xoxo83
27.03.11, 19:59
Jakiś czas temu otrzymałam wezwanie z firmy windykacyjnej, która działa w imieniu biblioteki im. Norwida, za przetrzymanie 2 ksiązek. Rzekoma kwota do zapłaty to ponad tysiąc zł...Książki zwróciłam gdy tylko otrzymałam wezwanie, pani w biblitece twierdzi ze wczesniej wysyłali do mnie dwa lub trzy wezwania (nota bene ostatnie kilka lat temu), ale listem zwykłym. Ja jestem jednak pewna, ze zadnego wezwania wczesniej nie dostałam ponieważ od razu zaareagowałabym. Czy biblioteka ma prawo pozwac mnie do sądu jeśli nie zapłacę tej kwoty? Czy nie powinni wysłac choć jednego wezwania listem poleconym? Dlaczego dopiero po kilku latach - gdy kwota stała się tak duża - oddali sprawę do windykacji? Czuję się tak, jakby biblioteka chciała na mnie zarobić. Tym bardziej, że obecne ceny tych ksiązek to 40 zł. Chciłabym się dowiedzieć czy ktoś z forumowiczów ma/miał podobny problem i jak z tego wybrnął? Proszę o niepisanie złosliwych komentarzy, wiem ze za zapominalstwo trzeba ponieść karę, ale ponad tysiąc złotych to gruba przesada.