D*[D**[D*[D[D*[...[W]...]=M

                przedstawiające ostateczny model wszechwiedzącego Boga, który jest miłością"



                Itd. . nie mogę znaleźć linka. (Nie chce mi się)


                • kieprze_paczynskich Re: Tragizm ateizmu 29.07.09, 22:11
                  Znalazłem adres. warto zajrzeć

                  www.staff.amu.edu.pl/%7Ezbigonys/model_boga.html
                  • strikemaster Re: Tragizm ateizmu 29.07.09, 23:07
                    Rzekł Bóg: "Uczyńmy człowieka na Nasz obraz podobnego Nam" (Rdz 1,26). "Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę" (Rdz 1, 27). Człowiek (mężczyzna i niewiasta) jest więc w pewnym sensie "modelem Boga" czyli niepełnym Jego odzwierciedleniem. Podobnie jak model na przykład Ziemi, czyli globus, tylko częściowo oddaje cechy oryginału, tak człowiek jest tylko niedoskonałym odwzorowaniem Boga.

                    Czyli istota doskonała okazała się partaczem, bo jej dzieło jest niedoskonałe. Jak to się ma do ideału tej istoty, jej wszechmocy itd.?

                    Wiadomo, że stopień podobieństwa modelu do jego pierwowzoru w decydującej mierze zależy od skali redukcji pierwotnych wymiarów. Korzystając z tej analogii, o ile tak można powiedzieć, człowiek jest modelem Boga w skali 1 do nieskonczonosci.

                    Podaj granicę wyrażenia "1 do nieskończoności". Człowiek dąży do 0?

                    Bóg bowiem nieskończenie góruje nad człowiekiem. Poza jednym wyjątkiem. Wyznajemy, że człowiek Jezus z Nazaretu jest, o ile tak to można wyrazić, "modelem Boga w skali 1: 1".

                    Jeśli istnieje, na co nie ma dowodów,są za to dość wyraźne dowody, że jest przeciwnie.
                    "Jeśli Ziemia jest płaska to może opierać się na czterech słoniach." - to zdanie oddaje wiernie poziom merytoryczny linkowanego wywodu.

                    Uznajemy Go jako: "obraz Boga niewidzialnego" (Kol 1,15) i "odblask Jego chwały i odbicie Jego istoty" (Hbr 1,3). Modelem w tym sensie, że nieogarniona istota Boga w Jezusie z Nazaretu została "zrzutowana na płaszczyznę" ograniczonej natury ludzkiej.

                    Model musi zachwyać podobieństwo do opisywanego zawiska. Widziałeś człowieka niewidzialnego? W jaki sposób zrzutować niewidzialną istotę tak, by jej rzut był widzialny?

                    Zawierająca wszystko rzeczywistość Boga otrzymuje w Nim historyczne oblicze. Jezus jest obecnością Boga w osobie Syna
                    Człowieczego


                    Wszystko, czyli co konkretnie?

                    Jezus jest pełnią prawdy o Bogu, lecz prawdy w decydującym stopniu ukrytej. Już życie wewnętrzne innych ludzi jest dla nas niezgłębioną tajemnicą, tym bardziej taką tajemnicę stanowi życie wewnętrzne Boga - Człowieka,

                    A co z tym podobieństwem? Już zniknęło? Do d.. taki model.

                    Jezusa z Nazaretu. Podobnie jak drugiego człowieka poznajemy po tym, co mówi i co czyni, tak boską naturę Jezusa możemy w pewnym stopniu rozeznać po Jego uczynkach i Jego nauce

                    A co konkretnie uczynił? Znamy tylko mętne opisy jego rzekomych czynów, często sprzeczne ze sobą i bardzo subiektywne.

                    Na tej podstawie próbowano tworzyć model Boga objawionego przez Jezusa.

                    Czym różnił się od modelu Boga, czyli człowieka?

                    Teologia trynitarna jest centralnym działem teologii chrześcijańskiej. Jak sama nazwa wskazuje jest ona nauką o Trójcy Świętej - trójjedynym Bogu. Zadanie teologii trynitarnej polega na intelektualnym wysiłku właściwego, w miarę możliwości, wyrażenia największej tajemnicy objawienia chrześcijańskiego [1-5].

                    Więc w świetle powyższych wywodów, cała teologia jest funta kłaków warta, bo tworzy modele, które nie zachowują kryteriów podobieństwa.

                    Wykład teologii trynitarnej obejmuje zazwyczaj historię objawienia owej tajemnicy w Starym i w Nowym Testamencie oraz historię jej teologicznego formułowania i poglądów heretyckich. Tradycyjne wypowiedzi o Trójcy Świętej w teologicznym sformułowaniu są jednak dla dzisiejszego człowieka prawie niezrozumiałe i niemal nieuchronnie prowadzą do nieporozumień. Teologia trynitarna często jawi się jemu jako wyrafinowana rozrywka intelektualna będąca tylko zobiektywizowaną i jałową spekulacją. Z tego powodu nie można zaniechać prób wyrażenia myśli trynitarnej w sposób dostosowany do języka i mentalności ludzi naszych czasów. Takie wymagające trudu intelektualnego próby są cenne zwłaszcza wtedy, kiedy mamy zdać sprawę z treści i rozumności wiary chrześciajńskiej w trójjedynego Boga, będącej jej sednem.

                    Ja to rozumiem tak, teologowie zdają sobie sprawę, że dzisiejszym ludziom nie wystarczy klepnąć formułki łacińskiej, domagają się wyjaśnień logicznych, a tych teologia nie jest w stanie dostarczyć. Stąd bierze się cały ten lament.

                    Określenie "wyznawcy ateizmu" dyskwalifikuje autora definitywnie.

                    Również od wielu stuleci problemem istnienia czy nieistnienia Boga i Jego natury zajmuje się filozofia [6-8].

                    Z udowodnieniem nieistnienia Boga skutecznie poradziła sobie logika.

                    Na przykład, jeden z najbardziej skrajnych w filozofii modeli Boga zaproponowany został przez Ludwiga Feuerbacha. Dla niego Bóg jest bytem istniejącym tylko w umyśle człowieka, jako idealny obraz jego słabej ludzkiej natury. Właściwości, których mu brakuje, człowiek przenosi na swój idealny obraz. To czym nie jest, a czym chciałby być, przedstawia sobie w postaci Boga jako coś istniejącego. Bóg, to tylko życzenia człowieka przemienione w istotę rzeczywistą. Bóg to popęd człowieka do szczęścia, zaspokojony w fantazji. Inaczej mówiąc Bóg to personifikacja ludzkich marzeń.

                    I taki model, w przeciwieństwie do tych zakładających rzeczywiste jego istnienie funkcjonuje.

                    Obecnie w kręgach naukowych popularna jest opinia, że z powodu ogromnego rozwoju nauk przyrodniczych hipoteza Boga, nadprzyrodzonego i osobowego albo ponadosobowego, sprawującego coś w rodzaju celowej władzy nad wszechświatem i jego losem, jest nie do utrzymania. Straciła ona moc wyjaśniającą; wręcz przeciwnie stoi ona na przeszkodzie prawdziwej interpretacji rzeczywistości. Wkrótce dla wykształconego i inteligentnego człowieka wiara w Boga stanie się tak trudna, jak uwierzenie w płaskość Ziemi. Z tego powodu ostatnio modne są modele Boga naturalnego nawiązującego do koncepcji panteistycznych. Bóg, według tej koncepcji, to uniwersalny umysł przenikający cały wszechświat i działający poprzez prawa przyrody w określonym celu. W takim ujęciu Bóg jest wszechświatem zdolnym do samoorganizacji i obserwacji samego siebie. Ludzkie umysły to tylko małe "wysepki świadomości" zanurzone w boskim umyśle kosmicznym. Po osiągnięciu odpowiedniego rozwoju umysł ludzki osiąga swoje przeznaczenie jednocząc się ze świadomością kosmiczną, tracąc przy tym swoją indywidualną tożsamość. Dla wielu osób taki model Boga wypada lepiej niż model Boga transcendentnego ponieważ Bóg działający zgodnie z prawami przyrody nie zaprzecza naukowemu rozumieniu rzeczywistości.

                    I to bezsprzecznie wskazuje na słuszność modelu zakładającego istnienie Boga wyłącznie w ludzkim umyśle. Popatrz, jak rozpaczliwie psychika ludzka próbuje się bronić przed perspektywą świata bez boga.

                    Przytoczone tu dwa przykłady popularnych "filozoficznych" modeli Boga są wyraźnie sprzeczne z obrazem Boga objawionym przez Jezusa z Nazaretu. Modele te zostały wydedukowane na drodze rozumowej. Z tego powodu wydaje się zajęciem użytecznym tworzenie również na drodze rozumowej, bez odwoływania się do Objawienia Bożego, modeli Boga zgodnych z Objawieniem chrześcijańskim i Urzędem Nauczycielskim Kościoła. Sądzę, że właśnie w tym ograniczonym zakresie zajmowanie się modelami Boga jest bardzo celowe. Nie przeczy to oczywiście sensowności tworzenia, w ramach trynitologii, modeli Boga w oparciu o Objawienie ewangeliczne, na przykład takich jak w książce [9]

                    Ależ oczywiście, Bóg przecież musi istnieć i do tego być zgodny z Urzędem Nauczycielskim Kościoła, inaczej Kościół straciłby rację bytu. Twórzciee panowie, śmiało!

                    1. Warunek konieczny sensowności naszego istnienia

                    A niby dlaczego nasze istnienie ma mieć sens? Żeby mógł istnieć Kościół?

                    Jeżeli więc antropiczne właściwości wszechświata są przypadkowe, to musimy przyjąć istnienie nieograniczonej liczby przypadkowo wykreowanych wszechświatów, mniej lub bardziej podobnych do naszego.

                    Nie musimy. Możemy, jeżeli nam zależy na udowadnianiu istnienia Boga.

                    cdn
                    • strikemaster Re: Tragizm ateizmu 29.07.09, 23:21
                      Po drugie, kosmologia fizyczna nie pozostawia wątpliwości, że istnienie ludzkości we wszechświecie, podobnie jak każdego z osobna człowieka, nie będzie trwać wiecznie

                      Nie będzie trwać wiecznie, co więcej nie trwa od początku, co udowodnili archoelodzy, paleontolodzy i inni.

                      Jeżeli tak się rzeczy mają, to nasze indywidualne istnienie i istnienie całej ludzkości jest bezprzyczynową i bezsensowną efemerydą, a dalsze nasze rozważania są nonsensownym zajęciem.

                      A jednak autor potrafi napisać sensowne zdanie, bez uzasadniania na siłę, że "Bóg musi istnieć, bo inaczej stracę robotę".

                      Inaczej mówiąc nauki przyrodnicze są "nieczułe" na sens czy bezsens istnienia wszechświata i ludzkości.

                      I dzięki temu są obiektywne.

                      Powstaje pytanie jakie właściwości musi posiadać rzeczywistość transcendentna dla zapewnienia sensowności naszego istnienia we wszechświecie, którego sensowność istnienia nie wynika z badań kosmologicznych?

                      Nauka wyklucza istnienie czegokolwiek transcendentalnego, więc olejmy ją. Musimy przecież jakoś uzasadnić nasze tezy!

                      Nietrudno zrozumieć, że nasze istnienie może być sensowne tylko jeżeli istnieje pewien transcendentny względem wszechświata umysł, który celowo wykreował wszechświat i spowodował w nim nasze zaistnienie oraz który zapewnia nam jakąś formę wiecznego istnienia po naszej śmierci.

                      Nie za dużo tych warunków. Może najpierw skupić się na udowodnieniu istnienia umysłu ekstrauniwersalego, zamiast stawiać mu coraz więcej niemożliwych do spełnienia warunków?

                      Kolejnym narzucającym się pytaniem to pytanie: jakie cechy powinien posiadać ten transcendentny umysł?

                      No właśnie, jakie? Nie udało się udowodnić tego, co opisano w Biblii, to stworzymy sobie coś nowego. Ważne, że będzie w co wierzyć. :)

                      2. Modele Boga wszechwiedzącego

                      W tej dziedzinie udało mi się już coś niecoś udowodnić, tzn. że istota opisywana w Biblii, czyli wszechwiedząca, wszechmocna i do tego ponadczasowa nie istnieje.

                      Proces absolutyzacji pojęć, taki jak dla wszechwiedzy (1), jest niezbędny przy wyrażaniu dowolnych cech określających Boga. Z tego powodu o cechach Boga możemy mówić tylko na sposób analogii z cechami określającymi ludzi

                      No i właśnie o to mi chodzi. Stosując ludzką logikę ponadczasowy, wszechwiedzący i wszechmogący Bóg nie mógł stworzyć dzieła niedoskonałego, czyli ludzi. Ponadto wiedział, że ludzie będą grzeszni, co więcej, jako ponadczasowy i wszechwiedzący, wiedział który konkretnie człowiek zgrzeszy, wiedział w jaki sposób, czy będzie grzechu żałował i stworzył zło na świecie wiedząc, którzy ludzie mu (złu) ulegną i zostaną ukarani. Czy Bóg jest chory psychicznie? Przecież nie może, bo jest doskonały a choroba to niedoskonałość. Analogicznie ma się sprawa ze stworzeniem archanioła Lucyfera. Przecież musiał wiedzieć, że sięzbuntuję. Itd.

                      Z tego też tytułu dalsze rozważania uznaję za nawiedzony i rozpaczliwy bełkot, któremu nauka i szerzenie w społeczeństwie wiedzy odbierają pracę.
                      • strikemaster Errata 29.07.09, 23:43
                        Z tego też tytułu dalsze rozważania uznaję za nawiedzony i rozpaczliwy bełkot człowieka, któremu nauka i szerzenie w społeczeństwie wiedzy odbierają pracę.

                        Jako ludzie zdajemy sobie sprawę, że istniejemy jako aktywne samoświadome substancje o skończonej wiedzy. Zgodnie z twierdzeniem 4 istniejemy w umyśle ducha wszechwiedzącego jako jego aktywne idee mające naturę duchową.

                        Czyli nie istniejemy. Ciekawe, jaka choroba powoduje taki sposób myślenia o świecie (AFAIK jest to objaw jakiejś choroby psychicznej, tylko nie pamiętam której).

                        Nasze ludzkie, świadome istnienie świadczy o tym, że nieprzygodna, trójjedyna miłość w głębinach swego miłosierdzia chce istnienia ludzi w celu utworzenia z każdym z nich oddzielnie wspólnoty miłości. Ponieważ z definicji miłość musi być pragnieniem dobrowolnym, Bóg stworzył ludziom obszar wolności, zwany wszechświatem, umożliwiający im wolne, w zakreślonych granicach, działanie. Ten obszar wolności, zgodnie z logiką miłości, musi zapewnić im dobrowolne opowiedzenie się za miłością trójjedyną lub przeciw niej.

                        Nasze ludzkie, świadome istnienie świadczy o naszym ludzkim świadomym istnieniu. I niczym więcej.

                        Celem i jednocześnie sensem istnienia człowieka jest więc tworzenie wiecznej relacji miłości z niezgłębioną rzeczywistością trójjedynej miłości trzech duchów wszechwiedzących, gdyż tylko ona jest w stanie wypełnić ostatecznie serce człowieka.

                        Kardiologia w tej dziedzinie mówi zdecydowanie co innego, a ponadto udowodniono, że potrafi wpłynąć na losy człowieka, w przeciwieństwie do "trzech duchów".

                        Przeznaczeniem człowieka jest wieczne poznawanie w miłości niewyczerpanej głębi ducha wszechwiedzącego.

                        Było w tym wywodzie definiowanie jakiegoś przeznaczenia? Chyba coś przeoczyłem.

                        Z definicji miłości 3 wynika, że raz zaktualizowane przez Boga, na mocy Jego suwerennej decyzji, ludzkie substancje duchowe nie przestaną istnieć, ponieważ miłość nigdy nie ustaje

                        A gdyby postanowił je dezaktywować? Też nie przestaną istnieć? Co ten wywód ma w ogóle wspólnego z logiką? On nawet koło logiki nie leżał.

                        A to oznacza, że nasza śmierć nie unicestwia naszego duchowego istnienia.

                        To w końcu istniejemy, czy nie?

                        Tylko więc w relacji miłości z trójjedynym Bogiem odnajdujemy sens naszego istnienia

                        A ponieważ on nie istnieje, nasze istnienie nie ma sensu c.b.d.u.

                        Pod tym względem miłość jest bezkonkurencyjna. Nic z nią nie może się równać.

                        Doświadczenia wykonywane na "ludzkim modelu" wskazują, że nienawiść może być silniejsza, czyli błędne założenia.

                        Jest rzeczą oczywistą, że model (22) może ewntualnie mieć pewne znaczenie dla teologii tryniatnej tylko pod warunkiem jego zgodności z Magisterium Kościoła posiadającym autorytet jako nieomylny depozytariusz Objawienia Jezusa z Nazaretu.

                        Wyniki niezgodne z "nauką" Kościoła? Tym gorzej dla wyników.

                        Utożsamiając ducha wszechwiedzącego D[W] z Bogiem Ojcem, który jest początkiem bez początku, ducha wszechwiedzącego D˘[W] z Synem Bożym, który jest Bogiem z Boga i ducha wszechwiedzącego D˘˘[W] z Duchem Świętym, który od Ojca i Syna pochodzi, stwierdzamy, że model (22) ściśle odpowiada katolickiej nauce o Trójcy Świętej.

                        Tylko nijak się ma do rzeczywistości, bo wskutek błędnych założeń, cały wywód można o kant potłuc.

                        "Ktokolwiek chce być zbawiony, musi przede wszystkim wyznawać katolicką wiarę, której jeśliby kto nie zachował całej i nienaruszonej, bez wątpienia zginie na wieczność.

                        Biedni Buddyści i Muzułmanie. Z powodu różnic kulturowych nigdy nie poznają "nauki" Kościoła i zczezną w Piekle, mimo, że to nie ich wina, ze urodzili się w Chinach, czy Arabii Saudyjskiej. Sprawiedliwość jak cholera.

                        Proponowany model (22) jest ściśle zgodny z Pismem Świętym.

                        Czyli idealnie opisuje byt, którego nieistnienie udało się nam z emdżkiem udowodnić. Brawo panie teologu, możecie teraz ten Wasz Kościół zwinąć i wyprowadzić sztandar.

                        Tradycja teologiczna zna takie rozumowe argumenty za wiarą trynitarną. Na przykład analogię między życiem ludzkiego ducha i Trójcy Świętej rozważał głównie św. Augustyn [15]. Według św. Augustyna wśród wielu odbić trójjedynego Boga wśród stworzeń najbardziej autentyczny jest właśnie duch człowieczy. Mówiąc o trójjedynym Bogu, wskazuje on na analogię do triadycznej struktury stanów ludzkiego życia duchowego: "być - wiedzieć - chcieć".

                        To znaczy, że trójjedyny Bóg jest podzielny wg. zasady:
                        Ojciec-być, czyli jest, istnieje
                        Syn- wiedzieć, czyli pozostałe osoby nie wiedzą
                        Duch- chcieć, czyli Ojcu ani synowi się nie chce????
                        To dopiero bełkot.
                        Podrzucę swoje rozważania. Miom zdaniem Bóg jest w sześciu osobach, bo w pokoju mam żyrandol z sześcioma żarówkami. :)

                        "Jestem, wiem i chcę. Jestem poznający i chcący. Wiem, że jestem i chcę. Chcę być i wiedzieć". Rozpatrując tę analogię, św. Augustyn przestrzegał jednak, by nie przeceniać jej zasięgu i znaczenia.

                        A to co???? Trzech dwóosobowych Bogów?

                        Średniowieczny teolog i mnich augustiański Ryszard ze św. Wiktora [5,16,17] natomiast, wychodząc od objawionej prawdy "Bóg jest miłością" (1 J 4,8.16) sformułował piękny opis Trójcy Świętej. Nawiązał on do augustyńskiej analogii kochającego, tego, co kochane i samej miłości. Poszedł jednak w nieco innym kierunku niż św. Augustyn, ponieważ nie odnosił wspomnianej triady do duszy poznającej i miłującej siebie samą, lecz do trzech miłujących się osób. W Ryszardowym opisie tajemnicy Ojciec jest miłującym, Syn umiłowanym, a Duch Święty współumiłowanym obydwu.

                        Co uzasadnia trójkąciki. :) Czyli poligamia powinna być legalna.
                        A poważnie, IMO to jest oookropny bełkot.

                        Wedlug Ryszarda Bóg to najdoskonalsza miłość, która istnieje sama przez się, czyste obdarowywanie sobą.

                        A miłość istoty stworzonej przez doskonałego Boga jest niedoskonała? Co za partacz. :D

                        Więcej mi się na prawdę nie chce. Trudno by było wskazać tutaj choć jedno zdanie, które by nie było kompletnym absurdem.
                      • kieprze_paczynskich Re: Tragizm ateizmu 29.07.09, 23:43
                        > Z tego też tytułu dalsze rozważania uznaję za nawiedzony i rozpaczliwy bełko
                        > t, któremu nauka i szerzenie w społeczeństwie wiedzy odbierają pracę.


                        Proces absolutyzacji skłonił mnie do zajrzenia na tę i podobne strony. Ciekawią
                        mnie różne rzeczy. Proces absolutyzacji skłonił mnie do zastanowienia.
                        Otóż zastanowiłem się kto za te bzdety płaci. nie transcendentnie, ale
                        konkretnie kilka miliardów zł.rocznie, by "najtęższe głowy" udowodniły, że "nie
                        ma prawa nieistnieć" coś, co nie istnieje. I nazywają to nauką. Groteska.

                      • dritte_dame Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 02:04
                        strikemaster napisał:

                        > Jeżeli tak się rzeczy mają, to nasze indywidualne istnienie i
                        istnienie całej ludzkości jest bezprzyczynową i bezsensowną
                        efemerydą, a dalsze nasze rozważania są nonsensownym zajęciem.

                        >
                        > A jednak autor potrafi napisać sensowne zdanie,


                        Nic z tego ;)
                        To zdanie, które znalazło u Ciebie uznanie, jest także po części
                        nieprawdziwe a po części pozbawione znaczenia:

                        "nasze indywidualne istnienie i istnienie całej ludzkości jest
                        bezprzyczynową [...] efemerydą"

                        To jest zwykła nieprawda.
                        Przyczyna istnieje.
                        Przyczyną jest ewolucyjny mechanizm selekcji naturalnej.


                        "nasze indywidualne istnienie i istnienie całej ludzkości jest [...]
                        bezsensowną efemerydą"

                        A to jest pustosłowie (czyli "efektowna" retoryka pozbawiona
                        znaczenia).
                        Aby nadać temu znaczenie, trzeba wpierw określić czym jest coś
                        takiego jak "sens istnienia".
                        (Nie: "jaki jest sens istnienia?",
                        tylko: co to jest "sens istnienia"?)
                        • a.giotto Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 01:13
                          dritte_dame napisała:

                          > "nasze indywidualne istnienie i istnienie całej ludzkości jest
                          > bezprzyczynową [...] efemerydą"
                          >
                          > To jest zwykła nieprawda.
                          > Przyczyna istnieje.
                          > Przyczyną jest ewolucyjny mechanizm selekcji naturalnej.

                          życie społeczne nie opiera się na selekcji naturalnej. I podziękuj za to właśnie religii, gdyż to ona robi z każdego z nas człowieka, a z nas wszystkich - społeczeństwo.
                          Nawet jeśli określasz się jako ateista, to doceń to jak religijność poprzednich pokoleń wpłynęła na uczynienie twojego życia przyjemniejszym.
                          • yoki-oki Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 02:01
                            a.giotto napisał:

                            >
                            > życie społeczne nie opiera się na selekcji naturalnej. I podziękuj za to właśni
                            > e religii, gdyż to ona robi z każdego z nas człowieka, a z nas wszystkich - spo
                            > łeczeństwo.
                            > Nawet jeśli określasz się jako ateista, to doceń to jak religijność poprzednich
                            > pokoleń wpłynęła na uczynienie twojego życia przyjemniejszym.

                            Ty lepiej po kielichu nie siadaj do pisania :)
                            • a.giotto Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 02:56
                              yoki-oki napisał:

                              > Ty lepiej po kielichu nie siadaj do pisania :)

                              a dlaczego nie? Piję za zdrowie ateistów, którzy rodzą się jako miłośnicy praw
                              człowieka i mają cudownie objawione wewnętrzne poczucie moralności.
                              • yoki-oki Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 08:36
                                a.giotto napisał:

                                > a dlaczego nie? Piję za zdrowie ateistów, którzy rodzą się jako miłośnicy praw
                                > człowieka i mają cudownie objawione wewnętrzne poczucie moralności.
                                >

                                Ciekawe ! Boli kiedy swój własny duchowny okazuje się być moralnym dnem?
                                • a.giotto Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 11:49
                                  yoki-oki napisał:

                                  > Ciekawe ! Boli kiedy swój własny duchowny okazuje się być moralnym dnem?

                                  oj boooli, baaardzo boli. Podziwiam ateistów, którzy potrafią tak łatwo osądzić
                                  drugiego człowieka jako moralne dno.
                                  Marzę o tym, żęby być ateistą. Wtedy na forach internetowych będę wyrokował kto
                                  jest moralnym dnem. Będę pełen moralności i wewnętrznego światła, które
                                  poprowadzi mnie w świetlaną przyszłość, kiedy to wszystkie moralne dna będą
                                  wyrwane jak chwasty!
                                  • kolter-one Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 12:33
                                    a.giotto napisał:

                                    > oj boooli, baaardzo boli. Podziwiam ateistów, którzy potrafią tak łatwo osądzić
                                    > drugiego człowieka jako moralne dno.
                                    > Marzę o tym, żęby być ateistą. Wtedy na forach internetowych będę wyrokował kto
                                    > jest moralnym dnem. Będę pełen moralności i wewnętrznego światła, które
                                    > poprowadzi mnie w świetlaną przyszłość, kiedy to wszystkie moralne dna będą
                                    > wyrwane jak chwasty!

                                    Skoro jesteś tzw wierzący to kieruj się w życiu moralnością nabytą choćby w
                                    kościele u księdza pedofila !to się nazywa moralność :))
                              • kolter Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 09:09
                                a.giotto napisał:

                                >
                                > a dlaczego nie? Piję za zdrowie ateistów, którzy rodzą się jako miłośnicy praw
                                > człowieka i mają cudownie objawione wewnętrzne poczucie moralności.

                                Aha , pijesz bo straciliście monopol na moralność ::))))))).
                                Okazuję się ze nie potrzeba 6 lat studiów teologicznych żeby być przyzwoitym
                                człowiekiem i to was boli :)))
                          • dritte_dame Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 13:53
                            a.giotto napisał:

                            > dritte_dame napisała:
                            >
                            > > "nasze indywidualne istnienie i istnienie całej ludzkości jest
                            > > bezprzyczynową [...] efemerydą"
                            > >
                            > > To jest zwykła nieprawda.
                            > > Przyczyna istnieje.
                            > > Przyczyną jest ewolucyjny mechanizm selekcji naturalnej.
                            >
                            > życie społeczne nie opiera się na selekcji naturalnej.

                            Trzymaj się tematu.

                            "życie" tak się ma do "życia społecznego" jak "rzeka" do "rzeki
                            słów".


                            > [religia] robi z każdego z nas człowieka, a z nas wszystkich - spo
                            > łeczeństwo.

                            To jest całkowicie bezpodstawna uzurpacja jakichś "zasług" przez
                            środowiska religijne.


                            > Nawet jeśli określasz się jako ateista, to doceń to jak
                            religijność poprzednich
                            > pokoleń wpłynęła na uczynienie twojego życia przyjemniejszym.

                            Jest dokładnie odwrotnie.
                            Religijność poprzednich pokoleń spowodowała wiele bardzo przykrych
                            doświadczeń mojego dzieciństwa.
                            • a.giotto Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 22:32
                              dritte_dame napisała:


                              > Jest dokładnie odwrotnie.
                              > Religijność poprzednich pokoleń spowodowała wiele bardzo przykrych
                              > doświadczeń mojego dzieciństwa.

                              no i mamy jakąś odpowiedź. Masz jakieś osobiste zranienia z dzieciństwa, które w swojej wyobraźni powiązałaś z religijnością.
                              • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 10.08.09, 00:00
                                a.giotto napisał:

                                > dritte_dame napisała:
                                >
                                >
                                > > Jest dokładnie odwrotnie.
                                > > Religijność poprzednich pokoleń spowodowała wiele bardzo przykrych
                                > > doświadczeń mojego dzieciństwa.
                                >
                                > no i mamy jakąś odpowiedź. Masz jakieś osobiste zranienia z dzieciństwa, które
                                > w swojej wyobraźni powiązałaś z religijnością. J.P Sartre napisał:Bawiąc
                                się zapałkami, przypaliłem dywanik; kiedym zamalowywał farbą ślady występku, Bóg
                                ujrzał mnie nagle, uczułem jego spojrzenie wewnątrz głowy i na rękach; kręciłem
                                się po łazience straszliwie widzialny, żywy cel. Ocaliło mnie oburzenie;
                                wściekłem się na niedyskrecję tak ordynarną, nabluźniłem […]. I nie spojrzał na
                                mnie już nigdy więcej”. Być może masz podobny problem.
                              • dritte_dame Re: Tragizm ateizmu 10.08.09, 05:45
                                a.giotto napisał:

                                > dritte_dame napisała:
                                >
                                >
                                > > Jest dokładnie odwrotnie.
                                > > Religijność poprzednich pokoleń spowodowała wiele bardzo
                                przykrych
                                > > doświadczeń mojego dzieciństwa.
                                >
                                > no i mamy jakąś odpowiedź. Masz jakieś osobiste zranienia z
                                dzieciństwa, które
                                > w swojej wyobraźni powiązałaś z religijnością.


                                Jak to się w mojej obecnej strefie językowej mówi: "Nice try";)

                                Ale i tym razem Ci nie wyszło.
          • a.giotto Re: Tragizm ateizmu 29.07.09, 21:34
            strikemaster napisał:

            > Aż tak bym nie przesadzał, nie czuję się wcale bohaterem, po prostu nie wierzę
            > w istnienie czegoś, co nie ma prawa istnieć.

            wiele tęgich głów dowiodło, że to coś nie ma prawa nie istnieć.
            • strikemaster Re: Tragizm ateizmu 29.07.09, 21:35
              Widocznie aż takie tęgie nie były.
          • mimichniik Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 14:28
            strikemaster napisał:

            > w istnienie czegoś, co nie ma prawa istnieć.

            Dlaczego ?
        • mimichniik Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 14:31
          Gość portalu: św.obrazek napisał(a):
          >
          > trafne, ale ateisci tez maja lęki, jak każdy, mają za to coś czego
          > nie ma człowiek uciekający w religie/wiare - odwage.

          Nie. Odwaga jest niezależna od ateizmu.
      • a.giotto Re: Tragizm ateizmu 29.07.09, 21:30
        kot_behemot8 napisała:

        > Dokonujesz projekcji swoich własnych lęków

        on nie pisał nic o lęku, tylko o tragizmie i rozpaczy

        > Sam fakt bycia ateistą dowodzi, że
        > takie lęki są mu obce. Zauważ też, że mówią o nich głównie wierzący,
        > nigdy ateiści... Czyżby nie końca ufali w obietnice wiecznego
        > zycia? ;))

        można to wytłumaczyć w inny sposób. Człowiek wierzący idzie przez życie z perspektywą zmartwychwstania i sądu ostatecznego, który przywróci sprawiedliwość. Z tej perspektywy patrzy na codzienne wydarzenia i wie, że nie jest ostatecznie skazany na choroby, śmierć, niesprawiedliwość. Wytwarza w sobie dystans do tego co złe i po jakimś czasie nie potrafi już sobie wyobrazić życia ze świadomością, że nic lepszego niż ziemski padół go nie czeka.

        Po prostu przyzwyczaja się do życia na wyższym poziomie świadomości.
        • strikemaster Re: Tragizm ateizmu 29.07.09, 21:37
          > można to wytłumaczyć w inny sposób. Człowiek wierzący idzie przez życie z persp
          > ektywą zmartwychwstania i sądu ostatecznego, który przywróci sprawiedliwość. Z
          > tej perspektywy patrzy na codzienne wydarzenia i wie, że nie jest ostatecznie s
          > kazany na choroby, śmierć, niesprawiedliwość. Wytwarza w sobie dystans do tego
          > co złe i po jakimś czasie nie potrafi już sobie wyobrazić życia ze świadomością
          > , że nic lepszego niż ziemski padół go nie czeka.

          I z tego powodu ma w d... sprawiedliwość w życiu ziemskim? Jeżeli tak, to religia jest szkodliwa.

          > on nie pisał nic o lęku, tylko o tragizmie i rozpaczy

          Moim? A skąd o moim tragiźmie i rozpaczy się dowiedział?
          • mimichniik Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 22:17
            strikemaster napisał:

            > I z tego powodu ma w d... sprawiedliwość w życiu ziemskim?

            Skąd taki absurdalny wniosek ?


            >
            > Moim? A skąd o moim tragiźmie i rozpaczy się dowiedział?

            Czy Ty (jako ateista) - pyłek na łasce bezdusznych żywiołów i
            zdarzeń - nie odczuwasz tragizmu swojej egzystencji ?
        • Gość: św.obrazek Re: Tragizm ateizmu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.09, 21:42
          nawet cieżko skomentować te naiwne brednie ojczulku.


        • seth.destructor Re: Tragizm ateizmu 29.07.09, 22:35
          Człowiek wierzący żyje z czymś takim jak grzech i z perspektywą
          spędzenia wieczności w jakimś paskudnym miejscu, gdy nie spełni
          jakichś tam warunków. I nigdy nie wie, czy wystarczająco zasłużył na
          to "niebo".

          Po prostu organizuje sobie piekło na ziemi.
          • mimichniik Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 15:07
            seth.destructor napisał:

            > Człowiek wierzący żyje z czymś takim jak grzech i z perspektywą
            > spędzenia wieczności w jakimś paskudnym miejscu, gdy nie spełni
            > jakichś tam warunków. I nigdy nie wie, czy wystarczająco zasłużył
            na
            > to "niebo".

            Twoja wiara tak wygląda ? Współczuję.

            >
            > Po prostu organizuje sobie piekło na ziemi.

            Piszesz o sobie ?
      • mimichniik Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 14:22
        kot_behemot8 napisała:

        > Dokonujesz projekcji swoich własnych lęków

        Nie. Każdy myślący człowiek-ateista musi odczuwać egzystencjalny
        tragizm wobec wiecznego-nie-istnienia.
        Dlatego egzystencjaliści uważali, że życie jest absurdem, ale tylko
        człowiek ma tego świadomość.

        > Pomyśl przez
        > chwilę: czy gdyby ateista istotnie tak strasznie się bał, to czy
        nie
        > zwróciłby sie ku jakiemuś bogu? Sam fakt bycia ateistą dowodzi,
        że
        > takie lęki są mu obce.

        Nie . Wiara nie wynika z wyrachowania. Ateista wierzy w ateizm,
        mimo, że widzi jego tragizm i egzystencjalny absurd.
        • lernakow Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 14:26
          mimichniik napisała:

          > Nie. Każdy myślący człowiek-ateista musi odczuwać egzystencjalny
          > tragizm wobec wiecznego-nie-istnienia.
          >
          Oczywiście, że musi. Inaczej po prostu nie pasuje Ci do teorii.
          Wiesz co? Może lepiej zmień teorię, bo jednym wpisem milionów ludzi nie
          zmienisz. A oni tego tragizmu nie odczuwają.

          > Ateista wierzy w ateizm,
          >
          Ateista nie wierzy w ateizm, tylko nie wierzy po prostu.
          Ateizm nie jest antywiarą, tylko brakiem wiary.
          • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 31.07.09, 23:11
            Lernakow napisał:
            • kieprze_paczynskich Re: Tragizm ateizmu 31.07.09, 23:19
              >Lernakow napisał:
              >
              • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 31.07.09, 23:47
                To rambo_pl napisał:Rozumiem to jako >pewnego
                >rodzaju ułomność. A nie lernakow.
              • mimichniik Re: Tragizm ateizmu 01.08.09, 16:17
                kieprze_paczynskich napisał:
                >
                > Dobrze kombinujesz. To właśnie brak ułomności.

                Muszę Cię zmartwić : ateizm, jak każdy światopogląd, jest wiarą.
                Nawet nauka jest oparta na wierze.
                • lava71 Re: Tragizm ateizmu 17.08.09, 00:08
                  Muszę Cię zmartwić. ateizm jest światopoglądem ale przy okazji przeciwieństwem
                  wiary.
                  Żadna nauka nie jest oparta na wierze. Wiara i nauka są całkowicie rozdzielne.
                  Już sama definicja nauki całkowicie eliminuje pojęcie wiary.
                  • alter-tego Re: Tragizm ateizmu 17.08.09, 10:47
                    lava71 napisał:

                    > ateizm jest światopoglądem

                    Każdy światopogląd jest wiarą.

                    ale przy okazji przeciwieństwem
                    > wiary.

                    Jest wiarą w nieistnienie Boga.

                    > Żadna nauka nie jest oparta na wierze.

                    Nieprawda - nauka jest oparta na paradygmacie przyjętym na wiarę.

                    >Wiara i nauka są całkowicie rozdzielne.

                    j.w.
                    Wiara w Boga nie jest sprzeczna z nauką.


                    > Już sama definicja nauki całkowicie eliminuje pojęcie wiary.
                    >

                    W jaki sposób ?
                    • lava71 Re: Tragizm ateizmu 17.08.09, 11:18

                      > Jest wiarą w nieistnienie Boga.

                      Błąd:
                      Ateizm to po prostu odrzucenie wiary. Proste? Pomyliłeś Ateizm z anty teizmem.
                      Jeżeli kiedyś słyszałeś o logice to pewnie wiesz, że zaprzeczenie i
                      przeciwieństwo to często zupełnie dwie różne rzeczy.


                      > Nieprawda - nauka jest oparta na paradygmacie przyjętym na wiarę.

                      Hehe ... paradygmat i pewnie jeszcze dogmat.
                      nauka opiera się o proces logicznego dowodzenia, który w przypadku religii nie
                      występuje właśnie z powodu "prawd" niepodważalnych w postaci dogmatów. Proste?


                      > Wiara w Boga nie jest sprzeczna z nauką.

                      Oczywiście, że nie jest sprzeczna dopóki mówimy o zjawiskach, które nie łamią
                      praw nauki ... fizyki, matematyki chemii ... a przede wszystkim zdrowego rozsądku.



                      > > Już sama definicja nauki całkowicie eliminuje pojęcie wiary.
                      >
                      >
                      > W jaki sposób ?

                      j.w.
                      • alter-tego Re: Tragizm ateizmu 24.08.09, 12:59
                        lava71 napisał:

                        >
                        > > Jest wiarą w nieistnienie Boga.
                        >
                        > Błąd:
                        > Ateizm to po prostu odrzucenie wiary. Proste?

                        To jest bardzo proste, ale nie chcesz tego zrozumieć:
                        Ateizm to odrzucenie istnienia Boga. Oczywiście jest to wiara,
                        co sam niechcący przyznałeś:

                        "lava71 napisał:
                        > ateizm jest światopoglądem "

                        Odrzucenie wiary nie jest światopoglądem.

                        Czy zgadzasz się że każdy światopogląd (nawet "naukowy")jest
                        wiarą ?


                        > Pomyliłeś Ateizm z anty teizmem.

                        To Ty mylisz - antyteizm to walka z teizmem.

                        > > Nieprawda - nauka jest oparta na paradygmacie przyjętym na wiarę.
                        >
                        > Hehe ... paradygmat i pewnie jeszcze dogmat.
                        > nauka opiera się o proces logicznego dowodzenia, który w przypadku
                        religii nie
                        > występuje właśnie z powodu "prawd" niepodważalnych w postaci
                        dogmatów. Proste?

                        Proste jest to, że manipulujesz - ja nie pisałem o dogmacie.
                        Czy nadal twierdzisz, że nauka nie jest oparta na wierze (w
                        paradygmat)?

                        > > Wiara w Boga nie jest sprzeczna z nauką.
                        >
                        > Oczywiście, że nie jest sprzeczna dopóki mówimy o zjawiskach,
                        które nie łamią
                        > praw nauki ... fizyki, matematyki chemii ... a przede wszystkim
                        zdrowego rozsąd
                        > ku.

                        To nauka jest sprzeczna ze zdrowym rozsądkiem, bo zakłada paradygmat
                        ateistyczny - bez racjonalnych podstaw.

                        > > > Już sama definicja nauki całkowicie eliminuje pojęcie wiary.
                        > >
                        > >
                        > > W jaki sposób ?
                        >
                        > j.w.

                        Chyba sobie zaprzeczyłeś :)
                        • kolter-one Re: Tragizm ateizmu 24.08.09, 13:19
                          alter-tego napisał:

                          > To jest bardzo proste, ale nie chcesz tego zrozumieć:
                          > Ateizm to odrzucenie istnienia Boga. Oczywiście jest to wiara,
                          > co sam niechcący przyznałeś:

                          Czy ta wiara powoduje że ktoś w amoku chłosta się po ciele biczem dla boga :))

                          img401.imageshack.us/img401/991/dzashuragrzeda01446620g.jpg
                          • alter-tego Re: Tragizm ateizmu 24.08.09, 15:30
                            kolter-one napisał:
                            >
                            > Czy ta wiara powoduje

                            Ta wiara powoduje to :

                            "Jedną z pokus czyhających na badacza jest emocjonalne przywiązanie
                            do
                            hipotezy. Pociąga to za sobą tendencję odrzucania faktów niezgodnych
                            z nią, jako
                            że „są one zapewne wynikiem błędów doświadczalnych”, lub wręcz do
                            ich zatajania.
                            Historia nauki zna wiele tego rodzaju przypadków (obawiam się że
                            jeszcze większa
                            jest liczba tych które pozostają nieznane). " (rambo_pl)

                            Ty też wierzysz, że niewiara jest światopoglądem ? :)

                            • kolter-one Re: Tragizm ateizmu 24.08.09, 16:15
                              alter-tego napisał:

                              > Ty też wierzysz, że niewiara jest światopoglądem ? :)

                              Ja wiem ze jesteś komiczny , w to WIERZĘ :)))))
                  • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 17.08.09, 10:49
                    lava71 napisał:

                    > Muszę Cię zmartwić. ateizm jest światopoglądem ale przy okazji przeciwieństwem
                    > wiary.
                    > Żadna nauka nie jest oparta na wierze. Wiara i nauka są całkowicie rozdzielne.
                    > Już sama definicja nauki całkowicie eliminuje pojęcie wiary.
                    > A twoja niewiedza eliminuje ciebie z kręgu ludzi rozsądnych. Aby być
                    wybitnym naukowcem nie trzeba być ateistą. Ateizm nie jest "nauką" ani
                    "naukowy". Już we wcześniejszej dyskusji wkleiłem tekst o tym, kim jest
                    naukowiec. Ateiści uzurpują sobie prawo do posiadania owoców badań naukowych.
                    Działalność naukowa -
                    „światopogląd naukowy”

                    Badacz to osobnik którego ciekawi „co kryje się za najbliższym zakrętem”,
                    gdy go osiągnie „co jest za następnym ?” i tak do końca życia. Pracę naukową
                    traktuje jako hobby za którego wykonywanie, szczęśliwym zrządzeniem losu,
                    otrzymuje wynagrodzenie.

                    Przez wiele lat przekonywano nas o istnieniu „światopoglądu naukowego” oraz
                    o prawdach które „zostały naukowo udowodnione” - W rzeczywistości w nauce
                    istnieją jedynie doświadczalne fakty oraz wiążące je hipotezy. Wyniki badań
                    sprzeczne z wnioskami wynikającymi z przyjętej hipotezy stanowią podstawę jej
                    odrzucenia. Zgodność wyników z hipotezą zwiększa jej prawdopodobieństwo. Nie
                    stanowi jednak, wbrew dość powszechnie wyrażanym opiniom, dowodu prawdziwości
                    hipotezy. Jeśli by upierać się przy terminie „światopogląd naukowy” to jego
                    wyrazem byłby sceptycyzm.

                    Oświadczenie, że coś „zostało naukowo udowodnione”, powinno automatycznie
                    włączać sygnał alarmowy, aby zastanowić się nad kompetencją autora i
                    wiarygodnością przedstawianego stwierdzenia.

                    Każda hipoteza jest tak długo „prawdziwa” dopóki nie pojawi się inna
                    ,lepiej wiążąca ze sobą znane fakty, lub aż pojawią się nowe fakty które jej
                    zaprzeczą. - Słońce tak długo krążyło dookoła ziemi dopóki nie wykazano że jest
                    odwrotnie. Atom tak długo był najmniejszą, niepodzielną cząstką materii aż
                    dokonano jego rozbicia. Dominującemu przez stulecia poglądowi o płynności
                    przemian (natura non fecit saltus) zaprzeczyła teoria kwantowa itp.

                    Jedną z pokus czyhających na badacza jest emocjonalne przywiązanie do
                    hipotezy. Pociąga to za sobą tendencję odrzucania faktów niezgodnych z nią, jako
                    że „są one zapewne wynikiem błędów doświadczalnych”, lub wręcz do ich zatajania.
                    Historia nauki zna wiele tego rodzaju przypadków (obawiam się że jeszcze większa
                    jest liczba tych które pozostają nieznane).

                    Legenda głosi, że Pitagoras gdy odkrył fakt istnienia odcinków
                    niewspółmiernych (stosunku ich długości nie można wyrazić liczbą skończoną)
                    złożył bogom ofiarę dziękczynną. Nakazał jednak uczniom zachować odkrycie w
                    tajemnicy gdyż przeczyło jego podstawowej tezie, że wszystko można wyrazić
                    liczbą [1]. - Einstein powiedział, że gdy dowiaduje się o rozbieżności wyników
                    doświadczeń z hipotezą podejrzewa błąd w przeprowadzeniu doświadczenia. -
                    Notatki laboratoryjne Millikana, odkrywcy istnienia ładunku elementarnego,
                    wykazały że opublikował jedynie te wyniki doświadczeń które były zgodne z
                    przyjętą przez niego tezą istnienia ładunku elementarnego (około 60 z ponad 140
                    przeprowadzonych doświadczeń) [2]. Szczęśliwie w tym przypadku intuicja nie
                    zawiodła badacza.

                    Skutkiem nadmiernego przywiązania do przyjętej hipotezy bywa niekiedy
                    tendencja ograniczania liczby doświadczeń do „niezbędnego” minimum. Wynika ona z
                    podświadomej obawy że dalsze eksperymenty mogą dać wyniki sprzeczne z hipotezą.
                    Poza tym im mniej danych doświadczalnych tym bardziej błyskotliwe hipotezy można
                    formułować. Przez jeden punkt można poprowadzić dowolną ilość prostych lub
                    krzywych. Pojawienie się drugiego punktu prowadzi do wyznaczenia tylko jednej
                    prostej. Kolejne punkty doświadczalne stanowią dalsze ograniczenie swobody
                    interpretacji wyników. Spotyka się wprawdzie pogląd że przez dowolną ilość,
                    dowolnie rozrzuconych, punktów zawsze można poprowadzić prostą, jeżeli jest ona
                    „odpowiednio gruba”, na szczęście nie jest on powszechnie akceptowany.

                    Rzetelną postawą badacza jest gotowość przyjęcia do wiadomości faktów,
                    nawet jeśli przeczą one hipotezie do której jest przywiązany
                    źródło:www.wmn.agh.edu.pl/Silva_rerum/Pol_wieku.htm

                    • lava71 Re: Tragizm ateizmu 17.08.09, 11:07
                      Napisz mi jeszcze co się stało ze starymi religiami? Czy aby nie widzisz pewnej
                      konsekwencji w tym procesie?
                      To że kiedyś uznawano ogień za bóstwo i składano ofiary przy każdej okazji nie
                      oznacza, że należy tak postępować także dzisiaj.
                      Ateiści niczego sobie nie uzurpują w przeciwieństwie do ludzi wierzących. To w
                      religiach jest mowa o osiągnięciu "czegoś więcej" ... "wyższego stanu" i w
                      religiach jest mowa o "nauczaniu" niewierzących bo Ci są "upośledzeniu z powodu
                      braku wiary".
                      Prawda jest taka, że religianci za każdym razem jak mantrę powtarzają błędną
                      opinię, że ateizm to "wiara" i to że boga nie ma. To jak wada w mózgu, która nie
                      pozwala wyjść poza utarty schemat myślenia ... narzucony w dzieciństwie i
                      skrzętnie odświeżany przez sukienkowych. Ateizm to po prostu brak czegoś takiego
                      jak wiara. Mylisz ateizm z anty teizmem ... to zupełnie co innego. W tym
                      przypadku przeciwieństwo i negacja to zupełnie inne rzeczy.
            • lernakow Re: Tragizm ateizmu 01.08.09, 08:45
              Lernakow napisał:
              > "Ateizm nie jest antywiarą, tylko brakiem wiary."
              > Rozumiem to jako pewnego rodzaju ułomność.
              >
              Brak raka też rozumiesz jako pewnego rodzaju ułomność?
              Nie chcę przez to porównywać wiary do raka, tylko wykazać idiotyczność utożsamiania wszelkiego rodzaju braku z ułomnością.
        • kolter Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 14:29
          mimichniik napisała:

          > Nie. Każdy myślący człowiek-ateista musi odczuwać egzystencjalny
          > tragizm wobec wiecznego-nie-istnienia.
          > Dlatego egzystencjaliści uważali, że życie jest absurdem, ale tylko
          > człowiek ma tego świadomość.

          Jaką ty masz nadzieję ? na życie w kosmosie ?

          > Nie . Wiara nie wynika z wyrachowania. Ateista wierzy w ateizm,
          > mimo, że widzi jego tragizm i egzystencjalny absurd.

          Co ty za bełkot tu stosujesz , my widzimy bezsens i tkwimy w nim wy tkwicie w
          bezsensie i nie widzicie tego ::)))
      • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 31.07.09, 22:46
        Ateistę pytać, czy boi się umrzeć to tak samo, jak głuchego pytać, czy się boi
        grzmotów.
        • lernakow Re: Tragizm ateizmu 01.08.09, 08:48
          rambo_pl napisał:

          > Ateistę pytać, czy boi się umrzeć to tak samo,
          > jak głuchego pytać, czy się boi grzmotów.
          >
          Sugerujesz, że ateista nie jest świadomy tego, że umrze (tak jak głuchy nie jest świadomy tego, że grzmi)?
          • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 01.08.09, 09:33
            Tak uważam.
            • lernakow Re: Tragizm ateizmu 01.08.09, 09:55
              rambo_pl napisał:

              > Tak uważam.
              >
              A dlaczego tak uważasz?
              Bo przecież żaden ateista nie powiedział Ci "nie mam świadomości, że umrę", musiałeś to jakoś inaczej wywnioskować. Jak?
              • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 01.08.09, 10:01
                Znam to z autopsji.
                • lernakow Re: Tragizm ateizmu 01.08.09, 11:16
                  rambo_pl napisał:

                  > Znam to z autopsji.
                  >
                  Byłeś ateistą nieświadomym tego, że umrze? A teraz nie jesteś? Co przyszło pierwsze: świadomość, że umrzesz (w sensie doczesnym - cieleśnie), czy wiara w Boga?
    • strikemaster Komizm teizmu 29.07.09, 21:21
      Życie wiernego jest przepełnione bojaźnią przed istotami nadprzyrodzonymi. Tak bardzo starają się owym nieistniejącym istotom przypodobywać, że tracą na to całe swoje życie.
      • a.giotto Re: Komizm teizmu 29.07.09, 21:32
        strikemaster napisał:

        > Życie wiernego jest przepełnione bojaźnią przed istotami
        > nadprzyrodzonymi.

        nic bardziej błędnego. Jest przepełnione miłością i zaufaniem. To właśnie ateizm
        może wypływać z nieuświadomionej bojaźni przed miłością.


        Tak
        > bardzo starają się owym nieistniejącym istotom przypodobywać, że tracą na to ca
        > łe swoje życie.

        poczytaj coś św. Teresy z Lisieux, albo św. Faustyny
        • strikemaster Re: Komizm teizmu 29.07.09, 21:35
          Jeśli wierzący ma prawo opisywać uczucia ateistów, ateiści mają prawo do adekwatnej odpowiedzi. Mi, jako ateiście wydaje się, że życie w bojaźni przed istotami nadprzyrodzonymi jest o wiele gorsze niż świadomość, że po śmierci zobaczę tylko ciemność, a właściwie nic nie zobaczę, bo mnie nie będzie.
        • Gość: bez zabobonow Re: Komizm teizmu IP: *.renf.cable.ntl.com 29.07.09, 21:45
          Milosc wiernego dla innych wynika z nakazu, jest wiec falszywa.
          • mimichniik Re: Komizm teizmu 30.07.09, 14:41
            Gość portalu: bez zabobonow napisał(a):

            > Milosc wiernego dla innych wynika z nakazu, jest wiec falszywa.

            Wierzysz w ten zabobon ? :)
            • Gość: bez zabobonow Re: Komizm teizmu IP: *.renf.cable.ntl.com 30.07.09, 15:26
              Przymusowa milosc z definicji jest mniej warta, niz prawdziwa milosc.
              Tak samo, jak pomoc dla osob biednych czy starszych jest pustym
              gestem, jezeli ma ona sluzyc wylacznie jako przepustka do Nieba czy
              Valhalli. Bezinteresowna pomoc wynikajaca z wspolczucia o wiele
              wiecej znaczy.
        • dritte_dame A co to takiego? 30.07.09, 02:12
          a.giotto napisał:

          > ateizm
          > może wypływać z nieuświadomionej bojaźni przed miłością.

          Co to jest ta "bojaźń przed miłością"?
          • pocoo Re: A co to takiego? 30.07.09, 07:20
            dritte_dame napisała:

            > Co to jest ta "bojaźń przed miłością"?

            A może o miłość Boga chodzi i o to , że kogo Bóg miłuje tego karze?
            Takiej miłości to tylko wierzący powinni się bać.
            • strikemaster Re: A co to takiego? 30.07.09, 13:18
              Jak kocha to bije. :)
          • a.giotto Re: A co to takiego? 09.08.09, 01:05
            dritte_dame napisała:

            > a.giotto napisał:
            >
            > > ateizm
            > > może wypływać z nieuświadomionej bojaźni przed miłością.
            >
            > Co to jest ta "bojaźń przed miłością"?

            to jest właśnie to co czujesz każdego ranka.
      • access_direct Re: Komizm teizmu 30.07.09, 08:39
        strikemaster napisał:

        > Życie wiernego jest przepełnione bojaźnią przed istotami nadprzyrodzonymi.

        Kolejny, głupawy stereotyp, zmierzający do udowodnienia idiotycznej tezy o braku
        inteligencji osób wierzących. Moim zdaniem jest wręcz przeciwnie. Osoby wierzące
        są z istotami nadprzyrodzonymi zaprzyjaźnione, łączy ich nić miłości i zaufania.
        • strikemaster Re: Komizm teizmu 30.07.09, 13:17
          Po pierwsze to tylko odpowiedź na równie stereotypową tezę autora wątku, po drugie, nie do końca masz rację, bo skąd bierze się u wiernych strach? Chyba nie z miłości?
          • access_direct Re: Komizm teizmu 30.07.09, 13:33
            strikemaster napisał:

            > Po pierwsze to tylko odpowiedź na równie stereotypową tezę autora wątku, po dru
            > gie, nie do końca masz rację, bo skąd bierze się u wiernych strach?

            Powiedz mi, dlaczego lansujesz tu ideę fix o strachu wiernych. Przed czym
            odczuwają ten strach, lub przed kim? Przed odpowiedzialnością za swoje czyny?
            Przeciez taki strach jest domeną każdego człowieka. Dlaczego zatem ów strach
            przypisuje się tylko wiernym?
            • strikemaster Re: Komizm teizmu 30.07.09, 13:38
              Przeczyaj uważnie mój wpis, w odpowiedzi.
              • access_direct Re: Komizm teizmu 30.07.09, 14:01
                strikemaster napisał:

                > Przeczyaj uważnie mój wpis, w odpowiedzi.

                Ano czytam. Napisałeś:
                Po pierwsze to tylko odpowiedź na równie stereotypową tezę autora wątku, po
                drugie, nie do końca masz rację, bo skąd bierze się u wiernych strach? Chyba nie
                z miłości?

                I to ma niby odpowiedzieć na moje pytanie, dlaczego przypisujesz wiernym strach
                i przed czym niby odczuwaja strach?
                • strikemaster Re: Komizm teizmu 30.07.09, 17:24
                  > I to ma niby odpowiedzieć na moje pytanie, dlaczego przypisujesz wiernym strach
                  > i przed czym niby odczuwaja strach?

                  Ależ oczywiście! Jest to tak samo krzywdzące uogólnienie, jak to stawiane przez autora wątku i zaciekle przez Ciebie bronione. Poza tym, podobnie jak Wy, w żaden sposób nie raczyłem swojej tezy uzasadniać. Wy (czyli Mimichnik i Access) nie musicie uzasadniać, więc po co ja mam to robić?
                  • access_direct Re: Komizm teizmu 30.07.09, 18:07
                    W porządku, nie musisz odpowiadać na żadne pytanie. Trzeba było tak od razu
                    powiedzieć i wszystko byłoby jasne.
                    • strikemaster Re: Komizm teizmu 30.07.09, 18:19
                      Powiedziałem od razu, że to tylko działanie odwetowe.
      • mimichniik Re: Komizm teizmu 30.07.09, 22:10
        strikemaster napisał:

        > Życie wiernego jest przepełnione bojaźnią przed istotami
        nadprzyrodzonymi. Tak
        > bardzo starają się owym nieistniejącym istotom przypodobywać, że
        tracą na to ca
        > łe swoje życie.

        Mówisz to z własnych doświadczeń , biedaku ? :)
    • Gość: bez zabobonow Re: Tragizm ateizmu IP: *.renf.cable.ntl.com 29.07.09, 21:41
      Byc odpowiedzialny za wlasny los - to dla Ciebie tragedia? Dziwne.
      • mimichniik Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 14:40
        Gość portalu: bez zabobonow napisał(a):

        > Byc odpowiedzialny za wlasny los - to dla Ciebie tragedia?

        Przeciwnie - to człowiek religijny czuje się bardziej odpowiedzialny
        za swoje życie, bo wie ,że będzie miało konsekwencje wieczne.
        Ateizm skłania do "filozofii tu-i-teraz i teraz k... ja, a po mnie
        choćby potop"
        • Gość: bez zabobonow Re: Tragizm ateizmu IP: *.renf.cable.ntl.com 01.08.09, 16:03
          mimichniik napisała:

          > Ateizm skłania do "filozofii tu-i-teraz i teraz k... ja, a po mnie
          > choćby potop"

          Skad wiesz, skoro sama jestes religijna? To raczej przesadni moga
          sie zachowac jak gnoje bo wierza, ze ich bog wybaczy wiec niewazne,
          co mysla ludzie, a dla racjonalnych wazniejsze sa uczucia ludzi.
          Al Qaeda uzasadnia smierc niewinnych przechodniow 'faktem', ze
          pobozne ofiary pojda do nieba wiec wszystko OK. Tylko religijni
          potrafia myslec w taki sposob, duzo jest przypadkow gdzie latwiej
          bylo poboznym wymordowac wszystkich, niz rozroznic innowiercow, bo
          to i tak odpowiedzalnosc bogow.
          • mimichniik Re: Tragizm ateizmu 03.08.09, 19:17
            Gość portalu: bez zabobonow napisał(a):

            > To raczej przesadni

            Przesądni są ateiści.

            moga
            > sie zachowac jak gnoje bo wierza, ze ich bog wybaczy

            Ignorancja ? Nie słyszałaś o pokucie za grzechy (za życia lub po
            śmierci ?)


            > a dla racjonalnych wazniejsze sa uczucia ludzi.

            Ateiści nie są racjonalni. Teizm jest racjonalny.

            > Al Qaeda uzasadnia smierc niewinnych przechodniow 'faktem', ze
            > pobozne ofiary pojda do nieba wiec wszystko OK. Tylko religijni
            > potrafia myslec w taki sposob,

            Głupio piszesz. To nie sprawa religii, ale fanatyzmu . Fanatycy
            ateizmu zamordowali znacznie więcej ludzi.
            • dritte_dame Re: Tragizm ateizmu 03.08.09, 23:02
              mimichniik napisała:

              > Fanatycy ateizmu zamordowali znacznie więcej ludzi.

              Kłamniesz.
              I do tego - głupio kłamiesz.

              Podaj przykład zabójstwa popełnionego z pobudek ateistycznych.
              • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 03.08.09, 23:12
                Ateiści mordowali i mordują nie tylko z pobudek ateistycznych. Wymyślają sobie
                różne "podkładki ideologiczne" vide nazizm w Niemczech, komunizm w Rosji,
                masoneria w Meksyku itp.
                • dritte_dame Re: Tragizm ateizmu 04.08.09, 00:29
                  rambo_pl napisał:

                  > Ateiści mordowali i mordują nie tylko z pobudek ateistycznych.

                  Podaj przykład morderstwa popełnionego tylko z pobudek
                  ateistycznych.

                  Bo o analogiczny przykład dotyczący pobudek religijnych jest bardzo
                  łatwo.


                  > Wymyślają sobie
                  > różne "podkładki ideologiczne" vide nazizm w Niemczech

                  Ateiści?
                  "Gott mit Uns"


                  > komunizm w Rosji,

                  Wyznawcy pseudo-religijnej ideologii dogmatycznej.
                  • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 04.08.09, 18:10
                    dritte_dame napisała: > Podaj przykład morderstwa popełnionego tylko z
                    pobudek
                    > ateistycznych. Chcesz bawić się słowami, czy poznać prawdę? Raczej to
                    pierwsze.Nie istnieje kliniczny ateista. Dobrze wiesz, że ateistyczne systemy
                    mordowały ludzi wierzących w imię swoich dogmatów. Ateistyczni masoni w Meksyku
                    mordowali katolików nie tylko jako ludzi wierzących ale jako przeszkodę w
                    realizacji planów.
                    • kolter-one Re: Tragizm ateizmu 06.08.09, 21:11
                      rambo_pl napisał:
                      Chcesz bawić się słowami, czy poznać prawdę? Raczej to
                      > pierwsze.Nie istnieje kliniczny ateista. Dobrze wiesz, że ateistyczne systemy
                      > mordowały ludzi wierzących w imię swoich dogmatów. Ateistyczni masoni w Meksyku
                      > mordowali katolików nie tylko jako ludzi wierzących ale jako przeszkodę w
                      > realizacji planów.

                      Zabijcie ich wszystkich, Bóg rozpozna swoich
                  • mimichniik Re: Tragizm ateizmu 05.08.09, 09:03
                    dritte_dame napisała:

                    > Podaj przykład morderstwa popełnionego tylko z pobudek
                    > ateistycznych.

                    Mordowanie kapłanów i mnichów przez ateistów w Meksyku, Hiszpanii,
                    Rosji ,Chinach, Albanii, Korei, Kambodży itd.

                    >
                    > Bo o analogiczny przykład dotyczący pobudek religijnych jest
                    bardzo
                    > łatwo.
                    >

                    A więc podaj kilka.

                    > Ateiści?
                    > "Gott mit Uns"
                    >

                    Fakt - nazizm był ideologią pogańską.

                    >
                    > Wyznawcy pseudo-religijnej ideologii dogmatycznej.

                    Masz rację - ateizm to dogmatyczna para-religia
                    • dritte_dame Re: Tragizm ateizmu 05.08.09, 15:50
                      mimichniik napisała:

                      > dritte_dame napisała:
                      >
                      > > Podaj przykład morderstwa popełnionego tylko z pobudek
                      > > ateistycznych.
                      >
                      > Mordowanie kapłanów i mnichów przez ateistów w Meksyku, Hiszpanii,
                      > Rosji ,Chinach, Albanii, Korei, Kambodży itd.


                      No i sam widzisz (a może i nie widzisz, ale za to inni czytający widzą) że moje
                      pytania w tej kwestii do Ciebie przypominają gadanie dziada (lub raczej, baby)
                      do obrazu.

                      Pytam o morderstwa popełnione tylko z pobudek ateistycznych (według Ciebie: "100
                      milionów ofiar") a odpisujesz że mordowali "masoni", komuniści i naziści.

                      Postępujecz jak rabuś, który dokonawszy napadu ucieka potem ulicą krzycząc
                      "Łapaj złodzieja!!".

                      Jeśli chcesz udowodnić że religie w mordowaniu nie były właściwie gorsze od
                      nazizmu i komunizmu
                      to wolna wola - dowódź sobie.

                      (Choć przed tym że nie były gorsze uchroniła je jedynie niedostępność dla nich
                      odpowiednio skutecznych środków masowego zabijania zanim nie zostały w swych
                      morderczych zapędach dostatecznie okiełznane w Europie.)


                      Gratuluję jednakże poziomu odniesienia, który przyjąłeś dla swojej
                      "obrony wiary" ;))
                      • mimichniik Re: Tragizm ateizmu 05.08.09, 23:03
                        dritte_dame napisała:

                        >
                        > No i sam widzisz (a może i nie widzisz, ale za to inni czytający
                        widzą) że moje
                        > pytania w tej kwestii do Ciebie przypominają gadanie dziada (lub
                        raczej, baby)
                        > do obrazu.
                        >
                        > Pytam o morderstwa popełnione tylko z pobudek ateistycznych
                        (według Ciebie: "10
                        > 0
                        > milionów ofiar")

                        Masz problemy z rozumieniem tekstu. Spróbuj jeszcze raz.

                        >a odpisujesz że mordowali "masoni", komuniści i naziści.

                        j.w.

                        >
                        > Postępujecz jak rabuś, który dokonawszy napadu ucieka potem ulicą
                        krzycząc
                        > "Łapaj złodzieja!!".

                        Wykaż tę analogię , bo chyba zaczynasz bredzić.

                        >
                        > Jeśli chcesz udowodnić że [u]religie w mordowaniu nie były
                        właściwie gorsze od

                        Dlaczego nie podałaś przykładów zbrodni powodowanych 'wyłącznie
                        religią' - choć to podobno "bardzo łatwe" ?...
                      • a.giotto Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 01:34
                        dritte_dame napisała:

                        > Jeśli chcesz udowodnić że religie w mordowaniu nie były właściwie gorsze od
                        > nazizmu i komunizmu
                        to wolna wola - dowódź sobie.
                        >
                        > (Choć przed tym że nie były gorsze uchroniła je jedynie niedostępność dla nich
                        > odpowiednio skutecznych środków masowego zabijania zanim nie zostały w swych
                        > morderczych zapędach dostatecznie okiełznane w Europie.)

                        hehehe... nigdy nie słyszałem, żęby jakaś religia mordowała. Mordują ludzie a nie religie.

                        Nie wiem o jakich religiach piszesz, które to rzekomo miały w Europie "mordercze zapędy".

                        A któż "okiełznał" te religie w Europie? Niech zgadnę - czyżby ateiści? Ateiści pozbawili "religie" dostępu do "środków masowego zabijania"? Kiedy to się stało?

                        A skąd w ogóle ateista wie, że trzeba przeciwstawić się mordowaniu? Mordowanie to element selekcji naturalnej - jedynego punktu odniesienia dla ateistów. MOże nie należy przeszkadzać selekcji naturalnej?
                        • yoki-oki Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 02:04
                          a.giotto napisał:

                          > hehehe... nigdy nie słyszałem, żęby jakaś religia mordowała. Mordują ludzie a n
                          > ie religie.

                          Ludzie wspierani a nawet motywowani religijnie ,np ;odpust za udział w mordach
                          krucjaty.

                          > Nie wiem o jakich religiach piszesz, które to rzekomo miały w Europie "mordercz
                          > e zapędy".

                          W Rydzyjku nie mówili że katolicyzm to główny sprawca większości wojen na tym
                          kontynencie ?
                          • a.giotto Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 02:53
                            yoki-oki napisał:

                            > W Rydzyjku nie mówili że katolicyzm to główny sprawca większości wojen na tym
                            > kontynencie ?

                            całe szczęście, że zawsze ateistom udawało się jakoś pokonać katolicyzm -tego ohydnego sprawcę wojen- i zaprowadzić pokój. Ateista ma pokój we krwi. On ma wrodzone umiłowanie praw człowieka.
                            • yoki-oki Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 08:34
                              a.giotto napisał:

                              > całe szczęście, że zawsze ateistom udawało się jakoś pokonać katolicyzm -tego o
                              > hydnego sprawcę wojen- i zaprowadzić pokój. Ateista ma pokój we krwi. On ma wro
                              > dzone umiłowanie praw człowieka.

                              Ateista nie ma gęby pełnej moralnych nauk .
                              Ateista nie idzie na wojnę wspierany mocą swojego kościoła.
                              Ateista nie wzywa imienia Jezusa do pomocy .
                              • a.giotto Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 11:54
                                yoki-oki napisał:

                                > Ateista nie ma gęby pełnej moralnych nauk .

                                tak, ateista nigdy nie powie o kimś innym, że jest "moralnym dnem" (no chyba, że o jakimś katabasie, albo zaplutym, ciemnym moherze, ale wiadomo, że to się nie liczy)

                                > Ateista nie idzie na wojnę wspierany mocą swojego kościoła.

                                już pisałęm, że ateista ma pacyfizm we krwi. Woli sam zginąć niż iść na wojnę.

                                > Ateista nie wzywa imienia Jezusa do pomocy .

                                bo jest silny wewnętrznie. Gromadzi siłę wewnętrzną przez racjonalne myślenie. Każde cierpienie jest w stanie wytłumaczyć racjonalnie i dzięki temu nie straszne mu choroby i śmierć.
                                • kolter-one Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 12:36
                                  a.giotto napisał:

                                  > już pisałęm, że ateista ma pacyfizm we krwi. Woli sam zginąć niż iść na wojnę.

                                  Po prostu nie potrzebuje wsparcia hipokryty który zamiast odradzać mu wojaczkę ,
                                  kropi wodą święconą jego karabin .

                                  > bo jest silny wewnętrznie. Gromadzi siłę wewnętrzną przez racjonalne myślenie.
                                  > Każde cierpienie jest w stanie wytłumaczyć racjonalnie i dzięki temu nie strasz
                                  > ne mu choroby i śmierć.

                                  Może po prostu jaklo dziecko słyszał o nadstawiani drugiego policzka i o
                                  miłowaniu nieprzyjaciół ?
                        • dritte_dame Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 14:19
                          a.giotto napisał:

                          > dritte_dame napisała:
                          >
                          > > Jeśli chcesz udowodnić że religie w mordowaniu nie były
                          właściwie gors
                          > ze od
                          > > nazizmu i komunizmu
                          to wolna wola - dowódź sobie.
                          > >
                          > > (Choć przed tym że nie były gorsze uchroniła je jedynie
                          niedostępność dla
                          > nich
                          > > odpowiednio skutecznych środków masowego zabijania zanim nie
                          zostały w sw
                          > ych
                          > > morderczych zapędach dostatecznie okiełznane w Europie.)
                          >
                          > hehehe... nigdy nie słyszałem, żęby jakaś religia mordowała.
                          Mordują ludzie a nie religie.

                          No to napiszę Ci łopatą:
                          Mordują ludzie religijni z pobudek religijnych.

                          en.wikipedia.org/wiki/Assassination_of_George_Tiller


                          > Nie wiem o jakich religiach piszesz, które to rzekomo miały w
                          Europie "mordercze zapędy".

                          "Mają oczy, a nie widzą. Mają uszy, a nier słyszą."


                          > A któż "okiełznał" te religie w Europie? Niech zgadnę - czyżby
                          ateiści?

                          Zgadłeś.
                          Sceptycyzm. Racjonalizm i ateistyczny humanizm.


                          > Ateiści
                          > pozbawili "religie" dostępu do "środków masowego zabijania"? Kiedy
                          to się stało?

                          Masz kłopoty z pamiętaniem kolejności zdarzeń.

                          Nie napisałam że religie utraciły dostęp do nowoczesnych technologii
                          masowego zabijania tylko że zostały okiełznane w swych morderczych
                          zapędach zanim takie technologie powstały.


                          > A skąd w ogóle ateista wie, że trzeba przeciwstawić się mordowaniu?

                          Z ewolucyjnie wykształconego (a więc: wrodzonego) instynktu
                          moralnego.


                          > Mordowanie to element selekcji naturalnej

                          Nie.

                          Najwyraźniej nie wiesz, czym jest biologiczna selekcja naturalna.


                          > selekcji naturalnej - jedynego punktu odniesienia dla ateistów.

                          Skąd wiesz, że "selekcja naturalna jest jedynym punktem odniesienia
                          dla ateistów"??
                          I po pierwsze - co to znaczy: "być punktem odniesienia"?
                          • mimichniik Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 15:41
                            > > A skąd w ogóle ateista wie, że trzeba przeciwstawić się
                            mordowaniu?
                            >
                            > Z ewolucyjnie wykształconego (a więc: wrodzonego) instynktu
                            > moralnego.

                            Naprawdę wierzysz ,że ateiści rodzą się z takim instynktem ?? :)
                            • dritte_dame Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 15:57
                              mimichniik napisała:

                              > > > A skąd w ogóle ateista wie, że trzeba przeciwstawić się
                              > mordowaniu?
                              > >
                              > > Z ewolucyjnie wykształconego (a więc: wrodzonego) instynktu
                              > > moralnego.
                              >
                              > Naprawdę wierzysz ,że ateiści rodzą się z takim instynktem ?? :)

                              Wszyscy ludzie (i nie tylko ludzie) rodzą się z takim instynktem.
                              • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 16:38
                                Instynkt moralny? Czego to ateiści nie wymyślą by ratować swą ideologię przed
                                śmiesznością.
                                • lernakow Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 16:42
                                  rambo_pl napisał:

                                  > Instynkt moralny? Czego to ateiści nie wymyślą
                                  > by ratować swą ideologię przed śmiesznością.
                                  >
                                  A doczytałeś już, co Kolter na ten temat przytoczył ze świętego Pawła? Trochę wtopa, co?
                                  • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 16:53
                                    Jeśli wybór cytatów z Pisma Świętego dokonany przez Kotleta jest dla ciebie
                                    godny uwagi to rozumiem dlaczego wybrałeś ateizm.
                                    • lernakow Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 17:26
                                      rambo_pl napisał:

                                      > Jeśli wybór cytatów z Pisma Świętego dokonany przez Kotleta
                                      > jest dla ciebie godny uwagi to rozumiem dlaczego wybrałeś ateizm.
                                      >
                                      Nie chodzi o wybór cytatów, ani o Koltera. Chodzi o jeden, konkretny cytat, w którym św. Paweł potwierdza to, co Ty radośnie wyśmiałeś.
                                      • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 18:00
                                        Lernakow napisal:> Nie chodzi o wybór cytatów, ani o Koltera. Chodzi o jeden,
                                        konkretny cytat, w k
                                        > tórym św. Paweł potwierdza to, co Ty radośnie wyśmiałeś. Nic nie wyśmiałem. A
                                        po drugie chrześcijaństwo jest religią osoby a nie księgi. Litera zabija!
                                        >
                                        • kolter-one Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 19:22
                                          rambo_pl napisał:

                                          Nic nie wyśmiałe
                                          > m. A
                                          > po drugie chrześcijaństwo jest religią osoby a nie księgi. Litera zabija!

                                          Ale jaja wierzący który neguje pisma przez wszystkich chrześcijan zwane świętymi
                                          ::))))))))))))))))))))).
                                          Tu masz raz jeszcze Pawła ,wiem że nie zrozumiesz ,ale choć inni się z ciebie
                                          pośmieją ::))) ; Wszelkie Pismo od Boga natchnione jest i pożyteczne do
                                          nauczania, do przekonywania, do poprawiania, do kształcenia w sprawiedliwości ,
                                          aby człowiek Boży był doskonały, przysposobiony do każdego dobrego czynu. ( 2
                                          list do Tymoteusza 3,16-17)
                                        • lernakow Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 19:38
                                          rambo_pl napisał:

                                          > Nic nie wyśmiałem.
                                          >
                                          Oczywiście. Słowa Instynkt moralny? Czego to ateiści nie wymyślą by ratować swą ideologię przed śmiesznością. nie stanowią próby wyśmiania.

                                          > A po drugie chrześcijaństwo jest religią osoby a nie księgi.
                                          > Litera zabija!
                                          >
                                          Widział ktoś tę osobę poza księgą? Ktoś z żyjących?
                                          Ale odpuszczam, bo zgadzam się, że litera zabija i lepiej trzymać się ducha, choć kłopotliwe może być określenie jaki ten duch jest. Ale i litera nie jest wolna od sporów interpretacyjnych, więc na jedno wychodzi.
                                          Z osobistego doświadczenia (mało reprezentatywny krąg znajomych) zauważam, że do ducha odwołują się raczej osoby wierzące znajdujące się poza religiami instytucjonalnymi, a do litery - prędzej czy później - religianci.
                                          • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 20:48
                                            Centrum chrześcijaństwa stanowi osoba Jezusa Chrystusa, który nie napisał ani
                                            jednego słowa. Księga jest wtórna. Niestety , wielu chrześcijan traktuje Biblię
                                            po żydowsku, talmudycznie.. Od kiedy Biblia stała się dostępna laikom zaczęły
                                            się podziały w chrześcijaństwie.
                                            • kolter-one Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 20:57
                                              rambo_pl napisał:

                                              > Centrum chrześcijaństwa stanowi osoba Jezusa Chrystusa, który nie napisał ani
                                              > jednego słowa.

                                              Ale wiele razy cytował pisma hebrajskie czytał je i stosował się do nich !!

                                              > Księga jest wtórna.

                                              To znaczy że podważasz autorytet ojców swojego kościoła ::)).

                                              > Niestety , wielu chrześcijan traktuje Biblię
                                              > po żydowsku, talmudycznie..

                                              O wychodzi niechęć do żydów :))).

                                              Od kiedy Biblia stała się dostępna laikom zaczęły
                                              > się podziały w chrześcijaństwie.

                                              Krk nigdy nie był monolitem !!a podziały zaczęły się kiedy, jeden biskup nie
                                              chciał ustąpić drugiemu i tak rozpoczeła się schizma wschodnia .Potem dalszą
                                              część rozpadu zapoczątkował zakonnik Luter mu było ,wiec trochę historii nie
                                              zaszkodzi kiedy zaczyn się na laikat smarkać :))
                                            • lernakow Re: Tragizm ateizmu 10.08.09, 05:54
                                              rambo_pl napisał:

                                              > Centrum chrześcijaństwa stanowi osoba Jezusa Chrystusa,
                                              > który nie napisał ani jednego słowa. Księga jest wtórna.
                                              >
                                              Księga jest jedynym źródłem informacji o tym, co ten facet mówił i robił. Bez
                                              księgi każdy może sobie wyobrazić Jezusa jakiego tylko chce - np. jako wcielenie
                                              bogini Kali.
                                              • yoki-oki Re: Tragizm ateizmu 10.08.09, 08:58
                                                lernakow napisał:

                                                > Księga jest jedynym źródłem informacji o tym, co ten facet mówił i robił. Bez
                                                > księgi każdy może sobie wyobrazić Jezusa jakiego tylko chce - np. jako wcieleni
                                                > e
                                                > bogini Kali.

                                                Księga ta zawiera (ponoć)setki wypowiedzi ich guru ,wiec powinna być dla nich
                                                bezcenna. Jedna wypowiedz Rambo wskazuje że ważniejsze są jego fobie
                                                antysemickie .

                                                forum.gazeta.pl/forum/w,29,98423662,98810839,Re_Tragizm_ateizmu.html?wv.x=2
                                                • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 10.08.09, 14:45
                                                  yoki-oki napisał: Księga ta zawiera (ponoć)setki wypowiedzi ich guru ,wiec
                                                  powinna być dla nich
                                                  > bezcenna. Jedna wypowiedz Rambo wskazuje że ważniejsze są jego fobie
                                                  > antysemickie .
                                                  Jak informacja zawarta jest w tym poście oprócz
                                                  prostackiej manifestacji antychrześcijańskiej przy użyciu słowa "guru" wobec
                                                  Jezusa Chrystusa.. Chwalisz się, że nie masz żadnej wiedzy o Biblii.(Księga ta
                                                  zawiera (ponoć)setki wypowiedzi).Słowo guru używamy następująco:
                                                  pl.wikipedia.org/wiki/Guru.
                                                  • yoki-oki Re: Tragizm ateizmu 10.08.09, 17:31
                                                    rambo_pl napisał:

                                                    Jak informacja zawarta jest w tym poście oprócz
                                                    > prostackiej manifestacji antychrześcijańskiej przy użyciu słowa "guru" wobec
                                                    > Jezusa Chrystusa.. Chwalisz się, że nie masz żadnej wiedzy o Biblii.

                                                    Kim był Jezus o którym poza Biblią słowa nie uswiadczysz ?

                                                    (Księga ta
                                                    > zawiera (ponoć)setki wypowiedzi).Słowo guru używamy następująco:

                                                    W NT setki razy cytuje się ST
                                                    Powiem więcej z definicji sekty to właśnie twój kościół jest największą to i
                                                    wasi przywódcy są Guru
                                                    Choć zwracam honor Jezusowi bo z KK nie miał on nic wspólnego .
                                              • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 10.08.09, 14:32
                                                Lernakow napisał:Księga jest jedynym źródłem informacji o tym, co ten facet
                                                mówił i robił. Bez
                                                > księgi każdy może sobie wyobrazić Jezusa jakiego tylko chce - np. jako wcieleni
                                                > e
                                                > bogini Kali. Manifestacyjna funkcja języka, która objawia się w twoich
                                                postach w sposób natrętny świadczy o zniewolonym uprzedzeniami umyśle. Język
                                                twojego prostackiego postu świadczy, że o katolicyzmie nie masz zielonego
                                                pojęcia. Poducz się trochę by zabierać głos w sprawach związanych z KK. Jednak
                                                wątpię w efektywność takiej nauki skoro masz swoje nieuleczalne nałogi myślowe.
                                                Katolicy w swoim wyznaniu wiary ani razy nie wspominają o Piśmie Świętym. Nie
                                                znaczy to, że go odrzucają lub pomniejszają jego znaczenie. Przeczytaj sobie
                                                Credo to może nie zrozumiesz ale dowiesz się o co tym katolikom chodzi.


                                                http://pl.wikipedia.org/wiki/Nicejsko-konstantynopolita%C5%84skie_wyznanie_wiary
                                                • lernakow Re: Tragizm ateizmu 10.08.09, 14:47
                                                  rambo_pl napisał:

                                                  > Manifestacyjna funkcja języka ...
                                                  >
                                                  A merytorycznie coś napiszesz?
                                                  • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 10.08.09, 14:52
                                                    O czym? O tragizmie ateizmu czy o ateistycznych nałogach myślowych ?
                                                  • lernakow Re: Tragizm ateizmu 10.08.09, 14:55
                                                    rambo_pl napisał:

                                                    > O czym? O tragizmie ateizmu czy o ateistycznych
                                                    > nałogach myślowych ?
                                                    >
                                                    Jeżeli muszę wybierać, to o nałogach. Ale wolałbym jedno i drugie.
                                                    No i dobrze byłoby, żebyś odniósł się do kwestii pozabiblijnych źródeł wiedzy o
                                                    Jezusie.
                                                  • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 10.08.09, 20:32
                                                    Lernakow napisał"No i dobrze byłoby, żebyś odniósł się do kwestii
                                                    pozabiblijnych źródeł wiedzy o
                                                    > Jezusie."
                                                    I znowu kolejna egzemplifikacja manifestacyjnej funkcji języka u
                                                    ciebie. Chcesz powiedzieć, że Jezus Chrystus nie istniał w źródłach
                                                    pozabiblijnych by wnioskować, że wcale nie istniał. Jak to miałaby być wiedza?
                                                    By dobrze poznać Pana Jezusa nie wystarczy oczywiście dokładne poznanie
                                                    świadectw napisanych przez naocznych świadków i zapisanych w Nowym Testamencie
                                                    ale głownie osobiste Jego doświadczenie.
                                                  • kolter-one Re: Tragizm ateizmu 10.08.09, 20:39
                                                    rambo_pl napisał:

                                                    Jak to miałaby być wiedza?
                                                    > By dobrze poznać Pana Jezusa nie wystarczy oczywiście dokładne poznanie
                                                    > świadectw napisanych przez naocznych świadków i zapisanych w Nowym Testamencie
                                                    > ale głownie osobiste Jego doświadczenie.

                                                    Masz wizję :))))))))))))))))))))))))
                                                  • a.giotto Re: Tragizm ateizmu 10.08.09, 20:40
                                                    kolter-one napisał:

                                                    > rambo_pl napisał:
                                                    >
                                                    > Jak to miałaby być wiedza?
                                                    > > By dobrze poznać Pana Jezusa nie wystarczy oczywiście dokładne poznanie
                                                    > > świadectw napisanych przez naocznych świadków i zapisanych w Nowym Testam
                                                    > encie
                                                    > > ale głownie osobiste Jego doświadczenie.
                                                    >
                                                    > Masz wizję :))))))))))))))))))))))))

                                                    ma doświadczenie.
                                                  • kolter-one Re: Tragizm ateizmu 10.08.09, 20:57
                                                    a.giotto napisał:

                                                    > ma doświadczenie.

                                                    Ciekawi mnie jak je nabył ? czy nie aby przypadkiem w czasie kiedy to swojego
                                                    boga obrażał kłaniajac się bohomazom z wizerunkiem ..Jezusa" ?
                                                  • lernakow Re: Tragizm ateizmu 11.08.09, 07:27
                                                    rambo_pl napisał:

                                                    > Chcesz powiedzieć, że Jezus Chrystus nie istniał w źródłach
                                                    > pozabiblijnych by wnioskować, że wcale nie istniał.
                                                    >
                                                    Znów zgubiłeś się w wątku, więc przypisujesz mi niewłaściwe motywy. Chodziło o
                                                    to, czy trzymać się Pisma, czy też niekoniecznie. Mnie się wydaje, że Jezusa
                                                    jest tyle, ile zapisano w Biblii. Brak innych źródeł wiedzy o jego przekonaniach
                                                    i życiu nie daje podstaw do szukania wiedzy o nim gdzieś indziej.

                                                    > By dobrze poznać Pana Jezusa nie wystarczy oczywiście dokładne
                                                    > poznanie świadectw napisanych przez naocznych świadków
                                                    > i zapisanych w Nowym Testamencie ale głownie osobiste
                                                    > Jego doświadczenie.
                                                    >
                                                    Jednym słowem każdy sam musi sobie wymyślić Jezusa. Podoba mi się.
                                                  • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 11.08.09, 14:12
                                                    Rambo napisał:> By dobrze poznać Pana Jezusa nie wystarczy oczywiście dokładne
                                                    > poznanie świadectw napisanych przez naocznych świadków
                                                    > i zapisanych w Nowym Testamencie ale głownie osobiste
                                                    > Jego doświadczenie.
                                                    >
                                                    A lernakow odpisał:Jednym słowem każdy sam musi sobie wymyślić Jezusa. Podoba mi
                                                    się. Oj, coś z logicznym myśleniem nie tak u ciebie. Demagogia góruje nad
                                                    logiką. Chcesz na forum uchodzić za poszukującego badacza a tu masz, demagog z
                                                    krwi i kości.
                                                  • lernakow Re: Tragizm ateizmu 11.08.09, 14:21
                                                    rambo_pl napisał:

                                                    > > A lernakow odpisał:Jednym słowem każdy sam musi sobie
                                                    > > wymyślić Jezusa. Podoba mi się.
                                                    >
                                                    > Oj, coś z logicznym myśleniem nie tak u ciebie.
                                                    > Demagogia góruje nad logiką.

                                                    Wykażesz jakiś błąd logiczny? Czym innym - jak nie wymyślaniem - jest "osobiste
                                                    doświadczenie" dawno zmarłej osoby inaczej, niż poprzez lekturę przekazów
                                                    dotyczących życia tej osoby?

                                                    > Chcesz na forum uchodzić za poszukującego badacza a tu masz,
                                                    > demagog z krwi i kości.
                                                    >
                                                    Skąd pomysł, że chcę uchodzić za poszukującego badacza? I gdzie u mnie demagogia
                                                    - jakiś przykład może?
                                                  • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 11.08.09, 14:33
                                                    lernakow napisał: > Wykażesz jakiś błąd logiczny? Czym innym - jak nie
                                                    wymyślaniem - jest "osobiste
                                                    > doświadczenie" dawno zmarłej osoby inaczej, niż poprzez lekturę przekazów
                                                    > dotyczących życia tej osoby? Osobiste doświadczenie Zmartwychwstałego
                                                    Jezusa Chrystusa jest czymś naturalnym dla chrześcijanina. Dobrze o tym wiesz
                                                    ale demagogia nie pozwala.
                                                    Wiele z twoich osobistych doświadczeń osób
                                                    żyjących można nazwać wymyślaniem. Drugiego człowieka postrzegamy sobą
                                                    zatem każdy z nas inaczej może doświadczać tę samą osobę.
                                                  • lernakow Re: Tragizm ateizmu 11.08.09, 14:40
                                                    rambo_pl napisał:

                                                    > Osobiste doświadczenie Zmartwychwstałego Jezusa Chrystusa jest
                                                    > czymś naturalnym dla chrześcijanina. Dobrze o tym wiesz
                                                    > ale demagogia nie pozwala.
                                                    >
                                                    Wiem, czym nazwie to chrześcijanin. Ale ja bym chciał się dowiedzieć, jak to
                                                    działa w naturze. Bo póki co wygląda mi to na wymyślanie.

                                                    > Wiele z twoich osobistych doświadczeń osób
                                                    > żyjących można nazwać wymyślaniem.
                                                    >
                                                    Jakiś przykład? Jeden z tych wielu.

                                                    > Drugiego człowieka postrzegamy sobą
                                                    > zatem każdy z nas inaczej może doświadczać tę samą osobę.
                                                    >
                                                    Owszem. Ale doświadczamy tej osoby poprzez jakiś kontakt zmysłowy. Słyszymy,
                                                    widzimy, dotykamy, wąchamy, smakujemy, czytamy co napisała i co o niej napisano.
                                                    W przypadku Jezusa mamy czytanie i tyle.
                                                  • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 11.08.09, 14:52
                                                    Rambo napisał:
                                                    > Wiele z twoich osobistych doświadczeń osób
                                                    > żyjących można nazwać wymyślaniem.
                                                    >
                                                    Lernakow napisał:Jakiś przykład? Jeden z tych wielu. Śmieszny jesteś. Nie
                                                    znam ciebie zatem nic istotnego nie mogę napisać. Człowiek postrzegając drugą
                                                    osobę nie postrzega jej taką jaką ona jest ale taką jaką widzi sobą. W
                                                    postrzeganiu innego człowieka jesteśmy zdeterminowani sobą czyli swoją wiedzą,
                                                    uprzedzeniami, marzeniami, uczuciami, poglądami, stanem fizycznym itp.
                                                  • lernakow Re: Tragizm ateizmu 11.08.09, 15:00
                                                    rambo_pl napisał:

                                                    > Śmieszny jesteś. Nie znam ciebie zatem nic istotnego nie mogę
                                                    > napisać.
                                                    >
                                                    Śmieszny jest ktoś, kto pisze na ślepo o doświadczeniach osoby, której nie zna.


                                                    > Człowiek postrzegając drugą osobę nie postrzega jej taką
                                                    > jaką ona jest ale taką jaką widzi sobą. W postrzeganiu innego
                                                    > człowieka jesteśmy zdeterminowani sobą czyli swoją wiedzą,
                                                    > uprzedzeniami, marzeniami, uczuciami, poglądami, stanem
                                                    > fizycznym itp.
                                                    >
                                                    Postrzeganie istniejących bodźców poprzez filtry własnego doświadczenia i
                                                    osobowości, a wymyślanie bez takich bodźców to dwie zupełnie różne sprawy.
                                                  • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 11.08.09, 14:56
                                                    Lernakow napisał:Owszem. Ale doświadczamy tej osoby poprzez jakiś kontakt
                                                    zmysłowy. Słyszymy,
                                                    widzimy, dotykamy, wąchamy, smakujemy, czytamy co napisała i co o niej napisano.
                                                    W przypadku Jezusa mamy czytanie i tyle.
                                                    Czy aby kochać kogoś trzeba tę osobę widzieć?
                                                  • lernakow Re: Tragizm ateizmu 11.08.09, 15:01
                                                    rambo_pl napisał:

                                                    > Czy aby kochać kogoś trzeba tę osobę widzieć?
                                                    >
                                                    Nie. A co to ma do rzeczy?
                                                  • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 11.08.09, 15:17

                                                    > rambo_pl napisał:
                                                    >
                                                    > > Czy aby kochać kogoś trzeba tę osobę widzieć?
                                                    > >
                                                    >Lernakow odpowiedział: Nie. A co to ma do rzeczy? Jeśli nie widzisz związku
                                                    tego tekstu z tematem pogawędki to minus dla ciebie. Chrześcijanie po prostu
                                                    kochają Jezusa.
                                                  • kolter-one Re: Tragizm ateizmu 11.08.09, 18:10
                                                    rambo_pl napisał:

                                                    Chrześcijanie po prostu
                                                    > kochają Jezusa.

                                                    Kochają a zatem chcą go jeszcze bardziej poznać ,a jak to zrobić ,jak choćby
                                                    poprzez poznanie jego nauk i życia czytając pisma których katolik absolutnie
                                                    czytać nie musi ::))))))))))))))))
                                                  • lernakow Re: Tragizm ateizmu 11.08.09, 18:38
                                                    rambo_pl napisał:

                                                    > Chrześcijanie po prostu kochają Jezusa.
                                                    >
                                                    I merytoryka poszła się je... to znaczy poszła kochać Jezusa.
                                                  • kolter-one Re: Tragizm ateizmu 11.08.09, 14:42
                                                    rambo_pl napisał:

                                                    Osobiste doświadczenie Zmartwychwstałego
                                                    > Jezusa Chrystusa jest czymś naturalnym dla chrześcijanina. Dobrze o tym wiesz
                                                    > ale demagogia nie pozwala.[/b] Wiele z twoich osobistych doświadczeń osób
                                                    > żyjących można nazwać wymyślaniem. Drugiego człowieka postrzegamy sobą
                                                    > zatem każdy z nas inaczej może doświadczać tę samą osobę.

                                                    Skąd ty możesz wiedzieć co zapisano na temat Jezusa skoro biblii w ręku nie
                                                    miałeś !!!
                                                  • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 10.08.09, 14:56
                                                    nehsa napisała:"...o czym w świadectwach Jego Nauki, które w
                                                    szczątkowej mierze przetrwały m.in. w Ew. św. Mateusza 23/9." Kto tak dowiódł,
                                                    że to są szczątki świadectw jego nauki?
                                                • yoki-oki Re: Tragizm ateizmu 10.08.09, 17:27
                                                  rambo_pl napisał:

                                                  Katolicy w swoim wyznaniu wiary ani razy nie wspominają o Piśmie Świętym.

                                                  Akurat to ze katoliccy odrzucili Biblie , uznając swoje tradycje świadczy tylko
                                                  przeciwko nim.
                                                • kolter-one Re: Tragizm ateizmu 10.08.09, 20:55
                                                  rambo_pl napisał:

                                                  > Katolicy w swoim wyznaniu wiary ani razy nie wspominają o Piśmie Świętym. Nie
                                                  > znaczy to, że go odrzucają lub pomniejszają jego znaczenie. Przeczytaj sobie
                                                  > Credo to może nie zrozumiesz ale dowiesz się o co tym katolikom chodzi.

                                                  Wiemy wiemy wasz sekta budowana nie jest na pismach zwanych świętymi, ale na
                                                  waszych pogańskich tradycjach , które dla was były ważniejsze od spisanego przez
                                                  ludzi pism ale (ponoć) natchnionych samym duchem bożym !!
                                                  Dlatego na soborze trydenckim zrównaliście pismo święte z tradycją , nie pomni
                                                  na słowa Jezusa ; Potem z Jerozolimy przyszli do Jezusa faryzeusze i uczeni
                                                  w piśmie, mówiąc: 2 „Czemu twoi uczniowie naruszają tradycję mężów
                                                  z dawniejszych czasów? Na przykład nie myją rąk, gdy mają jeść posiłek”.

                                                  3 On, odpowiadając, rzekł do nich: „A czemu wy naruszacie przykazanie Boże ze
                                                  względu na waszą tradycję? 4 Na przykład Bóg powiedział: ‚Szanuj swego ojca
                                                  i swą matkę’ oraz: ‚Kto obrzuca obelgami ojca lub matkę, niech poniesie śmierć’.
                                                  5 Ale wy mówicie: ‚Kto by powiedział do ojca lub matki: „Cokolwiek mam, dzięki
                                                  czemu mógłbyś mieć ze mnie pożytek, jest darem poświęconym Bogu”, 6 ten wcale
                                                  nie musi szanować swego ojca’. I tak przez waszą tradycję unieważniliście słowo
                                                  Boga. 7 Obłudnicy, Izajasz trafnie prorokował o was, mówiąc: 8 ‚Lud ten okazuje
                                                  mi szacunek swoimi wargami, ale ich serce jest ode mnie bardzo oddalone. 9 Lecz
                                                  na próżno mnie czczą, gdyż jako nauk uczą nakazów ludzkich’”.(Mat 15,1-9)

                                                  Paweł piał o tym co zrobicie z kościołem Jezusa !!
                                                  Dz 20 ,28-30
                                                  Zważajcie na samych siebie i na całą trzodę, pośród której duch święty ustanowił
                                                  was nadzorcami, abyście paśli zbór Boga, nabyty przez niego krwią jego własnego
                                                  Syna. 29 Ja wiem, że po moim odejściu wejdą pomiędzy was ciemięskie wilki i nie
                                                  będą się czule obchodzić z trzodą, 30 a spośród was samych powstaną ludzie
                                                  mówiący rzeczy przewrotne, aby pociągnąć za sobą uczniów.
                                    • kolter-one Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 19:17
                                      rambo_pl napisał:

                                      > Jeśli wybór cytatów z Pisma Świętego dokonany przez Kotleta jest dla ciebie
                                      > godny uwagi to rozumiem dlaczego wybrałeś ateizm.

                                      No teraz aż nadto udowodniłeś ze jesteś katolikiem ::))), nie zrozumiałeś z tego
                                      cytatu ani słowa !!!!!
                                    • yoki-oki Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 19:25
                                      rambo_pl napisał:

                                      > Jeśli wybór cytatów z Pisma Świętego dokonany przez Kotleta jest dla ciebie
                                      > godny uwagi to rozumiem dlaczego wybrałeś ateizm.

                                      Tej maniery obrażania poprzez przekręcania nicku nabyłeś podczas porannej mszy ?
                                      • kolter-one Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 19:27
                                        yoki-oki napisał:

                                        > rambo_pl napisał:
                                        >
                                        > > Jeśli wybór cytatów z Pisma Świętego dokonany przez Kotleta jest dla cieb
                                        > ie
                                        > > godny uwagi to rozumiem dlaczego wybrałeś ateizm.
                                        >
                                        > Tej maniery obrażania poprzez przekręcania nicku nabyłeś podczas porannej mszy
                                        > ?

                                        On w ten sposób odreagowuje tu swoje strasy , przygłup po prostu .
                                  • kolter-one Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 19:15
                                    lernakow napisał:

                                    > rambo_pl napisał:
                                    >
                                    > > Instynkt moralny? Czego to ateiści nie wymyślą
                                    > > by ratować swą ideologię przed śmiesznością.
                                    > >
                                    > A doczytałeś już, co Kolter na ten temat przytoczył ze świętego Pawła? Trochę w
                                    > topa, co?

                                    Jemu chyba wydaje się ze Ateiści rodzą się z nożami w ręku czekając kiedy bedą
                                    mogli zaszlachtowac biednego wierzącego.
                                • piwi77 Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 16:45
                                  Ateizm nie jest żadną ideologią, to po pierwsze, po drugie wisi nam,
                                  czy się ktoś z ateizmu śmieje czy nie. Proszę bardzo, śmiej się z
                                  ateizmu ile ci się podoba.
                                  • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 16:49
                                    A czym jest ateizm? Kierunkiem w sztuce?
                                    • piwi77 Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 17:25
                                      rambo_pl napisał:

                                      > A czym jest ateizm? Kierunkiem w sztuce?

                                      Nie, zasadą savoir vivre.
                                      • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 17:56
                                        piwi77 napisał:

                                        > rambo_pl napisał:
                                        >
                                        > > A czym jest ateizm? Kierunkiem w sztuce?
                                        >
                                        > Nie, zasadą savoir vivre. Dzięki, że roześmiałeś mnie nieco.
                                  • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 16:56
                                    piwi77 napisał:

                                    > Ateizm nie jest żadną ideologią, to po pierwsze, po drugie wisi nam,
                                    > czy się ktoś z ateizmu śmieje czy nie. Proszę bardzo, śmiej się z
                                    > ateizmu ile ci się podoba. A czym jest? Nauką ścisłą? Programem
                                    politycznym? Piszesz: "wisi nam" . Was jest dwóch. Tak myślałem, że ateiści
                                    cierpią na rozdwojenie jaźni.
                                • kolter-one Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 19:10
                                  rambo_pl napisał:

                                  > Instynkt moralny? Czego to ateiści nie wymyślą by ratować swą ideologię przed
                                  > śmiesznością.

                                  Wy macie w sobie wszczepioną moralność ? ale zapomniałeś dodać że kalego !!
                              • mimichniik Re: Tragizm ateizmu 11.08.09, 15:04
                                dritte_dame napisała:

                                > Wszyscy ludzie (i nie tylko ludzie) rodzą się z takim instynktem.

                                Na jakiej podstawie tak twierdzisz ?
                            • kolter-one Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 16:01
                              mimichniik napisała:

                              > Naprawdę wierzysz ,że ateiści rodzą się z takim instynktem ?? :)

                              Pisał już o tym Paweł apostoł Jezusa ; Bo gdy poganie, którzy Prawa nie mają,
                              idąc za naturą, czynią to, co Prawo nakazuje, chociaż Prawa nie mają, sami dla
                              siebie są Prawem. (15) Wykazują oni, że treść Prawa wypisana jest w ich sercach,
                              gdy jednocześnie ich sumienie staje jako świadek, a mianowicie ich myśli na
                              przemian ich oskarżające lub uniewinniające.(Rz 2,14-15)
                              • mimichniik Re: Tragizm ateizmu 11.08.09, 15:10
                                kolter-one napisał:

                                > mimichniik napisała:
                                >
                                > > Naprawdę wierzysz ,że ateiści rodzą się z takim instynktem ?? :)
                                >
                                > Pisał już o tym Paweł apostoł Jezusa ; Bo gdy poganie, którzy
                                Prawa nie mają,
                                > idąc za naturą, czynią to, co Prawo nakazuje, chociaż Prawa nie
                                mają, sami dla
                                > siebie są Prawem. (15) Wykazują oni, że treść Prawa wypisana jest
                                w ich sercach
                                > ,
                                > gdy jednocześnie ich sumienie staje jako świadek, a mianowicie ich
                                myśli na
                                > przemian ich oskarżające lub uniewinniające.(Rz 2,14-15)

                                Pytanie czy to Prawo to ewolucyjny instynkt czy dusza, w
                                którą 'dama' nie wierzy :)
                                • kolter-one Re: Tragizm ateizmu 11.08.09, 18:04
                                  mimichniik napisała:

                                  > Pytanie czy to Prawo to ewolucyjny instynkt czy dusza, w
                                  > którą 'dama' nie wierzy :)

                                  Nikt normalny nie lubi być okradanym czy kiedy ktoś go krzywdzi, i tym samym
                                  odwdzięcza się innym.
                          • a.giotto Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 22:26
                            dritte_dame napisała:


                            > No to napiszę Ci łopatą:
                            > Mordują ludzie religijni z pobudek religijnych.
                            >
                            > en.wikipedia.org/wiki/Assassination_of_George_Tiller

                            to twój sposób dyskusji. Wynajdujesz jakieś pojedyncze przypadki, ktoś tam
                            kiedyś coś zrobił.... W tym przypadku duży plus, że przynajmniej znalazłaś coś
                            aktualnego. Jestem w szoku, myślałem, że znowu będę musiał czytać coś o
                            krucjatach :)
                            NIestety nie sposób udowodnić, że było to zabójstwo z pobudek religijnych.



                            > > A któż "okiełznał" te religie w Europie? Niech zgadnę - czyżby
                            > ateiści?
                            >
                            > Zgadłeś.
                            > Sceptycyzm. Racjonalizm i ateistyczny humanizm.

                            skąd oni się wzięli ci racjonaliśći? Z księżyca, czy może jednak wyrośli w
                            społeczeństwie przepojonym religijnością?



                            > Nie napisałam że religie utraciły dostęp do nowoczesnych technologii
                            > masowego zabijania tylko że zostały okiełznane w swych morderczych
                            > zapędach zanim takie technologie powstały.

                            cały czas nie wiem, o jakich religiach mówisz? Nie znam zbyt dobrze religii,
                            które mają mordercze zapędy. Znam za to paru ateistów o morderczych zapędach.


                            >
                            >
                            > > A skąd w ogóle ateista wie, że trzeba przeciwstawić się mordowaniu?
                            >
                            > Z ewolucyjnie wykształconego (a więc: wrodzonego) instynktu
                            > moralnego.

                            bzdura. Totalna bzdura. Tu się wyłożyłaś. Moralność należy do sfery kultury. Czy
                            ludzie żyjący 1000 lat temu byli moralni? nie byli wg naszych standardów. Nie
                            mieli wykształconych tych pojęć, które my mamy.
                            Chyba nie chcesz powiedzieć, że np. pojęcie "praw człowieka" jest wrodzone?



                            >
                            > > Mordowanie to element selekcji naturalnej
                            >
                            > Nie.
                            >
                            > Najwyraźniej nie wiesz, czym jest biologiczna selekcja naturalna.

                            jest walką o przetrwanie. Jest z natury niemoralna. Nie ma w niej miejsca na
                            empatię.


                            >
                            > > selekcji naturalnej - jedynego punktu odniesienia dla ateistów.
                            >
                            > Skąd wiesz, że "selekcja naturalna jest jedynym punktem odniesienia
                            > dla ateistów"??
                            > I po pierwsze - co to znaczy: "być punktem odniesienia"?


                            no właśnie. Tak naprawdę nie masz żadnych punktów odniesienia.
                            • dritte_dame Morderstwa religijne 10.08.09, 00:06
                              a.giotto napisał:

                              > dritte_dame napisała:
                              >
                              >
                              > > No to napiszę Ci łopatą:
                              > > Mordują ludzie religijni z pobudek religijnych.
                              > >
                              > > en.wikipedia.org/wiki/Assassination_of_George_Tillera
                              >
                              > to twój sposób dyskusji. Wynajdujesz jakieś pojedyncze przypadki,
                              ktoś tam
                              > kiedyś coś zrobił....

                              Niestety, proszę o wyrozumiałość.
                              Jestem osobą doś zajętą i nie mogę spędzać czasu na przepisywaniu
                              tuzinów przykładów z powszechnie dostępnych źródeł na użytek
                              forumowych leni.


                              > W tym przypadku duży plus, że przynajmniej znalazłaś coś
                              > aktualnego. Jestem w szoku, myślałem, że znowu będę musiał czytać
                              coś o krucjatach :)

                              A co?
                              Nie było krucjat?


                              > NIestety nie sposób udowodnić, że było to zabójstwo z pobudek
                              religijnych.

                              Przeciwnie.
                              W tym przypadku nie ma z tym najmniejszego problemu.

                              Wystarczy zapytać samego mordercę o jego motywy.
                              • a.giotto Re: Morderstwa religijne 10.08.09, 20:37
                                dritte_dame napisała:

                                > > NIestety nie sposób udowodnić, że było to zabójstwo z pobudek
                                > religijnych.
                                >
                                > Przeciwnie.
                                > W tym przypadku nie ma z tym najmniejszego problemu.
                                >
                                > Wystarczy zapytać samego mordercę o jego motywy.

                                no to pytaj mądralo mężów którzy zabili swoje żony. NIejeden powie, żę zrobił to "z miłości". Będziesz na tej podstawie wnioskować o miłości jako takiej?

                                Zresztą, może i są jakieś mordercze kulty voo-doo, ale nie wmawiaj, że np. główne religie monoteistyczne są "mordercze", bo to by znaczyło, że parę miliardów ludzi jest potencjalnymi mordercami.
                                • mimichniik Re: Morderstwa religijne 11.08.09, 22:35
                                  a.giotto napisał:
                                  >
                                  > no to pytaj mądralo mężów którzy zabili swoje żony. NIejeden
                                  powie, żę zrobił t
                                  > o "z miłości". Będziesz na tej podstawie wnioskować o miłości jako
                                  takiej?

                                  No właśnie :)

                                  >
                                  > Zresztą, może i są jakieś mordercze kulty voo-doo, ale nie
                                  wmawiaj, że np. głów
                                  > ne religie monoteistyczne są "mordercze", bo to by znaczyło, że
                                  parę miliardów
                                  > ludzi jest potencjalnymi mordercami.

                                  No właśnie :)
                            • dritte_dame Racjonaliści 10.08.09, 05:07
                              a.giotto napisał:

                              > dritte_dame napisała:
                              >
                              > > > A któż "okiełznał" te religie w Europie? Niech zgadnę - czyżby
                              > > ateiści?
                              > >
                              > > Zgadłeś.
                              > > Sceptycyzm. Racjonalizm i ateistyczny humanizm.
                              >
                              > skąd oni się wzięli ci racjonaliśći? Z księżyca, czy może jednak
                              wyrośli w
                              > społeczeństwie przepojonym religijnością?


                              Wyrośli w społeczeństwie przepojonym religijnością.

                              Zamierzasz mieć pretensje do garbatego o to że miał proste dzieci?
                              • a.giotto Re: Racjonaliści 10.08.09, 20:31
                                dritte_dame napisała:

                                > a.giotto napisał:
                                >
                                > > dritte_dame napisała:
                                > >
                                > > > > A któż "okiełznał" te religie w Europie? Niech zgadnę - czyżb
                                > y
                                > > > ateiści?
                                > > >
                                > > > Zgadłeś.
                                > > > Sceptycyzm. Racjonalizm i ateistyczny humanizm.
                                > >
                                > > skąd oni się wzięli ci racjonaliśći? Z księżyca, czy może jednak
                                > wyrośli w
                                > > społeczeństwie przepojonym religijnością?
                                >
                                >
                                > Wyrośli w społeczeństwie przepojonym religijnością.
                                >
                                > Zamierzasz mieć pretensje do garbatego o to że miał proste dzieci?

                                nie. Ja cieszę się, że żyję w czasach gdzie można dobrze widzieć skutki nauczania Jezusa z Nazaretu. Rownouprawnienie kobiet, demokracja, wolność sumienia, prawa człowieka ... to wszystko zawdzięczamy nauce Jezusa, który zasiał ziarna, my zbieramy owoce.

                                To wszystko nie spadło z nieba, ani nie jest wynikiem "instynktu moralnego". Na to ciężko zapracowały pokolenia, nierzadko błądząc i ponosząc ogromne ofiary.

                                Nawet emancypacja homoseksualistów opiera się koncepcji wolności sumienia jednostki, która jest podtstawą filozofii Jezusa, a to właśnie ona jest głównym filarem naszej kultury.

                                • dritte_dame Re: Racjonaliści 10.08.09, 21:12
                                  a.giotto napisał:

                                  > dritte_dame napisała:
                                  >
                                  > > a.giotto napisał:
                                  > >
                                  > > > dritte_dame napisała:
                                  > > >
                                  > > > > > A któż "okiełznał" te religie w Europie? Niech zgadnę -
                                  > czyżb
                                  > > y
                                  > > > > ateiści?
                                  > > > >
                                  > > > > Zgadłeś.
                                  > > > > Sceptycyzm. Racjonalizm i ateistyczny humanizm.
                                  > > >
                                  > > > skąd oni się wzięli ci racjonaliśći? Z księżyca, czy może jednak
                                  > > wyrośli w
                                  > > > społeczeństwie przepojonym religijnością?
                                  > >
                                  > >
                                  > > Wyrośli w społeczeństwie przepojonym religijnością.
                                  > >
                                  > > Zamierzasz mieć pretensje do garbatego o to że miał proste dzieci?
                                  >
                                  > nie. Ja cieszę się, że żyję w czasach gdzie można dobrze widzieć skutki nauczan
                                  > ia Jezusa z Nazaretu. Rownouprawnienie kobiet, demokracja, wolność sumienia, pr
                                  > awa człowieka ... to wszystko zawdzięczamy nauce Jezusa

                                  To jest zupełnie nieuprawnione przypisywanie tych wswzystkich zasług religii.
                                  Czysta uzurpacja.


                                  > my zbieramy owoce.

                                  Zbieramy owoce zmniejszenia "przepojenia religijnością" naszego
                                  społeczeństwa.


                                  > To wszystko nie spadło z nieba

                                  Tu zgoda.


                                  > ani nie jest wynikiem "instynktu moralnego".

                                  Jest jego pośrednim wynikiem.
                                  Sam instynkt bezpośrednio dotyczy sytuacji i spraw bardziej "pierwotnych":
                                  sprawia że wyrządzaniem innym członkom społeczności krzywdy jest emocjonalnie
                                  przykre dla samego sprawcy. I sprawia to w dobrze pojętym ewolucyjnym
                                  egoistycznym interesie samego sprawcy :)



                                  > Na to ciężko zapracowały pokolenia, nierzadko błądząc i ponosząc ogromne ofiary.

                                  Otóż to.
                                  Błądząc wskutek przepojenia religijnością.
                                  (Już nie powtarzając się po raz N-ty o przyczynach ofiar...)
                                  • mimichniik Re: Racjonaliści 11.08.09, 23:06

                                    Rownouprawnienie kobiet, demokracja, wolność sumien
                                    > ia, pr
                                    > > awa człowieka ... to wszystko zawdzięczamy nauce Jezusa
                                    >
                                    > To jest zupełnie nieuprawnione przypisywanie tych wswzystkich
                                    zasług religii.
                                    > Czysta uzurpacja.

                                    Najmniej demokracji, wolności i praw było pod rządami tych, którzy
                                    odrzucali naukę Jezusa .


                                    >
                                    > Zbieramy owoce zmniejszenia "przepojenia religijnością"
                                    naszego
                                    > społeczeństwa.

                                    Tym "owocem" były też obozy koncentracyjne i 100 milionów niewinnych
                                    ofiar.

                                    > Sam instynkt bezpośrednio dotyczy sytuacji i spraw
                                    bardziej "pierwotnych":
                                    > sprawia że wyrządzaniem innym członkom społeczności krzywdy jest
                                    emocjonalnie
                                    > przykre dla samego sprawcy. I sprawia to w dobrze pojętym
                                    ewolucyjnym
                                    > egoistycznym interesie samego sprawcy :)

                                    Nawet twórca tej bzdurnej teorii, Dawkins, odciął się od niej :)
                                    • Gość: nehsa Re: Dowody zakłamania świadectw Nauki Boga IP: *.saite.com.pl 12.08.09, 01:56
                                      rambo_pl napisał:
                                      nehsa napisała:"...o czym w świadectwach Jego Nauki, które w
                                      szczątkowej mierze przetrwały m.in. w Ew. św. Mateusza 23/9."
                                      i zadał pytanie nehsie:
                                      Kto tak dowiódł, że to są szczątki świadectw jego nauki?

                                      i odp. nehsy:
                                      O fakcie zakłamywania i zakłamania świadectw Nauki Wszechmogącego
                                      Ojca Wszystkich Ludzi, mówią:
                                      1./
                                      Słowa Nauki Jedynego Ojca, ograniczające Jego Naukę tylko do tych
                                      słów, które mówił Nauczyciel(Bóg), czyli Jedyny Syn Jedynego Ojca,
                                      Którego to Syna Imię, brzmi - Światłość.
                                      Nachalne dokoptowanie do świadectw Nauki Ojca, świadectw nauki
                                      judaizmu, jest jednym z niezaprzeczalnych dowodów świadomego dążenia
                                      żydowskich nauczonych w piśmie do zmarginalizowania Nauki Ojca, i
                                      jednocześnie jest dowodem naiwności kapłanów i wyznawców religii
                                      chrześcijańskich.

                                      2./ Niepoliczalna ilość wzajemnie wykluczajacych się treści,
                                      obecnych w Biblii i Czterech Ewangeliach, w tym nachalny sposób
                                      zakłamywania Imienia Syna Ojca-Nauczyciela
                                      , który oznajmiał
                                      ludziom Naukę Naszego Ojca, jest kolejnym niezaprzeczalnym dowodem
                                      zakłamywania świadectw Nauki OJca.

                                      3./ Słowa Nauki Ojca, które oznajmiają, że jest to Nauka
                                      nieskończenie racjonalna, zatem nie mogą w Jej świadectwach
                                      znajdować się brednie i bzdury, których nie brakuje w Czterech
                                      Ewangeliach, a cóż dopiero w pozostałych częściach Biblii.

                                      4./ Wreszcie słowa Nauki Jedynego Ojca, które uprzedzają
                                      wprost , że Jej świadectwa zostaną zakłamane.

                                      Po raz nie wiem który powtarzam, że tak istototy, jak i człowieka,
                                      imieniem Jezus Chrystus, nigdy na tym świecie nie było.
                                      Mówią o tym dobitnie słowa Nauki Wszechmogącego Ojca(Boga), które
                                      oznajmiał Syn(Bóg).
                                      Jest oczywistym, że na tym świecie nie było także Maryi "zawsze
                                      dziewicy", matki krk.

                                      Wiara w ich obecność na tym świecie jest dowodem obolałej głupoty
                                      kapłanów i wyznawców, i, jest dowodem pogardy Nauką
                                      Wszechmogącego Ojca(Boga)
                                      • rambo_pl Re: Dowody zakłamania świadectw Nauki Boga 12.08.09, 09:40
                                        Droga nehso gnoza pociągała przez wieki pyszałków, którzy chcą być lepsi od
                                        przeciętnych ludzi. Widzę, że chcesz zaimponować innym swoją wyjątkowością. Ale
                                        to już było, to są popłuczyny, które dawno temu znalazły się na śmietniku
                                        historii. Przekazu w tym nie ma żadnego.Typowe sekciarstwo. Lepiej poczytaj
                                        sobie Św.Augustyna(wydano nową jego pracę) i innych nauczycieli. Gnoza to
                                        egoistyczna droga donikąd.
                                        • Gość: nehsa Re: Dowody zakłamania świadectw Nauki Boga IP: *.saite.com.pl 12.08.09, 11:08
                                          rambo_pl napisał:
                                          Droga nehso gnoza pociągała przez wieki pyszałków, którzy chcą być
                                          lepsi od rzeciętnych ludzi. Widzę, że chcesz zaimponować innym swoją
                                          wyjątkowością.
                                          Ale to już było, to są popłuczyny, które dawno temu znalazły się
                                          na śmietniku historii. Przekazu w tym nie ma żadnego.Typowe
                                          sekciarstwo.

                                          Lepiej poczytaj sobie Św.Augustyna(wydano nową jego pracę) i innych
                                          nauczycieli. Gnoza to egoistyczna droga donikąd.

                                          i odp(tego, a nie tej) nehsy:
                                          O fakcie zakłamywania i zakłamania świadectw Nauki Wszechmogącego
                                          Ojca Wszystkich Ludzi, mówią:

                                          1./ Słowa Nauki Jedynego Ojca, ograniczające Jego Naukę
                                          tylko do tych słów, które mówił Nauczyciel(Bóg)
                                          , czyli Jedyny
                                          Syn Jedynego Ojca, Którego to Syna Imię, brzmi - Światłość.
                                          Według ciebie rambo-pl i św. Augustyna, wyżej wspomniane słowa Nauki
                                          Ojca, to popłuczyny.
                                          Ty, i św. Augustyn i setki innych świętych, i Benedykt XVI,
                                          poprostu olewacie Naukę Wszechmogącego Ojca, a twierdzicie, że Jej
                                          przestrzegacie.


                                          2./ Niepoliczalna ilość wzajemnie wykluczajacych się treści,
                                          obecnych w Biblii i Czterech Ewangeliach, w tym nachalny sposób
                                          zakłamywania Imienia Syna Ojca-Nauczyciela, który oznajmiał
                                          ludziom Naukę Naszego Ojca, jest kolejnym niezaprzeczalnym dowodem
                                          zakłamywania świadectw Nauki Ojca.
                                          Ty, rambo-pl, i św. Augustyn, i tysiące autorytetów krk,
                                          zakładacie, że w Czterech Ewangeliach i Biblii, nie ma wzajemnie
                                          wykluczających się treści. Jest to dowód apokaliptycznych - obłudy,
                                          bądź głupoty.


                                          Człowieku! Te słowa nie tracą aktualności i dzisiaj.
                                          Ew.św. Jana 9/41
                                          "Byście byli ślepymi, nie mielibyście grzechu: lecz teraz mówicie,
                                          iż widzimy, przetoż grzech wasz zostaje."

                                          Ale ty, nie wiesz o tym, jak zdefiniować grzech.

                                          3./ Słowa Nauki Ojca, które oznajmiają, że jest to Nauka
                                          nieskończenie racjonalna
                                          , zatem nie mogą w Jej świadectwach
                                          znajdować się brednie i bzdury, których nie brakuje w Czterech
                                          Ewangeliach, a cóż dopiero w pozostałych częściach Biblii.
                                          Ale i ta wiadomość, jest dla ciebie, św. Augustyna, i kapłanów
                                          krk i ich teologicznej doktryny bez znaczenia.


                                          4./ Wreszcie słowa Nauki Jedynego Ojca, które uprzedzają
                                          wprost , że Jej świadectwa zostaną zakłamane.
                                          Twoje autorytety rambo-pl, twoi święci, twoi kapłani, i ty,
                                          gardzicie wiedzą zawarta w Nauce Wszechmogącego Ojca.

                                          A ty, i miliony ogłupionych polskich księży, z najwybitniejszymi w
                                          polskim kościele, jesteście stadem ciemniaków, chociaż
                                          dysponujecie wiedzą niejednokrotnie przekraczającą moje możliwości
                                          chociażby zrozumienia jej.
                                          Abyś na mnie się nie obraził, stawiam pytanie:
                                          Co jest dowodem twojego, i twoich autorytetów ciemniactwa?
                                          Postępujacy zanik autorytetu kapłanów i wyznawców wszelkiej religii,
                                          w tym i religii krk.
                                          W "czynie społecznym" w kolejnym poście, udowodnię ci słowami Nauki
                                          Wszechmogącego Ojca, że Jezus Chrystus, to mistyfikator.
                                          Ps.
                                          W przeciwieństwie do stada nawiedzonych oszustów, rzekomo głoszących
                                          Naukę Ojca Wszystkich Ludzi, ja cały czas podkreślam, że jest to
                                          Nauka nieskończenie racjonalna, a więc nie mam szans na głoszenie
                                          bredni i pierdoł, którymi bezkrytycznie operujecie na tym
                                          Forum.
                                          • rambo_pl Re: Dowody zakłamania świadectw Nauki Boga 12.08.09, 11:56
                                            Nehsa wysmaża co rusz jakieś pseudo-gnostyckie zdania przepełnione nienawiścią
                                            do chrześcijaństwa a szczególnie do KRzK. Widać wrogowie Kościoła uciekają się
                                            do wszelkich sposobów by kanalizować swą niechęć i nienawiść. Diagnozy nie
                                            postawię bo nie jestem lekarzem.
                                            • kolter-one Re: Dowody zakłamania świadectw Nauki Boga 12.08.09, 12:35
                                              rambo_pl napisał:

                                              Widać wrogowie Kościoła uciekają się
                                              > do wszelkich sposobów by kanalizować swą niechęć i nienawiść.

                                              Czy słowo nienawiść w waszych ustach jest jednym jakie przynosi wam tam je ślina
                                              ? nie ma tam np pogarda dla fałszu lub niechęć ?
                                        • kolter-one Re: Dowody zakłamania świadectw Nauki Boga 12.08.09, 12:33
                                          rambo_pl napisał:

                                          Lepiej poczytaj
                                          > sobie Św.Augustyna(wydano nową jego pracę) i innych nauczycieli. Gnoza to
                                          > egoistyczna droga donikąd.

                                          Ot rada katolika !! poczytaj popłuczyny paranoika zamiast pism natchnionych :)))
                                    • kolter-one Re: Racjonaliści 12.08.09, 09:17
                                      mimichniik napisała:

                                      > Najmniej demokracji, wolności i praw było pod rządami tych, którzy
                                      > odrzucali naukę Jezusa .

                                      Zapewne ::)))) nazywali się Franco ,Salazar , Mussolini , Tiso, Pinochet :)))))
                            • dritte_dame Moralność 10.08.09, 05:31
                              a.giotto napisał:

                              > Moralność należy do sfery kultury.


                              Także.

                              Ale moralne normy kulturowe są tylko pochodną i skutkiem posiadania
                              przez nas instynktownych moralnych norm wrodzonych.

                              A religijne kodeksy moralne są tylko odzwierciedleniem
                              (często dość koślawym) tych norm wrodzonych a nie żadnym źródłem
                              moralności.


                              > Czy
                              > ludzie żyjący 1000 lat temu byli moralni?

                              Dokładnie tak zamo jak i dzisiaj:
                              Jedni byli, inni nie byli.
                              Jedni byli bardziej, inni byli mniej.


                              > nie byli wg naszych standardów. Nie
                              > mieli wykształconych tych pojęć, które my mamy.

                              Trudno się temu dziwić, a zwłaszcza trudno czynić im z tego zarzut.

                              Przecież 1000 lat temu wpływ religii na życie jednostkowe i
                              społeczne był dużo większy niż jest obecnie więc jej totalitarny
                              gwałt na rozumie niestety powodował znaczne trudności i opóźnienie w
                              wykształceniu tych pojęć, które my mamy.


                              > Chyba nie chcesz powiedzieć, że np. pojęcie "praw człowieka" jest
                              wrodzone?

                              Jeśli za podstawowe prawo człowieka uznamy prawo do niebycia
                              krzywdzonym, to - tak - jest to prawo wrodzone.
                              • a.giotto Re: Moralność 10.08.09, 20:24
                                dritte_dame napisała:


                                > Trudno się temu dziwić, a zwłaszcza trudno czynić im z tego zarzut.

                                to nie ja jestem specjalistą od wyciągania np. krucjat jako przykładów niemoralności chrześcijan.


                                > Przecież 1000 lat temu wpływ religii na życie jednostkowe i
                                > społeczne był dużo większy niż jest obecnie więc jej totalitarny
                                > gwałt na rozumie niestety powodował znaczne trudności i opóźnienie w
                                > wykształceniu tych pojęć, które my mamy.

                                sprytne, ale wybacz - bardzo naiwne. Chciałbym zobaczyć cię w czasach przedchrześcijańskich w jakiejś społeczności europejskiej.
                                Nie jestem historykiem, ale domyślam się, że nie darzyli oni "rozumu" zbyt wielkim szacunkiem. NIe zaryzykowałbym i nie zamienił bym się z kimś kto żył w tamtej epoce, a już na pewno nie z kobietą.
                                Więc jeszcze raz apeluję: doceń to, że żyjesz 2000 lat PO Chrystusie, a nie przed.

                                Ten "gwałt na rozumie" też trudno traktować poważnie. Nie wiadomo o co chodzi...
                              • mimichniik Re: Moralność 11.08.09, 22:20
                                dritte_dame napisała:

                                >
                                > Ale moralne normy kulturowe są tylko pochodną i skutkiem
                                posiadania
                                > przez nas instynktownych moralnych norm wrodzonych.

                                Czy ten "instynkt moralny" został naukowo stwierdzony ? :)

                                > Przecież 1000 lat temu wpływ religii na życie jednostkowe i
                                > społeczne był dużo większy niż jest obecnie więc jej totalitarny
                                > gwałt na rozumie niestety powodował znaczne trudności i opóźnienie
                                w
                                > wykształceniu tych pojęć, które my mamy.

                                Na czym polegał ten "gwałt na rozumie" ?
                                Najwiekszy gwałt na rozumie popełniały systemy odrzucające Boga.

                                Wykaż moralną wyższość mało religijnej cywilizacji chińskiej nad
                                religijną cywilizacją europejską.

                                > Jeśli za podstawowe prawo człowieka uznamy prawo do niebycia
                                > krzywdzonym, to - tak - jest to prawo wrodzone.

                                Znów zapytam o naukowy dowód tego twierdzenia.
                            • dritte_dame Walka o byt 10.08.09, 05:41
                              a.giotto napisał:

                              > dritte_dame napisała:
                              >
                              > > > Mordowanie to element selekcji naturalnej
                              > >
                              > > Nie.
                              > >
                              > > Najwyraźniej nie wiesz, czym jest biologiczna selekcja naturalna.
                              >
                              > jest walką o przetrwanie.

                              Tłumaczenie angielskiego podtytułu dzieła Darwina z użyciem
                              polskiego słowa "walka" świadczy albo o językowym nieuctwie tłumacza
                              albo o jego celowej propagandowej manipulacji obliczonej
                              (najczęściej niestety, słusznie) na językową ignorancję czytelników.

                              Selekcja naturalna nie jest "walką" o przetrwanie.


                              > [biologiczna selekcja naturalna] Jest z natury niemoralna.

                              A to zdanie ma dokładnie tyle samo sensu jak napisanie że selekcja
                              naturalna jest z natury bezwonna.
                              • a.giotto Re: Walka o byt 10.08.09, 20:06
                                dritte_dame napisała:

                                > Selekcja naturalna nie jest "walką" o przetrwanie.

                                nie trzeba czytać Darwina w oryginale, żęby zrozumieć czym jest selekcja naturalna. NIe wiem jak rozumiał ją Darwin więc nie mogę trzymać się definicji Darwina. Selekcja jest w pewnym sensie walką, gdyż w świecie zwierząt nie ma progresywnych podatków ani pomocy społecznej. Nie ma empatii, oglądania się na słabszych, wyrównywania szans.


                                >
                                >
                                > > [biologiczna selekcja naturalna] Jest z natury niemoralna.
                                >
                                > A to zdanie ma dokładnie tyle samo sensu jak napisanie że selekcja
                                > naturalna jest z natury bezwonna.

                                a kto zaczął mówić o "wrodzonych instynktach moralnych"? Dla mnie totalną bzdurą jest mówienie o wrodzonej moralności, ale to nie ja zacząłem. Sama zaczęłaś mieszać biologię i moralność. Więc zszedłem do twojego poziomu i mówię, że w selekcji naturalnej nie ma miejsca na moralność.
                                • dritte_dame Re: Walka o byt 10.08.09, 20:51
                                  a.giotto napisał:

                                  > dritte_dame napisała:
                                  >
                                  > > Selekcja naturalna nie jest "walką" o przetrwanie.
                                  >
                                  > nie trzeba czytać Darwina w oryginale, żęby zrozumieć czym jest selekcja
                                  naturalna.

                                  Ale Ty najwyraźniej nie rozumiesz czym ona jest.

                                  Prawdopodobnie nie dostrzegasz także różnicy między morderstwem, zabójstwem i zabiciem.


                                  > NIe wiem jak rozumiał ją Darwin więc nie mogę trzymać się definicji Darwina.
                                  Selekcja jest w pewnym sensie walką,

                                  Ale nie w sensie: "walka z przeciwnikiem".

                                  "On the Origin of Species by Means of Natural Selection, or the Preservation of
                                  Favoured Races in the Struggle for Life"

                                  "Struggle" znaczy: wytężone dążenie do czegoś, wielki wysiłek wkładany w
                                  uzyskanie lub zachowanie czegoś.


                                  > > > [biologiczna selekcja naturalna] Jest z natury niemoralna.
                                  > >
                                  > > A to zdanie ma dokładnie tyle samo sensu jak napisanie że selekcja naturalna
                                  jest z natury bezwonna.
                                  >
                                  > a kto zaczął mówić o "wrodzonych instynktach moralnych"?

                                  Ja.

                                  Ale z tego nijak nie wynika że pojęcia moralności można sensownie użyć do opisu
                                  pewnego konkretnego aspektu dynamiki układu fizycznego.


                                  > Sama zaczęłaś mieszać biologię i moralność.

                                  Nieprawda.
                                  Niczego nie mieszam.
                                  Moralność to pojęcie wywodzące się z i odnoszące się do psychologii a nie do
                                  biologii.
                                  Mechanizmy powstania moralności wrodzonej są wyjaśniane przez teorie psychologii
                                  ewolucyjnej.

                                  Psychologia natomiast (psychika ludzka) ma biologiczne podstawy materialne.
                        • mimichniik Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 15:36
                          a.giotto napisał:

                          > A skąd w ogóle ateista wie, że trzeba przeciwstawić się
                          mordowaniu? Mordowanie
                          > to element selekcji naturalnej

                          No właśnie :)
                          Naród lepiej przystosowany przeżyje, słabszy wyginie :)
                  • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 05.08.09, 15:51
                    Dritte dame napisał:> Wymyślają sobie
                    > różne "podkładki ideologiczne" vide nazizm w Niemczech

                    Ateiści?
                    "Gott mit Uns"
                    Klamra z napisem "Gott mit uns" ma swoją tradycję armii
                    niemieckiej. Nie wymyślili jej
                    naziści.www.re-enactmentshop.com/WWI-Buckle%20Iron%20Gott%20mit%20uns.JPG
              • mimichniik Re: Tragizm ateizmu 04.08.09, 19:15
                dritte_dame napisała:

                > Kłamniesz.
                > I do tego - głupio kłamiesz.

                To Ty głupio kłamiesz

                >
                > Podaj przykład zabójstwa popełnionego z pobudek ateistycznych.

                Choćby zabójstwa związane z prześladowaniem religii.

                Ateiści, nie wierząc w raj W Niebie, chcieli zbudować raj na Ziemi -
                po trupach (100 milionów ofiar).
                Choć stanowili zdecydowaną mniejszość - dokonali największej zbrodni
                w dziejach ludzkości. To powinno dać Ci do myślenia - jak
                niebezpieczny i zabójczy jest wirus ateizmu...
                • dritte_dame Re: Tragizm ateizmu 05.08.09, 00:09
                  mimichniik napisała:

                  > dritte_dame napisała:
                  >
                  > > Kłamniesz.
                  > > I do tego - głupio kłamiesz.
                  >
                  > To Ty głupio kłamiesz
                  >
                  > >
                  > > Podaj przykład zabójstwa popełnionego z pobudek ateistycznych.
                  >
                  > Choćby zabójstwa związane z prześladowaniem religii.
                  >
                  > Ateiści, nie wierząc w raj W Niebie, chcieli zbudować raj na
                  Ziemi -
                  > po trupach (100 milionów ofiar).
                  > Choć stanowili zdecydowaną mniejszość - dokonali największej
                  zbrodni
                  > w dziejach ludzkości. To powinno dać Ci do myślenia - jak
                  > niebezpieczny i zabójczy jest wirus ateizmu...


                  Ten motyw naszej dyskusji niniejszym kończę, z powodu wykazanej tu
                  przez Ciebie argumentacyjnej nieuczciwości wynikającej (mam
                  nadzieję) raczej z ignorancji i nieumiejętności szerszej analizy
                  faktów historycznych niż ze złej woli.
                  • rambo_pl Zbrodnie ateistów. 05.08.09, 08:41
                    dritte_dame napisała: "Ten motyw naszej dyskusji niniejszym kończę, z powodu
                    wykazanej tu
                    > przez Ciebie argumentacyjnej nieuczciwości wynikającej (mam
                    > nadzieję) raczej z ignorancji i nieumiejętności szerszej analizy
                    > faktów historycznych niż ze złej woli." Dritte odcina się od innych ateistów
                    chcąc wykreować ich fałszywy obraz na własny użytek. Niestety, ateiści to nie
                    tylko naukowcy żyjący w cieniu bibliotek ale głównie pospólstwo, które sięgało
                    po wszelkie dostępne środki(z zabójstwami włącznie) by zwalczać ludzi
                    wierzących. " (...) Chwyciliśmy Kościół za gardło i zrobimy wszystko, aby go
                    udusić
                    (...) "

                    (minister spraw wewnętrznych Meksyku A. Tejeda w 1926 r.)

                    >
                    • kolter-one Re: Zbrodnie ateistów. 06.08.09, 21:24
                      rambo_pl napisał:

                      Niestety, ateiści to nie
                      > tylko naukowcy żyjący w cieniu bibliotek ale głównie pospólstwo, które sięgało
                      > po wszelkie dostępne środki(z zabójstwami włącznie) by zwalczać ludzi
                      > wierzących. "

                      Ciekawa teoria pospólstwo ateistyczne a elity głęboko wierzące ::))
                  • mimichniik Re: Tragizm ateizmu 05.08.09, 22:55
                    dritte_dame napisała:

                    > > >
                    > > > Podaj przykład zabójstwa popełnionego z pobudek ateistycznych.
                    > >
                    > > Choćby zabójstwa związane z prześladowaniem religii.
                    > >

                    > Ten motyw naszej dyskusji niniejszym kończę, z powodu wykazanej tu
                    > przez Ciebie argumentacyjnej nieuczciwości wynikającej (mam
                    > nadzieję) raczej z ignorancji i nieumiejętności szerszej analizy
                    > faktów historycznych niż ze złej woli.

                    Paradne. Skąd wzięłaś przeświadczenie, że prześladowanie religii nie
                    miało związku z pobudkami ateistycznymi ?
                    Z sufitu czy objawił Ci to Wielki LPS ? :)
                    • lernakow Re: Tragizm ateizmu 06.08.09, 06:00
                      mimichniik napisała:

                      > Paradne. Skąd wzięłaś przeświadczenie, że prześladowanie
                      > religii nie miało związku z pobudkami ateistycznymi ?
                      >
                      A co, katolicy mordowali katarów z pobudek ateistycznych?
                      • pocoo Re: Tragizm ateizmu 06.08.09, 06:59
                        lernakow napisał:
                        > A co, katolicy mordowali katarów z pobudek ateistycznych?
                        >
                        A pies ich ganiał.Ludzie mordują innych najczęściej z powodów rabunkowych.
                        Rozmawiałam ostatnio z jedynym sprawiedliwym jakiego znam ( Biblię zna na
                        pamięć) o krwi , którą ocieka Biblia.Taka była wola Najwyższego.Bóg Jahwe kazał
                        Izraelitom mordować pogańskie narody , zepsute do szpiku kości.Zapomniał dodać ,
                        że zawsze po zagładzie niewiernych , zabierano ich naczynia złote ,srebrne i
                        miedziane.
                      • mimichniik Re: Tragizm ateizmu 06.08.09, 20:36
                        lernakow napisał:

                        > mimichniik napisała:
                        >
                        > > Paradne. Skąd wzięłaś przeświadczenie, że prześladowanie
                        > > religii nie miało związku z pobudkami ateistycznymi ?
                        > >
                        > A co, katolicy mordowali katarów z pobudek ateistycznych?
                        >

                        Ty też masz problemy z rozumieniem tekstu ?
                        • lernakow Re: Tragizm ateizmu 06.08.09, 20:53
                          mimichniik napisała:

                          > > > Paradne. Skąd wzięłaś przeświadczenie, że prześladowanie
                          > > > religii nie miało związku z pobudkami ateistycznymi ?
                          > > >
                          > > A co, katolicy mordowali katarów z pobudek ateistycznych?
                          > >
                          > Ty też masz problemy z rozumieniem tekstu ?
                          >
                          Ja? Próbujesz podważyć twierdzenie, że prześladowanie religii mogło nie mieć pobudek ateistycznych. Więc podaję przykład prześladowania religii, które nie miało pobudek ateistycznych, a wręcz przeciwnie.
                          • mimichniik Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 15:29
                            lernakow napisał:

                            > > > A co, katolicy mordowali katarów z pobudek ateistycznych?
                            > > >
                            > > Ty też masz problemy z rozumieniem tekstu ?
                            > >
                            > Ja? Próbujesz podważyć twierdzenie, że prześladowanie religii
                            mogło nie mieć po
                            > budek ateistycznych.

                            Jednak masz problemy z rozumieniem. Podważam twierdzenie "damy", że
                            żadna zbrodnia dokonana przez ateistów przeciw religii nie
                            miała pobudek czysto ateistycznych - choć przyznaję, że zapewne
                            często ateizm nie był wyłącznym motywem, jednak ułatwiał dokonanie
                            zbrodni, a więc tak czy siak "wirus ateizmu" ma działanie mordercze.

                            Więc podaję przykład prześladowania religii, które nie mia
                            > ło pobudek ateistycznych, a wręcz przeciwnie.
                            >

                            Zapewne "dama" przyznałaby, że te zbrodnie nie miały przyczyn czysto
                            religijnych (i tu miałaby rację ! :))
                            • dritte_dame Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 15:35
                              mimichniik napisała:

                              > lernakow napisał:
                              >
                              > > > > A co, katolicy mordowali katarów z pobudek ateistycznych?
                              > > > >
                              > > > Ty też masz problemy z rozumieniem tekstu ?
                              > > >
                              > > Ja? Próbujesz podważyć twierdzenie, że prześladowanie religii
                              > mogło nie mieć po
                              > > budek ateistycznych.
                              >
                              [...]
                              >
                              > Więc podaję przykład prześladowania religii, które nie mia
                              > > ło pobudek ateistycznych, a wręcz przeciwnie.
                              > >
                              >
                              > Zapewne "dama" przyznałaby, że te zbrodnie nie miały przyczyn
                              czysto religijnych (i tu miałaby rację ! :))


                              Nietrudno jest podać przykłady zbrodni popełnianych z pobudek czysto
                              religijnych.
                              • mimichniik Re: Tragizm ateizmu 11.08.09, 12:27
                                dritte_dame napisała:

                                >
                                > Nietrudno jest podać przykłady zbrodni popełnianych z pobudek
                                czysto
                                > religijnych.

                                Skoro "nietrudno", to rzuć garść przykładów.
                            • lernakow Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 16:35
                              mimichniik napisała:

                              > Jednak masz problemy z rozumieniem. Podważam twierdzenie "damy",
                              > że żadna zbrodnia dokonana przez ateistów przeciw religii
                              > nie miała pobudek czysto ateistycznych
                              >
                              Ja się nie przyczepiłem do tego, co podważasz, tylko do tego, co napisałaś. A napisałaś oczywistą bzdurę.

                              > zapewne często ateizm nie był wyłącznym motywem, jednak
                              > ułatwiał dokonanie zbrodni, a więc tak czy siak "wirus ateizmu"
                              > ma działanie mordercze.
                              >
                              W jaki sposób to ułatwiał? Ateisty nikt nie rozgrzeszy, nikt mu niczego w zaświatach nie oferuje, żadnej "wyższej racji" za sobą na usprawiedliwienie nie ma. Z każdym swoim czynem musi żyć do końca i nie ma na kogo zwalić. Uważasz, że to ułatwia?
                              • mimichniik Re: Tragizm ateizmu 11.08.09, 15:27
                                lernakow napisał:
                                > >
                                > Ja się nie przyczepiłem do tego, co podważasz, tylko do tego, co
                                napisałaś. A n
                                > apisałaś oczywistą bzdurę.

                                Tylko dlatego, że wyrwałeś to z kontekstu dyskusji.


                                > >
                                > W jaki sposób to ułatwiał?

                                Skoro ateista uważa religię za szkodliwy zabobon i 'opium dla mas',
                                to łatwiej usprawiedliwi walkę z religią.

                                >Ateisty nikt nie rozgrzeszy,

                                Ateista rozgrzesza się sam :)
                                • lernakow Re: Tragizm ateizmu 11.08.09, 18:45
                                  mimichniik napisała:

                                  > Skoro ateista uważa religię za szkodliwy zabobon i 'opium dla mas',
                                  > to łatwiej usprawiedliwi walkę z religią.
                                  >
                                  Ale z religią nie walczy się zabijając religiantów, tylko edukując.

                                  > Ateista rozgrzesza się sam :)
                                  >
                                  Ateiście obce jest pojęcie grzechu, więc i rozgrzeszania. Ateista ponosi konsekwencje (także psychiczne) swoich czynów. Tak długo, jak długo one trwają, a nie do usłyszenia pukania w ścianę konfesjonału.
                                  • alter-tego Re: Tragizm ateizmu 16.08.09, 21:48
                                    lernakow napisał:

                                    > mimichniik napisała:
                                    >
                                    > > Skoro ateista uważa religię za szkodliwy zabobon i 'opium dla
                                    mas',
                                    > > to łatwiej usprawiedliwi walkę z religią.
                                    > >
                                    > Ale z religią nie walczy się zabijając religiantów, tylko edukując.

                                    żartujesz ?! Doucz się z historii , jak ateiści walczyli z religią.

                                    Ateista ponosi konsek
                                    > wencje (także psychiczne) swoich czynów.

                                    Tak jak teista.

                                    >Tak długo, jak długo one trwają, a nie
                                    > do usłyszenia pukania w ścianę konfesjonału.

                                    A o pokucie słyszałeś ?


                                    --
                                    Alter-mimichnick :)
                      • a.giotto Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 11:37
                        lernakow napisał:

                        > A co, katolicy mordowali katarów z pobudek ateistycznych?

                        żadna wojna nie wynika z pobudek religijnych ani ateistycznych. To może być
                        pretekst, ale nie prawdziwa przyczyna.
                        • kolter-one Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 12:28
                          a.giotto napisał:

                          > lernakow napisał:
                          >
                          > > A co, katolicy mordowali katarów z pobudek ateistycznych?
                          >
                          > żadna wojna nie wynika z pobudek religijnych ani ateistycznych. To może być
                          > pretekst, ale nie prawdziwa przyczyna.

                          Obrona ,,grobu świętego " też ?
                          • Gość: nehsa Re: Tragizm ateizmu IP: *.saite.com.pl 09.08.09, 12:40
                            Gość portalu: GOSC napisał(a):
                            Pokaż mi choć jeden dowód na wieczne istnienie to się nawróce.

                            i odp. nehsy:
                            Staram się operować w odpowiedzi faktami oczywistymi. Zatem
                            niezaprzeczalnymi.
                            Z mocy stworzenia, wszyscy ludzie zostali zobowiązani do życzliwej
                            międzyludzkiej współpracy, czyli do solidarności.
                            Słowo z ust człowieka, jest minimalnym, postrzegalnym dowodem
                            naszego współistnienia.
                            Zawsze, jest ono obarczone jakąś wartością sensu:
                            sprawiedliwego, bądź niesprawiedliwego.


                            1./ Czy ten sens, jest materialny, czy niematerialny?
                            Sens wypowiadanego z ust człowieka słowa, jest zawsze niematerialny.

                            2./ Co jest dowodem tej niematerialności sensu?
                            Dowodem niematerialności sensu słowa wypowiadanego z ludzkich ust
                            jest fakt, że taka sama, identyczna wartość emocjonalno-racjonalno-
                            fonetyczno-akustyczna słowa wypowiadanego z ludzkich ust, może mieć
                            wiele różnych znaczeń, a nawet, może posiadać znaczenie
                            przeciwstawne. Zatem sensu nie determinuje żadna materialność.
                            A więc jest to racjonalny dowód, na niematerialność sensu
                            słów wypowiadanych z naszych ust.

                            3./ A co jest dowodem, że mówimy, dzięki wykorzystywaniu przez
                            nas pracy nieśmiertelnego Ducha=Duszy?

                            Dowodem na to, że mówimy dzięki wykorzystywaniu przez nas pracy
                            nieśmiertelnego Ducha=Duszy
                            , jest fakt niezależności zdolności
                            do mówienia=mowy człowieka, od człowieka.
                            Fakt niezależności, nie tego, co mówimy-wypowiadanych treści, tylko
                            tego, że mówimy.

                            W Ew.św.Łukasza 19/22
                            "Z ust twoich sądzę cię..."


                            Tresć Nauki Ojca(Boga), jest kategoryczna.
                            Sądzeni jesteśmy za jakość każdego naszego czynu, począwszy od
                            słowa-wyrazu wypowiadanego z ust.

                            Zatem sądzeni jesteśmy z decyzji naszej woli.

                            3a./ Jeśli nasza decyzja o jakości naszej współpracy, jest
                            sprawiedliwa, i wyrazimy ją sprawiedliwym sensem naszego słowa, to
                            jest dowodem, co najmniej naszego posłuszeństwa powinności
                            solidarności, i jest dla nas wszystkich nagrodą.
                            A dowód naszego posłuszeństwa słowom Nauki Wszechmogącego Ojca
                            (Boga) nie jest dowodem niezależności naszej mowy=zdolności do
                            mówienia, tylko jest dowodem jej, czyli zależności naszego
                            człowieczeństwa, od Stwórcy.

                            3b./ A jeśli sens naszej decyzji jest niesprawiedliwy, to
                            jest dowodem naszego nieposłuszeństwa słowom Nauki Ojca
                            (Boga), i wówczas, niesprawiedliwy sens naszego słowa, jest
                            dowodem natychmiastowej kary
                            , również dla nas wszystkich.

                            Jest oczywistym, że tak nagrodę, jak i karę, odnosimy i ponosimy
                            wszyscy, ale w różnym stopniu.


                            Wszelka niesprawiedliwość, jest zawsze dowodem kary, którą co
                            oczywiste, wymierzamy sobie sami.
                            Będący karą, niesprawiedliwy sens naszego słowa wypowiadanego z ust,
                            nie można uznać za dowód zależności od nas zdolności do
                            mówienia.
                            Zatem musimy przyjąć, że brak jest dowodów zależności od nas
                            zdolności do mówienia
                            =mowy człowieka.
                            Skoro tak jest, to należy uznać, że mowimy dzięki pracy
                            nieśmiertelnego Ducha=Duszy, o czym tez mówią słowa Nauki Naszego
                            Ojca.

                            Ew.św.Mateusza 10/20
                            "Bo wy nie jestescie, którzy mówicie, ale duch, który mówi w was.
                            Ew.św.Jana 6/63
                            "Duchci jest, który ożywia, ciało nic nie pomaga; słowa, które ja
                            wam mówię, duch są i żywot są."






                        • lernakow Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 16:27
                          a.giotto napisał:

                          > żadna wojna nie wynika z pobudek religijnych ani ateistycznych.
                          > To może być pretekst, ale nie prawdziwa przyczyna.
                          >
                          Oczywiście. W ogóle z żadnych pobudek nie wynika. Jedni powiedzą, że chodzi o religię, inni, że o ziemię, inni, że o władzę, inni, że o popęd seksualny. Każdy powie, że chodziło o coś innego, a cała reszta to pretekst.
                          Tymczasem każdy z tych czynników w różnym stopniu wpływał na wojny na przestrzeni dziejów.
    • truten.zenobi nie oceniaj wszystkich po sobie.. 29.07.09, 22:27
      to że uciekasz od rzeczywistości w świat bajek wcale nie oznacza że
      wszyscy mają tak słabą psychikę...
      • mimichniik Re: nie oceniaj wszystkich po sobie.. 30.07.09, 14:50
        truten.zenobi napisał:

        > uciekasz od rzeczywistości w świat bajek

        O czym Ty bredzisz ?
        • ave.duce A Ty o czym bredzisz? 02.08.09, 16:35
          mimichniik napisała:

          > truten.zenobi napisał:
          >
          > > uciekasz od rzeczywistości w świat bajek
          >
          > O czym Ty bredzisz ?
          • mimichniik Re: A Ty o czym bredzisz? 03.08.09, 22:44
            A TY ?
            • ave.duce Re: A Ty o czym bredzisz? 07.08.09, 21:03
              Ty pierwsza! To Twój wątek ;)

              :p
    • ave.duce Czy to dotyczy też wyznawców 29.07.09, 22:36
      innych religii poza ta jedyną, prawdziwą?!

      Np. wierzących w Latającego Potwora Spaghetti/Flying Spaghetti Monster? ;)

      :p
      • mimichniik Re: Czy to dotyczy też wyznawców 30.07.09, 14:52
        ave.duce napisała:

        > innych religii poza ta jedyną, prawdziwą?!

        A która jest prawdziwa ? :)

        >
        > Np. wierzących w Latającego Potwora Spaghetti/Flying Spaghetti
        Monster? ;)

        Ta religia jest fałszywa :)
        • lernakow Re: Czy to dotyczy też wyznawców 30.07.09, 15:06
          mimichniik napisała:

          > > Np. wierzących w Latającego Potwora Spaghetti/Flying
          > > Spaghetti Monster? ;)
          >
          > Ta religia jest fałszywa :)
          >
          Bo to Ty decydujesz, tak?
          • mimichniik Re: Czy to dotyczy też wyznawców 30.07.09, 15:15
            lernakow napisał:

            > mimichniik napisała:
            >
            > > > Np. wierzących w Latającego Potwora Spaghetti/Flying
            > > > Spaghetti Monster? ;)
            > >
            > > Ta religia jest fałszywa :)
            > >
            > Bo to Ty decydujesz, tak?
            >

            Nie. To wynika z logiki. LPS nie może być Absolutem.
            • lernakow Re: Czy to dotyczy też wyznawców 30.07.09, 15:21
              mimichniik napisała:

              > Nie. To wynika z logiki. LPS nie może być Absolutem.
              >
              1. A czy Bóg musi być Absolutem? Wielu bogów nie było.
              2. FSM powstał jako kalka wiary chrześcijańskiej. Jeżeli z logiki wynika, że FSM
              nie może być Absolutem (chętnie wysłucham dowodu), to automatycznie takie
              rozumowanie rozciąga się na JHWH.
              • Gość: agat-ka33 Re: Czy to dotyczy też wyznawców IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.09, 15:57
                A papiez to napisal taki wiersz o tym i podobno tacy ludzie bywaja
                szczesliwi. Zyc sprawiedliwie to jest sztuka i tacy ludzie tez
                podobaja sie Bogu chociaz sa ateistami.
        • ave.duce Re: Czy to dotyczy też wyznawców 30.07.09, 18:05
          mimichniik napisała:

          > ave.duce napisała:
          >
          > > innych religii poza ta jedyną, prawdziwą?!
          >
          > A która jest prawdziwa ? :)

          Nie wiem, jestem ateistką ;)

          > >
          > > Np. wierzących w Latającego Potwora Spaghetti/Flying Spaghetti
          > Monster? ;)
          >
          > Ta religia jest fałszywa :)

          A to dlaczego?!

          :p
          • mimichniik Re: Czy to dotyczy też wyznawców 31.07.09, 22:30
            ave.duce napisała:
            > > > Np. wierzących w Latającego Potwora Spaghetti/Flying Spaghetti
            > > Monster? ;)
            > >
            > > Ta religia jest fałszywa :)
            >
            > A to dlaczego?!
            >

            LPS nie może być Absolutem.
            • Gość: bez zabobonow Re: Czy to dotyczy też wyznawców IP: *.renf.cable.ntl.com 01.08.09, 15:49
              mimichniik napisała:

              > LPS nie może być Absolutem.

              Bo...?
              • mimichniik Re: Czy to dotyczy też wyznawców 01.08.09, 16:18
                Gość portalu: bez zabobonow napisał(a):

                > mimichniik napisała:
                >
                > > LPS nie może być Absolutem.
                >
                > Bo...?

                Bo przeczytaj definicję absolutu, a potem ją przemyśl :)
                • Gość: bez zabobonow Re: Czy to dotyczy też wyznawców IP: *.renf.cable.ntl.com 01.08.09, 16:27
                  To nic nie moze byc Absolutem.
                  • mimichniik Re: Czy to dotyczy też wyznawców 03.08.09, 19:04
                    Gość portalu: bez zabobonow napisał(a):

                    > To nic nie moze byc Absolutem.

                    Bóg jest Absolutem.
                    • ave.duce Re: Czy to dotyczy też wyznawców 07.08.09, 21:02
                      Latający Potwór Spaghetti jest bogiem, czyli jest absolutem!

                      :p
                      • absoluut Re: Czy to dotyczy też wyznawców 07.08.09, 21:07
                        Ależ Moja Droga ?!

                        ave.duce napisała:

                        > Latający Potwór Spaghetti jest bogiem, czyli jest absolutem!
                        >
                        > :p
                        Jam jest! ;-)
                        • ave.duce Re: Czy to dotyczy też wyznawców 08.08.09, 14:56
                          Spaghetti lubisz? ;)

                          :p
            • ave.duce Re: Czy to dotyczy też wyznawców 02.08.09, 16:37
              Kto tak powiedział?
        • skinwolf Re: Czy to dotyczy też wyznawców 31.07.09, 00:25
          mimichniik napisała:

          > ave.duce napisała:
          >
          > > Np. wierzących w Latającego Potwora Spaghetti/Flying Spaghetti
          > Monster? ;)
          >
          > Ta religia jest fałszywa :)

          Wedlug ciebie, monoteisto.
          A czy chrzescijanstwo jest lepsze od rodzimej wiary slowianskiej?
      • Gość: P.S.J. Prawdziwi Jedi potrafili wrócić zza grobu... IP: 62.121.98.* 31.07.09, 12:44
        dla Qui-Gon Jinna i Obi-Wana czy Yody istniało życie po śmierci (fizycznej).
        Dlaczego ci z nas, którzy na to zasłużą (i mają wystarczająco dużo
        midichlorianów), nie mieliby zaznać tego samego przywileju?

        • kolter Re: Prawdziwi Jedi potrafili wrócić zza grobu... 31.07.09, 12:48
          Gość portalu: P.S.J. napisał(a):

          > dla Qui-Gon Jinna i Obi-Wana czy Yody istniało życie po śmierci (fizycznej).
          > Dlaczego ci z nas, którzy na to zasłużą (i mają wystarczająco dużo
          > midichlorianów), nie mieliby zaznać tego samego przywileju?

          www.youtube.com/watch?v=faEX3qjP9Mc&feature=related
    • 33qq Re: Tragizm ateizmu 29.07.09, 22:47
      Tragiczne to jest pojmowanie przez ciebie świata i sensu życia.
      • mimichniik Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 15:09
        33qq napisał:

        > Tragiczne to jest pojmowanie przez ciebie świata i sensu życia.

        Dlaczego ?
        • 33qq Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 22:21
          Dlatego, że roisz sobie jakieś życia wieczne, gdy tymczasem prawdziwe życie jest
          obok. Próbujesz narzucić lub wmówić innym swoją wiarę. Czujesz się lepszym,
          mądrzejszym od niewierzących, Jesteś zwykłym pyszałkiem.
    • access_direct Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 08:35
      A iluż ateistów jest wśród nas? Dojrzałych, świadomych swoich decyzji i
      przyjętego światopoglądu? Jestem pewien, że garstka. Większość, to dzieci, które
      obraziły się na bozię, bo nie dała im lizaka, o który przecież prosili...:)
      Dziecinada, nic więcej. Zdecydowana większość tzw ateistów to antyklerykałki,
      nie mylić z antyklerykałami, którzy w obliczu nieszczęścia natentychmiast
      zmieniają zdanie, bo przeciez nie są krową, która tego zdania nie zmienia:)))))))
      Świetnie opisała to zjawisko Goren, w odpowiedzi na post 'ateisty' piwiego:
      Autor: goren 17.07.09, 21:11

      Tere fere kuku. Sam niby jesteś taki ateista, a jak przyjdzie co do czego, to
      każesz się pochować po katolicku. Każdy chwat, jak jest młody i w miarę zdrowy.
      Ale jak zapuka kostucha to antyklerykałki padają na kolana i błagają Boga o zdrowie.

      Nic dodać, nic ująć.
      • lernakow Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 08:49
        access_direct napisał:

        > A iluż ateistów jest wśród nas? Dojrzałych, świadomych swoich
        > decyzji i przyjętego światopoglądu? Jestem pewien, że garstka.
        >
        Nie wiesz, ale jesteś pewien. Jakże typowe dla człowieka wiary.

        > Większość, to dzieci, które obraziły się na bozię,
        > bo nie dała im lizaka, o który przecież prosili...:)
        >
        Dziś mam dzień cytatów, do których nie pamiętam autora:
        "Gdy byłem mały modliłem się o rower. Bez skutku. Potem zrozumiałem, że to
        działa inaczej, więc ukradłem rower i modliłem się o przebaczenie".
        Tak kończy się niewysłuchana modlitwa o lizaka, ateizm to nieco bardziej złożony
        temat.


        > Świetnie opisała to zjawisko Goren, w odpowiedzi na post
        > 'ateisty' piwiego:
        > Autor: goren 17.07.09, 21:11
        >
        > Tere fere kuku. Sam niby jesteś taki ateista, a jak przyjdzie
        > co do czego, to każesz się pochować po katolicku.
        >
        Typowe myślenie życzeniowe i opowiadanie "co na pewno zrobisz w przyszłości",
        gdy zabrakło argumentów w weryfikowalnej teraźniejszości i przeszłości. Żałosne.
        • access_direct Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 09:12
          lernakow napisał:

          > > A iluż ateistów jest wśród nas? Dojrzałych, świadomych swoich
          > > decyzji i przyjętego światopoglądu? Jestem pewien, że garstka.
          > >
          > Nie wiesz, ale jesteś pewien. Jakże typowe dla człowieka wiary.

          Tak, jestem pewny. I z wiarą to nie ma nic wspólnego, więc pleciesz androny.
          Nasi 'ateiści' tak ochoczo deklarujący przyjęcie 'światłego światopoglądu'
          chrzczą swoje dzieci, są rodzicami chrzestnymi, biorą ślub kościelny, posyłają
          swoje dzieci do I komunii. A na starość nagle życzą sobie pogrzebu katolickiego.
          Wybacz, ale dla mnie jest to karykatura ateizmu, a nie ateizm. Poczytaj uważnie
          wypowiedzi naszych forumowych 'ateistów' a sam się przekonasz i przyznasz mi rację.

          > > Większość, to dzieci, które obraziły się na bozię,
          > > bo nie dała im lizaka, o który przecież prosili...:)
          > >
          > Dziś mam dzień cytatów, do których nie pamiętam autora:

          To sobie przypomnij, bo nie jesteś wiarygodny.

          > > Świetnie opisała to zjawisko Goren, w odpowiedzi na post
          > > 'ateisty' piwiego:
          > > Autor: goren 17.07.09, 21:11
          > >
          > > Tere fere kuku. Sam niby jesteś taki ateista, a jak przyjdzie
          > > co do czego, to każesz się pochować po katolicku.
          > >
          > Typowe myślenie życzeniowe i opowiadanie "co na pewno zrobisz w przyszłości",
          > gdy zabrakło argumentów w weryfikowalnej teraźniejszości i przeszłości. Żałosne

          To ty jesteś żałosny. Nie obserwujesz świata i otaczającej nas rzeczywistości.
          Nie docierają do ciebie fakty. A wystarczy poczytać, ilu ateistów w obliczu
          śmierci nagle zmienia zdanie i przyjmuje ostatnie namaszczenie i prosi Boga o
          godną śmierć. Nawet Chruszczow, postać ci zapewne znana i jakże bliska z racji
          pochodzenia nie chciał byc pochowany jak pies pod murami Kremla i powrócił do
          wiary swych przodków, czyli do prawosławia. A wiesz czemu to zrobił?
          • lernakow Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 09:36
            access_direct napisał:

            > Nasi 'ateiści' tak ochoczo deklarujący przyjęcie 'światłego
            > światopoglądu' chrzczą swoje dzieci, są rodzicami chrzestnymi,
            > biorą ślub kościelny, posyłają swoje dzieci do I komunii.
            > A na starość nagle życzą sobie pogrzebu katolickiego.
            >
            Nasi - forumowi? Kto konkretnie? Już nie pytam o pogrzeb, bo żaden nad grobem
            nie stoi, ale który z naszych forumowych ateistów robił te rzeczy, gdy był już
            ateistą?

            > Wybacz, ale dla mnie jest to karykatura ateizmu, a nie ateizm.
            >
            To jest hipokryzja i konformizm. Karykaturą ateizmu jest zwracanie się do Boga w
            chwilach słabości i trwogi.

            > Poczytaj uważnie wypowiedzi naszych forumowych 'ateistów'
            > a sam się przekonasz i przyznasz mi rację.
            >
            Którykolwiek napisał, że mimo swojego ateizmu robi te rzeczy?

            > > Dziś mam dzień cytatów, do których nie pamiętam autora:
            >
            > To sobie przypomnij, bo nie jesteś wiarygodny.
            >
            Wiesz, to są akurat cytaty, które nie są wiarygodne ze względu na swojego
            autora, tylko zabawne ze względu na swoją treść. Ja wiem, że niektórzy mają
            problem z oceną treści nie mogąc jednocześnie ocenić autora, ale to już ich problem.

            > To ty jesteś żałosny. Nie obserwujesz świata i otaczającej
            > nas rzeczywistości. Nie docierają do ciebie fakty.
            >
            Obserwuję. Właśnie przez pryzmat faktów, a nie tego, czego sobie życzę. Bo też
            ja specjalnych oczekiwań wobec świata nie mam.

            > A wystarczy poczytać, ilu ateistów w obliczu
            > śmierci nagle zmienia zdanie i przyjmuje ostatnie
            > namaszczenie i prosi Boga o godną śmierć.
            >
            No ilu?

            > Nawet Chruszczow, postać ci zapewne znana i jakże bliska z racji
            > pochodzenia nie chciał byc pochowany jak pies pod murami Kremla
            > i powrócił do wiary swych przodków, czyli do prawosławia.
            >
            A to pierwszych sekretarzy chowano pod murami Kremla jak psy? Poza tym nie
            chodzi o jednostkowe przypadki, tylko o trend.
            I tak - wiem, dlaczego to zrobił. Czy też - domyślam się, bo niewzruszona
            pewność, że wiem (wbrew faktom) jest mi obca. Bogowie są zazdrośni. A on za
            życia musiał czcić boga komunizmu i dopiero na łożu śmierci mógł zwrócić się do
            tego, którego istnienie wpojono mu w dzieciństwie.
            • access_direct Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 09:58
              lernakow napisał:

              > Nasi - forumowi? Kto konkretnie?

              Gdybys czytał uważnie forum, nie zadawałbyś takich pytań. No chyba, że lubisz
              pełnić funkcję starszego lejtnanta. I pewnie, z braku argumentów przyczepisz się
              właśnie do tego punktu naszej rozmowy.
              Nic z tego. Nie będę cię wyręczał. I, pozwól, że użyję twojego słownictwa,
              możesz skamlać ile wlezie a ja ci i tak odpowiem, poczytaj uważnie forum.
              Poszukaj też listw frazeologicznych, na których się rzekomo znasz.

              > > Wybacz, ale dla mnie jest to karykatura ateizmu, a nie ateizm.
              > >
              > To jest hipokryzja i konformizm. Karykaturą ateizmu jest zwracanie
              > się do Boga w chwilach słabości i trwogi.

              Nie, to jest karykatura ateizmu.

              > > Poczytaj uważnie wypowiedzi naszych forumowych 'ateistów'
              > > a sam się przekonasz i przyznasz mi rację.
              > >
              > Którykolwiek napisał, że mimo swojego ateizmu robi te rzeczy?

              A i owszem. I to nie jeden.

              > > To sobie przypomnij, bo nie jesteś wiarygodny.
              > >
              > Wiesz, to są akurat cytaty, które nie są wiarygodne ze względu na swojego
              > autora, tylko zabawne ze względu na swoją treść. Ja wiem, że niektórzy mają
              > problem z oceną treści nie mogąc jednocześnie ocenić autora, ale to już ich pro
              > blem.

              Żałosna próba ukrycia kłamstwa. Jeśli kogoś cytujesz, to podaj jego autora.
              Inaczej można przyjąć, że sam sobie tę wypowiedź zmyśliłeś.
              Kapujesz? To co teraz uprawiasz, to tzw ruska prawda, czyli gó... prawda.

              > > To ty jesteś żałosny. Nie obserwujesz świata i otaczającej
              > > nas rzeczywistości. Nie docierają do ciebie fakty.
              > >
              > Obserwuję. Właśnie przez pryzmat faktów, a nie tego, czego sobie życzę. Bo też
              > ja specjalnych oczekiwań wobec świata nie mam.

              Nie dość uważnie to czynisz. I nie potrafisz przyjąć do wiadomości faktów, które
              sa sprzeczne z twoją ideologią. Masz klapki na oczach.

              > > A wystarczy poczytać, ilu ateistów w obliczu
              > > śmierci nagle zmienia zdanie i przyjmuje ostatnie
              > > namaszczenie i prosi Boga o godną śmierć.
              > >
              > No ilu?

              88%
              >
              > > Nawet Chruszczow, postać ci zapewne znana i jakże bliska z racji
              > > pochodzenia nie chciał byc pochowany jak pies pod murami Kremla
              > > i powrócił do wiary swych przodków, czyli do prawosławia.
              > >
              > A to pierwszych sekretarzy chowano pod murami Kremla jak psy? Poza tym nie
              > chodzi o jednostkowe przypadki, tylko o trend.
              > I tak - wiem, dlaczego to zrobił. Czy też - domyślam się, bo niewzruszona
              > pewność, że wiem (wbrew faktom) jest mi obca. Bogowie są zazdrośni. A on za
              > życia musiał czcić boga komunizmu i dopiero na łożu śmierci mógł zwrócić się do
              > tego, którego istnienie wpojono mu w dzieciństwie.

              Czyli nie wiesz. W ogóle mało wiesz.

              • lernakow Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 12:27
                access_direct napisał:

                > Gdybys czytał uważnie forum, nie zadawałbyś takich pytań.
                >
                Aha, czyli oskarżasz gołosłownie. Nawet jednego przykładu nie jesteś w stanie
                podać. Nie to, żeby się jakiegoś spodziewał.

                > Nie, to jest karykatura ateizmu.
                >
                Powtarzasz swoje, ale po argumenty już nie sięgasz.
                Może napiszesz sto razy: "to jest karykatura ateizmu"? Oszczędzilibyśmy klikania.

                > > Którykolwiek napisał, że mimo swojego ateizmu robi te rzeczy?
                >
                > A i owszem. I to nie jeden.
                >
                Ale przykładu nie będzie? Ani nicku, ani linka, ani nic.

                > Żałosna próba ukrycia kłamstwa.
                >
                Jakiego kłamstwa?

                > Jeśli kogoś cytujesz, to podaj jego autora.
                > Inaczej można przyjąć, że sam sobie tę wypowiedź zmyśliłeś.
                >
                Można. Ta wypowiedź nie opiera się na autorytecie autora. Nie lubię przypisywać
                sobie cudzych zasług - w tym w tworzeniu bon motów - ale jeżeli bardzo chcesz,
                to możesz uznać, że to moje słowa, bo to naprawdę niczego nie zmienia. W słowach
                liczy się sens, a nie autor.

                > nie potrafisz przyjąć do wiadomości faktów, które
                > sa sprzeczne z twoją ideologią. Masz klapki na oczach.
                >
                A jakaż to ideologia? Zdradź-że!

                > > No ilu?
                >
                > 88%
                >
                Źródło?

                > Czyli nie wiesz. W ogóle mało wiesz.
                >
                To może opowiesz mi o tym Chruszczowie?
                Znów twierdzisz, że nie wiem, że Ty wiesz lepiej, ale żadnych argumentów,
                dowodów, czegokolwiek, co potwierdzałoby te słowa nie przedstawiasz. Pisałeś coś
                o wiarygodności. Zastanawiam się skąd znasz to słowo, bo przecież nie z autopsji.
              • strikemaster Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 13:25
                > Gdybys czytał uważnie forum, nie zadawałbyś takich pytań. No chyba, że lubisz
                > pełnić funkcję starszego lejtnanta. I pewnie, z braku argumentów przyczepisz si
                > ę
                > właśnie do tego punktu naszej rozmowy.

                Przed chwilą domagałeś się od Lernakowa przypomnienia autora przytoczonego przez niego tekstu. :D Zastosuj się do swoich rad, bo stracisz wiarygodność, a mnie na prawdę ciekawi, którzy to są ci forumowi ateiści uczestniczący w sakramentach.

                > A i owszem. I to nie jeden.

                Więc który to był?

                > Żałosna próba ukrycia kłamstwa. Jeśli kogoś cytujesz, to podaj jego autora.
                > Inaczej można przyjąć, że sam sobie tę wypowiedź zmyśliłeś.
                > Kapujesz? To co teraz uprawiasz, to tzw ruska prawda, czyli gó... prawda.

                No właśnie...

                > Czyli nie wiesz. W ogóle mało wiesz.

                Niestety, nie wszyscy mają dar wszystkowiedzenia.
              • Gość: DSD Re: Tragizm ateizmu IP: 144.92.199.* 30.07.09, 17:54
                > I, pozwól, że użyję twojego słownictwa, możesz skamlać ile wlezie
                > a ja ci i tak odpowiem, poczytaj uważnie forum.

                > Kapujesz? To co teraz uprawiasz, to tzw ruska prawda, czyli gó...
                prawda.

                Goren ma nowego nicka?
            • kolter Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 10:10
              lernakow napisał:

              > Nasi - forumowi? Kto konkretnie? Już nie pytam o pogrzeb, bo żaden nad grobem
              > nie stoi, ale który z naszych forumowych ateistów robił te rzeczy, gdy był już
              > ateistą?

              Ten parafianin myli karierowiczów , którzy kiedyś za pieniądze i stanowiska
              robili kariery w PRL-u ale wcale tak do końca nie wyrzekli się swojego
              prymitywnego katolicyzmu, myli w ten sposób Ateistów z karierowiczami którzy
              jechali w drugi koniec kraju dzieci kropić. Jednak mnie inna sprawa zastanawia ?
              dlaczego klecha nie wygnał ze swojej świątyni kogoś kto w swoim mieście swojej
              wiary się wyrzekał ?
              • access_direct Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 11:28
                Dzięki kolter. Właśnie takich 'ateistów', między innymi, miałem na myśli. I
                wbrew swoim zamierzeniom, potwierdziłeś moją tezę.
                Ci 'karierowicze' zapewniali o swoim 'ateizmie'. A kim byli, parafianinie zboru?
                • kolter Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 12:41
                  access_direct napisał:

                  > Dzięki kolter. Właśnie takich 'ateistów', między innymi, miałem na myśli.

                  Wiec nie pisz ateiści a karierowicze !! bo o takich pisałeś kłamliwie nazywając
                  ich ateistami !!

                  I
                  > wbrew swoim zamierzeniom, potwierdziłeś moją tezę.

                  Twoja teza obejmuje wszelkiej maści szmaty moralne , czyli nie wchodzą w to
                  ateiści !!


                  > Ci 'karierowicze' zapewniali o swoim 'ateizmie'. A kim byli, parafianinie zboru
                  > ?

                  No wybacz żeby na plenum KC mówić o bogu ::))))
                  • access_direct Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 13:01
                    kolter napisał:

                    > > Dzięki kolter. Właśnie takich 'ateistów', między innymi, miałem na myśli.

                    > Wiec nie pisz ateiści a karierowicze !! bo o takich pisałeś kłamliwie
                    nazywając ich ateistami !!

                    Załóż człowieczku okulary. Pisałem o 'ateistach'. Wiesz człowieczku, co oznacza
                    apostrof?
                    >
                    > I
                    > > wbrew swoim zamierzeniom, potwierdziłeś moją tezę.
                    >
                    > Twoja teza obejmuje wszelkiej maści szmaty moralne , czyli nie wchodzą w to
                    ateiści !!

                    Ale te szmaty moralne są 'ateistami', o których właśnie pisałem, a co ty
                    potwierdziłeś i potwierdzasz.

                    > > Ci 'karierowicze' zapewniali o swoim 'ateizmie'. A kim byli, parafianinie
                    > zboru
                    > > ?
                    >
                    > No wybacz żeby na plenum KC mówić o bogu ::))))

                    Podpowiem ci. Byli żałosnymi 'ateistami', jakich tu, na forum jest na pęczki.
                    • strikemaster Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 13:40
                      > Załóż człowieczku okulary. Pisałem o 'ateistach'. Wiesz człowieczku, co oznacza
                      > apostrof?

                      Tow. CHruszczow pisuje na FS? Wierzysz w spirytyzm? :D
                    • kolter Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 13:59
                      access_direct napisał:

                      > Załóż człowieczku okulary. Pisałem o 'ateistach'. Wiesz człowieczku, co oznacza
                      > apostrof?

                      Pisałem o ateistach którzy czasem z powodu chamstwa swoich katolickich krewnych
                      są zmuszani uczestniczyć w jakiejś prymitywnej katolickiej hucpie.

                      > Ale te szmaty moralne są 'ateistami', o których właśnie pisałem, a co ty
                      > potwierdziłeś i potwierdzasz.

                      Pieprzysz oszołomie ja nie znam twoich znajomych !!i o nich nie pisałem.

                      > Podpowiem ci. Byli żałosnymi 'ateistami', jakich tu, na forum jest na pęczki.

                      Byli ateistami :)) jaja robisz lizali dupę komunie jak i dziś liżą klerowi ::)))
                      • access_direct Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 14:19
                        kolter napisał:

                        > > Załóż człowieczku okulary. Pisałem o 'ateistach'. Wiesz człowieczku, co o
                        > znacza
                        > > apostrof?
                        >
                        > Pisałem o ateistach którzy czasem z powodu chamstwa swoich katolickich krewnych
                        > są zmuszani uczestniczyć w jakiejś prymitywnej katolickiej hucpie.

                        Czyli pisałeś nie na temat.

                        > > Ale te szmaty moralne są 'ateistami', o których właśnie pisałem, a co ty
                        > > potwierdziłeś i potwierdzasz.
                        >
                        > Pieprzysz oszołomie ja nie znam twoich znajomych !!i o nich nie pisałem.

                        A ty kolter patykiem strugany pieprzysz jak potłuczony. Moi znajomi nawet nie
                        chcieli by na takiego kotleta zmielonego ze szczurów kanalizacyjnych spojrzeć, a
                        co dopiero poznać. Więc wara ci od moich znajomych, wyrzucony za debilizm
                        świadku jehowy.
                        Pisałeś jak zwykle nie na temat, bo jak zwykle nie rozumiesz słowa pisanego.
                        >
                        > > Podpowiem ci. Byli żałosnymi 'ateistami', jakich tu, na forum jest na pęc
                        > zki.
                        >
                        > Byli ateistami :)) jaja robisz lizali dupę komunie jak i dziś liżą klerowi ::))
                        > )

                        Ateistami? Partyjniakami, którzy za stanowisko gotowi by się wyrzec własnych
                        rodziców. To byli 'ateiści'. A to pojęcie oznacza, że byli takimi samymi
                        ateistami jak ty absolwentem uczelni.
                        • kolter Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 14:26
                          access_direct napisał:

                          > Czyli pisałeś nie na temat.

                          Nie kłam !!, to było jak najbardziej na temat w świetle twoich kretyńskich
                          wywodów na temat nawróconych ateistów .

                          > A ty kolter patykiem strugany pieprzysz jak potłuczony. Moi znajomi nawet nie
                          > chcieli by na takiego kotleta zmielonego ze szczurów kanalizacyjnych spojrzeć,
                          > a
                          > co dopiero poznać. Więc wara ci od moich znajomych, wyrzucony za debilizm
                          > świadku jehowy.
                          > Pisałeś jak zwykle nie na temat, bo jak zwykle nie rozumiesz słowa pisanego.

                          Ja też nie miałbym ochoty z klerykalną stonką bywać w towarzystwie .
                          > Ateistami? Partyjniakami, którzy za stanowisko gotowi by się wyrzec własnych
                          > rodziców. To byli 'ateiści'. A to pojęcie oznacza, że byli takimi samymi
                          > ateistami jak ty absolwentem uczelni.

                          Pieprzysz , wypierali się dla kariery nie jeden z nich dziś wiernie służy
                          kościołowi jako polityk PIS-u :)))).
                          • access_direct Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 15:13
                            kolter napisał:

                            > > A ty kolter patykiem strugany pieprzysz jak potłuczony. Moi
                            > > znajomi nawet nie chcieli by na takiego kotleta zmielonego ze
                            > > szczurów kanalizacyjnych spojrzeć, a co dopiero poznać. Więc
                            > > wara ci od moich znajomych, wyrzucony za debilizm
                            > > świadku jehowy.

                            > Ja też nie miałbym ochoty z klerykalną stonką bywać w towarzystwie .

                            Dlatego też ty, jako klerykalna stonka, jesteś w naszym towarzystwie personą non
                            grata. Przykro mi, stonko klerykalna/ziemniaczana/buraczana, ale taka jest
                            brutalna prawda.
                            • kolter Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 15:47
                              access_direct napisał:

                              > Dlatego też ty, jako klerykalna stonka, jesteś w naszym towarzystwie personą no
                              > n
                              > grata.

                              Coś się chyba panience mocno popie...ło w główce , ja klerykał :))

                              Przykro mi, stonko klerykalna/ziemniaczana/buraczana, ale taka jest
                              > brutalna prawda.

                              Ufffffffff teraz wiem ze sam do siebie piszesz!!
                              • access_direct Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 16:41
                                kolter napisał:

                                > > Dlatego też ty, jako klerykalna stonka, jesteś w naszym
                                > > towarzystwie personą non grata.
                                >
                                > Coś się chyba panience mocno popie...ło w główce , ja klerykał :))

                                No tak, wulgaryzmy juz były, panienki już były, rzucanie kotletem też. Teraz
                                zaczniesz pewnie opowiadać o swoim seksie w sraczu publicznym, gdzie lubisz
                                zabawę w loda, a na koniec zacytujesz pierwszy z brzega fragment z biblii, coby
                                nie wyjść z wprawy...:)
                                Jak na pastucha masz niezły repertuar, fiu fiu...:))))))

                                • kolter Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 20:17
                                  access_direct napisał:

                                  >
                                  > No tak, wulgaryzmy juz były, panienki już były, rzucanie kotletem też.

                                  Gdzie to było ?

                                  Teraz
                                  > zaczniesz pewnie opowiadać o swoim seksie w sraczu publicznym, gdzie lubisz
                                  > zabawę w loda, a na koniec zacytujesz pierwszy z brzega fragment z biblii, coby
                                  > nie wyjść z wprawy...:)
                                  > Jak na pastucha masz niezły repertuar, fiu fiu...:))))))

                                  Nie , akurat żaden twój duchowy pan klecha nie robi mi loda to i o biblii o
                                  której ty wierzący w bozie katolik nie masz pojęcia nie będzie :))
          • kolter Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 09:59
            access_direct napisał:

            > Nasi 'ateiści' tak ochoczo deklarujący przyjęcie 'światłego światopoglądu'
            > chrzczą swoje dzieci, są rodzicami chrzestnymi, biorą ślub kościelny, posyłają
            > swoje dzieci do I komunii. A na starość nagle życzą sobie pogrzebu katolickiego

            Gó,wno prawda większość ateistów nie zaśmieca sobie umysłu kościołami jego
            klerem ,ale często dla świętego spokoju matek , babek często robią to dla
            świętego spokoju w domu ,ot klecha coś pomamrotał, pomachał nad głową miotłą z
            wodą ,i do domu żyć w spokoju nie martwiąc się agresją szurniętej rodzinny !!
            • Gość: lol Re: Tragizm ateizmu IP: *.netis.net.pl 30.07.09, 11:27
              > Gó,wno prawda większość ateistów nie zaśmieca sobie umysłu kościołami jego
              > klerem

              Ty z kolei nalezysz do mniejszosci wsrod ateistow, bo Kosciolem zajmujesz sie
              caly czas
              • kolter Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 12:38
                Gość portalu: lol napisał(a):

                > > Gó,wno prawda większość ateistów nie zaśmieca sobie umysłu kościołami jeg
                > o
                > > klerem
                >
                > Ty z kolei nalezysz do mniejszosci wsrod ateistow, bo Kosciolem zajmujesz sie
                > caly czas

                No i Lolkiem ateistą ,zarazem wielkim obrońcą katolickich wartości :))
                • Gość: lol Re: Tragizm ateizmu IP: *.netis.net.pl 30.07.09, 13:23
                  Oj kolterku-kotleciku. Dla ciebie kazde stwierdzenie niepasujace do
                  antyklerykalnej (nie mylic z ateistyczna) wizji swiata jest obrona wartosci
                  katolickich. Zalosnys
                  • kolter Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 14:03
                    Gość portalu: lol napisał(a):

                    > Oj kolterku-kotleciku. Dla ciebie kazde stwierdzenie niepasujace do
                    > antyklerykalnej (nie mylic z ateistyczna) wizji swiata jest obrona wartosci
                    > katolickich. Zalosnys

                    Dziubek , nie pieprz mi ty zawsze stajesz po stronie watykanu :)))
                    • Gość: lol Re: Tragizm ateizmu IP: *.netis.net.pl 30.07.09, 14:21
                      Bredzisz...
            • access_direct Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 11:32
              kolter napisał:

              > Gó,wno prawda większość ateistów nie zaśmieca sobie umysłu kościołami jego
              > klerem.

              Prawdziwi ateiści z całą pewnością. Takie ni pies ni wydra, coś na kształt
              świdra, mający czelność twierdzić, że są ateistami, nie mogą żyć bez KK. Mają na
              tym punkcie obsesję, jak większość naszych forumowych 'ateistów'.
              • kolter Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 12:42
                access_direct napisał:

                > kolter napisał:
                >
                > > Gó,wno prawda większość ateistów nie zaśmieca sobie umysłu kościołami jeg
                > o
                > > klerem.
                >
                > Prawdziwi ateiści z całą pewnością. Takie ni pies ni wydra, coś na kształt
                > świdra, mający czelność twierdzić, że są ateistami, nie mogą żyć bez KK. Mają n
                > a
                > tym punkcie obsesję, jak większość naszych forumowych 'ateistów'.

                Dziubas są tez antyklerykalni ateiści !!
                • Gość: lol Re: Tragizm ateizmu IP: *.netis.net.pl 30.07.09, 13:25
                  > Dziubas są tez antyklerykalni ateiści !!

                  Ale, jak sam mowisz, stanowia oni mniejszosc :)
                  • kolter Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 14:04
                    Gość portalu: lol napisał(a):

                    > > Dziubas są tez antyklerykalni ateiści !!
                    >
                    > Ale, jak sam mowisz, stanowia oni mniejszosc :)

                    Zgadza się , np w Polsce każdy SJ jest antyklerykalny :))a nie jest ateistą
                    • Gość: lol Re: Tragizm ateizmu IP: *.netis.net.pl 30.07.09, 14:21
                      Na dowod tego, ze antyklerykalowie stanowia mniejszosc wsroda ateistow podajesz
                      przyklad antyklerykalizmu teistow? Super :)
                      • kolter Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 14:27
                        Gość portalu: lol napisał(a):

                        > Na dowod tego, ze antyklerykalowie stanowia mniejszosc wsroda ateistow podajesz
                        > przyklad antyklerykalizmu teistow? Super :)

                        Lolek lej na to ,ale jak będziesz w kościółku ateisto to pomódl się za mnie :)))
                        • Gość: lol Re: Tragizm ateizmu IP: *.netis.net.pl 30.07.09, 14:34
                          Nie wybieram sie, wiec nie masz co liczyc na modlitwe ode mnie pseudo-ateisto
                          :)
                          • kolter Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 14:39
                            Gość portalu: lol napisał(a):

                            > Nie wybieram sie, wiec nie masz co liczyc na modlitwe ode mnie pseudo-ateisto
                            > :)

                            Loluś twoja miłość do Krk , jest nadto widoczna !! ale nigdy mi nie udowodnisz
                            tego ze jestem pseudo-ateistą :)))
                            • Gość: lol Re: Tragizm ateizmu IP: *.netis.net.pl 30.07.09, 14:42
                              A twoja miloscia bezinteresowna i bezgraniczna jest glupota polaczona z
                              ignorancja. Dowod jakis na moj rzekomy teizm i klerykalizm prosze.
                              A poprzedni twoj post - prosba o modlitwe za ciebie jest doskonalym dowodem na
                              twoj pseudo ateizm. Tyle, ze zwrociles sie do osoby, ktora sie nie modli wiec
                              wybacz, ale nie jestem w stanie spelnic twej prosby
                              • kolter Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 14:47
                                Gość portalu: lol napisał(a):


                                > A twoja miloscia bezinteresowna i bezgraniczna jest glupota polaczona z
                                > ignorancja.

                                Lolek ty do mnie takie rzeczy piszesz :((

                                Dowod jakis na moj rzekomy teizm i klerykalizm prosze.

                                Każdy (prawie) twój post jest skierowany przede wszystkim przeciwko
                                antyklerykałom i pod pozorem szukania logiki bronisz Krk.

                                > A poprzedni twoj post - prosba o modlitwe za ciebie jest doskonalym dowodem na
                                > twoj pseudo ateizm.

                                Lolek to był żart sram na modły i bogów do których sie je kieruje !!!

                                Tyle, ze zwrociles sie do osoby, ktora sie nie modli wiec
                                > wybacz, ale nie jestem w stanie spelnic twej prosby

                                Nie modlisz się ? to może tak sobie z bozia poszepcz :)
                                • Gość: lol Re: Tragizm ateizmu IP: *.netis.net.pl 30.07.09, 15:02
                                  > Lolek ty do mnie takie rzeczy piszesz :((

                                  Skoro prowokujesz to masz za swoje

                                  > Każdy (prawie) twój post jest skierowany przede wszystkim przeciwko
                                  > antyklerykałom

                                  Brednie. Antyklerykalowie to nie tak samo zwarta grupa jak (teoretycznie)
                                  katolicy. Ci drudzy maja swoja doktryne i sie jej trzymaja. Ci drudzy, jak sam
                                  zauwazyles sa baaaardzo rozni. I nie rozni ich tylko stosunek do boga, ale tez
                                  inne czynniki. Wiec odpowiedzi na niektore zarzuty antyklerykalow nie sa
                                  skierowane przeciwko komukolwiek i nie dowodza mojego klerykalizmu. To
                                  zyczeniowe myslenie kotleta.

                                  > Lolek to był żart sram na modły i bogów do których sie je kieruje !!!

                                  Dzieki za oswiecenie :) Ale widzisz. Ja kazdy swoj zart koncze jakas emota w
                                  stylu :) :D albo :P
                                  Ty tego nie robisz, wiec ciezko odroznic to co mowisz na powaznie od tego co
                                  mowisz zartem. Za chwile moze sie okazac, ze zartowales w kwestii hastii czy
                                  innej spowiedzi.

                                  > Nie modlisz się ? to może tak sobie z bozia poszepcz :)

                                  Prawdziwy ateista, w przeciwienstwie do ciebie, ma w dupie to czy inni sie modla
                                  do bozi czy sobie z nia szepcza. Dla prawdziwego ateisty wystarczy stwierdzenie,
                                  ze boga/bogow nie ma. I powtarzam ci po raz ktorys - w dupie mam cos co nie
                                  istnieje. Bez wzgledu na to jak bardzo chcialbys by powiedzial to, ze jestem
                                  wierzacy w boga.
                                  • Gość: lol Eratta IP: *.netis.net.pl 30.07.09, 15:04
                                    Jest:
                                    "Brednie. Antyklerykalowie to nie tak samo zwarta grupa jak (teoretycznie)
                                    katolicy. Ci drudzy maja swoja doktryne i sie jej trzymaja. Ci drudzy, jak sam
                                    zauwazyles sa baaaardzo rozni."

                                    powinno byc:

                                    "Brednie. Antyklerykalowie to nie tak samo zwarta grupa jak (teoretycznie)
                                    katolicy. Ci drudzy maja swoja doktryne i sie jej trzymaja. Ci pierwsi,
                                    jak sam zauwazyles sa baaaardzo rozni."
                                  • kolter Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 15:44
                                    Gość portalu: lol napisał(a):

                                    Wiec odpowiedzi na niektore zarzuty antyklerykalow nie sa
                                    > skierowane przeciwko komukolwiek i nie dowodza mojego klerykalizmu. To
                                    > zyczeniowe myslenie kotleta.

                                    Lolek te kity to dla mniej uważnego czytelnika twoich postów :)
                                    • Gość: lol Re: Tragizm ateizmu IP: *.netis.net.pl 30.07.09, 20:29
                                      Nie. Nie jestes uwaznym - jestes wybiorczym czytelnikiem
                                      • kolter Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 20:32
                                        Gość portalu: lol napisał(a):

                                        > Nie. Nie jestes uwaznym - jestes wybiorczym czytelnikiem

                                        Masz Lolek racje czytam ze 20 % tego co tu produkują no może 15 % :))
                                        • Gość: lol Re: Tragizm ateizmu IP: *.netis.net.pl 30.07.09, 20:52
                                          Nie o ilosc a o jakosc czytania idze. Kiepsko z tym u ciebie
                                          • kolter Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 20:59
                                            Gość portalu: lol napisał(a):

                                            > Nie o ilosc a o jakosc czytania idze. Kiepsko z tym u ciebie

                                            Lolek sam widzisz jaki tu chłam potrafią produkować , czy warto nad tym stanąć
                                            chwilkę ?
                                            • Gość: lol Re: Tragizm ateizmu IP: *.netis.net.pl 30.07.09, 21:02
                                              Nad wiekszoscia to nie. Ale w ocenianiu kogos jestem duzo bardziej ostrozny.
                                              • kolter Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 21:11
                                                Gość portalu: lol napisał(a):

                                                > Nad wiekszoscia to nie. Ale w ocenianiu kogos jestem duzo bardziej ostrozny.

                                                Qurde aż ci zazdroszczę tej rozwagi.
          • kolter Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 10:01
            access_direct napisał:

            >
            > To ty jesteś żałosny. Nie obserwujesz świata i otaczającej nas rzeczywistości.
            > Nie docierają do ciebie fakty.

            No właśnie otrzyj z oczu dym z kadzidła to zobaczysz jaki jesteś głupi !!

            A wystarczy poczytać, ilu ateistów w obliczu
            > śmierci nagle zmienia zdanie i przyjmuje ostatnie namaszczenie i prosi Boga o
            > godną śmierć. Nawet Chruszczow, postać ci zapewne znana i jakże bliska z racji
            > pochodzenia nie chciał byc pochowany jak pies pod murami Kremla i powrócił do
            > wiary swych przodków, czyli do prawosławia. A wiesz czemu to zrobił?

