26.11.02, 16:52
OK Computer - ponoć to rewelacyjna płyta wymienionego przeze mnie zespołu.
Tylko dlaczego tak trudno zauważyć coś ciekawego w tej płycie?
Wsztstko zlewa się w jeden utwór, który wydaje się nie mieć końca.
Szkoda kasy i czasu.
Obserwuj wątek
    • Gość: aimarek Re: Radiohead IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 26.11.02, 18:57
      trueblue napisał:

      > OK Computer - ponoć to rewelacyjna płyta wymienionego przeze mnie zespołu.
      > Tylko dlaczego tak trudno zauważyć coś ciekawego w tej płycie?

      Ooojjj dawno mnie tak nikt nie wkurzył :[ wink
      Nie wiem czemu nie zauważasz nic ciekawego w tej płycie. Może słuchałeś
      jej "jednym uchem"? A może po prostu masz inną "wrażliwość muzyczną".

      > Wsztstko zlewa się w jeden utwór, który wydaje się nie mieć końca.

      Nie mogę się zgodzić. Można by taki argument wysunąć ewentualnie pod
      adresem "Kid A", gdzie faktycznie kawałki są dość jednorodne stylistycznie
      (choć dla mnie to akurat zaleta), ale w przypadku "OK Computer" nie ma mowy o
      żadnej monotonii. Według mnie każdy utwór jest inny. Niektóre kawałki wręcz
      zaskakują, bo "na pierwszy rzut ucha" (ale tylko na pierwszy) nie pasują do
      całości (najlepszy przykład to "Electroneering").
      I jeszcze jedno: na tej płycie aż roi się od potencjalnych przebojów ("Paranoid
      Android", "Karma Police", "No Surprises", "Let Down", "Lucky" - można by na
      dobrą sprawę wymienić wszystkie utworki), a mimo to zachowana jest spójność i
      mamy wrażenie, że płyta stanowi jakąś całość. Podsumowywawywowywując uważam
      Twój argument za całkowicie chybiony.

      > Szkoda kasy i czasu.

      A tak z ciekawości...na co nie "szkoda kasy i czasu"?

      Mimo wszystko pozdrawiam. Wszak są różne gusta. W innym wypadku niepotrzebne
      byłoby to forum.
      • teddy4 Re: Radiohead 26.11.02, 19:09
        Faktycznie "OK Computer" zlewa się w jedną całość. Taki np. "Filter Happier"
        z u p eł n i e niczym się nie różni od "Paranoid Android". Ta sama partia
        gitary, wokalu, perkusji i saksofonu.
        Trueblue, stary(?) prowokatorze! To miło Cię widzieć znowu w formie.
        • Gość: aimarek Re: Radiohead IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 26.11.02, 20:34
          teddy4 napisał:

          > Faktycznie "OK Computer" zlewa się w jedną całość. Taki np. "Filter Happier"
          > z u p eł n i e niczym się nie różni od "Paranoid Android". Ta sama partia
          > gitary, wokalu, perkusji i saksofonu.

          A ja ostatnio słucham Ramonesów. Tam to dopiero jest różnorodność...
    • Gość: dekris Re: Radiohead IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.11.02, 20:42
      cala plyta jest zalana smutkiem, potrafi zdolowac - to wlasnie wspolny
      mianownik OK Computer.
      • Gość: aimarek Re: Radiohead IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 26.11.02, 20:48
        Gość portalu: dekris napisał:

        > cala plyta jest zalana smutkiem, potrafi zdolowac - to wlasnie wspolny
        > mianownik OK Computer.

        No niby tak, ale w takim razie po "Kid A" to już powinno się z okna wyskoczyć.
    • vulture Re: Radiohead 26.11.02, 21:02
      To jest taki zespół, który absolutnie niezasłużoną popularność zyskał utworami,
      brzmiącymi jakby nagrano krzyczącego pijaka, polewanego wodą w izbie
      wytrzeźwień, a na to nałożono odgłosy gitary, na której jakiś ćpun gra w
      rękawicach bokserskich. No, w każdym razie coś w tym stylu.
      • Gość: Jack Re: Radiohead IP: *.stansat.pl / *.gazeta.pl 26.11.02, 21:59
        vulture napisał:

        > To jest taki zespół, który absolutnie niezasłużoną popularność zyskał
        utworami,
        >
        > brzmiącymi jakby nagrano krzyczącego pijaka, polewanego wodą w izbie
        > wytrzeźwień, a na to nałożono odgłosy gitary, na której jakiś ćpun gra w
        > rękawicach bokserskich. No, w każdym razie coś w tym stylu.

        Właśnie najbardziej lubie te kawałki gdzie jest gitarzysta - bokser i krzyk
        pijaka.
        • madee1 Re: Radiohead 26.11.02, 23:54
          Wolę The Bends niż OK Computer, do fanów nie należę, ale są OK...
    • arnoldrec Re: Radiohead 27.11.02, 01:24
      krotko ..muza radiohead dotrze tylko do tych ludzi ktorzy kumaja klimaty
      alt/indie rock....jezeli sie slucha na codzien korn , m.manson itp ...no way.
      tam jest tak wiele klimatow , rozwiazan itp jakie stosowano w
      srodowisku "indie" kilkanascie lat temu..tyle tylko iz niektore motywy zostaly
      przedstawione w nowoczesniejszy sposob , wzbogacone itp. O.K. computer is o.k.
      • Gość: Argus Re: Radiohead IP: *.uci.uni.torun.pl 27.11.02, 15:29
        "O.K. Computer" to jedna z najwazniejszych plyt lat 90-tych.Mozna jej nie lubic,ale trzeba szanowac.Podczas gdy wiekszosc tak zwanych kapel progresywnych w dzisiejszych czasach zjada wlasny ogon-Radiohead wsparty tradycja i dobra znajomoscia muzyki zaproponowal cos swiezego.Za to im chwala.
    • Gość: Abra Bluźnierstwo prawie! IP: *.bsk.vectranet.pl / 10.1.2.* 27.11.02, 21:47
      Widzę, że kolega nie pojmuje, w jakim celu nagrywa sie albumy. To nie polega na
      jakimś tam wrzuceniu do worka kilku piosenek jedego wykonawcy, bo akurat je
      nagrał. Prawdziwy album to pewna całość, to ciąg utworów mających wspólną
      koncepcje. Zadanie wyeksponowania pojedynczych piosenek spełniają single.
      Jeżeli zatem OK komputer sprawia wrazenie spójnej opowieści, w której jeden
      kawałek ma sens i korzenie w kawałku poprzednim, to właśnie jest dowodem
      geniuszu twórcy. Moim skromnym zdaniem przynajmniej (bo zabrzmiało to wszystko
      strasznie autokratycznie, hehe)
      • Gość: As Re: Bluźnierstwo prawie! IP: *.vline.pl / 172.16.1.* / *.vline.pl 27.11.02, 22:01
        Gość portalu: Abra napisał:

        > Widzę, że kolega nie pojmuje, w jakim celu nagrywa sie albumy. To nie polega
        na
        >
        > jakimś tam wrzuceniu do worka kilku piosenek jedego wykonawcy, bo akurat je
        > nagrał. Prawdziwy album to pewna całość, to ciąg utworów mających wspólną
        > koncepcje. Zadanie wyeksponowania pojedynczych piosenek spełniają single.
        > Jeżeli zatem OK komputer sprawia wrazenie spójnej opowieści, w której jeden
        > kawałek ma sens i korzenie w kawałku poprzednim, to właśnie jest dowodem
        > geniuszu twórcy. Moim skromnym zdaniem przynajmniej (bo zabrzmiało to
        wszystko
        > strasznie autokratycznie, hehe)


        Nie zgadzam się. Istnieją wybitne albumy będące "zaledwie" zbiorem
        pojedynczych, niezwiązanych ze sobą utwórów. Piosenki te mogą istnieć
        samodzielnie i wcale nie mają wspólnej koncepcji. Przykładów takich płyt nie
        będę podawał bo mi się nie chce.
        • vulture Re: Bluźnierstwo prawie! 27.11.02, 22:55
          Gość portalu: As napisał:
          Istnieją wybitne albumy będące "zaledwie" zbiorem
          > pojedynczych, niezwiązanych ze sobą utwórów. Piosenki te mogą istnieć
          > samodzielnie i wcale nie mają wspólnej koncepcji. Przykładów takich płyt nie
          > będę podawał bo mi się nie chce.

          A ja podam przykłady: The Moody Blues "Days Of Future Passed",
          Marillion "Misplaced Childhood", "Clutching At Straws"...

          A Radiohead mi się po prostu nie podoba i nic na to nie poradzę.
          • Gość: As Re: Bluźnierstwo prawie! IP: *.vline.pl / 172.16.1.* / *.vline.pl 27.11.02, 23:00
            vulture napisał:

            > Gość portalu: As napisał:
            > Istnieją wybitne albumy będące "zaledwie" zbiorem
            > > pojedynczych, niezwiązanych ze sobą utwórów. Piosenki te mogą istnieć
            > > samodzielnie i wcale nie mają wspólnej koncepcji. Przykładów takich płyt n
            > ie
            > > będę podawał bo mi się nie chce.
            >
            > A ja podam przykłady: The Moody Blues "Days Of Future Passed",
            > Marillion "Misplaced Childhood", "Clutching At Straws"...
            >
            > A Radiohead mi się po prostu nie podoba i nic na to nie poradzę.


            Hmmmm ... miałem na myśli bardziej "piosenkowe" albumy. Jakieś Deep Purple,
            jakieś Black Sabbath, jakieś FNM, jakieś Iron Maiden ...
            • vulture Re: Bluźnierstwo prawie! 27.11.02, 23:08
              Gość portalu: As napisał:


              >
              > Hmmmm ... miałem na myśli bardziej "piosenkowe" albumy. Jakieś Deep Purple,
              > jakieś Black Sabbath, jakieś FNM, jakieś Iron Maiden ...

              Na płycie Moody Blues są piosenki. Poprzetykane orkiestrą, ale piosenki. Utwory
              Marillion są często połączone, ale niektóre, "wyjęte" na single, zrobiły
              karierę solową. A przytoczyłem te płyty, bo utwory stanowią tu spójną całość i
              w warstwie muzycznej i tekstowej. Na płytach Deep Purple czy Black Sabbath
              utwory, moim zdaniem, są już nawet w obrębie płyty bardziej samodzielne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka