Dodaj do ulubionych

YEZDA URFA "Sacred Baboon" (1976) -- recenzja

IP: *.acn.waw.pl 21.01.04, 10:30
Wiadomości o zespole Yezda Urfa próżnoby szukać w AMG. Amerykańskiej grupie,
istniejącej od 1973 do 1981, pomimo licznych walorów (o których za chwilę) nie
udało się podpisać kontraktu płytowego. Pierwszy album, "Boris" (1975), to
wydane własnym sumptem demo, obecnie zupełnie nieosiągalne. Drugi, "Sacred
Baboon" (1976), też początkowo planowali wydać samodzielnie, ale nie starczyło
im funduszy. Dopiero w 1989 roku ich muzyką zainteresowała się mała wytwórnia
Syn-Phonic i wydała płytę.

Styl prezentowany przez Yezda Urfa jest niewątpliwie oryginalny; słychać
głównie podobieństwa do Gentle Gianta (wielogłosowa, kontrapunktyczna
polifonia, sposób prowadzenia partii wokalnych, skomplikowane metrum i
harmonia) i Yes (barwa głosu i maniera wokalisty, sekcja rytmiczna). Nazwa
zespołu, tytuły utworów, absurdalne teksty a w końcu i sama muzyka świadczą o
niejakim poczuciu humoru członków grupy.

Pierwszy utwór na płycie
Obserwuj wątek
    • vulture się w zasadzie zgadzam 21.01.04, 17:35
      Najbardziej muzyka z tej płyty kojarzy mi się z Yes. Tyle że jest nieco po
      bałaganiarsku zagrana, partie niektórych instrumentów robią wrażenie mało
      sensownej improwizacji, zamiast wygrywać jakąś konkretną melodię, po prostu się
      gubią. Głos wokalisty nie jest aż tak bardzo wysoki jak Jona Andersona, ale
      jakieś tam skojarzenia też przywodzi, natomiast same tytuły utworów (choć i
      wokal pewnie też mimowolnie się nasunie) kojarzą mi się z grupą Budgie, choć
      to, oczywiście, zupełnie inna muzyka.

      Na pewno album Yezda Urfa świadczy o kosmicznej nieco wyobraźni tworzących go
      muzyków, są na nim niesłychane miejscami "odloty" i odnoszę wrażenie, że gdyby
      go nieco lepiej nagrać/wyprodukować/zmiksować (niepotrzebne skreślić),
      słuchałbym go częściej. Myślałem, że jakość nagrań jest kwestią kopii, bo płytę
      mi ktoś tam przegrał, ale z powyższej recenzji wnioskuję, że nie. Niezależnie
      od tego przychylam się do słów autora recenzji: niesamowita muzyczna
      wyobraźnia, wolność i... zmarnowana szansa.
      • Gość: Maciek Makowski To nie improwizacja IP: *.acn.waw.pl 21.01.04, 22:43
        Fajnie, że ktoś jeszcze zna tę płytę.


        > Tyle że jest nieco po
        > bałaganiarsku zagrana, partie niektórych instrumentów robią wrażenie mało
        > sensownej improwizacji, zamiast wygrywać jakąś konkretną melodię, po prostu się
        > gubią.

        Przesłuchałem album dokładnie i znalazłem tylko jeden kilkunastosekundowy
        fragment, który sprawiał wrażenie improwizacji. Reszta wygląda na starannie
        zaaranżowaną. Efekt bałaganu owszem, powstaje, ale jest on w głównej mierze
        powodowany ortodoksyjnie polifonicznym podejściem
        • vulture a może? 21.01.04, 22:57
          Gość portalu: Maciek Makowski napisał(a):

          > Efekt bałaganu owszem, powstaje, ale jest on w głównej mierze
          > powodowany ortodoksyjnie polifonicznym podejściem
        • szat77 Re: To nie improwizacja 21.01.04, 23:41
          Gość portalu: Maciek Makowski napisał(a):

          > Przesłuchałem album dokładnie i znalazłem tylko jeden kilkunastosekundowy
          > fragment, który sprawiał wrażenie improwizacji. Reszta wygląda na starannie
          > zaaranżowaną. Efekt bałaganu owszem, powstaje, ale jest on w głównej mierze
          > powodowany ortodoksyjnie polifonicznym podejściem
          • Gość: Maciek Makowski Zachęcam IP: *.acn.waw.pl 22.01.04, 00:15
            > No i co? Wszystko psujesz! A co? Może nie wolno im eksperymentować? Sprawdzać?
            > Szukać?

            Ależ oczywiście, że im wolno, tylko wolę, żeby robili to podczas prób, zaś na
            płycie przedstawili dokończoną koncepcję, a nie całość poszukiwań łącznie z
            mniej udanymi motywami.


            > Może zaśpiewasz? Pokażesz swołoczy, jak to się robi?

            Czy mam przez to rozumieć, że nie wolno mi krytykować wokalisty jeśli sam nie
            umiem lepiej zaśpiewać?


            > Wydaje mi się, że jednak nie do końca masz pomysł na recenzję tej płyty, bez
            > dbałości o ostateczny wydźwięk - w końcu zachęcasz czy ostrzegasz przed
            > słuchaniem?

            W moim zamierzeniu recenzja miała być jednoznacznie pozytywna. Uwagi krytyczne
            pojawiły się jedynie w ramach wymiany poglądów z Vulture. Być może w czepianiu
            się nie zachowałem umiaru; w takim wypadku stwierdzam jasno i dobitnie, że album
            jest *znakomity* i warto się z nim zapoznać.
          • vulture dwa drobiazgi 22.01.04, 05:08
            szat77 napisała:
            > vulture zawsze słusznie zauważa (niektóre papugi tak mają)

            1. Widzę, że odczuwasz patologiczną potrzebę napisania czegoś bez sensu i
            wykonania debilnego komentarza pod moim adresem. Jeśli ci się nie podoba to, co
            piszę, wygaś sobie mój nick, bo nie interesują mnie komentarze ujadających
            kundelków podwórzowych.

            2. Posłuchaj sobie płyty i napisz kontrrecenzję, która będzie tak doskonała, że
            wszyscy padną przed nią na kolana. Płyta nie jest bez wad i nie należy o tym
            zapominać. Oczywiście, o ile w ogóle miałaś zamiar pisać o płycie, bo mam
            wrażenie, że po prostu chciałaś się do czegoś przywalić.
            • szat77 Re: dwa drobiazgi 22.01.04, 20:34
              vulture napisał:

              Maciek Makowiecki napisał niesamowitą recenzję płyty o której nigdy w życiu nie
              słyszałam - doborem słów sprawiającą wręcz somatyczną przyjemność forumowiczom
              (com). Ale do głosu musiał oczywiście dojść Vulture i... przerobić ją
              (recenzję) na swoje kopyto - przekładając język porównań na konkret ogólnie
              zrozumiały: zamieszał Maćkowi w głowie (i odczuciach), czego efektem stało się
              postscriptum autora, w pełni akceptujące vulturowe odczucia co do płyty.
              Maćku! A było tak pięknie!


              > 1. ... debilnego komentarza...
              bez komentarza.

              > wygaś sobie mój nick,
              > bo nie interesują mnie komentarze ujadających
              > kundelków podwórzowych.
              piesek kanapowy

              >
              > 2. Posłuchaj sobie płyty i napisz kontrrecenzję, która będzie tak doskonała,
              że
              > wszyscy padną przed nią na kolana. Płyta nie jest bez wad i nie należy o tym
              > zapominać.

              Recenzje sa miedzy innymi po to, by zachęcać takich gamoni jak ja do sięgniecia
              po płytę. A co ty robisz? Zreszta nie po raz pierwszy - walisz na odlew
              z a n i m ktokolwiek jest w stanie sięgnąć po konkretnego wykonawcę.
              Recenzje są i powinny być subiektywne, zgodne z odczuciami aparatu słuchowego
              odbiorcy a nie rozumu, np: no tak, w sumie to ta płyta jest niezła, ale w
              partii instrumentarium nie spełnia wymogów.... no a poza ty wokalnie nie
              dorasta do pięt...itd.
              To po cholerę sięgać po letnie popłuczyny?

              ps. forum schodzi na psy

              • vulture cóż 22.01.04, 21:05
                1. Nikomu nie namieszałem w głowie. Maciek ma własny mózg, w przeciwieństwie do
                ciebie.

                2. Zawsze mi się wydawało, że jak się jest ciekawym jakiejś płyty, to się po
                prostu ją przesłuchuje. Chyba będę musiał zrewidować poglądy.

                3. Nie napisałaś niczego sensownego na temat muzyki, tylko czepiasz się mnie,
                bo nic innego najwyraźniej nie masz do roboty, w związku z czym dalszą dyskusję
                z tobą uważam za bezcelową.
              • Gość: Maciek Makowski Re: dwa drobiazgi IP: *.acn.waw.pl 22.01.04, 21:46
                > Ale do głosu musiał oczywiście dojść Vulture i... przerobić ją
                > (recenzję) na swoje kopyto - przekładając język porównań na konkret ogólnie
                > zrozumiały: zamieszał Maćkowi w głowie (i odczuciach), czego efektem stało się
                > postscriptum autora, w pełni akceptujące vulturowe odczucia co do płyty.
                > Maćku! A było tak pięknie!

                Uwagi Vulture nie miały żadnego wpływu na mój pogląd na płytę. Odpowiedź na jego
                wpis nie stanowiła postscriptum do recenzji. Odczuć Vulture
    • pixie Dołączam się do pochwał 23.01.04, 17:55
      Gość portalu: Maciek Makowski napisał:

      > Pierwszy album, "Boris" (1975), to
      > wydane własnym sumptem demo, obecnie zupełnie nieosiągalne.

      Właśnie słucham Borysa smile ("Sacred Baboon" jeszcze w całości nie mam) i jestem
      pod wrażeniem. Jakość nie jest najlepsza, ale trochę szumów nikomu jeszcze nie
      zaszkodziło wink Ta muzyka wymaga trochę wysiłku na początku, ale z czasem jest
      coraz lepiej. Teraz zachwycam się "To-ta in the Moya", a z "Sacred Baboon"
      słucham na okrągło "Boris and His Three Verses" (Yes by się tego nie
      powstydziło), który to utwór na demo nazywa się "Boris", trwa około 10 min. i
      wokalnie udziela się tam również kobieta.

      Proszę o więcej takich recenzji - uwielbiam stare zaginione płyty rocka
      progresywnego, a jeśli brzmią podobnie do Gentle Giant (albo Yes smile - biorę w
      ciemno.
    • pixie Można posłuchać "Sacred Baboon"! 11.02.04, 00:51
      Na tej stronie:
      www.soundclick.com/bands/4/yezdaurfamusic.htm
      można wysłuchać wszystkich utworów z płyty "Sacred Baboon" oraz dwa
      dodatkowe: "L.A." oraz "The Basis of Dubenglazy". Warto również zajrzeć na
      stronę zespołu:
      mywebpages.comcast.net/mmiller565/yuhome.htm
      prowadzoną przez basistę, Marca Millera. Zawiera bardzo sympatyczne zdjęcia,
      teksty utworów i inne ciekawostki. Można nawet wysłać maila do członków
      grupy! smile
      Dobra wiadomość - "Boris" zapewne niedługo pojawi się na CD!
      • Gość: Maciek Makowski Sciągnąć MP3 też można IP: *.acn.waw.pl 11.02.04, 10:49
        > Na tej stronie:
        > www.soundclick.com/bands/4/yezdaurfamusic.htm
        > można wysłuchać wszystkich utworów z płyty "Sacred Baboon" oraz dwa
        > dodatkowe: "L.A." oraz "The Basis of Dubenglazy".

        Nie wiem, czy wszystkim znany jest sposób na pozyskiwanie plików MP3 na
        podstawie informacji o streamingu (pliki m3u

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka