Gość: kubasa
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
05.08.03, 02:49
W te wakacje poznalem szerzej kilku artystow. Byc moze beda o nich osobne
watki, na razie skupie sie na tym, ktorego poznalem najlepiej. Na Tomie
Waitsie.
1. TOM WAITS "Closing Time" - debiutancka, jeszcze malo Waitsowska plyta ale
juz przynoszaca pare perelek, w tym dwie kapitalne kompozycje "Ol 55"
i "Grapefruit Moon". (ocena w skali 1-5) 4.
2. TOM WAITS "Heart of saturday nihgt" - to juz Tom w pelnej krasie, juz z
charakterystyczna chrypka. Sliczna plyta. 3,5
3. TOM WAITS "Small change" - na pozor nic wielkiego. Po prostu kolejny
zestaw ballad. Gdy jednak zglebic sie w te plyte mozna odkryc kopalnie
cudnych rzeczy. To nie tylko poruszajacy "Tom traubert's blues", to nie tylko
cudowne "Piano's been drinking" ale jeszcze kilka niegorszych piesni. Piekna
rzecz. 4,5
4. TOM WAITS "Blue Valentine" - bez wieskzych rewelacji moim zdaniem,
aczkolwiek trzyma poziom. 3
5. TOM WAITS "Used Songs" - taki "the best of", znakomicie wybrane utwory,
pozycja dobrze definiujaca Waitsa lat 70. 4.
6. TOM WAITS "Swordfishtrombones" - od tej plyty zaczyna sie ponoc Waits
innowator. Ale oprocz kawalkow fascynujacych, innych sa piekne, niezapomniane
utwory: prosciutkie "Johnsburg, Illinois", sugestywne "Town with no cheer" i
najpiekniejsze z calej tworczosci Waitsa "Soldier's things". Ale co ja bede
mowil, "In the Neighbourhood" nie jest ani troche gorsze. A golumowy jazgot
na koncu "Shore Leave"? Albo wsluchajcie/wczytajcie sie w
tekst "Swordfishtrombone". Genialny. Jak cala plyta. 5.
7. TOM WAITS "Rain Dogs" - "w kraju slepcow, jednooki jest krolem" - jedna
wybitna fraza z jednej wybitnej piosenki z jednej wybitnej plyty. A sa
jeszcze poza "Singapore" tajemnicze "Clap hands", porywaajca "Cemetery
Polka", przepiekne "Time", kapitalne "Rain Dogs". 5.
8. TOM WAITS "Mule Variations" - nie lubioe za bardzo takiego Waitsa. Podoba
mi sie najmniej ze wszystkich jego plyt. 2,5
9. TOM WAITS "Blood money" - solidne, ale bez tej plynnosci, lekkosci. 3.
Dla kazdego kto nie jest do Waitsa przekonany polecam jego biografie piora
Patricka Humpriesa. Po czytaniu "muzycznych" ksiazek nigdy nie mialem ochoty
obejrzec Crawley, Basildon, Oxfordu czy Liverpoolu. A teraz nei marze o
niczym innym jak zobaczyc Ameryke. Poza tym ksiazka jest pelna humoru: skrza
sie tam dowcipy, anegdoty, powiedzonka. Powinna spodobac sie kazdemu, kto nma
jakies tam poczucie humoru.