Dodaj do ulubionych

Ciąża a doktorat

19.10.10, 08:18
Witam,
jestem ciekawa jak patrzą na Was promotorzy, gdy dowiadują się o ciąży podczas doktoratu.
Ja robię doktorat w firmie, nie mogę się doprosić na otwarcie przewodu doktorskiego od 2 lat, badania zakończone, zostało pisanie (słabo mi idzie). Jestem w 4 miesiącu ciąży i usłyszałam, że moja współpraca z promotorem nie ma sensu i co ja sobie wyobrażam, że w ciąży jestem. Bardzo długa kłótnia...mogę jednak pisać i promotor ma nadzieję, że się myli co do mnie...
Co ma jedno z drugim wspólnego???
A jak jest u Was, czy też są z tego tytułu problemy, bo ciąża...????
Obserwuj wątek
    • niewyspany77 Re: Ciąża a doktorat 19.10.10, 08:27
      Ciąża to wymówka. Niemniej skoro sama piszesz, że pisanie Ci nie idzie, to może promotor ma ochotę skorzystać z okazji i tę imprezę zakończyć. Zacznij pisać zamiast się wykłócać z promotorem, jak Ci nie pasuje, to poszukaj innego. Akurat okres ciąży to dobry czas na pisanie, po urodzeniu dziecka tego czasu będzie zdecydowanie mniej, i przypuszczam że właśnie to jest powodem problemów: skoro pisanie Ci nie idzie, to jak ma iść po porodzie?

      • daissy6 Re: Ciąża a doktorat 19.10.10, 10:11
        Ciąża to wymówka - tak powiedziałeś...ale widzisz, nie dla mnie bo ja chcę ukończyć doktorat, chodziło mi o samo podejście promotora. Poza tym ja chcę zakończyć pisanie przed rozwiązaniem więc nie wiem gdzie leży problem mojego promotora. Dla mnie ciąża nie jest żadnym problemem, jak widać dla innych jest.
        • niewyspany77 Re: Ciąża a doktorat 19.10.10, 10:22
          Słuchaj, my naprawdę nie wiemy kim jesteś Ty, kim jest promotor ani nie znamy 100% uwarunkowań, które na waszą współpracę wpływają (bądź wpływały). Ja myślę że ciąża to najmniejszy problem, a rzeczywista przyczyna konfliktu leży gdzie indziej. Tyle, że to już Ty musisz się zastanowić, gdzie.

          Powodzenia, życzę szybkiego i owocnego pisania.

          PS. Mnie też promotor w trakcie pisania totalnie olał. Pieprz to, napisz najlepiej jak potrafisz, proś o pomoc kogo możesz, trzymaj się metodologii - będzie dobrze. I satysfakcja większa. No, chyba że to praca z rodzaju "bez promotora niedasie", no to wtedy zmieniaj promotora.
          • daissy6 Re: Ciąża a doktorat 19.10.10, 10:45
            No właśnie, nic o sobie nie wiemy a tak łatwo oceniamy...
            teraz napisałeś coś "od serca, od siebie" i już lepiej mi się czyta Twojego posta.
            Domyślam się co jest przyczyną konfliktu i kto mi bardzo pomógł, że znalazłam się w takiej sytuacji- po prostu zazdrość w miejscu pracy i pewna "życzliwa" osóbka...
            Właśnie staram się napisać to najlepiej jak potrafię, chociaż spodziewam się wielu wielu poprawek, bo przyczepić się trzeba:( Zamierzam udowodnić, że kobieta w ciąży też może i dam radę, no chyba, że promotor jednak mi nie otworzy przewodu, bo tak będzie chciał, wtedy wszystko szlag trafi...tak naprawdę to spadek motywacji obudził się we mnie właśnie dlatego, że nie chcą mi otworzyć tego cholernego przewodu, bo tak naprawdę to ja nie wiem czy piszę doktorat, czy wykonuję tylko zwykłe badania dla kogoś innego.
            dzięki
    • pfg Re: Ciąża a doktorat 19.10.10, 09:10
      Wszelkmi siłami popieram niewyspanego: Zajmij się teraz pisaniem, nie kłótniami z promotorem, bo gdy dziecko się urodzi, na pisanie nie będziesz miala ani czasu, ani siły.
      • daissy6 Re: Ciąża a doktorat 19.10.10, 10:08
        Chyba się nie zrozumieliśmy:
        badania mam zakończone a teraz opisuję wyniki itd. Słabo mi idzie w sensie, że nie widzę ze strony promotora żadnego wsparcia a wręcz przeciwnie. Podejście albo doktorat albo dziecko wydaje mi się nie na miejscu. Zostałam potraktowana bardzo źle przez promotora, jego podejście było bardzo nie na miejscu, a uwagi wręcz żenujące.
        Zastanawia mnie czy kobiety robiące doktorat i będące w ciąży też napotykają z tego tytułu na jakieś problemy i czy innym promotorom to też nie pasuje.
        Bardzo mi zależy na ukończeniu doktoratu, kłótnia wynikła za sam fakt jak ja śmiem być w ciąży...Ale widzę, że Wasze podejście do tematu też nie jest pozytywne...z tego wniosek:jesteś kobietą, która chce mieć dzieci- nie dla Ciebie praca doktorska...
      • daissy6 Re: Ciąża a doktorat 19.10.10, 10:14
        Kolejny mężczyzna???
        Ja się nie zajmuję kłótniami z promotorem, pokazuję tylko, że skoro mi zależy na ukończeniu doktoratu to sam fakt bycia w ciąży nie powinien być przeszkodą, tym bardziej, że realne jest zakończenie wszystkiego przed rozwiązaniem.
        • daissy6 Re: Ciąża a doktorat 19.10.10, 10:18
          forum.gazeta.pl/forum/w,87574,107496262,107533192,Re_Wsparcie_dla_matek_naukowczyn.html
        • pfg Re: Ciąża a doktorat 19.10.10, 12:10
          Stokrotko, istotnie, jestem mężczyzną, no i co z tego? To ty masz jakiś problem z komunikacją, nie ja. Ty napisałaś w pierwszym liście "słabo mi idzie" nie wyjaśniając w tym momencie, że "słabo mi idzie z uwagi na konflikt z promotorem". Zresztą czegoś nie rozumiem: skoro masz skończone badania, musisz teraz napisać samą pracę. Do tego promotor jest ci potrzebny w stopniu umiarkowanym - w o wiele mniejszym, niż prowadzenie badań potrzebnych do doktoratu - to w końcu jest twój doktorat, nie jego (zakładam, że nie jej), zatem konflikt z promotorem wydaje mi się niewielką przeszkodą w procesie pisania. Nie zajmuj się konfliktowaniem, tylko pisaniem, bo gdy dziecko się urodzi, czasu będziesz miała *o wiele* mniej. Przyjmij to jako ojcowską [:-)] radę.
    • trolka72 Re: Ciąża a doktorat 19.10.10, 11:12
      Zaszłam w trzecią ciążę też po 2,5 r. studium, badania miałam zrobione i napisane jakieś pół teorii. Moja kochana promotorka powiedziała: nic sie nie martw, tylko doginaj, musisz sie obronić najpóźniej w ósmym miesiącu. I tak zrobiłam. O etat wystąpiłam jak mały skończył 4 miechy i go dostałam, na pewno promotorka mi w tym pomogła (choć o tym nie mówiła, ale jestem przekonana, ze tak). Więc wszystko zależy od Osoby.
      • trolka72 Re: Ciąża a doktorat 19.10.10, 11:14
        Żeby nie było wątpliwości; o etat wystąpiłam jak wszyscy, na drodze konkursu. Ale przedłożyłam entuzjastyczną opinię promotorki i myślę, że miała ona znaczenie. Na rozmowie z komisją o dzieci nikt nie pytał.
        • niewyspany77 Re: Ciąża a doktorat 19.10.10, 13:05
          No ale o co kaman? Przecież napisałaś: decyzja została podjęta po przedstawieniu glejtu od Twojego Guru i Autorytetu, w którym była mowa, że jesteś najlepszym kandydatem pod słońcem. Z czego się chwalisz, że wygrałaś lipny konkurs?
          • trolka72 Re: Ciąża a doktorat 19.10.10, 13:32
            Uważam, że opinia mi pomogła. Miałam też publikacje itd. Ale ja sie nie chwale, ja wspominam; to było wiele lat temu. A czy teraz nie przedstawia sie w konkursach opinii promotoró? Przypuszczam, ze tak, ale nie wiem?
            Jeśli miałabym sie czymś "chwalic", to tym, że nasza relacja (czyli, jak trafnie piszesz- Autorytetu/Guru i moja) trwa- teraz juz wiele lat, już jest na emeryturze. Bardzo, bardzo dużo sie od Niej nauczyłam i uczę.
            • niewyspany77 Re: Ciąża a doktorat 19.10.10, 14:37
              Nie wątpię, że masz w domu ołtarzyk swojego Guru i codziennie bijesz kilka pokłonów. No luz.
              • trolka72 Re: Ciąża a doktorat 19.10.10, 15:33
                No, a Ty nie masz w otoczeniu nikogo mądrzejszego od siebie, kto chciałby Cię uczyć? Ja miałam szczeście do mądrych nauczycieli całe życie. Mądrych, czyli nie takich, którzy przyjmują pokłony i tym się cieszą. Nie chce mi sie wymieniać z Tobą złośliwości, dlatego serio Ci odpowiadam. i życze, abyś znalazł takich, od których możesz sie uczyć. I moze stał sie kimś takim dla innych.Pozdrawiam.
    • dala.tata Re: Ciąża a doktorat 19.10.10, 11:28
      'sam fakt' bycia w ciazy nikomu nie przeszkadza. natomiast przeszkadza niezrobienie doktoratu, ktore niestety czesto laczy sie z ciaza. jak urodzisz, nie bedziesz miala sily, czasu, ochoty i glowy do pisania. i twoj promotor to wie. byc moze ty jeszcze o tym nie wiesz.

      problem promotora lezy w tym, ze, jak sama przyznajesz, pisanie slabo ci idzie. twoje plany zakonczenia doktoratu w ciagu, realistycznie, 4 miesiecy, brzmia baaaardzo niewiarygodnie. bo zdaje sie, ze nie masz jeszcze pierwszej wersji, a gdzie czas na czytanie przez promotora (doktoranci dziwnie jakos oczekuja, ze promotor rzuci wsyzstko i zawie trzy noce czytajac dokotrat), gdzie poprawki, gdzie drugie czytanie. to wszystko, no, badzmy optymistyczni, w 5 miesiecy. to jest niepowazne nie?

      i zamiast zastnaawiac sie nad tym, jakie problemy z ciaza ma promotor, moze lepiej zastanow sie, jakie problemy ma z toba i twoim pisaniem, ktore nie idzie.
      • daissy6 Re: Ciąża a doktorat 19.10.10, 11:52
        no tak, tylko ja napisałam, że chcę skończyć pisać , a nie obronić się za 4-5 miesięcy. Wiem, że będą jeszcze poprawki, wiem, że praca musi być zrecenzowana, wiem, że to trwa, ale wiem też, że jeśli masz napisaną 1 wersję to łatwiej nawet przy małym dziecku poprawiać i dopieszczać doktorat niż pisać całość...uważasz, że nie jest to realne, a dla mnie jest..a tematem postu nie miało być ocenianie mnie jako doktorantki czy ocena moich umiejętności pisania w ciąży, bo uczepili się niektórzy tylko tego co w nawiasie, ale prosiłam o wypowiedzi czy doktorat był przeszkodą i zastanawia mnie dla kogo bardziej: matki czy promotora.
        Uważam, że sprawę dziecko albo doktorat można poruszyć w łagodniejszy sposób, to w jaki zostałam ja potraktowana był co najmniej nie na miejscu...żadnej matce przyszłej czy obecnej nie życzę takich rozmów z szefem, a ponadto nie życzę takich wyborów życiowych...
        A jaki problem ma mój promotor z moim pisaniem???do dziś się zastanawiam, faktem jest jednak, że zostałam tak zniechęcona, że zaczęło mi gorzej "iść", to za ciężkie by tu opisać co on potrafił robić z moim np: artykułem, ile razy go zgubił itd, itd.......
        • dala.tata Re: Ciąża a doktorat 19.10.10, 12:12
          daissy, nie wiem, jak cie potraktowal promotor i nie chce go bronic, ani nie bronic. wszystko pewnie mozna poruszyc lepiej, lagodniej, przyjemniej. mozna tez powiedziec wprost.

          pamietaj jednak, ze kobiety nie zachodza w ciaze losowo, wiec skoro podejlas taki krok (nie moja sprawa, ani promotra dlaczego), to promotor nie moze tego nie widziec w kategoriach konekwencji dla dokotratu. i ja wiem, ze ty chcesz zeby on celebrowal twoja ciaze, ale jako promotora , jego obchodzi twoj doktorat, a nie ciaza. jako Ziutek to on cieszy sie bardziej niz ty.

          zalozylas watek po to, zebysmy cie pozalowali i powiedzieli ci, jaka jestes biedna. tak jak tu wielu, ja bywam promotorem doktoratow i musze powiedziec, ze doktorantka, ktora ma trudnosci z napisaniem, ktora przychodzi do mnie i mowi ze jest w ciazy dostalaby 3 informacje. 1. serdecznie gratulacje i zyczenia. 2. to, ze moje zaangazowanie i zainteresowanie jej doktoratem spada do niezbednego formalnego minimum. 3. zeby sie zglosila, jak juz bedzie mogla/chciala w pelni skupic sie na doktoracie.

          a to z dwoch powodow:
          a. szanse, ze napiszesz te prace w 4-5 miesiecy sa zerowe jak sadze (choc zycze ci tego szczerze).

          b. ze obrona w ciagu najblizszego poltora roku (mowiac optymistycznie) praktycznie nie wchodzi w rachube (jednak gdbys mi udowodnila ze sie myle, ucieszylbym sie).

          i moze zanim sie okaze, ze promotor twoj jest wcieleniem diabla (albo po prostu drugim mna), to moze daj sobie spokoj z tym, jak ogolnie mialas pod gorke z tym doktoratem, jak to cie zniechecano, gubiono itd itd. wiesz, tzw. botom lajn jest, ze to jest twoj doktorat i twoja sprawa. a nie twojego promotra.
          • daissy6 Re: Ciąża a doktorat 19.10.10, 12:19
            doktorantka, ktora ma trudnosci z napisaniem, ktora przychodzi do mnie i mowi ze jest w ciazy dostalaby 3 informacje. 1. serdecznie gratulacje i zyczenia. 2. to, ze moje zaangazowanie i zainteresowanie jej doktoratem spada do niezbednego formalnego minimum. 3. zeby sie zglosila, jak juz bedzie mogla/chciala w pelni skupic sie na doktoracie.

            ad 1. brak
            ad 2. nawet gdy będzie chciała do rozwiązania zrobić jak najwięcej???
            ad 3. czyli dałbyś jej szansę, a ja jej nawet nie dostałam, nie ważne czy za rok, czy za dwa, koniec i już, usłyszałam za to też same niemiłe uwagi
            • dala.tata Re: Ciąża a doktorat 19.10.10, 12:30
              ad.1 - widocznie cie nie lubi. to jest dozwolone.
              ad.2 zalezy jak widzialbym szanse na to.
              ad.3 zalezy gdzie bylbym ze swoimi zaintersowaniami, planami badawczymi.

              daissy, ty nadal zakladasz, ze wybor nalezy tylko do ciebie. tak nie jest. ponownie, ja nie chce bronic twojego promotora - jednak poki co nie odsadzalbym go od czci i od wiary.
      • charioteer1 Re: Ciąża a doktorat 19.10.10, 12:06
        Dala, brawo za wywazona wypowiedz. Cicho siedze, bo mnie ostatnio ponosi, jak widze Szanowna Pania/Pana Doktoranta, wedlug ktorych caly instytut musi sie dostosowac do ich planow zyciowych, bo przeciez co to jest za problem? Zaden. Przeciez wiadomo, ze w ciaze sie zachodzi, a potem sie z ciazy wychodzi. A jak pisanie nie idzie, to teraz na pewno pojdzie, bo przeciez kobieta w ciazy i tez moze. Przestaje sie dziwic bzdurom wypisywanym przez Hartmana.
        • daissy6 Re: Ciąża a doktorat 19.10.10, 12:15
          No po prostu nie wierzę!
          Czy ja mówię, że cały instytut musi się dostosować do moich planów życiowych? Czy napisałam coś takiego? Czy jest coś złego w napisaniu wstępnej wersji teraz a kontynuacji doktoratu po urodzeniu dziecka???
          Gdzie leży problem???
          Tak, pisanie teraz na pewno pójdzie, bo kobieta w ciąży może i to bardzo dużo...ja nie muszę się obronić w wieku 30 lat, mogę za 5 lat i też będzie dobrze, pytanie tylko dlaczego promotorzy tak bardzo się tego obawiają...i nie chcą dać czasu za rok lub dwa, jeśli chcę kontynuować to co robię i umiem...
          Nie pisanie, bo nie idzie, to też może być różne, czasem napiszesz stronę, czasem 10, a czasem nic przez tydzień...sorry, że nie wstukuję codziennie do mojej pracy 20 stron super napisanej pracy...
          • dala.tata Re: Ciąża a doktorat 19.10.10, 12:24
            mozesz tez za 10, za 15.... promotorzy sie tego nie obawiaja. promotorzy to tez zwykli ludzie, ktorzy chca miec swiety spokoj i skoro juz promuja, to chca miec z tego intelekutalny fun. a nie doktorantki, ktore, za przeproszeniem, truja du.pe, przez 10 lat nie mogac wymodzic tego doktoratu (present company excluded).

            moze warto zrozumiec, ze promotor nie jest osoba, dla ktorej jestes centrum swiata czy ktora musi chciec sie przez pol zycia z toba spotykac, bo ty akurat masz takie plany zyciowe. to o tym mowi chario. ty oczekujesz, ze twoj promotor dostosuje sie do twych planow. a z jakiej paki, ze zapytam? to twoje plany, a nie jego.
        • pfg Re: Ciąża a doktorat 19.10.10, 14:10
          charioteer1 napisał:

          > A ja
          > k pisanie nie idzie, to teraz na pewno pojdzie, bo przeciez kobieta w ciazy i t
          > ez moze.

          Dwa, nie, trzy pokoje ode mnie siedzi kobieta, która przeszła do legendy tym, że, jako doktorantka, rano przyszła do Instytutu na ważne seminarium, po południu pojechała rodzić, a *tydzień później* była na kolejnym seminarium. Teraz ma trójkę dzieci, jest profesorem zwyczajnym i szefem wielkiej, międzynarodowej grupy badawczej. Tak więc da się, ale jej przykładu nie uważałbym za typowy, bo ona nie dość, że jest wybitnie utalentowana, to jest niebywale, niesłychanie wręcz pracowita. I to właśnie jest rzadkość :-)
    • tocqueville Re: Ciąża a doktorat 19.10.10, 17:47

      ale ogólnie wycofuje się z postu, sorry - nie doczytałem, a może przeczytałem to co chciałem przeczytać
      - zrozumiałem, że tydzień po porodzie zaangażowała sie przewodniczenie międzynarodowej grupy badawczej - przeskoczyłem jedną linijkę
      to ,ze ktoś po tygodniu był na seminarium mnie nie dziwi
      • charioteer1 Re: Ciąża a doktorat 19.10.10, 18:20
        A mnie zal dzieciaka. Chyba ze bylo karmione butelka, to nie zal, ale zal, ze butelka.
        • sosjolozka Re: Ciąża a doktorat 19.10.10, 19:01
          > A mnie zal dzieciaka. Chyba ze bylo karmione butelka, to nie zal, ale zal, ze b
          > utelka.


          co?
    • wedrowiec2 Re: Ciąża a doktorat 19.10.10, 18:33
      Jedna z moich doktorantek w czasie czteroletnich studiów doktoranckich dwa razy była w ciąży. Przed pierwszą zdążyła zrobić sporą część badań. Potem urodziła, opiekowała się dzieckiem, pracowała nad resztą badań. Zaszła w drugą ciążę, która przebiegała z komplikacjami (predyspozycje osobnicze, a nie przepracowanie), skończyła pisać, zdała egzaminy doktorskie. Kolejne fragmenty pracy przysyłała mi mailami, na ogół koło drugiej w nocy;) Jedynie obrona (dzielona u nas na dwie części) była rozciągnięta w czasie, bo małe pchało się na świat:) W sumie skończyła studia doktoranckie w terminie, dodatkowo pracując zawodowo na sporą część etatu (specyfika zawodowa).
      Doktorantka kolegi zaszła w ciążę będąc na trzecim roku studiów. Jej sytuacja była dodatkowo trudna, bo dziewczyna mieszkała i pracowała (w gimnazjum) w odległej od uczelni o ponad sto kilometrów miejscowości. Nie było jej łatwo (promotor wymagający), ale urodziła dziecko i obroniła pracę doktorską.
      Daissy, początki ciąży to duże obciążenie dla organizmu, burza homonów itd. Odpocznij chwilę, nie szukaj problemów, zaakceptuj swój stan w kontekście pracy doktorskiej i patrz bardziej przychylnym okiem na promotora;)
      ps. ciąża jest stanem fizjologicznym.
    • larusse Re: Ciąża a doktorat 19.10.10, 20:23
      To promotor nie odczuwa żadnej przyjemności z obcowania z młodą, żądną wiedzy duszą?
      A całe to przedsięwzięcie należy do katetgorii: "byle jak, byle szybko, byle gdzie, byle skończyć"?
      • charioteer1 Re: Ciąża a doktorat 19.10.10, 21:03
        Promotor odczuwa przyjemnosc z obcowania z dobrze wykonana praca.
        • larusse Re: Ciąża a doktorat 19.10.10, 21:18
          Oj, bo myślałam o czymś innym i tak się nałożyło.
          Ale sam proces tez jest ważny. Nie tylko rezultat.
          • dala.tata Re: Ciąża a doktorat 19.10.10, 21:35
            mozna by nawet poweidziec, ze proces jest najwajzniejszy. jednak ten proces przede wszystkim zalezy od dokotranta. niestety bycie doktorantem nie jest gwarancja wybitnosci.

            larusse napisała:

            > Oj, bo myślałam o czymś innym i tak się nałożyło.
            > Ale sam proces tez jest ważny. Nie tylko rezultat.
            • larusse Re: Ciąża a doktorat 19.10.10, 21:43
              Wybitności pewnie nie, ale jakiejś pasji, szaleństwa chyba tak?
              • dala.tata Re: Ciąża a doktorat 19.10.10, 21:50
                obawiam sie, ze tak nie jest. ale moze to tylko moje doswiadczenie.

                larusse napisała:

                > Wybitności pewnie nie, ale jakiejś pasji, szaleństwa chyba tak?
      • dala.tata Re: Ciąża a doktorat 19.10.10, 21:33
        jelsi ma do czynienia z taka dusza, to odczuwa przyjemnosc. wyobraz sobie, ze nie kazdy dokotrant czy dokotrantka dostarcza takiej przyjemnosci. zazwyczaj jest odwrotnie.

        larusse napisała:

        > To promotor nie odczuwa żadnej przyjemności z obcowania z młodą, żądną wiedzy d
        > uszą?
        > A całe to przedsięwzięcie należy do katetgorii: "byle jak, byle szybko, byle gd
        > zie, byle skończyć"?
        >
        • larusse Re: Ciąża a doktorat 19.10.10, 21:41
          To po co takich doktorantów prowadzić (tak się to mówi?)? Strata czasu.
          Ja nie wiem, ale doktorat to powinna byc wielka przygoda. Ja przynajmniej tak swoja mgr traktowałam.

          >dala.tata napisał:
          zazwyczaj jest odwrotnie.

          Myślałam, że czasami (rzadko) jest odwrotnie.
          • dala.tata Re: Ciąża a doktorat 19.10.10, 21:47
            powinna byc, ale najczesciej nie jest. po pierwsze dlatego, ze ludzie pisza doktoraty ze zlych powodow (ale tak naprawde to sie do tego dorasta - ja pisalem doktorat bo chcialem napisac doktorat i dzisiaj bym sobie odradzal), po drugie dlatego, ze nie maja zdolnosci, drajwu, ciekawosci, czegokowliek. i ten doktorat staje sie meka.

            no tak na chlopski rozum wybitnych doktorantow jest (i musi byc) mniej niz bylejakich doktorantow nie?
            • larusse Re: Ciąża a doktorat 19.10.10, 22:05
              Nie chodzi o to czy wybitnych czy nie. Nie wiem co znaczy wybitny doktorant.
              Myślę, że jezeli sie juz decydujesz cos robic, poswiecic kilka lat swojego zycia na badanie problemu, który cie interesuje i masz jakie takie zdolnosci (przecietne) to jestes w stanie napisac przyzwoita prace, na takie mocne 4.

              Sorry, ze tak koslawo, ale budowanie zdan mi dzisiaj nie wychodzi. To chyba skutek jakiegos urazu.:)
              • dala.tata Re: Ciąża a doktorat 19.10.10, 23:13
                l, wez sie zdecyduj, o co ci chodzi. zaczelas od tego, ze obcowanie z doktorantem jest przyjemne dla promotora. no to ci mowie, ze z reguly nie jest. ppotem, ze doktorat ma byc przygoda, no to ci mowie, ze najczesciej nie jest.

                jesli idzie ci o przyzwoita prace, to skoro nie wiesz, co to jest wybitna praca, nie powinnas wiedziec, co to jest przyzwoita praca. nie potrafie powiedziec, czy wiekszosc prac jest napisana na mocne 4. z mojego ograniczonego dosc przeciez doswiadczenia, powiedzialbym, ze tak nie jest.

                ale jak chcesz, moge sie z toba zgodzic, zebyc nie pisala kolejnego postu, ktory przesuwa rozmowe w jeszcze inny problem.
                • larusse Re: Ciąża a doktorat 20.10.10, 08:33
                  Dala, nie wiem jak Ty, ale ja tutaj widzę prosta zależność.
                  Żądza wiedzy wynika jest nierozerwalnie związana z pewną pasją. A już te dwa czynniki plus przeciętne zdolności gwarantują w moim przekonaniu przyzwoitą (nie wybitną) pracę (wiec zgodnie z tym co powiedział/a chario->czysta przyjemność)

                  Ok, już mi powiedziałeś, że Z REGUŁY (szok) tak nie jest. To chciałabym tylko jeszcze zapytać: po co Wam do cholery tacy doktoranci? I juz obiecuje, że o nic więcej nie zapytam. Nie gorączkuj się:)
                  • dala.tata Re: Ciąża a doktorat 20.10.10, 09:04
                    to ja powtorze: ludzie robia doktoraty z roznych powodow. zadza wiedzy nie jest standardem. co wiecej, zadny wiedzy czasem nie ma zasobow intektualbych by te zadze zrealizowac.

                    po co tacy doktoranci? to jest dobre pytanie. po nic. niestety jeszcze nie wymyslono badania krwi, ktore potweirdzi jakosc doktoranta. kazdy dokotrant to kot w worku, tak jak kazdy pracownik. starasz sie minimalizowac ryzyko, ale ono zawsze wystepuje. trudno tez opierac system o kryterium 'przygody intelektualnej promotora'. doktorant powinien napisac ten kto chce i jest w stanie. z tego nie wynika wybitnosc, przygodowosc itd.
                    • larusse Re: Ciąża a doktorat 20.10.10, 09:41
                      > zadza wiedzy nie jest standardem. co wiecej, zadny wiedzy czasem nie ma zasobow intektualbych by te zadze zrealizowac.

                      No, właśnie ja myślę, że każdy (przecietny) może, przy dobrej motywacji. Nie zakładam, że powstanie jakaś wybitna praca, ale przyzwoita na pewno.

                      po co tacy doktoranci? to jest dobre pytanie. po nic. niestety jeszcze nie wymy
                      > slono badania krwi, ktore potweirdzi jakosc doktoranta. kazdy dokotrant to kot
                      > w worku, tak jak kazdy pracownik. starasz sie minimalizowac ryzyko, ale ono zaw
                      > sze wystepuje.

                      No, ale po powiedzmy roku jestes chyba w stanie sie zorientowac co z tego bedzie. Jak widzisz, ze raczej nic to dajesz 2-3 miesiace na "wykazanie sie". Nie wykaze sie to na bruk.
                      Czemu tak nie robić? Szkoda czasu już poświęconego czy jak?
                      • eeela Re: Ciąża a doktorat 20.10.10, 10:34
                        Nie można wywalać doktorantów ot tak sobie na bruk. Jak się już takiego czy taką przyjęło, i on czy ona jakoś tam pracują, to nie ma wyjścia, trzeba się z nimi użerać :-)

                        Ja tam właśnie taką doktorantką byłam. "Jakoś tam" pracowałam, ale obok tego zarabiałam na życie, miałam tysiąc innych pomysłów na zajmowanie sobie cennego czasu - w corocznych raportach to wyglądało dobrze, ale tak naprawdę straszną kupę roboty nad samym doktoratem zostawiłam sobie na najostatniejsze miesiące. Moja promotorka najadła się przy mnie stresu ;-P
                        • larusse Re: Ciąża a doktorat 20.10.10, 11:06
                          eeela napisała:

                          > Nie można wywalać doktorantów ot tak sobie na bruk. Jak się już takiego czy tak
                          > ą przyjęło, i on czy ona jakoś tam pracują, to nie ma wyjścia, trzeba się z nim
                          > i użerać :-)

                          Ja tam nie wiem, ale wydaje mi sie ze jak postawisz sprawe jasno juz na samym poczatku:
                          ok, wezme pana/pania. Daje pani rok, zobaczymy co pani potrafi. Jezeli po tym roku okaze sie ze kiepsciutko to wypada, to ma pani jeszcze 2 miesiace, zeby mnie przekonac. Jesli nie wyjdzie to bardzo mi przykro. Uważam, że jest to uczciwe i przede wszystkim zdrowe.

                          Inaczej konczy sie to czesto tak, ze kilka takich pań (ja akurat trafiałam na panie i mysle ze to czesciej wlasnie dotyczy kobiet) wyklada pozniej na uniwersytecie, udaje ze uprawia wielka nauke, robi z tego wielkie halo i zawraca innym (studentom) głowe. Bo nie znalazł sie nikt kto by im w pore powiedział co i jak.
                          • eeela Re: Ciąża a doktorat 20.10.10, 11:17
                            Ale w tym przypadku problem nie tkwi w tym, że pozwolono im ukończyć doktorat, tylko że zatrudniono je na stanowisku wykładowcy. Doktorat nie musi koniecznie prowadzić do bycia naukowcem, można go wykorzystać na wiele innych sposobów, jeśli już się człowiek uparł, żeby go robić. A promotor nie może sobie ot tak powiedzieć "daję panu/pani rok" - jesli zgodził się delikwenta przyjąć, przewód został otworzony (to w Polsce), albo doktorant przeszedł dyferencjację (to w UK), to już nie ma zmiłuj się - jeśli w rocznym raporcie wszystko gra, promotor nie ma prawa powiedzieć "bardzo mi przykro, proszę się wypchać" - przyjmując doktoranta, wziął na siebie obowiązek, który musi doprowadzić do końca.
                          • dala.tata Re: Ciąża a doktorat 20.10.10, 11:42
                            ale to naprwde dziala tylko w teorii. ja tak mowie do moich potencjalnych podopiecznych. nie pracujesz, wylatujesz itd itd.nie zmienia to tego, ze decyzja o wywaleniu jest sakramencko trudna.
                            • larusse Re: Ciąża a doktorat 20.10.10, 11:57
                              No wiem, że trudna, ale to przecież nie rodzina. To tylko praca.
                              wyrzucą mnie. Ok. Popłaczę sobie trochę i mi przejdzie. Dziura w niebie nie powstanie.
                              Fajnie, że ktoś ma dobre serce (też mam), ale to jest praca. Wydaje mi sie, ze powinnna rzadzic sie innymi regulami. Nie pracujesz, wylatujesz.
                              • larusse Re: Ciąża a doktorat 20.10.10, 11:59
                                *rzadzic sie innymi regulami

                                bez sensu to napisalam. sorry.

                              • dala.tata Re: Ciąża a doktorat 20.10.10, 12:18
                                nie rozumiemy sie. wypieprzyc za opieprzanie sie nie jest takie trudne. i mnie sie raz zdarzyl magistrant ktory po prostu nie robil nic. po 2 ostrzezeniach wylecial. bez emocji.

                                duzo trudniej jest wypieprzyc za prace wolna, za wysilki, ktore nie wychodza, za brak talentu, za niepotrafienie dostrzec tego, co wazne, za zle priorytety w czytaniu literatury, za pisanie slabych rozdzialow. innymi slowy za prace, tyle ze za nie taka, jakiej oczekujesz.

                                w UK, jak napisala eeela wszystko jest bardziej zbiurokratyzowane i wyrzucenie kogos ot tk nie ejst mozliwe.
                                • larusse Re: Ciąża a doktorat 20.10.10, 13:12
                                  > duzo trudniej jest wypieprzyc za prace wolna, za wysilki, ktore nie wychodza, z
                                  > a brak talentu, za niepotrafienie dostrzec tego, co wazne, za zle priorytety w
                                  > czytaniu literatury, za pisanie slabych rozdzialow. innymi slowy za prace, tyle
                                  > ze za nie taka, jakiej oczekujesz

                                  Ja nie twierdzę, że jest łatwo. Ale takie życie. To nie rodzina, Dala.
                                  Strasznie mnie denerwowało zawsze takie " a bo ktoś się tam starał i za te starania go nagrodzimy". Miałam przejścia z takimi ludzmi. To nic, ze pani składa dokumenty w terminie, pani na stypendium nie pojedzie, bo ktos tam pytał o ten wyjazd od zeszlego roku, i to nic ze ma nizsza srednia (jedyne kryterium) , ale ona sie starała, ona pytała, ona chodziła i biedne dzecko w ogóle.

                                  I jakbym nie miała tupetu i nie powiedziała, że nie wyjdę dopóki mi podania nie przyjmie i wszystko nie odbedzie sie zgodnie z zasadami (ustalonymi przez te pania) to bym została z niczym, bo przeciez ktos sie stara.

                                  > w UK, jak napisala eeela wszystko jest bardziej zbiurokratyzowane i wyrzucenie
                                  > kogos ot tk nie ejst mozliwe

                                  Cudowna Europa!
                                  • dala.tata Re: Ciąża a doktorat 20.10.10, 13:21
                                    larusse, to ja tobie zycze braku dylematow i watpliwosci.

                                    co ma Europa do tego, jak jest w UK, nie wiem. ale nie tlumacz.
                                    • larusse Re: Ciąża a doktorat 20.10.10, 14:56
                                      Oj Dala, ale pomyśl o Twoich naprawde zdolnych doktorantach. Widzą co i jak i od razu morale spada. Mnie by spadło. Bo po co? Oni mogą u Dali pisać na tym poziomie, to co ja się będę wysilać. Jakby u Dali pisali sami najlepsi i trzeba by sie wykazać to inna sprawa. Takie wyzwanie. Od razu oczy by się zaświciły. Można by powalczyć.
                                      To jest właśnie dobry przykład na to wyrównywanie do środka o którym mówiłam kiedyś.
                                      • dala.tata Re: Ciąża a doktorat 20.10.10, 16:32
                                        odrzucam to calkowicie! pomijam juz to, ze my o tym nie rozmawiamy. nie rozmawiamy o prowdzeniu doktoranta, ale o ewentualnym wywalaniu go.

                                        jak juz powiedzialem, promowanie doktoratu nie polega na tym, ze masz kazac sie komus wykazac. doktorant ma napisac dobra prace. a jesil nie napisal, to sie ode mnie tego bez ogrodek dowiaduje. nie ma zadnego rownania do srodka. jednak dosc bezsensowna bylaby regula wskazujac, ze to, iz ktos napisal slaba prace, ma od razu wylatywac na bruk, bo nie spelnia ona kryterium przygody intelekutalnej dalataty. no dajze spokoj, co?

                                        doktorat to nie jest jakas opcja 0-1, 1 to wybitna praca i przygoda, a reszta to syf. widzialem doktoraty swietne, widziaelm doktoraty slabe. i jakos sobie trzeba z tym radzic. czy jesli ktos robi doktorat dla siebie, to od razu oznacza slabosc pracy dyskwalifikuje go? nie, po prostu to bedzie slaby doktorat, ale jesli spelnia mgliste kryteria dokotratu, no to trzeba go jakos doprowadzic do konca.
                                        • larusse Re: Ciąża a doktorat 20.10.10, 20:04
                                          Spoko, ale wtedy takie teksty:

                                          "promotorzy to tez zwykli ludzie, ktorzy chca miec swiety spokoj i skoro juz promuja, to chca miec z tego intelekutalny fun. a nie doktorantki, ktore, za przeproszeniem, truja du.pe, przez 10 lat nie mogac wymodzic tego doktoratu ".

                                          to sobie możesz napisać sobie a muzom. Bo niby z jakiej paki? Widziały gały co brały.
                                          • dala.tata Re: Ciąża a doktorat 20.10.10, 20:47
                                            eee? larusse, logika mi umyka, ale jesli tylko dziala dla ciebie, spoko.
                                      • sosjolozka Re: Ciąża a doktorat 20.10.10, 17:24
                                        > Widzą co i jak i od
                                        > razu morale spada. Mnie by spadło. Bo po co? Oni mogą u Dali pisać na tym poz
                                        > iomie, to co ja się będę wysilać.


                                        ja tylko tak dla zasady spytam - przyjmując twój sposób rozumowania: że są lepsi i gorsi i lepszym spada jak gorszym rośnie - dlaczego z góry zakładasz, że byłabyś w grupie tych lepszych a nie tych gorszych?

                                        podobno sprawiedliwy system to taki jaki ludzie by zaplanowali nie wiedząc jaką rolę przyjdzie im samym w przyszłym systemie spełniać.

                                        więc przyjmując, że miałoby się okazać, że jesteś jedną z najsłabszych osób - nie z powodu braku pracy, ale zdolności (zdarza się, niczyja wina albo świadoma decyzja), to jakie byś wtedy reguły na wywalanie zaproponowała?



                                        > Jakby u Dali pisali sami najlepsi i trzeba by
                                        > sie wykazać to inna sprawa. Takie wyzwanie. Od razu oczy by się zaświciły. Moż
                                        > na by powalczyć.


                                        :D

                                        dala! ewentualnie jak nie chcesz wywalać, to żeby zmotywować możesz im rysować na doktoratach takie uśmiechnięte/ smutne mordki w zależności od poziomu twojego zadowolenia z danej pracy, jak w przedszkolu.
                                        • larusse Re: Ciąża a doktorat 20.10.10, 19:23
                                          > ja tylko tak dla zasady spytam - przyjmując twój sposób rozumowania: że są leps
                                          > i i gorsi i lepszym spada jak gorszym rośnie - dlaczego z góry zakładasz, że by
                                          > łabyś w grupie tych lepszych a nie tych gorszych?

                                          Bo zawsze byłam w grupie lepszych (i szlag mnie trafiał jak miałam do czynienia z ludzmi wyrównującymi do środka). Uważam, że jestem w stanie zrobić PRAWIE wszystko jeśli mam przez jakiś czas z tym styczność (z pewnymi wyjątkami; jeśli chodzi o te wyjątki to mogę szczerze powiedzieć, że jestem tępa; nigdy nie przeskoczę i niezrozumiem pewnych rzeczy). Pewność siebie nie jest u mnie cechą wrodzoną, a raczej nabytą. Chociaż może to już pycha, jak twierdzi Adept. Nie wiem.

                                          > więc przyjmując, że miałoby się okazać, że jesteś jedną z najsłabszych osób - n
                                          > ie z powodu braku pracy, ale zdolności (zdarza się, niczyja wina albo świadoma
                                          > decyzja), to jakie byś wtedy reguły na wywalanie zaproponowała?

                                          Normalne: Nie jest pani wystarczająco zdolna. Przykro mi. Proszę się zająć czymś innym. I bym gościowi dziękowała, że nie pozwolił mi zrobić z siebie kretynki (zakładamy, że należy on do tej grupy "mocnych", bo jeżeli by mi to ktoś ze słabych powiedział to bym tylko wzruszyła ramionami i pomyślała "i kto to mówi").

                                          --
                                          Хочу чтоб в мире все молчало
                                          • eeela Re: Ciąża a doktorat 20.10.10, 21:24
                                            > Bo zawsze byłam w grupie lepszych

                                            Widzisz, ale doktoranci wywodzą się właśnie z grup tych lepszych - lepszych na studiach magisterskich, co wcale nie znaczy, że na doktoranckich wszyscy też będą lepsi, bo to niemożliwe. Wśród tych "lepszych" też będą lepsi i gorsi.

                                            Stanowcza większość doktorantów, jakich miałam okazję znać, przechodziła mniejszy lub większy szok po przejściu ze studiów magisterskich na doktoranckie, bo przestawali być na pozycji brylujących gwiazd. Bycie brylującą gwiazdą na studiach magisterskich jest dość łatwe - na dalszych etapach kariery akademickiej już niekoniecznie.

                                            Nie ma więc co zakładać, że skoro do tej pory brylowałaś, to tak samo brylowałabyś jako doktorantka - to jest bardzo błędne założenie.
                                            • larusse Re: Ciąża a doktorat 20.10.10, 21:37
                                              Nigdy nie brylowałam, eela. Wręcz przeciwnie. Źle się wyraziłam. Chodzi o to, że nawet jeśli zaczynałam z niższego poziomu, to zawsze po drodze udawało mi się przeskoczyć kilka szczebli i lądowałam na różnych pozycjach, ale zawsze w pierwszej, powiedzmy, trójce.
                                              Nie twierdzę wcale, że brylowała bym jako doktorantka (w ogóle coś takiego jest mi obce- trzymam się zawsze raczej z boku). Uważam tylko, że przy pewnej pasji (a jak mi zależy to zawsze ta pasja sie pojawia) i przecietnych zdolnosciach (a takie mam) mogłabym byc w grupie tych lepszych i napisac przywoita prace.
                                              • eeela Re: Ciąża a doktorat 20.10.10, 21:46

                                                > Nie twierdzę wcale, że brylowała bym jako doktorantka (w ogóle coś takiego jest
                                                > mi obce- trzymam się zawsze raczej z boku). Uważam tylko, że przy pewnej pasji
                                                > (a jak mi zależy to zawsze ta pasja sie pojawia) i przecietnych zdolnosciach (
                                                > a takie mam) mogłabym byc w grupie tych lepszych i napisac przywoita prace.


                                                Myślę, że większość początkujących doktorantów myśli podobnie. A mimo to wciąż część z nich nie daje rady zakwalifikować się do tych "lepszych".
                                                • larusse Re: Ciąża a doktorat 20.10.10, 21:55
                                                  Ok, rozumiem. :) Pewnie wiesz lepiej.
                                                  Ale chyba warto powalczyć o champions league? A jak nie mozna grać o lige mistrzów, to po co kopać piłkę? Chyba tylko dla wlasnej frajdy albo z nudów.
                                                  • eeela Re: Ciąża a doktorat 20.10.10, 22:32
                                                    A jak nie mozna grać o lige mistr
                                                    > zów, to po co kopać piłkę? Chyba tylko dla wlasnej frajdy albo z nudów.

                                                    Wiesz, jakby nie było tych, co kopią piłkę dla własnej frajdy, z nudów, albo z wielu innych powodów nie mających nic wspólnego z ligą mistrzów, to i samej ligi mistrzów by nie było.

                                                    Żeby byli mistrzowie, to musi też być pewna szersza grupa daną rzeczą się zajmująca - mistrzostwo ma miejsce tylko wtedy, kiedy może się odnosić do szerszego zjawiska.

                                                    Nie wszyscy zresztą mają parcie na pierwsze strony gazet (przenośnia). Niektórych satysfakcjonuje kawałek przyzwoicie wykonanej pracy, taka cegiełka do muru, może dwie - jedną czy dwiema cegiełkami muru się nie zbuduje, ale bez tych licznych cegiełkowiczów mur by nie powstał. Kapewu?
                                                  • larusse Re: Ciąża a doktorat 21.10.10, 05:07
                                                    > Wiesz, jakby nie było tych, co kopią piłkę dla własnej frajdy, z nudów, albo z
                                                    > wielu innych powodów nie mających nic wspólnego z ligą mistrzów, to i samej lig
                                                    > i mistrzów by nie było.
                                                    >
                                                    > Żeby byli mistrzowie, to musi też być pewna szersza grupa daną rzeczą się zajmu
                                                    > jąca - mistrzostwo ma miejsce tylko wtedy, kiedy może się odnosić do szerszego
                                                    > zjawiska.


                                                    No tak, niektórzy lubią sobie kręcić się w kółko, wykopac piłke do góry i czekać aż spadnie. A nuz spadanie kawałek dalej, bliżej bramki.
                                                    A js sobie wole kopnąć do przodu i jeszcze sę z nią ścigać. Rzucajac po drodze: niech wygra lepszy. I nie dlatego, że mam parcie na pierwsze strony gazet czy chce jak to niefajnie ujełaś brylować, tylko dlatego, że sprawia mi to piekielną satysfakcję.

                                                    I moja postawa nie wciąga bez sensu promotora w te gre na zasadzie "musze sie z pania uzerac", tylko wchodzi on w gre razem ze mna (taki support) i widzę ze tez ma z tego frajdę.

                                                    Ew. mówi po pierwszych 15 minutach pierwszej połowy: larusse, nie powalczymy. Nie ma czym. Idziemy się zająć pływaniem. I larusse pójdzie przez pierwsze 5 minut ze spuszczona glowa. Ale zaraz jej przejdzie. I będzie wlaczyć tak samo jak za pierwszym razem. Bo to lubi.

                                                    >taka cegiełka do muru,
                                                    > może dwie - jedną czy dwiema cegiełkami muru się nie zbuduje, ale bez tych licz
                                                    > nych cegiełkowiczów mur by nie powstał.

                                                    Jak ja nie cierpie takich przenośni. Blebleble... Wspólnie budujemy nasz socjalizm. Druzja prekrasen nasz sajuz. Każda cegiełka jest ważna, dla dobra wspólnego. Ważne, że powstanie mur...
                                                    Ja tak nie mogę. Tracę siebie po drodze. Przy takiej pracy nie wykorzystuje w pełni swoich możliwości. Ok, wyrównam do środka, wrzucę tam jedna cegłe. Niech mają i dadzą mi świety spokój.

                                                    Tutaj bez "kapewu".
                                                  • eeela Re: Ciąża a doktorat 21.10.10, 11:03
                                                    Odpowiem krótko: ciągoty do budowania cegiełek są moim zdaniem zdecydowanie bardziej owocnym budulcem niż parcie na wielkość i wyróżnianie się z tłumu. Przynajmniej w nauce.
                                                  • larusse Re: Ciąża a doktorat 21.10.10, 11:08
                                                    Nie rozumiemy sie. To nie jest parcie na wielkość, to taki charakter.
                                                  • eeela Re: Ciąża a doktorat 21.10.10, 11:18
                                                    Ależ ja tutaj dość dobrze ciebie rozumiem, po prostu nazywam rzeczy inaczej, niż ty. Bardziej po imieniu :-P

                                                    Też kiedyś podobnie myślałam, ale mi przeszło, kiedy zrozumiałam, że robienie nauki to nie powinien byc wyścig o pierwsze miejsce, tylko współpraca - mozolna, żmudna, często konfliktowa (bo wymaga ciągłej wzajemnej weryfikacji), dająca satysfakcję nie z powodu bycia na czele wyścigu, ale z powodu widoku coraz to okazalszego muru :-)
                                            • dala.tata Re: Ciąża a doktorat 20.10.10, 21:39
                                              mniej wiecej wlasnie tak jest. i kazdy promotor mysle ze widzial, jak nagle ten swietny magistrant zderzal sie z murem niemoznosci. nagle sie okazuje, ze doktorat jesli nie przerasta, to urasta do czegos, co trudno obejsc czy przeskoczyc.

                                              to, ze jestes swietna maturzystka, nie znzaczy ze bedziesz gwiazda na studiach, piatka na dyplomie nie znaczy, ze napiszesz swienty doktorat itd itd.
                                              • larusse Re: Ciąża a doktorat 20.10.10, 21:46
                                                Dala, ja się tutaj nie odnosiłam do szeroko pojętej szkoły. Bo z ta to roznie bywało. I nie jest ona dla mnie żadnym wyznacznikiem. Myślałam raczej o opiniach różnych ludzi z kategorii "mocnych". Ci "słabsi" zawsze mieli jakies "ale" i równali do środka.
                                            • jurny_jerzy Re: Ciąża a doktorat 25.10.10, 21:05
                                              > Widzisz, ale doktoranci wywodzą się właśnie z grup tych lepszych - lepszych na
                                              > studiach magisterskich,

                                              Ohoho, jakbym Ci wymienił niektóre osoby z naszego roku i okolic, które robią doktorat, to zaręczam, że spadłyby Ci kapcie. To nie jest takie proste niestety, osoby o których mowa raczej należały do słabszych i w niczym to (z różnych względów) nie przeszkadza.
                                              • eeela Re: Ciąża a doktorat 25.10.10, 21:37

                                                > Ohoho, jakbym Ci wymienił niektóre osoby z naszego roku i okolic, które robią d
                                                > oktorat, to zaręczam, że spadłyby Ci kapcie. To nie jest takie proste niestety,
                                                > osoby o których mowa raczej należały do słabszych i w niczym to (z różnych wzg
                                                > lędów) nie przeszkadza.

                                                Hmmm, no ja wiem, że różne rzeczy się zdarzają, ale mówiłam raczej o ogólnej tendencji. A ogólna tendencja raczej jest taka, że na doktoranckie wybierają się ci generalnie lepsi - niekoniecznie same gwiazdy, ale jednak lepsi na tle ogólnej braci studenckiej :-)
                                                • larusse Re: Ciąża a doktorat 25.10.10, 22:07
                                                  na doktoranckie wybierają się
                                                  > ci generalnie lepsi - niekoniecznie same gwiazdy, ale jednak lepsi na tle ogóln
                                                  > ej braci studenckiej :-)

                                                  Tak tylko chciałam dodać, że oprócz "braci studenckiej" studia kończą jeszcze zwyczajni studenci, którzy nigdy w życiu nie powiedzą o sobie, że należą do jakiejs "braci".
                                                  Eeela, dziwnych słów używasz...
                                                  • eeela Re: Ciąża a doktorat 25.10.10, 22:29
                                                    Nudzi ci się? :-)
                                                  • larusse Re: Ciąża a doktorat 25.10.10, 22:35
                                                    Nie nudzi, tylko się tak dziwię.
                                                  • eeela Re: Ciąża a doktorat 25.10.10, 23:13
                                                    A, no to dziw się na zdrowie :-D
                                                • jurny_jerzy Re: Ciąża a doktorat 28.10.10, 23:19
                                                  Oj, nie chce tu wchodzić w personalia ani instytucje, ale odnoszę wrażenie, że z nas dwojga to ja tu mówię o ogólnej tendencji. ;))
                                                  • eeela Re: Ciąża a doktorat 29.10.10, 14:40
                                                    Wiesz, no, z nas dwojga Ty z pewnością lepiej się orientujesz, jak to tam wygląda, więc kłócić się nie będę. Ale u siebie widzę jednak, że na studia doktoranckie rekrutuje się spośród tych lepszych, nie gorszych :-) I jasne, nie mówię, że wszyscy są super top mózgami o wielkiej dyscyplinie, nie wszyscy się tak naprawdę nadają - do dziś nie wiem, czy sama się nadaję ;-) - ale zdecydowanie tendencja jest taka, że bierze się wyróżniających studentów.
                          • sosjolozka Re: Ciąża a doktorat 20.10.10, 12:36
                            > Inaczej konczy sie to czesto tak, ze kilka takich pań (ja akurat trafiałam na p
                            > anie i mysle ze to czesciej wlasnie dotyczy kobiet) wyklada pozniej na uniwersy
                            > tecie, udaje ze uprawia wielka nauke, robi z tego wielkie halo i zawraca innym
                            > (studentom) głowe.


                            dlaczego sądzisz, że "udawanie, że się uprawia wielką naukę", "robienie wielkiego halo" i "zawracanie głowy" to domena kobiet?
                            • eeela Re: Ciąża a doktorat 20.10.10, 12:42
                              Bo Larusse "akurat trafiała na panie", które jej się takie zdały.

                              Zgadzam się, że "akurat trafianie" o niczym nie świadczy. Ja na przykład "akurat trafiłam" na większą liczbę mężczyzn, nie zaś kobiet, o których można tak powiedzieć - ale nie wyciągam na tej podstawie ogólnych statystyk.
                            • larusse Re: Ciąża a doktorat 20.10.10, 20:08
                              Bo jeśli mówimy męskich odpowiednikach owych pań to raczej dotyczy ich zazwyczaj tylko punkt 1 (i nie mam im tego za złe; tzn. trochę mam, ale w znacznie mniejszym stopniu). Ale to takie moje obserwacje tylko.
                              • eeela Re: Ciąża a doktorat 20.10.10, 21:29

                                > Bo jeśli mówimy męskich odpowiednikach owych pań to raczej dotyczy ich zazwycza
                                > j tylko punkt 1 (i nie mam im tego za złe; tzn. trochę mam, ale w znacznie mnie
                                > jszym stopniu). Ale to takie moje obserwacje tylko.


                                Wnikliwość, głębia i ostrożność, z jakimi formułujesz wnioski na podstawie swoich obserwacji, jest niezwykle zastanawiająca, zwłaszcza w zestawieniu z przekonaniem, że wśród młodych adeptów nauki byłabyś jedną z "lepszych".
                                • larusse Re: Ciąża a doktorat 20.10.10, 21:39
                                  :) bo tutaj mi nie zależy. A nawyku jeszcze nie mam.
                                • larusse Re: Ciąża a doktorat 20.10.10, 21:48
                                  Zauważ, że to nie ja podzieliłam doktorantów na lepszych i gorszych. Ja raczej myslałam o tych z pasja (plus jako takie zdolnosci) i takich co męczą prace przez 10 lat.
                                  • eeela Re: Ciąża a doktorat 20.10.10, 21:56
                                    Doktorant z pasją, ale taki, któremu brakuje wnikliwości i ostrożności w formułowaniu wniosków, napisze o wiele gorszy doktorat, niż doktorant, który swoją pracę "wymęcza", ale czyni to w oparciu o wiarygodne badania i uważne przemyślenia.
                                    • larusse Re: Ciąża a doktorat 20.10.10, 22:04
                                      Zgadzam się. Ja ostrożnością i wnikliwością na co dzień nie grzeszę.
                                      Ale wystarczy, że przed pisaniem poczytam Czechowa i wychodzi całkiem, całkiem.
                                      Zresztą uważam, że można te cechy łatwo wypracować. Czy nie?
                                      • eeela Re: Ciąża a doktorat 20.10.10, 22:38

                                        > Zresztą uważam, że można te cechy łatwo wypracować. Czy nie?

                                        Nie wiem. Myślę, że jest to kwestia indywidualna - jednym przychodzi łatwiej, innym trudniej. Jedni mają więcej sprzyjających temu okoliczności, inni mniej.

                                        Z pewnością łatwiej jest tym, którzy i na codzień wykazują się większą ostrożnością i wnikliwością - nie tylko w badaniach, ale ogólnie w życiu. Dlatego myślę, że warto starać się kształtować te cechy na każdym kroku - również na forum, na przykład ;-)
                                        • larusse Re: Ciąża a doktorat 21.10.10, 05:18
                                          > Nie wiem. Myślę, że jest to kwestia indywidualna - jednym przychodzi łatwiej, i
                                          > nnym trudniej. Jedni mają więcej sprzyjających temu okoliczności, inni mniej.
                                          >
                                          > Z pewnością łatwiej jest tym, którzy i na codzień wykazują się większą ostrożno
                                          > ścią i wnikliwością - nie tylko w badaniach, ale ogólnie w życiu. Dlatego myślę
                                          > , że warto starać się kształtować te cechy na każdym kroku - również na forum,
                                          > na przykład ;-)

                                          Widzisz, a mnie wystarczy sie przełączyc na inne myślenie. W czym pomaga mi Czechow. Taka specyfika jego jezyka. Na co dzień wolę sobie życ w modernizmie.
                                          • eeela Re: Ciąża a doktorat 21.10.10, 11:07
                                            Też lubię Czechowa, ale nie zauważyłam, żeby miał jakieś cudowne moce, pozwalające na automatyczne przełączanie się z tkwienia w absurdzie na twarde, logiczne rozumowanie.

                                            I, szczerze mówiąc, mało mam wiary w to, że ktoś, kto nie potrafi myśleć i argumentować logicznie na codzień, nagle podczas zasiąścia do pracy naukowej doznaje cudownego olśnienia.
                                            • eeela p.s. 21.10.10, 11:12
                                              A o co ci chodzi w przeciwstawianiu lektury Czechowa do modernizmu, to już mi zupełnie umyka.
                                              • larusse Re: p.s. 23.10.10, 10:29
                                                Generalnie to chodzi o to, że Czechow Ci powie, iż z kobietą/mężczyzną (do wyboru) lepiej spać na (w?) łóżku niż na kanapie. A w modernizmie powiedzą raczej: ale kogo to obchodzi. Ja przynajmniej tak to odbieram.
                                                • adept44_ltd Re: p.s. 23.10.10, 10:39
                                                  w modernizmie to powiedzą mniej więcej tak: zawsze ktoś z kimś gdzieś na jakiejś kanapie (dokładność cytatu 95%) ;-)
                                                  • larusse Re: p.s. 23.10.10, 10:49
                                                    :) Ale nie zmienia to faktu, że to co powie Czechow jest do bólu prawdziwe.
                                                  • adept44_ltd Re: p.s. 23.10.10, 10:51
                                                    ech, zapomniałem o kiedyś - co też zresztą nie oznacza, że to, co pisze Gombrowicz jest do bólu (innego, bo modernistycznego) prawdziwe ;-)
                                                  • larusse Re: p.s. 23.10.10, 11:11
                                                    Tylko, że Wy-naukowcy uprawiacie naukę raczej na łóżku niż na kanapie.
                                                  • adept44_ltd Re: p.s. 23.10.10, 11:13
                                                    tyle, że niestety - dopóki nie przeprowadzisz stosownych badań - trudno ci coś na ten temat powiedzieć ;-)
                                                  • larusse Re: p.s. 23.10.10, 11:21
                                                    O, i to jest właśnie to Wasze dębowe łóżko.
                                                  • adept44_ltd Re: p.s. 23.10.10, 11:29
                                                    nie, to jest Twoje brzozowe lustro...
                                                  • larusse Re: p.s. 23.10.10, 11:41
                                                    To ja takie lustro rozbijam, zabieram ramę i idę sobie spokojnie do domu. Pogwizdując wesoło.
                                                  • adept44_ltd Re: p.s. 23.10.10, 12:16
                                                    ech, ta agresja, przecież prezes prosił...
                                                  • larusse Re: p.s. 23.10.10, 12:26
                                                    I tak oto nasza rozmowa dobiegła końca.
                                                  • adept44_ltd Re: p.s. 23.10.10, 12:35
                                                    miłego dnia!
                                                  • larusse Re: p.s. 23.10.10, 12:39
                                                    Jak widzisz to jest właśnie ta Wasza polityka miłości, z którą nie chce mieć nic wspólnego.
                                                  • adept44_ltd Re: p.s. 23.10.10, 12:43
                                                    ale ja jestem jeden :), bezprzydziałowy, i nie uprawiam żadnej polityki, a rozmowa nasza skończyła się (więc i nie zaczęła się), jak zaczęłaś uprawiać coś, co by przypominało język prywatny, o którym pisał Wittgenstein..., a więc o wiele, wiele wcześniej, a teraz klasyczny foch!, mimo wszystko pozostają z ukłonem, piękny dzień za oknem!
                                                  • larusse Re: p.s. 23.10.10, 12:54
                                                    Przykro mi Adepcie, ale Ty nie jesteś bezprzydziałowy. Stąd moje "Wy".
                                                    Nie ma czegoś takiego jak "bezprzydziałowość"; wiem, że to wygodne, ale niestety nie istnieje.

                                                    >ja zaczelas uprawiać coś, co by przypominało jezyk prywatny

                                                    Widzisz taka mam słabość do wszystkiego co prywatne. Ale wiem, mam problem. tylko jakoś średnio mnie on martwi. Wiem, wiem to pycha.
                                                  • adept44_ltd Re: p.s. 23.10.10, 13:16
                                                    ale pozwolisz, że pozostanę dla siebie bardziej wiarygodnym źródłem informacji na swój temat niż ty? ;-)
                                                  • larusse Re: p.s. 23.10.10, 13:25
                                                    Bardzo proszę. Nic mi do tego.
                                                    Tak tylko Cię informuję, że przez innych (mnie) nie jestes odbierany jako "bezprzydziałowy" i to, że sam tak o sobie mówisz nie ma żadnego znaczenia.
                                                • eeela Re: p.s. 23.10.10, 19:23
                                                  No, mnie generalnie o to chodziło, że w moich oczach Czechow to jednak już modernizm. Ale przyznaję się bez bicia, nie znam się na tym, w życiu nie przeczytałam choćby jednego tekstu naukowego na ten temat. Po prostu czytam sobie Czechowa i myślę, że bardziej pasuje mi w towarzystwie takiego Kafki czy Svevo niż Balzaka czy George Elliot.
                                                  • adept44_ltd Re: p.s. 24.10.10, 02:08
                                                    jest to kwestia do rozważenia, acz z powodu specyfiki uproszczonej komunikacji forumowej nie chciałem zaczynać tego wątku
                                                  • larusse Re: p.s. 24.10.10, 09:21
                                                    Oj, adept (nie cierpie używać wołacza, wiec bedzie "oj, adept", ok?), ale to wszytsko pewnie zależy od tego jaki punkt widzenia przyjmiesz, nie? I pytanie czy "Czechow był modernistą czy nie" należy do tej kategorii co pytanie "Czy AM jest najwiekszym szkodnikiem czy nie?" albo "Czy Pasternaka można nazwać pasożytem czy nie?" (тунеядец); ew. "Czy larusse jest kretynką czy nie:)". W zależności od tego jaki punkt widzenia przyjmiesz, taka będzie odpowiedź. Czyż nie?
                                                  • adept44_ltd Re: p.s. 24.10.10, 10:52
                                                    coś takiego!!! :)
                                                  • larusse Re: p.s. 24.10.10, 11:05
                                                    adept44_ltd napisał:

                                                    > coś takiego!!! :)

                                                    A możesz trochę jaśniej?
                      • dala.tata Re: Ciąża a doktorat 20.10.10, 11:40
                        no wiec niestety tak nie jest, ze chec szczera zrobic z ciebie doktora. nie kazdy moze, nawet przy dobrej motywacji.

                        bo nie wyrzuca sie na bruk, bo sie nie wykazal. bo 3 miesiace to za malo. bo kazda taka dezycja jest sakramencko trduna, bolesna (dla obu stron), obarczona potezymi konekswencjaimi instytucjonalnymi, spolecznymi. mam kolege, ktory po 3 latach zdecydowal sie jednak na to, zeby zakonczyc wsspolprace z doktorantem, gdzies z okolic zatoki perskiej. wiedzial doskonale, ze na tne dokotrat i utrzymanie delikwenta zebralo forse pol rodziny, a teraz czlowiek bedzie musial tam wrocic, pwoiedziec im ze forsa przepadla. strta twarzy, honoru niewyobrazalna. a ty chcesz tak po prostu na bruk wyrzucac? wbrew pozorom to nie sa proste rzeczy i odklada sie je miesiacami, majac nadzieje, ze bedzie lepiej. potem nie jest, ale robi sie za pozno.

                        latwo wyrzuca sie na bruk na forum. dokladnie jak mi latwo sie wyrzuca nierobow z pracy na forum, nie znajac ich rodzin, chorob, zobowiazan itd itd. takie decyzje nigdy nie sa latwe.
                        • sosjolozka Re: Ciąża a doktorat 20.10.10, 12:33
                          > bo nie wyrzuca sie na bruk, bo sie nie wykazal. bo 3 miesiace to za malo. bo ka
                          > zda taka dezycja jest sakramencko trduna, bolesna (dla obu stron), obarczona po
                          > tezymi konekswencjaimi instytucjonalnymi, spolecznymi.


                          na jakiej postawie w naukach hum/społ. podjął byś taką decyzję?

                          ja ze swoim prom. kontaktuję się raz na kilka mies. poza tym widuje mnie tylko na seminarium dokt. w semestrze.

                          to źle, że nie zamęczam go pierdołami i piszę tylko jak mam wątpliwości?

                          poważnie pytam, bo może z punktu promotora to inaczej wygląda (nie kontaktuje się = nic nie robi).
                          • dala.tata Re: Ciąża a doktorat 20.10.10, 13:01
                            to ja powaznie odpwoiadam: kazdy ma swoj styl promowania. znam ludzi, ktorzy nie kontaktuja sie z doktorantem miesiacami i czekaja na kontakt. ja z kolei raczej wtracam sie i lubie wiedziec co sie dzieje.

                            decyzje o rezygnacji ze wspolpracy podjalbym po wielokrotnym naruszeniu wpsolnych umow. czyli, umawiamy sie ze doktornat daje mi przeglad literatury w piatek (doktrant uzjane ze termin jest realistyczny), a po 2 tygodniach go nadal nie ma, doktorant udaje ze jego nie ma. a sytuacja powtarza sie kilkukrotnie. po rozmowach ostrzgawczych uznalbym ze doktorant nie tratuje mnie i doktoratu powaznie, wiec szkoda zawracac sobie glowe.

                            druga sytuacja to taka, ze wiem, ze doktorant nie jest w stanie napisac. nie zdarzylo mi sie to, jednak wiem, ze sie zdarza (jak napisalem wczensiej o koledze). i koniec wspolpracy skraca cierpienia. to bylaby najtrudniejsza decyzja i mam nadzieje, ze jej nigdy nie bede musial podjac.
                            • sosjolozka Re: Ciąża a doktorat 20.10.10, 13:19
                              uffff, tak mnie nastraszyłeś, że aż do swojego napisałam.
                        • sendivigius Re: Ciąża a doktorat 20.10.10, 21:16
                          dala.tata napisał:

                          > latwo wyrzuca sie na bruk na forum. dokladnie jak mi latwo sie wyrzuca nierobow
                          > z pracy na forum, nie znajac ich rodzin, chorob, zobowiazan itd itd. takie dec
                          > yzje nigdy nie sa latwe.


                          To dawne czasy ale jeszcze w Polsce wobec mnie nikt nigdy nie mial skrupulow, wrecz przeciwnie odnosilem wrazenie ze kadra wyzszych uczelni znajduje wrecz seksualna przyjemnosc w gnojeniu studentow, a wyrzucenie kogos odpowiada szczytowaniu w tejze.
    • kaguya1982 Re: Ciąża a doktorat 03.11.10, 14:46
      Mi powiedzial ze jak zajde w ciaze to mnie wywali.

      Nie wiem czy to legalne :P

      Ale przynajmniej zasady sa jasne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka