Gość: Slasher McKagan
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
04.03.05, 11:34
Wreszcie Slash, Duff McKagan i Matt Sorum trafili do Polski. Szkoda, że nie
jako Guns N' Roses w tej wybornej formie z lat 1987-'93(tamte koncerty to
była esencja rockowej sztuki, gdzie przeplatanie się stylów i improwizacje
były na pożądku dziennym), ale Aksamitna Giwera też jest łakomym kąskiem. Mam
nadzieję, że "Contraband" był takim "młodzieńczym," szalonym wstępem, a
następne albumy będą już godne potencjału i geniuszu tych wspaniałych
muzyków. Ci, którzy znają takie tytuły, jak np. "Estranged"(napisany przez
Axla, ale jak zagrany przez nich), "Sweet Child O' Mine," "Beggars & Hangers-
on"(z pierwszej płyty Snakepita; gorąco polecam, tytuł: "It's Fice O' Clock
Somewhere"), "Ain't Life Grand"(tytułowy kawałek z drugiej i ostatniej, jak
na razie, płyty tegoż slashowego projektu) i wiele, wiele innych, wiedzą o co
chodzi. Bo trzeba być "wybitnym" człowiekiem, żeby nie doceniać tego, co ci
artyści stworzyli. A ja, człowiek inteligentny i wrażliwy, człowiek żyjący
sztuką(od Beethovena do System of a Down, od Caspera Dawida Friedricha do
ś.p. Zdzisława Beksińskiego(Boże, jeśli istniejesz, zaopiekuj się nim), od
Charles'a Baudelaire'a do ś.p. Czesława Miłosza(podobnie, Panie)... cholera,
wybaczcie mi, trochę się zagalopowałem...), mówię, wręcz krzyczę(nie tak
cudownie, jak Axl Rose), że Guns N' Roses to, obok King Crimson,
najcudowniejszy zespół w dziejach planety Ziemia. Do zobaczenia 28.06. w
Katowicach.