millefiori
26.10.03, 16:38
Nie wiem, czy to akurat przypadek, ale tak sie zdarzylo.
Po dluzszej nieobecnosci poszlam "poprawic urode" do salonu fryzjersko
kosmetycznego (dla unikniecia nieporozumien: w Warszawie):
- Wloski strzyzemy? Troszeczke czy bardziej skracamy? Pasemeczka pani
robila? Nie? to prosze, myjemy glowke i zapraszam na fotelik.
(Pani obok robila wlasnie trwala, ktorej, o cudzie, nie udalo jej sie
zdrobnic).
- Brewki i rzeski robimy? A jaki kolorek?
Zadziwiajace, ze liczna klientela odszczebiotywala uzywajac takich samych
zdrobnien. Panie dostawaly kawke i gazetki do poczytania dla zabicia czasu,
suszareczki suszyly...
- Paznokietki, akrylku pani nie chce?
Bardzo milo... i wszystko swietnie wyszlo... tylko dlaczego tak
zdrobniale ????
Dygam ze znakiem zapytania,
Millefiori