            Na katechezach was tych bajek uczyli ? Już ja wierzę ze KGB pozwoliłoby na
            cosśtakiego naiwny jelonku ::))))))
            • access_direct Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 10:13
              Parę głupotek, parę frazesów rodem ze śmietnika, oto wypowiedź koltera. Jeszcze
              jakiś stosowny cytacik z bibli, najczęściej nie trafiony, ale cytacik i
              'intelektualista' kolter w pełnej krasie.
              • kolter Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 11:19
                access_direct napisał:

                > Parę głupotek, parę frazesów rodem ze śmietnika, oto wypowiedź koltera. Jeszcze
                > jakiś stosowny cytacik z bibli, najczęściej nie trafiony, ale cytacik i
                > 'intelektualista' kolter w pełnej krasie.

                No to co ty tu mądrego napisał idioto ? ateiści boga wołają przed śmiercią !!,
                jakiego boga kretynie moherowy , tego z waszych obrazków ??
                • access_direct Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 11:34
                  kolter napisał:

                  > > Parę głupotek, parę frazesów rodem ze śmietnika, oto wypowiedź koltera. J
                  > eszcze
                  > > jakiś stosowny cytacik z bibli, najczęściej nie trafiony, ale cytacik i
                  > > 'intelektualista' kolter w pełnej krasie.
                  >
                  > No to co ty tu mądrego napisał idioto ? ateiści boga wołają przed śmiercią !!,
                  > jakiego boga kretynie moherowy , tego z waszych obrazków ??

                  Znów potwierdzasz moje słowa. Idiotyzmy i język z rynsztoka dopełnia obraz koltera.
                  • kolter Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 12:42
                    access_direct napisał:

                    Znów potwierdzasz moje słowa. Idiotyzmy i język z rynsztoka dopełnia obraz kolt
                    > era.

                    Który wiernie kopiuje wypociny access_direct :))))
                    • access_direct Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 13:02
                      kolter napisał:

                      > access_direct napisał:
                      >
                      > Znów potwierdzasz moje słowa. Idiotyzmy i język z rynsztoka dopełnia obraz kolt
                      > > era.
                      >
                      > Który wiernie kopiuje wypociny access_direct :))))

                      Kolejny idiotyzm koltera.
                      • kolter Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 14:00
                        access_direct napisał:

                        > Kolejny idiotyzm koltera.

                        Co nie podoba ci się że ciebie naśladuję :)))
                        • access_direct Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 14:25
                          kolter napisał:

                          > access_direct napisał:
                          >
                          > > Kolejny idiotyzm koltera.
                          >
                          > Co nie podoba ci się że ciebie naśladuję :)))

                          Gdybyś mnie naśladował, zamiast 'co' napisałbyś 'dlaczego'.
                          • kolter Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 14:30
                            access_direct napisał

                            > Gdybyś mnie naśladował, zamiast 'co' napisałbyś 'dlaczego'.

                            Może udowodnij jak twój duchowy brat mg2005 :))
                            • access_direct Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 15:07
                              kolter napisał:

                              > access_direct napisał
                              >
                              > > Gdybyś mnie naśladował, zamiast 'co' napisałbyś 'dlaczego'.
                              >
                              > Może udowodnij

                              Musi ci wystarczyć, że zwróciłem ci uwagę na błąd. Teraz do ciebie należy jego
                              wyeliminowanie lub udowodnienie, że nie popełniłeś błędu. Tak czy inaczej nie
                              potrafisz mnie naśladować, ot co.
                              • kolter Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 15:45
                                access_direct napisał:

                                Tak czy inaczej nie
                                > potrafisz mnie naśladować, ot co.

                                Tak czy inaczej gdybym upodobnił się do ciebie to seppuku u mnie murowane :(
                                • access_direct Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 16:47
                                  kolter napisał:

                                  > access_direct napisał:
                                  >
                                  > Tak czy inaczej nie
                                  > > potrafisz mnie naśladować, ot co.
                                  >
                                  > Tak czy inaczej gdybym upodobnił się do ciebie to seppuku u mnie murowane :(

                                  To w końcu się zdecyduj. Najpierw piszesz, że mnie naśladujesz, teraz nie chcesz
                                  mnie naśladować...bo boisz się murowanego seppuku.
                                  I jeżeli istnieje na tym forum niezdecydowana panienka, to z całą pewnościa nosi
                                  nick kolter.
                                  • kolter Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 20:19
                                    access_direct napisał:

                                    > To w końcu się zdecyduj. Najpierw piszesz, że mnie naśladujesz, teraz nie chces
                                    > z
                                    > mnie naśladować...bo boisz się murowanego seppuku.
                                    > I jeżeli istnieje na tym forum niezdecydowana panienka, to z całą pewnościa nos
                                    > i
                                    > nick kolter.

                                    Ta gdybym potrafił osiągnąć twój poziom to seppuku murowane !!
          • dritte_dame Chruszczow 30.07.09, 17:07
            Bajkopisarz access_direct napisał:

            > Chruszczow, [...] nie chciał byc pochowany jak pies pod murami Kremla i
            powrócił do wiary swych przodków, czyli do prawosławia.

            > A wiesz czemu to zrobił?


            Młody człowieku,
            Oczywiście że wiem dlaczego Chruszczow nie został pochowany pod murem kremlowskim.
            Wiedzą to wszyscy, którzy posiadają podstawową wiedzę historyczną o tamtych czasach.

            Pisząc: "pochowany jak pies pod murami Kremla" chciałeś zapewne wyrazić:
            pochowany podle, w poniżeniu.

            No to niestety znowu "chciałeś dobrze, a wyszło jak zawsze"! ;))

            Otóż, jak zapewne jeszcze nie zdążyłeś się dowiedzieć, w Związku Sowieckiw roku
            1971 państwowy pogrzeb pod murem kremlowskim był nie dość że nie "psim" ale
            właśnie dokładnie przeciwnie: najbardziej zaszczytnym ze wszystkich
            możliwych.
            (A już szczególnie, dla byłych wysokich funkcjonariuszy państwowych.)

            Chruszczow nie tyle "nie chciał" co nie mógł być tam pochowany ponieważ
            na jego pogrzeb z aż takimi honorami nie zgodziła się będąca wówczas u władzy
            ekipa Breżniewa, która w roku 1964 pozbawiła Chruszczowa władzy i utrzymywała go
            odtąd w niełasce i w "oficjalnym zapomnieniu".

            Czruszczow został więc "szurnięty" spod muru ktremlowskiego na cmentarz
            Nowodziewiczy nie dla tego że tak chciał, ale za karę! :)
            • access_direct Re: Chruszczow 30.07.09, 17:25
              Chruszczow nie tyle "nie chciał" co nie mógł być tam pochowany
              ponieważ na jego pogrzeb z aż takimi honorami nie zgodziła się będąca wówczas u
              władzy ekipa Breżniewa, która w roku 1964 pozbawiła Chruszczowa władzy i
              utrzymywała go odtąd w niełasce i w
              "oficjalnym zapomnieniu".


              Tak głosi oficjalna propaganda tamtego okresu, która ma tyle wspólnego z prawdą
              co koza z zorza polarną.

              Czruszczow został więc "szurnięty" spod muru ktremlowskiego na cmentarz
              Nowodziewiczy nie dla tego że tak chciał, ale za karę! :)


              Przykro mi, ale znów mijasz się z prawdą.
              • Gość: DSD Mylisz sie IP: 144.92.199.* 30.07.09, 18:08
                > Chruszczow nie tyle "nie chciał" co nie mógł być tam
                pochowany
                > ponieważ na jego pogrzeb z aż takimi honorami nie zgodziła się
                będąca wówczas u
                > władzy ekipa Breżniewa, która w roku 1964 pozbawiła Chruszczowa
                władzy i
                > utrzymywała go odtąd w niełasce i w
                > "oficjalnym zapomnieniu".

                >
                > Tak głosi oficjalna propaganda tamtego okresu, która ma tyle
                wspólnego z prawdą
                > co koza z zorza polarną.

                Masz racje ze po 1964 wciaz rzadzil Chruszczow, a Brezniew byl tylko
                figurantem. Ale tak naprawde radzil wciaz Stalin, ktory upozorwal
                swoja smierc i wystawil Chruszczowa jako figuranta. Niestety, i
                Stalin byl figurantem, wystawionym przez starego ale dziarskiego,
                wiecznie zyjacego Lenina. Ba, Lenin takze byl figurantem, a za
                sznurki wciaz pociagal dostojny Mikolaj II, z dluga, biala,
                patriarsza broda. Jedynym sladem tej najtajniejszej tajemnicy byly
                wystawione na straganach pod murami Kremla drewniane lalki-babuszki,
                symbolizujace skomplikowana strukture wladzy w CCCP.

                • access_direct Re: Mylisz sie 30.07.09, 18:22
                  Nawet fajnie ci to wyszło. Zapomniałeś jeszcze o Ivanie Groźnym, carycy
                  Katarzynie II, ....
                  • Gość: DSD Re: Mylisz sie IP: 144.92.199.* 30.07.09, 18:29
                    Przede wszystkim dzielny kniaz Riurik.
              • dritte_dame Re: Chruszczow 30.07.09, 18:20
                access_direct napisał:

                > Tak głosi oficjalna propaganda tamtego okresu


                Czy kwestionujesz to?:

                " ekipa Breżniewa, [..] w roku 1964 pozbawiła Chruszczowa władzy i utrzymywała
                go odtąd w niełasce i w "oficjalnym zapomnieniu"
                • access_direct Re: Chruszczow 30.07.09, 18:24
                  dritte_dame napisała:

                  > access_direct napisał:
                  >
                  > > Tak głosi oficjalna propaganda tamtego okresu
                  >
                  >
                  > Czy kwestionujesz to?:
                  >
                  > " ekipa Breżniewa, [..] w roku 1964 pozbawiła Chruszczowa władzy i utrzymywała
                  > go odtąd w niełasce i w "oficjalnym zapomnieniu"

                  I tak i nie.
              • dritte_dame Re: Chruszczow 31.07.09, 13:49
                access_direct napisał:

                > Chruszczow nie tyle "nie chciał" co nie mógł być tam
                pochowany
                > ponieważ na jego pogrzeb z aż takimi honorami nie zgodziła się
                będąca wówczas u
                > władzy ekipa Breżniewa, która w roku 1964 pozbawiła Chruszczowa
                władzy i
                > utrzymywała go odtąd w niełasce i w
                > "oficjalnym zapomnieniu".

                >
                > Tak głosi oficjalna propaganda tamtego okresu


                Młody człowieku,
                Od czasu odsunięcia Chruszczowa od władzy oficjalna propaganda
                tamtego okresu w ogóle już nic o żadnym Chruszczowie nie głosiła.
                • kolter Re: Chruszczow 31.07.09, 14:08
                  dritte_dame napisała:

                  > Młody człowieku,
                  > Od czasu odsunięcia Chruszczowa od władzy oficjalna propaganda
                  > tamtego okresu w ogóle już nic o żadnym Chruszczowie nie głosiła.

                  Byłem w mauzoleum na początku lat 90 , po wyjściu z podziemi gdzie leży ten
                  najważniejszy, musisz iść pomiędzy murem kremla a mauzoleum na ziemi są
                  tabliczki z nazwiskami ważnych szyszek , na murze kremlowskim tez są takie
                  tabliczki z nazwiskami ,a potem na końcu tej drogi jest osiem grobów tych
                  najważniejszych .Oczywiście poza Nikitą którego Breżniew nienawidził i robił co
                  mógł aby pamięć o tym siewcy kukurydzy poszła w pipu .
      • truten.zenobi a co ma to udowodnić? 30.07.09, 13:05
        "> Tere fere kuku. Sam niby jesteś taki ateista, a jak przyjdzie co
        do czego, to
        > każesz się pochować po katolicku. "

        mieszasz dwie różne rzeczy myslenie racjonalne i działanie
        irracjonalne w sytuacji zagrożenia/bez wyjścia/strachu przed
        nieznanym.

        OK tak się ludzie zachowuja - ale to wcale nie oznacza że wcześniej
        popełnili bład!, że dalej zachouja sie racjonalnie, że wiedzą co
        robia...

        tak więc nie za bardzo rozumiem co chcesz tym stwierdzeniem
        udowodnić?(poza tym że ludzie nawet jeśli potrafią mysleć
        racjonalnie to zachowują się róznie...)
        • mimichniik Re: a co ma to udowodnić? 30.07.09, 14:56
          truten.zenobi napisał:

          >
          > mieszasz dwie różne rzeczy myslenie racjonalne i działanie
          > irracjonalne w sytuacji zagrożenia/bez wyjścia/strachu przed
          > nieznanym.
          >
          > OK tak się ludzie zachowuja - ale to wcale nie oznacza że
          wcześniej
          > popełnili bład!, że dalej zachouja sie racjonalnie, że wiedzą co
          > robia...

          Ich wiara ateistyczna była słaba - bardziej wynikała z egoizmu niż z
          wewnętrznego przekonania.
          • truten.zenobi Re: a co ma to udowodnić? 30.07.09, 15:49
            to Ci się tak zdaje bo oceniasz po sobie!
            ateizm to niekoniecznie rodzaj wiary...
            strach ból niepewność mogą skłaniać do irracjonalnych zachowań
            co wcale nie oznacza że przestali ufać racjonalnym rozwiazaniom ale
            że może takiego nie znaleźli...

            ale pewnie po części masz rację dla wielu "ateizm" to poza, podobnie
            jak dewoctwo...
            np znam paru zarówno "katolików" jak i "ateistów" mozno wierzacych w
            rózne zabobony co w zasadzie jest zaprzeczeniem zarówno jednego jak
            i drugiego...
            • mimichniik Re: a co ma to udowodnić? 30.07.09, 17:29
              truten.zenobi napisał:
              > ateizm to niekoniecznie rodzaj wiary...
              > strach ból niepewność mogą skłaniać do irracjonalnych zachowań
              > co wcale nie oznacza że przestali ufać racjonalnym rozwiazaniom
              ale
              > że może takiego nie znaleźli...

              Ateizm nie wynika z racjonalizmu . Nie ma żadnego
              racjonalnego uzasadnienia dla wiary w ateizm !
              • Gość: bez zabobonow Znowu te bzdury o religii ateizmu :) IP: *.renf.cable.ntl.com 30.07.09, 20:37
                mimichniik napisała:

                > Ateizm nie wynika z racjonalizmu . Nie ma żadnego
                > racjonalnego uzasadnienia dla wiary w ateizm !

                Wiara w ateizm? Co to za absurd?
                Na wszystko patrzysz przez pryzmat przesadow?
                Jak katolik uzasadnia swoje balwochwalstwo i wiare w bajki, to
                lekcewazy racjonalizm, olewa logike i rozsadek, ignoruje brak
                dowodow, bo ma tzw wyzsza swiadomosc (alkoholicy i narkomani tez
                taka swiadomosc maja) i po prostu wie, ale jak dyskutuje z kims, kto
                nie zyje w tej alternatywnej rzeczywistosci, to od razu
                krzyczy 'racjonalizm, gdzie dowod? brak wiary w nieistniejace rzeczy
                jest nielogiczny'.
                • mimichniik Re: Znowu te bzdury o religii ateizmu :) 30.07.09, 22:00
                  Ateizm nie jest religią , jest wiarą.

                  Gość portalu: bez zabobonow napisał(a):
                  >
                  > Wiara w ateizm? Co to za absurd?

                  Nie absurd - oczywisty fakt.

                  > Na wszystko patrzysz przez pryzmat przesadow?

                  Przesądy to twoja specjalność :)

                  > Jak katolik uzasadnia swoje balwochwalstwo i wiare w bajki,

                  Nie jestem katolikiem, ale chętnie się dowiem jakie bałwochwalstwo i
                  bajki.

                  to
                  > lekcewazy racjonalizm, olewa logike i rozsadek, ignoruje brak
                  > dowodow,

                  Tu tez proszę o konkrety.

                  > bo ma tzw wyzsza swiadomosc

                  ??

                  > krzyczy 'racjonalizm, gdzie dowod? brak wiary w nieistniejace
                  rzeczy
                  > jest nielogiczny'.

                  Na pewno nieistniejące ?
              • truten.zenobi masz rację: dla wiary nie ma! 30.07.09, 21:28
                wiara zwykle jest irracjonalna
                natomiast przyjmowanie że czegoś nie ma, jeśli nie ma żadnych
                przesłanek ze jest, jest jak najbardziej racjonalne!
                • mimichniik Re: masz rację: dla wiary nie ma! 30.07.09, 21:52
                  truten.zenobi napisał:

                  > wiara zwykle jest irracjonalna
                  > natomiast przyjmowanie że czegoś nie ma, jeśli nie ma żadnych
                  > przesłanek ze jest, jest jak najbardziej racjonalne!

                  Ależ są przesłanki - np. czy potrafisz wyjaśnić powstanie świata ,
                  życia , świadomości bez odwołania się do Boga ?
                  Jak wyjaśnisz 'cuda', np. cudowne uzdrowienia, niezrozumiałe dla
                  medycyny ?
                  • truten.zenobi Re: masz rację: dla wiary nie ma! 30.07.09, 22:12
                    paru naukowców ogłosiło że jeśli ktoś dokona cudu w ich laboratorium to wypłacą wysoka nagrodę ... lata mijają a kasa nietknięta...

                    "ile jest pytań?
                    - tyle ile odpowiedzi?
                    - nie zawsze jest o jedno pytanie więcej!"

                    nauka stara się poznać świat co wcale nie oznacza że będzie
                    kiedykolwiek potrafiłą wszystko wyjaśnić! myśle że sporo już wiemy
                    ale jeszcze więcej nie wiemy, ale dla Ciebie ta niewiedza jest
                    najlepszym dowodem na negację nauki... pewnie Ci nie przeszkadza że
                    te same stwierdzenia można odnieść do Boga i okaże się że tez nie
                    masz odpowiedzi...

                    i tym właśnie różni się od wiary że może istnieć bez "absolutu"
                    • mimichniik Re: masz rację: dla wiary nie ma! 01.08.09, 15:28
                      truten.zenobi napisał:

                      > paru naukowców ogłosiło że jeśli ktoś dokona cudu w ich
                      laboratorium to wypłacą
                      > wysoka nagrodę ... lata mijają a kasa nietknięta...

                      Nie naśladuj tych idiotów w swoim myśleniu. Bóg nie działa na rozkaz
                      człowieka. Czy słyszałeś o niewystawianiu Boga na próbę ?

                      Czy cudem jest wyzdrowienie (pod wpływem modlitwy) z nieuleczalnej
                      choroby ? Czy cudem były stygmaty o.Pio ? Czy cudem były niezwykłe
                      zjawiska w trakcie objawień w Fatimie ? itd, itd

                      Jeśli nie, to wyjaśnij te zjawiska.

                      > nauka stara się poznać świat co wcale nie oznacza że będzie
                      > kiedykolwiek potrafiłą wszystko wyjaśnić!

                      Skoro nie umiesz wyjaśnić powstania świata, życia, świadomości,
                      rozumu - to nie ma racjonalnych podstaw dla wiary
                      ateistycznej.


                      > ale jeszcze więcej nie wiemy, ale dla Ciebie ta niewiedza jest
                      > najlepszym dowodem na negację nauki...

                      Gdzie zauważyłeś moją negację ?


                      pewnie Ci nie przeszkadza że
                      > te same stwierdzenia można odnieść do Boga i okaże się że tez nie
                      > masz odpowiedzi...

                      Bóg jest z natury niepoznawalny, materia podobno jest poznawalna.

                      • Gość: bez zabobonow Sila modlitwy IP: *.renf.cable.ntl.com 02.08.09, 12:29
                        news.bbc.co.uk/1/hi/world/americas/8180116.stm
                        Szukajac pomocy u bogow zamiast u lekarzy, kolejny chrzescijanin
                        zabil swoje dziecko.
                        Dzieki sile modlitwy, choroba leczalna stala sie smiertelna. Cud?
                        • dritte_dame Modlitwa zabija 02.08.09, 18:05
                          Gość portalu: bez zabobonow napisał(a):

                          > Dzieki sile modlitwy, choroba leczalna stala sie smiertelna. Cud?


                          Korelacja między modlitwą z zgonem jest niepomiernie silniejsza niż
                          między modlitwą a wyzdrowieniem.

                          Codziennie umierają setki tysięcy ludzi, o których dalsze
                          trwanie przy życiu usilnie modlą się ich liczni najbliżsi.

                          Natomiast przypadki ujścia z życiem ze stanu śmiertelnego zagrożenia
                          życia chorobą lub wiekiem są relacjonowane jedynie wyjątkowo i w
                          sposób wątpliwy.


                          Wniosek: modlenie się o o wyzdrowienie osoby umierającej staje się
                          przyczyną jej śmierci.
                          • mimichniik Re: Modlitwa zabija 03.08.09, 22:42
                            dritte_dame napisała:

                            > Korelacja między modlitwą z zgonem jest niepomiernie silniejsza
                            niż
                            > między modlitwą a wyzdrowieniem.
                            >
                            >
                            > Wniosek: modlenie się o o wyzdrowienie osoby umierającej staje
                            się
                            > przyczyną jej śmierci.

                            Jesteś dobrym przykładem jaki fatalny wpływ na inteligencję ma wirus
                            ateizmu :)
                            • dritte_dame Re: Modlitwa zabija 04.08.09, 00:12
                              mimichniik napisała:

                              > dritte_dame napisała:
                              >
                              > > Korelacja między modlitwą z zgonem jest niepomiernie silniejsza
                              > niż
                              > > między modlitwą a wyzdrowieniem.
                              > >
                              > >
                              > > Wniosek: modlenie się o o wyzdrowienie osoby umierającej staje
                              > się
                              > > przyczyną jej śmierci.
                              >
                              > Jesteś dobrym przykładem jaki fatalny wpływ na inteligencję ma
                              wirus
                              > ateizmu :)


                              A Twój pasożyt sprawia że nawet nie potrafisz rozpoznać ironii ;)
                              • mimichniik Re: Modlitwa zabija 07.08.09, 18:04
                                dritte_dame napisała:

                                > A Twój pasożyt sprawia że nawet nie potrafisz rozpoznać ironii ;)

                                Dobra, dobra , nie wykręcaj się - to nie jest Forum Humorum.
                                Zwłaszcza, że nawet nie dałaś znaczka ":)"
                  • dritte_dame Wyjaśnienia. 30.07.09, 23:27
                    mimichniik napisała:

                    > czy potrafisz wyjaśnić powstanie świata

                    Aby była potrzeba wyjaśniania "powstania świata" należy wpierw
                    przyjąć że Świat "powstał" (a wpierw także: co to znaczy że
                    świat "powstał").

                    Gdy określisz, co to według Ciebie znaczy że świat "powstał", oraz
                    powiesz, na podstawie jakich prezsłanek utrzymujesz że "powstał" to
                    wtedy dopiero będzie można rozważania prowadzić dalej.


                    > życia [bez odwołania się do Boga]

                    Tak.


                    > świadomości bez odwołania się do Boga ?

                    Tak.


                    > Jak wyjaśnisz 'cuda', np. cudowne uzdrowienia, niezrozumiałe dla
                    > medycyny ?

                    Błędną diagnozą wyjściowego stanu pacjenta.
                    Błędne diagnozy medyczne to zdarzenia niestety nagminne.


                    A tak ogólnie - "wyjaśnienie" czegoś dotychczas niezrozumiałego
                    czymś jeszcze bardziej niezrozumiałym to nie jest żadne wyjaśnienie.
                    • chwila.pl Re: Wyjaśnienia. 31.07.09, 00:56
                      dritte_dame napisała:

                      > Aby była potrzeba wyjaśniania "powstania świata" należy wpierw
                      > przyjąć że Świat "powstał" (a wpierw także: co to znaczy że
                      > świat "powstał").
                      >
                      > Gdy określisz, co to według Ciebie znaczy że świat "powstał", oraz
                      > powiesz, na podstawie jakich prezsłanek utrzymujesz że "powstał" to
                      > wtedy dopiero będzie można rozważania prowadzić dalej.

                      Nie wiem, czy autorowi nie chodziło o wszechświat. Jeśli tak, teorie na temat
                      wszechświata, czy koncepcji wieloświata opracowane przez naukowców są dostępne w
                      literaturze i na ogół znane. Nie ma więc potrzeby ich tu przedstawiać, wystarczy
                      sięgnąć do materiałów źródłowych.

                      • mimichniik Re: Wyjaśnienia. 31.07.09, 23:07
                        chwila.pl napisała:

                        > Nie wiem, czy autorowi nie chodziło o wszechświat. Jeśli tak,
                        teorie na temat
                        > wszechświata, czy koncepcji wieloświata opracowane przez naukowców
                        są dostępne
                        > w
                        > literaturze i na ogół znane. Nie ma więc potrzeby ich tu
                        przedstawiać, wystarcz
                        > y
                        > sięgnąć do materiałów źródłowych.
                        >

                        Sam fakt, że tych "teorii" jest wiele, pokazuje, że żadna z nich nie
                        jest udowodniona.

                        Ponadto jest pytanie: czy materia mogła stworzyć siebie samą , zanim
                        powstała ? :)
                        • kieprze_paczynskich Re: Wyjaśnienia. 31.07.09, 23:11
                          > Ponadto jest pytanie: czy materia mogła stworzyć siebie samą , zanim
                          > powstała ? :)

                          Oczywiście, że nie. Siła wyższa stworzyła się sama, a potem z niczego stworzyła
                          materię.
                          • mimichniik Re: Wyjaśnienia. 01.08.09, 16:14
                            kieprze_paczynskich napisał:

                            >
                            > Oczywiście, że nie. Siła wyższa stworzyła się sama, a potem z
                            niczego stworzyła
                            > materię.

                            Bóg jest Absolutem, materia - nie. Czujesz różnicę ? :)
                            • Gość: kieprze_paczynsch Re: Wyjaśnienia. IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 01.08.09, 18:47
                              > Bóg jest Absolutem, materia - nie. Czujesz różnicę ? :)

                              Wszystko może byc absolutem. wystarczy proces absolutyzacji. Czytałem taki
                              wykład twojego starszego kolegi. LPS-> absolutyzacja->Bóg. A teraz udowodnij, że
                              nie.


                        • Gość: bez zabobonow Re: Wyjaśnienia. IP: *.renf.cable.ntl.com 01.08.09, 16:11
                          mimichniik napisała:

                          > Sam fakt, że tych "teorii" jest wiele, pokazuje, że żadna z nich
                          nie
                          > jest udowodniona.

                          A tym samym, sam fakt, ze jest mnostwo teorii dotyczacych
                          boga/bogow, ich woli, czynow i natury tez cos pokazuje.
                    • mimichniik Re: Wyjaśnienia. 31.07.09, 23:02
                      dritte_dame napisała:

                      > Aby była potrzeba wyjaśniania "powstania świata" należy wpierw
                      > przyjąć że Świat "powstał"

                      Zgoda - a więc udowodnij, że świat "nie powstał".

                      (>
                      > > życia [bez odwołania się do Boga]
                      >
                      > Tak.

                      To wyjaśnij.

                      >
                      >
                      > > świadomości bez odwołania się do Boga ?
                      >
                      > Tak.

                      Wyjaśnij.

                      >
                      >
                      > > Jak wyjaśnisz 'cuda', np. cudowne uzdrowienia, niezrozumiałe dla
                      > > medycyny ?
                      >
                      > Błędną diagnozą wyjściowego stanu pacjenta.

                      Np. terminalne stadium raka ?!...

                      >
                      >
                      > A tak ogólnie - "wyjaśnienie" czegoś dotychczas niezrozumiałego
                      > czymś jeszcze bardziej niezrozumiałym to nie jest żadne
                      wyjaśnienie.

                      Zależy co rozumiesz przez 'wyjaśnienie'
                      • dritte_dame Re: Wyjaśnienia. 01.08.09, 05:48
                        mimichniik napisała:

                        > dritte_dame napisała:
                        >
                        > > Aby była potrzeba wyjaśniania "powstania świata" należy wpierw
                        > > przyjąć że Świat "powstał"
                        >
                        > Zgoda - a więc udowodnij, że świat "nie powstał".


                        Przeczytaj jeszce raz co dritte_dame napisała:

                        > Aby była potrzeba wyjaśniania "powstania świata" należy wpierw
                        > przyjąć że Świat "powstał" (a wpierw także: co to znaczy że
                        > świat "powstał"
                        ).
                        >
                        > Gdy określisz, co to według Ciebie znaczy że
                        świat "powstał"
                        , oraz
                        > powiesz, na podstawie jakich prezsłanek utrzymujesz
                        że "powstał"
                        to
                        > wtedy dopiero będzie można rozważania prowadzić dalej.

                        Określ więc to, o określenie czego proszę, i odpowiedz na zadane
                        pytanie.



                        > To wyjaśnij.
                        >
                        [...]
                        >
                        > Wyjaśnij.
                        >

                        Od tego są właściwe źródła naukowe.
                        Nie mam w tej chwili nastroju do udzielania korepetycji za darmo.


                        > > > Jak wyjaśnisz 'cuda', np. cudowne uzdrowienia, niezrozumiałe
                        dla medycyny ?
                        > >
                        > > Błędną diagnozą wyjściowego stanu pacjenta.
                        >
                        > Np. terminalne stadium raka ?!...

                        Co w tym dziwnego że błędnie zdiagnozowano stadium raka
                        jako "terminalne"?
                        • mimichniik Re: Wyjaśnienia. 01.08.09, 22:40
                          dritte_dame napisała:

                          >
                          > Przeczytaj jeszce raz co dritte_dame napisała:

                          Nie muszę- są dwie możliwości: świat powstał albo nie powstał. Skoro
                          kwestionujesz, że powstał, to udowodnij, że nie powstał . Proste.

                          >
                          > > Aby była potrzeba wyjaśniania "powstania świata" należy wpierw
                          > > przyjąć że Świat "powstał" (a wpierw także: co to znaczy że
                          > > świat "powstał"
                          ).

                          Jesli nie wiesz co znaczy "powstał" ,to zajrzyj do słownika.

                          > Określ więc to, o określenie czego proszę, i odpowiedz na zadane
                          > pytanie.

                          Opisz dokładniej swój problem z "powstaniem", a wtedy zobaczymy co
                          da się zrobić :)


                          > > To wyjaśnij.
                          > >
                          > [...]
                          > >
                          > > Wyjaśnij.
                          > >
                          >
                          > Od tego są właściwe źródła naukowe.

                          Ha,ha ! Wskaż źródła, które wyjaśniają (udowadniają) jak powstał
                          Wszechświat, życie, świadomość, rozum.
                          Jeśli nie znasz takiego źródła to odrzucanie koncepcji Boga jest
                          nieracjonalne
                          .


                          >
                          > > > > Jak wyjaśnisz 'cuda', np. cudowne uzdrowienia, niezrozumiałe
                          > dla medycyny ?
                          > > >
                          > > > Błędną diagnozą wyjściowego stanu pacjenta.

                          Jeśli guz nowotworowy w 'cudowny' sposób zniknął, tzn że to nie był
                          nowotwór, tylko lekarzom sie wydawało ? :))

                          • dritte_dame "Powstanie" świata 02.08.09, 05:50
                            mimichniik napisała:

                            > dritte_dame napisała:
                            >
                            > >
                            > > Przeczytaj jeszce raz co dritte_dame napisała:
                            >
                            > Nie muszę- są dwie możliwości: świat powstał albo nie powstał.
                            Skoro kwestionujesz, że powstał, to udowodnij, że nie powstał .
                            Proste.


                            Proste jest tylko to że popełniasz prosty błąd rozpoczynając
                            wywód "od tyłu" - od hipotez, zamiast od znanych faktów.

                            Znanym faktem jest to, że świat obecnie istnieje.

                            Skoro twierdzisz że świat "powstał", to udowodnij że kiedyś go nie
                            było.
                            • mimichniik Re: "Powstanie" świata 03.08.09, 21:11


                              > > Nie muszę- są dwie możliwości: świat powstał albo nie powstał.
                              > Skoro kwestionujesz, że powstał, to udowodnij, że nie powstał .
                              > Proste.
                              >
                              >
                              > Proste jest tylko to że popełniasz prosty błąd rozpoczynając
                              > wywód "od tyłu" - od hipotez, zamiast od znanych faktów.

                              Powstał albo nie powstał - 3. możliwości nie ma .
                              Chyba, że odkryłaś jakąś nową "logikę" :)

                              > Skoro twierdzisz że świat "powstał", to udowodnij że kiedyś go nie
                              > było.

                              Nigdzie tego nie twierdziłem. Twierdzę natomiast, że nie ma dowodów,
                              iż "nie powstał". Zgadzasz się z tym ?
                              • dritte_dame Re: "Powstanie" świata 03.08.09, 23:45
                                mimichniik napisała:

                                >
                                >
                                > > > Nie muszę- są dwie możliwości: świat powstał albo nie powstał.
                                > > Skoro kwestionujesz, że powstał, to udowodnij, że nie powstał .
                                > > Proste.
                                > >
                                > >
                                > > Proste jest tylko to że popełniasz prosty błąd rozpoczynając
                                > > wywód "od tyłu" - od hipotez, zamiast od znanych faktów.
                                >
                                > Powstał albo nie powstał - 3. możliwości nie ma .


                                Zgadzam się co do tego że zachodzą tylko te dwie możliwości.



                                > > Skoro twierdzisz że świat "powstał", to udowodnij że kiedyś go
                                nie było.
                                >
                                > Nigdzie tego nie twierdziłem. Twierdzę natomiast, że nie ma
                                dowodów, iż "nie powstał".


                                A więc: nie twierdzisz że świat powstał
                                oraz twierdzisz że nie ma dowodów na to że nie powstał.

                                OK.
                                Pierwsze z drugim jest niesprzeczne.
                                • mimichniik Re: "Powstanie" świata 04.08.09, 22:56
                                  dritte_dame napisała:
                                  >
                                  > A więc: nie twierdzisz że świat powstał
                                  > oraz twierdzisz że nie ma dowodów na to że nie powstał.
                                  >
                                  > OK.
                                  > Pierwsze z drugim jest niesprzeczne.
                                  >

                                  Czy w takim razie zgadzasz się, że nie ma dowodów, iż świat 'nie
                                  powstał' ?

                                  • dritte_dame Re: "Powstanie" świata 05.08.09, 00:02
                                    mimichniik napisała:

                                    > dritte_dame napisała:
                                    > >
                                    > > A więc: nie twierdzisz że świat powstał
                                    > > oraz twierdzisz że nie ma dowodów na to że nie powstał.
                                    > >
                                    > > OK.
                                    > > Pierwsze z drugim jest niesprzeczne.
                                    > >
                                    >
                                    > Czy w takim razie zgadzasz się, że nie ma dowodów, iż świat 'nie
                                    > powstał' ?


                                    Nie.

                                    Dowodem na to że Świat nie "powstał" jest sama wewnętrzna logiczna
                                    sprzeczność stwierdzenia: "Świat powstał".

                                    Uznanie że Świat "powstał" wymaga poczynienia absurdalnego założenia
                                    że Świata kiedyś (kiedy?) "nie było".
                                    • mimichniik Re: "Powstanie" świata 09.08.09, 21:26
                                      dritte_dame napisała:

                                      > Dowodem na to że Świat nie "powstał" jest sama wewnętrzna logiczna
                                      > sprzeczność stwierdzenia: "Świat powstał".

                                      Sądzę, że tu nie ma sprzeczności.


                                      >
                                      > Uznanie że Świat "powstał" wymaga poczynienia absurdalnego
                                      założenia
                                      > że Świata kiedyś (kiedy?) "nie było".

                                      Nawet jesli początek Świata był początkiem czasu, to Świat mógł
                                      powstać. Bóg, który istnieje poza czasem ,mógł stworzyć Świat.
                          • dritte_dame Życie, świadomość 02.08.09, 06:15
                            mimichniik napisała:

                            > dritte_dame napisała:
                            >
                            > > > To wyjaśnij.
                            > > >
                            > > [...]
                            > > >
                            > > > Wyjaśnij.
                            > > >
                            > >
                            > > Od tego są właściwe źródła naukowe.
                            >
                            > Ha,ha ! Wskaż źródła, które wyjaśniają ...


                            Powstanie życia jest wyjaśnialne przypadkowym powstaniem względnie
                            prostej chemicznej cząsteczki-replikatora a następnie stopniowym
                            wzrostem złożoności systemów samoreplikujących się wskutek działania
                            nieprzypadkowego ewolucyjnego mechanizmu selekcji naturalnej.

                            Świadomość to nic innego jak jedna z manifestacji procesów
                            elektrochemicznych w dostatecznie złożonych systemach nerwowych
                            zwierząt wyższych.

                            Dowodem na to jest fakt, że stan świadomości może się zmieniać (i
                            zmienia się) w wyniku zdarzeń zmieniających warunki zachodzenia tych
                            procesów w mózgu. Na przykład: w przypadku ludzi doznających
                            wypadkowych urazów, udarów (wylewów krwi do) mózgu, oraz w trakcie
                            chirurgicznych procedur operacyjnych przeprowadzanych na mózgu.

                            Świadomość "w ogóle" nie jest w świecie zwierzęcym czymś wyjątkowym.
                            Istnienie pewnego stopmnia świadomości, łącznie
                            ze "samoświadomością", czyli świadomością posiadania własnej
                            indywidualnej odrębności jednostkowej potwierdzają rozmaite
                            eksperymenty zoo-psycholgiczne (? jeśli to właściwa nazwa :)),
                            którym poddawane są nawet niekoniecznie inne ssaki naczelne ale też
                            na przykład - słonie.

                            Świadomość ludzka jest tu wyjątkowa jedynie w tym sensie że jest
                            rozwinięta w najwyższym znanym nam stopniu.

                            Ale nie stoi za tą najwyższą ludzką (w porównaniu z innymi ssakami)
                            świadomością żadana "nadprzyrodzona" przyczyna, podobnie jak nie
                            stoi żadna nadprzyrodzona przyczyna za najwyższa (w porównaniu z
                            innymi ssakami) zdolnością delfinów do poruszania się w wodzie.
                            • mimichniik Re: Życie, świadomość 03.08.09, 22:23
                              dritte_dame napisała:

                              >
                              > Powstanie życia jest wyjaśnialne

                              "Wyjaśnialne" :) To są póki co są to luźne hipotezy, dalekie od
                              dowodu, a nawet oszacowania prawdopodobieństwa takiego zdarzenia.

                              przypadkowym powstaniem względnie
                              > prostej chemicznej cząsteczki-replikatora a następnie stopniowym
                              > wzrostem złożoności systemów samoreplikujących się .

                              Nie wiadomo nawet czy owe cząstki powstały na Ziemi czy spadły z
                              kosmosu :)

                              >
                              > Świadomość to nic innego jak jedna z manifestacji procesów
                              > elektrochemicznych w dostatecznie złożonych systemach nerwowych
                              > zwierząt wyższych.

                              Jeśli świadomość jest cechą materii, to musi mieścić się w
                              pojedyńczym atomie.
                              Świadomość nie może być także wytworem pola el-m , choćby dlatego,
                              że byłaby bardzo wrażliwa na zewnętrzne pola el-m, czego nie
                              obserwujemy.


                              >
                              > Dowodem na to jest fakt, że stan świadomości może się zmieniać (i
                              > zmienia się) w wyniku zdarzeń zmieniających warunki zachodzenia
                              tych
                              > procesów w mózgu.

                              To jest tylko dowód na to, że mózg wpływa na świadomość w czasie
                              życia , ale świadomość na źródło pozamaterialne

                              W dodatku świadomość jest cechą ewolucyjnie zbędną. Więc
                              niewyjaśniony jest fakt, dlaczego ewolucja rozwijała ją przez 100
                              minionów lat.
                              • dritte_dame Re: Życie, świadomość 03.08.09, 23:59
                                mimichniik napisała:

                                > dritte_dame napisała:
                                >
                                > >
                                > > Powstanie życia jest wyjaśnialne
                                > przypadkowym powstaniem względnie
                                > > prostej chemicznej cząsteczki-replikatora a następnie stopniowym
                                > > wzrostem złożoności systemów samoreplikujących się .
                                >
                                > "Wyjaśnialne" :) To są póki co są to luźne hipotezy, dalekie od
                                > dowodu, a nawet oszacowania prawdopodobieństwa takiego zdarzenia.

                                Prawdopodobieństwo takiego zdarzenia jest wystarczające do tego żeby
                                ono zaszło przynajmniej raz w ogromnym czasie, który "nieożywiony"
                                układ fizyczny miał do dyspozycji.

                                Ponadto, pzmiętaj że nie ma czegoś takiego jak "dowód teorii
                                przyrodniczej".
                                Teoria przyrodnicza może być jedynie podtrzymana (kolejną obserwacją
                                zgodną z jej tezami) lub obalona (nawet jednym niewątpliwym
                                przykładem niezbicie jej tezom przeczącym).


                                > Nie wiadomo nawet czy owe cząstki powstały na Ziemi czy spadły z
                                > kosmosu :)

                                To nie ma znaczenia.


                                > > Świadomość to nic innego jak jedna z manifestacji procesów
                                > > elektrochemicznych w dostatecznie złożonych systemach nerwowych
                                > > zwierząt wyższych.
                                >
                                > Jeśli świadomość jest cechą materii

                                Nie jest.

                                > to musi mieścić się w pojedyńczym atomie.

                                Nie musi.


                                > Świadomość nie może być także wytworem pola el-m

                                Nie jest.


                                > > Dowodem na to jest fakt, że stan świadomości może się zmieniać
                                (i
                                > > zmienia się) w wyniku zdarzeń zmieniających warunki zachodzenia
                                > tych
                                > > procesów w mózgu.
                                >
                                > To jest tylko dowód na to, że mózg wpływa na świadomość w czasie
                                > życia ,

                                > ale świadomość na źródło pozamaterialne

                                Nie ma.
                                Dlatego że nic na to nie wskazuje.


                                > W dodatku świadomość jest cechą ewolucyjnie zbędną.

                                Nie jest.


                                > Więc
                                > niewyjaśniony jest fakt, dlaczego ewolucja rozwijała ją przez 100
                                > minionów lat.

                                Ewolucja nie "rozwijała ją przez 100 minionów lat".
                                Ewolucja nie działa celowo.
                                • mimichniik Re: Życie, świadomość 07.08.09, 21:13
                                  dritte_dame napisała:

                                  > Prawdopodobieństwo takiego zdarzenia jest wystarczające do tego
                                  żeby
                                  > ono zaszło przynajmniej raz w ogromnym czasie, który "nieożywiony"
                                  > układ fizyczny miał do dyspozycji.

                                  Podobnie można powiedzieć, że piramida Cheopsa mogła zbudować się
                                  sama - tu o tylko kwestia czasu :)
                                  Trzeba oszacować prawdopodobieństwo , że w określonych warunkach
                                  panujących na Ziemi , w ciągu 1 mld lat powstanie życie.

                                  >
                                  > Ponadto, pzmiętaj że nie ma czegoś takiego jak "dowód teorii
                                  > przyrodniczej".

                                  Jest - np. teoria grawitacji jest dowodem teorii , że ciała
                                  niebieskie poruszają się w wyniku sił grawitacji.

                                  > Teoria przyrodnicza może być jedynie podtrzymana (kolejną
                                  obserwacją
                                  > zgodną z jej tezami)

                                  Wtedy to nie jest teoria, tylko hipoteza.

                                  >
                                  > > Nie wiadomo nawet czy owe cząstki powstały na Ziemi czy spadły z
                                  > > kosmosu :)
                                  >
                                  > To nie ma znaczenia.

                                  Przeciwnie, ma podstawowe znaczenie jak powstał budulec do żywych
                                  organizmów. To zmienia prawdopodobieństwo procesu powstania życia.

                                  > >
                                  > > Jeśli świadomość jest cechą materii
                                  >
                                  > Nie jest.

                                  To czym jest ?

                                  >
                                  > > to musi mieścić się w pojedyńczym atomie.
                                  >
                                  > Nie musi.

                                  Dlaczego ?

                                  >
                                  >
                                  > > Świadomość nie może być także wytworem pola el-m
                                  >
                                  > Nie jest.

                                  Fakt :)

                                  >
                                  > > ale świadomość na źródło pozamaterialne
                                  >
                                  > Nie ma.
                                  > Dlatego że nic na to nie wskazuje.

                                  Przeciwnie - oprócz tego co napisałem wcześniej, wskazują na to
                                  takie zjawiska jak telepatia, jasnowidzenie, hipnoza, efekt placebo,
                                  autosugestia itp

                                  > > W dodatku świadomość jest cechą ewolucyjnie zbędną.
                                  >
                                  > Nie jest.

                                  A do czego jest potrzebna ?

                                  >
                                  >
                                  > Ewolucja nie "rozwijała ją przez 100 minionów lat".
                                  > Ewolucja nie działa celowo.

                                  Rozwijała ją 'niecelowo'
                              • lernakow Re: Życie, świadomość 04.08.09, 05:52
                                mimichniik napisała:

                                > Jeśli świadomość jest cechą materii, to musi mieścić się w
                                > pojedyńczym atomie.
                                >
                                Słyszałaś o strukturach? O synergii?
                                Świadomość oparta wyłącznie na materii może być poza jakimkolwiek atomem -
                                jeżeli jest wypadkową wzajemnych reakcji tych atomów. Świat jest dynamiczny, a
                                Ty pojmujesz go statycznie. Paradoksy statycznego pojmowania świata formułowali
                                już starożytni Grecy (np. w kwestii ruchu).
                                • mimichniik Re: Życie, świadomość 07.08.09, 20:46
                                  lernakow napisał:

                                  > mimichniik napisała:
                                  >
                                  > > Jeśli świadomość jest cechą materii, to musi mieścić się w
                                  > > pojedyńczym atomie.
                                  > >
                                  > Słyszałaś o strukturach? O synergii?

                                  Tak. Jeśli 1000 ludzi złapie się za ręce - nie staną się 1 bytem.
                                  Podobnie mózg nie jest bytem.

                                  > Świadomość oparta wyłącznie na materii może być poza jakimkolwiek
                                  atomem -
                                  > jeżeli jest wypadkową wzajemnych reakcji tych atomów.

                                  Cecha bytu nie może istnieć poza tym bytem - bo wtedy nie byłaby
                                  cechą , ale bytem.
                                  świadomość jest bytem- ale pozamaterialnym.

                                  • dritte_dame Re: Życie, świadomość 07.08.09, 20:53
                                    mimichniik napisała:

                                    > Cecha bytu nie może istnieć poza tym bytem

                                    Zgoda.
                                    Świadomość nie istnieje poza bytem.
                                    • mimichniik Re: Życie, świadomość 07.08.09, 21:17
                                      dritte_dame napisała:

                                      > mimichniik napisała:
                                      >
                                      > > Cecha bytu nie może istnieć poza tym bytem
                                      >
                                      > Zgoda.
                                      > Świadomość nie istnieje poza bytem.

                                      Bytami w świecie materialnym są tylko cząstki elementarne
                                      - więc w jakim bycie istnieje świadomość ?

                                  • lernakow Re: Życie, świadomość 09.08.09, 16:21
                                    mimichniik napisała:

                                    > Tak. Jeśli 1000 ludzi złapie się za ręce - nie staną się 1 bytem.
                                    > Podobnie mózg nie jest bytem.
                                    >
                                    Ale człowiek jest. Choć jest tysiącami molekuł, które złapały się za ręce.

                                    > Cecha bytu nie może istnieć poza tym bytem - bo wtedy
                                    > nie byłaby cechą , ale bytem.
                                    >
                                    Czy ja pisałem o cesze, czy o świadomości? O świadomości. To co Ty mi tu wyjeżdżasz z cechą? Skąd ona i gdzie?

                                    > świadomość jest bytem- ale pozamaterialnym.
                                    >
                                    Czyli jakim? Przeczuwam odpowiedź "duchowym", więc od razu proszę o rozwinięcie.
                                    • mimichniik Re: Życie, świadomość 11.08.09, 15:21
                                      lernakow napisał:

                                      > mimichniik napisała:
                                      >
                                      > > Tak. Jeśli 1000 ludzi złapie się za ręce - nie staną się 1 bytem.
                                      > > Podobnie mózg nie jest bytem.
                                      > >
                                      > Ale człowiek jest.

                                      Nie jest bytem materialnym - jest tylko układem materialnych cząstek.
                                      Być może bytem jest niematerialna dusza (źródło świadomości)


                                      > Czy ja pisałem o cesze, czy o świadomości? O świadomości. To co Ty
                                      mi tu wyjeżd
                                      > żasz z cechą? Skąd ona i gdzie?

                                      A więc czym jest świadomość, jeśli nie cechą bytu ?

                                      >
                                      > > świadomość jest bytem- ale pozamaterialnym.
                                      > >
                                      > Czyli jakim?

                                      Na to pytanie nauka nigdy nie da odpowiedzi, bo jest to poza jej
                                      zakresem.

                                      Mówiąc ściśle: świadomość jest cechą bytu pozamaterialnego.
                                      • lernakow Re: Życie, świadomość 11.08.09, 18:42
                                        mimichniik napisała:
                                        [człowiek]
                                        > Nie jest bytem materialnym - jest tylko układem materialnych cząstek.
                                        > Być może bytem jest niematerialna dusza (źródło świadomości)
                                        >
                                        Skąd pomysł, że dusza jest źródłem świadomości. Albo na początek, że w ogóle istnieje? Psy mają świadomość. Też mają duszę?

                                        > A więc czym jest świadomość, jeśli nie cechą bytu ?
                                        >
                                        Wypadkową procesów biochemicznych zachodzących w organizmach żywych.

                                        > Mówiąc ściśle: świadomość jest cechą bytu pozamaterialnego.
                                        >
                                        Słowo "ściśle" nabiera nowego wymiaru. Przed chwilą dowiedzieliśmy się, że jest to byt pozamaterialny, którego nauka nigdy nie pozna. Ale ma cechy! Nie wiadomo co ma niewiadomo coś.
                                        • alter-tego Re: Życie, świadomość 16.08.09, 21:43
                                          lernakow napisał:

                                          > Skąd pomysł, że dusza jest źródłem świadomości.

                                          Tak rozumiem duszę - a Ty ?

                                          Albo na początek, że w ogóle is
                                          > tnieje?

                                          Masz lepszy pomysł na wyjaśnienie źródła świadomości ?

                                          >Psy mają świadomość. Też mają duszę?

                                          Dobre pytanie. Tu oczywiście jesteśmy skazani na domysły. Myślę, że
                                          tak - ale nie musi to być dusza nieśmiertelna, tak jak ludzka.

                                          >
                                          > > A więc czym jest świadomość, jeśli nie cechą bytu ?
                                          > >
                                          > Wypadkową procesów biochemicznych zachodzących w organizmach
                                          żywych.

                                          No dobrze, ale ta "wypadkowa" jest bytem czy cechą bytu ? - bo tylko
                                          wtedy może istnieć.
                                          I co masz na myśli jako "wypadkową" ?

                                          >
                                          > > Mówiąc ściśle: świadomość jest cechą bytu
                                          pozamaterialnego.
                                          > >
                                          > Słowo "ściśle" nabiera nowego wymiaru. Przed chwilą dowiedzieliśmy
                                          się, że jest
                                          > to byt pozamaterialny, którego nauka nigdy nie pozna. Ale ma
                                          cechy! Nie wiadom
                                          > o co ma niewiadomo coś.

                                          Wiadomo coś :)
                                          >
                          • dritte_dame Nieśmiertelny rak 02.08.09, 06:38
                            mimichniik napisała:

                            > dritte_dame napisała:
                            >
                            > > > > > Jak wyjaśnisz 'cuda', np. cudowne uzdrowienia, niezrozu
                            > miałe dla medycyny ?
                            > > > >
                            > > > > Błędną diagnozą wyjściowego stanu pacjenta.
                            >
                            > Jeśli guz nowotworowy w 'cudowny' sposób zniknął, tzn że to nie
                            był nowotwór, tylko lekarzom sie wydawało ? :))


                            Skaczesz ze swoimi wnioskami w przód, w tył, i na boki, zamiast
                            rozumować metodycznie :)


                            Stwierdzono u pacjenta nowotwór.
                            Oraz lekarze zdiagnozowali stadium jego rozwoju jako "terminalne".
                            Ale - pacjent nie umarł a guz wszedł w fazę remisji.
                            Czyli - diagnoza stadium "terminalnego" okazała się błedna.
                            Czyli - lekarze się pomylili.

                            Pomylili się co do prognozy przyszłego stanu pacjenta i
                            niekoniecznie winna tej pomyłce jest ignorancja lekarzy lub ich
                            niekompetencja.
                            Równie dobrze winny tej pomyłce może być współczesny niedoskonały
                            stan wiedzy medycznej o mechanizmach powstawania i przebiegu chorób
                            nowotworowych.

                            Przyjmując że nastąpiła pomyłka diagnostyczna popełniona w wyniku
                            niedostatków naszej wiedzy - mamy okazję i motywację poszerzyć naszą
                            wiedzę przez drobiazgowe, wszechstronne i krytyczne badanie tego
                            właśnie przypadku medycznego, który wymknął się naszym
                            przewidywaniom.

                            Przyjmując że nastąpiło "cudowne uzdrowienie" - takiej motywacji nie
                            mamy, i okazję do poszerzenia naszej wiedzy ku pożytkowi przyszłych
                            pacjentów, tracimy.

                            Powyższe jest jednym z przykładów na to w jaki sposób działanie
                            pasożytniczej idei religijnej przynosi obiektywną szkodę jednostkom
                            i społeczności.



                            --
                            • mimichniik Re: Nieśmiertelny rak 03.08.09, 22:31

                              > > Jeśli guz nowotworowy w 'cudowny' sposób zniknął, tzn że to nie
                              > był nowotwór, tylko lekarzom sie wydawało ? :))
                              >
                              >
                              > Skaczesz ze swoimi wnioskami w przód, w tył, i na boki, zamiast
                              > rozumować metodycznie :)

                              Jeśli guz nowotworowy zniknął w sposób niezrozumiały dla medycyny,
                              to jak to wyjaśnisz ?

                              >
                              > Powyższe jest jednym z przykładów na to w jaki sposób działanie
                              > pasożytniczej idei religijnej przynosi obiektywną szkodę
                              jednostkom
                              > i społeczności.

                              Żyjesz w urojonym świecie swoich fobii. To pokazuje jak wirus
                              ateizmu niszczy inteligencję...
                              Religijni naukowcy szukają prawdy naukowej tak samo jak naukowcy
                              niereligijni.
                              • dritte_dame Re: Nieśmiertelny rak 04.08.09, 00:06
                                mimichniik napisała:

                                >
                                > > > Jeśli guz nowotworowy w 'cudowny' sposób zniknął, tzn że to
                                nie
                                > > był nowotwór, tylko lekarzom sie wydawało ? :))
                                > >
                                > >
                                > > Skaczesz ze swoimi wnioskami w przód, w tył, i na boki, zamiast
                                > > rozumować metodycznie :)
                                >
                                > Jeśli guz nowotworowy zniknął w sposób niezrozumiały dla medycyny,
                                > to jak to wyjaśnisz ?

                                Co mam wyjaśnić?
                                Dlaczego zniknął w sposób niezrozumiały dla medycyny?
                                • mimichniik Re: Nieśmiertelny rak 04.08.09, 22:58
                                  dritte_dame napisała:

                                  > Co mam wyjaśnić?
                                  > Dlaczego zniknął w sposób niezrozumiały dla medycyny?

                                  Tak.
                                  • dritte_dame Re: Nieśmiertelny rak 04.08.09, 23:32
                                    mimichniik napisała:

                                    > dritte_dame napisała:
                                    >
                                    > > Co mam wyjaśnić?
                                    > > Dlaczego zniknął w sposób niezrozumiały dla medycyny?
                                    >
                                    > Tak.

                                    Z tego samego powodu, z którego wczesną wiosną roku 1896 grudka rudy
                                    uranowej pozostawiona w pobliżu szczelnie zawiniętej w papier
                                    szklanej płyty fotograficznej spowodowała zaświetlenie tej płyty w
                                    sposób niezrozumiały dla fizyki.
                                    • mimichniik Re: Nieśmiertelny rak 09.08.09, 16:19
                                      dritte_dame napisała:

                                      > Z tego samego powodu, z którego wczesną wiosną roku 1896 grudka
                                      rudy
                                      > uranowej pozostawiona w pobliżu szczelnie zawiniętej w papier
                                      > szklanej płyty fotograficznej spowodowała zaświetlenie tej płyty w
                                      > sposób niezrozumiały dla fizyki.

                                      Tak, to jest możliwe wyjaśnienie - jakiś czynnik nieznany medycynie.
                                      Innym wyjaśnieniem jest ingerencja siły pozamaterialnej.
                                      Oba wyjaśnienia są racjonalne.
                                      Dopóki brak wyjaśnienia - jest to przesłanka przeciw ateizmowi.
                                      Podobnie sprawa ma się np ze stygmatami o.Pio.

                                      Byłoby ciekawe zbadanie jaki % przypadków "cudownego uzdrowienia"
                                      dotyczy chorych, którzy modlili się o wyzdrowienie.
                                      • dritte_dame Re: Nieśmiertelny rak 09.08.09, 19:47
                                        mimichniik napisała:

                                        > dritte_dame napisała:
                                        >
                                        > > Z tego samego powodu, z którego wczesną wiosną roku 1896 grudka
                                        > rudy
                                        > > uranowej pozostawiona w pobliżu szczelnie zawiniętej w papier
                                        > > szklanej płyty fotograficznej spowodowała zaświetlenie tej płyty
                                        w
                                        > > sposób niezrozumiały dla fizyki.
                                        >
                                        > Tak, to jest możliwe wyjaśnienie - jakiś czynnik nieznany
                                        medycynie.
                                        > Innym wyjaśnieniem jest ingerencja siły pozamaterialnej.
                                        > Oba wyjaśnienia są racjonalne.

                                        Nie.
                                        Z dwóch możliwych a sprzecznych ze sobą wyjaśnień, co do których
                                        nie mamy pewności które zachodzi, racjonalnym jest zawsze tylko
                                        jedno: to, które jest bardziej prawdopodobne.

                                        Wpływ czynnika dotychczas nieznanego medycynie jest nieporównanie
                                        bardziej prawdopodobny niż ingerencja siły pozamaterialnej.


                                        > Dopóki brak wyjaśnienia - jest to przesłanka przeciw ateizmowi.

                                        Nie chodzi o to czy coś przemawia przeciw ateizmowi tylko - czy coś
                                        świadczy na korzyść teizmu.

                                        Brak medycznego wyjaśnienia samoistnego zaniku guza rakowego nie
                                        jest
                                        przesłanką za teizmem.

                                        Zresztą - jeśli niewyjaśniony medycznie zanik raka miałby świadczyć
                                        za teizmem to co powiesz o niewyjaśnionym medycznie powstaniu
                                        raka?

                                        W końcu - znacznie więcej (prawie wszystkie) przypadki
                                        spontanicznego zapadnięcia na raka są nadal obecnie niewyjaśnialne
                                        medycznie (nieznana jest przyczyna zachorowania) a tylko nieliczne
                                        przypadki spontanicznego wyzdrowienia są podobnie niewyjaśnialne
                                        (ponieważ spontaniczne wyzdrowienie z raka jest w ogóle rzadkie).

                                        Czyli jak?
                                        Medyczna niewyjaśnialność prawie wszystkich znanych przypadków
                                        zachorowania na raka jest przesłanką za teizmem?


                                        > Podobnie sprawa ma się np ze stygmatami o.Pio.

                                        Ciekawym jest to, że medyczne "cuda" dzieją się wyłącznie w
                                        dziedzinach, w których wiedza medyczna jest jeszce słabo rozwinięta,
                                        metody diagnostyczne skomplikowane i niepewne albo tam, gdzie
                                        niezależna weryfikacja doniesienia jest wątpliwa.

                                        Lepiej zgłoś się do mnie z doniesieniem o medycznym cudzie gdy kilka
                                        niezależnych kolegiów lekarskich ogłosi że komuś niewątpliwie
                                        spontanicznie odrosła amputowana przed tygodniem powyżej kolana noga.


                                        > Byłoby ciekawe zbadanie jaki % przypadków "cudownego uzdrowienia"
                                        > dotyczy chorych, którzy modlili się o wyzdrowienie.

                                        Robiono niedawno podobne badania: grupy religijnych ochotników
                                        modliły się o zdrowie pacjentów przebywających w szpitalu.

                                        Okazał się, że pacjenci, którzy wiedzieli że się za nich modlą
                                        , nieco trudniej powracali do zdrowia niż pacjenci,
                                        którzy o tym nie wiedzieli.
                                        • a.giotto ????????????????????????? 10.08.09, 20:42
                                          dritte_dame napisała:

                                          > Wpływ czynnika dotychczas nieznanego medycynie jest nieporównanie
                                          > bardziej prawdopodobny niż ingerencja siły pozamaterialnej.

                                          jak to wyliczyłaś???????!!!!!!!!

                                          <zszokowany>
                                          • dritte_dame Re: ????????????????????????? 10.08.09, 20:54
                                            a.giotto napisał:

                                            > dritte_dame napisała:
                                            >
                                            > > Wpływ czynnika dotychczas nieznanego medycynie jest nieporównanie
                                            > > bardziej prawdopodobny niż ingerencja siły pozamaterialnej.
                                            >
                                            > jak to wyliczyłaś???????!!!!!!!!

                                            Zaobserwowałam.

                                            Na podstawie całej dotychczasowej historii rozwoju medycyny.
                                            • mimichniik Re: ????????????????????????? 11.08.09, 22:31
                                              dritte_dame napisała:

                                              > > > Wpływ czynnika dotychczas nieznanego medycynie jest
                                              nieporównanie
                                              > > > bardziej prawdopodobny niż ingerencja siły pozamaterialnej.
                                              > >
                                              > > jak to wyliczyłaś???????!!!!!!!!
                                              >
                                              > Zaobserwowałam.

                                              :)

                                              >
                                              > Na podstawie całej dotychczasowej historii rozwoju medycyny.

                                              Jeśli dobrze Cię rozumiem, to popełniasz błąd metodologiczny.
                                              W szkole uczyłaś się o 'zdarzeniach niezależnych'.
                                              Jeśli rzucając kostką ,10 razy wyrzucisz '6', to nie znaczy ,że za
                                              11 razem wyrzucenie '6' jest bardziej prowdopodobne niż '2'.
                                        • mimichniik Re: Nieśmiertelny rak 11.08.09, 15:58
                                          dritte_dame napisała:

                                          > Z dwóch możliwych a sprzecznych ze sobą wyjaśnień, co do których
                                          > nie mamy pewności które zachodzi, racjonalnym jest zawsze tylko
                                          > jedno: to, które jest bardziej prawdopodobne.

                                          Nie . Po 1. Jak określisz to prawdopodobieństwo ?
                                          Po 2. Wyjaśnienie bardziej prawdopodonbe wcale nie musi być
                                          prawdziwe.

                                          >
                                          > Wpływ czynnika dotychczas nieznanego medycynie jest nieporównanie
                                          > bardziej prawdopodobny niż ingerencja siły pozamaterialnej.

                                          Jak to obliczyłaś ? :)

                                          > > Dopóki brak wyjaśnienia - jest to przesłanka przeciw ateizmowi.
                                          >
                                          > Nie chodzi o to czy coś przemawia przeciw ateizmowi

                                          Chodzi, bo w tym wątku rozmawiamy o ateiźmie.

                                          >
                                          > Brak medycznego wyjaśnienia samoistnego zaniku guza rakowego
                                          nie
                                          > jest
                                          przesłanką za teizmem.

                                          Dodam: jeśli istnieje korelacja między wyleczeniem, a religijną
                                          postawą chorego.

                                          >
                                          > Zresztą - jeśli niewyjaśniony medycznie zanik raka miałby
                                          świadczyć
                                          > za teizmem to co powiesz o niewyjaśnionym medycznie powstaniu

                                          > raka?

                                          To zależy czy można go powiązać logicznie religią.

                                          >
                                          > W końcu - znacznie więcej (prawie wszystkie) przypadki
                                          > spontanicznego zapadnięcia na raka są nadal obecnie niewyjaśnialne
                                          > medycznie (nieznana jest przyczyna zachorowania)

                                          Prawie wszystkie ? Medycyna zna wiele czynników rakotwórczych.

                                          > > Podobnie sprawa ma się np ze stygmatami o.Pio.
                                          >
                                          > Ciekawym jest to, że medyczne "cuda" dzieją się wyłącznie w
                                          > dziedzinach, w których wiedza medyczna jest jeszce słabo
                                          rozwinięta,
                                          > metody diagnostyczne skomplikowane i niepewne

                                          Uważasz, że to dotyczy stygmatów ?

                                          albo tam, gdzie
                                          > niezależna weryfikacja doniesienia jest wątpliwa.

                                          Niezależni lekarze badali stygmaty o.Pio i nie potrafili ich
                                          wyjaśnić na gruncie wiedzy medycznej.

                                          > Robiono niedawno podobne badania: grupy religijnych ochotników
                                          > modliły się o zdrowie pacjentów przebywających w szpitalu.
                                          >
                                          > Okazał się, że pacjenci, którzy wiedzieli że się za nich modlą
                                          >
                                          , nieco trudniej powracali do zdrowia niż pacjenci,
                                          > którzy o tym nie wiedzieli.
                                          >

                                          Tu podstawowa jest postawa religijna samych chorych. Poza tym nie
                                          wiadomo czy ich stan chorobowy był porównywalny.
                  • kolter-one Re: masz rację: dla wiary nie ma! 31.07.09, 08:39
                    mimichniik napisała:

                    > Ależ są przesłanki - np. czy potrafisz wyjaśnić powstanie świata ,
                    > życia , świadomości bez odwołania się do Boga ?

                    Ty potrafisz zrozumieć to ze Biblia mówi o 6 tys lat życia człowieka na ziemi a
                    nauka bez problemu udowadnia kilkaset tysięcy lat istot już podobnych do ludzi ??

                    > Jak wyjaśnisz 'cuda', np. cudowne uzdrowienia, niezrozumiałe dla
                    > medycyny ?

                    To nie cuda a po prostu ludzka chęć przeżycia !!
                    • mimichniik Re: masz rację: dla wiary nie ma! 01.08.09, 15:50
                      kolter-one napisał:

                      > Ty potrafisz zrozumieć to ze Biblia mówi o 6 tys lat życia
                      człowieka na ziemi

                      Ja piszę o Bogu ,nie o Biblii. Jeśli Ty interpretujesz Biblię
                      jak "mały Jasio" (tzn literalnie - tak jak świadkowie Jehowy i Żydzi)
                      to już twój problem.

                      >
                      > > Jak wyjaśnisz 'cuda', np. cudowne uzdrowienia, niezrozumiałe dla
                      > > medycyny ?
                      >
                      > To nie cuda a po prostu ludzka chęć przeżycia !!

                      Niechcący przyznałeś, że to Duch rządzi Materią :)
                      • Gość: DSD Re: masz rację: dla wiary nie ma! IP: 144.92.199.* 01.08.09, 16:33
                        > Ja piszę o Bogu ,nie o Biblii. Jeśli Ty interpretujesz Biblię
                        > jak "mały Jasio" (tzn literalnie - tak jak świadkowie Jehowy i
                        Żydzi)
                        > to już twój problem.

                        No zesz, to 'Nie cudzoloz' tez mozna zinterpretowac nieliteralnie?
                        • mimichniik Re: masz rację: dla wiary nie ma! 03.08.09, 19:27
                          Gość portalu: DSD napisał(a):

                          > > Ja piszę o Bogu ,nie o Biblii. Jeśli Ty interpretujesz Biblię
                          > > jak "mały Jasio" (tzn literalnie - tak jak świadkowie Jehowy i
                          > Żydzi)
                          > > to już twój problem.
                          >
                          > No zesz, to 'Nie cudzoloz' tez mozna zinterpretowac nieliteralnie?
                        • mimichniik Re: masz rację: dla wiary nie ma! 03.08.09, 19:29
                          Gość portalu: DSD napisał(a):

                          > > Ja piszę o Bogu ,nie o Biblii. Jeśli Ty interpretujesz Biblię
                          > > jak "mały Jasio" (tzn literalnie - tak jak świadkowie Jehowy i
                          > Żydzi)
                          > > to już twój problem.
                          >
                          > No zesz, to 'Nie cudzoloz' tez mozna zinterpretowac nieliteralnie?

                          Są rzeczy ,które trzeba rozumieć dosłownie. Jak je poznać ? Trzeba
                          czytać Rozumem i Sercem .
                          • Gość: DSD Re: masz rację: dla wiary nie ma! IP: 144.92.199.* 05.08.09, 23:41
                            > Są rzeczy ,które trzeba rozumieć dosłownie. Jak je poznać ? Trzeba
                            > czytać Rozumem i Sercem .

                            No to wlasnie Rozum mowi niektorym ludziom ze prawie niczego w
                            Biblii nie mozna rozumiec doslownie.
                            • mimichniik Re: masz rację: dla wiary nie ma! 06.08.09, 20:32
                              Gość portalu: DSD napisał(a):

                              > > Są rzeczy ,które trzeba rozumieć dosłownie. Jak je poznać ?
                              Trzeba
                              > > czytać Rozumem i Sercem .
                              >
                              > No to wlasnie Rozum mowi niektorym ludziom ze prawie niczego w
                              > Biblii nie mozna rozumiec doslownie.

                              Może brak im Serca ? :)
                              • Gość: DSD Re: masz rację: dla wiary nie ma! IP: 144.92.199.* 06.08.09, 21:18
                                A innym brak rozumu.
                • mimichniik Re: masz rację: dla wiary nie ma! 01.08.09, 15:34
                  truten.zenobi napisał:

                  > wiara zwykle jest irracjonalna

                  Nauka też jest oparta na wierze a-priori (w światopogląd materialny)

                  • Gość: DSD Re: masz rację: dla wiary nie ma! IP: 144.92.199.* 01.08.09, 16:35
                    Nauka jest co najwyzej oparta na wierze w realnosc swiata (co jest
                    zreszta fundamentem rowniez np. tomizmu) i w to ze ten swiat mozemy
                    badac. Jesli wyniki badan sugeruja istnienie rzeczy takich jak pole
                    magnetyczne, to zakladamy ze one istnieja, mimo tego ze nie mozemy
                    ich bezposrednio dotknac, zobaczyc, uslyszec czy powachac.
                    • mimichniik Re: masz rację: dla wiary nie ma! 03.08.09, 19:37
                      Gość portalu: DSD napisał(a):

                      > Nauka jest co najwyzej oparta na wierze w realnosc swiata

                      Nie tylko. Realność świata materialnego to zabobon. Świat nie jest
                      bytem.
                      Ponadto nauka jest oparta na przesądzie o braku ingerencji
                      pozamaterialnej.

                      i w to ze ten swiat mozemy
                      > badac.

                      Jest to przesąd o powtarzalności zjawisk, wynikający z przesądu o
                      braku ingerencji Ducha.

                      • Gość: DSD Re: masz rację: dla wiary nie ma! IP: 144.92.199.* 04.08.09, 02:52
                        > Realność świata materialnego to zabobon. Świat nie jest bytem.

                        Realnosc noza ktory ktos wbija Ci w plecy to tez zabobon? Ten noz
                        nie jest bytem?

                        > Jest to przesąd o powtarzalności zjawisk, wynikający z przesądu o
                        > braku ingerencji Ducha.

                        No tak, jedzac zupe nie masz pewnosci czy zupa zachowa sie w sposob
                        powtarzalny, czy moze dzisiaj wyskoczy z talerza i zacznie Cie
                        dusic. Widze ze moje zycie jest wyjatkowo nudne.
                        • mimichniik Re: masz rację: dla wiary nie ma! 07.08.09, 20:49
                          Gość portalu: DSD napisał(a):

                          > > Realność świata materialnego to zabobon. Świat nie jest bytem.
                          >
                          > Realnosc noza ktory ktos wbija Ci w plecy to tez zabobon? Ten noz
                          > nie jest bytem?

                          Jest przejawem bytu pozamaterialnego, którego nauka nie jest w
                          stanie poznać.

                          >
                          > > Jest to przesąd o powtarzalności zjawisk, wynikający z przesądu
                          o
                          > > braku ingerencji Ducha.
                          >
                          > No tak, jedzac zupe nie masz pewnosci czy zupa zachowa sie w
                          sposob
                          > powtarzalny, czy moze dzisiaj wyskoczy z talerza i zacznie Cie
                          > dusic.

                          Spokojnie :) Ta ingerencja jest b. rzadka i bardziej sensowna niż
                          myślisz :)
      • truten.zenobi ateizm to nie antyklerykalizm 30.07.09, 13:19
        > Dziecinada, nic więcej. Zdecydowana większość tzw ateistów to
        antyklerykałki

        masz rację nie należy utożsamiać antyklerykalizmu z ateizmem
        zresztą ateista na polu polityki/filozofii/nauki może być w zyciu
        prywatnym osobą jak najbardzie wierzącą, ale pewnie to jest
        całkowicie niezrozumiałe dla fanatyków róznej masci....

        tak więc nie dziw się temu bo to naprawdę dwa rózne pojęcia
        • access_direct Re: ateizm to nie antyklerykalizm 30.07.09, 13:46
          truten.zenobi napisał:

          > > Dziecinada, nic więcej. Zdecydowana większość tzw ateistów to
          > antyklerykałki
          >
          > masz rację nie należy utożsamiać antyklerykalizmu z ateizmem
          > zresztą ateista na polu polityki/filozofii/nauki może być w zyciu
          > prywatnym osobą jak najbardzie wierzącą, ale pewnie to jest
          > całkowicie niezrozumiałe dla fanatyków róznej masci....

          Zapewniam cię, że można być katolikiem i w świecie polityki/filozofii/nauki i
          nie kierowac się wiarą. Udaje sie to wielu wybitnym naukowcom. I zapewne o to ci
          chodziło. Tylko zamiast napisać, że przekonania światopoglądowe nie powinny mieć
          wpływu na dokonania w wyżej wymienionych działalnościach, stosujesz bełkotliwy
          chwyt o ateizmie w nauce, filozofii czy polityce. I jeszcze okrasić to głupawką
          w rodzaju, że fanatyk tego nie zrozumie...śmiechu warte.
          • truten.zenobi nie udawaj że wiesz o co mi choziło... 30.07.09, 15:39
            > Zapewniam cię, że można być katolikiem i w świecie
            polityki/filozofii/nauki i
            > nie kierowac się wiarą. Udaje sie to wielu wybitnym naukowcom.

            sam sobie przeczysz! oczywiście można byuć wybitnym filozofem gdyż
            tu wiara może byc traktowana jako równowazny element poznania, ale
            już w nauce czy polityce jest poważnym ograniczeniem.

            można opowiadać bajki o "...przekonania światopoglądowe nie powinny
            mieć wpływu na dokonania w.." ale powiedzmy sobie szczerze jesli
            czyjaś wiara jest tak silna że nie potrafi ją oddzielić od innych
            swer swojego rzycia to zawsze będzie istniało powiązanie wiary z tym
            co robi co oczywiście jest szkodliwe zaróno w polityce jak i w nauce.
            z oczywistych wzgledów pomijam tu nawet przypadki fanatyzmu czy
            wykorzystania religii do celów polityczno gospodarczych...

            pomijam też to że organizacje religijne oczekują od swoich członków
            akcentowania swojej wiary (a może i "wiary" bo wszak często li tylko
            o pozory chodzi) na każdym kroku...wiec w jaki sposób katolik moze
            być obiektywny w polityce czy nauce???

            tak więc tylko osoba wierzaca przekonana o "awyznaniowej" naturze
            nauki, o tym że polityka ma słuzyc ludziom a nie Bogu czy
            organizacjiom uzurpującym sobie prawo mówienia w Jego imieniu moze
            być wybitnym naukowcem lub politykiem.

            ps1. na mnie nie robi wrażenia odpisywanie pod róznymi nick'ami tak
            więc mozesz pisać pod jednym! :P
            ps2. jeśli czegoś nie rozumiesz to wcale nie oznacze że to jest
            bełkot, głupie itp.
            • access_direct Re: nie udawaj że wiesz o co mi choziło... 30.07.09, 17:09
              truten.zenobi napisał:

              Zapewniam cię, że można być katolikiem i w świecie polityki/filozofii
              /nauki i nie kierowac się wiarą. Udaje sie to wielu wybitnym naukowcom.

              >
              można opowiadać bajki o "...przekonania światopoglądowe nie powinny
              mieć wpływu na dokonania w.." ale powiedzmy sobie szczerze jesli
              czyjaś wiara jest tak silna że nie potrafi ją oddzielić od innych
              swer swojego rzycia to zawsze będzie istniało powiązanie wiary z tym co robi co
              oczywiście jest szkodliwe zaróno w polityce jak i w nauce.

              Większość naukowców potrafi oddzielić "swery swojego rzycia'. Byc może nie
              spotkałeś naukowców w swoim życiu i dlatego klepiesz androny. I klepiesz
              farmazony rodem z magla.

              pomijam też to że organizacje religijne oczekują od swoich członków
              akcentowania swojej wiary (a może i "wiary" bo wszak często li tylko o pozory
              chodzi) na każdym kroku...


              Kolejna bzdura! Jesli nawet tego typu incydenty miały miejsce, a szczerze w to
              wątpię, to to są nadal tylko incydenty.

              wiec w jaki sposób katolik moze
              być obiektywny w polityce czy nauce???


              W oczywisty sposób. Inaczej nie zasługuje na miano naukowca.

              >
              tak więc tylko osoba wierzaca przekonana o "awyznaniowej" naturze
              nauki, o tym że polityka ma słuzyc ludziom a nie Bogu czy
              organizacjiom uzurpującym sobie prawo mówienia w Jego imieniu moze
              być wybitnym naukowcem lub politykiem.

              Kolejna bzdura!
              O tym, jakiej rangi jest naukowiec decydują jego dokonania, twórczość,
              osiągnięcia naukowe i masę innych kryteriów z których żaden nie nosi miana
              'awyznaniowość'.
              >
              ps1. na mnie nie robi wrażenia odpisywanie pod róznymi nick'ami tak
              więc mozesz pisać pod jednym! :P

              Kolejna bzdura.
              Piszę tylko i wyłącznie pod swoim nickiem. Pisałem dotychczas bez logowania, ale
              wczoraj jakiś dowcipniś redagował posty pożyczając sobie mój ukochany nick
              access. Dlatego też się loguję. To, że ktoś pisze w podobnym tonie, nie oznacza,
              że bawię się w klonowanie, jak byś, tylko że istnieją osoby, które mają odmienne
              zdanie od ciebie.

              ps2. jeśli czegoś nie rozumiesz to wcale nie oznacze że to jest
              bełkot, głupie itp.


              Rozumiem i dlatego obiektywnie oceniam jako bełkot, bo jest nielogiczne,
              niezgodne z faktami, czy z nauką.
              • truten.zenobi Re: nie udawaj że wiesz o co mi choziło... 30.07.09, 22:04
                masz rację że o randze naukowca decydują osiągnięcia ale jakie może mieć osiągnięcia ktoś kto nie stara się poznać siata jaki jest ale
                stara się poznać" zamysł Boga", jakie może mieć osiągnięcia jeśli boi
                się formułować wnioski by nie popełnić grzechu, by nie szerzyć herezji albo bluźnić, który ma z góry określoną wizję świata???

                jak można coś naprawdę wartościowego osiągnąć mając na wstępie tak
                wielkie samoograniczenia?

                np. wielkie osiągnięcia (europejskiej) nauki to w dużej mierze
                przełamywanie dogmatów i tabu. często było to "odkrywanie" rzeczy
                znanych ludzkości wieki temu...

                > pomijam też to że organizacje religijne oczekują od swoich
                członków
                > akcentowania swojej wiary (a może i "wiary" bo wszak często li
                tylko o pozory
                > chodzi) na każdym kroku...
                >

                >
                > Kolejna bzdura! Jesli nawet tego typu incydenty miały miejsce, a
                szczerze w to
                > wątpię, to to są nadal tylko incydenty.

                jasne to tyko incydenty ... wpływ KK na stanowione prawo, politykę,
                edukację, badania... to tylko incydenty... powiem więcej to jeden
                gigantyczny incydent a zwie się go państwo wyznaniowe!!!

                > wiec w jaki sposób katolik moze
                > być obiektywny w polityce czy nauce???

                >
                > W oczywisty sposób. Inaczej nie zasługuje na miano naukowca.

                Z tym się oczywiście zgadzam...

                > Piszę tylko i wyłącznie pod swoim nickiem.
                ale dziwnym zbiegiem okoliczności masz styl wypowiedzi zbliżony do mimichniik'a i jeszcze go kojarzę z paroma innymi dyskusjami ... ale
                jakoś nie z Twoim nickiem...

                oczywiście nie chodzi mi o poglądy gdyż te z oczywistych względów moga być zbieżne

                > Rozumiem i dlatego obiektywnie
                z tego co piszesz raczej nie wynika żebyś rozumiał... np. Twoja wizja
                ateisty jest czysto "kościółkowa" tj taka xix wieczna, nie
                dostrzegasz znacznej różnorodności filozofii ateistycznych, jej
                rozwoju, itp...
                obiektywizm wymaga umiejętności wzniesienia się ponad swój punkt
                widzenia... jesteś tylko mocno zadufany jeśli myślisz że to
                potrafisz...
                • chwila.pl Światopogląd naukowca 31.07.09, 10:49
                  Pozwól, że włączę się do Waszej dyskusji.
                  Wszelkiego typu próby generalizowania pozbawione są sensu. I prowadzą na
                  manowce. Świat nauki rządzi się swoimi prawami, w których światopogląd naukowca
                  jest najmniej istotny. Nie ma żadnego znaczenia np w matematyce, fizyce, chemii,
                  astronomii, informatyce i w wielu wielu innych dziedzinach. Swoje spostrzeżenia
                  skupiasz na wybranych dziedzinach i transponujesz na pozostałe, co prowadzi w
                  konsekwencji do kontrowersyjnych wniosków. Koncentrujesz swoja uwagę na prawie,
                  polityce i edukacji. Nie odmawiając tym dziedzinom wiedzy pierwiastka nauki, to
                  jednak rządzą się one innymi prawami od pozostałych dziedzin nauki. I tu może
                  zachodzić i najczęściej zachodzi ingerencja KK i tu można mówić o wpływie
                  światopoglądu na ich postać. Ale też tu zachodzi zjawisko kontrastu między
                  dokonaniami naukowymi a faktycznym wykorzystaniem owych dokonań i selekcji
                  materiału naukowego. Nie pomijałabym i tego aspektu sprawy. Naukowiec rzadko
                  kiedy ma realny wpływ na to, w jaki sposób jego prace zostaną zrealizowane i czy
                  w ogóle zostaną zrealizowane. O tym decydują inne czynniki, zwane w skrócie
                  decydentami.

                  Mam tez nadzieję, że nie uraczysz mnie bezsensownymi zarzutami, jak
                  Accessa_direct, a będącymi niczym więcej jak insynuacjami w rodzaju:

                  Rozumiem i dlatego obiektywnie z tego co piszesz raczej nie wynika żebyś
                  rozumiał... np. Twoja wizja ateisty jest czysto "kościółkowa" tj taka xix
                  wieczna, nie dostrzegasz znacznej różnorodności filozofii ateistycznych, jej
                  rozwoju, itp...
                  obiektywizm wymaga umiejętności wzniesienia się ponad swój punkt
                  widzenia... jesteś tylko mocno zadufany jeśli myślisz że to
                  potrafisz...


                  Byłabym wdzięczna, gdybyś podał na jakiej podstawie formułujesz te zarzuty? A
                  zwłaszcza o braku wiedzy na temat ateizmu? Miałeś taki sen?

                  • truten.zenobi Re: Światopogląd naukowca 31.07.09, 13:58
                    "punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia"
                    w przypadku osoby wierzacej która świadomie i celowo traktuje wiarę
                    jako punkt odniesienia dla każdej dziedziny swego życia trudno o
                    obiektywizm. trudno też czasami pogodzić sprzeczne cele i
                    oczekiwania.

                    tak więc nawet jeśli taka osoba posiada duży potencjał intelektualny
                    to jest on ograniczony. zresztą pewnie podobnie możemy mówić o
                    wpływie róznych ideologii czy bezkrytyczne przyjmowanie osiągnięć
                    innych naukowców - autorytetów naukowych..

                    > ... Świat nauki rządzi się swoimi prawami, ...
                    Oczywiście! jedyne religia/ideologia może szkodzić nauce to popzez
                    presję społeczną a nie poprzez postawy jednostek.
                    ale moje twierdzenia własnie odnoszą się odo jednostek! a w zasadzie
                    do tego że by "coś więcej osiągnąć" nie mozna już na samym wstępie
                    się (samo)ograniczać.

                    Koncentrujesz swoja uwagę na prawie
                    > ,
                    > polityce i edukacji.

                    nie chodziło mi o politykę jako o naukę ale jako formę sprawowania
                    władzy... a jej ocenę z punktu jednostki, przypadkowej osoby
                    podlegającej tej władzy..

                    jakie są skutki sprawowania władzy przez osoby pod wpływem jakiejś
                    religii? weźmy na przykaład polskę... mamy restrykcyjną ustawę
                    antyaborcyjną, konkordat, państwo wspierające finansowo KK i fatalne
                    rozwiązania jeśli chodzi o edukację, bezpieczeństwo, gospodarkę,
                    służbę zdrowia i ubezpieczenia społeczne...

                    tak więc wracając do pierwszej mojej wypowiedzi
                    forum.gazeta.pl/forum/w,29,98423662,98448778,ateizm_to_nie_antyklerykalizm.html
                    dopiero zaakceprtowanie tego że polityka/nakuka moze obyć się bez
                    (koncepcji) Boga (czy innych ideologi) pozwala na obiektywizm.
                    jak dla mnie nie jest to całkowicie sprzeczne z tym że taka osoba w
                    życiu "prywatnym" może być wierząca..
                    dostrzegam też sporą różnicę pomiędzy zaakceptowaniem neutralności
                    światopoglądowej a dążeniem do niej

                    taka akceptacja jest niczym innym jak jakąś formą ateizmu aczkolwiek
                    ograniczona do jednej dziedziny.
                    • chwila.pl Re: Światopogląd naukowca 31.07.09, 15:01
                      truten.zenobi napisał:

                      > "punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia"
                      > w przypadku osoby wierzacej która świadomie i celowo traktuje wiarę
                      > jako punkt odniesienia dla każdej dziedziny swego życia trudno o
                      > obiektywizm. trudno też czasami pogodzić sprzeczne cele i
                      > oczekiwania.
                      >
                      > tak więc nawet jeśli taka osoba posiada duży potencjał intelektualny
                      > to jest on ograniczony. zresztą pewnie podobnie możemy mówić o
                      > wpływie róznych ideologii czy bezkrytyczne przyjmowanie osiągnięć
                      > innych naukowców - autorytetów naukowych..

                      Obiektywizm, to cecha, którą powinien się posługiwać każdy człowiek niezależnie
                      od światopoglądu. Zakładanie, że naukowcy traktują wiarę jako swój priorytet w
                      pracy jest tylko hipotezą, do której masz prawo, ale nie ma to odzwierciedlenia
                      w praktyce, a jeśli zdarzają się takie przypadki, to są to przypadki
                      odosobnione. Może ty masz dostęp do danych, które potwierdzają Twoją hipotezę.
                      Jeśli tak, chętnie je poznam.

                      > > Koncentrujesz swoja uwagę na prawie
                      > > polityce i edukacji.
                      >
                      > nie chodziło mi o politykę jako o naukę ale jako formę sprawowania
                      > władzy...

                      Czyli odbiegasz od tematu. Oceniamy naukowców, nie polityków.

                      • truten.zenobi Re: Światopogląd naukowca 31.07.09, 19:54
                        jest tylko hipotezą, do której masz prawo, ale nie ma to
                        odzwierciedlenia
                        > w praktyce,

                        możemy przedyskutowac to na podstawie badań prenatalnych, nad
                        komurkami macierzystymi, klonowaniem, ... teori ewolucji?

                        > Czyli odbiegasz od tematu. Oceniamy naukowców, nie polityków.
                        w swojej wypowiedzi odniosłem się do tych dwóch grup oczywiście
                        możemy się ograniczyć do dyskusji o naukowcach...
                    • mimichniik Re: Światopogląd naukowca 01.08.09, 16:08
                      truten.zenobi napisał:

                      > w przypadku osoby wierzacej która świadomie i celowo traktuje
                      wiarę
                      > jako punkt odniesienia dla każdej dziedziny swego życia trudno o
                      > obiektywizm. trudno też czasami pogodzić sprzeczne cele i
                      > oczekiwania.
                      >
                      > tak więc nawet jeśli taka osoba posiada duży potencjał
                      intelektualny
                      > to jest on ograniczony.

                      Znów opowiadasz swoje bajki :)

                      > jedyne religia może szkodzić nauce to popzez
                      > presję społeczną a nie poprzez postawy jednostek.
                      > by "coś więcej osiągnąć" nie mozna już na samym wstępie
                      > się (samo)ograniczać.

                      Jakiej przykłady z ostatnich 100 lat ?




                      > dopiero zaakceprtowanie tego że polityka/nakuka moze obyć się bez
                      > (koncepcji) Boga (czy innych ideologi) pozwala na obiektywizm.

                      Ależ to jest założenie subiektywne i nieracjonalne !


                      • tlenek_wegla Re: Światopogląd naukowca 06.08.09, 00:26
                        Klonowanie, komorki macierzyste, in vitro, genetyka, ewolucjonizm, mechanika
                        kwantowa... kazdy na swouim poletku znajdzie przyklady dziedzin, ktore byly
                        rozwijane z wielkim trudem wbrew kosciolowi, lub posiadaja w systemach prawnych
                        panstw obostrzenia, ktorych zrodlo tkwi w religii.
                        • mimichniik Re: Światopogląd naukowca 06.08.09, 20:35
                          tlenek_wegla napisał:

                          > Klonowanie, komorki macierzyste, in vitro, genetyka,

                          Tu chodzi o godność człowieka.

                          ewolucjonizm, mechanika
                          > kwantowa...

                          Jakieś przykłady ?

                          • kolter-one Re: Światopogląd naukowca 06.08.09, 21:12
                            mimichniik napisała:

                            > tlenek_wegla napisał:
                            >
                            > > Klonowanie, komorki macierzyste, in vitro, genetyka,
                            >
                            > Tu chodzi o godność człowieka.

                            To co w kondomie to tez człowiek ?
                            • mimichniik Re: Światopogląd naukowca 09.08.09, 15:31
                              kolter-one napisał:

                              > mimichniik napisała:
                              >
                              > > tlenek_wegla napisał:
                              > >
                              > > > Klonowanie, komorki macierzyste, in vitro, genetyka,
                              > >
                              > > Tu chodzi o godność człowieka.
                              >
                              > To co w kondomie to tez człowiek ?

                              A jak to się ma do tematu ?
                              • yoki-oki Re: Światopogląd naukowca 09.08.09, 15:52
                                mimichniik napisała:

                                > > To co w kondomie to tez człowiek ?
                                >
                                > A jak to się ma do tematu ?

                                Skoro watykan kosztem zdrowia milionów np Afrykańczyków walczy z kondomami to
                                chyba ma !! no chyba ze księża tak zwalczają gumki bo wiedzą ze seks w gumie to
                                nie to samo co na żywca ::))
                                • mimichniik Re: Światopogląd naukowca 11.08.09, 12:34
                                  yoki-oki napisał:

                                  > Skoro watykan kosztem zdrowia milionów np Afrykańczyków walczy z
                                  kondomami

                                  Jołki-połki ! Uganda, która propaguje zasady Kościoła (wierność,
                                  wstrzemięźliwość) ma najlepsze wyniki w walce z Aids i in chorobami
                                  wenerycznymi.
                                  W krajach, które postawiły na kondomy - Aids rozwija się 'że hej'!

                                  Dopadł Cię wirus ateizmu (zakłóca procesy myślowe ) ? :)
                              • kolter-one Re: Światopogląd naukowca 09.08.09, 16:02
                                mimichniik napisała:

                                > A jak to się ma do tematu

                                Obsesja na punkcie kondomów to nie forma ratowania życia ?
                                • mimichniik Re: Światopogląd naukowca 11.08.09, 15:13
                                  kolter-one napisał:
                                  >
                                  > Obsesja na punkcie kondomów to nie forma ratowania życia ?

                                  Nadal nie rozumiem jak 'zawartość kondoma' ma się do godności osoby
                                  ludzkiej.
                                  • kolter-one Re: Światopogląd naukowca 11.08.09, 18:07
                                    mimichniik napisała:

                                    > kolter-one napisał:
                                    > >
                                    > > Obsesja na punkcie kondomów to nie forma ratowania życia ?
                                    >
                                    > Nadal nie rozumiem jak 'zawartość kondoma' ma się do godności osoby
                                    > ludzkiej.

                                    To ty mi powiedz skąd u twoich przywódców religijnych, obsesje na temat kondomów ?
                                    • alter-tego Re: Światopogląd naukowca 16.08.09, 21:53
                                      kolter-one napisał:

                                      > mimichniik napisała:
                                      >
                                      > > kolter-one napisał:
                                      > > >
                                      > > > Obsesja na punkcie kondomów to nie forma ratowania życia ?
                                      > >
                                      > > Nadal nie rozumiem jak 'zawartość kondoma' ma się do godności
                                      osoby
                                      > > ludzkiej.
                                      >
                                      > To ty mi powiedz skąd u twoich przywódców religijnych, obsesje na
                                      temat kondomó
                                      > w ?

                                      Kondom, a jego zawartość to dwie różne rzeczy, więc nie zmieniaj
                                      tematu :)
                  • truten.zenobi Re: Światopogląd naukowca 31.07.09, 14:18
                    ps

                    > Mam tez nadzieję, że nie uraczysz mnie bezsensownymi zarzutami

                    w stosunku do Accessa_direct raczej miały sens

                    > Byłabym wdzięczna, gdybyś podał na jakiej podstawie formułujesz te
                    zarzuty

                    ateizm to nie jedna koncepcja oparta na prostej negacji istnienia
                    Boga. wypowiedzi AD opierały się właśnie na tym, na traktowaniu
                    ateizmu jako wiary w nieistnienie Boga czyli prostej kategorycznej
                    negacji - inne koncepcje nie są mu jakby znane...
                    mi to przypomina coś co zwykle można usłyszeć na temat ateizmu w KK.

                    co do obiektywizmu to chyba nie musze pisać dzlaczego tak go oceniam?

                    > Miałeś taki sen?
                    nie! nie liczę na objawienia we śnie! jest mi naprawdę przykro że
                    tak mnie oceniasz!
                    ale wystarczy trochę poczytać by móc ocenić jaką ktoś ma wiedzę na
                    dany temat..
                    • chwila.pl Re: Światopogląd naukowca 31.07.09, 15:12
                      truten.zenobi napisał:

                      > > Mam tez nadzieję, że nie uraczysz mnie bezsensownymi zarzutami
                      >
                      > w stosunku do Accessa_direct raczej miały sens

                      Nie, bo ani razu nie wypowiadał się na temat ateizmu. Nie masz więc podstaw, by
                      zarzucać mu brak wiedzy na ten temat.

                      > ateizm to nie jedna koncepcja oparta na prostej negacji istnienia
                      > Boga.
                      > wypowiedzi AD opierały się właśnie na tym, na traktowaniu
                      > ateizmu jako wiary w nieistnienie Boga czyli prostej kategorycznej
                      > negacji - inne koncepcje nie są mu jakby znane...

                      Nic takiego nie miało miejsca. Powtarzam, nie zarzucaj komuś braku wiedzy, jeśli
                      nie potrafisz tego udowodnić. Bo bawisz się we wróżenie z fusów i oczerniasz
                      ludzi nie mając do tego ani prawa, ani powodów.

                      A tak przy okazji, jesteś ateistą neutralnym, pozytywnym czy semiotycznym?
                      • truten.zenobi Re: Światopogląd naukowca 04.08.09, 08:53
                        > Nie, bo ani razu nie wypowiadał się na temat ateizmu.
                        chociażby odpowiadając na moje posty...

                        > A tak przy okazji, jesteś ateistą neutralnym, pozytywnym czy
                        semiotycznym?
                        nie! jestem antyklerykałem.
                        (ale miło że "odrobiłeś lekcje"! :) )
                        • chwila.pl Re: Światopogląd naukowca 05.08.09, 09:01
                          truten.zenobi napisał:

                          > > Nie, bo ani razu nie wypowiadał się na temat ateizmu.
                          > chociażby odpowiadając na moje posty...

                          Odpowiadając na Twoje posty wypowiadał się na temat ateizmu?
                          Gdzie konkretnie?

                          > > A tak przy okazji, jesteś ateistą neutralnym, pozytywnym czy
                          > semiotycznym?
                          > nie! jestem antyklerykałem.
                          > (ale miło że "odrobiłeś lekcje"! :) )

                          Po prostu niektórzy katolicy mają wszechstronne zainteresowania:)
                          I posiadają wiedzę na temat ateizmu, której pozazdrościć mogą nawet niektórzy
                          antyklerykałowie.
                • mimichniik Re: nie udawaj że wiesz o co mi choziło... 01.08.09, 15:41
                  truten.zenobi napisał:

                  > masz rację że o randze naukowca decydują osiągnięcia ale jakie
                  może mieć osiągn
                  > ięcia ktoś kto nie stara się poznać siata jaki jest ale
                  > stara się poznać" zamysł Boga", jakie może mieć osiągnięcia jeśli
                  boi
                  > się formułować wnioski by nie popełnić grzechu, by nie szerzyć
                  herezji albo blu
                  > źnić, który ma z góry określoną wizję świata???
                  >
                  > jak można coś naprawdę wartościowego osiągnąć mając na wstępie tak
                  > wielkie samoograniczenia?

                  Żyjesz w świecie swoich bajek. Podaj takie przykłady z ostatnich 100
                  lat.

                  >
                  > np. wielkie osiągnięcia (europejskiej) nauki to w dużej mierze
                  > przełamywanie dogmatów i tabu.

                  Jakich konkretnie ?


                  ... wpływ KK na stanowione prawo, politykę,
                  > edukację, badania... to tylko incydenty... powiem więcej to jeden
                  > gigantyczny incydent a zwie się go państwo wyznaniowe!!!

                  Gdzie widzisz to pańtwo wyznaniowe i czym się konkretnie
                  przejawia ?

                  • truten.zenobi by się nie powtarzać... 04.08.09, 09:13
                    Podaj takie przykłady z ostatnich 100
                    > lat.
                    forum.gazeta.pl/forum/w,29,98423662,98504785,Re_Swiatopoglad_naukowca.html
                    dodam tylko tyle że trzeba być albo naprawdę zaślepionym fanatykiem
                    by tego nie dostrzegać ... to samo dotyczy wpływu KK na stanowione
                    prawo i inne dziedziny życia w Polsce...
                    > Gdzie widzisz to pańtwo wyznaniowe i czym się konkretnie
                    > przejawia ?

                    niekorzystny dla polaków konkordat, restrykcyjna ustawa
                    antyaborcyjna, nadania majątku i dofinansowanie dla KK... ot takie
                    pierwsze z brzegu ale nie wierzę byś to dostrzegł...
                    • mimichniik Re: by się nie powtarzać... 06.08.09, 21:37
                      truten.zenobi napisał:

                      > Podaj takie przykłady z ostatnich 100
                      > > lat.
                      > forum.gazeta.pl/forum/w,29,98423662,98504785,Re_Swiatopoglad_naukowca.html

                      "możemy przedyskutowac to na podstawie badań prenatalnych, nad
                      komurkami macierzystymi, klonowaniem, "

                      To nie kwestia religii, ale ogólnoludzkiej etyki.

                      >... teori ewolucji?

                      W XX wieku ? Przecież nawet Kościół zaakceptował ewolucję jako fakt.


                      > dodam tylko tyle że trzeba być albo naprawdę zaślepionym
                      fanatykiem
                      > by tego nie dostrzegać

                      Ja mógłbym powiedzieć, że fanatyzmem jest łączenie powyższego z
                      ograniczeniami religijnymi.

                      ... to samo dotyczy wpływu KK na stanowione
                      > prawo i inne dziedziny życia w Polsce...

                      Podobnie jak inne środowiska i organizacje. Organizacja skupiająca
                      90% społeczeństwa ma coś do powiedzenia w demokracji. Odmawianie
                      tego prawa byłoby faszyzmem.

                      > > Gdzie widzisz to pańtwo wyznaniowe i czym się konkretnie
                      > > przejawia ?
                      >
                      > niekorzystny dla polaków konkordat, restrykcyjna ustawa
                      > antyaborcyjna, nadania majątku i dofinansowanie dla KK... ot takie
                      > pierwsze z brzegu ale nie wierzę byś to dostrzegł...

                      Nie rozumiesz czym jest państwo wyznaniowe.
                      Być może Kościół jest uprzywilejowany finansowo, ale podobnie jest z
                      gminami żydowskimi (bezpodstawne uwłaszczenie na majątku pożydowskim)
                      Czy wobec tego mamy w Posce wyznaniowe państwo judaistyczne ? :)
                      >
      • mimichniik Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 15:01
        access_direct napisał:

        > A iluż ateistów jest wśród nas? Dojrzałych, świadomych swoich
        decyzji i
        > przyjętego światopoglądu? Jestem pewien, że garstka. Większość, to
        dzieci, któr
        > e
        > obraziły się na bozię, bo nie dała im lizaka, o który przecież
        prosili...:)
        > Dziecinada, nic więcej. Zdecydowana większość tzw ateistów to
        antyklerykałki,
        > nie mylić z antyklerykałami, którzy w obliczu nieszczęścia
        natentychmiast
        > zmieniają zdanie, bo przeciez nie są krową, która tego zdania nie
        zmienia:)))))

        Dokładnie tak.
        • strikemaster Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 17:01
          Masz może coś na potwierdzenie swojej tezy?
          • mimichniik Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 17:37
            strikemaster napisał:

            > Masz może coś na potwierdzenie swojej tezy?

            Forum GW :)
            • strikemaster Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 17:59
              Miałem na myśli przykłady bardziej konkretne. Ogólnie Forum GW może równie dobrze być uzasadnieniem dla tezy, że wszyscy pijacy to złodzieje.
              • access_direct Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 18:17
                strikemaster napisał:

                > Miałem na myśli przykłady bardziej konkretne. Ogólnie Forum GW może równie dobr
                > ze być uzasadnieniem dla tezy, że wszyscy pijacy to złodzieje.

                Odpowiedź na to pytanie wiąże się z koniecznością wskazania palcem na konkretne
                osoby. Wiesz, to nie jest takie proste. Może ty nie miałbyś z tym problemu, ale
                ja mam. Dlaczego? Bo może osoba ta zwierzyła się w chwili szczerości, może potem
                tego nawet żałowała. Po co więc wywlekać ich intymne sprawy? Możemy powracać do
                głoszonych przezeń poglądów, ale nie do faktów z ich osobistego życia. To nie
                fair. Po prostu. Stwierdziłem, że takie właśnie osoby goszczą na tym forum, bo
                pamiętam ich wpisy, bo nawet mam do tych wpisów linki. Mam dowody, ale ich nie
                udostępnię na życzenie twoje czy lernakova. Takie mam zasady.
                • strikemaster Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 18:20
                  Więc z powodów moralnych nie jesteś w stanie uzasadnić stawianej przez siebie (i Mimichnika) tezy, po co więc ją stawialiście?
                  • access_direct Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 18:26
                    strikemaster napisał:

                    > Więc z powodów moralnych nie jesteś w stanie uzasadnić stawianej przez siebie (
                    > i Mimichnika) tezy, po co więc ją stawialiście?

                    To nie jest teza, którą trzeba udowodnić. To tylko stwierdzenie faktów, które to
                    uważny czytelnik forum z łatwością mógł poznać.

                    • strikemaster Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 18:35
                      A ja to widzę inaczej, jest to krzywdzące dla wielu uogólnienie.
                    • chwila.pl Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 20:13
                      access_direct napisał:

                      > To nie jest teza, którą trzeba udowodnić. To tylko stwierdzenie faktów, które t
                      > o
                      > uważny czytelnik forum z łatwością mógł poznać.

                      Potwierdzam.
                      >
                      • strikemaster Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 20:24
                        Bardzo mi przykro, ale Twoje potwierdzenie nie jest dowodem.
                        • chwila.pl Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 20:53
                          strikemaster napisał:

                          > Bardzo mi przykro, ale Twoje potwierdzenie nie jest dowodem.

                          Powiedzmy, ze jest zeznaniem świadka:)
                          • kolter Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 21:00
                            chwila.pl napisała:

                            > strikemaster napisał:
                            >
                            > > Bardzo mi przykro, ale Twoje potwierdzenie nie jest dowodem.
                            >
                            > Powiedzmy, ze jest zeznaniem świadka:)

                            Opowiadający w sądzie plotki ?
                            • chwila.pl Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 21:13
                              kolter napisał:

                              > > Powiedzmy, ze jest zeznaniem świadka:)
                              >
                              > Opowiadający w sądzie plotki ?

                              Ależ skąd. Do sądu przyniosłabym teczkę dokumentów:)
                              • kolter Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 21:16
                                chwila.pl napisała:

                                > Ależ skąd. Do sądu przyniosłabym teczkę dokumentów:)

                                No i z takimi dowodami na pewno wygrasz :)

                                galeria-aniolow.ovh.org/obrazy/smutne-anioly-1.jpg
                                • chwila.pl Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 21:22
                                  kolter napisał:

                                  > No i z takimi dowodami na pewno wygrasz :)
                                  >
                                  > galeria-aniolow.ovh.org/obrazy/smutne-anioly-1.jpg

                                  Jestem szatynką. Masz w swojej kolekcji aniołów szatynkę?
                                  • kolter Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 21:24
                                    chwila.pl napisała:

                                    > Jestem szatynką. Masz w swojej kolekcji aniołów szatynkę?

                                    Nie mam kolekcji :(
                • lernakow Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 18:24
                  access_direct napisał:

                  > Mam dowody, ale ich nie
                  > udostępnię na życzenie twoje czy lernakova. Takie mam zasady.
                  >
                  Pocieszna szlachetność gołosłownego krętacza. Sugerować pijaństwo kompletnie nieznanemu (nawet z forum) partnerowi Hypatii to tak, ale potwierdzić własną tezę to nie. Napisać, że ateiści są tacy i owacy to owszem, ale powołać się na jakiś przykład to już przekracza granice przyzwoitości Accessa. Taka to i przyzwoitość.
                  • access_direct Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 18:29
                    Marna prowokacja, towarzyszu.
                    • kolter Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 20:30
                      access_direct napisał:

                      > Marna prowokacja, towarzyszu.

                      Wy może do towarzysza Jasińskiego ?
      • Gość: DSD Tragizm strachu IP: 144.92.199.* 30.07.09, 17:59
        > Świetnie opisała to zjawisko Goren, w odpowiedzi na post 'ateisty'
        piwiego:
        > Autor: goren 17.07.09, 21:11
        >
        > Tere fere kuku. Sam niby jesteś taki ateista, a jak przyjdzie co
        do czego, to
        > każesz się pochować po katolicku. Każdy chwat, jak jest młody i w
        miarę zdrowy.
        > Ale jak zapuka kostucha to antyklerykałki padają na kolana i
        błagają Boga o zdr
        > owie.
        >
        > Nic dodać, nic ująć.

        I jak zwykle ludzie wierzacy potwierdzaja moja teorie 'wielkiego
        pluszowego misia', ktorym jest bog, do ktorego mozna sie przytulic w
        nadziei ze nas obroni przed zlym swiatem. Coz, kazdy z nas sie boi,
        jesli komus pomaga wiara to OK, ale niech nie narzuca tej wiary i
        jej zasad innym.
        • chwila.pl Re: Tragizm strachu 30.07.09, 20:17
          Gość portalu: DSD napisał(a):

          > I jak zwykle ludzie wierzacy potwierdzaja moja teorie 'wielkiego
          > pluszowego misia', ktorym jest bog, do ktorego mozna sie przytulic w
          > nadziei ze nas obroni przed zlym swiatem. Coz, kazdy z nas sie boi,
          > jesli komus pomaga wiara to OK, ale niech nie narzuca tej wiary i
          > jej zasad innym.

          Trafna refleksja, tyle tylko, ze nie ma nic wspólnego z wypowiedzią Goren.
          • Gość: DSD Re: Tragizm strachu IP: 144.92.199.* 30.07.09, 20:51
            Ale wiele razy w dyskusjach ludzi wierzacych z ateistami pojawia sie
            w taki czy inny sposob ten watek. Owszem, zgadzam sie ze ktos moze
            wierzyc w boga z innego powodu niz strach przed smiercia i nicoscia,
            ale ta 'nachalnosc' w podkreslaniu tego strachu u ateistow bywa
            nieznosna i rodzi podejrzenia ze wiara moze brac swoje zrodlo
            wlasnie z niuego. Ludzie naprawde bojacy sie czegos moga robic rozne
            irracjonalnerzeczy, podobnie zreszta jak nie chcacy zrobic komus
            przykrosci (najwiekszy ateista moze poprosic ksiedza aby udzielil
            ostatniego namaszczenia umierajacemu ojcu czy matce bo po prostu nie
            chce robic tej osobie przykrosci, a sasiedzi i tak beda
            trajkotac 'niby taki bezboznik a tu prosze...').
            • chwila.pl Re: Tragizm strachu 30.07.09, 21:11
              W dyskusjach między wierzącymi i nie-wierzacymi, katolikami i ateistami
              przeradzającymi się często w pole bitwy, padają niedorzeczne argumenty. Serwują
              je obie strony. Strach jest imputowany zarówno jednym jak i drugim. A przecież,
              bądźmy szczerzy, prawie każdy boi się śmierci, a zwłaszcza cierpienia, które jej
              mogą towarzyszyć. Wg mnie, jest to normalne, typowo ludzkie uczucie. Nie ma więc
              potrzeby przerzucania tego wątpliwego argumentu na polemizujące ze sobą strony.
              Gdyby mnie ktoś zapytał, czy boje się śmierci, bez wahania odpowiedziałabym, tak
              boję się. Boję się rozstania z bliskimi, boję się, jak dadzą sobie radę z
              rozpaczą ludzie, którzy mnie kochają, boję się utraty kontaktu z dziećmi, ...
              I może nie można tego nazwać tylko strachem, ale pewne składowe strachu jednak
              i tu występują.

              A Goren mówiła o zupełnie innym zjawisku.
              • kolter Re: Tragizm strachu 30.07.09, 21:13
                chwila.pl napisała:

                > Gdyby mnie ktoś zapytał, czy boje się śmierci, bez wahania odpowiedziałabym, ta
                > k

                Qurde noga przecież od dziecka wam wciskają to że za dobre uczynki idzie się do
                lepszego świata !! To skąd u was ten strach ?????
                • chwila.pl Re: Tragizm strachu 30.07.09, 21:19
                  kolter napisał:

                  > Qurde noga przecież od dziecka wam wciskają to że za dobre uczynki idzie się do
                  > lepszego świata !! To skąd u was ten strach ?????

                  Wyjaśniłam bardzo szczegółowo. Jasno i precyzyjnie.
                  • kolter Re: Tragizm strachu 30.07.09, 21:23
                    chwila.pl napisała:

                    > Wyjaśniłam bardzo szczegółowo. Jasno i precyzyjnie.

                    Wiem , widziałem .Ale może tak na prawdę człowiek jest stworzony do życia na
                    ziemi ? i nie ma wszczepionego przez (domniemanego) stwórcę chęci życia w niebie
                    ,a na ziemi tak jak to zrobił Adamowi ?
                    Przecież Adam miał żyć na ziemi a nie w niebie !!
                    • chwila.pl Re: Tragizm strachu 30.07.09, 21:51
                      Mam znajomego, jest Świadkiem Jehowy. Opowiadał mi, jaką oni mają wizję życia po
                      śmierci. I powiem Ci, że to ciekawa koncepcja. Urokliwa.
                      • kolter-one Re: Tragizm strachu 31.07.09, 08:37
                        niczymchwila.pl napisała:

                        > Mam znajomego, jest Świadkiem Jehowy. Opowiadał mi, jaką oni mają wizję życia p
                        > o
                        > śmierci. I powiem Ci, że to ciekawa koncepcja. Urokliwa.

                        Oczywiście wszystko to udowodnił cytatami z Biblii ,ale ty nadal wierzysz
                        katolickim tradycjom !!
                        • chwila.pl Re: Tragizm strachu 31.07.09, 10:53
                          kolter-one napisał:

                          > Oczywiście wszystko to udowodnił cytatami z Biblii ,ale ty nadal wierzysz
                          > katolickim tradycjom !!

                          Tak. I tradycyjnie marzę o byciu aniołem:)
                          • kolter Re: Tragizm strachu 31.07.09, 11:43
                            chwila.pl napisała:

                            > Tak. I tradycyjnie marzę o byciu aniołem:)

                            Dla mnie jesteś już nim tu na ziemi :)

                            img379.imageshack.us/img379/7634/1793004.jpg
                            • chwila.pl Re: Tragizm strachu 31.07.09, 11:57
                              kolter napisał:

                              > > Tak. I tradycyjnie marzę o byciu aniołem:)
                              >
                              > Dla mnie jesteś już nim tu na ziemi :)
                              >
                              > img379.imageshack.us/img379/7634/1793004.jpg

                              Jakie to miłe z Twojej strony.
                              Jestem wzruszona.
                              • kolter Re: Tragizm strachu 31.07.09, 12:12
                                chwila.pl napisała:

                                > Jakie to miłe z Twojej strony.
                                > Jestem wzruszona.

                                No dobra koniec pieszczot !! co myślisz o tych słowach zapisanych w ew Mateusza
                                5,5;Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.
                                • chwila.pl Re: Tragizm strachu 31.07.09, 12:52
                                  kolter napisał:

                                  > No dobra koniec pieszczot !! co myślisz o tych słowach zapisanych w ew Mateusza
                                  > 5,5;Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.

                                  Jest to jedno z ośmiu błogosławieństw. Zawiera głęboką myśl, utożsamia tęsknotę
                                  za ideałem. Powiem Ci, jak ja to interpretuję, nie pretendując przy tym do
                                  nieomylności, czy do twierdzenia, że głoszę prawy uniwersalne. Zatem, moim
                                  zdaniem
                                  owi "cisi" to ludzie o ukształtowanej, wyrazistej osobowości
                                  realizujący swoje plany życiowe, czerpiący pełnymi garściami wiedzę i
                                  realizujący podstawowy obowiązek, jaki nałożył nań Bóg, czyli rozwój
                                  intelektualny i duchowy. Oczywiście, realizacja tych planów nie może pozostawać
                                  w konflikcie z obowiązującymi ich normami, prawnymi, społecznymi, moralnymi czy
                                  obyczajowymi. Owi "cisi" ludzie, w miarę pogłębiania wiedzy nabierają pokory
                                  wobec zjawisk tego świata, wprost proporcjonalnej do stanu zdobytej wiedzy.
                                  Nagrodą za ich postawę ma być powierzenie im dziedzictwa Boga.
                                  • kolter Re: Tragizm strachu 31.07.09, 12:58
                                    chwila.pl napisała:

                                    > Nagrodą za ich postawę ma być powierzenie im dziedzictwa Boga.

                                    Ziemi tej którą utracił Adam , a nie nieba , piekła czy tez czyśca , jak naucza
                                    Krk !
                                    • chwila.pl Re: Tragizm strachu 31.07.09, 13:29
                                      kolter napisał:

                                      > > Nagrodą za ich postawę ma być powierzenie im dziedzictwa Boga.
                                      >
                                      > Ziemi tej którą utracił Adam , a nie nieba , piekła czy tez czyśca , jak naucza
                                      > Krk !

                                      Adam został wyrzucony z ziemi?
                                      • kolter Re: Tragizm strachu 31.07.09, 14:03
                                        chwila.pl napisała

                                        > Adam został wyrzucony z ziemi?

                                        Najpierw utracił raj z którego został wygnany ,więc można tak śmiało powiedzieć
                                        ! a potem na skutek grzechu zmarł ,obarczając swoich potomków skutkami grzechu .
                                        To jest niedoskonałością , chorobami a w konsekwencji śmiercią ,Jezus drugi
                                        'Adam' miał za zadanie odkupić to co zmarnował pierwszy 'doskonały ' człowiek!!
                                        1 Kor 15,45
                                        Tak też jest napisane: Stał się pierwszy człowiek , Adam, duszą żyjącą, a
                                        ostatni Adam duchem ożywiającym.
    • kolter Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 09:50
      mimichniik napisała:

      > Życie ateisty jest przepojone tragizmem i rozpaczą, bo co znaczy te
      > kilkadziesiąt lat życia wobec wiecznego-nie-istnienia ?

      Życie na kolanach klękanie przed klechą to sama radość :)))
    • 12-3.r Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 15:03
      Chętnie uwierzerzę żę Bóg stwożył świat jeśli zobaczę choć JEDEN dowód
      prawdziwosci tej historii. Może skamieniałe rajskie jabłko, albo wrak Arki
      Noego? Może choć piurko anioła? Cokolwiek?
      Bo dowody Ewolucji zalegaja całe wielkie Muzea, a wszystkie wasze
      "argumenty" można streścić tak> "Nie wierza że cos tak skąplikowanego jak
      oko/ucho /DNA/xxx powstało w drodze ewolucji więc Bóg musiał to stwożyć w
      cudowny sposób.


      A dziś ,dziś nie narzekam .Nie martw sie o mnie:)
      • mimichniik Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 17:18
        12-3.r napisała:

        > [i][i]Chętnie uwierzerzę żę Bóg stwożył świat jeśli zobaczę choć
        JEDEN dowód
        > prawdziwosci tej historii. Może skamieniałe rajskie jabłko, albo
        wrak Arki
        > Noego? Może choć piurko anioła? Cokolwiek?

        Żartujesz ? To mają być dowody ?

        > Bo dowody Ewolucji zalegaja całe wielkie Muzea,

        Ależ ewolucja jest argumentem za istnieniem Boga !
        • dritte_dame Ewolucja 30.07.09, 17:21
          mimichniik napisała:

          > ewolucja jest argumentem za istnieniem Boga !

          W jaki sposób?
          • mimichniik Re: Ewolucja 30.07.09, 17:36
            dritte_dame napisała:

            > mimichniik napisała:
            >
            > > ewolucja jest argumentem za istnieniem Boga !
            >
            > W jaki sposób?
            >

            "Na początku był Logos (Boski plan)". Skoro Boski , to doskonały -
            nie wymagający sztukowania ,dodatkowych ingerencji po drodze,
            przebiegający naturalnie od początku do końca, ale ukierunkowany
            przez Siłę Wyższą.

            • strikemaster Re: Ewolucja 30.07.09, 18:01
              Więc jak wyjaśnisz wymieranie gatunków. Konieczność przystosowywania się do zmiennego klimatu, czy np. powstawanie szczepów bakterii lekodopornych? Bóg przewidział kierunek rozwoju farmakologii i zaprogramował bakterie tak, by się uodparniały na ampicylinę?
              • mimichniik Re: Ewolucja 31.07.09, 22:28
                strikemaster napisał:

                > Więc jak wyjaśnisz wymieranie gatunków.

                Jedne wymierały, aby mogły powstać inne.

                Konieczność przystosowywania się do zmi
                > ennego klimatu, czy np. powstawanie szczepów bakterii
                lekodopornych?

                A w czym problem ?

                Bóg przewi
                > dział kierunek rozwoju farmakologii i zaprogramował bakterie tak,
                by się uodpar
                > niały na ampicylinę?

                Czemu nie ?
                • Gość: DSD Re: Ewolucja IP: 144.92.199.* 01.08.09, 16:38
                  > A w czym problem ?
                  > Czemu nie ?

                  Wlasnie napissales w czym problem. Wiara w boga nie ma zadnej
                  wartosci jako teoria naukowa poniewaz moze wytlumaczyc 'wszystko'.
                  Gatunki nie wymieraja? Bo dobry bog o nie dba. Gatunki wymieraja? Bo
                  madry bog robi miejsce dla nowych gatunkow.

                  • strikemaster Re: Ewolucja 03.08.09, 02:08
                    Niezupełnie. Dobry Bóg musiałby być psychopatą, zeby z luboiścią doprowadzać do wyginięcia stworzonych przez siebie gatunków. Dodatkowo odkrycie, że człowiek pojawił się na Ziemii ok. 500 tysięcy lat temu a planeta dawniej była zasiedlona przez zupełnie inne stwory (np. trylobity, później dinozaury) przeczy kompletnie wizji stworzenia, jak również teorii o celowości naszego istnienia.
                    • mimichniik Re: Ewolucja 03.08.09, 23:21
                      strikemaster napisał:

                      > Niezupełnie. Dobry Bóg musiałby być psychopatą, zeby z luboiścią
                      doprowadzać do
                      > wyginięcia stworzonych przez siebie gatunków. Dodatkowo odkrycie,
                      że człowiek
                      > pojawił się na Ziemii ok. 500 tysięcy lat temu a planeta dawniej
                      była zasiedlon
                      > a przez zupełnie inne stwory (np. trylobity, później dinozaury)
                      przeczy komplet
                      > nie wizji stworzenia, jak również teorii o celowości naszego
                      istnienia.

                      "Następny dotknięty wirusem ateizmu ? :)
                      Chciałbyś ,żeby wszystkie bakterie, wirusy,rośliny, zwierzęta i
                      ludzie byli nieśmiertelni ?!? :))) "

                  • mimichniik Re: Ewolucja 03.08.09, 19:39
                    Gość portalu: DSD napisał(a):

                    Wiara w boga nie ma zadnej
                    > wartosci jako teoria naukowa

                    A kto Ci powiedział, że religia jest teorią naukową ?!?
                    • dritte_dame Re: Ewolucja 03.08.09, 23:11
                      mimichniik napisała:

                      > Gość portalu: DSD napisał(a):
                      >
                      > Wiara w boga nie ma zadnej
                      > > wartosci jako teoria naukowa
                      >
                      > A kto Ci powiedział, że religia jest teorią naukową ?!?

                      Oni: www.discovery.org/
                • strikemaster Re: Ewolucja 03.08.09, 02:04
                  > Jedne wymierały, aby mogły powstać inne.

                  A gdzie wtedy był Bóg, jak natura, którą sam stworzył, niszczyła Jego dzieła?

                  > Konieczność przystosowywania się do zmi
                  > > ennego klimatu, czy np. powstawanie szczepów bakterii
                  > lekodopornych?
                  >
                  > A w czym problem ?

                  W tym, że istoty stworzone przez Boga nie są przystosowane do życia w stworzonych przez tego samego Boga warunkach.

                  > Bóg przewi
                  > > dział kierunek rozwoju farmakologii i zaprogramował bakterie tak,
                  > by się uodpar
                  > > niały na ampicylinę?
                  >
                  > Czemu nie ?

                  Bo to strasznie naciągana teoria spiskowa. Po co miałby to robić?
                  • mimichniik Re: Ewolucja 03.08.09, 23:13
                    strikemaster napisał:

                    > A gdzie wtedy był Bóg, jak natura, którą sam stworzył, niszczyła
                    Jego dzieła?

                    Następny dotknięty wirusem ateizmu ? :)
                    Chciałbyś ,żeby wszystkie bakterie, wirusy,rośliny, zwierzęta i
                    ludzie byli nieśmiertelni ?!? :)))

                    > W tym, że istoty stworzone przez Boga nie są przystosowane do
                    życia w stworzony
                    > ch przez tego samego Boga warunkach.

                    No i ?...

                    > Bo to strasznie naciągana teoria spiskowa. Po co miałby to robić?

                    Odporność bakterii nie musiała być celem samym w sobie - to po
                    pierwsze. Po drugie - nie wiem co chcesz udowodnić : że istnienie
                    chorób jest dowodem na nieistnienie Boga ?...
            • dritte_dame Re: Ewolucja 30.07.09, 18:27
              mimichniik napisała:

              > dritte_dame napisała:
              >
              > > mimichniik napisała:
              > >
              > > > ewolucja jest argumentem za istnieniem Boga !
              > >
              > > W jaki sposób?
              > >
              >
              > "Na początku był Logos (Boski plan)". Skoro Boski , to doskonały -
              > nie wymagający sztukowania ,dodatkowych ingerencji po drodze,
              > przebiegający naturalnie od początku do końca, ale ukierunkowany
              > przez Siłę Wyższą.
              >


              "przebiegający naturalnie [...] ale ukierunkowany przez Siłę Wyższą."

              Ewolucja biologiczna nie przebiega w sposób celowy.

              A zatem - Twój dowód upada.
              • mimichniik Re: Ewolucja 31.07.09, 22:37
                dritte_dame napisała:

                >
                > "przebiegający naturalnie [...] ale ukierunkowany przez Siłę
                Wyższą."

                >
                > Ewolucja biologiczna nie przebiega w sposób celowy.

                Jest ukierunkowana przez Siłę Wyższą

                >
                > A zatem - Twój dowód upada.

                1. Nie upada
                2. To nie jest dowód, ale hipoteza
                • kieprze_paczynskich Re: Ewolucja 31.07.09, 23:02
                  >Ewolucja
                  > Jest ukierunkowana przez Siłę Wyższą

                  Oczywiście. Każde drzewo, kornik i szukający kornika dzięcioł jest sterowany
                  makaronową wypustką. A to, że większość żyjących na Ziemi gatunków już wymarła,
                  świadczy o poczuciu humoru Siły.
                • dritte_dame Re: Ewolucja 01.08.09, 05:55
                  mimichniik napisała:

                  > dritte_dame napisała:
                  >
                  > >
                  > > "przebiegający naturalnie [...] ale ukierunkowany przez Siłę
                  > Wyższą."

                  > >
                  > > Ewolucja biologiczna nie przebiega w sposób celowy.
                  >
                  > Jest ukierunkowana przez Siłę Wyższą

                  Wykaż to.
                  • mimichniik Re: Ewolucja 01.08.09, 22:45
                    dritte_dame napisała:

                    > > > Ewolucja biologiczna nie przebiega w sposób celowy.
                    > >
                    > > Jest ukierunkowana przez Siłę Wyższą
                    >
                    > Wykaż to.

                    Już pisałem , że to hipoteza.
                    Ty wykaż, że za ewolucją stoją tylko siły naturalne.
                    • dritte_dame Re: Ewolucja 02.08.09, 06:46
                      mimichniik napisała:

                      > dritte_dame napisała:
                      >
                      > > > > Ewolucja biologiczna nie przebiega w sposób celowy.
                      > > >
                      > > > Jest ukierunkowana przez Siłę Wyższą
                      > >
                      > > Wykaż to.
                      >
                      > Już pisałem , że to hipoteza.
                      > Ty wykaż, że za ewolucją stoją tylko siły naturalne.

                      Tylko siły naturalne są wystarczające do tego aby ewolucja
                      zachodziła.
                      • mimichniik Re: Ewolucja 03.08.09, 22:35
                        dritte_dame napisała:
                        >
                        > Tylko siły naturalne są wystarczające do tego aby ewolucja
                        > zachodziła.

                        Ha! Objawił Ci to Latający Potwór Spaghetti czy potrafisz to
                        udowodnić ? :)
                        • dritte_dame Re: Ewolucja 04.08.09, 00:10
                          mimichniik napisała:

                          > dritte_dame napisała:
                          > >
                          > > Tylko siły naturalne są wystarczające do tego aby ewolucja
                          > > zachodziła.
                          >
                          > Ha! Objawił Ci to Latający Potwór Spaghetti czy potrafisz to
                          > udowodnić ? :)

                          "Udowodnić" nie odnosi się do teorii przyrodniczych.
                          Teorie przyrodnicze można jedynie podtrzymać lub obalić.

                          Obalenie następuje w wyniku podania niewątpliwego wyniku obserwacji
                          przeczącej tezom teorii.

                          Jak dotąd, nie zaobserwowano działania
                          mechanizmów "ponadnaturalnych" w przebiegu ewolucji.
                          • mimichniik Re: Ewolucja 04.08.09, 23:05
                            dritte_dame napisała:
                            >
                            > "Udowodnić" nie odnosi się do teorii przyrodniczych.

                            Nieprawda.
                            Mechanizm zjawisk przyrodniczych (np. ewolucji)podlega udowodnieniu.
                            Tak jak mechanika Układu Słonecznego jest udowodniona przez
                            matematyczny opis teorii grawitacji.
                            Teorie nieudowodnione to tylko hipotezy (przypadek "teorii" ewolucji)
                            • dritte_dame Re: Ewolucja 04.08.09, 23:48
                              mimichniik napisała:

                              > dritte_dame napisała:
                              > >
                              > > "Udowodnić" nie odnosi się do teorii przyrodniczych.
                              >
                              > Nieprawda.

                              Acha ;)


                              > Mechanizm zjawisk przyrodniczych (np. ewolucji)podlega
                              udowodnieniu.

                              Nie.
                              Mechanizm zjawisk przyrodniczych podlega weryfikacji obserwacyjnej
                              .
                              Weryfikacja może hipotezę podtrzymać lub obalić.
                              Ale nie "udowodnić".

                              Udowodnić można wyłącznie twierdzenia w dedukcujnych systemach
                              wnioskowania z aksjomatów.
                              Na przykład - w matematyce, która nie jest nauką przyrodniczą.


                              > Tak jak mechanika Układu Słonecznego jest udowodniona przez
                              > matematyczny opis teorii grawitacji.

                              Nie jest "udowodniona".
                              Jest opisana (na określonym poziomie dokładności) przez pewien
                              matematyczny model, który na dodatek z czasem podlega korektom, aby
                              uzgodnić go z nowo nabytymi faktami obserwacyjnymi.


                              > Teorie nieudowodnione to tylko hipotezy

                              Nie.
                              Nie ma "udowodnionych" teorii przyrodniczych.
                              Są tylko przyrodnicze teorie dotychczas nieobalone.

                              Teorie przyrodnicze to hipotezy bardzo dobrze podtrzymane przez
                              wiele niezależnych interpretacji wyników obserwacji i przez to
                              uznane za dostatecznie wartościowe dla przewidywania wyników
                              przyszłych obserwacji i doświadczeń.
                              • mimichniik Re: Ewolucja 09.08.09, 17:12
                                dritte_dame napisała:

                                >
                                > Nie.
                                > Mechanizm zjawisk przyrodniczych podlega weryfikacji
                                obserwacyjnej
                                >
                                .

                                Nie. Obserwacja weryfikuje tylko zjawisko (np. ruch planet,
                                zachodzenie ewolucji, powstanie życia), a nie jego przyczynę (siły
                                grawitacji czy siły anielskie ?).

                                > Weryfikacja może hipotezę podtrzymać lub obalić.
                                > Ale nie "udowodnić".

                                Nie. To właśnie teoria naukowa udowadnia hipotezę (przyczynę):
                                przyczyna ruchu planet jest udowodniona teorią grawitacji.
                                Nie ma teorii naukowej, która udowadnia "teorię ewolucji" i "teorię
                                powstania życia".

                                Dlatego nie ma racjonalnych podstaw, aby zakładać, że planety są
                                poruszane przez aniołów ( co oczywiście nie oznacza, że faktycznie
                                nie są :)).
                                racjonalne podstawy, aby zakładać, że ewolucja to nie
                                tylko przypadkowe mutacje genów, że powstanie życia to nie tylko
                                przypadkowe łączenie się atomów, ale także ingerencja
                                sił 'zewnętrznych' (obca cywilizacja, Bóg , ale także przyczyny
                                naturalne - np. wybuch supernowej, opad substancji organicznych z
                                kosmosu itd.)
                                Skoro nie wiesz jak powstało życie na Ziemi, to jak możesz
                                wyjaśnić jego przyczynę ??


                                >
                                > > Tak jak mechanika Układu Słonecznego jest udowodniona przez
                                > > matematyczny opis teorii grawitacji.
                                >
                                > Nie jest "udowodniona".
                                > Jest opisana

                                Nie tylko opisana, ale wyjaśniona - w przeciwieństwie do ewolucji :)

                                > Teorie przyrodnicze to hipotezy bardzo dobrze podtrzymane przez
                                > wiele niezależnych interpretacji wyników obserwacji

                                Interpretacje mogą być różne (np. siły grawitacji albo siły
                                anielskie :))

                                i przez to
                                > uznane za dostatecznie wartościowe dla przewidywania wyników
                                > przyszłych obserwacji i doświadczeń.
                                >

                                Teoria grawitacji przewiduje dalszy ruch ciał niebieskich.
                                Czy "teoria ewolucji" przewiduje dalszy przebieg ewolucji ? Nie.
                                Dlatego nie jest teorią naukową.
                                • rambo_pl Re: Ewolucja 09.08.09, 17:29
                                  mim&chnik naisał:
                                  Teoria grawitacji przewiduje dalszy ruch ciał niebieskich.
                                  Czy "teoria ewolucji" przewiduje dalszy przebieg ewolucji ? Nie.
                                  Dlatego nie jest teorią naukową. Teoria ewolucji i ateizm jest równie naukowy
                                  jak onegdaj marksizm. Ateizm śmierdzi naftaliną i nie wnosi nic ponad
                                  uprzedzenia do religii. Jest kolejnym nałogiem myślowym.
                                • dritte_dame Re: Ewolucja 09.08.09, 20:08
                                  mimichniik napisała:

                                  > racjonalne podstawy, aby zakładać, że ewolucja to nie
                                  > tylko przypadkowe mutacje genów

                                  Zapewne niechcący ;) napisałeś prawdę.

                                  Ewolucja (o czym już wcześniej pisałam, więc wystarczyło by Ci
                                  przeczytać i zapamiętać) to rzeczywiście nie tylko przypadkowe
                                  mutacje genów
                                  .

                                  Ewolucja to przypadkowe mutacje genów oraz nieprzypadkowe
                                  mechanizmy selekcji.


                                  > że powstanie życia to nie tylko
                                  > przypadkowe łączenie się atomów

                                  A w tym przypadku - nie ma racjonalnych podstaw zakładać że
                                  tak nie było.


                                  > Skoro nie wiesz jak powstało życie na Ziemi, to jak możesz
                                  > wyjaśnić jego przyczynę ??

                                  Nawet nie znając wszystkich szczegółów można wyeliminować bardzo
                                  mało prawdopodobne hipotezy.

                                  Hipoteza działania siły "ponadnaturalnej" ("Boga") jest właśnie tą
                                  najmniej prawdopodobną ze wszystkich nam znanych.


                                  > Teoria grawitacji przewiduje dalszy ruch ciał niebieskich.
                                  > Czy "teoria ewolucji" przewiduje dalszy przebieg ewolucji ? Nie.

                                  Przeciwnie.
                                  Tak. Przewiduje.


                                  > Dlatego nie jest teorią naukową.

                                  Jeśliby przyjąć Twoje rozumienie słowa "nie" w Twoim powyższym
                                  zdaniu: "Czy teoria ewolucji przewiduje dalszy przebieg ewolucji ?
                                  Nie." to teorią naukową nie jest także fizyka atomowa, ponieważ "nie
                                  potrafi przewidzieć" przebiegu rozpadu promieniotwórczego próbki
                                  radioaktywnego pierwiastka.
                                  • mimichniik Re: Ewolucja 11.08.09, 16:44
                                    dritte_dame napisała:

                                    > mimichniik napisała:
                                    >
                                    > > racjonalne podstawy, aby zakładać, że ewolucja to nie
                                    > > tylko przypadkowe mutacje genów
                                    >
                                    > Ewolucja (o czym już wcześniej pisałam, więc wystarczyło by Ci
                                    > przeczytać i zapamiętać) to rzeczywiście nie tylko przypadkowe
                                    > mutacje genów
                                    .

                                    Nie muszę - wiem to i bez Ciebie :)

                                    >
                                    > Ewolucja to przypadkowe mutacje genów oraz nieprzypadkowe
                                    >
                                    mechanizmy selekcji.

                                    Oczywiście. Ja dokonałem skrótu myślowego, ale specjalnie dla Ciebie
                                    napiszę wersję pełną :) :
                                    racjonalne podstawy, aby zakładać, że ewolucja to nie
                                    tylko przypadkowe mutacje genów i naturalna selekcja.


                                    > > że powstanie życia to nie tylko
                                    > > przypadkowe łączenie się atomów
                                    >
                                    > A w tym przypadku - nie ma racjonalnych podstaw zakładać że
                                    > tak nie było.

                                    Przesłanką jest brak odpowiedzi : jak przebiegał ten proces
                                    powstania życia i brak oszacowania prawdopodobieństwa tego procesu.

                                    >
                                    >
                                    > > Skoro nie wiesz jak powstało życie na Ziemi, to jak
                                    możesz
                                    > > wyjaśnić jego przyczynę ??
                                    >
                                    > Nawet nie znając wszystkich szczegółów można wyeliminować bardzo
                                    > mało prawdopodobne hipotezy.

                                    Czy sposób powstania związków organicznych ( na Ziemi czy w kosmosie)
                                    jest "szczegółem", nie mającym wpływu na prawdopodobieństwo całego
                                    procesu ?

                                    >
                                    > Hipoteza działania siły "ponadnaturalnej" ("Boga") jest właśnie tą
                                    > najmniej prawdopodobną ze wszystkich nam znanych.

                                    Na jakiej podstawie tak twierdzisz ?

                                    >
                                    >
                                    > > Teoria grawitacji przewiduje dalszy ruch ciał niebieskich.
                                    > > Czy "teoria ewolucji" przewiduje dalszy przebieg ewolucji ? Nie.
                                    >
                                    > Przeciwnie.
                                    > Tak. Przewiduje.

                                    Gdzie można o tym poczytać ? :)

                                    >
                                    >
                                    > > Dlatego nie jest teorią naukową.
                                    >
                                    > Jeśliby przyjąć Twoje rozumienie słowa "nie" w Twoim powyższym
                                    > zdaniu: "Czy teoria ewolucji przewiduje dalszy przebieg ewolucji ?
                                    > Nie." to teorią naukową nie jest także fizyka atomowa,
                                    ponieważ "nie
                                    > potrafi przewidzieć" przebiegu rozpadu promieniotwórczego próbki
                                    > radioaktywnego pierwiastka.

                                    To nie jest dobre porównanie: teoria fizyki zakłada, że pewnych
                                    procesów nie da się przewidzieć, np. położenia cząstki .

                                    Meteorologia potrafi przewidzieć pogodę - czy "teoria ewolucji"
                                    potrafi przewidzieć przyszłą ewolucję ?
            • Gość: bez zabobonow Re: Ewolucja IP: *.renf.cable.ntl.com 30.07.09, 21:06
              mimichniik napisała:

              > "Na początku był Logos (Boski plan)". Skoro Boski , to doskonały -
              > nie wymagający sztukowania ,dodatkowych ingerencji po drodze,
              > przebiegający naturalnie od początku do końca, ale ukierunkowany
              > przez Siłę Wyższą.

              Czyli Twoj bog wymyslil doskonaly wszechswiat ale i tak stworzyl
              niedoskonaly, ktory mial sie sam poprawic? A gdzie dowod na to, ze
              na poczatku byl logos?
              • Gość: kieprze_paczynsch Re: Ewolucja IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 30.07.09, 21:12
                > Czyli Twoj bog wymyslil doskonaly wszechswiat ale i tak stworzyl
                > niedoskonaly, ktory mial sie sam poprawic? A gdzie dowod na to, ze
                > na poczatku byl logos?


                Naprawdę spodziewasz się odpowiedzi?
                • Gość: bez zabobonow Re: Ewolucja IP: *.renf.cable.ntl.com 30.07.09, 21:21
                  Tak, spodziewam sie odpowiedzi, ktora wyjasni mi wreszcie sens zycia
                  i tajemnice wiary. Katolicy podobno to wszystko wiedza, a jest tak
                  proste i oczywiste, ze jakiekolwiek watpienie jest ponoc
                  nieracjonalne.
                  Poczekam wiec niecierpliwie. Ale tylko przez 5 minut, potem pojde
                  zrobic cos wazniejszego.
                  • kolter Re: Ewolucja 30.07.09, 21:25
                    Gość portalu: bez zabobonow napisał(a):

                    > Poczekam wiec niecierpliwie. Ale tylko przez 5 minut, potem pojde
                    > zrobic cos wazniejszego.

                    Idż spokojnie zjedz kolacje .
                    • Gość: bez zabobonow Re: Ewolucja IP: *.renf.cable.ntl.com 30.07.09, 21:31
                      Przeciez czekam na niezaprzeczalny dowod na to, ze jedna ze
                      starozytnych mitologii jest mniej fikcyjna od innych.
                      Chociaz z drugiej strony, zjadlbym jakis tost.
                      • kolter Re: Ewolucja 30.07.09, 21:35
                        Gość portalu: bez zabobonow napisał(a):

                        > Przeciez czekam na niezaprzeczalny dowod na to, ze jedna ze
                        > starozytnych mitologii jest mniej fikcyjna od innych.

                        Jedna jest silniejsza od drugiej to mogę ci od razu napisać.

                        > Chociaz z drugiej strony, zjadlbym jakis tost.

                        Co do tostu ? grumko.blox.pl/resource/tost_pomidorowy.jpg
              • mimichniik Re: Ewolucja 30.07.09, 21:40
                Gość portalu: bez zabobonow napisał(a):
                >
                > Czyli Twoj bog wymyslil doskonaly wszechswiat ale i tak stworzyl
                > niedoskonaly,

                Skąd wiesz, że niedoskonały ?

                > ktory mial sie sam poprawic?

                Zadaniem człowieka jest duchowy rozwój.

                A gdzie dowod na to, ze
                > na poczatku byl logos?

                Bóg jest Stwórcą świata, stworzył go wg swojego planu.
                • nelsonek Re: Ewolucja 31.07.09, 09:34
                  > Skąd wiesz, że niedoskonały ?

                  Załóżmy, że Twój Bóg stworzył świat doskonałym. To po co ewolucja? Po to by
                  poprawiać doskonałość?

                  > Zadaniem człowieka jest duchowy rozwój.

                  Była mowa o ewolucji a nie o celachczłowieka

                  > Bóg jest Stwórcą świata, stworzył go wg swojego planu.

                  Nie kręć. Zostałeś zapytany o dowód na to.
                  • chwila.pl Re: Ewolucja 31.07.09, 10:58
                    nelsonek napisał:

                    > Załóżmy, że Twój Bóg stworzył świat doskonałym. To po co ewolucja?

                    Eh, nie czytasz uważnie:)
                    Bóg jest Stwórcą świata, stworzył go wg swojego planu.
                    A poza tym, może chciał dać Darwinowi szansę?:)
                    • nelsonek Re: Ewolucja 31.07.09, 12:31
                      Rzecz w tym, że podobno ewolucja nie stoi w sprzeczności z ideą boskiego
                      stworzenia świata. Czyli na początku stworzył (świat) ułomny a dopiero później
                      pozwolił ewolucji zadziałać. Stąd wnoszę, że na początku świat nie był idealny.
                      No chyba, że uważasz, iż ewolucja uwstecznia.
                      • kolter Re: Ewolucja 31.07.09, 12:42
                        nelsonek napisał:

                        > Rzecz w tym, że podobno ewolucja nie stoi w sprzeczności z ideą boskiego
                        > stworzenia świata. Czyli na początku stworzył (świat) ułomny a dopiero później
                        > pozwolił ewolucji zadziałać. Stąd wnoszę, że na początku świat nie był idealny.
                        > No chyba, że uważasz, iż ewolucja uwstecznia.
                        >

                        Proces stwarzania został opisany w Biblijnej księdze rodzaju ,jeżeli ktoś uważa
                        że może być pobożnym a zarazem głosić co innego niż tzw; natchnione słowo boże ,
                        nie jest człowiekiem pobożnym po prostu ::)))

                        2 Tym 3,16-17
                        Wszelkie Pismo od Boga natchnione /jest/ i pożyteczne do nauczania, do
                        przekonywania, do poprawiania, do kształcenia w sprawiedliwości (17) aby
                        człowiek Boży był doskonały, przysposobiony do każdego dobrego czynu.
                      • chwila.pl Re: Ewolucja 31.07.09, 13:08
                        nelsonek napisał:

                        > Rzecz w tym, że podobno ewolucja nie stoi w sprzeczności z ideą boskiego
                        > stworzenia świata. Czyli na początku stworzył (świat) ułomny a dopiero później
                        > pozwolił ewolucji zadziałać. Stąd wnoszę, że na początku świat nie był idealny.

                        Znam, chyba nawet dobrze teorie na temat wszechświata. Znam, chyba nieźle
                        najnowsze publikacje na temat wieloświata, czyli zbiorze wszechświatów. I ta
                        wiedza łączy się w harmonijną całość z teorią stworzenia świata przez Boga. Nie
                        widzę tu żadnych dysonansów, ani sprzeczności. Jasne, że wiedza nabyta w
                        dzieciństwie oparta na biblijnym zapisie o procesie tworzenia świata przez
                        siedem dni, naiwna i dostosowana do percepcji dziecka, z czasem, w miarę
                        zdobywania wiedzy ewoluowała i przybrała jakościowo inny kształt. Ale z
                        powodzeniem można to połączyć bez konieczności rezygnowania z biblijnych zapisów.
                        • nelsonek Re: Ewolucja 31.07.09, 13:13
                          W porządku. Przyjmijmy zatem na chwilę.pl :P, że stworzenie świata i ewolucja to
                          fakty. Jeśli świat ewoluuje, zmienia się na lepsze to jak to pogodzić z tym, że
                          stworzony świat był idealny? Teraz jest lepszy od ideału?
                          • chwila.pl Re: Ewolucja 31.07.09, 13:27
                            nelsonek napisał:

                            > Jeśli świat ewoluuje, zmienia się na lepsze to jak to pogodzić z tym, że
                            > stworzony świat był idealny? Teraz jest lepszy od ideału?

                            Pisałam o wiedzy, która ewoluuje w wyniku poszerzania horyzontów
                            intelektualnych. Ale to nieistotne.
                            Postawiłeś ciekawe pytanie, ale zanim spróbuję na nie odpowiedzieć, napisz
                            explicite co rozumiesz pod pojęciem "świat ewoluuje".
                            • nelsonek Re: Ewolucja 31.07.09, 13:58
                              Bardzo ogólnie ewolucja to ogół zmian na lepsze.
                              • dritte_dame Re: Ewolucja 31.07.09, 14:04
                                nelsonek napisał:

                                > Bardzo ogólnie ewolucja to ogół zmian na lepsze.

                                "na lepsze" nie jest tu koniecznym.
                                • nelsonek Re: Ewolucja 31.07.09, 14:08
                                  Organizmy ewoluują na gorsze? Czy też te gorsze jednak w ogólnym rozrachunku giną?
                                  • lernakow Re: Ewolucja 31.07.09, 14:12
                                    nelsonek napisał:

                                    > Organizmy ewoluują na gorsze? Czy też te gorsze
                                    > jednak w ogólnym rozrachunku giną?
                                    >
                                    Nie ma: lepsze - gorsze.
                                    Są lepiej i gorzej przystosowane. Organizm jako część ekosystemu zmienia się,
                                    żeby się przystosować. Ale tym samym zmienia ekosystem, którego inne organizmy
                                    przystosowują się do tych zmian. I tak to się kręci w dynamicznej równowadze.
                                    Kiedyś symulowałem to w programikach. Już przy jednym czynniku działy się fajne,
                                    nieprzewidywalne rzeczy. A w przyrodzie tych czynników jest mrowie.
                                    • nelsonek Re: Ewolucja 31.07.09, 14:17
                                      Chwila.pl pytala jak rozumiem ewolucje i odpowiedzialem ogolnie, a teraz
                                      dywagujemy nad ewolucja organizmow, ale niech bedzie: te lepiej przystosowane
                                      organizmy definiuje jako lepsze, a gorzej przystosowane jako gorsze. I tyle.
                                      (pojedynczy organizm nie zmieni ekosystemu).
                                      • lernakow Re: Ewolucja 31.07.09, 14:44
                                        nelsonek napisał:

                                        > (pojedynczy organizm nie zmieni ekosystemu).
                                        >
                                        Suma drobnych zmian w pojedynczych organizmach jest tą zmianą.
                                        • nelsonek Re: Ewolucja 31.07.09, 14:55
                                          True. True.
                                          Suma pojedynczych zmian...
                                          True. True.
                                  • dritte_dame Re: Ewolucja 31.07.09, 14:35
                                    nelsonek napisał:

                                    > Organizmy ewoluują na gorsze?

                                    Wyjściowe pytanie dotyczyło "ewolucji świata".
                                    A więc także ogółu zmian materii nieożywionej.

                                    Zadecydowanie czy zmiana jest "na lepsze" czy "na gorsze" wymaga
                                    uprzedniego zdefiniowania jakiegoś kryterium jakości.

                                    Zmian zachodzącym podczas ewolucji gwiazdy raczej trudno określić
                                    jako zachodzące na lepsze lub na gorsze.
                                    One zachodzą. I tyle.

                                    Kryterium jakości można łatwo podać jedynie w przypadku organizmów
                                    żywych ewoluujących pod wpływem ewoluującego środowiska, i wówczas
                                    kryterium tym będzie: "lepsze przystosowanie do rozmnażania się w
                                    nowych warunkach środowiska".

                                    Ale już w przypadku wmieszania w system czegoś dodatkowego poza
                                    pojedyńczym rodzajem organizmu i jego środowiskiem pojawiają się
                                    natychmiast niejednoznaczności:
                                    Wyewoluowanie lekoodpornej bakterii jest zmianą "na lepsze" z punktu
                                    widzenia ;) tejże bakterii ale "na gorsze" z punktu widzenia
                                    zakażonego nią pacjenta.
                                    • nelsonek Re: Ewolucja 31.07.09, 14:43
                                      Chodzilo mi o wyewoluowanie calkiem nowego organizmu, ktory jest lepszy (w
                                      sensie lepiej przystosowany) od poprzedniego (bo gorszy, czyli gorzej
                                      przystosowany, w ogolnym rozrachunku zginie) a nie o to jakie nastepuja zmiany w
                                      mikroswiecie bakterii.
                                      Oczywiscie wyjsciowe pytanie dotyczylo czegos ogolniejszego, jednak na
                                      przykladzie organizmow probuje pokazac skad w moim rozumieniu ewolucji pojawilo
                                      sie slowko "lepsze".
                                      Czy gwiazda moze byc lepsza lub gorsza? Oczywiscie nie ma jednoznacznej
                                      odpowiedzi, ale mozna pokusic sie o stwierdzenie, ze Slonce jest lepsze od
                                      czarnej dziury, dlatego ze wolol Slonca krazy planeta na ktorej powstalo zycie.
                                      :)
                              • kolter Re: Ewolucja 31.07.09, 14:09
                                nelsonek napisał:

                                > Bardzo ogólnie ewolucja to ogół zmian na lepsze.

                                Zdrowsi ie jesteśmy ,ale mamy komórki dlatego mamy większą szansę na
                                przedłużenie marnego tu żywotu :))
                              • chwila.pl Re: Ewolucja 31.07.09, 14:42
                                nelsonek napisał:

                                > Bardzo ogólnie ewolucja to ogół zmian na lepsze.

                                Mam teraz wolną chwilę, więc porozmawiajmy....

                                Napisałeś:
                                Jeśli świat ewoluuje, zmienia się na lepsze to jak to pogodzić z tym, że
                                stworzony świat był idealny? Teraz jest lepszy od ideału?


                                Ależ ten świat został idealnie wręcz stworzony. Dlaczego? Bo stworzył idealne
                                warunki rozwoju. Spójrz, jakie cudowne możliwości rozwoju dano ludziom: dano im
                                wolną wolę, wyposażono w inteligencję, wrażliwość, uczucia wyższe, wreszcie dano
                                w prezencie rozum, zaopatrzono w talenty. Dzięki temu mogła dojść do skutku
                                rewolucja technologiczna, rozwój cywilizacyjny, itd itd. Świat ewoluuje i nie
                                dotyczy to tylko ewolucji gatunków, ale także nieskończenie wielu dziedzin.
                                Gdyby jego wyjściowy stan nie był idealny, wówczas pozostałby na takim samym
                                poziomie, co w momencie jego kreacji. Czy teraz jest lepszy od ideału? Nie, jest
                                po prostu inny od stanu bazowego.

                                • nelsonek Re: Ewolucja 31.07.09, 15:08
                                  Rozumiem wiec, ze "swiat" definiujesz jako "warunki rozwoju". Dobry wniosek?
                                  • chwila.pl Re: Ewolucja 31.07.09, 15:24
                                    nelsonek napisał:

                                    > Rozumiem wiec, ze "swiat" definiujesz jako "warunki rozwoju". Dobry wniosek?

                                    Rozumiem, że się ze mną przekomarzasz. Mam rację?
                                    • nelsonek Re: Ewolucja 31.07.09, 15:38
                                      Nie. Na poczatku dyskusji chcialas bym p[odal swoja definicje (ewolucji). I gdy
                                      ja poznalas przedstawilas swoje zdanie. I ok - w porzadku, tylko, ze wyciagam z
                                      tego pewien wniosek i pytam Ciebie (nie lernakowa i nie d_d, ale Ciebie) czy
                                      sluszny.
                                      • chwila.pl Re: Ewolucja 31.07.09, 16:53
                                        nelsonek napisał:

                                        > Nie. Na poczatku dyskusji chcialas bym p[odal swoja definicje (ewolucji). I gdy
                                        > ja poznalas przedstawilas swoje zdanie. I ok - w porzadku, tylko, ze wyciagam z
                                        > tego pewien wniosek i pytam Ciebie (nie lernakowa i nie d_d, ale Ciebie) czy
                                        > sluszny.
                                        >

                                        OK. Dla mnie świat, to po prostu wszechświat. Nie ograniczam go do planety
                                        Ziemi. Z uwagi jednak, że życie na Ziemi jest już wszechstronnie zbadane i
                                        opisane przejawy życia nieskończenie wielu form życia, wyodrębnione,
                                        sklasyfikowane i opatrzone klarownym nazewnictwem naukowym, skoncentrujmy się
                                        jednak na Ziemi. I cóż to jest w tym kontekście świat idealny. Jest to świat, w
                                        którym zagwarantowane są idealne warunki rozwoju, koegzystencji różnych form
                                        życia, wzajemnego przenikania i symbiozy, zachodzenia wszelkich procesów
                                        biologicznych, chemicznych, jądrowych, kwantowych, etc, etc. Zapewne biolog
                                        udzieliłby Ci bardziej wyczerpujących informacji, ale cóż, biologiem nie jestem,
                                        więc musi Ci wystarczyć tylko fragmentaryczny opis. Reasumując, świat idealny to
                                        nie warunki rozwoju, ale świat, w którym te warunki rozwoju są ogólnie dostępne.
                                        Bo zostaliśmy wyposażeni w cały arsenał środków do tego rozwoju potrzebnych.
                              • mimichniik Re: Ewolucja 01.08.09, 15:55
                                nelsonek napisał:

                                > Bardzo ogólnie ewolucja to ogół zmian na lepsze.

                                Co znaczy "lepsze" ?
                          • mimichniik Re: Ewolucja 01.08.09, 15:53
                            nelsonek napisał:

                            > Jeśli świat ewoluuje, zmienia się na lepsze to jak to pogodzić z
                            tym, że
                            > stworzony świat był idealny? Teraz jest lepszy od ideału?
                            >

                            Jak rozumiesz "lepszość" ?
                        • dritte_dame Czy Biblia jest książeczką dla dzieci? 31.07.09, 13:57
                          chwila.pl napisała:

                          > wiedza [...] oparta na biblijnym zapisie [...] naiwna i
                          dostosowana do percepcji dziecka [...]
                          • nelsonek Re: Czy Biblia jest książeczką dla dzieci? 31.07.09, 14:07
                            Nie jestem badaczem Biblii, ale spróbuję odpowiedzieć na to pytanie posługując
                            się analogią.
                            Pierwszoklasistom mówi się, że działanie 2-3 jest niewykonalne (dopiero później
                            wprowadza się liczby ujemne), w następnych latach mówi się dzieciom, że
                            działanie typu 6:17 jest niewykonalne (i znowu później wprowadza się liczby
                            wymierne), na nieco wyższym poziomie mówi się uczniom, że kwadrat dowolnej
                            liczby jest liczbą nieujemną. Nieliczni dowiadują się o istnieniu liczb
                            nierzeczywistych, jeszcze mniejsza grupa dowiaduje się o liczbach zespolonych.
                            Czyli bardzo ogólnie można powiedzieć, że przekazuje się dzieciom wiedzę
                            dostosowaną do percepcji dziecka. Nikt z tego nie próbuje wyciągać wniosku, że
                            wiedza matematyczna jest książeczką dla dzieci.
                            • kolter Re: Czy Biblia jest książeczką dla dzieci? 31.07.09, 14:18
                              Nie ,ale ci co chcą żyć zgodnie z nią muszą być jak dzieci:))
                            • chwila.pl Re: Czy Biblia jest książeczką dla dzieci? 31.07.09, 14:25
                              Dziękuję, świetnie to ująłeś. Napisałam : Jasne, że wiedza nabyta w
                              dzieciństwie oparta na biblijnym zapisie o procesie tworzenia świata przez
                              siedem dni, naiwna i dostosowana do percepcji dziecka

                              co oznacza ni mniej ni więcej, że osoby przekazujące tę wiedzę, dostosowali jej
                              poziom do zdolności percepcji dziecka. I nic więcej. oszukiwanie się tu innych
                              treści jest nadinterpretacją.
                              • lernakow Re: Czy Biblia jest książeczką dla dzieci? 31.07.09, 14:50
                                chwila.pl napisała:

                                > wiedza nabyta w dzieciństwie oparta na biblijnym zapisie
                                > o procesie tworzenia świata przez siedem dni,
                                > naiwna i dostosowana do percepcji dziecka
                                >
                                A jest w Biblii jakaś wersja dla dorosłych? Nie ma.
                                Zatem albo jest to książeczka dla dzieci, albo opis stworzenia świata
                                przedstawiony w niej jest nieprawdziwy, co podważa boskie autorstwo. Zaraz zaraz
                                - nawet jeśli to jest książeczka dla dzieci, to ten opis też jest fałszywy, bo
                                nie tylko jest uproszczony, ale i kolejność ma skopaną.
                                • chwila.pl Re: Czy Biblia jest książeczką dla dzieci? 31.07.09, 15:20
                                  Umiesz czytać ze zrozumieniem? :)
                                  Poczytaj zatem jeszcze raz, poznaj sens wypowiedzi zanim włączysz się do dyskusji:)

                                  Napisałam : Jasne, że wiedza nabyta w
                                  dzieciństwie oparta na biblijnym zapisie o procesie tworzenia świata przez
                                  siedem dni, naiwna i dostosowana do percepcji dziecka
                                  co oznacza ni mniej ni więcej, że osoby przekazujące tę wiedzę, dostosowali jej
                                  poziom do zdolności percepcji dziecka. I nic więcej. oszukiwanie się tu innych
                                  treści jest nadinterpretacją.
                                  • lernakow Re: Czy Biblia jest książeczką dla dzieci? 31.07.09, 15:38
                                    chwila.pl napisała:

                                    > Umiesz czytać ze zrozumieniem? :)
                                    >
                                    Owszem. I to cały Twój tekst, do którego przyczepiła się Dritte, a który brzmiał:
                                    Znam, chyba nawet dobrze teorie na temat wszechświata. Znam, chyba nieźle
                                    najnowsze publikacje na temat wieloświata, czyli zbiorze wszechświatów. I ta
                                    wiedza łączy się w harmonijną całość z teorią stworzenia świata przez Boga. Nie
                                    widzę tu żadnych dysonansów, ani sprzeczności. Jasne, że wiedza nabyta w
                                    dzieciństwie oparta na biblijnym zapisie o procesie tworzenia świata przez
                                    siedem dni, naiwna i dostosowana do percepcji dziecka, z czasem, w miarę
                                    zdobywania wiedzy ewoluowała i przybrała jakościowo inny kształt. Ale z
                                    powodzeniem można to połączyć bez konieczności rezygnowania z biblijnych
                                    zapisów.


                                    I nie interesuje mnie "wiedza nabyta w dzieciństwie oparta na biblijnym
                                    zapisie", tylko "I ta wiedza łączy się w harmonijną całość z teorią stworzenia
                                    świata przez Boga. Nie widzę tu żadnych dysonansów, ani sprzeczności."
                                    Bo ja te dysonanse i sprzeczności widzę. I nie są to uproszczenia dostosowujące
                                    opis do możliwości percepcyjnych ludzi sprzed paru tysięcy lat, tylko informacje
                                    nie dające się pogodzić ze współczesną wiedzą o kosmosie i historii naszej planety.
                                    Jako że w przeciwieństwie do co poniektórych nie jestem gołosłowny pozwolę sobie
                                    to wypunktować:
                                    Kolejność stworzenia świata wg Biblii (wg numeracji dni):
                                    1. Powstaje niebo i ziemia. Stworzenie światłości i oddzielenie jej od
                                    ciemności. Czym była ta światłość?
                                    2. Sklepienie oddzielające wody górne od dolnych. Co za sklepienie?
                                    3. Pojawienie się suchego lądu i roślin.
                                    4. Powstanie ciał niebieskich, w tym Słońca i Księżyca. Po powstaniu Ziemi, po
                                    powstaniu roślin. Po powstaniu jakiejś światłości, która najwyraźniej nie jest
                                    światłem słonecznym.
                                    5. Istoty żywe w wodach i ptactwo.
                                    6. Zwierzęta lądowe i człowiek. Zwierzęta lądowe pojawiają się po ptakach.

                                    Ja tu widzę dwa zjawiska nieznane nauce:
                                    - światłość
                                    - sklepienie
                                    oraz kilka błędów w kolejności stwarzania:
                                    - grubsze: Słońce, Księżyc i inne ciała niebieskie po Ziemi, a wręcz po roślinach
                                    - drobniejsze: zwierzęta lądowe po ptakach.

                                    Jak na tak krótki tekst podany przez Absolut to trochę dużo rzeczy nie do
                                    pogodzenia z obecnym stanem wiedzy. Ale Chwila "nie widzi żadnych dysonansów,
                                    ani sprzeczności". Gratuluję spostrzegawczości.
                                    • chwila.pl Re: Czy Biblia jest książeczką dla dzieci? 31.07.09, 16:33
                                      Kolejność tworzenia świata wg biblii jest bez znaczenia.
                                      Jeśli oceniasz ją poprzez pryzmat aktualnej wiedzy, to robisz szkolny błąd.
                                      Zdecyduj się, albo przyjmujesz wiedzę z biblii z całym dobrodziejstwem
                                      inwentarza, tzn przyjmujesz do wiadomości, że to Bóg tworzył świat, albo jej nie
                                      przyjmujesz. Jeśli przyjmujesz, to o kolejności decydował Bóg i wystarczyło, by
                                      skinął małym palcem i mimo braku Słońca życie na Ziemi byłoby możliwe. Albo nie
                                      przyjmujesz tej wiedzy, więc śledzenie kolejności i szukanie merytorycznego
                                      błędu jest pozbawione sensu. Więc zdecyduj się.

                                      > Ale Chwila "nie widzi żadnych dysonansów,
                                      > ani sprzeczności".

                                      Nie widzę, bo mam wszystko w główce poukładane i dokładnie przemyślane.
                                      • lernakow Re: Czy Biblia jest książeczką dla dzieci? 31.07.09, 16:55
                                        chwila.pl napisała:

                                        > Zdecyduj się, albo przyjmujesz wiedzę z biblii
                                        > z całym dobrodziejstwem inwentarza, tzn przyjmujesz
                                        > do wiadomości, że to Bóg tworzył świat, albo jej
                                        > nie przyjmujesz. Jeśli przyjmujesz, to o kolejności
                                        > decydował Bóg i wystarczyło, by skinął małym palcem
                                        > i mimo braku Słońca życie na Ziemi byłoby możliwe.
                                        >
                                        Oczywiście, że byłoby możliwe. Ale Biblia nie pisze, że byłoby możliwe, tylko że tak było. A wiemy, że nie - nie dlatego, że to niemożliwe, tylko dlatego, że znamy już prawdziwą kolejność.

                                        > Albo nie przyjmujesz tej wiedzy, więc śledzenie kolejności
                                        > i szukanie merytorycznego błędu jest pozbawione sensu.
                                        > Więc zdecyduj się.
                                        >
                                        Ja jestem zdecydowany. Nie wierzę. Więcej - wiem, że tak nie było.
                                        Czy Ty też wiesz, że tak nie było, czy jednak uważasz, że nauka się myli? Powtarzam: nie pytam, czy wobec wszechmocy Boga mogło tak być, tylko czy tak było?
                                        • chwila.pl Re: Czy Biblia jest książeczką dla dzieci? 31.07.09, 17:17
                                          lernakow napisał:

                                          > Oczywiście, że byłoby możliwe. Ale Biblia nie pisze, że byłoby możliwe, tylko ż
                                          > e tak było. A wiemy, że nie - nie dlatego, że to niemożliwe, tylko dlatego, że
                                          > znamy już prawdziwą kolejność.

                                          Znasz prawdziwą kolejność tworzenia świata przez Boga?

                                          > Ja jestem zdecydowany. Nie wierzę. Więcej - wiem, że tak nie było.
                                          > Czy Ty też wiesz, że tak nie było, czy jednak uważasz, że nauka się myli? Powta
                                          > rzam: nie pytam, czy wobec wszechmocy Boga mogło tak być, tylko czy tak
                                          > było?

                                          Skoro nie wierzysz, to jakie znaczenie ma dla Ciebie kolejność?
                                          Powinieneś bazować na nauce, czyli na teorii wszechświata.
                                          Powtarzam, albo biblia albo nauka.
                                          • lernakow Re: Czy Biblia jest książeczką dla dzieci? 31.07.09, 17:31
                                            chwila.pl napisała:

                                            > Znasz prawdziwą kolejność tworzenia świata przez Boga?
                                            >
                                            Znam prawdziwą kolejność zdarzeń. Wierzący przypisze je Bogu, niewierzący - nie. Ale kolejność jest jedna i inna od biblijnej.

                                            > Skoro nie wierzysz, to jakie znaczenie ma dla Ciebie kolejność?
                                            >
                                            Twierdzisz, że opis biblijny jest niesprzeczny z opisem naukowym. Udowodniłem, że to nieprawda. M.in. w kwestii kolejności.

                                            > Powinieneś bazować na nauce, czyli na teorii wszechświata.
                                            >
                                            I tak właśnie robię.

                                            > Powtarzam, albo biblia albo nauka.
                                            >
                                            I rozumiem, że wybierasz Biblię, świadomie wbrew nauce, a pisząc o niesprzeczności nauki biblijnej z nauką konwencjonalną tak sobie tylko żartowałaś?
                                            • chwila.pl Re: Czy Biblia jest książeczką dla dzieci? 31.07.09, 18:03
                                              lernakow napisał:

                                              > > Skoro nie wierzysz, to jakie znaczenie ma dla Ciebie kolejność?
                                              > >
                                              > Twierdzisz, że opis biblijny jest niesprzeczny z opisem naukowym.

                                              Tak, tylko że ten opis naukowy nie dotyczy biblii.
                                              Jeśli powołujesz się na "naukę" badającą poprawność zapisu biblii, ustalającej
                                              prawidłową kolejność zdarzeń, to wybacz, ale to z nauką niewiele wspólnego.
                                              Gdyby jednak dokonać analizy, w której podstawą byłaby teoria
                                              wszechświata
                                              , mechanizmy kształtowania struktury, procesy zachodzące we
                                              wszechświecie, i nawiązać do zapisów w biblii, to okaże się, że obie te nazwijmy
                                              to teorie wzajemnie się uzupełniają tworząc harmonijną całość. Jasne, że wymaga
                                              to umiejętności abstrakcyjnego myślenia, a nie przywiązania do literalnego
                                              zapisu każdej informacji. Należy też od razu przyjąć, że procesów opisanych w
                                              biblii nie dzieliła odległość w czasie jednego dnia, ale że dzieliły je ogromne
                                              odcinki czasowe. Podobnie powstanie człowieka nie nastąpiło w wyniku
                                              pstryknięcia jednym palcem, ale w wyniku ewolucji. Per analogiam powstanie
                                              planet, ich księżyców, modelu wszechświata, itd, itd.

                                              > Udowodniłem, że to nieprawda. M.in. w kwestii kolejności.

                                              Niczego nie udowodniłeś.

                                              > > Powinieneś bazować na nauce, czyli na teorii wszechświata.
                                              > >
                                              > I tak właśnie robię.

                                              Czyżby? Problemem, który absorbuje wyłącznie Twoją uwagę jest biblia i
                                              prawidłowa kolejność zdarzeń, ponoć niepoprawna z "naukowego" punktu widzenia.

                                              > > Powtarzam, albo biblia albo nauka.
                                              > >
                                              > I rozumiem, że wybierasz Biblię,

                                              Źle rozumiesz.
                                              • dritte_dame Re: Czy Biblia jest książeczką dla dzieci? 31.07.09, 19:02
                                                chwila.pl napisała:

                                                > Należy też od razu przyjąć, że procesów opisanych w
                                                > biblii nie dzieliła odległość w czasie jednego dnia, ale że dzieliły je ogromne
                                                > odcinki czasowe. Podobnie powstanie człowieka nie nastąpiło w wyniku
                                                > pstryknięcia jednym palcem, ale w wyniku ewolucji. Per analogiam powstanie
                                                > planet, ich księżyców, modelu wszechświata, itd, itd.


                                                Jednym słowem: należy od razu przyjąć że w biblia zawiera same bajkowe banialuki.

                                                Jedakże - całkowicie prawdziwe.
                                                • chwila.pl Re: Czy Biblia jest książeczką dla dzieci? 31.07.09, 19:55
                                                  dritte_dame napisała:

                                                  > Jednym słowem: należy od razu przyjąć że w biblia zawiera same bajkowe banialuk
                                                  > i.

                                                  Absolutnie nie należy.
                                                  • dritte_dame Re: Czy Biblia jest książeczką dla dzieci? 31.07.09, 20:15
                                                    chwila.pl napisała:

                                                    > dritte_dame napisała:
                                                    >
                                                    > > Jednym słowem: należy od razu przyjąć że w biblia zawiera same
                                                    bajkowe banialuki.
                                                    >
                                                    > Absolutnie nie należy.

                                                    A czy biblia zawiera jakieś treści nieprawdziwe?
                                              • dritte_dame Cud!!! :))) 31.07.09, 19:10
                                                chwila.pl napisała:

                                                > w wyniku
                                                > pstryknięcia jednym palcem

                                                :D:D:D


                                              • lernakow Re: Czy Biblia jest książeczką dla dzieci? 01.08.09, 08:38
                                                chwila.pl napisała:

                                                > Tak, tylko że ten opis naukowy nie dotyczy biblii.
                                                >
                                                Dotyczy powstawania Wszechświata. A konkretnie naszej okolicy.
                                                Mamy dwa źródła - naukowe i biblijne - które stoją w jawnej sprzeczności.

                                                > Jeśli powołujesz się na "naukę" badającą poprawność
                                                > zapisu biblii, ustalającej prawidłową kolejność zdarzeń,
                                                > to wybacz, ale to z nauką niewiele wspólnego.
                                                >
                                                Nie powołuję się na naukę badającą poprawność zapisu w Biblii, tylko na naukę opisującą powstanie naszego świata i konfrontuję to z Biblią. I rzeczywiście - Biblia niewiele ma z nauką wspólnego.

                                                > Gdyby jednak dokonać analizy, w której podstawą byłaby teoria
                                                > wszechświata
                                                , mechanizmy kształtowania struktury, procesy
                                                > zachodzące we wszechświecie, i nawiązać do zapisów w biblii,
                                                > to okaże się, że obie te nazwijmy
                                                > to teorie wzajemnie się uzupełniają tworząc harmonijną całość.
                                                >
                                                Bzdura.
                                                Oczywiście nie przedstawisz kontrdowodu, bo jestem niegodny i nie masz obowiązku odpowiadać na moje pytania. Póki co ja wykazałem jawne sprzeczności, a Ty ich nie obaliłaś i nie przedstawiłaś tej harmonijnej całości. I nie spodziewam się, by to się miało zmienić.

                                                > sne, że wymaga to umiejętności abstrakcyjnego myślenia,
                                                > a nie przywiązania do literalnego zapisu każdej informacji.
                                                >
                                                Obawiam się, że to w ogóle wymagałoby abstrahowania od jakiegokolwiek myślenia i "zawierzenia".

                                                > Należy też od razu przyjąć, że procesów opisanych w
                                                > biblii nie dzieliła odległość w czasie jednego dnia,
                                                > ale że dzieliły je ogromne odcinki czasowe.
                                                >
                                                Widzisz - ja słyszałem już, że te dni w Biblii to nie dni kalendarzowe i tego się nie czepiam. Niech one sobie trwają dowolnie długo. Natomiast są bez sensu i nie po kolei poukładane.

                                                > Podobnie powstanie człowieka nie nastąpiło w wyniku
                                                > pstryknięcia jednym palcem, ale w wyniku ewolucji.
                                                > Per analogiam powstanie
                                                > planet, ich księżyców, modelu wszechświata, itd, itd.
                                                >
                                                Zgoda, zgoda. Ale co to ma wspólnego z Biblią?

                                                > > Udowodniłem, że to nieprawda. M.in. w kwestii kolejności.
                                                >
                                                > Niczego nie udowodniłeś.
                                                >
                                                Możesz sobie pisać "nie, nie, nie", ale nie zmienia to faktów.
                                                Jeżeli Biblia pisze "B przed A", a nauka bez cienia wątpliwości stwierdza, że "A przed B", to jest to dowód, że Biblia się myli.
                                                Nawet z tym nie dyskutujesz. Powtarzasz tylko swoje "nie".

                                                > > > Powtarzam, albo biblia albo nauka.
                                                > > >
                                                > > I rozumiem, że wybierasz Biblię,
                                                >
                                                > Źle rozumiesz.
                                                >
                                                Stawiasz dychotomiczny wybór. Nie wybierasz Biblii. Czyli wybierasz naukę?
                                                • chwila.pl Re: Czy Biblia jest książeczką dla dzieci? 01.08.09, 23:08
                                                  lernakow napisał:

                                                  > > Gdyby jednak dokonać analizy, w której podstawą byłaby teoria
                                                  > > wszechświata
                                                  , mechanizmy kształtowania struktury, procesy
                                                  > > zachodzące we wszechświecie, i nawiązać do zapisów w biblii,
                                                  > > to okaże się, że obie te nazwijmy
                                                  > > to teorie wzajemnie się uzupełniają tworząc harmonijną całość.
                                                  > >
                                                  > Bzdura.
                                                  > Oczywiście nie przedstawisz kontrdowodu, bo jestem niegodny i nie masz obowiązk
                                                  > u odpowiadać na moje pytania. Póki co ja wykazałem jawne sprzeczności, a Ty ich
                                                  > nie obaliłaś i nie przedstawiłaś tej harmonijnej całości. I nie spodziewam się
                                                  > , by to się miało zmienić.

                                                  Jeżeli przedstawiłeś dowód, to braku wiedzy czym w istocie jest biblijny opis
                                                  stworzenia świata. Początkowo nie przyjmowałam tego do wiadomości, powiem
                                                  więcej, traktowałam Twoje dociekania jako swoisty żart lub formę zaczepki, na
                                                  którą nie reagowałam. Z uwagi jednak na to, że skomentowałeś moją wypowiedź jako
                                                  "bzdurę", czego organicznie wręcz nie znoszę, postanowiłam Ci odpisać.
                                                  Powinieneś bowiem wiedzieć, że opis stworzenia świata podany przez biblię ma
                                                  charakter metaforyczny. Nie stanowi dosłownego scenariusza dzieła
                                                  Stwórcy. Z uwagi na różnorodność egzegezy biblii, wszelkie kontrowersje mają
                                                  swoją genezę w upatrywaniu jej jako traktat naukowy, co jest niedorzeczne.
                                                  Autorzy biblijni nie mieli na celu przedstawianie prawd dotyczących genezy i
                                                  budowy wszechświata, ani też rozstrzygać o początkach ludzkości
                                                  . Ich dzieła
                                                  zawierają literacki obraz Boga jako źródła i przyczyny wszystkiego. Jedna z
                                                  wersji interpretacji biblii zakłada, że okres dzielący poszczególne akty kreacji
                                                  jest zmienną x, przy czym x może przyjmować dowolną wartość. Najczęściej
                                                  bibliści nadają jej wartość epsilon. Co oznacza, że sam akt kreacji był
                                                  natychmiastowy, a nie rozłożony w czasie tygodnia. Poczynając od Pascala,
                                                  naukowcy, a zwłaszcza Pierre Teilhard de Chardin stwierdzili, że nauka nie
                                                  wyklucza aktu stworzenia rozumianego zgodnie z doktryną religijną, ani też nie
                                                  widzi sprzeczności. Nie ma też sprzeczności między wizją stworzenia świata a
                                                  teorią ewolucji.
                                                  Stanowisko w tej sprawie wyraził między innymi Pius XII w encyklice Humani
                                                  generis w 1950 r.

                                                  • lernakow Re: Czy Biblia jest książeczką dla dzieci? 02.08.09, 08:42
                                                    chwila.pl napisała:

                                                    > Powinieneś bowiem wiedzieć, że opis stworzenia świata
                                                    > podany przez biblię ma charakter metaforyczny.
                                                    > Nie stanowi dosłownego scenariusza dzieła Stwórcy.
                                                    >
                                                    Dlaczego i po co? Dlaczego niby Bóg zrobił jedno, a potem kazał zapisać zupełnie coś innego? Przecież można było opisać rzekomy akt stworzenia w formie równie krótkiej i łatwo przyswajalnej, a jednocześnie zgodnej z prawdą.
                                                    Argument "to ma charakter metaforyczny i nie stanowi dosłownego scenariusza" można zastosować do dowolnej bzdury i próbować tym samym jej bzdurność rozmyć. Ale przekona to tylko przekonanych.

                                                    > Autorzy biblijni nie mieli na celu przedstawianie
                                                    > prawd dotyczących genezy i budowy wszechświata,
                                                    > ani też rozstrzygać o początkach ludzkości
                                                    . Ich dzieła
                                                    > zawierają literacki obraz Boga jako źródła i przyczyny wszystkiego.
                                                    >
                                                    To Biblia nie jest już dziełem natchnionym przez Boga? Musieli to źródło i przyczynę wszystkiego opisać niezgodnie z prawdą? Przecież można było zrealizować ten opis poprawnie. Tego oczekiwałbym od Absolutu.

                                                    > Jedna z wersji interpretacji biblii zakłada, że okres
                                                    > dzielący poszczególne akty kreacji
                                                    > jest zmienną x, przy czym x może przyjmować dowolną wartość.
                                                    > Najczęściej bibliści nadają jej wartość epsilon. Co oznacza,
                                                    > że sam akt kreacji był natychmiastowy, a nie rozłożony w czasie
                                                    > tygodnia.
                                                    >
                                                    Czyli coś w rodzaju Wielkiego Wybuchu? Brawo, udało się uzgodnić Pismo z nauką! Rzecz w tym, że w tekst bibliny nijak ma się do tej koncepcji. Nie da się powiedzieć, że słowa "na polu rośnie kapusta" znaczy tak naprawdę "na polu rośnie szczaw i chodzą bociany". To znaczy da się, ale to nadal bzdura.

                                                    > Poczynając od Pascala, naukowcy, a zwłaszcza Pierre Teilhard
                                                    > de Chardin stwierdzili, że nauka nie wyklucza aktu stworzenia
                                                    > rozumianego zgodnie z doktryną religijną, ani też nie
                                                    > widzi sprzeczności.
                                                    >
                                                    No popatrz - a ja te sprzeczności wyliczyłem i żadnej z nich nie podważyłaś. Idziesz raczej w kierunku wmawiania, że proste i zrozumiałe słowa Księgi Rodzaju znaczą coś zupełnie innego. Może cała Biblia znaczy coś innego? Może Jezus mówiąc, byśmy się miłowali, miał na myśli pilną naukę tańca hula? Bo niestety do tego prowadzi wmawianie ludziom, że to co widzą i rozumieją ma kompletnie inne znaczenie.
                                                  • chwila.pl Re: Czy Biblia jest książeczką dla dzieci? 02.08.09, 09:38
                                                    Jeśli masz zamiar uchodzić w swoich oczach jako genialny śledczy, który odkrył
                                                    nieprawidłową kolejność tworzenia świata przez Stwórcę, opisaną metaforycznie w
                                                    biblii, to dalej sobie w tych urojeniach tkwij. Jeśli nie przyjmujesz moich
                                                    argumentów, a raczej przytoczonych przeze mnie opinii biblistów i
                                                    naukowców
                                                    to wszelka dyskusja z Tobą pozbawiona jest sensu. Zapewne chcesz
                                                    uchodzić za potęgę intelektualną większą od chociażby Pascala. Wybacz, ale to
                                                    jest po prostu śmieszne. I jest niczym więcej jak dziecinadą połączoną z bufonadą.
                                                    Lernakov wykrył błąd! Lernakovi należy się Nagroda Nobla! Tyle tylko, że ów
                                                    rzekomy błąd wykryto setki lat temu. I okazało się, że błędem nie jest, o czym
                                                    pisałam w poprzednim poście. Ale Ty nadal drążysz problem, który rozwiązano
                                                    setki lat temu
                                                    . I popisujesz się, jak mały Jasio, ot chociażby tu:

                                                    No popatrz - a ja te sprzeczności wyliczyłem i żadnej z nich nie podważyłaś.
                                                    Idziesz raczej w kierunku wmawiania, że proste i zrozumiałe słowa Księgi Rodzaju
                                                    znaczą coś zupełnie innego. Może cała Biblia znaczy coś innego? Może Jezus
                                                    mówiąc, byśmy się miłowali, miał na myśli pilną naukę tańca hula? Bo niestety do
                                                    tego prowadzi wmawianie ludziom, że to co widzą i rozumieją ma kompletnie inne
                                                    znaczenie.
                                                  • lernakow Re: Czy Biblia jest książeczką dla dzieci? 02.08.09, 10:29
                                                    chwila.pl napisała:

                                                    > Jeśli masz zamiar uchodzić w swoich oczach jako genialny
                                                    > śledczy, który odkrył nieprawidłową kolejność tworzenia świata
                                                    >
                                                    Usiłowania odgadnięcia moich motywów sobie odpuść, bo Ci nie wychodzi.

                                                    > Jeśli nie przyjmujesz moich
                                                    > argumentów, a raczej przytoczonych przeze mnie opinii biblistów i
                                                    > naukowców
                                                    to wszelka dyskusja z Tobą pozbawiona jest sensu.
                                                    >
                                                    Jak sama przyznajesz - nie przedstawiasz argumentów, tylko przytaczasz cudze opinie. Trochę nie na temat, nota bene, bo nie odnoszące się do moich zarzutów, co istotnie sprawia, że dyskusja nie ma sensu.

                                                    > Zapewne chcesz uchodzić za potęgę intelektualną większą
                                                    > od chociażby Pascala.
                                                    >
                                                    Prezentujesz (po raz kolejny) postawę niesamodzielną intelektualnie. Postawę osoby, dla której ważniejsze jest kto coś powiedział, a nie co powiedział. Nie podejmujesz dyskusji, tylko mówisz, że ktoś inny coś innego na ten temat powiedział. Żałosne.

                                                    > Lernakov wykrył błąd! Lernakovi należy się Nagroda Nobla!
                                                    >
                                                    Chwili należą się korepetycje z ortografii i gramatyki języka polskiego.

                                                    > Tyle tylko, że ów rzekomy błąd wykryto setki lat temu.
                                                    >
                                                    To dość oczywiste. Sam błąd jest oczywisty.

                                                    > I okazało się, że błędem nie jest, o czym
                                                    > pisałam w poprzednim poście.
                                                    >
                                                    Ale już do krytyki tego poglądu się nie odniosłaś. Nic dziwnego, wymagałoby to minimum samodzielności w myśleniu.
                                                  • chwila.pl Re: Czy Biblia jest książeczką dla dzieci? 02.08.09, 12:10
                                                    lernakow napisał:

                                                    > > Jeśli masz zamiar uchodzić w swoich oczach jako genialny
                                                    > > śledczy, który odkrył nieprawidłową kolejność tworzenia świata
                                                    > >
                                                    > Usiłowania odgadnięcia moich motywów sobie odpuść, bo Ci nie wychodzi.

                                                    Jasne. Stała zagrywka, jakże inteligentna:)
                                                    Mam nadzieję, że je przedstawisz.

                                                    > > Jeśli nie przyjmujesz moich
                                                    > > argumentów, a raczej przytoczonych przeze mnie opinii biblistów i
                                                    > > naukowców
                                                    to wszelka dyskusja z Tobą pozbawiona jest sensu.
                                                    > >
                                                    > Jak sama przyznajesz - nie przedstawiasz argumentów, tylko przytaczasz cudze op
                                                    > inie.

                                                    Mamy dwie alternatywne opinie. Opinię Lernakowa i opinie fachowców, czyli
                                                    biblistów i naukowców, autorytetów w tej dziedzinie, i z których zdaniem w pełni
                                                    się identyfikuję.
                                                    I jeśli opiniom naukowców odmawiasz rangi argumentów, to co jest wg Ciebie
                                                    argumentem? Niech zgadnę, aprobata Twoich zarzutów. Zgadłam?

                                                    > Trochę nie na temat, nota bene, bo nie odnoszące się do moich zarzutów, c
                                                    > o istotnie sprawia, że dyskusja nie ma sensu.

                                                    A co jest tematem dyskusji? Przypomnę Ci, kolejność tworzenia świata opisaną
                                                    przez biblię. I o tym właśnie traktują moje wypowiedzi. Zarzut, że są to
                                                    wypowiedzi nie na temat jest równie absurdalny, jak zarzut o niepoprawnej
                                                    kolejności.

                                                    > > Zapewne chcesz uchodzić za potęgę intelektualną większą
                                                    > > od chociażby Pascala.
                                                    > >
                                                    > Prezentujesz (po raz kolejny) postawę niesamodzielną intelektualnie. Postawę os
                                                    > oby, dla której ważniejsze jest kto coś powiedział, a nie co powi
                                                    > edział.

                                                    Biorę pod uwagę oba te czynniki. Z tym, że dla mnie priorytet stanowi wypowiedź
                                                    naukowca, specjalisty w tej dziedzinie. Tym bardziej, że jest to także mój
                                                    pogląd. Ty natomiast uzurpujesz sobie prawo do posiadania racji, do czego masz
                                                    zresztą prawo, tyle tylko, że z naukowego punktu widzenia po prostu jej nie
                                                    masz. Pisałam już poprzednio, kiedy i przez kogo została obalona teza o
                                                    sprzecznościach opisów biblijnych z nauką. Ale do Ciebie to nie dociera. Więcej
                                                    pokory, więcej pokory polecam.

                                                    > Nie podejmujesz dyskusji, tylko mówisz, że ktoś inny coś innego na ten
                                                    > temat powiedział. Żałosne.

                                                    Już to wyjaśniłam. Dla mnie natomiast żałosne są Twoje próby zdyskredytowania
                                                    opinii biegłych. Może obal ich teorie, napisz pracę naukową. Z pewnością zrobisz
                                                    karierę:)

                                                    > > Lernakov wykrył błąd! Lernakovi należy się Nagroda Nobla!
                                                    > >
                                                    > Chwili należą się korepetycje z ortografii i gramatyki języka polskiego.

                                                    Raczej okulary. Błędnie zapamiętałam Twój nick, za co przepraszam.
                                                    >
                                                    > > Tyle tylko, że ów rzekomy błąd wykryto setki lat temu.
                                                    > >
                                                    > To dość oczywiste. Sam błąd jest oczywisty.

                                                    Nie, rzekomy.

                                                    Nie miałbyś tych obiekcji, nie upierałbyś się z uporem maniaka o rzekomej
                                                    pomyłce w kolejności opisu w biblii, gdybyś:
                                                    - wiedział czym w istocie jest Księga Rodzaju,
                                                    - jakie były jej wersje,
                                                    - kim byli jej autorzy,
                                                    - kiedy powstały,
                                                    - jaki gatunek literacki sobą reprezentują,
                                                    - która z tych wersji trafiła do biblii.

                                                    > > I okazało się, że błędem nie jest, o czym
                                                    > > pisałam w poprzednim poście.
                                                    > >
                                                    > Ale już do krytyki tego poglądu się nie odniosłaś. Nic dziwnego, wymagałoby to
                                                    > minimum samodzielności w myśleniu.

                                                    Tak, tak. Gdybyś Ty umiał samodzielnie i logicznie myśleć, poszukałbyś w
                                                    literaturze specjalistycznej, potwierdzenia swoich hipotez. Nie zrobiłeś tego
                                                    jednak. Liznąłeś trochę wiedzy, np poznałeś fotosyntezę i nabrałeś przekonania,
                                                    że już dysponujesz odpowiednią wiedzą, by być przekonanym o doniosłym "odkryciu
                                                    błędu" w biblii i na tej podstawie wyciągać absurdalne wnioski, asekuracyjnie
                                                    formułowane jako przypuszczenia, że być może cała
                                                    biblia jest zbiorem niedorzeczności i bajek.
                                                    Tak właśnie pisałeś w swoim
                                                    poprzednim poście. Prawda jest jednak inna, bardziej złożona, niestety. Z tym
                                                    zdaniem, wbrew logice, też się pewnie nie zgodzisz i opatrzysz ją etykietką "nie
                                                    na temat":))))



                                                  • lernakow Re: Czy Biblia jest książeczką dla dzieci? 02.08.09, 13:38
                                                    chwila.pl napisała:

                                                    > Mamy dwie alternatywne opinie. Opinię Lernakowa i opinie
                                                    > fachowców, czyli biblistów i naukowców, autorytetów w tej
                                                    > dziedzinie, i z których zdaniem w pełni się identyfikuję.
                                                    >
                                                    Ale ich nie przedstawiasz. Piszesz, że naukowcy tak twierdzą, że to się zgadza. I tyle. Co prawda ostatni fizyk, na którego się powołujesz od setek lat nie żyje, ale trudno.

                                                    > I jeśli opiniom naukowców odmawiasz rangi argumentów,
                                                    > to co jest wg Ciebie argumentem?
                                                    >
                                                    Przedstaw je. Nie pisz, że tak twierdzą, tylko przytocz ich opinie. Wtedy będzie to argument, a nie Twoje pustosłowie oparte na kilku nazwiskach. Podaj tego mądrale, który uznał za zgodne z wiedzą naukową stworzenie Ziemi przed Słońcem.

                                                    > A co jest tematem dyskusji? Przypomnę Ci, kolejność tworzenia
                                                    > świata opisaną przez biblię. I o tym właśnie traktują moje
                                                    > wypowiedzi.
                                                    >
                                                    I jakąż to kolejność przedstawiasz? Ty konkretnie. Napisz. Wypunktuj i porównaj z wypunktowaniem opisu biblijnego, które przedstawiłem. Albo pokaż, gdzie w wypunktowaniu biblijnym mijam się z Księgą Rodzaju.

                                                    > Biorę pod uwagę oba te czynniki. Z tym, że dla mnie priorytet
                                                    > stanowi wypowiedź naukowca, specjalisty w tej dziedzinie.
                                                    >
                                                    To pisz konkretnie, co on powiedział, a nie jak się nazywał. Bo jeżeli poprzestał na stwierdzeniu "to jest niesprzeczne" i oczywistych sprzeczności nie wyprostował, to jego słowo nie jest za wiele warte, jak by się nie nazywał.


                                                    > Ty natomiast uzurpujesz sobie prawo do posiadania racji,
                                                    > do czego masz zresztą prawo, tyle tylko, że z naukowego
                                                    > punktu widzenia po prostu jej nie masz.
                                                    >
                                                    Ja nie uzurpuję sobie prawa, tylko przedstawiam argumenty. Przedstaw naukowy punkt widzenia, który im przeczy. Stanowisko nauki, a nie nazwisko naukowca.

                                                    > Pisałam już poprzednio, kiedy i przez kogo została obalona teza o
                                                    > sprzecznościach opisów biblijnych z nauką.
                                                    >
                                                    Ale nie napisałaś jak. Bo może wcale nie została obalona.


                                                    > Może obal ich teorie, napisz pracę naukową.
                                                    >
                                                    To je przedstaw! Kolejny raz apeluję. Teorie, a nie nazwiska.

                                                    > Raczej okulary. Błędnie zapamiętałam Twój nick, za co przepraszam.
                                                    >
                                                    Błędnie zapamiętałaś i błędnie odmieniłaś. Okulary nie pomogą.

                                                    > Nie miałbyś tych obiekcji, nie upierałbyś się z uporem maniaka
                                                    > o rzekomej pomyłce w kolejności opisu w biblii, gdybyś:
                                                    > - wiedział czym w istocie jest Księga Rodzaju,
                                                    > - jakie były jej wersje,
                                                    > - kim byli jej autorzy,
                                                    > - kiedy powstały,
                                                    > - jaki gatunek literacki sobą reprezentują,
                                                    > - która z tych wersji trafiła do biblii.
                                                    >
                                                    Wiesz, dla mnie to jest literatura. Wiem kiedy powstały, jakie są teorie co do autorstwa i jaki gatunek sobą reprezentują. Ale jak ktoś twierdzi, że to Słowo Boże i ten Bóg jest wszechmocny, wszechwiedzący i sam osobiście ten świat stwarzał, to ja tu widzę sprzeczność. Albo nie stwarzał, albo nie jest to jego słowo, albo świadomie kłamał. Nie upraszczał dla maluczkich - kłamał.
                                                    Jeżeli to tylko literatura, to nie ma co się spierać, czy jest zgodna z wiedzą o powstawaniu Wszechświata. Nie jest, ale też być nie musi. Jeżeli chcesz uznać ją za słowa Absolutu i wyciągać wnioski rzutujące na ziemskie prawodawstwo, to źródło to od pierwszego rozdziału okazuje się niewiarygodne.

                                                    > Gdybyś Ty umiał samodzielnie i logicznie myśleć, poszukałbyś w
                                                    > literaturze specjalistycznej, potwierdzenia swoich hipotez.
                                                    >
                                                    Ty nawet nie masz pojęcia, czym jest samodzielne myślenie! Dla Ciebie samodzielność to poszukanie u innych. Paradne!
                                                  • chwila.pl Absurd goni absurd 02.08.09, 14:53
                                                    lernakow napisał:

                                                    > Wiesz, dla mnie to jest literatura.

                                                    A więc jednak. Skoro to jest wg Ciebie literatura, to dlaczego drążysz temat
                                                    kolejności? Zaczynasz gonić w piętkę.

                                                    > Ale jak ktoś twierdzi, że to Słowo
                                                    > Boże i ten Bóg jest wszechmocny, wszechwiedzący i sam osobiście ten świat stwar
                                                    > zał, to ja tu widzę sprzeczność. Albo nie stwarzał, albo nie jest to jego słowo
                                                    > , albo świadomie kłamał. Nie upraszczał dla maluczkich - kłamał.

                                                    Taki wniosek wyciągnąłeś po tylu wypowiedziach na temat natury Księgi Rodzaju?
                                                    Zaiste, tylko "pozazdrościć" umiejętności kojarzenia faktów i możliwości
                                                    percepcji. Gdybyś uważnie czytał moje wypowiedzi, znalazłbyś odpowiedź na swoje
                                                    pytania. Napisałam jasno i wyraźnie:
                                                    Autorzy biblijni nie mieli na celu przedstawianie prawd dotyczących genezy i
                                                    budowy wszechświata, ani też rozstrzygać o początkach ludzkości. Ich dzieła
                                                    zawierają literacki obraz Boga jako źródła i przyczyny wszystkiego.

                                                    Ale oczywiście, nie uznałeś za stosowne tego uznać, bo przecież nie to chciałeś
                                                    przeczytać.

                                                    > Jeżeli to tylko literatura, to nie ma co się spierać, czy jest zgodna z wiedzą
                                                    > o powstawaniu Wszechświata.

                                                    A jednak istnieje promyk nadziei, że odrobina informacji do Ciebie dotarła.

                                                    > Nie jest, ale też być nie musi. Jeżeli chcesz uznać
                                                    > ją za słowa Absolutu i wyciągać wnioski rzutujące na ziemskie prawodawstwo, to
                                                    > źródło to od pierwszego rozdziału okazuje się niewiarygodne.

                                                    Absurd goni absurd. Swoje stanowisko w sprawie Księgi Rodzaju przedstawiłam
                                                    jasno i precyzyjnie. Wystarczy je ponownie przeczytać, jeśli pamięć Cię zawodzi.
                                                    I wyraziłam też swoją opinię, na temat Twojej inklinacji do wysnuwania
                                                    absurdalnych wniosków.

                                                    > > Gdybyś Ty umiał samodzielnie i logicznie myśleć, poszukałbyś w
                                                    > > literaturze specjalistycznej, potwierdzenia swoich hipotez.
                                                    > >
                                                    > Ty nawet nie masz pojęcia, czym jest samodzielne myślenie!

                                                    Mów sobie co chcesz, mało mnie to obchodzi.

                                                    > Dla Ciebie samodzielność to poszukanie u innych. Paradne!

                                                    Dla mnie samodzielne myślenie to stawianie hipotez w oparciu o zdobytą rzetelną
                                                    wiedzę, konfrontowanie ich ze zdaniem autorytetów i wyciąganie konstruktywnych
                                                    wniosków.
                                                    Ty natomiast ograniczasz się li tylko do pierwszego kroku w tym procesie. I
                                                    stawiasz hipotezy, których wartość jest na poziomie ucznia szkoły podstawowej po
                                                    poznaniu fotosyntezy na przykład.

                                                    Reasumując,
                                                    po przeczytaniu Twoich postów mam nieodparte wrażenie, że chcesz udowodnić tezę
                                                    jakoby wartość biblii była problematyczna. Skoro bowiem Księga Rodzaju jest
                                                    błędna, to per analogiam wartość pozostałych części też może być obarczona
                                                    błędami, co jest więcej niż prawdopodobne.
                                                    A co w świetle podanych przeze mnie informacji na temat Księgi Rodzaju jest,
                                                    inaczej nie mogę tego nazwać, absurdem do n-tej potęgi.
                                                  • lernakow Re: Absurd goni absurd 02.08.09, 15:05
                                                    chwila.pl napisała:

                                                    > Skoro to jest wg Ciebie literatura, to dlaczego drążysz temat
                                                    > kolejności? Zaczynasz gonić w piętkę.
                                                    >
                                                    Bo dla niektórych to Słowo Boże i najwyższe prawo. O czym zresztą napisałem.

                                                    > Autorzy biblijni nie mieli na celu przedstawianie
                                                    > prawd dotyczących genezy i budowy wszechświata,
                                                    > ani też rozstrzygać o początkach ludzkości. Ich dzieła
                                                    > zawierają literacki obraz Boga jako źródła i przyczyny wszystkiego.
                                                    >
                                                    No dobrze, ale to świadczy o tym, że jest od początku do końca dzieło ludzkie i nie możemy mówić o boskim natchnieniu. Mi taka konkluzja pasuje.

                                                    > Ale oczywiście, nie uznałeś za stosowne tego uznać,
                                                    > bo przecież nie to chciałeś przeczytać.
                                                    >
                                                    Jak widzisz powyżej - jeżeli Tobie takie rozstrzygnięcie pasuje, to mi też pasuje.

                                                    > po przeczytaniu Twoich postów mam nieodparte wrażenie,
                                                    > że chcesz udowodnić tezę jakoby wartość biblii była
                                                    > problematyczna.
                                                    >
                                                    W Biblii jest wiele sensownych i mądrych rzeczy. Jest też wiele głupot i kłamstw. Chodzi o to, by biorąc ją do ręki przyjmować to co mądre, bo mądre i odrzucać to, co głupie, bo głupie, a nie traktować całość jako Słowo Boże i w związku z tym akceptować wszystko, bo znalazło się tej samej antologii literatury hebrajskiej danego okresu.

                                                    > Skoro bowiem Księga Rodzaju jest błędna, to per analogiam
                                                    > wartość pozostałych części też może być obarczona
                                                    > błędami, co jest więcej niż prawdopodobne.
                                                    >
                                                    Tak. Ale to nie znaczy, że są tam same błędy i że jest to dzieło bezwartościowe.
                                                  • chwila.pl Re: Absurd goni absurd 02.08.09, 20:39
                                                    Nie podzielam Twoich konkluzji. Nie podzielam Twojej opinii na temat biblii. Nie
                                                    podzielam też oceny Księgi Rodzaju. Protokół rozbieżności miedzy naszymi
                                                    poglądami jest zatem znaczący. Co nie zmienia faktu, że rozmowa z Tobą była
                                                    interesująca, chociaż nie była pozbawiona akcentów tragikomicznych.
                                                    Reprezentujemy diametralnie różne poglądy, uniemożliwiające wypracowanie
                                                    kompromisu. I niech tak pozostanie.
                                                  • lernakow Re: Absurd goni absurd 02.08.09, 21:13
                                                    chwila.pl napisała:

                                                    > Reprezentujemy diametralnie różne poglądy,
                                                    > uniemożliwiające wypracowanie
                                                    > kompromisu. I niech tak pozostanie.
                                                    >
                                                    Z moich skromnych obserwacji wynika, że diametralnie różne poglądy sama w sobie reprezentujesz i nie jestem Ci do niczego potrzebny. I niech tak pozostanie - jak długo jesteś z tym szczęśliwa, bo tylko o to chodzi.
                                                  • chwila.pl Re: Absurd goni absurd 02.08.09, 21:38
                                                    lernakow napisał:

                                                    > Z moich skromnych obserwacji wynika, że diametralnie różne poglądy sama w sobie
                                                    > reprezentujesz i nie jestem Ci do niczego potrzebny.

                                                    Przestań się bawić w analizowanie mojej osobowości. Psychoanalityk się znalazł
                                                    od siedmiu boleści.


                                                  • dritte_dame Re: Czy Biblia jest książeczką dla dzieci? 02.08.09, 17:49
                                                    lernakow napisał:

                                                    > chwila.pl napisała:
                                                    >

                                                    > > Lernakov wykrył błąd! Lernakovi należy się Nagroda Nobla!
                                                    > >
                                                    > Chwili należą się korepetycje z ortografii i gramatyki języka
                                                    polskiego.


                                                    Oraz z tego, w jakich dziedzinach przyznawane są Nagrody Nobla ;))

                                                    <wyzłośliwię się trochę, a co mi tam!..:)>
                                                  • chwila.pl Re: Czy Biblia jest książeczką dla dzieci? 02.08.09, 20:27
                                                    dritte_dame napisała:

                                                    > > > Lernakov wykrył błąd! Lernakovi należy się Nagroda Nobla!
                                                    > > >
                                                    > > Chwili należą się korepetycje z ortografii i gramatyki języka
                                                    > polskiego.

                                                    Rzeczywiście, popełniłam jeden błąd, a robicie z tego gigantyczną aferę. Nie,
                                                    nie będę wyszukiwać Waszych błędów i nie będę zniżać się do poziomu małego
                                                    Jasia, i nie będę wytykać ewentualnych pomyłek. Jeśli sprawia Wam to
                                                    satysfakcję, proszę bardzo, napawajcie się moim błędem gramatycznym i
                                                    ortograficznym, bo zamiast w napisałam v. Istotnie, jest to błąd na skalę
                                                    światową, a reperkusje tego błędu będą brzemienne w skutki dla społeczeństw.

                                                    > Oraz z tego, w jakich dziedzinach przyznawane są Nagrody Nobla ;))
                                                    > <wyzłośliwię się trochę, a co mi tam!..:>

                                                    A o nagrodzie Nobla napisałam świadomie. Chciałam w ten sposób zdyskredytować
                                                    dziecinne oczekiwania na aplauz za wykrycie błędów, które zostały wykryte
                                                    kilkaset lat temu!

                                                  • lernakow Re: Czy Biblia jest książeczką dla dzieci? 02.08.09, 21:10
                                                    chwila.pl napisała:

                                                    > A o nagrodzie Nobla napisałam świadomie. Chciałam w ten
                                                    > sposób zdyskredytować dziecinne oczekiwania na aplauz
                                                    > za wykrycie błędów, które zostały wykryte kilkaset lat temu!
                                                    >
                                                    O, to już uznajesz je za błędy? Wreszcie.
                                                    Zaś co do odgadywania cudzych motywacji (z oczekiwaniem na aplauz na czele) to radziłem już, byś sobie odpuściła, bo nie tylko Ci nie wychodzi, ale i świadczy o skłonności do pisania o rzeczach, o których nie masz pojęcia, co uważny czytelnik może rozciągnąć i na resztę wywodów.
                                                  • chwila.pl Re: Czy Biblia jest książeczką dla dzieci? 02.08.09, 21:29
                                                    lernakow napisał:

                                                    > > A o nagrodzie Nobla napisałam świadomie. Chciałam w ten
                                                    > > sposób zdyskredytować dziecinne oczekiwania na aplauz
                                                    > > za wykrycie błędów, które zostały wykryte kilkaset lat temu!

                                                    > O, to już uznajesz je za błędy? Wreszcie.

                                                    Pisałam o tym kilkakrotnie. Nie widzę potrzeby pisania o tym ponownie. Przypomnę
                                                    jedynie, że okazały się być rzekomymi błędami.

                                                    > Zaś co do odgadywania cudzych motywacji (z oczekiwaniem na aplauz na czele) to
                                                    > radziłem już, byś sobie odpuściła, bo nie tylko Ci nie wychodzi, ale i świadczy
                                                    > o skłonności do pisania o rzeczach, o których nie masz pojęcia, co uważny czyt
                                                    > elnik może rozciągnąć i na resztę wywodów.

                                                    Nie doceniasz inteligencji czytelników. Tylko nieliczni, bez wskazywania palcem,
                                                    mają inklinacje do wyciągania absurdalnych wniosków.

                                                  • lernakow Re: Czy Biblia jest książeczką dla dzieci? 03.08.09, 06:29
                                                    chwila.pl napisała:

                                                    > Przypomnę jedynie, że okazały się być rzekomymi błędami.
                                                    >
                                                    Przypomnę, że mimo licznych próśb nie przedstawiłaś żadnej naukowej teorii (na
                                                    które się powoływałaś) stwierdzającej, że jest to błąd rzekomy, a nie błąd po
                                                    prostu.
                                                  • dritte_dame Re: Czy Biblia jest książeczką dla dzieci? 02.08.09, 17:42
                                                    chwila.pl napisała:

                                                    > Autorzy biblijni nie mieli na celu przedstawianie prawd
                                                    dotyczących genezy i budowy wszechświata, ani też rozstrzygać o
                                                    początkach ludzkości
                                                    .


                                                    To jest twierdzenie całkowicie bezpodstawne i nieuprawnione.

                                                    Autorzy biblijni nigdzie nie zamieścili żadnej informacji
                                                    wskazującej na to że ich teksty nie mają na celu przedstawienia
                                                    prawd i że należy je traktować metaforycznie.

                                                    Wręcz przeciwnie: stopień kategoryczności użytej formy wyrażania ich
                                                    myśli oraz stopień drobiazgowości detali zawartych w biblii
                                                    przepisów regulujących nie tylko odbywanie rytuałów religijnych ale
                                                    także mnóstwa drobnych spraw z życia codziennego każe uznać że
                                                    pisali oni w intecji dostarczenia czytelnikom kodeksu, który ma być
                                                    przyjęty za całkowicie dosłownie prwadziwy a następnie kategorycznie
                                                    i bezdyskusyjnie przestrzegany.
                                                  • chwila.pl Re: Czy Biblia jest książeczką dla dzieci? 02.08.09, 20:56
                                                    dritte_dame napisała:

                                                    > > Autorzy biblijni nie mieli na celu przedstawianie prawd
                                                    > > dotyczących genezy i budowy wszechświata, ani też rozstrzygać o
                                                    > > początkach ludzkości
                                                    .

                                                    > To jest twierdzenie całkowicie bezpodstawne i nieuprawnione.
                                                    > Autorzy biblijni nigdzie nie zamieścili żadnej informacji
                                                    > wskazującej na to że ich teksty nie mają na celu przedstawienia
                                                    > prawd i że należy je traktować metaforycznie.

                                                    Pewnie, powinni umieścić przed Księgą Rodzaju wprowadzenie następującej treści:
                                                    Umiłowani,
                                                    nie traktujcie zbyt dosłownie zawartych tu treści. Podajemy jedynie schemat
                                                    stworzenia świata przez Boga, bez zagłębiania się w szczegóły. Jeśli chcecie
                                                    dowiedzieć się czegoś więcej, polecamy udanie się do bibliotek naukowych. Na
                                                    końcu biblii znajduje się ich wykaz, z podaniem adresu i godzin otwarcia. Księga
                                                    Rodzaju ma charakter metaforyczny i stanowi li tylko literacki obraz dzieła
                                                    tworzenia. Metafora to inaczej przenośnia. Życzymy przyjemnej lektury!

                                                  • dritte_dame Re: Czy Biblia jest książeczką dla dzieci? 02.08.09, 22:54
                                                    chwila.pl napisała:

                                                    > Pewnie, powinni umieścić przed Księgą Rodzaju wprowadzenie
                                                    następującej treści:
                                                    > Umiłowani,
                                                    > nie traktujcie zbyt dosłownie zawartych tu treści. [...]

                                                    Uprzednio już w tym wątku zadałam Ci pewne pytanie:

                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,29,98423662,98505462,Re_Czy_Biblia_jest_ksiazeczka_dla_dzieci_.html?wv.x=2


                                                    Czy przeoczyłam odpowiedź?
                                                    Czy może masz trudności z jej sformułowaniem?
                                                  • chwila.pl Re: Czy Biblia jest książeczką dla dzieci? 02.08.09, 23:11
                                                    dritte_dame napisała:

                                                    > Uprzednio już w tym wątku zadałam Ci pewne pytanie:
                                                    >
                                                    > forum.gazeta.pl/forum/w,29,98423662,98505462,Re_Czy_Biblia_jest_ksiazeczka_dla_dzieci_.html?wv.x=2
                                                    >
                                                    >
                                                    > Czy przeoczyłam odpowiedź?

                                                    Nie.

                                                    > Czy może masz trudności z jej sformułowaniem?

                                                    Nie.
                                                  • dritte_dame Re: Czy Biblia jest książeczką dla dzieci? 02.08.09, 23:31
                                                    chwila.pl napisała:

                                                    > dritte_dame napisała:
                                                    >
                                                    > > Czy przeoczyłam odpowiedź?
                                                    >
                                                    > Nie.
                                                    >
                                                    > > Czy może masz trudności z jej sformułowaniem?
                                                    >
                                                    > Nie.

                                                    Rozumiem że Twoja odpowiedź brzmi:

                                                    1) Biblia zawiera wyłącznie treści prawdziwe.

                                                    2) Jeśli odnosimy wrażenie że niektóre treści zawarte w biblii są
                                                    niepradziwe - należy ponownie znaczenie wątpliwych fragmentów
                                                    zinterpretować: tak długo nadając jakiekolwiek dowolne inne
                                                    znaczenia słowom, zdaniom i całym fragmentom tekstu aż uzyskamy
                                                    zgodność z punktem (1).
                                        • dritte_dame Re: Czy Biblia jest książeczką dla dzieci? 31.07.09, 20:42
                                          lernakow napisał:

                                          > chwila.pl napisała:
                                          >
                                          > > Albo nie przyjmujesz tej wiedzy, więc śledzenie kolejności
                                          > > i szukanie merytorycznego błędu jest pozbawione sensu.
                                          > > Więc zdecyduj się.
                                          > >
                                          > Ja jestem zdecydowany. Nie wierzę. Więcej - wiem, że tak nie było.
                                          > Czy Ty też wiesz, że tak nie było, czy jednak uważasz, że nauka
                                          się myli? Powta
                                          > rzam: nie pytam, czy wobec wszechmocy Boga mogło tak być,
                                          tylko czy tak
                                          > było?


                                          Tak było.
                                          Bóg stworzył Świat dokładnie w kolejności opisanej w biblii.




                                          A następnie zatarł po sobie wszelkie ślady! ;)
                            • dritte_dame Re: Czy Biblia jest książeczką dla dzieci? 31.07.09, 18:49
                              nelsonek napisał:

                              > Nie jestem badaczem Biblii, ale spróbuję odpowiedzieć na to pytanie posługując
                              się analogią.
                              [...]
                              > Nikt z tego nie próbuje wyciągać wniosku, że
                              > wiedza matematyczna jest książeczką dla dzieci.


                              Twoja analogia jest niezbyt trafna.

                              Z tego co napisałeś nie wyciągamy oczywiście wniosku takiego że wiedza
                              matematyczna pozostaje na poziomie możliwości percepcji dzieci (czyli: umysłów
                              nie w pełni dojrzałych, o jeszcze na razie ograniczonych możliwościach) lecz
                              wniosek taki że podręcznik matematyki dla pierwszoklasistów jest
                              książeczką dla dzieci.

                              O tym że wiedza matematyczna nie pozostaje na poziomie możliwości percepcji
                              dzieci świadczy istnienie mnogich publikacji, pojawiających się w czasowej
                              sekwencji po sobie
                              , zawierających wykład tej wiedzy na coraz wyższym poziomie.

                              Natomiast żadne analogiczne kolejne publikacje "słowa bożego" na coraz
                              wyższym poziomie nie są znane. Ani nawet nie istnieje żadna "uaktualniona i
                              poprawiona" wersja pozostającego na dziecięcym poziomie jedynego początkowego
                              oryginału.

                              A zatem: uprawnionym jest wniosek, że w odróżnieniu od wiedzy matematycznej,
                              wiedza teologiczna nadal ograniczona jest do dziecięcego poziomu percepcji.
                              A dokładniej: do możliwości umysłów, które swoją zdolność do filozoficznej
                              refleksji światopoglądowej mają albo zatrzymaną na poziomie dzicięcym albo
                              uwstecznioną do poziomu dziecięcego wskutek rozwiniętej i trwającej infekcji
                              umysłu chorobą religijności.
                              • nelsonek Re: Czy Biblia jest książeczką dla dzieci? 31.07.09, 19:21
                                Ja na prawde nie wiem jak sobie ukladaja swoje rozumienie Biblii ludzie
                                wierzacy, bo ja po pierwsze nie jestem wierzacy, a po drugie nie "wnikam" w
                                Biblie. Jestem prostym ateista, ktory wie, ze zadnego Boga nie ma (tak samo jak
                                Jung wie, ze On istnieje ;]). Chodzilo mi o wyjasnienie co (chyba) chwila.pl
                                miala na mysli piszac slowa do ktorych zadalas pytanie.
                                I kazda analogia zawiera pewne roznice z oryginalem - to normalne.
                                Oczywiscie, ze podrecznik do matematyki dla pierwszoklasistow jest ksiazeczka
                                dla dzieci (przeciez nie dla studentow matematyki), ale zawiera ona elementy
                                nauki, bo jakby nie patrzec jest ona pierwszym krokiem do poznania matematyki
                                przez dana osobe.

                                A co do Biblii. Wiadomo - zrodlem wszystkiego (dla chrzescijan) jest Biblia.
                                Wydaje mi sie jednak, ze "badacze Biblii" nie czytaja dzieciom Biblii, tylko
                                opowiadaja o stworzeniu swiata czy zyciu Jezusa swoimi slowami (na podstawie
                                Biblii oczywiscie - tak samo jak na podstawie akademickiego podrecznika do
                                matematyki tworzy sie ksiazeczke o matematyce dla pierwszoklasisty). Sa jakies
                                ksiazeczki o stworzeniu swiata, zyciu Jezusa i takie tam dla dzieci, inne dla
                                mlodziezy a publikacje teologiczne dla doroslych czy studentow teologii. Stad
                                tez moje porownanie do matematyki.
                                • dritte_dame Re: Czy Biblia jest książeczką dla dzieci? 31.07.09, 20:11
                                  nelsonek napisał:

                                  > Sa jakies
                                  > ksiazeczki o stworzeniu swiata, zyciu Jezusa i takie tam dla
                                  dzieci, inne dla
                                  > mlodziezy a publikacje teologiczne dla doroslych czy studentow
                                  teologii.

                                  I wszystkie one pozostają pod względem treści na poziomie
                                  dziecięcym, posługując się do przekazania owych treści jedynie inną
                                  formą.

                                  Pozostają na poziomie dziecięcym, ponieważ ich autorzy, podobnie jak
                                  dzieci, nie są zdolni do swobodnej weryfikacji stawianych przez
                                  siebie tez z użyciem obserwacji docierających do nich z otoczenia i
                                  argumentacji naukowej i filozoficznej swoich oponentów.

                                  Do "swobodnej weryfikacji", czyli do takiej, która może doprowadzić
                                  do uznania własnych tez za nieprawdziwe wskutek poznania
                                  wystarczających argumentów im przeczących.

                                  Skuteczna infekcja umysłu religijnością, czyli: wyłączenie i/lub
                                  uwstecznienie pewnych obszarów krytycyzmu, sprawia że weryfikacja
                                  tez teologicznych nie może się skończyć ich "unicestwieniem".

                                  Podobnie jak skuteczna infekcja organizmu przez innego pasożyta
                                  łączy się z odpowiednim osłabieniem układu odpornościowego -
                                  uniemożliwiającym unicestwienie i pozbycie się tego pasożyta.
                                  • mimichniik Re: Czy Biblia jest książeczką dla dzieci? 01.08.09, 22:21
                                    dritte_dame napisała:

                                    > Skuteczna infekcja umysłu religijnością, czyli: wyłączenie i/lub
                                    > uwstecznienie pewnych obszarów krytycyzmu, sprawia że weryfikacja
                                    > tez teologicznych nie może się skończyć ich "unicestwieniem".

                                    Jaki problem ? Wystarczy, że zainfekowana ateizmem dama wykaże ich
                                    błędy w rozumowaniu. Śmiało ! :)
                                    • dritte_dame Re: Czy Biblia jest książeczką dla dzieci? 02.08.09, 00:22
                                      mimichniik napisała:

                                      > dritte_dame napisała:
                                      >
                                      > > Skuteczna infekcja umysłu religijnością, czyli: wyłączenie i/lub
                                      > > uwstecznienie pewnych obszarów krytycyzmu, sprawia że
                                      weryfikacja
                                      > > tez teologicznych nie może się skończyć ich "unicestwieniem".
                                      >
                                      > Jaki problem ? Wystarczy, że zainfekowana ateizmem dama wykaże ich
                                      > błędy w rozumowaniu. Śmiało ! :)


                                      Problem polega na tym że spowodowane chorobą "wyłączenie i/lub
                                      uwstecznienie pewnych obszarów krytycyzmu" sprawia że osoba chora
                                      nie jest w stanie dostrzec tego, co się jej wykazuje.
                                      • chwila.pl Re: Czy Biblia jest książeczką dla dzieci? 02.08.09, 08:11
                                        dritte_dame napisała:

                                        > Problem polega na tym że spowodowane chorobą "wyłączenie i/lub
                                        > uwstecznienie pewnych obszarów krytycyzmu" sprawia że osoba chora
                                        > nie jest w stanie dostrzec tego, co się jej wykazuje.

                                        Otóż to:)
                                        Ciekawe, że owa choroba powodująca "wyłączenie i/lub uwstecznienie pewnych
                                        obszarów krytycyzmu" atakuje zarówno osoby wierzące jak i nie-wierzące:)
                                      • mimichniik Re: Czy Biblia jest książeczką dla dzieci? 03.08.09, 20:10
                                        dritte_dame napisała:

                                        > mimichniik napisała:
                                        >
                                        > > dritte_dame napisała:
                                        > >
                                        > > > Skuteczna infekcja umysłu religijnością, czyli: wyłączenie
                                        i/lub
                                        > > > uwstecznienie pewnych obszarów krytycyzmu, sprawia że
                                        > weryfikacja
                                        > > > tez teologicznych nie może się skończyć ich "unicestwieniem".
                                        > >
                                        > > Jaki problem ? Wystarczy, że zainfekowana ateizmem dama wykaże
                                        ich
                                        > > błędy w rozumowaniu. Śmiało ! :)
                                        >
                                        >
                                        > Problem polega na tym że spowodowane chorobą "wyłączenie i/lub
                                        > uwstecznienie pewnych obszarów krytycyzmu" sprawia że osoba chora
                                        > nie jest w stanie dostrzec tego, co się jej wykazuje.

                                        Nie martw się o to.
                                        Nie wszyscy na tym wątku są "chorzy na religię" :)))
                                        A więc śmiało przedstaw błędy religijnych umysłów :)
                                        Wtedy sprawdzimy czy faktycznie nie potrafią pojąć twojej mądrości :)
                                        • dritte_dame Re: Czy Biblia jest książeczką dla dzieci? 03.08.09, 23:20
                                          mimichniik napisała:


                                          > Nie wszyscy na tym wątku są "chorzy na religię" :)))
                                          > A więc śmiało przedstaw błędy religijnych umysłów :)

                                          Przecież już wielokrotnie w tym wątku wskazywano Ci na błędy Twego
                                          rozumowania.
                                          • mimichniik Re: Czy Biblia jest książeczką dla dzieci? 04.08.09, 22:53
                                            dritte_dame napisała:

                                            > Przecież już wielokrotnie w tym wątku wskazywano Ci na błędy Twego
                                            > rozumowania.

                                            W którym miejscu wykazano mi błąd, w szczególności spowodowany
                                            religijnością ?
                                            • mimichniik Kiedy się dowiem ? :) 09.08.09, 21:55
                                              mimichniik napisała:

                                              > dritte_dame napisała:
                                              >
                                              > > Przecież już wielokrotnie w tym wątku wskazywano Ci na błędy
                                              Twego
                                              > > rozumowania.
                                              >
                                              > W którym miejscu wykazano mi błąd, w szczególności spowodowany
                                              > religijnością ?

                                              Naprawdę jestem ciekaw :)
                                              • mimichniik Naprawdę chciałbym wiedzieć :) 11.08.09, 22:42
                                                mimichniik napisała:

                                                > dritte_dame napisała:
                                                >
                                                > > Przecież już wielokrotnie w tym wątku wskazywano Ci na błędy
                                                Twego
                                                > > rozumowania.
                                                >
                                                > W którym miejscu wykazano mi błąd, w szczególności spowodowany
                                                > religijnością ?

                              • chwila.pl Re: Czy Biblia jest książeczką dla dzieci? 31.07.09, 19:52
                                Oczywistym jest, że nie istnieją różne wersje biblii.
                                Ale oczywistym jest fakt, że przekaz informacji tam zawartych jet dostosowany do
                                wieku słuchaczy, a co za tym idzie do ich możliwości percepcji. Inaczej nie ma
                                to sensu. Do biblii sięga się wiele, wiele razy. W miarę upływu lat czyta się ją
                                samodzielnie, choć nie wszystko jest zrozumiałe i oczywiste. Najkrócej rzecz
                                ujmując, staje się ona tym bardziej zrozumiała im człowiek jest starszy i
                                mądrzejszy.

                                A zatem: uprawnionym jest wniosek, że w odróżnieniu od wiedzy matematycznej,
                                wiedza teologiczna nadal ograniczona jest do dziecięcego poziomu percepcji.


                                Tylko w tym przypadku, gdy poprzestaje się na jej znajomości na tym właśnie
                                poziomie.

                                A dokładniej: do możliwości umysłów, które swoją zdolność do filozoficznej
                                refleksji światopoglądowej mają albo zatrzymaną na poziomie dzicięcym albo
                                uwstecznioną do poziomu dziecięcego wskutek rozwiniętej i trwającej infekcji
                                umysłu chorobą religijności.

                                Infekcja umysłu chorobą religijności?
                                Dalibóg, masz fantazję dziewczyno w wymyślaniu takich niedorzeczności
                                • dritte_dame Choroba religijności 01.08.09, 16:49
                                  chwila.pl napisała:


                                  > Infekcja umysłu chorobą religijności?

                                  Nie wiedziałaś że to jest choroba?
                                  • mimichniik Re: Choroba religijności 01.08.09, 22:47
                                    dritte_dame napisała:

                                    > chwila.pl napisała:
                                    >
                                    >
                                    > > Infekcja umysłu chorobą religijności?
                                    >
                                    > Nie wiedziałaś że to jest choroba?

                                    Ateizm - to dopiero choroba! :)

                                    • Gość: kieprze_paczynsch Re: Choroba religijności IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 01.08.09, 22:56
                                      > Ateizm - to dopiero choroba! :)

                                      mylisz się. Świadczy o tym bezsporny fakt, że u was muchi sufit zasrali bardziej
                                      niż u nas. Tako rzecze pismo.
                                  • chwila.pl Re: Choroba religijności 01.08.09, 23:11
                                    dritte_dame napisała:

                                    > > Infekcja umysłu chorobą religijności?
                                    >
                                    > Nie wiedziałaś że to jest choroba?

                                    Nie. Nie słyszałam. Ciekawa też jestem, czy widnieje na liście WHO?
                                    • dritte_dame Re: Choroba religijności 02.08.09, 00:10
                                      chwila.pl napisała:

                                      > dritte_dame napisała:
                                      >
                                      > > > Infekcja umysłu chorobą religijności?
                                      > >
                                      > > Nie wiedziałaś że to jest choroba?
                                      >
                                      > Nie. Nie słyszałam.


                                      Religijność posiada wszelkie cechy zakaźnej choroby psychicznej typu
                                      pasożytniczego:

                                      Religijność nie jest stanem wrodzonym.

                                      Rozprzestrzenia się ona w sposób typowy dla chorób zakaźnych: przez
                                      kontakt z osobnikami uprzednio zarażonymi.

                                      Upośledza działanie konkretnych funkcji organizmu obiektywnie
                                      szkodząc jego właściwemu funkcjonowaniu, a przez to - szkodząc
                                      szeroko pojętemu dobrobytowi tak osoby chorej jak i jej społeczności.

                                      Przebiega u różnych chorych z całą gamą stopnia nasilenia objawów:
                                      od łagodnej, właściwie bezobjawowej, do bardzo ostrej - śmiertelnie
                                      niebezpiecznej dla samych chorych i dla osób, które z takimi chorymi
                                      mają kontakt.

                                      Najłatwiej atakuje osoby z jeszcze niewykształconym albo już
                                      osłabionym systemem odpornościowym.

                                      Prowadzi do takich zmian zachowania zaatakowanych osobników, które
                                      służą jak najłatwiejszemu dalszemu rozprzestrzenianiu się umysłowego
                                      pasożyta.
                                      (Najdobitniejszym tu przykładem jest nacisk kładziony na
                                      indoktrynację religijną ludzi najbardziej na nią podatnych - tych z
                                      jeszcze niewykształconym systemem odpornościowym.)

                                      Wyczerpuje czas, energię i środki materialne nosicieli pasożytniczej
                                      idei religijnej na działania mające na celu wyłącznie przetrwanie i
                                      rozprzestrzenianie się i konkurencyjną przewagę ich własnego
                                      pasożyta.

                                      Powrót do pełni zdrowia po okresie nosicielstwa jest możliwy i
                                      wielokrotnie obserwowany.

                                      Powrót do pełni zdrowia może być przyspieszony i ułatwiony przez
                                      kontakt z odpowiednim antidotum.
                                      • chwila.pl Re: Choroba religijności 02.08.09, 08:00
                                        dritte_dame napisała:

                                        > Religijność posiada wszelkie cechy zakaźnej choroby psychicznej typu
                                        > pasożytniczego....

                                        Nawet zręcznie zaadaptowałaś opis typowej choroby zakaźnej, którą przewrotnie
                                        nazwałaś chorobą religijną. Co nie zmienia faktu, że owa choroba nie istnieje, a
                                        stanowi wytwór Twojej fantazji:)
                                        • dritte_dame Re: Choroba religijności 02.08.09, 17:30
                                          chwila.pl napisała:

                                          > dritte_dame napisała:
                                          >
                                          > > Religijność posiada wszelkie cechy zakaźnej choroby psychicznej
                                          typu
                                          > > pasożytniczego....
                                          >
                                          > Nawet zręcznie zaadaptowałaś opis typowej choroby zakaźnej, którą
                                          przewrotnie
                                          > nazwałaś chorobą religijną. Co nie zmienia faktu, że owa choroba
                                          nie istnieje,
                                          > a
                                          > stanowi wytwór Twojej fantazji:)


                                          Niech będzie że religijność nie istnieje jako choroba, w sensie
                                          uznania jej za taką przez medycynę.

                                          Niemniej, "model choroby" doskonale pasuje do opisu dynamiki
                                          zjawiska religijności a także jest dla osób zdrowych bardzo
                                          użytecznym przy formowaniu własnej postawy wobec tego zjawiska oraz
                                          przy wyborze własnej strategii postępowania wobec konieczności
                                          stykania się z tym zjawiskiem w życiu społecznym.
                                          • chwila.pl Re: Choroba religijności 02.08.09, 20:00
                                            dritte_dame napisała:

                                            > Niech będzie że religijność nie istnieje jako choroba, w sensie
                                            > uznania jej za taką przez medycynę.

                                            Bóg zapłać, dobra kobieto:)
                                            >
                                            > Niemniej, "model choroby" doskonale pasuje do opisu dynamiki
                                            > zjawiska religijności a także jest dla osób zdrowych bardzo
                                            > użytecznym przy formowaniu własnej postawy wobec tego zjawiska oraz
                                            > przy wyborze własnej strategii postępowania wobec konieczności
                                            > stykania się z tym zjawiskiem w życiu społecznym.

                                            To Ty tak twierdzisz...:)
                                          • mimichniik Re: Choroba religijności 03.08.09, 22:38
                                            dritte_dame napisała:

                                            >
                                            > Niech będzie że religijność nie istnieje jako choroba, w sensie
                                            > uznania jej za taką przez medycynę.
                                            >
                                            > Niemniej, "model choroby" doskonale pasuje

                                            Czy ateizm też uważasz za chorobę, a jeśli nie to dlaczego ?
                                      • mimichniik Re: Choroba religijności 03.08.09, 19:50
                                        dritte_dame napisała: >
                                        >
                                        > Religijność posiada wszelkie cechy zakaźnej choroby psychicznej
                                        typu
                                        > pasożytniczego:

                                        Czy ateizm też uważasz za chorobę psychiczną ( bo spełnia te same
                                        warunki) ?
                                        • dritte_dame Re: Choroba religijności 03.08.09, 23:18
                                          mimichniik napisała:

                                          > dritte_dame napisała: >
                                          > >
                                          > > Religijność posiada wszelkie cechy zakaźnej choroby psychicznej
                                          > typu
                                          > > pasożytniczego:
                                          >
                                          > Czy ateizm też uważasz za chorobę psychiczną ( bo spełnia te same
                                          > warunki) ?


                                          Piszesz bzdury.

                                          Ateizm nie posiada żadnej z dziewięciu wymienionych przeze mnie cech
                                          choroby religijności.
                                          • mimichniik Re: Choroba religijności 04.08.09, 22:51
                                            dritte_dame napisała:
                                            >
                                            > Piszesz bzdury.

                                            Niestety, ale piszesz bzdury.

                                            >
                                            > Ateizm nie posiada żadnej z dziewięciu wymienionych przeze
                                            mnie cech
                                            > choroby religijności.
                                            >

                                            Aż zacytuję twój wywód:

                                            "Religijność posiada wszelkie cechy zakaźnej choroby psychicznej
                                            typu
                                            pasożytniczego:

                                            Religijność nie jest stanem wrodzonym.

                                            Rozprzestrzenia się ona w sposób typowy dla chorób zakaźnych: przez
                                            kontakt z osobnikami uprzednio zarażonymi.

                                            Upośledza działanie konkretnych funkcji organizmu obiektywnie
                                            szkodząc jego właściwemu funkcjonowaniu, a przez to - szkodząc
                                            szeroko pojętemu dobrobytowi tak osoby chorej jak i jej
                                            społeczności.

                                            Przebiega u różnych chorych z całą gamą stopnia nasilenia objawów:
                                            od łagodnej, właściwie bezobjawowej, do bardzo ostrej - śmiertelnie
                                            niebezpiecznej dla samych chorych i dla osób, które z takimi chorymi
                                            mają kontakt.

                                            Najłatwiej atakuje osoby z jeszcze niewykształconym albo już
                                            osłabionym systemem odpornościowym.

                                            Prowadzi do takich zmian zachowania zaatakowanych osobników, które
                                            służą jak najłatwiejszemu dalszemu rozprzestrzenianiu się umysłowego
                                            pasożyta.
                                            (Najdobitniejszym tu przykładem jest nacisk kładziony na
                                            indoktrynację religijną ludzi najbardziej na nią podatnych - tych z
                                            jeszcze niewykształconym systemem odpornościowym.)


                                            Powrót do pełni zdrowia po okresie nosicielstwa jest możliwy i
                                            wielokrotnie obserwowany. "

                                            A więc twierdzisz, że ateizm jest stanem wrodzonym i nie można się
                                            go pozbyć ? :)

                                            Ja twierdzę, że w/w cechy posiada również ateizm.


                                            • dritte_dame Re: Choroba religijności 05.08.09, 00:16
                                              mimichniik napisała:

                                              > dritte_dame napisała:
                                              > >
                                              > > Ateizm nie posiada żadnej z dziewięciu wymienionych
                                              przeze mnie cech choroby religijności.

                                              > Aż zacytuję twój wywód:
                                              >
                                              >
                                              > Religijność nie jest stanem wrodzonym.
                                              [...]

                                              > A więc twierdzisz, że ateizm jest stanem wrodzonym [...]?

                                              Tak.
                                              Ateizm (bezreligijność) jest stanem wrodzonym.

                                              One down.
                                              Pozostało jeszcze osiem cech...
                                              • a.giotto Re: Choroba religijności 05.08.09, 00:27
                                                dritte_dame napisała:

                                                > Ateizm (bezreligijność) jest stanem wrodzonym.

                                                niewątpliwie. U małp.
                                                • dritte_dame Re: Choroba religijności 05.08.09, 00:40
                                                  a.giotto napisał:

                                                  > dritte_dame napisała:
                                                  >
                                                  > > Ateizm (bezreligijność) jest stanem wrodzonym.
                                                  >
                                                  > niewątpliwie. U małp.

                                                  Dzięki za potwierdzenie.

                                                  en.wikipedia.org/wiki/The_Naked_Ape_(book)
                                                  • a.giotto Re: Choroba religijności 09.08.09, 01:39
                                                    dritte_dame napisała:

                                                    > a.giotto napisał:
                                                    >
                                                    > > dritte_dame napisała:
                                                    > >
                                                    > > > Ateizm (bezreligijność) jest stanem wrodzonym.
                                                    > >
                                                    > > niewątpliwie. U małp.
                                                    >
                                                    > Dzięki za potwierdzenie.
                                                    >
                                                    > en.wikipedia.org/wiki/The_Naked_Ape_(book)


                                                    A więc masz dowód na istnienie Boga. Bo jeśli bezreligijność jest wrodzona, to
                                                    religijność musi być efektem działania czynnika boskiego.
                                              • mimichniik Re: Choroba religijności 09.08.09, 21:28
                                                dritte_dame napisała:

                                                > Ateizm (bezreligijność) jest stanem wrodzonym.
                                                >

                                                No tak - mylisz bezreligijność z ateizmem.
                                                • a.giotto Re: Choroba religijności 09.08.09, 22:35
                                                  mimichniik napisała:

                                                  > dritte_dame napisała:
                                                  >
                                                  > > Ateizm (bezreligijność) jest stanem wrodzonym.
                                                  > >
                                                  >
                                                  > No tak - mylisz bezreligijność z ateizmem.

                                                  stanem wrodzonym jest religijność. Każde społeczeństwo ma jakąś religię.
                                                  • dritte_dame Re: Choroba religijności 10.08.09, 05:51
                                                    a.giotto napisał:

                                                    > mimichniik napisała:
                                                    >
                                                    > > dritte_dame napisała:
                                                    > >
                                                    > > > Ateizm (bezreligijność) jest stanem wrodzonym.
                                                    > > >
                                                    > >
                                                    > > No tak - mylisz bezreligijność z ateizmem.
                                                    >
                                                    > stanem wrodzonym jest religijność.

                                                    No to napisz jaka religia jest u ludzi wrodzona.


                                                    > Każde społeczeństwo ma jakąś religię.

                                                    Każde społeczeństwo "ma" też (występują w nim) rozmaite choroby.
                                                    Co nie świadczy jeszcze o tym że ludzie zawsze rodzą się chorzy.
                                                  • a.giotto Re: Choroba religijności 10.08.09, 20:13
                                                    dritte_dame napisała:


                                                    > No to napisz jaka religia jest u ludzi wrodzona.
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Każde społeczeństwo ma jakąś religię.
                                                    >
                                                    > Każde społeczeństwo "ma" też (występują w nim) rozmaite choroby.
                                                    > Co nie świadczy jeszcze o tym że ludzie zawsze rodzą się chorzy.

                                                    ateizm jest czymś stosunkowo nowym. Natomiast religijność jest zjawiskiem powszechnym. Nie mam na myśli tego, żę w obecnych czasach królują chrześcijaństwo i islam jako religie wyznawane przez miliardy ludzi.
                                                    Istotne jest to, że religijność była powszechna, zanim społeczności rozsiane na kuli ziemskiej mogły się ze sobą kontaktować. A każde z nich miało jakąs religię.
                                                  • kolter-one Re: Choroba religijności 10.08.09, 20:28
                                                    a.giotto napisał:

                                                    > ateizm jest czymś stosunkowo nowym.Natomiast religijność jest zjawiskiem powsz
                                                    > echnym.

                                                    Fakt religijność znana jest ponoć od czasów Enosa wnuka samego Adama, zaś ja
                                                    słyszałem o jednym oficjalnie ateiście z XVI wieku nazywał się Giovanni di
                                                    Lorenzo de' Medici z zawodu zaś był papieżem Leonem X ::))) wiec masz racje ale
                                                    nie wiem czemu napisałeś ze religijność jest powszechna zamiast że jest starsza ?
                                                    Bo wydaje mi się ze powszechny to nie znaczy starszy ?
                                                  • a.giotto Re: Choroba religijności 10.08.09, 20:33
                                                    kolter-one napisał:

                                                    > a.giotto napisał:
                                                    >
                                                    > > ateizm jest czymś stosunkowo nowym.Natomiast religijność jest zjawiskiem
                                                    > powsz
                                                    > > echnym.
                                                    >
                                                    > Fakt religijność znana jest ponoć od czasów Enosa wnuka samego Adama, zaś ja
                                                    > słyszałem o jednym oficjalnie ateiście z XVI wieku nazywał się Giovanni di
                                                    > Lorenzo de' Medici z zawodu zaś był papieżem Leonem X ::))) wiec masz racje al
                                                    > e
                                                    > nie wiem czemu napisałeś ze religijność jest powszechna zamiast że jest starsza
                                                    > ?
                                                    > Bo wydaje mi się ze powszechny to nie znaczy starszy ?
                                                    >

                                                    skasowałeś część mojej wypowiedzi, która zawiera odpowiedź na to pytanie.
                                                  • dritte_dame Re: Choroba religijności 10.08.09, 21:22
                                                    a.giotto napisał:

                                                    > dritte_dame napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > No to napisz jaka religia jest u ludzi wrodzona.
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > > > Każde społeczeństwo ma jakąś religię.
                                                    > >
                                                    > > Każde społeczeństwo "ma" też (występują w nim) rozmaite choroby.
                                                    > > Co nie świadczy jeszcze o tym że ludzie zawsze rodzą się chorzy.
                                                    >
                                                    > ateizm jest czymś stosunkowo nowym.


                                                    Nie jest.

                                                    Nowym jest tylko to, że współcześnie można już (choć też jeszcze nie wszędzie)
                                                    swój własny ateizm jawnie deklarować bez narażenia się na śmiertelne
                                                    niebezpieczeczeństwo ze strony ludzi religijnych.


                                                    > Natomiast religijność jest zjawiskiem powsz
                                                    > echnym.

                                                    Ale nie wrodzonym.
                                                    Transmisja menatlnego pasożyta odbywa się zawsze drogą kontaktu z już wsześniej
                                                    zarażonymi.


                                                    > Istotne jest to, że religijność była powszechna, zanim społeczności rozsiane
                                                    na kuli ziemskiej mogły się ze sobą kontaktować. A każde z nich miało jakąs religię.

                                                    I to jest właśnie dowód na zaraźliwość a przeciw wrodzoności religii.

                                                    "A każde z nich miało jakąs religię."

                                                    Jakąś - jedną religię.
                                                    Tą właśnie przenoszoną na nowo narodzonych przez już uprzednio zarażonych.

                                                    W przypadku wrodzoności - każde społeczeństwo powinno mieć wiele różnych
                                                    religii, w mniej więcej w równej proporcji.
                                                  • mimichniik Re: Choroba religijności 11.08.09, 12:40
                                                    dritte_dame napisała:

                                                    > a.giotto napisał:
                                                    >
                                                    > > Istotne jest to, że religijność była powszechna,

                                                    >
                                                    > I to jest właśnie dowód na zaraźliwość a przeciw wrodzoności
                                                    religii.


                                                    Wrodzony instynkt religijny mógł się objawiać przez różne formy
                                                    lokalne.
                                              • mimichniik Re: Choroba religijności 09.08.09, 21:50
                                                dritte_dame napisała:
                                                > Pozostało jeszcze osiem cech...

                                                A więc idźmy dalej:

                                                "Rozprzestrzenia się ona w sposób typowy dla chorób zakaźnych: przez
                                                kontakt z osobnikami uprzednio zarażonymi. "

                                                Tak jest z ateizmem : np. przez kontakt z rodzicami. Także poprzez
                                                organizacje ateistyczne, indoktrynację ateistyczną (w państwach
                                                ateistycznych)

                                                "Upośledza działanie konkretnych funkcji organizmu obiektywnie
                                                szkodząc jego właściwemu funkcjonowaniu, a przez to - szkodząc
                                                szeroko pojętemu dobrobytowi tak osoby chorej jak i jej
                                                społeczności. "

                                                Wirus ateizmu często upośledza racjonalne myślenie, prowadzi do
                                                zaślepienia.

                                                "Przebiega u różnych chorych z całą gamą stopnia nasilenia objawów:
                                                od łagodnej, właściwie bezobjawowej, do bardzo ostrej - śmiertelnie
                                                niebezpiecznej dla samych chorych i dla osób, które z takimi chorymi
                                                mają kontakt. "

                                                Fanatyzm ateistyczny doprowadził do wielu zbrodni (walka z religią,
                                                komunizm - budowa "raju na Ziemi")

                                                "Najłatwiej atakuje osoby z jeszcze niewykształconym albo już
                                                osłabionym systemem odpornościowym. "

                                                Ateizm najłatwiej atakuje dzieci (stąd indoktrynacja ateistyczna w
                                                szkołach w komuniźmie) i osoby , ktorych wiara została osłabiona.

                                                "Prowadzi do takich zmian zachowania zaatakowanych osobników, które
                                                służą jak najłatwiejszemu dalszemu rozprzestrzenianiu się umysłowego
                                                pasożyta."

                                                Ateista propaguje swój wirus na otoczenie (np. przez internet :))


                                                "(Najdobitniejszym tu przykładem jest nacisk kładziony na
                                                indoktrynację religijną ludzi najbardziej na nią podatnych - tych z
                                                jeszcze niewykształconym systemem odpornościowym.)"

                                                Indoktrynacja dzieci - patrz wyżej.


                                                "Powrót do pełni zdrowia po okresie nosicielstwa jest możliwy i
                                                wielokrotnie obserwowany. "

                                                Wielu ateistów wyleczyło się z ateizmu.


                                                • kolter-one Re: Choroba religijności 09.08.09, 22:44
                                                  mimichniik napisała:

                                                  > Wirus ateizmu często upośledza racjonalne myślenie, prowadzi do
                                                  > zaślepienia.

                                                  W pierwszym teledysku występuje rambo :))
                                                  www.youtube.com/watch?v=bHP0pA6dDro&feature=related
                                                  www.youtube.com/watch?v=HoPERb3kKCw&NR=1

                                                  > Fanatyzm ateistyczny doprowadził do wielu zbrodni (walka z religią,
                                                  > komunizm - budowa "raju na Ziemi")

                                                  Ta , wspieranie hitlera oraz różnych prawicowych morderców .

                                                  >
                                                  > Ateizm najłatwiej atakuje dzieci (stąd indoktrynacja ateistyczna w
                                                  > szkołach w komuniźmie) i osoby , ktorych wiara została osłabiona.

                                                  Zdecydowanie dzieci takie są bezpieczne od wszelkiej maści zboczeń kleru.

                                                  > "Prowadzi do takich zmian zachowania zaatakowanych osobników, które
                                                  > służą jak najłatwiejszemu dalszemu rozprzestrzenianiu się umysłowego
                                                  > pasożyta."

                                                  Pasożyt ten nie pozwala utrzymywać normalnym ludziom pasożyta jakim jest Krk :))

                                                  Ateista propaguje swój wirus na otoczenie (np. przez internet :))

                                                  Udowadniając w ten sposób ze używa mózgu czego nie można powiedzieć o moherkach !!

                                                  Wielu ateistów wyleczyło się z ateizmu.

                                                  Zapewne przez modły jakie kierowali do najświętszej panienki ?
                                                • dritte_dame Re: Choroba religijności 09.08.09, 23:32
                                                  mimichniik napisała:

                                                  > dritte_dame napisała:
                                                  > > Pozostało jeszcze osiem cech...
                                                  >
                                                  > A więc idźmy dalej:


                                                  :)))
                                                  Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę jak komicznie brzmi to, co
                                                  tam "dalej" napisałeś :D
                                                  • mimichniik Re: Choroba religijności 11.08.09, 12:42
                                                    dritte_dame napisała:
                                                    >
                                                    > :)))
                                                    > Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę jak komicznie brzmi to, co
                                                    > tam "dalej" napisałeś :D

                                                    Wykaż ten "komizm", a wtedy pośmiejemy się razem.
                                                    Póki co, to ja śmieję się z twojego komizmu :))
                              • mimichniik Re: Czy Biblia jest książeczką dla dzieci? 01.08.09, 22:16
                                dritte_dame napisała:

                                > A zatem: uprawnionym jest wniosek, że w odróżnieniu od wiedzy
                                matematycznej,
                                > wiedza teologiczna nadal ograniczona jest do dziecięcego poziomu
                                percepcji.

                                Nie. Biblię można interpretować w sposób dziecinny lub dojrzały.
                                Niektórzy zatrzymują się na tym pierwszym poziomie :)

                                infekcji
                                > umysłu chorobą religijności.

                                To małe piwo wobec infekcji ateizmem :)
                            • mimichniik Re: Czy Biblia jest książeczką dla dzieci? 01.08.09, 15:58
                              nelsonek napisał:

                              Nikt z tego nie próbuje wyciągać wniosku, że
                              > wiedza matematyczna jest książeczką dla dzieci.
                              >

                              Biblię można interpretować w sposób dziecinny (dosłowny) lub
                              bardziej dojrzały. Niektórzy zatrzymują się na poziomie dziecinnym:)
                              • Gość: DSD Czyli jest nadzieja IP: 144.92.199.* 01.08.09, 16:43
                                Za jakies 200-300 lat wierzacy forumowicze beda wysmiewac sie z
                                ateuszy ze to dziecinada uwazac ze Ksiega Rodzaju jest czescia
                                Biblii.
                        • dritte_dame Re: Ewolucja 31.07.09, 20:50
                          chwila.pl napisała:

                          > Znam, chyba nawet dobrze teorie na temat wszechświata. Znam, chyba
                          nieźle
                          > najnowsze publikacje na temat wieloświata, czyli zbiorze
                          wszechświatów. I ta
                          > wiedza łączy się w harmonijną całość z teorią stworzenia świata
                          przez Boga. Nie
                          > widzę tu żadnych dysonansów, ani sprzeczności.


                          A zatem: mamy tu dwie równoznaczne teorie kosmologiczne: świecką i
                          teologiczną, niesprzeczne i jednakowo dobrze wyjaśniające to co mają
                          wyjaśniać.

                          Wobec tego: jako prawdziwą należy przyjąć teorię świecką.
                          Ponieważ jest prostsza.
                          • chwila.pl Re: Ewolucja 01.08.09, 23:14
                            dritte_dame napisała:

                            > A zatem: mamy tu dwie równoznaczne teorie kosmologiczne: świecką i
                            > teologiczną, niesprzeczne i jednakowo dobrze wyjaśniające to co mają
                            > wyjaśniać.
                            >
                            > Wobec tego: jako prawdziwą należy przyjąć teorię świecką.
                            > Ponieważ jest prostsza.

                            Wybór należy do Ciebie. Ja sobie je "konkatenuję".
                            • dritte_dame Re: Ewolucja 02.08.09, 06:51
                              chwila.pl napisała:

                              > dritte_dame napisała:
                              >
                              > > A zatem: mamy tu dwie równoznaczne teorie kosmologiczne: świecką
                              i
                              > > teologiczną, niesprzeczne i jednakowo dobrze wyjaśniające to co
                              mają
                              > > wyjaśniać.
                              > >
                              > > Wobec tego: jako prawdziwą należy przyjąć teorię świecką.
                              > > Ponieważ jest prostsza.
                              >
                              > Wybór należy do Ciebie. Ja sobie je "konkatenuję".


                              Można oczywiście wybrać ignorowanie Ockhama.
                              Jednakże, jak uwidacznia historia rozwoju nauk, nie można potem się
                              spodziewać że nasze wnioski wytrzymają próbę czasu.
                              • chwila.pl Nieporozumienie 02.08.09, 07:49
                                dritte_dame napisała:

                                > > Wybór należy do Ciebie. Ja sobie je "konkatenuję".

                                > Można oczywiście wybrać ignorowanie Ockhama.
                                > Jednakże, jak uwidacznia historia rozwoju nauk, nie można potem się
                                > spodziewać że nasze wnioski wytrzymają próbę czasu.

                                Wybacz, ale to właśnie Ockham i jego Brzytwa jest sprzeczna z metodologią
                                naukową. I, na szczęście współczesna nauka odrzuca ją w czambuł. Bo wprawdzie
                                jest ona formułowana jako "nie należy mnożyć bytów ponad konieczność", ale...
                                Opacznie interpretuje zasadę ekonomii myślenia Arystotelesa.
                                Ockham twierdził bowiem, że jedynym realnym bytem jest Bóg - wszystko, co da się
                                wywieść bezpośrednio od Boga jest prawdą, a reszta to czcze spekulacje!!!! I
                                rygorystycznie tej zasady przestrzegał, czego wyrazem były jego zajęcia ze
                                studentami w bibliotece w Oxfordzie. Dawał im do ręki brzytwę i kazał wycinać z
                                ksiąg stronice, które były niezgodne z jego zasadą. Takie poglądy chcesz lansować?
                                Jeśli chcemy zasadę redukcji stosować z sensem, w myśl idei ekonomii myślenia
                                Arystotelesa to raczej powinniśmy wzorować się na zasadach wprowadzonych przez
                                Davida Hume.

                                • Gość: ?? Re: Nieporozumienie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.09, 17:03
                                  24 na dobę- tak wygladaja twoje wakacje za granica o czym tak donosilas na
                                  forum ? he he he
                        • mimichniik Re: Ewolucja 01.08.09, 16:13
                          chwila.pl napisała:

                          . I ta
                          > wiedza łączy się w harmonijną całość z teorią stworzenia świata
                          przez Boga. Nie
                          > widzę tu żadnych dysonansów, ani sprzeczności. Jasne, że wiedza
                          nabyta w
                          > dzieciństwie oparta na biblijnym zapisie o procesie tworzenia
                          świata przez
                          > siedem dni, naiwna i dostosowana do percepcji dziecka, z czasem, w
                          miarę
                          > zdobywania wiedzy ewoluowała i przybrała jakościowo inny kształt.

                          Niektórzy zapominają, że Biblia była pisana dla ludzi sprzed 5.000
                          lat, dostosowana do ich poziomu.
                          • Gość: bez zabobonow Biblia IP: *.renf.cable.ntl.com 01.08.09, 16:32
                            > Niektórzy zapominają, że Biblia była pisana dla ludzi sprzed 5.000
                            > lat, dostosowana do ich poziomu.

                            Byla tez pisana PRZEZ ludzi sprzed 5.000 lat i odzwierdciedla poziom
                            wiedzy autorow - dlatego pelna jest prymitwnych bajek o cudach,
                            duchach, Bogu itd.
                            • mimichniik Re: Biblia 03.08.09, 19:01
                              Gość portalu: bez zabobonow napisał(a):

                              > Byla tez pisana PRZEZ ludzi sprzed 5.000 lat i odzwierdciedla
                              poziom
                              > wiedzy autorow - dlatego pelna jest prymitwnych bajek o cudach,
                              > duchach, Bogu itd.

                              Może prymitywnych, ale skąd wiesz, że bajek ? To ciekawe, podziel
                              się swoją wiedzą :)
                  • kolter Re: Ewolucja 31.07.09, 11:41
                    nelsonek napisał:

                    > > Skąd wiesz, że niedoskonały ?
                    >
                    > Załóżmy, że Twój Bóg stworzył świat doskonałym. To po co ewolucja? Po to by
                    > poprawiać doskonałość?
                    >

                    No co ty nie wiesz ? Dyć Adam grzesząc stracił swoją doskonałość :))
                    • dritte_dame Re: Ewolucja 31.07.09, 14:03
                      kolter napisał:

                      > Adam grzesząc stracił swoją doskonałość :))

                      Obiekt doskonały nie może swojej doskonałości stracić, ponieważ
                      zdolność do takiej utraty czyniła by go niedoskonałym.

                      Ergo: Adam został spartaczony od samego początku ;))
                      • kolter Re: Ewolucja 31.07.09, 14:13
                        dritte_dame napisała:

                        >
                        > Obiekt doskonały nie może swojej doskonałości stracić, ponieważ
                        > zdolność do takiej utraty czyniła by go niedoskonałym.

                        Stracił doskonałość w tym sensie ze umarł , a miał żyć wiecznie :)

                        > Ergo: Adam został spartaczony od samego początku ;))

                        No raczej Ewa :) ; Albowiem Adam został pierwszy ukształtowany, potem - Ewa.
                        (14) I nie Adam został zwiedziony, lecz zwiedziona kobieta popadła w
                        przestępstwo. (15) Zbawiona zaś zostanie przez rodzenie dzieci; [będą zbawione
                        wszystkie], jeśli wytrwają w wierze i miłości, i uświęceniu - z umiarem. (1 Tym
                        2,13-15)
                        • dritte_dame Ewa 31.07.09, 17:11
                          kolter napisał:

                          > dritte_dame napisała:
                          >
                          > > Ergo: Adam został spartaczony od samego początku ;))
                          >
                          > No raczej Ewa :) ; Albowiem Adam został pierwszy ukształtowany, potem - Ewa.


                          Obecny stan wiedzy nauk bilogicznych przeczy także i temu :)

                          To właśnie organizmy żeńskie (Ewa) powstały wcześniej, a męskie (Adam) później.

                          "Adam" służy do usprawnienia mechnizmu ewolucji, ale wcale nie jest ani
                          do jej zachodzenia, ani nawet w ogóle do trwania i rozmnażania się życia
                          konieczny ;)))
                  • mimichniik Re: Ewolucja 31.07.09, 23:13
                    nelsonek napisał:

                    >
                    > Załóżmy, że Twój Bóg stworzył świat doskonałym. To po co ewolucja?
                    Po to by
                    > poprawiać doskonałość?

                    Świat jest doskonały, bo działa wg Boskiego planu, choć jego (świata)
                    elementy nie muszą być doskonałe. Doskonałość nie oznacza bezruchu.
                    Zadaniem człowieka w świecie jest dążenie do doskonałości duchowej.

                    > > Bóg jest Stwórcą świata, stworzył go wg swojego planu.
                    >
                    > Nie kręć. Zostałeś zapytany o dowód na to.
                    >

                    Żartujesz ?! Oczekujesz dowodu na istnienie Boga ?? :)
                    • dritte_dame "Your Honour, I rest my case!" :))))) 01.08.09, 05:59
                      mimichniik napisała:

                      > Żartujesz ?! Oczekujesz dowodu na istnienie Boga ?? :)


                      ROFLPP :D:D:D:D:D:D

                      • mimichniik Re: "Your Honour, I rest my case!" :))))) 01.08.09, 13:50
                        dritte_dame napisała:

                        > mimichniik napisała:
                        >
                        > > Żartujesz ?! Oczekujesz dowodu na istnienie Boga ?? :)
                        >
                        >
                        > ROFLPP :D:D:D:D:D:D

                        Prawda, że śmieszne ? :)
                        Podobnie ja mógłbym zażądać od nelsonka dowodu na ateizm :)
                        >
                        • dritte_dame Re: "Your Honour, I rest my case!" :))))) 01.08.09, 16:43
                          mimichniik napisała:

                          > dritte_dame napisała:
                          >
                          > > mimichniik napisała:
                          > >
                          > > > Żartujesz ?! Oczekujesz dowodu na istnienie Boga ?? :)
                          > >
                          > >
                          > > ROFLPP :D:D:D:D:D:D
                          >
                          > Prawda, że śmieszne ? :)
                          > Podobnie ja mógłbym zażądać od nelsonka dowodu na ateizm :)


                          Śmieszne jest to, że to akurat Ty napisałeś to co napisałeś.

                          Forma tego co napisałeś niesie informację że uważasz iż brak jest
                          dowodów na istnienie Boga.

                          Skoro tak, to dalsza ateistyczna opozycja wobec Twoich tez staje się
                          po prostu zbędna gdyż przez ten swój wpis właśnie udowodniłeś racje
                          swoich oponentów :)

                          I rest my case... :))
                          • mimichniik Re: "Your Honour, I rest my case!" :))))) 01.08.09, 22:53
                            dritte_dame napisała:

                            > Śmieszne jest to, że to akurat Ty napisałeś to co napisałeś.

                            Dlaczego ?

                            >
                            > Forma tego co napisałeś niesie informację że uważasz iż brak jest
                            > dowodów na istnienie Boga.

                            A to dobre ! Serio wierzyłaś, że mogę uważać inaczej ?? :)))
                            A może Ty znasz dowód na ateizm ? :)

                            > Skoro tak, to dalsza ateistyczna opozycja wobec Twoich tez staje
                            się
                            > po prostu zbędna gdyż przez ten swój wpis właśnie udowodniłeś
                            racje
                            > swoich oponentów :)

                            Kompletna bzdura !

                            • dritte_dame Re: "Your Honour, I rest my case!" :))))) 02.08.09, 00:15
                              mimichniik napisała:

                              > > Forma tego co napisałeś niesie informację że uważasz iż brak
                              jest dowodów na istnienie Boga.
                              >
                              > A to dobre ! Serio wierzyłaś, że mogę uważać inaczej ?? :)))

                              No to dobrze że uważasz że brak jest takich dowodów.
                              Tu się zgadzamy.

                              Ponadto, brak jest nie tylko dowodów ale nawet jakichkolwiek
                              przesłanek mogących wskazywać na takie istnienie.
                              • mimichniik Re: "Your Honour, I rest my case!" :))))) 03.08.09, 20:04
                                dritte_dame napisała:

                                > No to dobrze że uważasz że brak jest takich dowodów.

                                Podobnie jak dowodów na ateizm.

                                >
                                > Ponadto, brak jest nie tylko dowodów ale nawet jakichkolwiek
                                > przesłanek mogących wskazywać na takie istnienie.

                                A to nie prawda - o przesłankach pisałem w tym wątku.
                                • Gość: bez zabobonow 'Dowody na ateizm'? IP: *.renf.cable.ntl.com 04.08.09, 08:55
                                  Chcesz dowod na to, ze nie wszyscy wierza w bogow? Wystarczy zapytac
                                  ludzi.
                                  Dowod, ze bogow nie ma? To bedzie trudniej, bo postaci fikcyjne
                                  rzadko zostawiaja slady swojego nieistnienia. Juz o tym bylo nie
                                  raz - chrzescijanie nie potrafia udowodnic, ze krasnoludkow nie ma
                                  ale i tak nie chca w nich wierzyc.
                                  • a.giotto Re: 'Dowody na ateizm'? 05.08.09, 00:30
                                    Gość portalu: bez zabobonow napisał(a):

                                    > raz - chrzescijanie nie potrafia udowodnic, ze krasnoludkow nie ma
                                    > ale i tak nie chca w nich wierzyc.

                                    powiem tak: jeśli nie potrafisz pojąć różnicy między Bogiem a krasnoludkami, to bardzo dobrze, że nie wierzysz w Boga. Bo twoja wiara byłaby g... warta.

                                    Najpierw zrozum na czym polega koncepcja Boga, a dopiero potem zostań wierzącym lub ateistą.
                                    • dritte_dame Re: 'Dowody na ateizm'? 05.08.09, 00:47
                                      a.giotto napisał:

                                      > Najpierw zrozum na czym polega koncepcja Boga

                                      Wielokrotnie już pytałam wierzących na czym polega koncepcja "Boga",
                                      czym jest "Bóg" i jaka jest jego definicja.

                                      I nigdy nie otrzymałam spójnej odpowiedzi, a nawet nie potrafiono mi
                                      podać definicji "Boga klasycznego teizmu" (którą to definicję ja
                                      znam).

                                      W końcu, jako "wyjścia awaryjnego" wierzący zawsze używali
                                      określenie że: "Bóg jest niepojmowalny rozumem".


                                      No i jak się teraz ma do tego Twoje polecenie: "zrozum na
                                      czym polega koncepcja Boga"?
                                      • a.giotto Re: 'Dowody na ateizm'? 09.08.09, 01:45
                                        dritte_dame napisała:

                                        > a.giotto napisał:
                                        >
                                        > > Najpierw zrozum na czym polega koncepcja Boga
                                        >
                                        > Wielokrotnie już pytałam wierzących na czym polega koncepcja "Boga",
                                        > czym jest "Bóg" i jaka jest jego definicja.

                                        dlaczego wierzących? Nie trzeba być wierzącym, żeby wiedzieć na czym polega koncepcja danego boga, lub Boga.


                                        >
                                        > I nigdy nie otrzymałam spójnej odpowiedzi, a nawet nie potrafiono mi
                                        > podać definicji "Boga klasycznego teizmu" (którą to definicję ja
                                        > znam).

                                        bo po co przepisywać na forum to co możesz znaleźć bez problemu?


                                        > W końcu, jako "wyjścia awaryjnego" wierzący zawsze używali
                                        > określenie że: "Bóg jest niepojmowalny rozumem".

                                        to co jest w nim pojmowalne, dostatecznie odróżnia go od wszelkich innych stworów.


                                        >
                                        > No i jak się teraz ma do tego Twoje polecenie: "zrozum na
                                        > czym polega koncepcja Boga"?

                                        to jest podstawa.
                                      • mimichniik Re: 'Dowody na ateizm'? 09.08.09, 21:53
                                        dritte_dame napisała:
                                        >
                                        > W końcu, jako "wyjścia awaryjnego" wierzący zawsze używali
                                        > określenie że: "Bóg jest niepojmowalny rozumem".
                                        >
                                        >
                                        > No i jak się teraz ma do tego Twoje polecenie: "zrozum na
                                        > czym polega koncepcja Boga"?

                                        Żeby zrozumieć koncepcję samochodu, nie trzeba wiedzieć jak działa
                                        jego silnik.
                                        • a.giotto Re: 'Dowody na ateizm'? 09.08.09, 22:34
                                          mimichniik napisała:

                                          > dritte_dame napisała:
                                          > >
                                          > > W końcu, jako "wyjścia awaryjnego" wierzący zawsze używali
                                          > > określenie że: "Bóg jest niepojmowalny rozumem".
                                          > >
                                          > >
                                          > > No i jak się teraz ma do tego Twoje polecenie: "zrozum na
                                          > > czym polega koncepcja Boga"?
                                          >
                                          > Żeby zrozumieć koncepcję samochodu, nie trzeba wiedzieć jak działa
                                          > jego silnik.

                                          zgadzam się. Nie poznamy do końca Boga, ale COŚ o nim wiemy. Mamy w ręku parę konkretów.
                                          • dritte_dame Re: 'Dowody na ateizm'? 10.08.09, 05:47
                                            a.giotto napisał:


                                            > Nie poznamy do końca Boga, ale COŚ o nim wiemy. Mamy w ręku
                                            > parę konkretów.

                                            No to nie wstydź się.
                                            Pokaż te konkrety.
                                        • dritte_dame Re: 'Dowody na ateizm'? 09.08.09, 23:35
                                          mimichniik napisała:

                                          > dritte_dame napisała:
                                          > >
                                          > > W końcu, jako "wyjścia awaryjnego" wierzący zawsze używali
                                          > > określenie że: "Bóg jest niepojmowalny rozumem".
                                          > >
                                          > >
                                          > > No i jak się teraz ma do tego Twoje polecenie: "zrozum na
                                          > > czym polega koncepcja Boga"?
                                          >
                                          > Żeby zrozumieć koncepcję samochodu, nie trzeba wiedzieć jak działa
                                          > jego silnik.

                                          Owszem.
                                          Dlatego że bezspornie wiadomo że silnik samochodowy istnieje i nikt
                                          nie twierdzi że jest on niepoznawalny rozumem.
                                          • a.giotto Re: 'Dowody na ateizm'? 10.08.09, 20:39
                                            dritte_dame napisała:

                                            > Dlatego że bezspornie wiadomo że silnik samochodowy istnieje i nikt
                                            > nie twierdzi że jest on niepoznawalny rozumem.


                                            ale nawet dziecko potrafi odróżnić silnik od krasnoludka. A ateista ma ztym problemy.
                                          • mimichniik Re: 'Dowody na ateizm'? 11.08.09, 21:59
                                            dritte_dame napisała:

                                            > mimichniik napisała:
                                            > > Żeby zrozumieć koncepcję samochodu, nie trzeba wiedzieć jak
                                            działa
                                            > > jego silnik.
                                            >

                                            > Dlatego że bezspornie wiadomo że silnik samochodowy istnieje i
                                            nikt
                                            > nie twierdzi że jest on niepoznawalny rozumem.

                                            Nie, nie dlatego. Koncepcja "Wielkiego LPS" istnieje, mimo, że nikt
                                            nie twierdzi, że istnieje :)
                                  • mimichniik Re: 'Dowody na ateizm'? 06.08.09, 21:45
                                    Gość portalu: bez zabobonow napisał(a):

                                    > Chcesz dowod na to, ze nie wszyscy wierza w bogow?

                                    A skąd Ci się to wzięło ??


                                    > Dowod, ze bogow nie ma? To bedzie trudniej, bo postaci fikcyjne
                                    > rzadko zostawiaja slady swojego nieistnienia. Juz o tym bylo nie
                                    > raz - chrzescijanie nie potrafia udowodnic, ze krasnoludkow nie ma
                                    > ale i tak nie chca w nich wierzyc.

                                    Bóg to absolut, krasnoludek - nie. Bóg jest niepoznawalny przez
                                    naukę. Nie ma racjonalnych podstaw, aby wierzyć w krasnoludki -
                                    w przeciwieństwie do wiary w Boga.
                                    Do której klasy chodzisz ? :)
                                    • kalapek Re: 'Dowody na ateizm'? 07.08.09, 00:47
                                      mimichniik napisała:

                                      Nie ma racjonalnych podstaw, aby wierzyć w krasnoludki -
                                      > w przeciwieństwie do wiary w Boga.

                                      Jeden racjonalny dowód istnienia ducha zwanego Bogiem .
                                      • mimichniik Re: 'Dowody na ateizm'? 07.08.09, 17:55
                                        kalapek napisał:

                                        > Jeden racjonalny dowód istnienia ducha zwanego Bogiem .

                                        Jeden racjonalny dowód na prawdziwość ateizmu :)

                                        Nie odróżniasz dowodu od przesłanki ?
    • insula.incognita Re: Tragizm ateizmu 30.07.09, 18:05
      A dlaczego tragizm ateizmu? A nie np. tragizm ortodoksyjności?
      I wszelkie inne "izmy"...

      Przeciez można wziąć i z ciekawości czystej poczytać Stary i Nowy testament,
      oraz Torę czy Koran, jak rownie dobrze "Kapitał" Marksa.
      Czy mozna powiedzieć, ze ktorakolwiek z wymienionych tu pozycji jest
      bezwartościowa? Ja w każdym razie tak nie powiem.
      Tragizm jest wtedy, kiedy ludzie ślepo i bezrefleksynie wdrażają przypadkowo
      wychwycone tezy, w życie. Ubieraja to w odpowiednie opakowanie. Kiedy
      wykorzystują to jako narzędzie do manipulacji i zniewolenia umyslów. I kiedy tym
      zaczynaja katować innych. Przy okazji lub celowo.
      To jest tragizm.
      I patrz no, jak to Lenin rację miał : uczyć się! uczyć się! uczyć się !

      Czy mozna mu w tym odmówić racji?
    • Gość: św.obrazek Re: Tragizm ateizmu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.09, 00:09
      mimichniik napisała:

      "bo co znaczy te kilkadziesiąt lat życia wobec wiecznego-nie-
      istnienia"

      czyli ty bedziesz wiecznie istniał???.........gyyyyy

      co za news, z doopy.
    • fankoltera Re: Tragizm ateizmu 01.08.09, 16:02
      To co proponuesz dla Nas biednych ateistów?-:)
      Nawiązanie osobistej relacji z Waszym bogiem?-:)
      Mamy go zaprosic na rozmowę, poprosić , aby dał Nam się poznać?-:)

      W naszym kraju spotykam się na szczęcie z ludźmi inteligentnymi, którzy wiarę
      zachowują dla siebie oraz również takimi, którzy nie bardzo są konsekwentni w
      swojej wierze.
      Problem jest z fundamentalistami jak zawsze. Mimo że pewnie jest ich pewnie z 5%
      to ich krzykliwość/efektywność w ogłupianiu, powoduje że myślimy ż jest ich 50%-:)

      A pamiętasz ten dowcip z puentą "Aha, to Jehowi mieli rację"? Stąd nawet ci
      wierzący ze strachu przed karą powinni zrezygnować, ponieważ w miarę wzrostu
      ilości religii, jest małe prawdopodobieństwo na "prawdziwość" którejkolwiek,
      więc po co się męczy-:)
      • mimichniik Re: Tragizm ateizmu 03.08.09, 19:25
        fankoltera napisał:

        > To co proponuesz dla Nas biednych ateistów?-:)
        > Nawiązanie osobistej relacji z Waszym bogiem?-:)
        > Mamy go zaprosic na rozmowę, poprosić , aby dał Nam się poznać?-
        :)

        Czemu nie ?

        >
        > W naszym kraju spotykam się na szczęcie z ludźmi inteligentnymi,
        którzy wiarę
        > zachowują dla siebie

        Co znaczy "zachowują dla siebie" ? To przejaw inteligencji ? :)
        "Nie po to jest światło, by je trzymać pod korcem"


        > Problem jest z fundamentalistami

        Jak rozumiesz fundamentalizm ?

        ponieważ w miarę wzrostu
        > ilości religii, jest małe prawdopodobieństwo na "prawdziwość"
        którejkolwiek,
        > więc po co się męczy-:)

        Ja myślę, że Bóg nie jest małostkowy.
        Będzie nas rozliczać z pokory, ufności i miłości.
    • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 01.08.09, 23:23
      Obecnie życie ateisty nie jest tak tragiczne jak mogłoby się wydawać.Żyje im się
      lepiej i wygodniej. Wystarczy,że taki ateista poczyta sobie antyklerykalne
      pisemka. Pochwali paradę równości i aborcję. Walnie dowcip o Kaczyńskich itp.
      Kiedyś to musieli zabijać ludzi w imieniu naukowego ateizmu. Zamieniali kościoły
      na magazyny zbożowe. Likwidowali zakony i seminaria. Inwigilowali księży
      .Wchodzili na dachy kościołów by zrywać krzyże i podobnie.
      • Gość: DSD Re: Tragizm ateizmu IP: 144.92.199.* 02.08.09, 00:41
        No popatrz, a watkotworca napisal ze bycie ateista to tragedia...
        • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 02.08.09, 01:08
          Gość portalu: DSD napisał(a):

          "> No popatrz, a watkotworca napisal ze bycie ateista to tragedia..." A
          myślałeś, że komedia?
          • Gość: nehsa Re: Tragizm ateizmu IP: *.saite.com.pl 02.08.09, 09:33
            fankoltera m.in. napisał:
            "To co proponuesz dla Nas biednych ateistów?-:)
            Nawiązanie osobistej relacji z Waszym bogiem?-:)
            Mamy go zaprosic na rozmowę, poprosić , aby dał Nam się poznać?-:)
            W naszym kraju spotykam się na szczęcie z ludźmi inteligentnymi,
            którzy wiarę zachowują dla siebie oraz również takimi, którzy nie
            bardzo są konsekwentni w swojej wierze. "

            "3grosze"nehsy:
            Już o tym pisałem w moich wątkach(czterech), ale powtórzę.
            Zgodnie z informacja oznajmioną w Nauce Ojca Wszystkich Ludzi(Boga),
            dowodami na istnienie, jak to Wy mówicie - Boga, są dowody
            zależności naszego człowieczeństwa=bycia człowiekiem, od Stwórcy.
            Do tych oczywistych dowodów m.in. zależności należą:
            1./ Zobowiązanie każdego człowieka, do sprawiedliwej,
            a zatem wzajemnie życzliwej, równoprawnej, międzyludzkiej
            współpracy, czyli zobowiązanie każdego człowieka solidarności.

            2./ Niezależność od człowieka jego IQ-przydziału talentów,
            zdolności, kreatywności.

            3./ Niezależność od człowieka funkcjonowania sumienia.

            4./ Niezależność od człowieka mowy=zdolności do mówienia
            .

            5./ Niematerialność sensu słów mowy, co jest m.in. dowodem,
            że mówimy, dzięki wykorzystywaniu przez nas pracy nieśmiertelnego
            Ducha=Duszy

            .
            Jest oczywistym, że dowody niezleżności wymienione w pkt.2,3 i 4, są
            tym samym, dowodami ich zależności od Stwórcy.
            • Gość: DSD Re: Tragizm ateizmu IP: 144.92.199.* 02.08.09, 17:43
              > 2./ Niezależność od człowieka jego IQ-przydziału talentów,
              > zdolności, kreatywności.

              To istnienie madrych i glupich ludzi jest dowodem na istnienie boga?
              • Gość: nehsa Re: Tragizm ateizmu IP: *.saite.com.pl 02.08.09, 18:29
                Nie ma ludzi głupich. Zdarzają się wrażliwsi na potrzeby bliźnich
                , czyli mądrzy.
                I trafiają się mniej wrażliwi, czyli głupsi, ale nie głupi.
                Przypowieść w podobieństwie "O rozdaniu talentów", według mojego
                rozumienia, mówi o niezależności od nas tego przydziału.(IQ,
                zdolności usłużenia bliźnim, kreatywności w imię interesów bliźnich)
                Ja, nie dostrzegłem, aby w nawet w najsprawniej prowadzonym procesie
                szeroko pojętej edukacji, ludzie decydowali o "kapitale
                założycielskim człowieka"
                , który później decyduje o IQ,
                zdolnościach, umiejętnościach, kreatywności.
      • Gość: bez zabobonow Re: Tragizm ateizmu IP: *.renf.cable.ntl.com 02.08.09, 12:12
        rambo_pl napisał:

        > Obecnie życie ateisty nie jest tak tragiczne jak mogłoby się
        wydawać.Żyje im si
        > ę
        > lepiej i wygodniej. Wystarczy,że taki ateista poczyta sobie
        antyklerykalne
        > pisemka. Pochwali paradę równości i aborcję. Walnie dowcip o
        Kaczyńskich itp.

        A dlaczego ateista mialby sie bardziej interesowac
        antyklerykalizmem, rownouprawnieniem czy dowcipami o Kaczorach, niz
        wierzacy?
        • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 02.08.09, 12:54
          Gość portalu: bez zabobonow napisał(a):
          A dlaczego ateista mialby sie bardziej interesowac
          antyklerykalizmem, rownouprawnieniem czy dowcipami o Kaczorach, niz
          wierzacy? A czym ateiści się interesują w sposób widoczny dla innych jak nie
          antyklerykalizmem, homoseksualizmem i aborcją.
      • mimichniik Re: Tragizm ateizmu 03.08.09, 19:42
        rambo_pl napisał:

        > Kiedyś to musieli zabijać ludzi w imieniu naukowego ateizmu.
        Zamieniali kościoł
        > y
        > na magazyny zbożowe. Likwidowali zakony i seminaria. Inwigilowali
        księży
        > .Wchodzili na dachy kościołów by zrywać krzyże i podobnie.

        Fakt...
    • mimichniik Pytanie do ateistów 02.08.09, 16:30
      Czy będąc pyłkiem wobec bezdusznych żywiołów i zdarzeń - nie
      odczuwacie tragizmu swojej egzystencji ?
      • ave.duce Twierdzenie, że nie ma głupich pytań 02.08.09, 16:42
        jest fałszywe >>>

        mimichniik napisała:

        > Czy będąc pyłkiem wobec bezdusznych żywiołów i zdarzeń - nie
        > odczuwacie tragizmu swojej egzystencji ?

        EOT.
        • mimichniik Re: Twierdzenie, że nie ma głupich pytań 02.08.09, 22:37
          ave.duce napisała:

          > jest fałszywe >>>

          To prawda.
          Są też pytania niewygodne :)

          >
          > EOT.

          Są też głupie odpowiedzi :)
          • ave.duce Re: Twierdzenie, że nie ma głupich pytań 03.08.09, 18:30
            mimichniik napisała:

            > ave.duce napisała:
            >
            > > jest fałszywe >>>
            >
            > To prawda.
            > Są też pytania niewygodne :)

            Głupie pytania to nie są"niewygodne" pytania.

            > >
            > > EOT.
            >
            > Są też głupie odpowiedzi :)

            Właśnie taką przeczytałam.
            Otrzymałam od Ciebie komplet > podwójną głupotę:
            i pytania, i odpowiedzi.

            ThnX, chwatit.

            :p
            • mimichniik Re: Twierdzenie, że nie ma głupich pytań 03.08.09, 18:59
              ave.duce napisała:

              > Głupie pytania

              A co było głupiego w moim pytaniu ?

              >to nie są"niewygodne" pytania.

              Skoro jest "wygodne", to dlaczego nie odpowiesz ? :)
              • ave.duce Re: Twierdzenie, że nie ma głupich pytań 03.08.09, 19:44
                mimichniik napisała:

                > ave.duce napisała:
                >
                > > Głupie pytania
                >
                > A co było głupiego w moim pytaniu ?

                Teza.

                > >to nie są"niewygodne" pytania.
                >
                > Skoro jest "wygodne", to dlaczego nie odpowiesz ? :)

                Nie odpowiadam na głupie pytania.

                Dziękuję za miłą pogawędkę, ale @ nie chce mi się @ jej kontynuować. EOT i pisz, co Ci się żywnie podoba.

                :p
      • Gość: DSD Re: Pytanie do ateistów IP: 144.92.199.* 02.08.09, 17:46
        Ja czasem odczuwam. Jest wiele sposobow na usuniecie tego odczucia:
        alkohol, narkotyki, religia, glosna muzyka, taplanie sie w blocie na
        Woodstocku. Rozni ludzie stosuja rozne sposoby. Kazdy z nich
        powoduje przytepienie rozumu ktory przestaje wtedy odczuwac 'tragizm
        egzystencji'.
      • lernakow Re: Pytanie do ateistów 02.08.09, 18:26
        mimichniik napisała:

        > Czy będąc pyłkiem wobec bezdusznych żywiołów i zdarzeń - nie
        > odczuwacie tragizmu swojej egzystencji ?
        >
        Wobec żywiołów i zdarzeń mamy sami jakieś siły sprawcze. Może skromne, ale dajemy radę. Wierzący ma o jeden niekontrolowany żywioł więcej - Boga. To dopiero tragizm!
        • mimichniik Re: Pytanie do ateistów 03.08.09, 22:51
          lernakow napisał:

          > Może skromne,

          Oj, skromne...

          > Wierzący ma o jeden niekontrolowany żywioł więcej - Boga.

          Bóg jest żywiołem miłości. To tragizm ?? :)
          • lernakow Re: Pytanie do ateistów 04.08.09, 05:38
            mimichniik napisała:

            > Bóg jest żywiołem miłości. To tragizm ?? :)
            >
            Kazał tak o sobie mówić. Działaniem przeczył.
          • shirley74 Re: Pytanie do ateistów 13.08.09, 11:31
            Taaaak, zwłaszcza ten Two Bóg starotestamentowy to jedna wielka
            miłość ;-)
      • shirley74 Re: Pytanie do ateistów 13.08.09, 11:30
        Odpowiem jako agnostyczka, a nie ateistka: nie odczuwam tragizmu
        swojej egzystencji i nie widze w niej niczego, co Ty uważasz za
        tragiczne. Staram się przeżyć życie jak najlepiej i nie marnuję
        czasu na myślenie o bliżej niezidentyfikowanej karze czy nagrodzie
        po śmierci. Do szczęścia nie są mi potrzebne bajki o aniołach,
        innych duchach opiekuńczych, czy też tzw. świętych, którzy według
        dzisiejszych kryteriów w większości przypadków byliby poczytani za
        niezrównoważonych psychicznie.
        pozdr.
    • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 02.08.09, 20:54
      Ateizm wymyślili Żydzi. Ateiści poruszają się po terenie wytyczonym przez
      tradycję żydowską. Ateizm jest czymś obcym w chrześcijaństwie.
      • lernakow Re: Tragizm ateizmu 02.08.09, 21:12
        rambo_pl napisał:

        > Ateizm wymyślili Żydzi.
        >
        Jakiś dowód?

        > Ateizm jest czymś obcym w chrześcijaństwie.
        >
        Ateizm jest czymś obcym w każdej religii opartej na idei boga. Także w judaizmie.
        • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 02.08.09, 21:34
          lernakow napisał:

          > rambo_pl napisał:
          >
          > > Ateizm wymyślili Żydzi.
          > >
          > Jakiś dowód? Psalm Dawidowy 10;4
          • Gość: DSD Re: Tragizm ateizmu IP: 144.92.199.* 02.08.09, 21:44
            'W pysze swojej powiada występny: «Nie pomści;
            nie ma Boga»: oto jest całe jego myślenie'

            To jest 'wymyslenie ateizmu'?
            • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 02.08.09, 22:15
              A czego oczekujesz? Talmudycznych rozważań o ateizmie?
              • Gość: DSD Re: Tragizm ateizmu IP: 144.92.199.* 02.08.09, 22:46
                Nie, bo Talmud powstal znacznie pozniej niz Psalmy. Wracajac do
                twierdzenia ze Zydzi 'wynalezli' ateizm: rozumiem ze - jak zwykle -
                rozkapryszony ateista nie dostanie dowodu chocby plakal i tupal
                nozka?
                • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 02.08.09, 22:57
                  Miałem na na myśli talmudyczny sposób rozważania tematu a nie zjawisko
                  historyczne. Ateista nie szuka Pana Boga ale ucieka przed Nim. Dlatego
                  interesują go wyłącznie argumenty uzasadniające tę ucieczkę. Gdy ateista prosi
                  wierzącego o dowody to nie dlatego, że czeka na odpowiedź. On już wie swoje.
                  • dritte_dame Re: Tragizm ateizmu 02.08.09, 23:01
                    rambo_pl napisał:

                    > Gdy ateista prosi wierzącego o dowody to nie dlatego, że czeka na
                    odpowiedź.

                    Jesteś ateistą?
                    • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 02.08.09, 23:08
                      No, nie ja nie mam już 15 lat. Takie pytania zadaję się w liceum.
                      • dritte_dame Re: Tragizm ateizmu 02.08.09, 23:17
                        rambo_pl napisał:

                        > No, nie ja nie mam już 15 lat. Takie pytania zadaję się w liceum.

                        To skąd wiesz z jaką intencją ateista pyta wierzącego o dowody?
                        • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 02.08.09, 23:46
                          Poczytaj sobie talmud to zrozumiesz jak litera zabija.
                          www.scribd.com/doc/6510853/The-Babylonian-Talmud-SoncinoEnglish-translation-
                          • Gość: DSD Tragizm dyskusji z ludzmi wierzacymi IP: 144.92.199.* 03.08.09, 00:29
                            Czytajac rozmowy z ludzmi wierzacymi przypomina mi sie stary kawal:

                            Przychodzi facet do sklepu:
                            - Poprosze yyyymkhleeebleeee ziemniakow.
                            - Przepraszam, dwa kilo czego?

                            Ogolne, chodzi o to zeby napisac jak najwiecej bez zadnych
                            konkretow. Mile widziane zwroty typu 'poczytaj', 'udowodnij', 'kim
                            ty jestes zeby negowac stanowisko Arystotelesa/Tomasza z
                            Akwinu/Pascala' etc.
                  • lernakow Re: Tragizm ateizmu 03.08.09, 06:35
                    rambo_pl napisał:

                    > Gdy ateista prosi wierzącego o dowody to nie dlatego,
                    > że czeka na odpowiedź.
                    >
                    Wreszcie wyjaśniłeś mi, dlaczego nie dostaję odpowiedzi na swoje pytania. Dzięki.
                    • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 03.08.09, 10:03
                      Lernakow napisał:"Wreszcie wyjaśniłeś mi, dlaczego nie dostaję odpowiedzi na
                      swoje pytania. Dzięk
                      > i." Gdybyś przedstawił mi opasłą księgę z istotnymi dowodami o tym, że
                      kochasz swoją mamę to dla mnie nie musiałyby być one przekonujące. Chrześcijanie
                      nie powinni prowadzić "talmudycznych" rozważań o Panu Bogu z powodu tego, co
                      wydarzyło się 2000 lat temu na we wschodniej prowincji Cesarstwa Rzymskiego.
                      • lernakow Re: Tragizm ateizmu 03.08.09, 10:30
                        rambo_pl napisał:

                        > Lernakow napisał:"Wreszcie wyjaśniłeś mi, dlaczego
                        > nie dostaję odpowiedzi na swoje pytania. Dzięki."
                        > Gdybyś przedstawił mi opasłą księgę z istotnymi dowodami o tym,
                        > że kochasz swoją mamę to dla mnie nie musiałyby być one
                        > przekonujące.
                        >
                        A jak to się ma do mojej wypowiedzi? Skąd to, po co i otsohoji?

                        > Chrześcijanie nie powinni prowadzić "talmudycznych" rozważań
                        > o Panu Bogu z powodu tego, co wydarzyło się 2000 lat temu
                        > na we wschodniej prowincji Cesarstwa Rzymskiego.
                        >
                        A prowadzą? I jeżeli tak - dlaczego nie powinni?
                        • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 03.08.09, 10:46
                          Wytłumaczę ci jak pastuch krowie. Twój ateizm jest czymś tak osobistym jak twoja
                          miłość do mamy. Nie jesteś w stanie udowodnić mi swego ateizmu tak samo, jak nie
                          jesteś w stanie udowodnić miłości do mamy. Talmudyści zajmują się wydarzeniami z
                          przed 2000 lat tylko po to by oczernić ich bohaterów.
                          • lernakow Re: Tragizm ateizmu 03.08.09, 10:53
                            rambo_pl napisał:

                            > Wytłumaczę ci jak pastuch krowie.
                            >
                            Przynajmniej jesteśmy zgodni w ocenie Twojego poziomu dyskusji.

                            > Twój ateizm jest czymś tak osobistym jak twoja
                            > miłość do mamy. Nie jesteś w stanie udowodnić mi
                            > swego ateizmu tak samo, jak nie
                            > jesteś w stanie udowodnić miłości do mamy.
                            >
                            A starałem się? Piszesz od czapy.

                            > Talmudyści zajmują się wydarzeniami z
                            > przed 2000 lat tylko po to by oczernić ich bohaterów.
                            >
                            A czy ja jestem talmudystą? Skąd w ogóle Twoja wypowiedź, bo jest kompletnie bez
                            związku z czymkolwiek?
                          • Gość: DSD Re: Tragizm ateizmu IP: 144.92.199.* 03.08.09, 14:24
                            > Nie jesteś w stanie udowodnić mi swego ateizmu

                            Podobnie jak Ty nie jestes w stanie udowodnic ze ateizm wymyslili
                            Zydzi. Mamy remis.
                            • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 03.08.09, 17:05
                              Gość portalu: DSD napisał(a):

                              > > Nie jesteś w stanie udowodnić mi swego ateizmu
                              >
                              > Podobnie jak Ty nie jestes w stanie udowodnic ze ateizm wymyslili
                              > Zydzi. Mamy remis. Jeśli mi pokażesz wcześniejszą o psalmu dawidowego wzmiankę
                              o ateizmie to gramy dalej.
                              • Gość: DSD Re: Tragizm ateizmu IP: 144.92.199.* 04.08.09, 04:46
                                Nie potrafie wskazac wczesniejszej wzmianki, co dalej nie jest
                                ddowodem ze to akurat Zydzu wymyslili ateizm. Po 1, jesli znajdziemy
                                naajdawniejsza pisana wzmianke o bogu (np. na jakiejs sumeryjskiej
                                tabliczce) to nie bedzie dowodem na to ze to Sumerowie wymyslili
                                pojecie teizm. Po 2, cytowany fragment Psalmu 10 jest przez samych
                                katolickich biblistow uznawany raczej za odniesienie do
                                braku 'bojazni bozej' przy krzywdzeniu bliznich, nie do
                                metafizycznego odrzucenia samego pojecia boga. Po 3, wspolczesny
                                ateizm ma tyle wspolnego z Zydami ze czesto zaczyna sie od
                                odrzucania religii wywodzacej sie od starozytnej religii zydowskiej.
                                • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 04.08.09, 08:47
                                  Dziwnym zbiegiem okoliczności jak w sprawie Olewnika, znaczący ateiści byli
                                  pochodzenia żydowskiego.
                                  • Gość: DSD Re: Tragizm ateizmu IP: 144.92.199.* 04.08.09, 16:38
                                    > Dziwnym zbiegiem okoliczności jak w sprawie Olewnika, znaczący
                                    ateiści byli
                                    > pochodzenia żydowskiego.

                                    O kim mowisz? (moze kilka nazwisk)
                  • mimichniik Re: Tragizm ateizmu 03.08.09, 19:46
                    rambo_pl napisał:

                    > Miałem na na myśli talmudyczny sposób rozważania tematu a nie
                    zjawisko
                    > historyczne. Ateista nie szuka Pana Boga ale ucieka przed Nim.
                    Dlatego
                    > interesują go wyłącznie argumenty uzasadniające tę ucieczkę. Gdy
                    ateista prosi
                    > wierzącego o dowody to nie dlatego, że czeka na odpowiedź. On już
                    wie swoje.

                    Fakt...
      • Gość: DSD Re: Tragizm ateizmu IP: 144.92.199.* 02.08.09, 21:44
        > Ateizm wymyślili Żydzi.

        Chrzescijanstwo zreszta tez.
    • piwi77 Re: Tragizm ateizmu 03.08.09, 07:53
      mimichniik napisała:

      > Życie ateisty jest przepojone tragizmem i rozpaczą,

      Aha. Nie wiedziałem.

      > bo co znaczy te kilkadziesiąt lat życia wobec
      > wiecznego-nie-istnienia ?

      Wieczne nieistnienie dotyczy także wierzących, tylko, że oni nie
      chcą przyjąć tego do wiadomości. Myślą, ze jak się będą całe życie
      opłacać oszustom, to Wieczne Prawa Natury ich ominą.




    • jol.a33 Zycie a potem wieczna ..szczęśliwoś 03.08.09, 15:20
      Jedynie prawda i prawość są trwałe, a wszystko inne, w tym ciało, bogactwo i
      więzi między ludźmi są nietrwałe. Trzy rzeczy, których potrzebujemy do duchowego
      rozwoju, to: serce wolne od przywiązania i nienawiści, język niesplamiony
      kłamstwem i ciało nieskalane przemocą. Bez tego wszelka pokuta i praktyka
      religijna jest bezużyteczna

      Życie zostało dane kazdemu , aby zdał sobie sprawę z wiecznej szczęśliwości,
      jeśli właściwie posługuje się ciałem, umysłem i intelektem. Najlepiej prowadzi
      życie oparte na miłości do Boga.
      • lernakow Re: Zycie a potem wieczna ..szczęśliwoś 03.08.09, 15:25
        jol.a33 napisała:

        > Jedynie prawda i prawość są trwałe, a wszystko inne,
        > w tym ciało, bogactwo i więzi między ludźmi są nietrwałe.
        >
        A co to jest ta prawda i prawość? Jak na tak trwałe i nieprzemijające zjawiska
        jakoś dziwnie rzadko występują w przyrodzie.

        > Trzy rzeczy, których potrzebujemy do duchowego
        > rozwoju, to: serce wolne od przywiązania i nienawiści,
        > język niesplamiony kłamstwem i ciało nieskalane przemocą.
        > Bez tego wszelka pokuta i praktyka religijna jest bezużyteczna
        >
        A jak już je mamy, to czy praktyka religijna jest nam jeszcze do czegoś potrzebna?

        > Życie zostało dane kazdemu , aby zdał sobie sprawę z wiecznej
        > szczęśliwości, jeśli właściwie posługuje się ciałem, umysłem
        > i intelektem.
        >
        Ja jestem wiecznie szczęśliwy. Czy to świadczy, że właściwie się nimi posługuję?

        > Najlepiej prowadzi życie oparte na miłości do Boga.
        >
        A jak to się ma do serca wolnego od przywiązania.

        Okazjonalna sygnaturka:
        Jedi knows no anger...
        ... nor hatred...
        ... nor love.
    • Gość: GOSC Re: Tragizm ateizmu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.09, 10:33
      Pokaż mi choć jeden dowód na wieczne istnienie to się nawróce.
      • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 08.08.09, 11:04
        Ciebie interesują wyłącznie dowody na to aby nigdy się nie nawrócić. Pycha
        zaślepiła twój rozum .
        • kolter-one Re: Tragizm ateizmu 08.08.09, 13:05
          rambo_pl napisał:

          > Ciebie interesują wyłącznie dowody na to aby nigdy się nie nawrócić. Pycha
          > zaślepiła twój rozum .

          Jako tzw chrześcijanin powinieneś wiedzieć ze ludzie których nawracał Paweł ,
          nie wierzyli na 'ślepo 'a pilnie studiowali pisma ,gdyby dziś tak było
          katolicyzm już dawno by zbankrutował ::))).

          Dz 17,10-11
          Natychmiast w nocy bracia wysłali Pawła i Sylasa do Berei. Kiedy tam przybyli,
          poszli do synagogi Żydów. (11) Ci byli szlachetniejsi od Tesaloniczan, przyjęli
          naukę z całą gorliwością i codziennie badali Pisma, czy istotnie tak jest.

          Zresztą po co ja ci tu o parchatych żydkach teksty wklejam ::)))
        • mimichniik Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 15:33
          rambo_pl napisał:

          > Ciebie interesują wyłącznie dowody na to aby nigdy się nie
          nawrócić. Pycha
          > zaślepiła twój rozum .

          Dokładnie.
          • Gość: antymateria Re: Tragizm ateizmu IP: 192.251.226.* 09.08.09, 20:49
            Karol Marks powiedział kiedyś że religia to opium ludu,i to wręcz doskonale
            oddaje całą idee wiary.Po za tym małe porównanie:Polska 98% wierzących i
            największe złodziejstwo,chamstwo,rekordy łapanych pijanych
            kierowców,wszechobecny brud,zdewastowane autobusy,tramwaje,połamane
            ławki,itd,itd,wymieniać można bez końca.Powszechna obłuda i zakłamanie.Oraz
            Czechy: 5% wierzących i powszechny ład i porządek.Najczystszy i
            najbezpieczniejszy kraj w Europie.Ale tam nie są idolami błazny takie jak
            Rydzyk,czy JPII.
            • Gość: nehsa Re: Tragizm ateizmu IP: *.saite.com.pl 09.08.09, 21:04
              Zwracałem już wiele razy na ten smutny fakt Waszą uwagę, ale
              niestety bez echa.
              Wszystkie religie współczesnego świata, są religiami
              bałwochwalczymi
              .
              W zakłamanych świadectwach Nauki Wszechmogącego Ojca(Boga), którymi
              to są Cztery Ewangelie m.in. czytamy:
              Ew.św.Jana 8/19
              "Ani mnie znacie, ani Ojca mego; byście mnie znali, i Ojca byście
              mego znali."
              A w Ew.św.Jana 5/23
              "Aby wszyscy czcili Syna, tak jako czczą Ojca;
              kto nie czci Syna, nie czci i Ojca, który go posłał."


              I jeszcze raz powtarzam, że Jezusa Chrystusa, nigdy nie było na
              planecie ziemia
              .
              Mówią o tym kategorycznie słowa Nauki Wszechmogącego Ojca, i dowodzą
              tego bezczelne, prymitywne kłamstwa obecne w Czterech Ewangeliach.
              • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 21:51
                Nehsa, co masz napisane na tabliczce znamionowej? Made in Japan? Dotychczas
                tylko w Japonii konstruowano takie cuda techniki.
    • kobieta-7 Re: Tragizm ateizmu 09.08.09, 21:44
      Nie przesadzaj- ja nie widzę tu żadnego tragizmu jesli ludziom jest z tym dobrze toco mnie to obchodzi?
    • japico Re: Tragizm ateizmu 10.08.09, 12:59
      mimichniik napisała:

      > Życie ateisty jest przepojone tragizmem i rozpaczą, bo co znaczy te
      > kilkadziesiąt lat życia wobec wiecznego-nie-istnienia ?
      A skąd w ogóle wiadomo, że istnieje jakieś wieczne istnienie? Oprócz
      wypowiedzi "autorytetów" oczywiście.
      • Gość: nehsa Re: Tragizm ateizmu IP: *.saite.com.pl 10.08.09, 14:51
        rambo_pl napisał :
        "Odpowiedz Nehsa, co masz napisane na tabliczce znamionowej? Made in
        Japan? Dotychczas
        tylko w Japonii konstruowano takie cuda techniki. "

        i odp. nehsy:
        Wlazłem w swoich gumofilcach na to Forum, m.in. po to, aby Wam
        zwrócić uwagę na kilka istotnych kwestii dotyczących świadectw Nauki
        Ojca Wszystkich Ludzi, którego zwiecie, "Bogiem".
        Skoro jest Ojciec Wszystkich Ludzi, to tym samym jest tylko
        jeden Ojciec, o czym w świadectwach Jego Nauki, które w
        szczątkowej mierze przetrwały m.in. w Ew. św. Mateusza 23/9.

        W mojej opinii, którą powziąłem po kilkutygodniowym pobycie na Forum
        GW wynika, że wielu z Was, a nawet moim zdaniem większość, to
        osoby płci obojga, których wiedza znacznie przerasta moją.
        Wielu z Was to inteligenci pełną gębą. Toteż zastanawiającym jest
        dla mnie,
        dlaczego nie możecie zweryfikować oczywistych faktów świadczących
        o zależności człowieczeństwa, bycia człowiekiem, od Stwórcy?


        Po raz nie wiem który, podaje jeden z nich.
        1./ Każdy człowiek, każdy z nas, jest tragarzem-nosicielem
        powinności, czyli zobowiązania do wzajemnie życzliwej,
        miedzyludzkiej wspołpracy=solidarności.


        A co jest oczywistym, wręcz namacalnym dowodem nosicielstwa
        zobowiązania do solidarności?


        Oczywistym, wręcz namacalnym dowodem nosicielstwa przez kazdego z
        nas zobowiązania do solidarności, jest niemożliwy do zaprzeczenia
        fakt, że nasze posłuszeństwo temu wzorcowi
        postępowania=solidarności, jest dla nas wszystkich,
        natychmiastową nagrodą
        .
        A nasze nieposłuszeństwo tej powinności, jest dla nas wszystkich,
        natychmiastową karą.
        Gdybyście mieli trudności z weryfikacją, to po raz wtóry
        podpowiadam.
        Dokonujcie analiz treści Nauki Ojca, zakładając, że jest to czas i
        miejsce, w których było tylko dwoje ludzi, człowiek niewiasta, i
        człowiek mężczyzna
        .
        Przecież słowa areligijnej, nieskończenie racjonalnej Nauki Ojca,
        są wieczne
        .

    • serpentor666 Re: Tragizm ateizmu 12.08.09, 14:10
      Tu bym się w sumie zgodził z tym tragizmem. Bo skoro nie ma nieba( i piekła) to
      znaczy że nie ma się czym przejmować, czyli że najlepiej jest być mafiosą,
      mordercą, gwałcicielem, po prostu robić co się chce, oczywiście tak żeby prawo
      ciebie nie złapało na tym.
      • kolter-one Re: Tragizm ateizmu 12.08.09, 14:19
        serpentor666 napisał:

        > Tu bym się w sumie zgodził z tym tragizmem. Bo skoro nie ma nieba( i piekła) to
        > znaczy że nie ma się czym przejmować, czyli że najlepiej jest być mafiosą,
        > mordercą, gwałcicielem, po prostu robić co się chce, oczywiście tak żeby prawo
        > ciebie nie złapało na tym.

        Ta ,ale zapominasz lub raczej nie wiesz ze Jezus obiecał ludziom życie wieczne
        na ziemi :))
        • serpentor666 Re: Tragizm ateizmu 12.08.09, 14:24
          Nie chodzi mi o to, co Jezus obiecał ludziom. Chodzi mi o to, co ateiści mówią
          do mnie. Skoro nie ma życia pozagrobowego to czym mam się przejmować? Naturą?
          Pewnie i tak za mojego życia będzie, a co mnie obchodzi co będzie na ziemi za 50
          lat. Głodującymi ludzmi w Afryce? A po co im pomagać, skoro umrą tam jak
          zwierzęta, a lepiej aby mnie się dobrze powodziło.
          • kolter-one Re: Tragizm ateizmu 12.08.09, 14:30
            serpentor666 napisał:

            > Nie chodzi mi o to, co Jezus obiecał ludziom. Chodzi mi o to, co ateiści mówią
            > do mnie. Skoro nie ma życia pozagrobowego to czym mam się przejmować?

            Jak na razie nikt z tamtego świata nie wrócił to i faktycznie nie ma co się
            przejmować.

            Naturą?
            > Pewnie i tak za mojego życia będzie, a co mnie obchodzi co będzie na ziemi za 5
            > 0
            > lat. Głodującymi ludzmi w Afryce? A po co im pomagać, skoro umrą tam jak
            > zwierzęta, a lepiej aby mnie się dobrze powodziło.

            No kto jak kto ale ateista Owsiak zaprzecza tej twojej teorii !!
            • serpentor666 Re: Tragizm ateizmu 12.08.09, 14:34
              A co mnie obchodzi ateista Owsiak. W tym wypadku jest głupcem, bo zamiast sobie
              dogadzać niepotrzebnie pomaga innym. Czy mrówka pomaga innej mrówce, gdy ta jest
              słaba? Na tym polega ewolucja- na przetrwaniu najsilniejszych. A ci, którym
              pomaga Owsiak są słabi, więc powinni zginąć.
              • kolter-one Re: Tragizm ateizmu 12.08.09, 14:36
                serpentor666 napisał:

                > A co mnie obchodzi ateista Owsiak. W tym wypadku jest głupcem, bo zamiast sobie
                > dogadzać niepotrzebnie pomaga innym. Czy mrówka pomaga innej mrówce, gdy ta jes
                > t
                > słaba? Na tym polega ewolucja- na przetrwaniu najsilniejszych. A ci, którym
                > pomaga Owsiak są słabi, więc powinni zginąć.

                Zaczynasz marudzić ,więc idę się na wtryniać :)
                img256.imageshack.us/img256/5635/ronc6gnupphqlippax.jpg
                • serpentor666 Re: Tragizm ateizmu 12.08.09, 14:39
                  Nie, ja tylko stwierdzam prawdę, o której większość zapomina. "Teoria ewolucji
                  ok", ale większość zapomina że ludzie też są zwierzętami. I że sami sztucznie
                  uciekają od ewolucji:-)
          • alter-tego Re: Tragizm ateizmu 16.08.09, 22:44
            serpentor666 napisał:

            >Chodzi mi o to, co ateiści mówią
            > do mnie. Skoro nie ma życia pozagrobowego to czym mam się
            przejmować? Naturą?
            > Pewnie i tak za mojego życia będzie, a co mnie obchodzi co będzie
            na ziemi za 5
            > 0
            > lat. Głodującymi ludzmi w Afryce? A po co im pomagać, skoro umrą
            tam jak
            > zwierzęta, a lepiej aby mnie się dobrze powodziło.

            Dlatego "wirus ateizmu" sprzyja egoizmowi, a nawet socjopatologii.
        • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 12.08.09, 14:44
          Kolter napisał:> Ta ,ale zapominasz lub raczej nie wiesz ze Jezus obiecał
          ludziom życie wieczne
          > na ziemi :)) Raczej nie wie bo nie jest twojej jehowickiej sekcie.
          • serpentor666 Re: Tragizm ateizmu 12.08.09, 14:48
            Drogi rambo_pl, to stwierdzenie się do mnie odnosiło, więc też odnosisz się do
            mnie. W sumie jestem w tej "jehowickiej sekcie", bo jednak wierzę w Boga, a
            katolicyzm jest mi najbardziej odpowiedni z religii lub ateizmu, jeśli mogę tak
            powiedzieć.
          • kolter-one Re: Tragizm ateizmu 12.08.09, 14:50
            rambo_pl napisał:

            ]Raczej nie wie bo nie jest twojej jehowickiej sekcie.

            No to już wiesz idioto moherowy do czego nadaje się znajomość ewangelii ,
            mówiących o życiu i naukach Jezusa ::)))))
            Ewangelia Mateusza rozdział 5 ,werset 5 mówi !!!!
            5 Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.
            online.biblia.pl/rozdzial.php?id=248
            Żeby było śmieszniej cytat ten jest z katolickiej biblii tysiąclecia ,ale po raz
            kolejny kretynie udowadniasz zę gó... ciebie Jezus obchodzi liczy sie tylko Krk
            i jego sekciarstwo :)))
            • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 12.08.09, 15:16
              Odpowiedź typowo jehowicka. Kiedyś Andriej Januariewicz Wyszynski mawiał: Dajcie
              mi człowieka, a ja już znajdę na niego paragraf. Dzisiaj wyćwiczeni jehowici
              działają wedle reguły: dajcie mi temat a cytat z Biblii zgodny z naszymi
              sekciarskimi ustaleniami podam.
              www.ivrozbiorpolski.pl/index.php
              • kolter-one Re: Tragizm ateizmu 12.08.09, 15:22
                rambo_pl napisał:

                > Odpowiedź typowo jehowicka. Kiedyś Andriej Januariewicz Wyszynski mawiał: Dajci
                > e
                > mi człowieka, a ja już znajdę na niego paragraf. Dzisiaj wyćwiczeni jehowici
                > działają wedle reguły: dajcie mi temat a cytat z Biblii zgodny z naszymi
                > sekciarskimi ustaleniami podam.

                Ja rozumiem że kiedy ty 'wierzący'(tylko w co) nie masz pojęcia o czymś co
                powinno być twoim chlebem powszednim czyli znajomość pism, zaczynasz gadki w
                stylu ze ty Jezusa czujesz bez znajomości ewangelii czy inne idiotyzmy !! jednak
                teraz to już przeszedłeś w swojej bezradności samego siebie :)))))))))))))))))))))))
                • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 12.08.09, 15:55
                  Kolejna jehowicka odpowiedź Koltera;Ja rozumiem że kiedy ty 'wierzący'(tylko
                  w co) nie masz pojęcia o czymś co
                  powinno być twoim chlebem powszednim czyli znajomość pism...
                  Znajomość pism
                  jest mi dobrze znana i nic z tego nie wynika. Od samego mieszania herbata nie
                  będzie słodsza. U ciebie wyraźnie widać, że lektura Biblii nic u nie zmieniła.
                  Jesteś zarozumiały i pyszny jak dawniej. Zioniesz nienawiścią ze wzmocnioną
                  siłą. Brak ci wyższych uczuć. Krótko mówiąc dezintegracja zamiast rozwoju.
                  • kolter-one Re: Tragizm ateizmu 12.08.09, 16:20
                    rambo_pl napisał:

                    > Kolejna jehowicka odpowiedź Koltera;

                    Powiem to tylko raz nie jestem Świadkiem Jehowy prymitywie !!

                    >Znajomość pism
                    > jest mi dobrze znana i nic z tego nie wynika.

                    Jakich pism św Hieronima czy może jakiegos Franciszka ?

                    >Od samego mieszania herbata nie
                    > będzie słodsza. U ciebie wyraźnie widać, że lektura Biblii nic u nie zmieniła.

                    Miała mnie zmienić ?

                    > Jesteś zarozumiały i pyszny jak dawniej.

                    Mam przepraszać za to że żyje ?

                    >>Zioniesz nienawiścią ze wzmocnioną
                    > siłą. Brak ci wyższych uczuć. Krótko mówiąc dezintegracja zamiast rozwoju.

                    Oj głupcze nienawiść jest tobie dana wadą , ja tylko gardzę dewotami twojego
                    pokroju , gardzę choćby dlatego ze macie gęby pełne swojego boga , o którym tak
                    na prawdę nie macie zielonego pojęcia ::))
                    • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 12.08.09, 17:03
                      Powiem to tylko raz nie jestem Świadkiem Jehowy prymitywie !!
                      > Dla mnie jesteś i nie masz na to wpływu. Gdybyś pisał jako prawosławny czy
                      ewangelik to nie pisałbyś takich plugastw, które są charakterystyczne dla
                      jehowitów.
                      Jakich pism św Hieronima czy może jakiegos Franciszka ?
                      Nawet nieuku nie potrafisz poprawnie wymienić pisarzy
                      wczesnochrześcijańskich. Pisząc jakiegoś dowodzisz tylko, że nie wiesz o czym
                      piszesz.
                      Oj głupcze nienawiść jest tobie dana wadą , ja tylko gardzę
                      dewotami twojego
                      > pokroju , gardzę choćby dlatego ze macie gęby pełne swojego boga , o którym tak
                      > na prawdę nie macie zielonego pojęcia ::))
                      Widzę, że pogarda u
                      jehowitów jest cnotą. brrrr. Obrzydliwe!
                      • kolter-one Re: Tragizm ateizmu 12.08.09, 17:41
                        rambo_pl napisał:
                        Dla mnie jesteś i nie masz na to wpływu. Gdybyś pisał jako prawosławny
                        > czy
                        > ewangelik to nie pisałbyś takich plugastw, które są charakterystyczne dla
                        > jehowitów.

                        Ty na oczy nie widziałeś SJ ! bo ty nie wiesz ze gdybym był SJ to wywaliliby mie
                        na zbity pysk za sposóbw jakim pokazuje wam prawdę o was , u nich są zasady w
                        przeciwieństwie do was matoly :)))),Taka forma przekazu u nich jest
                        niedopuszczalna ,ale ty nie wiesz bo nie rozmawiasz z nimi ::))).


                        > Nawet nieuku nie potrafisz poprawnie wymienić pisarzy
                        > wczesnochrześcijańskich. Pisząc jakiegoś dowodzisz tylko, że nie wiesz o czym
                        > piszesz.

                        To ciekawe !! Hieronim twórca wulgaty kiepski tłumacz tekstów hebrajskich
                        !!Franciszek który nie słyszał wezwania Jezusa mówiącego o wyjściu do ludzi w
                        odpowiedz na to hasło poszedł schować się do lasu ::))))

                        ]Widzę, że pogarda u
                        > jehowitów jest cnotą. brrrr. Obrzydliwe![/b]

                        Oj kretynie moherowy ::)))))
                        • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 12.08.09, 22:29
                          Kolter napisał:
                          Ty na oczy nie widziałeś SJ ! bo ty nie wiesz ze gdybym był SJ to wywaliliby mie
                          na zbity pysk za sposóbw jakim pokazuje wam prawdę o was , u nich są zasady w
                          przeciwieństwie do was matoly :)))),Taka forma przekazu u nich jest
                          niedopuszczalna ,ale ty nie wiesz bo nie rozmawiasz z nimi ::))).Niestety
                          miałem styczność z jehowitami i ich złym przekazem. Wszystkie chwyty są
                          dozwolone by dowalić kościołowi katolickiemu. Po trupach do celu. A pitolenie o
                          zasadach to zostaw sobie na czas gdy biegasz od drzwi do drzwi i upierdliwie
                          zanudzasz ludzi.

                          www.ivrozbiorpolski.pl/index.php
                          • nehsa Re: Tragizm ateizmu 13.08.09, 06:57
                            "3grosze"nehsy:
                            1./ Przestańcie się zagryzać. Skład dyskutantów zasługuje na
                            coś więcej.

                            2./ z dyskusji pomiędzy serpentor666 a lernakowem
                            przytaczam:

                            I z drugiego postu, żeby nie szarpać dyskusji:
                            Z drugiej strony powiedz mi, czym jest człowieczeństwo ?

                            odp. lernakowa:
                            Nie powiem. W toku dyskusji o człowieczeństwie mógłbym określić
                            swoje stanowisko co do różnych jest aspektów, ale w jednym poście
                            tworzyć jakąś definicję - jakoś tego nie widzę.
                            i odp nehsy zgodna z Nauką Ojca, i rzeczywistością:
                            Minimalnym, postrzegalnym dowodem człowieczeństwa, jest zdolność do
                            współpracy solidarnej, czyli życzliwej, która polega na wzajemnie
                            służebnej i równoprawnej współpracy.

                          • kolter-one Re: Tragizm ateizmu 13.08.09, 07:38
                            rambo_pl napisał:

                            .Niestety
                            > miałem styczność z jehowitami i ich złym przekazem. Wszystkie chwyty są
                            > dozwolone by dowalić kościołowi katolickiemu. Po trupach do celu.

                            Niestety nie zmienia to faktu ze nie używają mojego słownictwa ,ale ty tego nie
                            wiesz bo zamykasz im drzwi przed nosem nie chcąc w ogóle z nimi rozmawiać ,ale
                            krytykować to ich potrafisz!!

                            A pitolenie o
                            > zasadach to zostaw sobie na czas gdy biegasz od drzwi do drzwi i upierdliwie
                            > zanudzasz ludzi.

                            Ech ty kretynie :))wychodzi z ciebie prymityw katolicki nie masz jak uderzyć to
                            walisz po jajach :))zresztą pewno jako dobry 'chrześcijanin" nie wiesz ze sam
                            masz taki gó...any obowiązek :)) no ale żeby to wiedzieć należy znać to co każdy
                            dobry 'chrześcijanin znać powinien !! Biblie po prostu :)))Więc do roboty
                            wzorem Pawła ::)))

                            Dz 20,20
                            Jak nie uchylałem się tchórzliwie od niczego, co pożyteczne, tak że przemawiałem
                            i nauczałem was publicznie i po domach,
                            • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 13.08.09, 17:39
                              Kolter napisał:Niestety nie zmienia to faktu ze nie używają mojego słownictwa
                              ,ale ty tego nie
                              wiesz bo zamykasz im drzwi przed nosem nie chcąc w ogóle z nimi rozmawiać ,ale
                              krytykować to ich potrafisz!! Bucu! Bluźnierstwa to nie tylko słowa
                              zaczynające się na k i h. Kociaki bluźnią nieustannie.

                              należy znać to co każdy
                              > dobry 'chrześcijanin znać powinien !! Biblie po prostu :)))Więc do roboty
                              > wzorem Pawła ::))) Znajomość Biblii nie jest potrzebna by być dobrym
                              chrześcijaninem. Pisałem o tym kiedyś.
                              • kolter-one Re: Tragizm ateizmu 13.08.09, 17:51
                                rambo_pl napisał:

                                Bucu! Bluźnierstwa to nie tylko słowa
                                > zaczynające się na k i h. Kociaki bluźnią nieustannie.[/b]

                                bucu podaj przykład choć jednego bluźnierstwa !!!!

                                Znajomość Biblii nie jest potrzebna by być dobrym
                                > chrześcijaninem. Pisałem o tym kiedyś.[/b]

                                Jesteś przez kler tak otumaniony ze nawet nie widzisz swojej śmieszności w tym
                                co teraz piszesz ::))))
                                Skąd możesz wiedzieć czego oczekuje od ciebie twój Bóg skoro nie znasz jego
                                zamierzeń zapisanych w pismach ??????
                                Prosty przykład z Berei , Paweł im głosił o Jezusie o tym co robiła i jak to się
                                ma do proroctw zapisanych w ST a co robili ludzie którym to głoszono ?
                                Dz 17,10-11
                                Natychmiast w nocy bracia wysłali Pawła i Sylasa do Berei. Kiedy tam przybyli,
                                poszli do synagogi Żydów. (11) Ci byli szlachetniejsi od Tesaloniczan, przyjęli
                                naukę z całą gorliwością i codziennie badali Pisma, czy istotnie tak jest.

                                Nie byli tak otumanieni że wierzyli na słowo swoim duchowym przywódcom !!
                                Jezus ostrzegał przed takimi jak twój kler ; Zostawcie ich! To są ślepi
                                przewodnicy ślepych. Lecz jeśli ślepy ślepego prowadzi, obaj w dół wpadną.( Mat
                                15,14)
                                • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 13.08.09, 18:53
                                  Kolter napisał:Skąd możesz wiedzieć czego oczekuje od ciebie twój Bóg skoro nie
                                  znasz jego
                                  > zamierzeń zapisanych w pismach ?????? Bucu-kotku czytam Pismo Święte regularnie.
                                  • kolter-one Re: Tragizm ateizmu 13.08.09, 22:55
                                    rambo_pl napisał:
                                    Bucu-kotku czytam Pismo Święte regularnie.

                                    Bucu pismo święte to Biblia a nie brewiarz :))))))))))))))))))))))))))))
                                    • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 13.08.09, 23:22
                                      Bucu-kotku,Brewiarza nie czytam bo nie jestem ani kapłanem ani zakonnikiem. Ty
                                      zapewne czytasz wedle wskazań jakie kolesie z Brooklynu przysłali.
                                      • kolter-one Re: Tragizm ateizmu 13.08.09, 23:31
                                        rambo_pl napisał:

                                        > Bucu-kotku,Brewiarza nie czytam bo nie jestem ani kapłanem ani zakonnikiem.

                                        Ty w ogóle nie czytasz takich rzeczy , po co skoro klecha na mszy opowie :)))))

                                        Ty
                                        > zapewne czytasz wedle wskazań jakie kolesie z Brooklynu przysłali.

                                        Nie czytam bo to nuda taka sama jak i wasze pisemka dla nawiedzonych :)))
      • rambo_pl Re: Tragizm ateizmu 12.08.09, 14:38
        Ateiści nie mają nic do zaproponowania współczesnemu człowiekowi oprócz
        nienawiści do KRK.
        • kolter-one Re: Tragizm ateizmu 12.08.09, 15:08
          rambo_pl napisał:

          > Ateiści nie mają nic do zaproponowania współczesnemu człowiekowi oprócz
          > nienawiści do KRK.

          Zastanawiające jest to że ludzie pobożni boziobojni tak szafują słowem nienawiść
          !! Cy aby nie chcą w ten sposób odreagować , bo sami maja w sobie tylko złość
          pogardę i nienawiść ?
        • shirley74 Re: Tragizm ateizmu 13.08.09, 11:34

          Nic, oprócz wolności, niezależności i otwartego umysłu.
      • lernakow Re: Tragizm ateizmu 12.08.09, 15:14
        serpentor666 napisał:

        > skoro nie ma nieba( i piekła) to znaczy że nie ma się czym
        > przejmować, czyli że najlepiej jest być mafiosą,
        > mordercą, gwałcicielem, po prostu robić co się chce,
        > oczywiście tak żeby prawo ciebie nie złapało na tym.
        >
        Ciekawe, że takie pomysły nie przychodzą do głowy ateistom, tylko krytykom
        ateizmu. Może to i dobrze, że mają w sobie ten strach przed piekłem, bo widzę,
        że samym człowieczeństwem by nie nastarczyli.
        • serpentor666 Re: Tragizm ateizmu 12.08.09, 15:23
          Akurat, ja stwierdzam fakt. Myślisz że tak bym się zachowywał gdybym wiedział że
          Boga nie ma( dobra, robiłbym tak, ale to inna sprawa). Ja podałem najlepszy
          według mnie przykład jak się powinien zachowywać prawdziwy ateista, bo jeśli
          tego nie robi to jest według mnie głupcem który nie wykorzystuje swojej jedynej
          sytuacji aby było mu na tym świecie dobrze. Ale wiadomo że są na świecie
          masochiści...
          • lernakow Re: Tragizm ateizmu 12.08.09, 15:46
            serpentor666 napisał:

            > Akurat, ja stwierdzam fakt.
            >
            Jaki fakt? Że niby lepiej jest żyć w niezgodzie z normami społecznymi? Nie jest.

            > Ja podałem najlepszy według mnie przykład jak się powinien
            > zachowywać prawdziwy ateista, bo jeśli tego nie robi to jest
            > według mnie głupcem który nie wykorzystuje swojej jedynej
            > sytuacji aby było mu na tym świecie dobrze.
            >
            Ale jemu akurat jest dobrze. Nie każdemu będzie lepiej jak sobie pomorduje,
            porabuje i skorzysta z ucisku. Nie każdy ma mentalność krwawego bandyty i
            krótkowzrocznego egoisty, którą tłamsi wyłącznie ze strachu przed silniejszym,
            bardziej krwawym i bardziej egoistycznym bytem.

            I z drugiego postu, żeby nie szarpać dyskusji:
            > Z drugiej strony powiedz mi, czym jest człowieczeństwo,
            >
            Nie powiem. W toku dyskusji o człowieczeństwie mógłbym określić swoje stanowisko
            co do różnych jest aspektów, ale w jednym poście tworzyć jakąś definicję - jakoś
            tego nie widzę.
            • serpentor666 Re: Tragizm ateizmu 12.08.09, 16:01
              Z tym się z tobą zgodzę, i nie chodzi mi o to bynajmniej że "nie robię tego, bo
              pójdę do piekła". Podałem przykład, który wtedy wydawał mi się najlepszy i dalej
              mi się wydaje, ale to już inna sprawa. Nie chce mówić że "katolicy są dobrzy, a
              ateiści żli", bo wiem że tak nie jest- wszędzie są jakieś "czarne owce", jeśli
              mogę tak to nazwać. Z tym człowieczeństwem też masz rację, napewno nie da się
              tego napisać w 1 poście, ale czy będzie się je dało wyjaśnić w jakikolwieg
              sposób, który będzie uznany za właściwy- szczerze wątpie.
            • alter-tego Re: Tragizm ateizmu 12.08.09, 17:04
              lernakow napisał:
              > Ale jemu akurat jest dobrze. Nie każdemu będzie lepiej jak sobie
              pomorduje,
              > porabuje i skorzysta z ucisku. Nie każdy ma mentalność krwawego
              bandyty i
              > krótkowzrocznego egoisty,

              Jednak zgodzisz się, że dla ateisty moralność jest czymś z zasady
              subiektywnym i relatywnym ?
              • lernakow Re: Tragizm ateizmu 12.08.09, 19:40
                alter-tego napisał:

                > Jednak zgodzisz się, że dla ateisty moralność jest czymś z zasady
                > subiektywnym i relatywnym ?
                >
                Nie znam wszystkich ateistów, ale generalnie zgodzę się z tym.
                Przy czym zapewne różnych spodziewamy się konsekwencji tego faktu.
        • serpentor666 Re: Tragizm ateizmu 12.08.09, 15:27
          Z drugiej strony powiedz mi, czym jest człowieczeństwo, drogi lernakow:)
    • alter-tego Religia ateizmu ? :) 16.08.09, 21:10
      Tak oto ateizm stal się religią - skoro mędrcy z GW przenieśli ten
      wątek na F.Religia :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka