pia.ed
09.03.12, 13:50
W zeszłym roku jeden z lokalnych holenderskich polityków nazwał polskich imigrantów "bandą analfabetów". Radny Hagi Marnix Norder określił 20- 30-tysięczną społeczność Polaków w tym mieście mianem "polskiego tsunami".
Kilka dni temu znany adwokat radził na łamach, by kupić sobie pistolet do obrony przed "mobilnymi gangami z Europy Wschodniej".
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114881,11311430,Holandia__plona_polskie_samochody__hakerzy_atakuja.html
WYROZNIONY KOMENTARZ:
mrdilbert
3 godziny temu Oceniono 535 razy
.Obraz ulicy za rogiem mojego domu:
- samochody zaparkowane w odległości 1m od pasów dla pieszych przy szkole podstawowej
- porozrzucane puszki po piwie, pudełka po fajkach, butelki po piwie i małpeczkach, walające się reklamówki
- wszystkie latarnie i drzewa oklejone plakatami Providera i podobnymi
- dresy plujące na chodnik, rzucające pety na ulicę, przeplatające "ku*wa" co trzecie słowo
- wszystkie mury okolicznych domów pobazgrane
Tak jest na osiedlu domów jednorodzinnych we Wrocławiu, 1, 5 km w linii prostej
od stadionu na Euro.
Biorąc pod uwagę, że do Holandii w głównej mierze wyjeżdża lumpenproletariat
to nie dziwię się ich reakcji.
Przeciętny Polak gdy widzi kogoś podnoszącego śmieci z ulicy (nie po sobie) to myśli że to wariat.
Jeśli ktoś zadzwoni po straż miejską aby odholowała samochody tak zaparkowane
że aż zagrażają wypadkiem to jest oczywiście kapusiem.
Jeśli ktoś jedzie samochodem zgodnie z przepisami to jest ostatnim frajerem i zawalidrogą.
Jeśli ktoś zbiera kupy po swoim psie to jest kropofilem.
Jeśli ktoś zrywa dzikie reklamy i plakaty to jest wandalem/wariatem.
Jeśli ktoś sprzeciwia się paleniu śmieci to jest zielonym lewackim wymoczkiem.