To taki wątek relaksacyjny i NIERANKINGOWY. Chodzi mi o postacie, które – czy
to w muzyce światowej, czy w polskiej – zaznaczyły swą obecność na wielu
płytach różnych wykonawców i -uwaga – ZNACZNIE WPŁYNĘŁY NA BRZMIENIE TYCH
PŁYT. Nie chodzi mi o gościnne udziały typu „Ozzy zaśpiewał tu i tam”, tylko
o zdecydowany wpływ na brzmienie całego albumu. Proszę, w miarę możliwości i
stanu pamięci, o podawanie przykładów.
Zacznę od moich ulubionych (pomijam formacje macierzyste):
Phil Collins – produkował bądź gościnnie się udzielał kompozytorsko i
wykonawczo na albumach m.in. Fridy (tej z Abby), Davida Crosby (z The
Byrds/Crosby Stills & Nash), Erica Claptona („Behind The Sun” i „August”

.
Jeff Lynne – płyty Ringo Starra, Paula McCartneya, George’a Harrisona, Toma
Petty, Roya Orbisona.