Gość: nefil
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
20.02.02, 22:20
Byl to jego pierwszy koncert w stolycy od lat kilku, tak wiec Proxima byla
pelna, zaczal od "Smielej" i zagral chyba wszystkie wazniejsze piosenki, jakie
stworzyl (mi brakowalo tylko songu "Dobranoc"), chociaz promowal nowa plyte,
zaspiewal tylko 4 nowe piosenki, najlepiej publika przyjela "Wirnik", publika
najbardziej szalala przy "Niewalczyku", "Bez kolacji"- pol sali pogowalo, jeden
fan, uniesiony ta nieziemska atmosfera podwiesil sie nawet przy uchwytach
stroboskopow na suficie, niestety zostal wyprowadzony przez ochrone. Zagral 2
bisy, najpierw "Jezu jak sie ciesze" i "Wyobraz sobie", poczym wyszedl jeszcze
raz i na sam koniec zaspiewal "Lole". Mozna miec tylko jedna pretensje do
Lecha, koncert byl krotki- wszystkiego 1 h 20 minut, ale jest naprawde w
niezlej formie, ciezko uwierzyc, ze ma na karku piec dych.