Czyli o tym jak to fajnie wstać w sobote o 7.30 rano, włączyć sobie U2 i już
nie chcieć spać
Dzią zacząłem dzień od (pomijając że zczałem go od zwlekania się z łóżka i
rozlaniem herbatki na biurko) "Crumbs Form Your Table". Jaką to daje fajną
energie, już od od pierwszych dźwięków, sami wiecie. Niezwykłą
energetycznością tego utworu zachwycałems ie już wczesniej nie raz, może nie
na tym forum, ale teraz pomyslałem że to takie fajne że można założyć o tym
watek
No dobra, nie jest t wątek o tym jakie Crumbs From Your Table jest fajny
tylko ogólnie o utworach które po wysłuchaniu odrazu zmieniają Wasze
samopoczucie. Na lepsze.
O poranku Crumbs lub Beautiful Day stawiają na nogi rewelacyjnie. Zresztą
Crumbs puszczałem sobie i kiedy indziej gdy byłem zmęcozny i musiałem coś
zrobić. Acrobat kiedy człowiek chce się poddać, czy może być coś bardziej
motywującego niż "don't let the bustards grind you down!" wykrzyczane w tym
utworze?

)
Muzyka jest najlepszym lekiem, tylko trzeba się jej poddać
(jeśli wątek jest głupi i Wam się nie podoba weźcie pod uwagę to że mimo
zabiegów wybudzających typ słuchanie muzyki ciągle jest 8.000 rano w sobote i
jeszcze nie funkcjonuje normalnie

)