Dodaj do ulubionych

Refugee (1974) [refleksje]

06.12.03, 22:40
REFUGEE

Było sobie trzech panów – Patrick Moraz, Brian Davison, Lee Jackson. Wspólnie
nagrali w 1974 roku jeden album. Niesamowity album. Nie tylko dlatego, że i
czasy dla muzyki rockowej były wtedy niesamowite. Pięć utworów. Dwa – te
które robią największe wrażenie („Credo” i „Grand Canyon”wink trwają po
kilkanaście minut. Głównym kompozytorem i szefem zespołu był Patrick Moraz.
Prawdziwy wirtuoz instrumentów klawiszowych. Taki, który chyba został
spłodzony (a może nawet poczęty) na fortepianie. Jego gra cechuje się swobodą
i delikatnością o której wielu może pomarzyć. Dwaj pozostali muzycy znani
choćby z zespołu The Nice też są klasą samą dla siebie i w sobie.
Jaka jest muzyka na tej płycie? Jeżeli o jakiejś muzyce w ogóle można
powiedzieć, że jest magiczna – to na pewno o tej. Jak każda magia – i ta nie
jest oderwana od rzeczywistości, lecz z tej rzeczywistości wyrasta i opisuje
ją może jakimiś niedostrzegalnymi w codziennej pogoni barwami. Barwami
którym trzeba dać się porwać, a na pewno zaprowadzą nas w jakieś ciekawe
miejsca. Jest to muzyka bardzo malarska – dużo w niej przestrzeni – lecz nie
tej czarnej przestrzeni kosmosu – którą tak często można odnaleźć na
pierwszych płytach King Crimson. Ta przestrzeń jest innego rodzaju. To
przestrzeń człowieka, który rzuca się niczym orzeł z wielkiego kanionu
(„Grand Canyon”wink i leci spokojnie i dumnie nad rzeką. Ktoś powie –
„bajeczki...”. Ktoś inny powie – „marzę o tym całe życie...”
W innym miejscu narrator wyznaje smutnym głosem swoje kredo życiowe
(„Credo”wink, że ciągle wierzy w miłość – tak jak dziecko wierzy w świętego
Mikołaja. To nic, że ciężko tą miłość w świecie zauważyć – najważniejsze by
nosić ją w swoim sercu. I znów ktoś powie – „naiwne”. Inny wtedy nic nie
powie – tylko uśmiechnie się porozumiewawczo, bo ważne i mądre wiadomości
muszą podawane być szeptem lub milczeniem w dzisiejszym świecie.
Jeżeli w ogóle muzyka może onieśmielić – to na pewno ta muzyka. Pełna
nastrojów przy których można się wyciszyć i odpocząć. I uwierzyć (jeżeli ktoś
jeszcze w to nie wierzy), że muzykę można kochać.
Sięgnijcie po tą płytę. To nie chodzi nawet o to, że ta płyta jest dla fanów
muzyki art-rockowej. Ta płyta jest dla wszystkich.
Obserwuj wątek
    • cze67 Re: Refugee (1974) [refleksje] 06.12.03, 22:44
      Będę jej szukał. Dzięki, argus!
    • vulture polskie sklepy muzyczne - refleksja odnośnie R. 06.12.03, 22:47
      Płyta Refugee jest niedostępna w polskich sklepach muzycznych. Od kiedy znam
      Yes z Morazem (i niestety Moody Blues z Morazem także) próbuję ją zdobyć, ale
      ni ch__ nie mogę. Za to można kupić kilka wersji nowego singla Madonny.
      • Gość: Lesiek Re: polskie sklepy muzyczne - refleksja odnośnie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.12.03, 23:42
        Hmm:
        www.oskar-cd.com.pl/oskar/oskar_s4.jsp?sz_txt=Refugee&sz_typ=1&sz_go=++szukaj++

        Mam rozumieć, że jest dostępny tylko wirtualnie? Ale sam widziałem smile.

        Album wielki, nasuwa się tylko jedna refleksja: jak bardzo zmarnowany został
        dla rocka progresywnego talent Patricka Moraza, klawiszowca łączącego w jednym
        wszystkie najlepsze elementy Emersona i Wakemana, a pozbawionego ich wad smile.
        Szkoda, że Refugee nagrało tylko jedną płytę, szkoda, że genialny Relayer nie
        miał ciągu dalszego i okazał się szczytem drogi twórczej Yes. Może właśnie
        dzięki Morazowi?
        • vulture Nie robię zakupów przez net, ale chyba zacznę (nt) 06.12.03, 23:43

          • argus1 Vul-zacznij też sprawdzać pocztę ;-) 06.12.03, 23:58
            Co do Moraza - też czasami żałowałem, że Refugee nagrało tylko jedną płytę, ale
            może to i lepiej. Nie robili niczego na siłę.
            Poza tym jest także wspaniały album MAINHORSE z 1971 którego liderem też był
            Moraz i o którym można także założyć oddzielny wątek.
            • Gość: Lesiek Re: Vul-zacznij też sprawdzać pocztę ;-) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.12.03, 07:33
              Mainhorse, podobnie jak solowe płyty Moraza, jest jednak IMO nierówny dość.
      • Gość: Jacek Re: polskie sklepy muzyczne - refleksja odnośnie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.12.03, 09:47
        vulture napisał:
        > Płyta Refugee jest niedostępna w polskich sklepach muzycznych<

        Witam !
        Można kupić zamawiąjąc w jednym z mniejszych /prywatnych/ sklepów, spróbuj np.
        W-wa - Helicon. Ja kupiłem kilka lat /5 ?/temu u Leśniewskiego na Nowym
        Świecie - oryginał - Si Wan Records, Korea, 90 zł.
        Pzdr.
        • vulture sękju wery macz... 07.12.03, 09:49
          ...ale, na szczęście, dzięki pewnemu uczynnemu forumowiczowi, dotarcie do
          nagrań Refugee będzie prostsze...

          A swoją drogą, to dlaczego takie płyty wydaje się na CD tylko w Korei? K...!!!
          • Gość: Jacek Re: sękju wery macz... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.12.03, 10:23
            vulture :
            > A swoją drogą, to dlaczego takie płyty wydaje się na CD tylko w Korei? <

            Widocznie jakiś "mądry" zainwestował, kupując od Charismy prawa na wyłączność
            do wydania i dystrubucji - co ciekawe do dziś ich nie udostępnia. Podobnie było
            również m.in z EL&P - z płytą Welcome back my friends ... ,który również
            początkowo wydano tylko w Japonii (też kupiłem u Leśniewskiego, wtedy jeszcze z
            tyłu pod Arkadami), na szczęście dziś jest już dostępna w Europie.
            Pzdr.
            • Gość: Jacek Re: sękju wery macz... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.12.03, 10:38
              W uzupełnieniu :

              MEGADISC Sklep Muzyczny
              Ul. Nowy Świat 52
              00-363 Warszawa
              tel. 022/826-30-43
              i
              Helicon Jazz Cafe /sklep był wewnątrz/
              Freta 45/47, WARSZAWA
              tel.: 635 00 77

              Pzdr.
              P.S. Byłem tam jakiś czas temu - dziś wszystko się tak szybko zmienia, ale mam
              nadzieję, że oba jeszcze istnieją.
              • vulture Re: sękju wery macz... 07.12.03, 10:41
                Wiem, gdzie są oba sklepy, bo sam w nich bywałem często swego czasu, ale dzieki.
                • cze67 Pytanie do argusa 07.12.03, 11:36
                  Wiem o Twojej niecheci do Yes. Czy mimo to sluchales Relayera?
                  • argus1 Re: Pytanie do argusa 07.12.03, 12:27
                    cze67 napisał:

                    > Wiem o Twojej niecheci do Yes. Czy mimo to sluchales Relayera?

                    Tak. Zachwycam się tam oczywiście Morazem (bo to mój ulubiony klawiszowiec -
                    obok Hugha Bantona z VdGG). "The Gates of Delirium" ma naprawdę wiele ładnych
                    momentów. Jednak ciągle to jest Yes - a ja w większych dawkach mam uczulenie na
                    ten zespół. Nawet ostatnio słuchałem sobie Chrisa Squire'a - "Fish out of
                    water" - na którym zresztą też gra Moraz i niezbyt mi to podchodzi.

                    A co do Mainhorse - moim zdaniem płyta jest równa - i jedyne co mogłoby na niej
                    byc nie równe - to krzywo wydrukowana okładka wink
    • pixie Re: Refugee (1974) [refleksje] 08.12.03, 23:51
      Miałam okazję zapoznać się z tą płytą (dzięki pewnemu uczynnemu
      forumowiczowi wink i muszę przyznać, że muzyka na "Refugee" jest znakomita.
      Wreszcie znalazłam czas, aby jej po raz kolejny posłuchać. Może nie jest to
      taki blichtr, szyk i pompa jak u Yes tongue_out, w zamian mamy bezpretensjonalny rock
      progresywny z paroma wzniosłymi momentami, które najbardziej lubię. Kolejna
      świetna i niestety nieco zapomniana płyta.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka