Dodaj do ulubionych

jedna nazwa - różny skład...

27.11.08, 16:14

tak mi sie nasunęło po wątku o kopytkach. Co region - pod jedną
nazwa kryją się różne przepisy....
To samo w przypadku leniwych..
Przychodzą mi jeszcze na myśl gołąbki - od mięsnych do mięsno
ryżowych i ryżowo mięsnych...
Jakie jeszcze potrawy budzą pewne wątpliwości????
Obserwuj wątek
    • jarek_zielona_pietruszka Re: jedna nazwa - różny skład... 27.11.08, 16:20
      Kartacze , cepeliny, pyzy. Farsze różne: cała gama mięsnych, podrobowe, kapusta
      z grzybami, grzyby, ser biały.
      • momas Re: jedna nazwa - różny skład... 27.11.08, 16:23
        aaaa pyzy.... dzieki jarku
        ziemniaczane, z nadzieniem, lub bez...
        drożdzowe...
      • qubraq Re: jedna nazwa - różny skład... 27.11.08, 16:26
        Kutia - u nas we Lwowie to zawsze była z ziarna pszenicy ale np.
        koło Białowieży robili ja z pęczaku czyli kaszy jęczmiennej;
        • qubraq Re: jedna nazwa - różny skład... 27.11.08, 16:29
          U nas pyzy zawsze były bez nadzienia ale np. placki ziemniaczane u
          nas zawsze były z cebula i to 1 cebula 2 kartofle a tu w Polsce
          centralnej czesto w ogole bez cebuli je robią albo z mikroskopijną
          jej ilością...
    • pani.serwusowa Re: jedna nazwa - różny skład... 27.11.08, 16:23
      Och, piekny watek! Akurat jest po dyskusji z moja druga polowka, z
      kompletnie drugiego konca Polski, odnosnie zuru.

      Kwestia tego, ze zur jest zrobiony na zakwasie zytnim, kwaszony na
      zimnej wodzie, a barszcz bialy jest na pszennym, parzonym, chyba
      jest ostateczna i nikt nie ma zamiaru jej podwazac. Ale! Jednak
      wiele osob nazywa barszcz bialy zurkiem. Ja na zur (kwaszony, zytni)
      mowie zur lub zurek, barszczu bialego nie jadam, bo nie lubie, ale w
      zyciu bym nie wpadla na to, aby nazwac go zurkiem.

      Jak to u Was wyglada?
      • dominikjandomin Re: jedna nazwa - różny skład... 28.11.08, 14:10
        pani.serwusowa napisała:

        > Och, piekny watek! Akurat jest po dyskusji z moja druga polowka, z
        > kompletnie drugiego konca Polski, odnosnie zuru.
        >
        > Kwestia tego, ze zur jest zrobiony na zakwasie zytnim, kwaszony na
        > zimnej wodzie, a barszcz bialy jest na pszennym, parzonym, chyba
        > jest ostateczna i nikt nie ma zamiaru jej podwazac. Ale! Jednak
        > wiele osob nazywa barszcz bialy zurkiem. Ja na zur (kwaszony, zytni)
        > mowie zur lub zurek, barszczu bialego nie jadam, bo nie lubie, ale w
        > zyciu bym nie wpadla na to, aby nazwac go zurkiem.
        >
        > Jak to u Was wyglada?

        W sklepach półprodukty o obu nazwach nie różnia się składem... w obu maka
        pszenna i żytnia.

        U mnie - żur na mące żytniej, barszczu białego się nie jada :) żurkopodobnych
        zup na mące pszennej tez nie, niezaleznie od nazwy.
        • pani.serwusowa Re: jedna nazwa - różny skład... 28.11.08, 18:06
          Zauwazylam na butelkach z zurkiem w Polsce, ze zawiera obie maki. Ja
          problem mam z glowy, bo tu gdzie mieszkam nie ma zuru w sprzedazy,
          tak wiec sama kisze, na zytniej mace. Zreszta od kiedy naczylam sie
          kisic zur, sklepowy mi tak nie smakuje. :( Chyba, ze trafie na jakas
          babulenke, ktora na targowisku sprzedaje kwiaty z dzialki i
          wlasnorecznie ukiszony zur. (bywaly u mnie w miescie takie, kilka
          lat temu :) ).
    • momas Re: jedna nazwa - różny skład... 27.11.08, 16:24
      no i zalewajka :)
      na zakwasie, na maślance...
    • sylwia1607 Re: jedna nazwa - różny skład... 27.11.08, 16:27
      No wlasnie u mnie w domu na rolady wolowe mowilo sie zrazy zawijane,
      golabki to byla zawsze ta nazwa obojetne z jakim farszem:np golabki
      z kasza gryczana i grzybami, czy golabki miesem mielonym i ryzem,
      kopytka byly zawsze z twarogiem, leniwych nie znalam. Pierogi byly
      rozne i np mowilo sie pierogi z miesem, kasza gryczana, twarogiem,
      jagodami, itd.. Kapusty modrej nie znalam pod ta nazwa u nas mowilo
      sie po prostu kapusta czerwona duszona.
      • pani.serwusowa Re: jedna nazwa - różny skład... 27.11.08, 16:30
        A tak tu, tak jak w przypadku zurku nieszczesnego wchodzimy w inna
        zaleznosc - ten sam sklad, inna nazwa. :)

        Ja o istnieniu zrazow wolowych zawijanych dowiedzialam sie od mojej
        polowy, trzy lata temu. Przez cale zycie byly to dla mnie (i sa
        nadal) rolady. :)
        • pani.serwusowa Co ja pisze?! Nic dzis nie pilam. Jeszcze. ;) nt 27.11.08, 16:31

    • momas Re: jedna nazwa - różny skład... 27.11.08, 16:43
      no i jeszcze przypomniał mi sie barszcz czerwony. Rożna zupy sie pod
      tą nazwą kryja
      • sylwia1607 Re: jedna nazwa - różny skład... 27.11.08, 16:49
        Barszcz czysty-do popicia, lub z krokietem
        barszcz czerwony-zupa z borakow (utartych) z ziemniakami zabielana
        smietana
        barszcz ukrainski-buraki (utarte), ziemniaki, fasola, grzyby
        suszone, kapusta poszatkowana, duzo zieleniny , zabielone smietana
        barszcz bialy-podobnie smakowalo jak zurek, ale byl bardziej kwasny
        • momas Re: jedna nazwa - różny skład... 27.11.08, 16:52
          barszcz czerwony na wędzonce...taki wielkanocny
          barszcz czerwony na wywarze grzybowym (noo ten wigilijny, czy ja
          czegoś nie pomyliłam?)
        • dominikjandomin Re: jedna nazwa - różny skład... 28.11.08, 14:12
          sylwia1607 napisała:

          > Barszcz czysty-do popicia, lub z krokietem
          > barszcz czerwony-zupa z borakow (utartych) z ziemniakami zabielana
          > smietana
          > barszcz ukrainski-buraki (utarte), ziemniaki, fasola, grzyby
          > suszone, kapusta poszatkowana, duzo zieleniny , zabielone smietana
          > barszcz bialy-podobnie smakowalo jak zurek, ale byl bardziej kwasny

          Co do barszczu - w zyciu u nas nie była zabielany.

          Zaś w T. po raz pierwszy trafiłęm na barszcz, nie dość, ze zabielany, to jeszcze
          wyraźnie słodkawy w smaku.
    • momas Re: jedna nazwa - różny skład... 27.11.08, 17:11
      sernik.
      :)
      • schiraz Re: jedna nazwa - różny skład... 27.11.08, 17:35
        Zrazy to tu gdzie mieszkam kotlety mielone (?!), do teraz nie umiem ich tak
        nazwać. Pyzy znałam pod pojęciem potrawy z surowych tartych ziemniaków z
        nadzieniem mięsnym, owocowym, a tutaj pyzy to drożdżowe parowańce. Jeszcze bułki
        długo nie mogłam kupić w sklepie, wchodziłam i prosiłam o kajzerki, albo bułkę
        wrocławską, albo "małgośki" i nic nie dostałam, jedynie mogłam sobie pooglądać
        wielkie oczy Pani Sprzedawczyni.
    • Gość: bożena Re: jedna nazwa - różny skład... IP: *.radom.vectranet.pl 27.11.08, 18:06
      Chciałam kupić gryzkę, jak byłam na wakacjach w Gdyni. Widziałam że
      leży na półce ale sprzedawczyni nie wiedziała o co mi chodzi.
      Musiałam pokazać palcem. Zgadnijcie skąd jestem.
      • Gość: Anka Re: jedna nazwa - różny skład... IP: *.adsl.alicedsl.de 27.11.08, 18:13
        Z poznanskiego?
        • Gość: bożena Re: jedna nazwa - różny skład... IP: *.radom.vectranet.pl 27.11.08, 18:22
          Nie jestem z poznańskiego.
      • sylwia1607 Re: jedna nazwa - różny skład... 27.11.08, 18:28
        A co to jest ta gryzka-kompletnie nie mam pojecia co to moze byc.
        • Gość: bożena Re: jedna nazwa - różny skład... IP: *.radom.vectranet.pl 27.11.08, 20:08
          Zapytaj w Radomiu. To taka bułka wrocławska ale nie bagietka.
          • sylwia1607 Re: jedna nazwa - różny skład... 27.11.08, 20:34
            W tych regionach polski ngdy nie bylam:-(
            • bobralus krokiety 27.11.08, 21:06
              dla mnie (Wawa) to nadziewane nalesniki, ktore sie potem panieruje i smazy. na
              mazurach to kotlety z ugotowanych ziemniaków.
    • Gość: częsty gość Re: jedna nazwa - różny skład... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.08, 10:40
      A sznycle?
      W Krakowie to podobno mielone, w Wielkopolsce kotlet cielęcy.
      Zrazy - gdzie indziej rolady; a tam gdzie rolady nasze bitki
      nazywane są zrazami:)
      Knedle - tylko na słodko, np. ze śliwkami.
      Placki ziemniaczane (plendze) bez dodatku cebuli - na słodko (z
      cukrem, kwaśną śmietaną), z cebulą, na ostro, występują jako placki
      po węgiersku, cygańsku, zbójnicku. Wtedy z pikantnym sosem.
      Kawiorek - pieczywo pszenne, spotkałam się w centralnej Polsce z
      określeniem: bułka paryska.
      Chyba właśnie pieczywo i różne rodzaje potraw mącznych (kluski,
      pierogi) mają bardzo zróznicowaną nazwę w zależności od regionu.
      Na Forum Humorum podobny wątek (tam nie tylko kulinaria).
    • Gość: ania Re: jedna nazwa - różny skład... IP: *.acn.waw.pl 28.11.08, 11:19
      ROLADA

      1. ciasto
      2. mięso z farszem
      • bez.papryki Re: jedna nazwa - różny skład... 28.11.08, 14:16
        Pamiętam rozmowę trzech współlokatorek: z Poznania, z Rzeszowa i z Lublina. Zaczyna Poznanianka:
        - Dlaczego wy to nazywacie kotletem? Kotlet może być schabowy, a to są zrazy (na patelni smaży się przedmiot sporu - z mięsa mielonego).
        - Nie, zrazy to takie zawijane, z farszem w środku.
        - Nie, zawijane to rolady.
        - Nie, rolada to duży kawałek mięsa z farszem, pieczony a potem krojony na plastry.
        - Nie, takie coś to klops.
        - Nie, klops jest z mięsa mielonego.

        Podobne rozmowy miałyśmy o kluskach ("te w rosole to nie kluski, tylko makaron") i na niekulinarne tematy również.
    • Gość: Nika Pyzy IP: *.icpnet.pl 28.11.08, 15:19
      W moim Poznaniu pyzy to tylko drożdżowe, gotowane na parze.
      A, chyba, na Śląsku pyzy to takie kluski z ziemniaków. I czasem jeszcze
      nadziewane mięsem. ;)
      • thiessa krokiety, sznycle, sztangle, biny 28.11.08, 17:14
        Pochodze z Polski poludniowo-wschodniej i dziele sie swoja nomenklatura.
        Kotlet to inaczej schabowy, bo mielony to sznycel.
        Krokiety to nalesniki nadziewane, panierowane w jajku i bulce i ponownie obsmazane.
        Sztangiel to pieczywo typu rogal tylko krotkie i proste (tak ok. 20 cm) co
        ciekawe w sasiednim miescie nazywa sie to paluchem.
        Bina to pieczywo bulkowe w ksztalcie malego, wydluzonego chlebka w innych
        czesciach kraju cos podobnego nazywa sie kawiorkiem, ale kawiorek jest nieco
        krotszy.
        Bagietka to to dlugie, wszyscy wiedza o co chodzi, gdzie indziej zwane bulka
        paryska.
        Borowki to czarne jagody, ktore zbiera sie w lesie. W innych czesciach kraju po
        prostu jagody co zawsze wydawalo mi sie "bez urazy" idiotyczne, bo owocow, ktore
        sa jagodami jest cala masa a borowki sa tylko jedne. I nie mylic z borowka
        brusznica, ktora jest czerwona.
        Grysik to inaczej kasza manna. Zauwazylam, ze nie wszyscy wiedza co to grysik.
        Zurek zawsze na zakwasie zytnim. Barszczu bialego robionego na zakwasie z maki
        pszennej sie u mnie nie jadalo.
        Pyzy robilo sie z ciasta ziemniaczanego i nadziewalo a nastepnie gotowalo w wodzie.
        Kremowka (zawsze sie konczy klotnia jak o tym pisze)to ciastko z budyniem
        pomiedzy ciastem francuskim. I takie kremowki jadal papiez, bo byl z poludnia a
        nie to co nazywa sie kremowka w innych czesciach kraju.
        Napoleonka to ogromne ciacho z masa piankowa biala, albo rozowa zrobiona z
        dodatkiem agaru (cos podobnego do "cieplych lodow") pomiedzy ciastem zblizonym
        do francuuskiego i z wierzchnia warstwa posypana krokantem.
        Kiedy przyjechalam na studia do Poznania przezylam szok lustrujac cukiernie i
        zapytalam kolezanki dlaczego nie uzywacie nazwy kremowka? Cos co wyglada jak
        kremowka jest nazywane napoleonka, a napoleonki nie macie wcale? To samo pytanie
        zadawalam pozniej mezowi.
        • Gość: częsty gość Re: krokiety, sznycle, sztangle, biny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.08, 17:56
          Spotkałam się z nazwą napoleonka, napoleonek (?!) i kremówka. W
          zależności od cukierni płaty ciasta francuskopodobnego wypełnione są
          albo masą budyniową albo białkowo-śmietanową (słodki, puchowy krem),
          posypane cukrem pudrem. Aby zaspokoić co bardziej wybredne
          podniebienia niektóre cukiernie proponują warstwę masy budyniowej i
          warstwę kremowej. Nigdy nie widziałam posypanych krokantem.
          Także eklery (klery) wypełnione są albo masą budyniową albo kremową.
          Jestem ciekawa, czy określenie ziemniaki w mundurkach jest
          charakterystyczne dla całej Polski?
          No i słowa, które powoli wymierają wraz z pokoleniem dziadków:
          rediska - rzodkiewka
          angrest - wiadomo co:)
          świętojanki - czarne porzeczki
          modra kapusta.
          • aiczka Re: krokiety, sznycle, sztangle, biny 30.11.08, 03:36
            U nas zdecydowanie masa budyniowa znajduje sie w napoleonce a krem/pianka w
            kremowce.
            • thiessa Re: krokiety, sznycle, sztangle, biny 30.11.08, 11:37
              Nestety, ale te ciasta nie roznia sie tylko nadzieniem. Jedni wskazuja na budyn,
              inni na krem, jeszcze inni na mieszanke jednego i drugiego. Cokolwiek byloby w
              srodku ciastko o takim wygladzie nadal pozostaje kromowka. Napoleonka wyglada
              zupelnie inaczej i smakuje zupelnie inaczej.
        • monikson Re: krokiety, sznycle, sztangle, biny 30.11.08, 14:58
          Z tego samego miasta jesteśmy :)
          Sztangle i bina to chyba tylko u nas, to był odwieczny element zdziwienia moich
          znajomych z innych części kraju :)
          Dodatkowo u mnie w domu mówiło się na makaron kluski, zrazy były zrazami a nie
          roladami a pierogi były ruskie z założenia i nie trzeba było tego mówić, jeśli
          były inne niż ruskie to wtedy się mówiło np. pierogi z borówkami ;)
          • thiessa Re: krokiety, sznycle, sztangle, biny 30.11.08, 23:22
            Ja z Przemysla. W Rzeszowie juz nie ma sztangli, tylko paluchy:-)
            • monikson Re: krokiety, sznycle, sztangle, biny 01.12.08, 07:54
              > Ja z Przemysla. W Rzeszowie juz nie ma sztangli, tylko paluchy:-)

              Ja też :)
    • marta.r.8.5 Re: jedna nazwa - różny skład... 28.11.08, 16:45
      kartacze i pyzy
      • atela Re: jedna nazwa - różny skład... 30.11.08, 08:37

        Makiełki na Wigilię.
    • Gość: ab makaron,bułka paryska,włoszczyzna IP: *.ghnet.pl 30.11.08, 13:35
      spotkałam się że na makaron niektórzy mówią kluchy, nawet na ten kupny ze sklepu
      gdzie na opakowaniu jak byk stoi "makaron". Na bułkę w kształcie chleba ale nie
      smakującą jak chleb ani jak bułka jedni mówią bułka paryska a w innym regionie
      Polski weka. Ciekawe jak mówią na prawdziwe weki, czyli słoiki z ogórkami??? Na
      pęczek warzyw do zupy jedni mówią włoszczyzna jarzyna.
      • Gość: ab Re: makaron,bułka paryska,włoszczyzna IP: *.ghnet.pl 30.11.08, 13:37
        ale to raczej pasuje do wątku, jeden skład różna nazwa, pomyliło mi się :|
    • salsadura Re: jedna nazwa - różny skład... 30.11.08, 14:39
      Malopolska:
      1.Kremowka:ciastko z kremem budyniowym,napoleonka:wielkie ciacho z
      pianka,cos w stylu zimnych lodow
      2.Barszcz czerwony:u mnie w domu kazda zupa,ktora ma w skladzie
      buraki i jest czerwona;-).Babcia i mama robia "na slodko",czyli bez
      zakwasu i niczego,co dodaloby zupie kwasnosci i zabielaja
      smietana,ja robie "czysty" na wedzonce,lub wigilijny tylko na
      wywarze jarzynowym i grzybach suszonych oraz barszcz ukrainski,ktory
      uwielbiam,a ktorego w moim domu wczesniej sie nigdy nie jadalo.Moj
      tata kreci nosem na ten barszcz i mowi,ze za duzo tego wszystkiego w
      tej zupie;-)
      3.Zurek albo barszcz bialy:nazwy uzywane zamiennie,dopiero na tym
      forum dowiedzialam sie,ze te zupy sie od siebie roznia,sorry za
      ignorancje;-)
      4.Leniwe zawsze z serem,kopytka z ziemniakow.W moim domu leniwe i
      kopytka jadalo sie tylko na slodko(wiem,ze niefajnie;-
      ).Dopiero,kiedy ja zaczelam gotowac wiele sie pod tym wzgledem
      zmienilo.
      Tyle na razie przyszlo mi do glowy...
      • thiessa Re: jedna nazwa - różny skład... 30.11.08, 23:21
        Od razu widac, ze jestes z malopolski, bo wiesz co to napoleonka. Oczywiscie, ze
        to wielkie ciacho z pianka typu "cieple lody".
        Ciekawe natomiast co piszesz o leniwych. U mnie nie uzywalo sie tej nazwy,
        chociaz od poczatku wiedzialam, ze oznacza te z serem. U mnie z serem byly
        kopytka (kanciaste) a z samych ziemniakow paluszki (oble). Ani jednych, ani
        drugich nia jadalo sie na slodko.
        • salsadura Re: jedna nazwa - różny skład... 30.11.08, 23:35
          Moja rodzina jedzeniowo byla dziwna;-)Ciekawe,ale to na pewno z domu
          moich Dziadkow sie przenioslo,czyli juz w zamierzchlych
          czasach...Mam na mysli te slodkie leniwe,kopytka,rowniez ryz i
          makaron,o ile nie byly dodatkami do zupy.Makaron z
          serem,maslem,cynamonem i cukrem,ryz zapiekany z jablkami(z
          maslem,cynamonem i cukrem off course;-).W wieku 21 lat ze
          zdziwieniem dowiedzialam sie,ze ryz mozna jesc z
          miesem,sosem,warzywami i ze od tego nie umre;-),tak samo z
          makaronem...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka