IP: *.opa-carbo.com.pl 24.08.02, 16:41
Co sądzicie na temat tej kapeli?Ostatnio nabyłem "Soundtracks For The
Blind","The Swans Are Dead","Great Annihilator" i "Various
Failures".Najbardziej podoba mi się ta ostatnia-zawiera fragmenty z
płyt"Children Of God","Ten Songs From Another World"(sygnowane jako World Of
Skin),"The Burning World","White Light From The Mouth Of Infinity" i "Love Of
Life" czyli ze wszystkich moich ulubionych.A jakie płyty The Swans wy
najbardziej cenicie?
Obserwuj wątek
    • Gość: Miecio Re: The Swans IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 24.08.02, 18:00
      Gość portalu: gaspar napisał(a):

      > Co sądzicie na temat tej kapeli?Ostatnio nabyłem "Soundtracks For The
      > Blind","The Swans Are Dead","Great Annihilator" i "Various
      > Failures".Najbardziej podoba mi się ta ostatnia-zawiera fragmenty z
      > płyt"Children Of God","Ten Songs From Another World"(sygnowane jako World Of
      > Skin),"The Burning World","White Light From The Mouth Of Infinity" i "Love Of
      > Life" czyli ze wszystkich moich ulubionych.A jakie płyty The Swans wy
      > najbardziej cenicie?


      Wiem ze jest wielu maniaków którzy cenia Swans tylko za pierwsze, mniej
      klimatyczne płyty. Ale ja podzielam Twoje zdanie. "Children of God" jest
      zdecydowanie najlepsza (jesli nie znasz jej całej to jej wcale nie znasz). Ale
      kazda następna płyta (ze wskazaniem na "Love of Life") nie jest duzo gorsza.
      A "World of Skin" to własciwie nie Swans tylko płytka duetu Gira-Jarboe.

      • kampfbereit Re: The Swans 24.08.02, 18:17
        Domyślam się gdzie kupiłeś te płytkismile
        Ostatnio w media markcie w Szczecinie znikneło kilka pozycjii Swans.
        Ja najbardziej cenię Swans za pierwsze nagranie 'Filth'.
        Fakt nie każdy utwór jest do strawienia,ale jest tam kilka
        perełek,zimnych,nowofalowych ,bardzo surowych.
        Mam też "White light from mouth of..." ale tam już nie ma tego klimatu.
        • Gość: Miecio Re: The Swans IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 24.08.02, 18:22
          kampfbereit napisał:

          > Domyślam się gdzie kupiłeś te płytkismile
          > Ostatnio w media markcie w Szczecinie znikneło kilka pozycjii Swans.

          Stary, a Ty widziałes w jakiej cenie były?! Przeciez to przegięcie!
          Jakis szajbus musiał kupić. Na vivo.pl jest duzo taniej.
          • Gość: greg Re: The Swans IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 24.08.02, 18:33
            Gość portalu: Miecio napisał(a):

            > kampfbereit napisał:
            >
            > > Domyślam się gdzie kupiłeś te płytkismile
            > > Ostatnio w media markcie w Szczecinie znikneło kilka pozycjii Swans.
            >
            > Stary, a Ty widziałes w jakiej cenie były?! Przeciez to przegięcie!
            > Jakis szajbus musiał kupić. Na vivo.pl jest duzo taniej.

            Oooo, widzę, że obecna jest tu klika szczecińskasmile
            Jeśli o mnie chodzi to uwielbiam (kolejność NIEprzypadkowa):
            1. Children Of God
            2. White Light...
            3. Body To Body Job To Job
            4. Die Tur Ist Zu
            5. World Of Skin "10 Songs From Another World"
            6. Micheal Gira "Drainland"
      • Gość: gaspar Re: The Swans IP: *.opa-carbo.com.pl 24.08.02, 19:13
        "Children Of God"mam całą na kasecie i znam ją bardzo dobrze,uważam że jest to
        najlepsza płyta Swans.Natomiast tych płytek nie kupiłem niestety w Media Markcie
        (zresztą nigdy bym ich nie kupił za taką cenę)tylko w postaci mp3.Pozdrawiam.
    • brovaar Re: The Swans 24.08.02, 19:45
      Panowie i Panie. Jestem niepocieszony obecnym tu wątkiem. Swans zasłyguja n
      abrdziej wnikliwe rozważanie niż licytacja na temat wartości płyt. Na szczęscie
      pod względem wartości muzycznych przed pojawieniem się Jarboe nie stoją zbyt
      wysoko, a i potem trudno doszukać się jakichś perełek. Jednakowoż wraz z
      teksyami stanowią niezwykłą całość. Nie wiem czemu aż tak Państwu podoba
      się "Childen of God". Argumenty, argumenty!
      pozdrawiam<celebrity lifestyle>
      • Gość: Sasza Re: The Swans IP: *.widzew.net / 10.22.1.* 24.08.02, 20:50
        The Swans- uczniowie Glenna Branki podobnie, jak Thurstone Moore i Lee Ranaldo
        z Sonic Youth. Grali w Polsce w drugiej połowie lat 80- tych. Ich supportem
        była Apteka, która grała na ich sprzęcie i była nagłośniona przez swansonowego
        akustyka. Potem dziennikarz Non Stopu napisał, że w końcu usłyszał polski
        zespół, który rzeczywiście brzmi i z wrażenia przetarł oczy (czyt. uszy).
        • Gość: Jack Re: The Swans IP: *.pl / *.gazeta.pl 24.08.02, 21:06
          Dla mnie naj - "Great Annihilator"...
          Children Of God za siłę i energię...
          Po rozpadzie zespołu - solowe projekty nie robią już na mnie takiego
          wrażenia...
      • Gość: Miecio Re: The Swans IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 24.08.02, 21:09
        brovaar napisał:


        > Nie wiem czemu aż tak Państwu podoba
        > się "Childen of God". Argumenty, argumenty!

        Wydaje mi sie ze od argumentów to są dziennikarze którzy wydają werdykt płycie
        i aby być konkretnym w swojej recenzji muszą udowodnić czytelnikowi czemu
        wystawili taka a nie inna ocenę.
        Z ukochanymi płytami poszczególnych ludzi jest chyba inaczej, chociażby z tego
        wzglądu ze oprócz względów artystycznych ważną rolę odgrywają emocje i
        okolicznosci związane z poznawaniem, słuchaniem danej płyty. Płyta Cocteau
        Twins "Victorialand" jest teraz dla mnie nudna jak flaki z olejem, ale zawsze
        będę ją bardzo cenił gdyz przy niej przestałem byc prawiczkiemwink


        • brovaar Re: Swans 24.08.02, 22:27
          Jasne. Ale może zna ktoś jakieś bardziej obiektywne powody dlaczego Swansi to
          jednak coś więcej niż np Ich Troje, taki gotyk-pop. wink
    • Gość: wild Blood And Honey IP: *.net.bialystok.pl / 10.102.11.* 24.08.02, 23:44
      Blood And Honey

      I found you lying where I drowned you
      I found you lying where I lay with you
      Where I threw you in the water
      Where I drowned you in the river
      Where I watched you roll away
      Where I watched your body roll away
      Roll away
      Roll away
      From everything we think we know
      We'll lie down in the warm green grass
      And the sun will shine on our pale shape
      Our blood will flow black in the dirt
      And a black rose will grow where we laid

    • Gość: swordfish Re: The Swans IP: 213.146.61.* 25.08.02, 16:26
      Swans to dla mnie legenda i pewien wzorzec doskonałego połączenia formy i
      treści. Niezwykle mądre i poważne teksty z totalną muzyką oddającą ich klimat.
      Moim zdaniem szczytem jest Children Of God. Płyta stanowiąca doskonałą całość.
      Zresztą każdy, kto ją słyszał (i przeczytał teksty), to wie, jaka jest ona
      porażająca. Każda wcześniejsza płyta jest pewnym zamkniętym rozdziałem i
      traktuje o innym wycinku rzeczywistości: przemocy, zazdrości, żądzy władzy i
      pieniędzy itd. Zresztą łatwo prześledzić zmiany, jakim ulega muzyka zespołu.
      Filth i Cop to gitarowy jęk i zrzyt, Greed i Holy Money totalne brzmienie
      klawiszowe, a Children Of God to synteza tych dwóch elementów z dodatkiem
      smutku i liryczności Jarbo. Do Children Of God Swans jest zespołem dosłownie
      miażdżącym słuchacza. Od Burning World Gira i Jarbo stali się
      bardziej "muzyczni". Ich twórczośc stała sie bradziej przystępna. Ale nie
      traktuję tego jako zarzut. Burning... jest piękną płytą. Potem na następnych
      (bodajże 2 albumach) starali sie nagrywać kolejną wariację Burning World, ale
      nie wyszło. Dla mnie są one przydługie i za mało jest dobrych pomysłów. Potem
      jakby ocknęli się i powrócili do tego cięższego brzmienia. Ale niestety nie
      nagrali (moim zdaniem) płyty o sile rażenia równej Children Of God. Szkoda. Z
      projektów "okołosłonsowych" polecam dwie płyty nagrane w duecie jako Skin (nie
      World Of Skin - to jeszcze inna płyta). Szczególnie przejmujaca jest Shame
      Humility Revenge z 1988 roku. Joy Division przy niej to uosobienie radości
      życia!
    • brovaar Michael & Jarboe 14.09.02, 11:14
      Dopiero teraz odkopałem tę dyskusję, ale się nieźle zakopała.
      Co Państwo sądzicie o tej parce? Zdaje się, że byli małżeństwem przez czas
      jakiś by gdzieś w tym samym czasie co SWANS "zawiesić działalność". Jak u
      Dostojewskiego Jarboe zawsze była dla mnie demonicznym elementem w tym związku.
      Gira był takim błądzącym dużym dzieckiem. Choć Gira terminował u Branci
      (Branki?) to jednak Jarboe posiadała wykształcenie muzyczne. Widziałem takie
      laminaty z jednej z ich ostatnich występów: po jednej stronie było zdjęcie Giry
      z napisem "GOD",a po drugiej Jarboe "DEMON". (Ciekawy jest z muzycznego punktu
      widzenia kawałek RED VELVET WOUND). pozdrawiam
    • Gość: Eugenides Re: The Swans IP: *.zamosc.sdi.tpnet.pl 14.09.02, 18:56
      Ha! Witaj mała trzódko! Widzę, że temat fenomenu zwanego SWANS (czcionką arial
      black, zawsze dużymi literami) w końcu zawitał na forum. Pozostaje się cieszyć.
      Osobiście jestem dosyć świerzym fanem (choć może anglosaskie "devotee" byłoby
      stosowniejsze) zespołu. Poznawałem go powoli, ale gdy się już wciągnąłem -
      wpadłem. SWANS zamknęli mój umysł, hehehe, with real love, real love, mmmm...
      Children to faktycznie wielka płyta, bo dotycząca wielkich tematów, a ekspresja
      z jaką je wyłożono po prostu poraża słuchającego. To nie żaden tam klimaciarski
      gówniany gotyk - to muzyka totalna. I faktycznie - zgodzę się z Panami, że
      płyta ta brzmi dopiero jako całość.
      Z drugiej jednak strony dziwi mnie, jak mało uznania wyrażają Państwo do
      osiągnięć grupy po płycie Children of God. Dla mnie owe "króliczki" są po
      prostu wyrazem subtelnego piękna, przy wykorzystaniu tak komunikatywnej formuły
      jaką jest ballada, naturalnie przekształcona, brzmiąca trudną do zdefiniowania
      swansową "obcością". I, proszę zauważyć, nie popadają oni w banał, ani
      tekstowy, ani muzyczny. Cóż z tego, że płyty te utrzymano w tonacji minorowej?
      Można sięgnąć wyżej niż Bóg? Nie. Znów więc powraca zwyczajność, melancholia i
      poczucie pustki powszedniej np. Blind - refleksja, retrospekcja. Nie można
      oczekiwać, aby artysta ciągle gryzł na lewo i prawo. Ale Gira ciągle kroił tą
      rzeczywistość, z nie mniejszą precyzją. Zresztą, zdażały się też egzystencjalne
      apokalipsy, jak utwór "Love of Life". Annihilator - płyta płaska jak deska, ale
      wydaje mi się, że zabieg był zamierzony. Lubie Annihilatora. I wreszcie
      sountracks for the Blind, maska pośmiertna zespołu. Mnie te "drony", kaskady
      dźwięków po prostu wyrwały z korzeniami. Monotonne brzęczenie, którym kończy
      się album też coś oznacza. Soundtracks są moją ulubioną płytą, "królików"
      słucham najczęściej, Children of God są najważniejszą płytą w dorobku (bo
      dotyczą najistotniejszej tematyki). Polecam The Bodylovers. Świetnie czyta się
      przy tym Pascala (przy soundtrackach zapoznawałem się z T. S. Eliotem, hehe).
      Pozdrawiam. A, jeszcze jedno: kolega Brovaar słusznie zwrócił uwagę na Red
      Velvet Wound. Cholernie subtelny utwór. Cholera, cholera! Coż więcej mogę
      powiedzieć?
      P. S. czy któryś z dyskutantów był na tym słynnym koncercie w Polsce (87-my
      rok?)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka