Dodaj do ulubionych

A Passion Play

04.05.11, 14:19
Słucham tego albumu od jakiegoś czasu, trochę zachęcona Thick As A Brick i na początku odebrałam to jako coś wtórnego do tej poprzedniej płyty i faktycznie występują podobne motywy muzyczne... Słusznie ktoś zauważył, że naprawdę dobrą muzę można docenić dopiero po którymś z kolei słuchaniu. I to się sprawdza w tym przypadku. Na tej płycie: niesamowity kawałek o zającu, który zgubił okulary!
Obserwuj wątek
    • lotam Re: A Passion Play 05.05.11, 07:54
      "Premiera" tej płyty w naszym kraju miała miejsce w niedzielny wieczór 19 sierpnia 1973 roku, w audycji Mini Max. Pan Piotr Kaczkowski zaprezentował wówczas pierwszą stronę (druga strona "leciała" za tydzień, w niedzielę 26 sierpnia) tego wydawnictwa, dyskretnie powstrzymując się od komentarzy.

      Pierwsze przesłuchanie mogło być rzeczywiście powodem małego rozczarowania. To była inna muzyka od tej, jaka znaliśmy z TAAB. Przede wszystkim mniej dynamiczna i jakby pozbawiona lekkości swej poprzedniczki. Ale to było jedynie pierwsze wrażenie.
      Najładniejsze moim zdaniem są fragmety, nazwane później przez Iana Andersona "Forest Dance #2", "The Foot of Our Stairs" oraz "Overseer Overture".

      Po latach widać, że to był Jethro Tull w szczytowej formie. Takiej muzyki Ian i spółka nigdy już nie nagrali. Jakimś nawiązaniem do tego utworu mogłaby być jedynie "Baker Street Muse" z albumu Minstrel In The Gallery.
      • bartos29 Re: A Passion Play 07.05.11, 21:23
        Odsluchawszy. I wynudziwszy się nieco (najbardziej na tej rzekomo genialnej bajce o zającu). Ale się nie poddaję. Jakoś lubię tych ekscentrycznych efekciarzy i drani wink Staram sie wierzyć w formułę: prawdziwe arcydzieło docenia sie po "którymś-tam" słuchaniu (tylko nie wiadomo ktorym)
        • lotam Kilkanaście tysięcy słuchaczy na każdym 08.05.11, 08:03
          z koncertów trasy APP w roku 1973 jakoś się nie nudziło. Wręcz przeciwnie, co słychać wyraźnie na każdym nagraniu z tej trasy.

          Dodajmy do tego pierwsze miejsce na amerykańskiej liście najlepiej sprzedawanych płyt (co prawda, jak Ian Anderson uczciwie podaje, tylko przez jeden tydzień) i mamy obraz tego "nudnego arcydzieła".

          Pierwsze wykonanie "na żywo" A Passion Play miało miejsce prawdopodobnie 18 maja 1973 oku w sali Coliseum Richmond w stanie Wirginia. Do końca trasy, czyli do 29 września 1973 roku (Boston), zespół wykonał APP kilkadziesiąt razy, w tym dwa razy na stadionie Wembley w Londynie. Każdemu zespołowi wypadałoby życzyć tak "nieudanej" płyty i trasy koncertowej.
          • bartos29 Re: Kilkanaście tysięcy słuchaczy na każdym 10.05.11, 21:12
            Tak, ci co byli wtedy na koncertach Jethro Tull, opowiadali, że na żywo ta muza dwa razy lepsza od płytowej.
            Ja niedawno kupiłem sobie CD i slucham po raz któryś i generalnie zgadzam się z tą uwagą, że najlepsza muza to nie ta co od razu "wpada w ucho" ( bo wtedy szybko "wypada" smile). JT z początku kariery (te bałkańskie rytmy w Living in the past ,czy Sweet Dreams) i wszystko aż do APP - mogę sluchać bez przerwy, ale docenia się dopiero po "którymś" sluchaniu!
    • essor Re: A Passion Play 23.06.11, 12:32
      Chciałbym pochwalić Wasze forum za zwrócenie uwagi na naprawdę wartościowe rzeczy. Ja zachęcony kupiłem wszystkie albumy Jethro Tull i nie załuję. Załuję tylko, że teraz nie ma tak dobrej i oryginalnej muzy.
    • czarny-kelvin Re: A Passion Play 20.07.11, 21:57
      Pełen najlepszej woli zakupiłem CD (9 eurosów, nie bedę ściągał od ruskich ani chińczyków) i zasiadłem do nabożnego wysłuchania. niestety, rozczarowanie. Wysilone, wymęczone. Wtórne do Bricka, rzeczywiście dobrego. I Acqualunga, ktory dla mnie był rewelacją. Trzeba powiedzieć, że Ian był (i jest ) niezłym showmanem.

      Aha. Niedługo JT ma wystąpić w Bundeslandzie (np. 31.07 w Erfurcie). Rozumiem, że z oryginalnego składu został tylko Ian!
      • lotam To Ian Anderson katował w sumie ponad 500 tysięcy 21.07.11, 09:46
        widzów(75 koncertów podczas trasy APP `73, o ile dobrze obliczyłem) swoim "wtórnym dziełem"?

        Pewnie na te występy przychodzili sami masochiści smile

        Jedno mnie dziwi, a mianowicie fakt, że bilety na koncerty podczas tej trasy rozchodziły się jak świeże bułeczki. Dodajmy do tego, lekko licząc, kilkanaście milionów sprzedanych egzemplarzy płyty studyjnej, i od razu widzimy jak zespół Jethro Tull potrafił manipulować gustami słuchaczy w roku 1973.

        Organizatorzy pewnie też dali się ogłupić, udostępniając na koncerty podczas tej trasy takie sale koncertowe, jak nowojorski MSG. LA Forum, Cobo Hall (Detroit) czy Boston Tea Party.
        O londyńskim Empire Pool (Wembley, 2 koncerty) już nie wspomnę.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka