Dodaj do ulubionych

Pink Floyd

06.08.03, 20:15
Wnerwia mnie jedna rzecz: zespol istnieje od 1968 roku, wydal z 20 albumow
(jak nie wiecej), a w stacjach radiowych jak juz cos puszcza, to jest
to 'Another brick in the wall 2', 'High hopes' albo 'Wish you were here'!
Klepia w kolko w/w 3 kawalki, owszem - sa one super, ale przez to ludzie
kojarza tylko te. A w dorobku PF znalazloby sie tyle innych, rownie dobrych
przebokow co wyzej wymienione. Mam nadzieje, ze kiedys cos sie w tej kwestii
zmieni!

Pozdrawiam wsdzystkich fanoof PF (i nie tylko)!
DrJ
Obserwuj wątek
    • vulture Procol Harum 06.08.03, 20:50
      To też zespół który nagrał A Whiter Shade Of Pale. Tylko.
    • miriam14 Re: Pink Floyd 06.08.03, 20:50
      Tak to już jest w naszym kraju, że wszystkie (no może nie dosłownie) stacje
      radiowe grają tylko znane i powszechnie obcykane kawałki. Pink Floyd uwielbiam
      i sama nie rozumiem dlaczego tak sie dzieje. Jeśli włączą coś w radiu to gł.
      jest to We Don't Need No Education... Aż mi się ryczeć chce, że nie puszczaja
      innych bardzo ciekawych kawałków. Może myślą, że nikt tego nie będzie słuchał.
      Ja znam mnóstwo osób które by słuchały...


      ...a great strength
      is being gentle
      with our weaknesses...
    • ilhan Re: Pink Floyd 06.08.03, 21:38
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=78&w=6461771&a=6461771
      To a'propos podobnych sytuacji.

      A co do Pink Floyd, to słucham czasem radia na www.accuradio.com i tam
      jedynym ich utworem jest "See Emily Play", zaskakujący ale naprawdę to fajny
      wybór.
    • vulture Re: Pink Floyd 06.08.03, 21:45
      Być może jak stacje radiowe przestaną zatrudniać debili, coś się zmieni...
    • Gość: kubasa Re: Pink Floyd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.03, 21:50
      A ja takich dyrdymalow nie lubie jakie prawi dr_jekyll. Kurcze, wchodze na
      strone rockserwis, a tam z pieciu polecanych ksiazek 4 to o Watersie lub PF.
      Widze TOP Wszechczasow Trojki a tam w pierwszej "50" 6 piosenek Pink Floyd. 80
      % fanow rocka w tym kraju to fani PF. I Ty jeszcze narzekasz? Ja bym chcial
      kiedys w radiu uslyszec cokolwiek kapeli The Smiths, w WB chyba nie ustepujacej
      popularnoscia Pink Floyd. Nie ma szans. Albo Stone Roses? I wamma be adored?
      Nie, lepiej puscic The Eagles. A Pixies? kapitalna kapela, czy cos uslyszysz
      ich w radiu? A Tom Waits? A wiele, wiele innych grup? Naprawde, fani PF nie
      maja na co w tym kraju narzekac...
      • led_a Re: Pink Floyd 06.08.03, 21:58
        ...i nie narzekająsmile
        choć z Watersem chyba przesadziłeś, jest go jak na lekarstwo (albo mam pecha)
        • Gość: kubasa Re: Pink Floyd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.03, 22:19
          led_a napisała:

          > ...i nie narzekająsmile
          > choć z Watersem chyba przesadziłeś, jest go jak na lekarstwo (albo mam pecha)

          Nie ma go wogole i nic w tym dziwnego, bo solo jest artysta, co tu duzo mowic,
          marginalnym.

          Pozdr.
          • vulture Re: Pink Floyd 07.08.03, 00:01
            The Eagles też puszczane są bez przerwy tylko dwie piosenki. A ja chcę
            posłuchać Black Sabbath buehehehehe w polskim radiu buahahahahahahaha!!!
            • Gość: kubasa Re: Pink Floyd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.03, 00:11
              vulture napisał:

              > The Eagles też puszczane są bez przerwy tylko dwie piosenki.

              Bo chyba tylko te dwie sa znosne...
              • vulture Re: Pink Floyd 07.08.03, 01:16
                Gość portalu: kubasa napisał(a):
                > Bo chyba tylko te dwie sa znosne...

                Ja znoszę więcej. Czy to znaczy że nie powinienem mieć radia?
              • Gość: luukasz4 Re: Pink Floyd IP: 134.76.134.* 07.08.03, 10:57
                Pytanie - ktora to jest ta druga, bo ja znam tylko jedna
                • vulture Re: Pink Floyd 07.08.03, 11:06
                  Gość portalu: luukasz4 napisał(a):

                  > Pytanie - ktora to jest ta druga, bo ja znam tylko jedna

                  "HC" to pierwsza, natomiast mi się kilka razy zdarzyło usłyszeć "Take It Easy",
                  pierwszy duży przebój zespołu. Lubię posłuchać Eagles, ale nie więcej niż 4
                  utworów naraz. Różnych utworów, zaznaczam.
                • Gość: As Re: Pink Floyd IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 07.08.03, 17:41
                  Gość portalu: luukasz4 napisał(a):

                  > Pytanie - ktora to jest ta druga, bo ja znam tylko jedna

                  Chodzi chyba o "New Kid in town".
          • miecio4 kubasa 07.08.03, 00:22
            Gość portalu: kubasa napisał(a):

            > Nie ma go wogole i nic w tym dziwnego, bo solo jest artysta, co tu duzo
            mowic,
            > marginalnym.


            Co według Ciebie oznacza pojęcie "bycia artystą marginalnym"???
            • Gość: kubasa Re: kubasa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.03, 01:52
              miecio4 napisał:

              > Gość portalu: kubasa napisał(a):
              >
              > > Nie ma go wogole i nic w tym dziwnego, bo solo jest artysta, co tu duzo
              > mowic,
              > > marginalnym.
              >
              >
              > Co według Ciebie oznacza pojęcie "bycia artystą marginalnym"???

              Oznacza to mneij wiecej tyle, ze jego wplyw na muzyke swiatowa jest minimalny.
              jego solowe plyty nie tworza fundamentow pod muzyke innych tworcow, nie
              inspiruje onr rzesz mlodych ludzi do tworzenia muzyki. Nie jest on jakas wielka
              szycha w swiecie muzyki "alternatywnej" a nie ma tez zadnej pozycji w swiecie
              mainstreamu, gdyz jego kawalki nie sa komercyjne i nie sa nastawione na
              zostanie radiowymi hitami. By nei byc artysta marginalnym nalezy spelnic jeden
              z tych warunkow albo najlepiej oba (patrz Radiohead)

              a) byc tworca spoza tzw. mainstreamu, ale inspirowac rzesze tworcow, tworzyc
              nowe prady, zmieniac muzyke, nawet wplywajac na mainstream (cholera, nei mgoe
              znalesc innego slowa)

              b) byc tworca bardzo popularnym

              Pozdr.
              • vulture Ja wiem!!! 07.08.03, 02:20
                Gość portalu: kubasa napisał(a):

                > Oznacza to mneij wiecej tyle, ze jego wplyw na muzyke swiatowa jest
                minimalny.
                > jego solowe plyty nie tworza fundamentow pod muzyke innych tworcow, nie
                > inspiruje onr rzesz mlodych ludzi do tworzenia muzyki. Nie jest on jakas
                wielka
                >
                > szycha w swiecie muzyki "alternatywnej" a nie ma tez zadnej pozycji w swiecie
                > mainstreamu, gdyz jego kawalki nie sa komercyjne i nie sa nastawione na
                > zostanie radiowymi hitami.

                czyli...

                Barry Manilow!!!
              • miecio4 Re: kubasa 07.08.03, 02:31
                Gość portalu: kubasa napisał(a):

                > Oznacza to mneij wiecej tyle, ze jego wplyw na muzyke swiatowa jest
                minimalny.
                > jego solowe plyty nie tworza fundamentow pod muzyke innych tworcow, nie
                > inspiruje onr rzesz mlodych ludzi do tworzenia muzyki. Nie jest on jakas
                wielka
                >
                > szycha w swiecie muzyki "alternatywnej" a nie ma tez zadnej pozycji w
                swiecie
                > mainstreamu, gdyz jego kawalki nie sa komercyjne i nie sa nastawione na
                > zostanie radiowymi hitami. By nei byc artysta marginalnym nalezy spelnic
                jeden
                > z tych warunkow albo najlepiej oba (patrz Radiohead)
                >
                > a) byc tworca spoza tzw. mainstreamu, ale inspirowac rzesze tworcow, tworzyc
                > nowe prady, zmieniac muzyke, nawet wplywajac na mainstream (cholera, nei
                mgoe
                > znalesc innego slowa)
                >
                > b) byc tworca bardzo popularnym




                Drogi Kubaso!
                A jak to sie wszystko ma do SZTUKI?
                Jak ktoś ma w dupie mainstream i jakies tam inspiracje młodych artystów to nie
                znaczy że jest artystą marginalnym tylko CENTRALNYMwink
                Zadanie domowe: Kubasa wysłucha na jutro płyty Watersa "Amused to Death".
                • Gość: kubasa Re: kubasa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.03, 02:34
                  miecio4 napisał:


                  >
                  >
                  >
                  > Drogi Kubaso!
                  > A jak to sie wszystko ma do SZTUKI?
                  > Jak ktoś ma w dupie mainstream i jakies tam inspiracje młodych artystów to
                  nie
                  > znaczy że jest artystą marginalnym tylko CENTRALNYMwink
                  > Zadanie domowe: Kubasa wysłucha na jutro płyty Watersa "Amused to Death".

                  Moje zdanie o tej plycie poznasz jak zrecenzuje reszte rzeczy, ktore slyszalem
                  w wakacje. Ta pozycja sie tam znajduje...
              • Gość: As Re: kubasa IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 07.08.03, 09:10
                Gość portalu: kubasa napisał(a):

                > miecio4 napisał:
                >
                > > Gość portalu: kubasa napisał(a):
                > >
                > > > Nie ma go wogole i nic w tym dziwnego, bo solo jest artysta, co tu du
                > zo
                > > mowic,
                > > > marginalnym.
                > >
                > >
                > > Co według Ciebie oznacza pojęcie "bycia artystą marginalnym"???
                >
                > Oznacza to mneij wiecej tyle, ze jego wplyw na muzyke swiatowa jest
                minimalny.
                > jego solowe plyty nie tworza fundamentow pod muzyke innych tworcow, nie
                > inspiruje onr rzesz mlodych ludzi do tworzenia muzyki. Nie jest on jakas
                wielka
                >
                > szycha w swiecie muzyki "alternatywnej" a nie ma tez zadnej pozycji w swiecie
                > mainstreamu, gdyz jego kawalki nie sa komercyjne i nie sa nastawione na
                > zostanie radiowymi hitami. By nei byc artysta marginalnym nalezy spelnic
                jeden
                > z tych warunkow albo najlepiej oba (patrz Radiohead)
                >
                > a) byc tworca spoza tzw. mainstreamu, ale inspirowac rzesze tworcow, tworzyc
                > nowe prady, zmieniac muzyke, nawet wplywajac na mainstream (cholera, nei mgoe
                > znalesc innego slowa)
                >
                > b) byc tworca bardzo popularnym
                >
                > Pozdr.



                Czy w muzyce poza "mainstreamem" (co to znaczy????) i "alternatywą" (co to
                znaczy????) nic już nie ma ??
                • Gość: soso miecio4, rozczarowales mnie IP: 195.41.66.* 07.08.03, 09:22
                  Miecio, dlaczego nie podoba Ci sie mainstream? A moze nie wiesz co to oznacza.
                  W koncu to kwintesencja muzyki rockowej i nie da sie (niemal) ominac. No i nie
                  ma to wiele wspolnego z popem, ktory chyba Ci sie myli z mainstreamem.

                  pzdrw

                  soso
                  • miecio4 Re: miecio4, rozczarowales mnie 07.08.03, 10:34
                    Gość portalu: soso napisał(a):

                    > Miecio, dlaczego nie podoba Ci sie mainstream? A moze nie wiesz co to
                    oznacza.
                    > W koncu to kwintesencja muzyki rockowej i nie da sie (niemal) ominac. No i
                    nie
                    > ma to wiele wspolnego z popem, ktory chyba Ci sie myli z mainstreamem.



                    Eeeeetam, zdanie "Jak ktoś ma w dupie mainstream i jakies tam inspiracje
                    młodych artystów to nie znaczy że jest artystą marginalnym tylko CENTRALNYM"
                    jest pisane z punktu widzenia artysty Watersa.
                    • vulture fuuuuuuuuuuuuuuck 07.08.03, 11:00
                      Słuchajcie, nie ma co klayfikować czy artysta jest mainstreamowy czy
                      marginalny, czy ćwierćpopularny, czy jednoósmośredniopopularny. No bo gdzie
                      umiecić taką Kate Bush chociażby? Z jednej strony inspirująca wielu innych
                      wykonawców, z drugiej na pewno niekomercyjna. I nie sprzedająca milionów płyt
                      (no, może kiedyś tam).
                      A tak poza tym pamiętać należy, że zgodnie z tymi klasyfikacjami artyści nie
                      będą w stanie utrzymać się w jednej grupie. Niektórzy będą "skakali" od jednej
                      etykietki do drugiej, bo co druga płyta może odnieść niespodziewany sukces, a
                      co druga nie. I jedna płyta będzie robiona pod listy przebojów, a inna będzie
                      eksperymentalna. To wszystko jest płynne.
                      • vulture 'klasyfikować' miało być n/t 07.08.03, 11:01

      • dr_jekyll Re: Pink Floyd 07.08.03, 21:00
        A widzisz! Kazdemu cos brakuje! Mi Floydow, Tobie Smiths'ow i kazdemu z osobna
        czegos innego. To co napisalem powyzej tyczy sie tez np. Queen'ow - ta sama
        sytuacja - kilka kawalkow klepanych w kolko, i nic nowego!
        Moze kiedys doczekamy sie ogolnopolskiej (!) stacji radiowej zaspakajajacej
        gusta milosnikow muzyki z lat '60 - '80!


        Pzdr 4 all
        DrJ

        ---------------
        ... show must go on...
        • Gość: kubasa Re: Pink Floyd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.03, 22:16
          dr_jekyll napisał:

          > A widzisz! Kazdemu cos brakuje! Mi Floydow, Tobie Smiths'ow i kazdemu z
          osobna
          > czegos innego. To co napisalem powyzej tyczy sie tez np. Queen'ow - ta sama
          > sytuacja - kilka kawalkow klepanych w kolko, i nic nowego!
          > Moze kiedys doczekamy sie ogolnopolskiej (!) stacji radiowej zaspakajajacej
          > gusta milosnikow muzyki z lat '60 - '80!
          >
          >
          Ten tekst o Queen mam traktowac jako zart? "Bohemian Rapshody", "We are the
          champions", "Radio Ga - Ga", "We will rock you", "Show must go on", "Another
          one bites the dust", "Kind Of Magic", "These are the days of our lives", "You
          don't fool me" i jeszcze pare kawalkow leci, nawet Beatlesi nie maja takiej
          liczby hitow w naszym kraju. I tobie malo? To chyba jednak wybor dosc
          reprezentatywny. A jest cala masa lepszych zespolow, jak wymienieni The Smiths,
          ktorzy w naszych radiostacjach nie moga liczyc na jedna piosenke...

          Pozdr.
          • Gość: As Re: Pink Floyd IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 07.08.03, 22:29
            Gość portalu: kubasa napisał(a):

            A jest cala masa lepszych zespolow, jak wymienieni The Smiths,
            >
            > ktorzy w naszych radiostacjach nie moga liczyc na jedna piosenke...
            >
            > Pozdr.


            Proszę Cię, daruj sobie takie teksty o lepszych zespołach ...
            • Gość: kubasa Re: Pink Floyd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.03, 22:35
              Gość portalu: As napisał(a):

              > Gość portalu: kubasa napisał(a):
              >
              > A jest cala masa lepszych zespolow, jak wymienieni The Smiths,
              > >
              > > ktorzy w naszych radiostacjach nie moga liczyc na jedna piosenke...
              > >
              > > Pozdr.
              >
              >
              > Proszę Cię, daruj sobie takie teksty o lepszych zespołach ...

              Ale czemu?
              • Gość: As Re: Pink Floyd IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 08.08.03, 00:25
                Gość portalu: kubasa napisał(a):

                > Gość portalu: As napisał(a):
                >
                > > Gość portalu: kubasa napisał(a):
                > >
                > > A jest cala masa lepszych zespolow, jak wymienieni The Smiths,
                > > >
                > > > ktorzy w naszych radiostacjach nie moga liczyc na jedna piosenke...
                > > >
                > > > Pozdr.
                > >
                > >
                > > Proszę Cię, daruj sobie takie teksty o lepszych zespołach ...
                >
                > Ale czemu?

                Wydawało mi się że na tym forum przyjęliśmy niepisaną zasadę nieoceniania
                wykonawców w ten sposób, tym bardziej jak są oni kompletnie nieporównywalni.
                Twierdząc że zespół X jest lepszy od zespołu Y stawiasz fanów zespołu Y w
                nieciekawej sytuacji ... zresztą co ja Ci będę tłumaczył.
                • vulture AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA... JEB. 08.08.03, 00:33
                  Gość portalu: As napisał(a):


                  > Wydawało mi się że na tym forum przyjęliśmy niepisaną zasadę nieoceniania
                  > wykonawców w ten sposób, tym bardziej jak są oni kompletnie nieporównywalni.
                  > Twierdząc że zespół X jest lepszy od zespołu Y stawiasz fanów zespołu Y w
                  > nieciekawej sytuacji ... zresztą co ja Ci będę tłumaczył.

                  Asie - ale nawet jak mi ktoś napisze, że n.p. Led Zeppelin są lepsi od Black
                  Sabbath, poda mi tysiąc argumentów za LZ i zmiesza BS z błotem, to ja i tak to
                  walę, bo BS mi się bardziej podoba. Olać. Dystans.
                • Gość: kubasa Re: Pink Floyd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.03, 00:45
                  Gość portalu: As napisał(a):

                  > Gość portalu: kubasa napisał(a):
                  >
                  > > Gość portalu: As napisał(a):
                  > >
                  > > > Gość portalu: kubasa napisał(a):
                  > > >
                  > > > A jest cala masa lepszych zespolow, jak wymienieni The Smiths,
                  > > > >
                  > > > > ktorzy w naszych radiostacjach nie moga liczyc na jedna piosenke
                  > ...
                  > > > >
                  > > > > Pozdr.
                  > > >
                  > > >
                  > > > Proszę Cię, daruj sobie takie teksty o lepszych zespołach ...
                  > >
                  > > Ale czemu?
                  >
                  > Wydawało mi się że na tym forum przyjęliśmy niepisaną zasadę nieoceniania
                  > wykonawców w ten sposób, tym bardziej jak są oni kompletnie nieporównywalni.
                  > Twierdząc że zespół X jest lepszy od zespołu Y stawiasz fanów zespołu Y w
                  > nieciekawej sytuacji ... zresztą co ja Ci będę tłumaczył.


                  Moze masz racje, glupio psotapilem. Wkurza mnie tylko jak ktos narzeka na to ze
                  jeden z Queen w Poslce jest znany tylko z 10 piosenek. jabym chcial zeby ktos w
                  tym kraju kojarzyl "Disorder" chcojedne... Nie ma szans...
            • dr_jekyll Re: Pink Floyd 08.08.03, 10:51
              Lepszych czy nie - O GUSTACH SIE NIE DYSKUTUJE!!!

              Pzdrooffka!
    • mesmeredia Re: Pink Floyd 07.08.03, 09:35
      No to ja wczoraj w radiu puściłam San Tropez Pink Floydów i proszę sie nie
      drzeć. Poszła też Kate Bush nie z "Wuthering Hights" i parę rzeczy z lat 40
      nikomu nie znanych. Psioczeniu mówimy nie smile))
      I.
      • vulture Re: Pink Floyd 07.08.03, 10:43
        mesmeredia napisała:
        > parę rzeczy z lat 40
        > nikomu nie znanych.

        Jakich?
        • miecio4 Re: Pink Floyd 07.08.03, 10:44
          vulture napisał:

          > mesmeredia napisała:
          > > parę rzeczy z lat 40
          > > nikomu nie znanych.
          >
          > Jakich?
          >


          Włącz sobie "Czterech pancernych" o godz. 9 to usłyszysz parę kawałków.
          • vulture Mieciu dowcipasku 07.08.03, 10:55
            miecio4 napisał:
            > Włącz sobie "Czterech pancernych" o godz. 9 to usłyszysz parę kawałków.

            Sądzisz że Mes puszczała składankę "Pieśni Legionów"???
            • mesmeredia Re: Mieciu dowcipasku 07.08.03, 11:01
              vulture napisał:

              > miecio4 napisał:
              > > Włącz sobie "Czterech pancernych" o godz. 9 to usłyszysz parę kawałków.
              >
              > Sądzisz że Mes puszczała składankę "Pieśni Legionów"???

              Nie puszczała. Się też nie. Leciał hit o słonikach co nie dają spać, i jakiejś
              katarynce też smile Głownie jazzująco-bluesowo-swingujące klimaty. Realizator
              poszedł się powiesić smile))))
              I.
              • vulture to ja mu dam sznurek 07.08.03, 11:10
                Ja tam lubię takie klimaty. Mimo iż na dzień dzisiejszy nie są mainstreamowe a
                raczej marginalne.
                • Gość: Argus Przypis do Watersa IP: *.malpa.komp.pl 07.08.03, 16:09
                  "Amused to death" to jedna z najbardziej przejmujących płyt lat 90-tych. Można
                  jej nie lubić - ale trzeba docenić. Cała masa pięknych utworów. Mądre teksty.
                  Cudowne solówki Jeffa Becka. Nie zawsze trzeba być na siłę oryginalnym -
                  wystarczy nagrywać to co się czuje i umie robić najlepiej. Waters swoje już w
                  muzyce pokazał wraz z Floydami, niejedną rewolucję poczynił. A co do Pink
                  FLoyd - chciałbym być takim optymistą jak Kubasa, że niby w Polsce tylu fanów
                  tego zespołu... - nawet jak ktoś przyznaje, że jest Fanatykiem PF gdy go
                  zapytam o "Ummagumme" czy "Meddle" - robi dziwne oczy - bo nie zna. Owszem są
                  ludzie znający ten zespół - ale raczej na zasadzie SYMBOLU czy pewnej
                  INSTYTUCJI - słyszą PF - odpowiadają - "Ściana" lub "Mur" czy "Cegła". Na
                  szczęście nie jest tak źle do końca smile
                  • Gość: aimarek Re: Przypis do Watersa IP: 62.233.180.* 07.08.03, 20:15
                    Gość portalu: Argus napisał(a):

                    > "Amused to death" to jedna z najbardziej przejmujących płyt lat 90-tych.
                    Można
                    > jej nie lubić - ale trzeba docenić.

                    To argumentacja dość często stosowana przez fanów PF i Watersa. Mnie ta płyta
                    zwyczajnie nudzi. Nie lubię jej i nie doceniam.
                    • Gość: As Re: Przypis do Watersa IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 07.08.03, 21:28
                      Gość portalu: aimarek napisał(a):

                      > Gość portalu: Argus napisał(a):
                      >
                      > > "Amused to death" to jedna z najbardziej przejmujących płyt lat 90-tych.
                      > Można
                      > > jej nie lubić - ale trzeba docenić.
                      >
                      > To argumentacja dość często stosowana przez fanów PF i Watersa. Mnie ta płyta
                      > zwyczajnie nudzi. Nie lubię jej i nie doceniam.


                      He, a ja tej płyty nie znam i wcale nie mam ochoty poznać smile
                      Jak dla mnie to Roger Waters się skończył jak odszedł z Pink Floyd. Wiem że
                      niby nie mogę tego udowodnić skoro nie znam jego solowej twórczości, ale po
                      prostu to czuję smile
                      Poza tym czasem cięzko jest docenić coś czego się nie lubi, ale to już taka
                      moja luźna uwaga.
                  • Gość: kubasa Re: Przypis do Watersa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.03, 22:10
                    Gość portalu: Argus napisał(a):

                    > "Amused to death" to jedna z najbardziej przejmujących płyt lat 90-tych.
                    Można
                    > jej nie lubić - ale trzeba docenić.

                    Wlasnie nie trzeba doceniac. Docenic to trzeba Pink Floyd, nawet jak sie ich
                    nie lubi. Na podobnej zasadzie moge ocenic Velvet Underground i Led Zeppelin -
                    nie lubie specjalnie, ale szanuje. Ale Waters? Niby za co? Dla mnie ma mniej
                    wiecej podobne znaczenie jak Ian Brown, Steve Hackett, Ritchie Blackmore... cos
                    tam sobie nagrywaja, byc moze dla niektroych wspanialego ale na absolutnym
                    marginesie. Mozna lubic, OK, ale mozna tez nie i mozna postawic teze ze ich
                    wplyw na muzyke jest minimalny... wiec za co trzeba docenic?

                    Pozdr.
                    • vulture za co trzeba docenić starych pierdzieli 08.08.03, 00:07
                      1. Bo robią muzykę, nawiązującą do tego, co robili wcześniej, nawet jeśli nie
                      jest to tak wspaniałe i twórcze jak ich najlepsze dokonania.
                      2. Bo nie starają się jak niektórzy (Sting, Marillion) na siłę przypodobać
                      młodszej publiczności, tylko tworzą tak, jak czują. Żadne umpa umpa, niech to
                      będzie marginalne, ale z klasą.

                      A tak na marginesie: żeby ocenić muzykę w/w panów trzeba jej posłuchać. A nie
                      pisać, że skoro to nie to samo co Genesis czy Pink Floyd, to można olać, bo i
                      tak wiadomo, o co chodzi. Jeśli piszę, że coś mi się nie podoba, uczciwie to
                      wcześniej odsłuchuję. Co osobiście polecam.
                      Pozdrawiam.
                      • Gość: Argus Re:Margines IP: *.uni.torun.pl 09.08.03, 15:19
                        Nagrywanie na marginesie - co to ma znaczyc? Wlasnie na tak zwanym marginesie czesto dzieja sie rzeczy najwazniejsze, ktore po jakims czasie staja w centrum. Tak bylo z muzyka grunge, ktora przeciez nie narodzila sie wraz z "Nevermind" Nirvany - lecz o wiele wczesniej. Na "marginesie" nagrywa mnostwo wykonawcow ktorych uwielbiam. Tworza rzeczy fantastyczne - nie gonia za modami - bo sami czesto tworza pewne mody i style. Do kazdego zespolu mozna sie przyczepic - argumentow nie bedzie nigdy za malo - szczegolnie gdy ktos lubuje sie w erystyce. "Amused to death" - smieszne sa wypowiedzi takie jak Asa- ze czuje, ze Waters sie skonczyl - posluchaj najpierw Asie - potem oceniaj. Czucie jest najlepsze w milosci - w muzyce takze, ale nie tylko.
                        • Gość: As Re:Margines IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 09.08.03, 15:40
                          Może i moje wypowiedzi są śmieszne, ale tak naprawdę za tym panem to ja nigdy
                          nie przepadałem. Zawsze ceniłem Pink Floyd za wyobraźnię muzyczną i grę
                          Gilmoura, problemy osobiste pana R.W. zawsze mnie mało obchodziły, może dlatego
                          nie lubię płyty "The Wall" ??.
                          Jestem zwolennikiem zasady że żeby się o czymś wypowiadać, należy tego najpierw
                          posłuchać. Ale niestety przypadek Rogera Watersa jest tym osobliwym wyjątkiem,
                          który potwierdza moją regułę.
                          • Gość: Argus Re:Margines IP: *.malpa.komp.pl 11.08.03, 16:36
                            Gość portalu: As napisał(a):

                            > Może i moje wypowiedzi są śmieszne, ale tak naprawdę za tym panem to ja nigdy
                            > nie przepadałem. Zawsze ceniłem Pink Floyd za wyobraźnię muzyczną i grę
                            > Gilmoura, problemy osobiste pana R.W. zawsze mnie mało obchodziły, może
                            >dlatego nie lubię płyty "The Wall" ??.

                            Ale lubisz płytę "Animals" - zobacz sobie kto skomponował wszystkie utwory z
                            tego albumu. Gilmour jedynie wymyślił ten przerywnik gitarowy w "Dogs". Głównym
                            kompozytorem był zawsze Waters - i dlatego jemu też trzeba przyznać, że ma
                            wyobraźnie muzyczną. Nie będę się tu kłócił na lini frontu Gilmour- Waters.
                            Cenie jednego i drugiego. Ale to co robi(ł) Pink Floyd bez Watersa jest średnie
                            moim zdaniem. To co robi Waters bez Pink Floyd - kapitalne (może oprócz Radia
                            K.A.O.S).
    • Gość: Kasyx Re: Pink Floyd IP: 213.25.168.* 09.08.03, 18:03
      Mogliby puszczac ten "cmentarny" fragment Echoes z piszczeniem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka