kanarek2
29.09.09, 23:41
Sezon ropoczął się dobrze, w sobotę rano szedłem Nowym Światem i na rogu
Chmielnej trzech panów w tradycyjnym składzie grało śpiewając
Och Franka Franka,
powiedzże Frania
co z nami będzie
względem kochania?
które to pytanie spiewająca Warszawa zadaje sobie już od paru pokoleń, i jest
ono co najmniej za dwa złote.
Wieczorem studio S2:
Jerzy Fryderyk Haendel, Chandos Anthem nr 2, Chandos Anthem nr 3, Gloria in
excelsis Deo, Chandos Anthem nr 6
Christina Landshamer sopran, Colin Balzer tenor, Collegium Vocale Gent,
Freiburger Barockorchester, Marcus Creed
Creed ogromnie mi się spodobał w Brockes Passion Haendla (z CV Gent i Akademie
fur Alte Musik, są duże kawałki na youtubie z transmisji w TV2) którą pięknie
poprowadził w FN tej wiosny. Teraz to się zmienia w nabożny stosunek, albowiem
potwierdził klasę. Orkiestra (w skromnym składzie) grała i delikatnie, i
dynamicznie, idealny akompaniament dla śpiewaków, począwszy od BC po panią
oboistkę.
Pani Landshamer ubrana tak sobie, tą swoją filigranowatość spowiła w ciężką
taftę koloru morskiego, sznur brylantów Swarovskiego na szyi, takiż motyl
wpięty w kok, spięta bidulka, i nie bez powodu. Technicznie niby dobra, ale
głos niezbyt mocny, sporo niepotrzebnego w Handlu wibrata. Ale nie będziemy
narzekać nad potrzebę, pierwsza część koncertu była jak trzeba, pan Balzer
naprawdę dobrze. Po przerwie odnaleziona w 2001 (jakim cudem?) Gloria zrobiła
na mnie ogromne wrażenie swą eksplozją radości, porównywalną z kantatą BVW 51
"Jauchzet Gott" Bacha, koszmarnie trudną, i zaśpiewaną bez wpadki przez panią
Landshamer z wypiekami emocji na twarzy i na resztkach oddechu w końcówkach
fraz. No i tu wszyscy zrozumieli powody jej zdenerwowania, i rozprężenia w
koncowym hymnie.
O klasie Collegium nie ma co pisać, członkowie chóru na poziomie solistów, co
było do okazania i w Pasji na wiosnę, i w sobotę gdy sopranistka i tenor z
Collegium świetnie wypadli w duecie.
A po koncercie przypomniał mi się Minkowski stwierdzający że woli Haendla od
Bacha, coś w tym jest.