Dodaj do ulubionych

Płyty inne niż reszta dyskografii

30.11.03, 21:04
(to w związku z dyskusją na temat przemian stylistycznych w twórczości kilku
eks-metalowych kapel weselnych, ale nie tylko)

Bywa, że jakiś wykonawca, od lat tworzący w jednym, określonym stylu, pragnie
nagle sprawdzić, co się stanie, gdy styl ten zmieni. Nagrywa wówczas płytę,
która nijak nie ma się do jego wcześniejszej twórczości i najczęściej potem
stwierdza, że to jednak nie było to. Choć wcale nie muszą to być ich
najgorsze płyty (zresztą, wątek o najsłabszych płytach dobrych zespołów co
jakiś czas się pojawia).
Eksperymentują artyści mniej i bardziej kojarzeni z rewolucją dźwiękową.
Chciałbym, żebyśmy przypomnieli sobie tych, którzy na taki „wyskok” z tych
czy innych względów sobie pozwolili. Nie chodzi mi, oczywiście, o grupy czy
solistów, starających się zmieniać dość często (odpadają więc King Crimson
czy David Bowie), ale o takich, którzy nagle, znienacka…

Oto moje propozycje:

Simple Minds „Napolis”. Panowie starali się chyba nadążyć za obowiązującymi
modami i nagle zrobili bardzo dziwny, niemelodyjny i mało przebojowy album.
Wprawdzie single z tej płyty były grane w radiu i teledyski pokazywane w TV,
ale przeboju żadnego nie udało się wylansować…

Def Leopard „Slang”. Począwszy od samej okładki, na której nie ma
charakterystycznego logo grupy, zawartość nieco szokuje. Zespół odszedł na
tym albumie od ostrzejszego brzmienia. Bardzo daleko odszedł, prawdę mówiąc.
Kompozycje przypominają raczej współczesne brytyjskie smędzenie niż żywiołowy
rock, z którym dotychczas kojarzona była grupa. Na szczęście powoli, bo
powoli, ale żywsze brzmienie powraca…

Deep Purple „Come Taste The Band”. Zmiana brzmienia podyktowana była zmianą
składu – charyzmatycznego Ritchiego Blackmore’a zastąpił Tommy Bolin, który
spowodował zboczenie z obranego kilka lat wcześniej hardrockowego kierunku.
Nagrania brzmią solidnie, ale nieco łagodniej, a gra na gitarze Bolina na
pewno nie przypomina w żadnym stopniu twórczości jego poprzednika. Zespół po
wydaniu tej płyty rozwiązał się, a po reaktywacji w najbardziej popularnym
składzie wskrzesił stare, klasyczne brzmienie…

Phil Collins „Both Sides”. Nagrania na tę płytę Phil Collins zrealizował sam.
Zrezygnował z towarzyszących mu w studiu muzyków i sam nagrał partie
wszystkich instrumentów, w efekcie czego płyta brzmi trochę jak demo. Na
następnej zatrudnił z powrotem muzyków i wrócił do wygładzonego,
charakterystycznego brzmienia.

Proszę o inne przykłady…
Obserwuj wątek
    • ilhan Re: Płyty inne niż reszta dyskografii 30.11.03, 21:12
      vulture napisał:

      > Simple Minds „Napolis”. Panowie starali się chyba nadążyć za obowiązującymi
      > modami i nagle zrobili bardzo dziwny, niemelodyjny i mało przebojowy album.

      A ja bym powiedział o Simple Minds że generalnie jest to zespół brzmiący na
      każdej prawie płycie różnie.

      Co do tematu:

      "Up" R.E.M. (1998) - elektronika, trudno chwytające, zakręcone kompozycje,
      dziwne brzmienia, brak "piosenkowości" towarzyszącej zespołowi od początku
      istnienia...

      "13" Blur (1999) - prawie wcale nie ma "la la la" i "na na na", a na każdej
      innej płycie jest mnóstwo smile
      • Gość: kubasa Re: Płyty inne niż reszta dyskografii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.03, 21:14
        RADIOHEAD - KID A - do niczego co stworzyli wczesniej nie podobne. I ani
        Amnesiac ani HTTT stylistycznie nie sa jednak tej plycie bliskie.

        Pozdr.
        • Gość: Vulture ep... IP: *.chomiczowka.net.pl 30.11.03, 21:34
          Przepraszam za ciągłe pisanie "Def Leopard", ale mi Word zmienia niektóre
          wyrazy jak jest na polski ustawiony i nie zauważam.

          Co do Simple Minds - niezupełnie każda płyta brzmi inaczej. Do "Street Fighting
          Years"/"Real Life" była to raczej dyskretna ewolucja stylu. A potem nagle
          chłopaki zmieniły front na zupełnie inny. No, ale mogę się mylić.
          • ilhan Re: ep... 30.11.03, 21:40
            Gość portalu: Vulture napisał(a):

            > Co do Simple Minds - niezupełnie każda płyta brzmi inaczej. Do "Street
            > Fighting
            > Years"/"Real Life" była to raczej dyskretna ewolucja stylu. A potem nagle
            > chłopaki zmieniły front na zupełnie inny. No, ale mogę się mylić.

            No z new romantic początku lat 80-tych doszli sobie do stadionowego rocka, a
            potem jakichś hymnów, folków itp. na "Street Fighting...", potem pop... Nie
            znam wielu ich płyt, ale tak to mniej więcej chyba wygląda.
            "Neapolis" jak dla mnie po prostu cieńszy kompozycyjnie jest i brzmienie
            troszkę chcieli unowocześnić może, a wyszło nijako tak...
      • jmarr Re: Płyty inne niż reszta dyskografii 30.11.03, 21:30
        ilhan napisał:


        >
        > "13" Blur (1999) - prawie wcale nie ma "la la la" i "na na na", a na każdej
        > innej płycie jest mnóstwo smile
        >
        A na ostatniej też jest "la la la"?
        Mnie się wydaje, że "13" była konsekwencją "Blur" i nie można jej traktować
        jako jednorazowego wyskoku.

        A odnośnie tematu to Garth Brooks wydał kilka lat temu płytę kompletnie inną od
        dotychczasowych swoich produkcji - "In the Life of Chris Gaines".
        • nefil Re: Płyty inne niż reszta dyskografii 30.11.03, 21:33
          Republika "7 pieczęć". Niby Głos ten sam, ale reszta z innej bajki.
          Wiem, że nie którzy uważają tę płytę za najlepszą w dyskografii Republiki, ja
          tak nie uważam...
        • ilhan Re: Płyty inne niż reszta dyskografii 30.11.03, 21:37
          jmarr napisał:

          > A na ostatniej też jest "la la la"?

          Jest. "La la la" i jemu podobne.
          W Crazy Beat masz np. "je je je je je", w Caravan "na na na na na na na"...
          • Gość: Vulture i jeszcze jedno IP: *.chomiczowka.net.pl 30.11.03, 21:42
            Pet Shop Boys zepsuli album "Release" brzdąkaniem jakiejś miernoty gitarowej.

            big_grin
            • jmarr Re: i jeszcze jedno 30.11.03, 21:45
              Gość portalu: Vulture napisał(a):

              > Pet Shop Boys zepsuli album "Release" brzdąkaniem jakiejś miernoty gitarowej.
              >
              > big_grin

              Ty Vul to masz szczęście, że nie będzie mnie na tym forumowym zlocie, bo jak
              nic zarobiłbyś kopa za takie herezje smile)
              • Gość: Vulture to był żart!!! IP: *.chomiczowka.net.pl 30.11.03, 21:47
                Płyta "Release" byłaby (jak na PSB, oczywiście) nieudana i bez udziału tego tam
                grajka.
                • jmarr no mam nadzieję, że to żart :P 30.11.03, 21:50
                  Gość portalu: Vulture napisał(a):

                  > Płyta "Release" byłaby (jak na PSB, oczywiście) nieudana i bez udziału tego
                  tam
                  >
                  > grajka.

                  No właściwie to się zgadzam (oprócz tego "grajka", pfff)
                  • Gość: Vulture rzępoły, niech będzie IP: *.chomiczowka.net.pl 30.11.03, 21:50
            • ilhan Re: i jeszcze jedno 30.11.03, 21:47
              Gość portalu: Vulture napisał(a):

              > Pet Shop Boys zepsuli album "Release" brzdąkaniem jakiejś miernoty gitarowej.

              Mówisz o tym gościu który zjebał zespołowi Oasis płytę "Heathen Chemistry"???
              • Gość: Vulture że się powtórzę IP: *.chomiczowka.net.pl 30.11.03, 21:50
                ilhan napisał:

                > Mówisz o tym gościu który zjebał zespołowi Oasis płytę "Heathen Chemistry"???

                No więc nawet bez tego pana płyty Oasis, eeee... no tak, może jeszcze o Simple
                Minds porozmawiamy.
                • ilhan Re: że się powtórzę 30.11.03, 21:52
                  Gość portalu: Vulture napisał(a):

                  > No więc nawet bez tego pana płyty Oasis, eeee...

                  Tak, ja też żartowałem, uwielbiam tego pana przecież. Ale miło mi że i Ty
                  uważasz że nawet bez niego płyty Oasis są eeeekstremalnie dobre wink)
                  • vulture ekskrementalnie dobre (n/t) 30.11.03, 22:03
    • pixie Re: Płyty inne niż reszta dyskografii 30.11.03, 21:53
      Yes - 90125
      Progressive wave wink Niby dobra muzyka, ale Yes wykonuje ją bez przekonania i
      bez serca. W pogoni za nowoczesnością dostali zadyszki, niestety.

      Led Zeppelin - In Through the Out Door
      Aż strach pomyśleć, jak brzmiałaby ich następna płyta wink
      • vulture Oh, Yes! 30.11.03, 22:01
        Bardzo dobry przykład. Właśnie, chłopaki jeszcze na "Big Generator" próbowały,
        ale na szczęście był to koniec tych eksperymentów. "Cyferki" dla mnie się
        bronią, mimo drastycznego odejścia od starego stylu.
        • pixie Re: Oh, Yes! 30.11.03, 22:12
          vulture napisał:
          > "Cyferki" dla mnie się
          > bronią, mimo drastycznego odejścia od starego stylu.

          Płyta dobra muzycznie, ale "zimna", a ja lubię ich m.in. za "ciepełko" i
          humanizm. Na 90125 panowie grają jak cyborgi, doskonałe, ale sztuczne.
        • joseph80 Re: Oh, ten Generator 30.01.04, 20:27
          vulture napisał:

          > Bardzo dobry przykład. Właśnie, chłopaki jeszcze na "Big Generator"
          próbowały,
          > ale na szczęście był to koniec tych eksperymentów. "Cyferki" dla mnie się
          > bronią, mimo drastycznego odejścia od starego stylu.


          A ja tam wolę Big Generator. Cyferek nie mogę wysłuchać w skupieniu, a z
          Generatorem czasami mi się to udajewink
      • ihopeyouwilllikeme Re: Płyty inne niż reszta dyskografii 01.12.03, 16:32
        pixie napisała:

        > Led Zeppelin - In Through the Out Door
        > Aż strach pomyśleć, jak brzmiałaby ich następna płyta wink

        A właśnie Jimmi Page mówił, że miała to być najcięższa płyta Zeppów ( ta "
        następna " )

        Co do U2, to oczywiście Passengers: Original Soundtracks. Nie da się w tym
        znaleźć choćby cienia stylu U2.
        • peternurek1 Re: Płyty inne niż reszta dyskografii 30.01.04, 23:28
          Zooropa była inna , ale tak można powiedzieć też o Pop, Achtung Baby itd. No ,
          ale Passengers to jednak najlepszy przykład. Ale jednak ja tam jednak widzę
          mały cień ich stylu, choćby w "Your Blue Room" albo "Miss Sarayevo" hmm... i na
          tym się chyba kończą podobieństwa...
    • shpinak Re: Płyty inne niż reszta dyskografii 30.11.03, 22:15
      Paradise Lost - Host
      po kilku latach ciężkiego grania zapragneli zostać drugimi DM ale się nie udało
      i teraz wracają powoli do korzenismile
      pzdr.
      • shpinak Re: Płyty inne niż reszta dyskografii 30.11.03, 22:27
        Smashing Pumpkins - Adore
        w stosunku do wczesniejszego materiału bardzo łagodna płyta bez
        charakterystycznych gitar, wręcz elektroniczna.
        na szczęście na Machinie znów odwalili kawał dobrej roboty, szkoda że po raz
        ostatnisad


        no a ostatni Pearl Jam - Riot Act to już zupełne nieporozumienie, może jestem
        staroświecki ale i nie nadążam za aktualnymi trendami ale przesłuchanie tego
        krążka zniosłem bardzo ciężko. poza singlowym I am mine, nic nie przypomina
        Pearl Jam, słuchałem jej tylko raz i z perpektywy czasu kojarzy mi się z ...
        counrybig_grin

        zdrówko.
        • Gość: kubasa Re: Płyty inne niż reszta dyskografii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.03, 22:35
          > Pearl Jam, słuchałem jej tylko raz i z perpektywy czasu kojarzy mi się z ...
          > counrybig_grin

          Byloby zajebiscie gdyby koajrzyla sie z country. Mi kojarzy sie z brudna,
          smierdzaca i rozmemlana kupa. Najwieksze rozczarowanie zeszlego roku i jedna z
          najwieskzych klesk w historii muzyki rockowej.


          Pozdr.
          • Gość: agrafka Re: Płyty inne niż reszta dyskografii IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 30.11.03, 23:03
            Generalnie się zgadzam co do oceny Riot act, ale na tym albumie jest jedna
            przepiękna perełka "You are". I choćby dla tego numeru warto mieć tą płytę
            (napisała agrafka z perspektywy fanatycznej fanki zespołu PJ)

            pozdr.
            • shpinak Re: Płyty inne niż reszta dyskografii 30.11.03, 23:10
              Gość portalu: agrafka napisał(a):

              > ale na tym albumie jest jedna
              > przepiękna perełka "You are". I choćby dla tego numeru warto mieć tą płytę
              >
              >
              > pozdr.

              nie omieszkam sprawdzić lecz czy jest choć w połowie tak dobra jak
              Rearviewmirror??

              pzdr.
              • agrafka1 Re: Płyty inne niż reszta dyskografii 30.11.03, 23:14
                To zupełnie inny numer od Rearviewmirror. Inny time, inny klimat. You are jest
                bliżej balladowych dokonań PJ chociaż buja ogromnie. Zresztą, nie
                potrafię "opisywać" muzyki - posłuchaj i napisz co Ty usłyszałeś.

                pozdr.
                • shpinak Re: Płyty inne niż reszta dyskografii 30.11.03, 23:20
                  to moze indifference?
                  • agrafka1 Re: Płyty inne niż reszta dyskografii 30.11.03, 23:27
                    Nie!! Posłuchaj po prostu. Do czegokolwiek nie porównam to Tobie przecież może
                    inaczej się kojarzyć smile Czekam na relację po...


                    pozdrawiam
    • peter.steele Re: Płyty inne niż reszta dyskografii 30.11.03, 22:21
      Pqaradie lost "host"
      Flapjack 'juicy platem eart"
    • aproxymat Re: Płyty inne niż reszta dyskografii 01.12.03, 13:57
      Bad Religion - "Into the unknown" - odjazd z punka w stronę progresu? Klawisze,
      połamane rytmy, jakieś dziwaczne harmonie... w sumie kompletnie nieudany
      eksperyment ale po latach ma nawet swój urok.
      Chumbawamba - "English Rebel Songs 1381-1914" - a capella stare kawałki
      angielskie smile Szkoda, że u nas nikt nie wpadł na taki pomysł z "Bogurodzicą" smile
      • Gość: Zenon Re: Płyty inne niż reszta dyskografii IP: *.toya.net.pl 26.01.04, 17:10
        aproxymat napisał:

        > Bad Religion - "Into the unknown" - odjazd z punka w stronę progresu?
        Klawisze,
        >
        > połamane rytmy, jakieś dziwaczne harmonie... w sumie kompletnie nieudany
        > eksperyment ale po latach ma nawet swój urok.
        > Chumbawamba - "English Rebel Songs 1381-1914" - a capella stare kawałki
        > angielskie smile Szkoda, że u nas nikt nie wpadł na taki pomysł
        z "Bogurodzicą" smile

        Jak to nie wpadł a Cristobal Krawczyk
    • Gość: sfn Re: Płyty inne niż reszta dyskografii IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 25.01.04, 23:51
      קבלת פלט מחשב או קבלת מידע בכל דרך אחרת
    • motyla.noga Re: Płyty inne niż reszta dyskografii 26.01.04, 01:33
      Lou Reed - co prawda facet kombinował w różne strony, może nie aż tak jak Bowie
      ale jednak. Pomimo to "The Bells" moim zdaniem mocno odbiega od całej reszty.
      • jazzkam Re: Płyty inne niż reszta dyskografii 26.01.04, 08:43
        hehehe pan wpisujący gdgds i inne takie - przesiadł się na języki obce wink nawet
        tacy się rozwijają wink
        • Gość: mamto Re: Płyty inne niż reszta dyskografii IP: *.katowice.agora.pl 26.01.04, 13:22
          judas priest - rocka rolla
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka