iskierka2929
16.04.17, 19:25
Nie umiem robić tak pięknych grafik ,
ale opiszę wam pewną historię.
Jako że czas świątecznych odwiedzin nastał ,
a zaproszenie od swacha dawno wpisane było w kajet,
no to z dziuniom wsiedlim w "dorożkę" ,małankę za kierownicą i dawaj ...
po drodze wpadlimy do bratańca , przyobiecywał ja se to dawno ,
tak jakoś schodziło , bo i po prawdzie rzec, to i ja się bał tego...
bo o czym to bałakać kiedy małolatowi skok do wody nie wyszedł...
ino w jedną ręką tera włada ... co takiemu jemu powiedzieć ...
każde słowo, każden gest będzie jako kropla w morzu jego bólu.
Zajechalim , dawnom brata nie widział - jakoś dziwnie spleśniały mu skronie
i bałak się jakoś nie kleił , ni jak nam to nie szło.
- Zajrze do niego , jest u siebie ?
- A gdzie ma być ? - cichy głos bratowej
Klapię w drzwi , wchodzę.
- Szymon jesteś tu ? - silę się na dowcip.
- Aliwo , polazłem se tamej ...
Siadłem kole niego , ja stary chłop , dałem se kurna słowo ...
a oczy tak mi się spociły
- Wujek weź , tylko nie ty
- Szymon to ino przez te nowe cwikiery , ten konował mi złe zapisał ,
nasza szeptucha lepsze by mi dała - próbuje jakoś.
- Taaa... a ja jestem miss polonia na rowerze - odparł
Popatrzylim po siebie ... i głupawka nas chwyciła, aż bratowa pozaglądawszy .
- Spokojnie mama wujek nowe narty mi przywiózł i właśnie przymierzam .
Chwilę mi zeszło u niego , to nie ja jemu , ale on mi ...
- Szymon - rzekłem wychodząc - nie mam za wiele czasu..
- Wiem wujek - odrzekł.
- Ale jak tylko ............. to przyjdę , będzies tu ?- żartowniś ze mnie, psia mać.
- Nigdzie się nie wybieram.
Przy skrzyżowaniu jest kapliczka , kazał ja się małance zatrzymać.
Nazarajczyku Tyś wierzył w ludzi, Tyś ich ukochał, Tyś za nich życie oddał
pozwól bym i ja uwierzył w Twój plan , aby jego kalectwo miało sens ,
pozwól mi to zrozumieć , pozwól mi to pojąć , pozwól mi się z tym pogodzić.
Swach spojrzał na mnie jak przyjechalim , bez zapytania wiedział gdzie my byli,
wyciągnął z dolnej szafrygi to co ma na specjalne okazje ,
kiedy zapilim - mamciu ileż to miało voltów...
- Józek - rzekłem - życie bym oddał, aby to odwrócić
- Nie tylko ty - usłyszał ja
Powyższa historia jest niestety prawdziwa , jak łysina mego swacha .