Dodaj do ulubionych

Jankowski na zielonej trawce?

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.05.08, 06:39
Prawda to, czy fałsz?
Obserwuj wątek
    • Gość: tutejszy Re: Jankowski na zielonej trawce? IP: *.zgora.dialog.net.pl 15.05.08, 19:36
      Trzeba było ich widzieć jak wręczali to zwolnienie. Byli bladzi,
      spoceni i trzęsły się im ręce. Jest pewne, że facet pójdzie do sądu
      i zrobi z tego zadymę polityczną albo mobingową albo jakąś taką. A
      oni mają argumenty cieniutkie. Dobrze, że ci co jeszcze płacą
      abonament nie wiedzą jakie szambo utrzymują.
      • Gość: ??? Re: Jankowski na zielonej trawce? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.05.08, 13:39
        rodzi się zatem pytanie po co to robili? heh... no przecież nie pro publico bono:)
      • Gość: EasyRider Re: Jankowski na zielonej trawce? IP: *.ztpnet.pl 17.05.08, 20:12
        cyt. "Kłopotliwe na świecie jest to, że idioci są pewni siebie, a ludzie
        rozsądni pełni wątpliwości"(B.Russel)
        • Gość: xxl Wywiad Marka Jankowskiego - cała prawda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.08, 11:52
          'Wbudowałem misję w charakter stacji' - rozmowa z Markiem Jankowskiem,
          redaktorem programowym Radia Zielona Góra
          W mediach publicznych zapanowała nerwowość, a niejasności w sprawie abonamentu
          powodują, że w niektórych stacjach wykorzystuje się ten moment do różnych gier
          personalnych. Od prawie 13 lat, z krótkim przerwami, jesteś szefem miejskiego
          Radia Zielona Góra, ale słyszałam, że zarząd Radia Zachód chce Cię zwolnić?

          Właściwie to już mnie zwolnił. To było prawie jak w programach Bogusława
          Wołoszańskiego. W miniony czwartek rano, gdy parzyłem poranną kawę, do mojego
          pokoju, po raz pierwszy od czasu objęcia swoich funkcji w zarządzie spółki,
          weszli jeden za drugim obaj członkowie zarządu: pierwszy redaktor naczelny Radia
          Zachód Piotr Bednarek, a za nim trzymając w ręku aktualne wydanie Gazety
          Lubuskiej prezes Michał Frąckowiak Panowie usiedli na krzesłach vis a vis mnie i
          redaktor naczelny zaanonsował prezesa Panie Marku, Prezes będzie teraz czytał. W
          tym momencie prezes zarządu rozłożył kartki gazety, pomiędzy którymi ukryte były
          dwie kopie wypowiedzenia. Z ogromną satysfakcją odczytał treść wypowiedzenie i
          poprosił o złożenie podpisu.

          Ironizujesz, a to dla wszystkich z zarządzanego przez Ciebie radia bardzo
          poważna sprawa.

          Tak to prawda, ale cała ta sytuacja bardziej mnie rozśmieszyła, niż
          zdenerwowała. Zwłaszcza, że o moim zwolnieniu mówiło się w radiu od dłuższego
          czasu, pisała o tym także lokalna prasa. Prezesi byli nawet zdziwieni, że
          normalnie przychodzę do pracy skoro planują mnie zwolnić. Kilka dni wcześniej
          zarząd Radia Zachód powiadomił o swojej decyzji związki zawodowe powołując się
          na ustawę z marca 2003 roku o szczególnych zasadach rozwiązywania z pracownikami
          stosunków pracy z przyczyn niedotyczących pracowników. Uzasadnienie dotyczyło
          spadku wpływów abonamentowych i konieczności rygorystycznych ograniczeń w
          kosztach, nie było w nim mowy o jakiejkolwiek mojej winie, czy chociażby braku
          możliwości współpracy itp.. Przy wypowiadaniu mi umowy o pracę zarząd popełnił,
          w mojej ocenie, całe mnóstwo błędów formalnych, a przede wszystkim uzasadnienie
          wypowiedzenia znacząco mija się z prawdą, ponieważ Radio Zielona Góra ze
          wszystkich programów Radia Zachód generuje najniższe koszty i jednocześnie
          przynosi największe wpływy. Sprawę postanowiłem skierować do sądu. Mam nadzieję,
          że już na pierwszej rozprawie w czerwcu udowodnię, że wypowiedzenie mi umowy o
          pracę było bezskuteczne. Stąd być może nieco ironiczny stosunek do tej sprawy.
          Okres wypowiedzenia trwa do 31 sierpnia i do tego czasu normalnie wykonuję swoje
          obowiązki.

          Dni członków zarządu z poprzedniej koalicji są właściwie policzone. Dlaczego
          miałoby im zależeć na tym, żeby jeszcze 'zaznaczyć teren' zanim go opuszczą?

          Być może tak to wygląda z zewnątrz, ale kiedy jesteś w środku tego wszystkiego,
          kiedy członkowie zarządu przy każdej możliwej okazji informują pracowników, że
          mają się dobrze i że tak naprawdę to są apolitycznymi fachowcami, którzy jeżeli
          już z kimkolwiek sympatyzują to jest to jest to Platforma Obywatelska to...
          łatwo przestać racjonalnie myśleć. Pamiętaj, że jest to radio publiczne, gdzie
          poza dziennikarzami radiowymi pracują także politycy, a właściwie byli politycy,
          którym ciągle wydaje się, że decydują o przyszłości regionu oraz o obsadzie
          kluczowych stanowisk. Do takiej „gry” łatwo wciągnąć niedoświadczonego członka
          zarządu, który uwierzy, że ten czy tamten w niedalekiej przyszłości zostanie
          prezydentem, posłem, czy marszałkiem i wtedy nie zapomni wyświadczonej
          przysługi. Przecież skądś się biorą Prezesi, prawda ?

          No właśnie... doskonale pamiętam, gdy z radia odchodził długoletni prezes Radia
          Zachód, Tadeusz Krupa. Jakoś nie martwiłeś się wtedy, że do zarządu stacji
          weszli ludzie z PiS i LPR. Może myślałeś, że jak się nie znają to nie będą się
          wtrącać...

          Literalnie odpowiadając na Twoje pytanie, to... nie wierzyłem, ale zakładałem,
          że jeśli nie będą się znać to dam sobie radę i... jak na razie dałem, ale po kolei.
          Z Tadeuszem Krupą współpracowałem przez wiele lat i nie zawsze było łatwo, bo
          mam chyba wredny charakter i kiedy jestem przekonany o swoich racjach to nie
          zgadzam się na żadne kompromisy, co dwukrotnie, za jego kadencji, kosztowało
          mnie utratę stanowiska. Za pierwszym razem skończyło się przeprosinami ze strony
          prezesa, a drugi konflikt związany był ze zmianami w radiu publicznym dwa lata
          temu, kiedy okazało się, że Radio Zachód miało stać się 'łupem LPR' (cyt. z
          Tadeusza Krupy).
          Wtedy napisałem z kolegami list dziennikarzy: Oburza nas 'targ polityczny',
          który toczy się wokół wyboru Zarządu Radia Zachód. Towarzyszą temu niezrozumiałe
          dla pracowników decyzje personalne wewnątrz firmy, dezorganizująca pracę
          atmosfera strachu i niepewności. (...) Chcemy mieć możliwość tworzenia dobrego,
          niezaangażowanego politycznie programu, przekazywania bezstronnych i rzetelnych
          informacji oraz opinii. Obecne warunki pracy takiej możliwości nam nie dają.
          RNL296 - Protest pracowników Radia Zachód

          Gdy czytasz dzisiaj ten list podpisałbyś się pod nim ponownie?

          Dziś po dwóch latach, bez wstydu mógłbym się ponownie się pod nim podpisać.
          W moim mniemaniu jego treść nie była wymierzona w kogokolwiek personalnie. List
          dotyczył jedynie braku akceptacji pewnego mechanizmu, który funkcjonuje w radiu
          publicznym od lat. Mechanizmu, którego dwa lata temu ofiarą stał się Tadeusz Krupa.
          Mimo, że przez wiele lat jego pracy na stanowisku prezesa Radia Zachód,
          zarządzając Radiem Zielona Góra nie odczuwałem jakichkolwiek nacisków
          politycznych. Mam wrażenie, że w związku z zamieszaniem politycznym sprzed dwóch
          lat Tadeusz Krupa pogubił się. Dziś jest to łatwo ocenić, ale nawet w tym
          najgorętszym okresie, dwa lata temu, również na łamach RNL starałem się nawiązać
          z nim kontakt.
          Jeśli chodzi o nowych członków zarządu, to starałem się nie oceniać ich ze
          względu na rekomendację polityczną, bo przecież w Polsce w zarządach lokalnego
          radia publicznego pracuje kilka dobrze przygotowanych do pełnienia swoich
          funkcji osób. Szkoda, że tylko kilka.

          Ale od polityki wciąż nie da się w radiu publicznym uciec...

          Zawsze ważniejsze było dla mnie przygotowanie merytoryczne oraz możliwość
          realizacji niezależnego od któregokolwiek z ugrupowań politycznych programu. W
          przypadku „politycznego podziału łupów” w rozgłośni w Zielonej Górze, wśród
          nowych członków zarządu wiedzy o radiu było niewiele. ale jeden z nich jest
          naprawdę dobrym managerem. Dzięki temu w pierwszej połowie 2007 roku udało się
          zrealizować kilka naprawdę spektakularnych przedsięwzięć. Jeśli chodzi o naciski
          polityczne to, choć chwilami, zwłaszcza przed wyborami parlamentarnymi było
          ciężko, udało mi się oba programy lokalne (oprócz RZG 97,1 FM, Radio Zachód S.A.
          produkuje miejski program w Gorzowie RMG 95,6 FM, który został stworzony według
          mojej koncepcji) uchronić przed jakąkolwiek ingerencją.

          Powiedziałeś mi kiedyś, że upolitycznienie zarządów czy rad nadzorczych w
          stacjach regionalnych nie przekłada się na zawartość w programie. A jednak
          politycy lgną do tych stanowisk, bo są one nie tylko trampoliną do zdobywania
          innych atrakcyjnych pozycji w spółkach państwowych...

          Jeśli tak powiedziałem, to zupełnie nie pamiętam kontekstu tej wypowiedzi. Być
          może rozmawialiśmy o tym, że mimo upolitycznienia zarządu, czy rady nadzorczej
          osoby te nie mają wpływu na program naszej stacji. Bo tak naprawdę było, nawet
          jeśli byliśmy wyjątkiem na radiowej mapie Polski.
          Przez wiele lat na działalność Radia Zielona Góra nie otrzymywaliśmy żadnych
          środków z abonamentu,
          a od kilku lat jest nie więcej, niż 25 - 30 % rocznego budżetu. W 2008 roku
          dokładnie 290 tysięcy złotych, więc być może taką tanią, zwłaszcza jak na radio
          publiczne stację łatwiej było uchronić przed chęcią merytorycznej ingerencji
          przez zarząd. Bo jak coś działa i można się tym pochwalić przed kolegami w kraju
          to może lepiej się nie wtrąca
          • Gość: xxl Re: Wywiad Marka Jankowskiego - cała prawda 2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.08, 11:54
            Niestety teraz kiedy, jak twierdzisz „dni członków zarządu z poprzedniej
            koalicji są już policzone”
            mam wrażenie, że Panowie zrobią wszystko, by ograniczyć samodzielność miejskich
            stacji. Obawiam się, że wynika to z chorobliwej ambicji. Bardzo chciałbym się
            mylić, ale boję się, że szykuje się nam najgorszy ze scenariuszy. Krótko mówiąc
            moja naiwna, utopijna wiara, że uda się uratować Radio Zielona Góra przed tego
            typu ingerencją upadnie i podobnego pytania już nigdy więcej mi nie zadasz.

            Wierzysz, że teraz coś się zmieni, gdy mamy kolejną koalicję?

            Obawiam się, że nie. Boję się, że skończy się kolejnym „podziałem łupów”. Wydaje
            mi się, że moi starsi koledzy z radia regionalnego są o tym przekonani w 100%.
            Stąd pewnie pielgrzymki do miłościwie nam panujących z propozycjami składu
            nowego zarządu, który pozwoli przynajmniej zachować im status quo.
            Moje obawy idą jeszcze dalej. Skoro przy poprzednim podziale Radio Zachód
            przypadło LPR, to teraz może się zdarzyć, że trafimy w ręce PSL. W wyniku czego
            Pan Poseł X. Y. czy Z., wyznaczy na prezesa bezpartyjnego fachowca, czyli na
            przykład Panią X.Y., czy Z. Tak może być w całej Polsce. Pocieszające w tym
            wszystkim jest to, że tym razem nie będzie rekomendacji Samoobrony, czy Ligi
            Polskich Rodzin. Ufffff...., ale obym się pomylił.

            No dobrze, zejdźmy z polityki i porozmawiajmy o tym, co jest nam najbliższe,
            czyli o antenie. Jaką stacją jest Radio Zielona Góra?

            Miejską i publiczną przy okazji. Najważniejsze są serwisy informacyjne nadawane
            od 13 lat niezmiennie kwadrans po pełnej godzinie. Najpierw krótko kraj i świat
            i dłużej najlepszy w Zielonej Górze serwis miejski. Jest sporo publicystyki –
            codziennie rano „Cafe Ermitaż”, czyli poranna rozmowa polityczna dotycząca
            przede wszystkim problemów miasta. Często jest to punkt wyjścia do tematu dnia,
            który podejmujemy w serwisach. Raz w tygodniu przez kilkanaście minut prezydent
            miasta odpowiada na telefoniczne pytania słuchaczy, a w każdą sobotę rano
            najważniejsze osoby w mieście rozmawiają na śniadaniu na „Placu Pocztowym 16”.
            Kultury nie oceniamy, ale w codziennej Strefie 97,1 FM omawiamy wszystkie
            istotne wydarzenia kulturalne w mieście.
            Nie mam wątpliwości, że nikt nie „robi” sportu miejskiego lepiej niż Radio
            Zielona Góra. Stawiamy przede wszystkim na koszykówkę i kultowy u nas żużel.
            Od 3 lat mamy swój autorski radiowy serial „Jestem z Zielonej Góry”. W każdym
            tygodniu pojawia się 5 premierowych odcinków. Autorski scenariusz, produkcja,
            montaż, a także wszystkie role odgrywane są przez dziennikarzy naszego radia. W
            epizodach często występują fani serialu, słuchacze Radia Zielona Góra.

            Czyli radio przede wszystkim dla dorosłego słuchacza, ale rozrywki pewnie też
            nie brakuje?

            Pamiętaj, że jest to jednak radio publiczne i do pewnych elementów programu
            jesteśmy zobowiązani, ale oczywiście mamy także mocny, wyraźny show poranny,
            towarzyszący program dzienny, popołudniówka, w której komentujemy dzień i
            dwugodzinny program z muzyką polską każdego dnia wieczorem. W weekend między
            innymi uwielbiane przez słuchaczy „Lody Na Patyku” – program o „kiczu” lat
            osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych.
            W programie mamy sporo pozycji sponsorowanych, bo Radio Zielona Góra ma do
            dyspozycji tylko 6 minut czasu reklamowego w godzinie, czyli o połowę mniej niż
            większość stacji w Polsce. Ma to swoje dobre strony, bo bloki reklamowe są
            krótsze. Od 10 lat pracujemy z zewnętrzną Agencją Reklamową ABI Plus i jest to
            bardzo dobra współpraca. Wpływy z reklam i sponsoringów w naszym miejskim radiu
            są wyższe niż w regionalnym Radiu Zachód, a pomoc agencji w realizacji
            niecodziennych projektów jest nieoceniona. Wspólnie z ABI Plus organizujemy
            także cykl „To Właśnie Muzyka”, czyli akustyczne koncerty w Filharmonii
            Zielonogórskiej z udziałem największych polskich gwiazd: Feel, Lady Pank,
            Andrzej Piaseczny, Raz Dwa Trzy, DeMono, Kasia Kowalska...

            Tworzysz Radio Zielona Góra od 1995 roku. W tym czasie wiele się zmieniło w
            eterze. Ty też się zmieniłeś, dojrzałeś radiowo...

            Kiedy startowaliśmy miałem 23 lata i tylko pięć lat doświadczeń z prowadzenia
            listy przebojów i programów muzycznych, a cała ekipa została zbudowana z tzw.
            castingów. Kilka osób pracuje w
            stacji od samego początku. Wówczas zupełnie nie miałem pojęcia, co to jest radio
            publiczne i że Radio Zielona Góra funkcjonuje w jego ramach. Na szczęście
            konieczność realizacji misji przyszła kilka lat później, kiedy już wiedziałem
            jak to zrobić, żeby nie przestraszyć misją radia publicznego słuchacza. Dziś
            wiele elementów tzw. misji na tyle silnie wbudowałem w charakter stacji, że
            bardziej budują one lojalność słuchacza, niż zmuszają do zmiany stacji. Od lat
            wyniki słuchalności świadczą o tym, że obrana droga nie jest najgorsza, choć w
            ostatnich miesiącach wykańczają mnie kłopoty z nadajnikiem, ale to już chyba
            misji nie dotyczy...

            Myśląc o mediach publicznych, masz swój 'przepis' na ich przetrwanie?

            To musi być mądre radio, w którym będzie tylko prawda, ale przede wszystkim
            kiedyś trzeba je odpolitycznić. Radio publiczne musi być zarządzane przez
            fachowców. Nie można dziewczynie kierującej pracą dziennikarską w RMG 95,6 FM
            wypowiedzieć warunków pracy i płacy pod pretekstem raportu pokontrolnego
            Departamentu Reklamy KRRiTV, nie można w firmie zatrudniającej kilkudziesięciu
            dziennikarzy tworzyć etatu rzecznika prasowego, tylko po to, by móc wypłacić
            dobrą pensję koledze, który nie tylko nie potrafi napisać jakiegokolwiek pisma,
            ale ma nawet trudności ze złożeniem zdania w języku polskim. Tego typu przykłady
            można mnożyć i nietrudno znaleźć je w nieomal każdym radiu publicznym w Polsce.
            Dopóki nominacje będą polityczne... i nie ma znaczenia, czy decydować będą
            politycy w Warszawie, czy władze samorządowe to nie unikniemy takich sytuacji.
            Konieczna jest programowa niezależność, a to możliwe jest jedynie w sytuacji,
            kiedy instytucja przekazująca publiczne środki finansowe nie będzie miała wpływu
            na zawartość programu.

            Jeśli chodzi o misję w rozgłośniach lokalnych to myślę, że to bardzo szeroki
            temat na osobną rozmowę, a jeszcze lepiej dyskusję, w której jeśli kiedykolwiek
            zdarzy się na łamach RNL to chętnie wezmę udział.
            Z pewnością jednak trzeba skończyć z fikcją: uniwersalnymi dyskusjami o
            filozoficznych, czy naukowych problemach świata i czytaniem powieści
            Sienkiewicza w odcinkach na antenach rozgłośni regionalnych, by za pieniądze z
            abonamentu zrealizować odpowiednią ilość godzin tzw. misji radia publicznego.
            Niech publiczne radio lokalne, będzie radiem... naprawdę lokalnym.
            Alina Dragan

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka