Dodaj do ulubionych

Cradle of Filth - "Nymphetamine"

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.04, 20:51
Ciekawią mnie Wasze opinie. Moim zdaniem kołyska powoli wraca do formy i
rehabilituje się po nędznym i nudnym "Damnation and a Day" i tandetnym,
kiczowatym "Bitter Suites to Succubi" (doprawdy ciężko powiedzieć, która z
tych płyt jest gorsza, obie niestrawne). "Nymphetamine" jest już pewnym
krokiem w stronę powrotu do klimatu ich najlepszych płyt, który jak gdyby
nagle z nich się ulotnił po wydaniu "Midian". Nie mam złudzeń, że najlepsze
lata mają już za sobą, nie przeskoczą sami siebie, zresztą ich koncept
artystyczny jest dość sztywny i niewiele już im chyba zostało do dodania, ale
ostatnie ich dziełko naprawdę nie jest złe. Momentami naprawdę pełnokrwisty,
zadziorny czad przy "Gilded cunt", łagodnych melancholijnych momentów też nie
brakuje. Nie jest to wzlot na miarę "Dusk and her Embrance" czy "Cruelty and
the beast", ale przywraca zachwianą wiarę w ich poczucie dobrego smaku.
Obserwuj wątek
    • negatywista Re: Cradle of Filth - "Nymphetamine" 25.09.04, 23:05
      Czyżby nikt na forum nie słuchał tych najsłynniejszych metalowych cukierników?
      • ihopeyouwilllikeme Re: Cradle of Filth - "Nymphetamine" 25.09.04, 23:06
        negatywista napisał:

        > Czyżby nikt na forum nie słuchał tych najsłynniejszych metalowych cukierników?

        Ja znam, lubie sobie czasem teledyski poogladac, ale ogolnie nie lubie.
      • humbak Re: Cradle of Filth - "Nymphetamine" 25.09.04, 23:13
        Wokal mi nie podczodzi. Za wysoki dla mniesad
      • Gość: ja Re: Cradle of Filth - "Nymphetamine" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.04, 09:50
        ciekawi mnie tylko skad juz masz ta plytke?
    • Gość: Stagger Lee Re: Cradle of Filth - "Nymphetamine" IP: *.poch.com.pl 30.09.04, 08:39
      Posłuchałem dopiero z 5 razy więc na razie trudno o wiążącą opinię... smile

      Ale faktycznie pierwsze wrażenia są takie że angole się poprawili w porównaniu
      do paru ostatnich dokonań. Myślę że na zdrowie wyszło tej płycie to że nie jest
      koncept albumem - przynajmniej nie ma niepotrzebnych wstawek, dziwnych dźwięków
      i innych gó***n które z założenia mają budować klimat a czasem po prostu
      wkurzają (intro i jeden instrumental o długości 1,5 min mogę zdzierżyć smile ).
      Poza tym to bodaj najwolniejsza płyta Kredek smile Nie licząc otwierającego
      Gilded Cunt i zamykającego Mother Of Abominations nie ma momentów extremalnego
      wygrzewu - ja to poczytam chłopakom za plus, bo tak jak napisał Negatywista
      koncept artystyczny mają jaki mają, ale jest to dla mnie całkiem sympatyczna
      odmiana. Poza tym odnoszę wrażenie że Dani i spółka trochę uprościli swoją
      muzykę - niektóre riffy kojarzą mi się z trashowym graniem z połowy lat 80-tych
      (jeśli dobrze pamiętam to Gabrielle na przykład) i jak dla mnie to też plus
      tego albumu.
      Kilka kawałków jest naprawdę znakomitych i tu do w/w Gabrielle dodałbym jeszcze
      Filthy Little Secret i Swansong For A Raven.
      Poziomu Dusk And Her Embrace czy też Vempire chłopaki pewnie już nie osiągną
      (no i znowu zgadzam się z autorem tego wątku smile ) ale płyta jest zaiste dobra i
      godna uwagi - ci którzy nie mają awersji do wydzierających się wokalistów i nie
      uważają Kredek za komercyjne gó**o powinni być usatysfakcjonowani smile

      Pozdr.,
      Stagger Lee
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka