Dodaj do ulubionych

Powaliło mnie...

28.10.07, 20:48
Pewnie odkrywam Amerykę, bo ogólnie to mało kumaty w internecie
jezdem i bywa, że ekscytuję się czymś, co dawno jest szeroko znane.
Ale to skutek tego, że nie szukam hitów. Von Otter, Abbado i
Erlkonig Schuberta w transkrypcji orkiestrowej, na dodatek w formie
dobrego klipu. Od początku poczułem się, jakby mnie coś walnęło w
pierś, a przecież stary jestem (quod erat demonstrandum). Co
myślicie o tym?
Linkować sensownie tyż nie umiem, więc copy&paste.
www.youtube.com/watch?v=VdhRYMY6IEc
Obserwuj wątek
    • kanarek2 Re: Powaliło mnie... 30.10.07, 04:36
      ... a w dodatku urodziwasmile.

      W ostatnich dniach słucham jej w Potępieniu Fausta (Schatz, po koncercie w FN
      wyrażaliśmy ochotę posłuchania tego w dobrym nagraniu, ciekaw jestem co powiesz
      na Myung-Whun Chunga and co.), tak.

      Korzystając z tego żeś na forum spytam, która symfonia Waughama jest ładna,
      zachwalaliście go bardzo z Apfem, całość wydał Naxos ale całości nie kupię, więc
      może 3 i 6? Krótkie próbki na amazonie to trochę mało.

      (I jeszcze jedno
      • stary71 Re: Powaliło mnie... 30.10.07, 14:07
        Williams - nie znam wszystkich symfonii tak dobrze, jak Apfel.
        Klasycznym gustom chyba najbardziej przypadnie V, choć rzeczywiscie
        jest taka... Sibeliusowska, jakby w typie jego IV Symfonii. Ale ma
        nieprawdopodobnie pieknie zakomponowaną I część - po prostu
        mistrzostwo świata (ex aequo z V Szostakowicza i V Honnegera). Poza
        tym lubię ostatnią symfonię, choć zrobiona jest z innego, niby mniej
        atrakcyjnego materiału. Ale wszystkie są niezwykłe, czasem
        drażniące. Stosunkowo niedawno pewien młody człowiek podrzucił mi
        pieśni Williamsa - też wspaniałe.
        Co do Longwehicla - to nick naszego nieżyjącego kolegi z Forum
        Kraków, na którym bywam. Był dla wielu bardzo kontrowersyjny - dla
        mnie po prostu pisał gorącym sercem, które niestety odmówiło mu
        posłuszeństwa prawie dokładnie rok temu. Lira Korbowa go znała.
        Kończył ten sam V Zakład w Krakowie, co i ja. Jego obecność na forum
        była czymś oczywistym, więc żeby wyrównać choć w ten sposób jego
        dotkliwy brak, umieściłem jego nick w sygnaturce.
        Pozdrawiam serdecznie
      • apfelbaum Re: Powaliło mnie... 30.10.07, 20:14
        Nie wiem, co byłoby lepsze VWilliamsa na początek, 3&6 czy 5&9, ale miło, że Cię to zaciekawiło.
        pozdr
        apff
        • kanarek2 Re: Powaliło mnie... 31.10.07, 05:42
          Bardzo dziekuję, pewnie więc V.
          Pozdrowienia,
          k.
        • marekkrukowski Re: Powaliło mnie... 05.11.07, 10:32
          > Nie wiem, co byłoby lepsze VWilliamsa na początek, 3&6 czy 5&9,

          PPrzesłuchałem teraz większość symfonii pod tym kątem (czyli nie w
          kategoriach ciągłości i zmian stylu jak to robiłem do tej pory, ale
          dla indywidualnej oceny)i stwierdziłem, że najbardziej spodobała mi
          się III a na drugim miejscu VI.
      • marekkrukowski Re: Powaliło mnie... 31.10.07, 20:42
        > (Vaughan Williams) całość wydał Naxos ale całości nie kupię,

        Ale właściwie dlaczego?

        Jest jeszcze bardzo tania całość EMI pod Haitinkiem.
        • kanarek2 Re: Powaliło mnie... 02.11.07, 03:47
          Powod dla ktorego często nie kupujemy 'całości' bywa banalny, że łatwo zgadnąć.

          Drugi powód to wyniesione z domu trzy kartony ksiązek jakiś czas temu, czytane
          raz, czasem z niechęcią i nie do końca, stosy nieporozumień; od którego to
          momentu kupuję tylko te cd czy ksiązki, do których - jak mi się wydaje - jeszcze
          wrócę. No a VW nie znam, więc może zaczniemy od jednej plytki.

          Dawno temu pisałeś tu o nagraniach symfonii Beethovena, Twoim zdaniem
          najlepszych. Czy mogłbyś przypomnieć co to było?

          Pozdrowienia,
          k.


          > > (Vaughan Williams) całość wydał Naxos ale całości nie kupię,
          > Ale właściwie dlaczego?
          • marekkrukowski Re: Powaliło mnie... 04.11.07, 11:19
            > Powod dla ktorego często nie kupujemy 'całości' bywa banalny, że
            > łatwo zgadnąć.

            Problem w tym, że czasem komplet kosztuje nie wiele więcej niż
            pojedyncza płyta. Ale nie wiem co w tej chwili jest na rynku, więc
            się już więcej nie mądrzę. Tyle że rzeczywiście jest problem z
            wyborem. Ja na przykład nie potrafiłbym wskazać jednej na początek -
            ewentualnie odradziłbym I i VII. Z przywoływanych tu III i V
            bardziej chyba podoba mi się III.

            Krótkie notki o symfoniach tu:
            www.classical.net/music/comp.lst/works/v-w/v-wsymoverview.html
            jest też trochę w angielskiej wikiedii.


            > kupuję tylko te cd czy ksiązki, do których - jak mi się wydaje -
            > jeszcze wrócę.

            Obawiam się, że w wypadku Williamsa trzeba z góry w ciemno
            zdecydować,że się będzie wracać. Dla mnie to muzyka, która zaczyna
            smakować bardzo powoli, dopiero po kilkakrotnym słuchaniu.

            > Dawno temu pisałeś tu o nagraniach symfonii Beethovena, Twoim
            > zdaniem najlepszych. Czy mogłbyś przypomnieć co to było?

            The Hanover Band - Roy Goodman i Monica Huggett - płyty wytwórni
            Nimbus, były też sprzedawane z Mszą solenną pod dyrekcją Terje Kvama
            (podobno jeszcze bardziej najlepszą) i uwerturami.


            • kanarek2 Re: Powaliło mnie... 05.11.07, 18:07
              Dziekuje!
              • kanarek2 3 i 5 04.12.07, 06:05
                LPO z sir Adrianem Boultem. Jak mówiliście - bardzo to jest piękne, ze
                wskazaniem na 5tą.
                Williamsa grać będzie FN w tym sezonie, postaram sie dopasować do sobotniego Zamkasmile
                k.
    • kanarek2 ps. 30.10.07, 04:43
      A propos tytulu, nie tresci, powalił mnie fakt, że 'International Music Score
      Library Project' przestał działać parę dni temu, wydawcy nut jak rozumiem
      zagrozili procesem. Odkryłem tę kopalnię 2 tygodnie temu, i wiele sobie
      obiecywałem.

      No i jak tu się nie zakładać Samoobrony czy innego?
      • lira_korbowa Moja Ameryka... 30.10.07, 10:51
        to bardziej to:
        www.youtube.com/watch?v=P5B6nysheec
        I gorąco polecam inne dostępne tam pieśni, zwłaszcza "Lindenbaum"
        i "Gute Nacht" (mimo pyrczacego dźwięku).
        • abacaba Re: Moja Ameryka... 31.10.07, 13:53
          Łoj, jak pięknie wielki Gerald Moore oszukuje oktawy. Ale mimo to,
          to nagranie jest to dla mnie jak wzorzec z Sèvres.

          Albo to:
          www.youtube.com/watch?v=QTkOw4thTcU
          • kanarek2 Re: Moja Ameryka... 02.11.07, 03:58
            Ależ świetne te Twoje linki!
    • kanarek2 Re: Powaliło mnie... 09.11.07, 05:45
      N.C. Symphony, dir. G. Llewellyn
      Przed koncertem LLewellyn zapowiedzial, ze wieczór jest 'hybrydowy'. Co przede
      wszystkim odpowiadało obecności kwartetu Branforda Marsalisa, mieszkającego w
      pobliżu, ale też i charakterom utworów.

      1. Daugherty, Sunset Strip. Pomijamy milczeniem.
      2. Ned Rorem, Lions (A dream) for Jazz Combo and Orchestra.
      Rorem to wspolczesny amerykanski, Lions skomponowal w 1965. Bardzo to ladny
      utwor, spokojnie rozwijająca się muzyka przerywana jest trzykrotnie wstawką
      kwartetu (saks alt, p, b, d) grającego 'bardzo klasyczny jazzowy kawałek'.
      Piszę o tym koncercie w wątku "o powaleniu", gdyż Marsalis właśnie tu pasuje:
      już pierwszy takt jest magnetyzujący, że tak powiem, i potem czeka się tylko
      kiedy on znów zagra, tajemnicza siła wielkich osobowości.
      Przed przerwą kwartet zagrał jeszcze wariacje nt Strawińskiego, wielkiej urody
      Air Purcella (w romantycznym nastroju, starsza para siedząca koło mnie wzięła
      się za ręce, bardzo mnie tym ujmując), itd.

      3. Po przerwie Obrazki z wystawy (Ravel), i tu niespodzianka - dyrygent namówił
      Marsalisa do zagrania w orkiestrze, grał na saksofonie bodaj czwarty obrazek (w
      oryginale chyba na rożek angielski?), potem już było normalnie. Podobno
      orkiestra miała dużo radości z pracy z jazzmanami, co łatwo sobie wyobrazić.

      Pozdrawiam,
      k.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka