Całkiem przyjemna dla uszu ścieżka dźwiękowa z cieszącego się już kultowym
statusem reżyserskiego debiutu Zacha Braffa „Powrót do Garden State”
(„Garden State”

. Utwory utrzymane są w łagodnym, softrockowym klimacie,
który dobrze oddaje klimat tego pełnego ciepła filmu. Ich dobór zapewnia
różnorodność stylów muzycznych, ale nie należy obawiać się gryzących
kontrastów. Umieszczenie kilku gatunków na jednym albumie dodaje tylko koloru
spójnej kompozycji.
Rdzeń kompilacji jest britpopowy (Oasis-podobne The Shins „Caring Is Creepy”
i Coldplay). Pomiędzy soulem a r&b dryfuje Zero 7, bluesowe inspiracji
odnaleźć można w partiach wokalu Colina Haya. Akustyczne granie dominuje
natomiast w „Don’t Panic” Coldplay i „New Slang” The Shins. Motywy wschodnie
dopełniają całości w „Lebanese Blond” Thievery Corporation.
Przesłanie albumu jest optymistyczne („Let Go” Frou Frou oraz refren „We live
in a beautiful world” Coldplaya). Odrobinę melancholii i refleksji
wprowadzają jednak Zero 7 i Cary Brothers. Ciekawym urozmaiceniem do
współczesnych nagrań jest przebój z początku lat siedemdziesiątych „The Only
Living Boy In New York” duetu Simon & Garfunkel. Większą uwagę warto również
zwrócić na „New Slang” The Shins, jako na kawałek najbardziej chyba
melodyjny, wesoły i wpadający w ucho.
Umarle, ze smiechu. Agonia dopadla mnie szczegolnie w nastepujacych momentach
"Rdzeń kompilacji jest britpopowy (Oasis-podobne The Shins „Caring Is Creepy”
i Coldplay). Pomiędzy soulem a r&b dryfuje Zero 7, bluesowe inspiracji
odnaleźć można w partiach wokalu Colina Haya."
i "Przesłanie albumu jest optymistyczne („Let Go” Frou Frou oraz refren „We
live in a beautiful world” Coldplaya)."
Pogratulowac Autorce!