W zasadzie to zaczęła mi się ta myśl od tego, że wrzuciłem "Marquee Moon"
Television do odtwarzacza i znów zatrzymałem wzrok na okładce - czterech
zwykłych, wychudzonych, normalnie ubranych kolesi, napis na górze, napis na
dole. A coś jest niesamowitego w tym, nie wiem co - może hipnotyzujące
spojrzenie Toma Verlaine'a, może te zapadnięte policzki, może... nie wiem. W
każdym razie jest to wszystko strasznie "klasyczne" (nie mniej niż muzyka) i
sprawia że to chyba moja ulubiona okładka płyty.
www.artistdirect.com/Images/Sources/AMGCOVERS/music/cover200/drc000/c031/c03131xyvgf.jpg
Idąc tym tropem znalazłem jeszcze dwa też proste, a niezwykłe i klasyczne
obrazki. Są, tak jak w przypadku Television, nieodłącznym elementem myślenia
o tych albumach i pewnie dołożyły też swoją małą cegiełkę do wyniesienia tych
płyt w obszar absolutnego kanonu muzyki rockowej.
sharifi.org/album_images/544.jpg
www.stevesbeatles.com/cds/album-covers/abbey_road.jpg
To są trzy najfajniejsze okładki jakie w tej chwili przychodzą mi na myśl.
Proste a genialne

Przekombinowanym i zbyt bogatym okładkom na których nic
nie widać mówimy zdecydowane nie