Dodaj do ulubionych

Wojna z downloaderami w Europie rozpoczęta?

30.03.04, 23:01
Mieliśmy dzis przełomowy(sic!)dzień.
Ogranizacja IFPI skierowała wnioski do sądu przeciwko 243 osobom sciągającym
muzykę min. z Niemiec, Włoch i Danii.
Czy uważacie, że jakikolwiek procesy sądowe są w stanie powstrzymać wymiane
muzy w sieci? Poza tym, czy jest to możliwe, żeby podobne rzeczy miały miejsce
w naszym kraju?
Ja osobiście sam nie wiem co o tym wszystkim myśleć, bo wyroki w stylu 100tys
$ grzywny dla 15 latki(USA) tylko ośmieszają takie akcje.
No, ale co my mamy robić, jeśli legalna płyta zagranicznego wykonawcy kosztuje
70zł?
Możemy ją tylko ściagnąć. Mnie w każdym razie obecnie nie stać na płyty, choć
i tak mam ich wiele.
Obserwuj wątek
    • Gość: Maciek Makowski Re: Wojna z downloaderami w Europie rozpoczęta? IP: *.acn.waw.pl 30.03.04, 23:15
      > No, ale co my mamy robić, jeśli legalna płyta zagranicznego wykonawcy kosztuje
      > 70zł?

      Kupić albo nie słuchać.
      • janek0 Re: Wojna z downloaderami w Europie rozpoczęta? 30.03.04, 23:39
        Gość portalu: Maciek Makowski napisał(a):

        > > No, ale co my mamy robić, jeśli legalna płyta zagranicznego wykonawcy
        kosztuje > 70zł?
        > Kupić albo nie słuchać.
        A jeśli się nie da kupić ?
        Zresztą, nie problem ceny jest najważniejszy. Rozwój mp3 (i w ogóle internetu)
        pokazuje, jak poronionym pomysłem są prawa autorskie...

        BTW: Mały quiz. Kto zgadnie, kiedy po raz pierwszy wprowadzono prawną ochronę
        praw do utworu ?
        • Gość: Maciek Makowski Prawa autorskie IP: *.acn.waw.pl 31.03.04, 00:33
          > > > No, ale co my mamy robić, jeśli legalna płyta zagranicznego wykonawcy
          > kosztuje > 70zł?
          > > Kupić albo nie słuchać.
          > A jeśli się nie da kupić ?

          Jeśli płyta jest dostępna za 70 zł to znaczy, że da się kupić. W wypadku gdy
          płyta nie jest już tłoczona i nie ma jej w komisach, rzeczywiście pozostaje
          tylko sciągnąć.


          > Zresztą, nie problem ceny jest najważniejszy. Rozwój mp3 (i w ogóle internetu)
          > pokazuje, jak poronionym pomysłem są prawa autorskie...

          W mojej opinii prawa autorskie (jako fragment szeroko rozumianego prawa do
          własności) są potrzebne, a sytuacja ze sciąganiem różnych rzeczy z Internetu
          pokazuje tylko, że w obecnej formie trudno je egzekwować.


          > BTW: Mały quiz. Kto zgadnie, kiedy po raz pierwszy wprowadzono prawną ochronę
          > praw do utworu ?

          Obstawiałbym, że trochę po Gutenbergu, kiedy okazało się, że można w niedrogi
          sposób wyprodukować znaczną liczbę kopii. W XVI wieku?
          • Gość: Tytus Re: Prawa autorskie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 31.03.04, 01:07
            Dobra, a co jeśli kupiłem płytę, a ta ma zabezpieczenie i nie mogę sobie zrobić mp3? a JAK CHCĘ DO CZEGOS UZYĆ LUB PO PROSTU POSŁUCHAĆ, GDY MI SIĘ HI-FI ROZLECI? Jedyne źródło to chyba wtedy Internet...chyba,że sobie dadzą spokój z tymi durnymi zabezpieczeniami. Ja omijam każdą płytę z zabezpieczeniami w sklepie, bo jak nie mogę odtwarzać w ogóle(hi-fi do d***) to po co mi taka płyta? Zresztą mp3 ma tak słabą jakość,że nie czuje się tej czystości dzwięku.. Nie rozumiem jak mozna za taki syf płacić w USA 99 centów? To zdzierstwo za cos tak niskiej jakości. To ci sprzedający są nie w porządku. Albo niech coś zmienią, albo niech dadzą sobie spokój z ta całą kampanią,jeżeli nawet nie potrafia dac rzeczowej alternatywy. To przykre, ale to nieuczciwe działania z ich strony sad
            • Gość: marcelkim Re: Prawa autorskie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.04, 14:25
              Myślałem na początku ze to ironia. Ale ty nie żartujesz Maciek prawda?
              Skoro tak; wygląda na to że ignorujesz sytuację w jakiej znajduje się
              przeciętny młody człowiek. A może jesteś arogancki bo te 70 zł to żaden
              problem dla ciebie, kiedy inni nie stoją nawet przed wyborem czy kupić sobie
              spodnie czy płytę za 70 zł?.W takim razie gratuluję ci bez cienia zazdrości
              twojej sytuacji materialnej. mnie nie stać było na to żeby zapłacić 400-500zł
              za całą dyskografię Gentle Giant, którą sprawiłem sobie za nędzne 10 zł na
              radzieckiej mp3. Ale....
              ponieważ jesteśmy represjonowani (czytaj bici w ciemię) jako społeczeństwo nie
              od wczoraj, mało kto dostrzega istotny aspekt moralny złodziejstwa muzyki;
              mianowicie - kto tu jest okradany, artysta?
              • Gość: gość portalu Re: Prawa autorskie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.04, 15:29
                A ja uważam, że piętnowanie ściagających to po prostu przejaw poprawności
                politycznej. Ci co tak mówią na pewno mp3 nie gardzą.
                A kto jest okradany? Artsta owszem, ale nie na pierwszym miejscu. Jestem
                przeciwny wszelkim koncernom fonograficznym, bo uważam, że jeżeli muzyka jest
                ambitna (jakiej nie brakuje, choć może niewielu o tym wie) to i tak artysta
                zarobi. Nie musi być sławny na całą Polskę, bo czy ważna jest ilość słuchaczy
                czy może ich jakość?
                Inną sprawą jest to, że muzyka jednak rozwija i coś nam daje. W związku z tym
                nie godzę się na ograniczanie moich możliwości rozwoju przez parszywe koncerny
                muzyczne, które to ustalają cenę wg. swojego "widzimisię".
                • marcelkim Re: Prawa autorskie 01.04.04, 16:05
                  Taaaa..
                  jak mawiają amerykanie najlepszy biznes to showbuisnes. Śmiać mi się chce kiedy
                  od czasu do czasu artyści pojawiają się w mediach i rzewnie płaczą że są
                  okradani przez piratów; wytwórnia im tak kazała. Albo ten zły człowiek Lars
                  Urlich który doprowadził do upadku Napstera, choć nic nie zagrażało kondycji
                  materialnej jego wnuczętom. Taaaa...dajemy sobie wciskać każden chłam, lecz są
                  chlubne wyjątki oto 2 z nich:
                  Na okładce płyty Camembert Electrique zespołu Gong widnieje napis: nie płać
                  więcej niż 3 funty, to samo na okładce rodzimej Ewy Braun: nie płać za tą płytę
                  więcej niż 20 złotych. Niektórzy artyści mają jeszcze więcej szacunku dla
                  własnej publiczności, przykładem Grateful Dead; pozwalając swoim fanom
                  swobodnie wymieniać się mp3 w sieci i poza nią, wcale nie stracił na sprzedaży
                  oficjalnych wydawnictw, wprost przeciwnie zyskał jeszcze większą lojalność
                  swych wielbicieli (firma Grateful Dead Productions osiąga 60 mln$ zysku netto
                  rocznie, nikt na niczym nie traci).
                  Ostatecznie: jeśli zacznę zarabiać na poziomie mieszkańca dajmy na to Francji,
                  dupy nie będę sobie zawracał szukaniem płyty ulubionego zespołu w sieci, po
                  znajomych itd. ,tylko pójdę do sklepu i kupię, bo szkoda by mi było czasu który
                  mógłbym spędzić np. w gronie przyjaciół.....i dylemat ten straci rację bytu
                • Gość: pagaj Re: Prawa autorskie IP: 193.0.236.* 01.04.04, 16:52
                  Gość portalu: gość portalu napisał(a):

                  > A ja uważam, że piętnowanie ściagających to po prostu przejaw poprawności
                  > politycznej. Ci co tak mówią na pewno mp3 nie gardzą.

                  Ja gardzę mp3. Zarówno tymi nielegalnymi jak i legalnymi, dostępnymi oficjalnie
                  np. na stronach artystów (co nie znaczy, że ich nie ściągam - mam na myśli te
                  legalne). Po prostu nie lubię słuchać muzyki z komputera. W dodatku należę
                  do tych nielicznych najwyraźniej, dla których różnica w jakości CD (DVD, SACD,
                  whatever) ma znaczenie.

                  > A kto jest okradany? Artsta owszem, ale nie na pierwszym miejscu. Jestem
                  > przeciwny wszelkim koncernom fonograficznym, bo uważam, że jeżeli muzyka jest

                  Owszem, głównym zarabiającym na płycie jest wytwórnia. W dodatku koncerny
                  poniekąd okradają artystów w jeszcze inny sposób: poprzez odbieranie im
                  (na mocy kontraktu) majątkowych praw autorskich do dzieł. Oczywiście artyści
                  sami sobie są winni, bo nikt im takich kontraktów nie każe podpisywać.
                  Jednak bardzo często młodzi naiwni muzycy nie wiedzą co podpisują, a koncerny
                  na tym żerują. To przykre, ale... to się odbywa w zgodzie z istniejącym prawem.
                  Już kiedyś to na tym forum napisałem i napiszę jeszcze raz: wytwórnie są
                  właścicielami praw do nagrań zawartych na płytach i jest ich ZBÓJECKIM PRAWEM
                  żądać za te płyty ile im się żywnie podoba. Może się to komuś nie podobać
                  (mnie się nie podoba), ale płyty CD nie są artykułem pierwszej potrzeby,
                  bez muzyki można żyć (jednak co to za życie? ale to już inna sprawa).

                  > Inną sprawą jest to, że muzyka jednak rozwija i coś nam daje. W związku z tym
                  > nie godzę się na ograniczanie moich możliwości rozwoju przez parszywe koncerny
                  > muzyczne, które to ustalają cenę wg. swojego "widzimisię".

                  Wielu artystów starszej generacji (min. Peter Gabriel, Peter Hammill, Robert
                  Fripp) zdecydowało się w pewnym momencie na wydawanie swoich nagrań własnymi
                  siłami. Założyli małe prywatne firmy płytowe. I co? Jakoś nie zauważyłem, żeby
                  ich płyty były znacząco tańsze od tych oferowanych przez koncerny.
                  • Gość: Maciek Makowski MP3 i SACD IP: *.acn.waw.pl 03.04.04, 12:57
                    Podpisuję się pod tym, co napisałeś, z takim zastrzeżeniem, że z tym zbójeckim
                    prawem to nie do końca tak
                    • Gość: pagaj Re: MP3 i SACD IP: *.acn.waw.pl 04.04.04, 15:05
                      Gość portalu: Maciek Makowski napisał(a):

                      > Zastanawiająca jest opieszałość koncernów we wprowadzaniu nowych formatów do
                      > oferty. Masowa dostępność SACD na przykład mogłaby stanowić mocny impuls
                      > pchający konsumentów do zakupów, z którymi ostatnimi czasy jest bardzo marnie

                      Zastanawiająca? Nie bardzo. Nie trudno się zorientować, że koncerny za swojego
                      głównego klienta uważają publiczność młodszą i niezbyt wyrafinowaną. A ta
                      publiczność nie jest po prostu zainteresowana takimi nowinkami. Ba! Najczęściej
                      nie ma o nich pojęcia lub posiada pojęcie bardzo mgliste.
                      Jak sam zauważyłeś - dla większości ludzi jakość płyt CD jest już zbyt wysoka,
                      wybierają wygodne i tanie (bo zwykle nielegalne) MP3. Jak więc można ich
                      przekonywać do zakupu odtwarzacza i płyt SACD?
                      Płyta CD była rewolucją w porównaniu z czarnymi płytami, tak jak DVD Video
                      jest obecnie rewolucją w stosunku do VHS. DVD Audio i SACD nie niosą już
                      ze sobą żadnej rewolucji dla przeciętnego użytkownika, są raczej małym
                      krokiem ewolucyjnym. Większość ludzi nie czuje potrzeby przesiadania się
                      na "nowszy model".

                      Koncerny działają krótkowzrocznie i pazernie - wolą potężne choć jednorazowe
                      zastrzyki gotówki ze sprzedaży 10 milionów jednego tytułu Madonny, niż
                      skromniejsze ale stałe zasilanie z handlu płytami mniej popularnymi, ale
                      kupowanymi przez zadeklarowanych entuzjastów muzyki, których stać na conajmniej
                      kilka(naście) tytułów miesięcznie. Nie wspominam tu już o tzw. audiofilach,
                      którzy stanowią jeszcze mniejszą grupę. Mejdżorsom nie opłaca się dla takiej
                      niewielkiej (choć wiernej) grupy ładować grubej forsy w promocję nowych
                      formatów.
              • Gość: Maciek Makowski Re: Prawa autorskie IP: *.acn.waw.pl 01.04.04, 15:58
                > Myślałem na początku ze to ironia. Ale ty nie żartujesz Maciek prawda?

                Nie żartuję.


                > Skoro tak; wygląda na to że ignorujesz sytuację w jakiej znajduje się
                > przeciętny młody człowiek. A może jesteś arogancki bo te 70 zł to żaden
                > problem dla ciebie, kiedy inni nie stoją nawet przed wyborem czy kupić sobie
                > spodnie czy płytę za 70 zł?

                Moja arogancja w tym się przejawia, że nie uważam muzyki za dobro pierwszej
                potrzeby. I to, jakimi ktoś środkami dysponuje, nie ma tu wielkiego znaczenia.
                Jednego stać na jedną płytę na dwa miesiące, innego na dziesięć tygodniowo.
                Podobnie jest z książkami, cukierkami i masą innych rzeczy, bez których można
                się obejść.


                > ponieważ jesteśmy represjonowani (czytaj bici w ciemię) jako społeczeństwo nie
                > od wczoraj, mało kto dostrzega istotny aspekt moralny złodziejstwa muzyki;
                > mianowicie - kto tu jest okradany, artysta?

                W tym rzecz, że artysta też. Moja postawa bierze się z przekonania, że w
                momencie w którym artysta coś wymyśli, skomponuje, zagra, to ma prawo ze swych
                twórczych zdolności czerpać profity. W momencie, w którym ktoś zamiast kupić
                płytę w sklepie sciągnie ją w MP3 albo kupi u pirata, artysta nic z tego nie ma.
                Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że lwia część pieniędzy wydanych na oryginalną
                płytę wykorzystywana jest przez wytwórnie do opłacania miernych twórców i
                promocji pozycji zupełnie bezwartościowych. Boli mnie to, bo wolałbym, żeby
                płyty kosztowały nawet nieco więcej, tylko żeby wszystkie pieniądze na nie
                wydane szły do autorów (swoją drogą wielu artystów decyduje się na samodzielne
                wydawanie swoich płyt). Tym niemniej obecnie jedyną formą gratyfikacji dla
                artystów jest właśnie zakup ich płyt (ewentualnie biletu na koncert). I
                tłumaczenie sobie, że "nie okradam artysty, tylko koncern płytowy", jest takim
                usprawiedliwieniem, które ani moralnego, ani praktycznego aspektu całej sprawy
                wcale nie zmienia. Bo faktycznie artysta też jest okradany, tylko być może w
                mniejszym stopniu niż wytwórnia.
                • marcelkim Re: Prawa autorskie 01.04.04, 16:09
                  Przykro mi ale Muzyka jest dla mnie dobrem pierwszej potrzeby
            • archetyp8 Re: Prawa autorskie 02.04.04, 20:05
              Ja robię dokładnie to samo. Płyt ciągle kupuje sporo, ale jak zobaczyłem, że na
              nowych płytach BRMC, i Radiohead jest ta śmieszna naklejka, olałem ich i
              ściągnąłem.
              Zwłaszcza w przypadku RH, którego słucham dosyc długo i które to, wraz z Norah
              Jones, utzymuje przy życiu pieprzone EMI płacące tej p*****e Robbiemu
              Williamsowi 80 mln $, jest to jakieś nieporozumienie.
              Zabezpieczona płyta Radiohead - to tak, jakby ktoś sfotografował Naomi Klein
              ubraną w dres Nike podczas uprawiania joggingu.
    • Gość: piecyk gazowy Re: Wojna z downloaderami w Europie rozpoczęta? IP: *.pb.bialystok.pl 03.04.04, 13:04
      Czym się różni piosenka ściągnięta z netu od nagranej z radia?

      Żeby wyeliminować zbędne dyskusje załóżmy, że ta nagrana z radia - z
      komputerowego tunera - jest lepszej jakości niż ta z netu.
    • Gość: Kasyx Jedno pytanie IP: 213.25.168.* 03.04.04, 14:21
      Czy jacyś muzycy i wytwórnie zbankrutowały na skutek piractwa internetowego?
      Moze Mick Jagger może juz tylko kupować 9 rollsroyce'ów rocznie zamiast 10?
      A Madonna pojawia się w opiece społecznej?
      • Gość: Maciek Makowski Re: Jedno pytanie IP: *.acn.waw.pl 03.04.04, 16:22
        > Czy jacyś muzycy i wytwórnie zbankrutowały na skutek piractwa internetowego?

        Sieć sklepów Tower Records złożyła wniosek o tzw. "Chapter 11".


        > Moze Mick Jagger może juz tylko kupować 9 rollsroyce'ów rocznie zamiast 10?
        > A Madonna pojawia się w opiece społecznej?

        Nie przypuszczam. Podobnie jak nie słyszałem o przypadku, żeby ktoś umarł z
        głodu po tym, jak jakiś gówniarz wyrwał mu na ulicy z ręki telefon komórkowy.
        Może jestem dziwny, ale wydaje mi się, że nawet jak kogoś stać na 150 Rolls
        Royce'ów miesięcznie nie znaczy to, że można go okradać.
        • Gość: As Rozważania ... IP: *.vline.pl / *.vline.pl 03.04.04, 17:47
          W tym całym ściąganiu muzyki z internetu jest wiele sytuacji niejasnych,
          rozmytych. Jeśli kupię oryginalne CD (co od czasu do czasu mi się zdarza),
          przekonwertuję jego muzyczną zawartość na mp3 i udostępnię to do ściągania w
          sieci osiedlowej dla moich kolegów to chyba jest tak, jakbym im tę płytę po
          prostu pożyczył. A co, jeśli tę samą płytę w mp3 (zgraną z oryginału)
          udostępniam poprzez program p2p do ściągnięcia ludziom których nie znam ?? Czy
          to już przestępstwo, a jeśli tak to kto je popełnia - ja poprzez udostępnianie
          nagrania, czy oni poprzez jego ściągnięcie? Za udostępnianie tych nagrań nie
          pobieram przecież żadnej opłaty.
          Kwestia ta interesuje mnie o tyle, źe mimo tego że kupuję oryginalne płyty, to
          przeważnie słucham ich po zgraniu na mp3 - moja sytuacja sprzętowa oraz swego
          rodzaju wygodnictwo zmusza mnie do tego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka