Przesłuchałam (nareszczie!) i to faktycznie jest piękna płyta. Pozwolę sobie zacytować mesmeredię :
"Mogę
określić go mianem "Rock eksperymentalno-progresywny z elementami
historycznymi, teatralnymi, nowofalowymi itp. mający na celu pokazanie ewolucji
muzyki jako całości oraz jej nieprzemijającego piękna w oprawie gorzkich do
bólu textów i z elementami szaradziarsko-rozrywkowymi". Utwory zwalniają, przyspieszają, kończą sie w połowie, są
połączone z innymi, ktoś coś deklamuje, pojawia się fragment arii, normalnie
karuzela.
Fenomen tej płyty polega na tym, że każdy może sobie tu odkryć coś własnego,
zauważyć nieznane dotąd powiązanie, bo panowie, a jakże, korzystają także z
dokonań innych muzyków odnosząc się do inteligencji słuchacza.
I oczywiście, jest to album zjechany przez prasę, która po debiucie Mansunów
zawyła, padła na kolana i nazwała ich przyszłością narodu."
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=78&w=5965452&a=5984912
Zupełnie się zgadzam z zacytowanymi fragmentami więc nie chciałam się powtarzać

)) Poza tym mogłoby mi nie wyjść tak ładnie jak mesmeredii.
Płyta jest bardzo ciekawa, bardzo przyjemnie się jej słucha, za każdym przesłuchaniem można coś nowego znaleźć. Bezwzględne mistrzostwo w piszczących, niemęskich wokalach - oprócz Paula Draper'a może jeszcze Brett Anderson może tak śpiewać i nie wywoływać u mnie niemiłych wrażeń. A wątek zakładam bo mało ludzi zna i tą płytę i Mansun a szkoda. Inteligentna muzyka z melodią lekko zachaczająca o pop, skojarzenia ze Suede na miejscu. Może słuchanie lepiej zacząć od ich pierwszej płyty ale i ostatnia też mi się podoba. Mam do niej sentyment bo gdyby "I can only disappoint you" to nigdy bym nie poznała Mansun. I w ogóle jest fajnie bo tyle dobrej muzyki czeka az się do niej dokopiemy

))