Dodaj do ulubionych

open air festival Gdynia - ktos byl ?

IP: 212.244.62.* 03.07.04, 10:23
Czy ktos z forum byl na open air festival w Gdyni ? Wrazenia ? Pozdrawiam ,
Wacek
Obserwuj wątek
    • Gość: gr Re: open air festival Gdynia - ktos byl ? IP: *.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 03.07.04, 11:19
      byłem, słaba organizacja - 24 toj-toje na pare tysięcy ludzi, słabe
      nagłośnienie - pod koniec pare glośników się przepaliło sad, ale za to CYPRESS
      HILL zrekompensowało to wszystko - świetny koncert z niesamowitą energią i
      klimatem. Gdyby jeszcze organizatoży się pukneli w czoło i zwiększyli trochę
      siłe soundsystemu nie mógłbym na nic narzekać.
      • tomek-janek Re: open air festival Gdynia - ktos byl ? 03.07.04, 13:39
        To prawda brakowało watów. Ciekawe czy dzisiejszy koncert bedzie realizowany na
        tym samym sprzęcie? Massive mam mieć swoje oświetlenie.
        Cypress rządzili, pink też ok - jak zwykle narąbana. Było fajnie - nie
        rewelacyjnie. Słaba publika. Wydawało się że połowa pierwszy raz słyszała
        wykonawców.
        Do zobaczenia dzisiaj. Byle była pogoda....
    • Gość: k Re: open air festival Gdynia - ktos byl ? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.07.04, 23:09
      ja nie byłam ,czego bardzo załuję i nie mogę się nadziwić,ze tyle tylko
      wypowiedzi na ten temat..żadnych wrażeń??
    • marcia.m Re: ktoś był ;) 07.07.04, 15:01

      Wrażenia z soboty:
      smolik - kwestia gustu, moim zdaniem kiepsko, nie tyle sam koncert, co jego
      muzyka jest średnia, mówiąc delikatnie
      goldfrapp - panna zmanierowana na maxa, ubrana była jak tirówka wink, sama muzyka
      całkiem spoko, ale wokal be
      massive attack - rewelacja big_grinDDD. spóźnieni godzinę, ale warto było czekać.
      świetnie przygotowani zarówno technicznie (światła niesamowite) jak i
      muzycznie. światła grali tak jak można by sobie wymarzyćsmile. warto było jechać
      pond 7 godz w jedną strone pociagiem, po prostu rewelacja. kto nie był, niech
      żałuje smile
      smile
    • Gość: marcia.m Re: open air festival Gdynia - ktos byl ? IP: *.ibs.com.pl 07.07.04, 16:19
      aha, i to sie nazywało open'er festival, choć odbywał sie na open air wink.
      pozdrawiam smile
      • Gość: tweek Re: open air festival Gdynia - ktos byl ? IP: *.local.pl / 80.51.255.* 08.07.04, 00:20
        Warto było wszystko dla massive attack. Goldfrapp też świetna była, choć
        szkoda, że mieli problemy techniczne. A smolik nadaje się do małego klubu, a
        nie dla 15 tys osob.
        • teddy4 Massive i inni 08.07.04, 10:42
          GOLDFRAPP - sympatyczna niespodzianka. Bardzo dobry dramaturgicznie występ.
          Alison potwierdziła, że jest nie tylko wokalistką słusznie kojarzoną z
          najlepszym okresem Kaśki Krzak, ale i całkiem sprawnie posługuje się rzadkim
          instrumentem zwanym TEREMINEM (na cześć nazwiska radzieckiego konstruktora,
          który to wynalazł). Grała w zasadzie całym ciałem, co niektórych chyba
          zbulwersowało. Dźwięki tak czy inaczej były wporzo. Zwracał uwagę skrzypek,
          który nie tylko grał czujnie, ale i wyglądał jak Vanessa Mae z brodą. Czujny
          był też basista, który co rusz zmieniał basy - ale i tak zawsze brzmiały one
          tak samo. Jego kapelusz powodował, że kojarzył się z trzeźwym Tomem Waitsem.
          A tak BTW - to naprawdę pomysłowa muza. Trochę starego klimatycznego grania w
          typie późnego 4 AD i sporo glamu.
          Na MASSIVE nigdy nie dotarłem wcześniej. O tym, że będzie dobrze to było
          wiadomo już po pierwszym dźwięku. Zaczęli od "Angel". Horace Andy brzmiał tak
          jak na płycie i wyglądał dokładnie tak samo jak go sobie wyobrażałem
          (przepalony od trawy stary Jamajczyksmile))). Sporo dźwięków szło na żywo. Bas
          brzmiał potężnie (używana głównie dość oszczędnie, ale właściwie, struna H).
          Koledzy del Naja i Marshall nie rzucali się w oczy za bardzo (ten drugi
          pojawiał się na scenie sporadycznie i przejawiał aktywność porównywalną z Andy
          Fletcherem z DM, czyli niewielką). Del Naja sporo śpiewał, akompaniując sobie
          dymiącym skrętem. W trzech utworach pojawiła się Dott Alison z gitarą - w
          jednym robiła za Elę Fryzjerkę. Utwory ze wszystkich płyt, chociaż "Protection"
          była reprzentowana tylko przez godnie zagraną "Karmacomę" (chłopaki dali radę,
          ale bez Tricky'ego to jednak nie to samo). Najbardziej przeze mnie
          wyczekiwana "Unfinished Sympathy" nie zabrzmiała dobrze - klawiszowiec trochę
          pogubił się w partii fortepianowej,a minidisk był za cicho w srosunku do żywej
          perkusji. Wokalistki (chyba nie była to Shara Nelson???) też nie było za dobrze
          słychać. Znakomite światła. Warto było, bardzo warto.
          • Gość: marcia.m Re: Massive i inni IP: *.ibs.com.pl 08.07.04, 12:32
            absolutnie się zgadzam, ze bez trickiego karmacoma to nie to samo.
            a co do goldfrapp, to szczerze powiem, że spodziewałam sie czegoś duzo
            lepszego. znałam tylko kilka utworów tej panny, m.in. te z trickim, na których
            śpiewała rewelacyjnie. granie ciałem nie było bulwersujace, bardziej mnie
            zdziwiła jej reakcja na problemy techniczne, rozumiem, że to musi wkurzać
            artystów jak im sie cos pieprzy, nie mają odsłuchu czy coś tam, ale ja
            odebrałam jej zachowanie jak lekceważenie publiczności, ale może jestem
            przewrażliwiona wink.
            no, a zarzut do wokalu to przede wszytskim nieczyste spiewanie, zwyczajnie
            fałszowała w tych "popisowych" wysokich partiach.
            ale występ massivu zagłuszył wszystkie minusy, rewelacja smile.
            smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka