foxy21
05.07.04, 16:37
Nie mowie tu o sobie, ale o kobietach jazzu,
i tez nie o tych, ktore fantastycznie spiewaja, jak chociazby
Billie Holiday (ktorej chyba nalezy sie osobny watek),
ale o tych grajacych i komponujacych.
Jedna z nich jest wspaniala Marilyn Mazur, ktora mialam przyjemnosc
widziec i slyszec podczas ubieglorocznego koncertu Garbarka, wspanialego
zreszta. Do nagranie plyty zaprosil ja min. Davis (Aura), niestety nie znam
jej solowych albumow.
Ciekawa jestem czy sa jeszcze kobiety grajace na instr. perkusyjnych
badz innych.
Macie jakies ukochane kobitki? (poza prywatnymi rzecz jasna)
ps. Pominmy moze Candy Dulfer (z calym szacunkiem dla niej, ale trudno to
nazwac jazzem).