Gość: naskret
IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl
29.01.05, 13:41
sa moimi ulubiencami
darze ich pewnym swoim szczegolnym uczuciem od dawien dawna.
zaczelo sie to mniej wiecej jak zaczalem uczeszczac do LO nr VII wiec
zmuszony bylem jechac busem. wracac oczywiscie rowniez.
i co sie okazalo.
kierwocy maja w gleokim powazaniu rozklad jazdy (godziny odjazdow) i
pasazerow ktorzy dobiegaja do przystankow.
tak bylo zawsze jak dzwonil dzwonek na koniec lekcji wszysy sie zbieraja i
leca na przystanek kolo VII i zawsze kierowca odjezal prawie pusty bo zamykal
drzwi jak cala brac szkolna podbiegala do przystanq.
myslalem ze cos sie zmienilo ale wczoraj bylem w VII zalatwic pewna sprawe i
wiece co widzialem jak wychodzilem ze szkoly - autobus zamykajacy drzwi przed
nosem uczniow. tyle lat a nic sienie zmienilo.
teraz mam inne z nimi klopoty
poruszam sie po miescie samochodem - wlasnie wrocilem do domq
prawie wpadl na mnie autobus
zaczal sobie wyjezdzac ze swojej zatoczki w momencie jak bylem od niego
jakies 5 metrow
dobrze ze
1. byl drugi pas jezdni w tym samym kierunku
2. nie bylo slisko
3. nikt nie jechal na droogim pasie.
czy tym s#$^&$om da sie cos przetlumaczyc??
pozdrawiam dobrych kierowcow MZK