Dodaj do ulubionych

nostalgia staruszka

28.07.04, 18:55
.
* wstaję rano. szarość.
* sniadanie, wyjście z psem, apatia, obiad.
* sięgam po jakąś muzyczkę. olśnienie.
* odkrywam nagle masę płyt i kaset zespołów którymi zasłuchiwałem się dniami
całymi. ogarnia mnie nostalgia. i rodza się pytania. czy to ja się
zestarzałem, czy świat już o nich zapomniał a może słuchanie tego było niczym
szkolna miłośc - burzliwa ale nie poważna?
* nie poddaję się zwątpieniu. sięgam po kasety zespołu o którym ostatnio znów
zrobiło się glośno. wkładam do magnetofonu "strange days" The Doors. poezja
dla uszu. ciekawe teksty, intrygująca muzyka, niepowtarzalny klimat. jak
mogłem o was zapomniec?
* siadam. życie nabiera sensu. siedzę i słucham i słucham i słucham i
wymieniam tylko kolejne kasety the Doors. dochodzę wreszcie do "amerykanskiej
modlitwy" Morrisona. majstersztyk.
* czy ktoś jeszcze żałuje że jakieś zespoły odeszły w zapomnienie? zespoły
które całymi swoimi płytami swiadczyły o swej wielkości i niepowtarzalności?
* nie dam się temu uczuciu. sięgam po "waitin for the sun" - niech ukojenie
przyniesie mi "spanish caravan"
.
Obserwuj wątek
    • humbak Skoro taki nastrój to ja tak: 28.07.04, 19:04
      Pewien czas temu: chodzę po świecie. niby wszystko super. tyle, że cóś jakby
      zgrzyta. coś boli. przepona jakoś się dziwnie zachowuje. coś mi żołądek ściska.
      i tak dzień za danie za dniem. zawsze jak jestem sam. któregoś dnia przypadek.
      myślę sobie: może by tak klasycznej posłuchać. w domu włączam radiową Dujkę. i
      nagle całkowite rozluźnienie. umysł się oczyszcza, przepona się uspokaja. raj
      na ziemi. nawet nie pamiętam co wtedy grali. ale czy to ma znaczenie?
      Albo druga historyjka. Krótsza. Leżę na podłodzę. Światło wyłączone. Gapię się
      w sufit. Cała uwaga na uszach. Wlewa się tamtędy we mnie bodajrze Camel. Nie
      słucham ich. Ale co tam. W tym momencie byli ideałem którego szukałem.
    • humbak Aha. Oni nie są zapomniani. 28.07.04, 19:35
      Po prostu nie ciągną do nich piszczące nastolatki i maniacy w koszulkach
      ulubionych zespołów, więc fanów jest mniej. Są jednak, na co Tyjesteś
      przykładem.
      • kondoreus Re: Aha. Oni nie są zapomniani. 28.07.04, 19:43
        .
        * bom stary. i ta starość muzyczna mnie przytłacza. przygniata całym ciężarem i
        sprawia że wiję się po podłodze w ekstazie muzycznej niczym wąż pełznąc do
        przeznaczenia i spełnienia. coś rozdziera mój mózg. widze światla, czuję żar
        tej muzyki, serce w nią włożone. staję się tym sercem. oddaję się bez reszty
        muzyce by mogła mnie opleść i kołysać bez konca. staję się ta muzyką.
        * pełznę do magnetofonu. nic nie widzę. otwieram dzrzwi by ujrzeć karła
        zniszczenia i upadku wdzierającego się z list przebojów do naszych umysłów. nie
        dam się ogłupić.
        * rytm. rytm i tekst. zabiję karła. oczy czerwienieją, ale zaczyna się "love
        her madly". przychodzi ukojenie. spokój. miłość. muzyka. jestem wężem
        pełzającym miedzy dźwiekami. muzyka jest wężem pełzającym po mych zmysłach.
        * wyczerpanie.
        .
        • Gość: mak Re: Aha. Oni nie są zapomniani. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.07.04, 20:07
          To nie my zapomnieliśmy o tych zespołach, a jedynie TV i Radio ! U mnie półki z
          płytami uginają się od tych Artystów i co najfajniejsze ciągle coś odkrywam
          świeżego np. takie świetne grupy jak Caravan, czy The Strawbssmile A do odkrycia
          jest jeszcze tak wiele ! A i w polskim rocku można znaleźć prawdziwe perełki
          jak np. piękną suitę " Krywań, Krywań " Skaldów, więc niech radio sobie gra
          swoją muzykę, a ja będę słuchać swoją !
          • humbak Re: Aha. Oni nie są zapomniani. 28.07.04, 20:24
            Piękną muzykę można spotkać w Radiu Jazz. Miałeś Maku przyjemność?
        • humbak Re: Aha. Oni nie są zapomniani. 28.07.04, 20:22
          Ja jeszczem młody. Nie płonę. Nawet się nie żarzę. Odbieram, pożeram,
          pochłaniam. Siedzę, leżę, ale jakbym fruwał. To co do mnie dociera mnie raduje,
          jak kochanka, do którego przybyła wybranka. Fruwam duszą, ale tylko czasem. Gdy
          jestem sam, gdy nikt nie patrzy. To mnie kształtuje, rzeźbi. Kiedyś i ja
          przybiorę formę i będę mógł zapłonąć tą energią, którą pochłonąłem. Póki co
          biorę, nie daję. Jestem egoistą muzycznym. Ciało leży bezładnie. Nie liczy się,
          bo po co?
          • kondoreus Re: Aha. Oni nie są zapomniani. 28.07.04, 20:45
            .
            * plastycznośc ciała musi się stać jasna dla muzyki. musi je przeniknąć i
            uformować tak jak umysł formuje. nie poddam się apatii. pozwolę by ręce artysty
            wyrzeźbuły me ciało muzyczne i by ono wyrzexbiło muzyke już niegdyś w ciało
            przybraną.
            * wstanę i dam się porwac. i wzlecę w gorę i spłonę w słońcu i z deszczem
            spadnę. ukołyszę swój spokój na ramionach poezji. muzyka zapomniana niedawno
            sił mi dodaje. słowa w które kiedyś się wsłuchiwałem na nowo odżywają,
            nabierają nowego znaczenia choć przez lata przecież się nie zmieniły. dorosłem
            by nie tylko słuchać ale także zrozumieć.
            * nic się przede mną nie ukryję i ja nie będę się krył przed nikim. zrzucę
            wstyd ze swych ramion. zaproszę smoka do mej głowy i wyjde do ludzi. porywa
            mnie solo organów. każdy kolejny dxwięk wywołuje we mnie kolejną falę ekstazy.
            chcę więcej. chcę by smok pożarł węża z mej głowy. chcę być smokiem.
            .
            • humbak Re: Aha. Oni nie są zapomniani. 28.07.04, 20:59
              nie widze słów. słowa i muzyka to jedno. głos to instrument. piękny i
              różnorodny. trudny niezwykle w obsłudze. może najtrudniejszy.
              muzyki słucham całkowicie się jej oddając. nie oczekuje od niej niczego.
              oczekuje tego co może mi dać. o ile dać zechce. ide się modlić włączając radio
              staje przed ołtarzem magnetofonu. artusta to kapłan niezwykłego boga. ten bóg
              przez nieg mówi. mówi do mnie. to wielkie szczęście. radość najwięszksza.
              oddaje się jej bez reszty. nie chcę niczego poza słyszeniem słów tego absolutu,
              który objawia się. w melodii, w rytmie, w karzdym brzmieniu. słucham jak prawdy
              absolutnej. Uczucia, które budzi we mnie jej dzwięk są większe niż wszystko
              inne co przeżywam. to mnie przytłumia, oddala. gdy jest muzyka, gdy jestem
              gotowy ją przyjąć, nic innego się nie liczy. bo i po co?
              • Gość: mak Re: Aha. Oni nie są zapomniani. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.07.04, 21:55
                Słucham, słucham radia jazz ! Widzę, że prawdziwi z was poeci smile
                Pozdrawiam z deszczowego Krakowa
                • humbak Re: Aha. Oni nie są zapomniani. 28.07.04, 22:21
                  Moje ulubione. Kocham. Parę razy wspominałem na forum: nawet hiphop tam grany
                  mi się podoba. Ja boję się grafomanii. Kondoreus całkiem całkiem. Jutro jadę w
                  tą pluchę. Studiuję tamsmile
                  Pozdrawiam
                  • kondoreus Re: Aha. Oni nie są zapomniani. 28.07.04, 22:28
                    .
                    * kontemplować całodzienne doznania iść czas. zasłonę spuścić na szarość dnia.
                    idźcie i mnóżcie się i głoście ewangelię swiata muzyki a moc niech będzie z
                    wami wszystkimi.
                    .
                    • humbak Re: Aha. Oni nie są zapomniani. 28.07.04, 22:34
                      podziękować za te pozdrowienie wypada. niechaj muzyka nie ma przed tobą
                      tajemnic. odczucia nocny sen niech zwiększa. i niechaj dzień natępny muzyka
                      opromieni.
    • kondoreus dzień & #35; 2 29.07.04, 13:03
      .
      * znów wstałem w poszukiwaniu celu życiowego. i znów dzień mnie przytłoczył.
      rozmowa o pracę. trzeba się wyluzować. czego posłuchać jadąc na spotkanie?
      sięgnąłem po pewniaka poprawiającego nastrój "fireball" deep puprle, ale szybko
      się rozmyśliłem.
      * wracam do póły i grzebię w starociach. czy coś mnie dziś porwie? znalazłem 3
      albumy Pestilence. kiedyś się słuchało i mnie porywało. potrzebuję
      rozluźnienia. włączam. jadę.
      * to było straszne! bożesz ty mój! jak ja mogłem tego kiedyś słuchać? sieczka.
      albo się zestarzałem. rozpadam się. ta muzyka pogłebia tylko ten stan. staję
      się niczym. muszę się otrząsnąć z tego brudu. osiadł na mnie niczym krwawy ptak
      zagłady. i wydziobuje oczy i w mózg się wżera szacunek do muzyki odbierając.
      * to jest straszne.
      * nigdy więcej!
      .
      • humbak Re: dzień & & #35; 35; 2 29.07.04, 14:20
        Od rana jedno zajęcie. Pisać. Pisać. Pisać. Burzę się na to. Nie chcę tego.
        Przerabiam cudze słowa. Robie z nich swoje. Szukam też muzyki. Próbuję tak i
        tak. Nic nie jest moje. Metal nie, rap nie, rock nie. A może funk? W końcy jest
        to. Nareszczie zaskoczyło. Nareszczie muzyka gra we mnie a nie wokół mnie.
        Nareszcie znów jestem w muzyce, nie z muzyką.
    • kondoreus Re: nostalgia staruszka 22.08.04, 03:43
      .
      jestem pijany...
      no cóż... bywa...
      swiat dookoła wiruje kaskadą kolorów a ja pochylam się w muzycznym transie
      szukając czegoś do posłuchania na wieczór. zawroty glowy. pomieszanie
      rzeczywistosci z rzeczywistościa będącą owocem wyobrźni tylko. ręka bezwiednie
      sięga po "kult" Kultu i czuję zalewająca mnie krew Boga przez którą wszystko
      wydaje się takie samo a jednak inne jest wszystko. muzyka mnie kołysze łagodnie
      by przenieść w świat zwidów i fantazji.
      cholera!
      gdzie jestem? wszedzie dookoła głosy wołające by zburzyc religię wielkiego
      Babilonu. czuję w sobie siłe. moge to zrobić! choc jestem małą cząstką muzyki
      to ta muzyka sprawia że czyję się wielki i życie nie ma dla mnie żadnych
      granic.
      idzcie o wszyscy mędracy precz z mojej jaźni! chcę żyć, chcę słuchac, chcę byc
      wolnym. gardzę sprzedającym swe piosenki handlarzom i prostytutką.
      sam czuję się pogardzany bo sprzedaję się w imię muzyki. sprzedaję swój czas i
      swe mysli by móc poczuć muzykę w sobie.
      to mnie zabija. zżera od środka i wypala. odchodzę by wrócić znów.
      .
    • jesster Re: nostalgia staruszka 22.08.04, 09:18
      A ja trochę z innej beczki. Jest(był właściwie) taki jeden zespół nie był
      bardzo znany. Wydał tylko jedną płytę niestety wokalista przedawkował. Bardzo
      żal mi tego zespołu. Mieli w sumie proste pomysły a jednak mnie to brało, płyta
      nie była nudna. Prostymi środkami osiągali świetny(moim zdaniem) efekt.
      A nazywali się Blind Melon.
      Byli tez znani z tego że mieszkali w czwórkę w jednym pokoju.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka