Dodaj do ulubionych

kompletny offtop pars XII

24.03.11, 22:36
Szybkie przejście do następnego odcinka, bo poprzedni rozrósł się w zastraszającym tempie (nie bez mojej winy).

Poprzedni tu:
forum.gazeta.pl/forum/w,87574,123318895,,kompletny_offtop_pars_XI.html?s=0
Zapraszam do nowego :-)
Obserwuj wątek
    • dala.tata to ile z tego maja? 28.03.11, 17:49
      to byla pierwsza rzecz, ktora mi przyszla do glowy. jak moze polityk o statusie Kaczynskiego isc do jednego z sieci sklepow i robic pubicznie, przed kamerami tam zakupy. i glownie sie dziwilem, ze tego nikt nie podnosi. przeciez to czysta kryptoreklama....

      ciesze sie, ze juz ktos jednak to zauwazyl.
      Tekst linka

      nawiasem mowiac, Tusk odpowiadajacy, ze cala rodzina robi w Biedronce zakupy jest godny potepienia jeszcze bardziej.
      • pzgr Re: to ile z tego maja? 28.03.11, 20:05
        a ja tam sobie tu mieszkam i wiem, że zakupy w Biedronce mają idiomatyczne znaczenie.
        czy jeżeli premier w UK powie, że jego pies to Heinz 57, to odczytasz to jako reklamę?
        • dala.tata Re: to ile z tego maja? 28.03.11, 20:36
          nie iwem co pomysle. jednak jesli wzrosnie sprzedasz fasoli tej marki, to uznam ze takich rzeczy polityk nie powinien robic.

          i teraz tak: ja rozumiem, ze Kaczynski i Tusk nikogo nie rekamowali (skoro musze sie opowiadac). jednak nie mam watpliwosci, ze nie powinni w swoich wypowiedziach skupiac sie na konkretnym sklepie konkretnej sieci. w UK to nie do pomyslenia.
              • larusse Re: to ile z tego maja? 28.03.11, 21:28
                że ocieplam ten wizerunek, tak?

                Nawet skutecznie, bo aż 10 głosów (juhu!) . Wygramy, adept, tym razem wygramy.
                To będzie piękny dzień. :) Już się doczekać nie mogę.


                adept44_ltd napisał:

                > larusse, czy twoja wojowniczość ostatnia wiąże się z kolejną zmianą wizerunku p
                > artii???
                  • larusse Re: to ile z tego maja? 28.03.11, 22:06
                    My przynajmniej będziemy wieszać. Nie nawracać. Szanujemy inne poglądy. :)

                    pzgr napisał:

                    > paliki się zastruga,
                    > stryczki nawoskuje,
                    > topory naostrzy.
                    > wróci prawo i sprawiedliwość
                    > >Wygramy, adept, tym razem wygramy
                    • eeela Re: to ile z tego maja? 29.03.11, 09:20

                      > My przynajmniej będziemy wieszać. Nie nawracać. Szanujemy inne poglądy. :)



                      Pozwoliłam sobie wyodrębnić i wytłuszczyć, bo szkoda by mi było, gdyby taki bon mot przeszedł niezauważony.
                      • larusse Re: to ile z tego maja? 29.03.11, 09:38
                        :) A eeela myśli, że to poważnie. I teraz się będzie bała:)


                        eeela napisała:

                        > > My przynajmniej będziemy wieszać. Nie nawracać. Szanujemy inne poglądy
                        > . :)
                        >

                        >
                        >
                        > Pozwoliłam sobie wyodrębnić i wytłuszczyć, bo szkoda by mi było, gdyby taki bon
                        > mot przeszedł niezauważony.
                        >
                        • eeela Re: to ile z tego maja? 29.03.11, 13:51
                          Nie. nie myślę, że ty tak piszesz na poważnie. Ale ciekawie to się wpisuje, że tak powiem, w całokształt twojej twórczości, poza tym samo w sobie jest interesującą frazą.
                          • larusse Re: to ile z tego maja? 29.03.11, 14:09
                            Nie słyszałaś takiej "frazy" nigdy? serio?

                            eeela napisała:

                            > Nie. nie myślę, że ty tak piszesz na poważnie. Ale ciekawie to się wpisuje, że
                            > tak powiem, w całokształt twojej twórczości, poza tym samo w sobie jest interes
                            > ującą frazą.
                            >
                            >
                            • eeela Re: to ile z tego maja? 29.03.11, 14:19
                              Och, niejednokrotnie, pierwsze wariacje przypominam sobie już spod Beziers, gdzie mordowano Katarów. Gdy piszę, że coś jest ciekawe, nie mam automatycznie na myśli, że nigdy tego nie widziałam. Często wręcz przeciwnie, ciekawią mnie powtarzające się w ludzkiej mysli i wiecznie powracające schematy.
                              • larusse Re: to ile z tego maja? 29.03.11, 21:13
                                To jest ciekawe??? Banał straszny. Tak samo interesujące jak "Nad Niemnem"...

                                eeela napisała:

                                > ciekawią mnie powt
                                > arzające się w ludzkiej mysli i wiecznie powracające schematy.
                                >
                                  • larusse Re: to ile z tego maja? 29.03.11, 22:03
                                    Pozytywistyczne zainteresowania istnieją dla mnie tylko jako "kaprys". To już minęło, eeela.

                                    eeela napisała:

                                    > Larusse, już wszyscy wiemy, że twoje zainteresowania nie są zbyt szerokie, nie
                                    > musisz nam tego powtarzać.
                                    >
                                    >
                                    • eeela Re: to ile z tego maja? 29.03.11, 22:20
                                      Dla ciebie może minęło. Ja na szczęście znam wielu ludzi zainteresowanych światem w większym zakresie niż jedynie jego "postmodernistyczne" impresje oraz pan prezes.
                                      • larusse Re: to ile z tego maja? 29.03.11, 22:28
                                        Proszę Cię, eeela. Pozytywizm to Panie w podstawówce wyznają.
                                        A o moich zainteresowaniach to wiesz tyle co tutaj napiszę. Czyli nic.

                                        eeela napisała:

                                        > Dla ciebie może minęło. Ja na szczęście znam wielu ludzi zainteresowanych świat
                                        > em w większym zakresie niż jedynie jego "postmodernistyczne" impresje oraz pan
                                        > prezes.
                                        >
                                        >
                                        • eeela Re: to ile z tego maja? 29.03.11, 22:36

                                          > Proszę Cię, eeela. Pozytywizm to Panie w podstawówce wyznają.

                                          Nie znam zbyt wielu, więc nie wiem. I skąd ten pogardliwy ton dla tak szlachetnej profesji?


                                          > A o moich zainteresowaniach to wiesz tyle co tutaj napiszę. Czyli nic.

                                          Napisałaś już całkiem sporo o tym, co cię NIE interesuje oraz niezmiernie nudzi. Dużo się już tego nazbierało, niewielu znam ludzi, których by nudziło aż tak wiele rzeczy.
                                          • larusse Re: to ile z tego maja? 29.03.11, 22:50
                                            eeela napisała:

                                            Skąd pomysł, że jest to "szlachetna" profesja. Robota jak robota. Ton jak ton. Nie wiem czy pogardliwy. Jakoś niewiele się od tych Pań nauczyłam to i cenić nie mam za bardzo za co.

                                            > Nie znam zbyt wielu, więc nie wiem. I skąd ten pogardliwy ton dla tak szlachetn
                                            > ej profesji?
                                            • eeela Re: to ile z tego maja? 30.03.11, 21:12
                                              > Nie wiem czy pogardliwy.

                                              Ale ja to widzę. Nauczycielki zostały przedstawione jako zbiór osób, których zdanie nie jest godne uwagi.

                                              > Jakoś niewiele się od tych Pań nauczyłam

                                              No rzeczywiście, nie trafiły ci się, to czesto widać.


                                              > Skąd pomysł, że jest to "szlachetna" profesja. Robota jak robota.

                                              Nie ma jednakże powodu, by obdarzać ją pogardą.
                                              • larusse Re: to ile z tego maja? 30.03.11, 21:31
                                                eeela napisała:

                                                > No rzeczywiście, nie trafiły ci się, to czesto widać.

                                                ela, już milion razy słyszałam, że jestem, mówiąc oględnie, głupia (ziewam).
                                                Milion też razy słyszałam coś zupełnie przeciwnego. Możesz sobie wybrać "swój stosunek do mnie". Nie dbam o to za bardzo.


                                                > > Skąd pomysł, że jest to "szlachetna" profesja. Robota jak robota.
                                                >
                                                > Nie ma jednakże powodu, by obdarzać ją pogardą.

                                                Wyluzuj trochę.
                                                Raczej mam stosunek neutralny. Czasami kpię. Generalnie, nie moje klimaty. Zresztą, kogo obchodzi mój stosunek do jakiejś grupy zawodowej?? Nawet mnie nie za bardzo interesuje...
                                                • eeela Re: to ile z tego maja? 30.03.11, 21:35
                                                  > Milion też razy słyszałam coś zupełnie przeciwnego. Możesz sobie wybrać "swój s
                                                  > tosunek do mnie".

                                                  Nie, nie milion, co najwyżej dwa. Był taki okres, kiedy się jeszcze łudziłam.

                                                  kogo obchodzi mój stosunek do jakiejś grupy zawodowej?? Nawet mnie nie za
                                                  > bardzo interesuje...

                                                  Wpisane na forumową listę rzeczy, które cię nie interesują.
                                                  • larusse Re: to ile z tego maja? 30.03.11, 21:42
                                                    Nie miałam na myśli Ciebie, eeela.:)
                                                    Nie obraź się, ale nie chce mi się już o tym gadać.

                                                    eeela napisała:

                                                    > Nie, nie milion, co najwyżej dwa. Był taki okres, kiedy się jeszcze łudziłam.
                • tocqueville Re: to ile z tego maja? 28.03.11, 21:58
                  Nawet skutecznie, bo aż 10 głosów (juhu!) .

                  nieprawda - testowałem sondę i okazuje się nic nie warta
                  kliknąłem dwa razy na pis, dwa razy na "nic", raz na po (z różnych przeglądarek)- i wszystko zaliczyło
                  ktoś inny w ten sposób mógł nabić pisowi dodatkowe 8 głosów
                  • larusse Re: to ile z tego maja? 28.03.11, 22:03
                    Nie wierzę, by ktoś oszukiwał <hehe>


                    tocqueville napisał:

                    > Nawet skutecznie, bo aż 10 głosów (juhu!) .
                    >
                    > nieprawda - testowałem sondę i okazuje się nic nie warta
                    > kliknąłem dwa razy na pis, dwa razy na "nic", raz na po (z różnych przeglądarek
                    > )- i wszystko zaliczyło
                    > ktoś inny w ten sposób mógł nabić pisowi dodatkowe 8 głosów
                    • adept44_ltd Re: to ile z tego maja? 28.03.11, 23:48
                      he, he...

                      swoją drogą mnie ciekawi jedno, ktoś wybrał Lecha Kaczyńskiego śp. na prezydenta, a ja nigdy nikogo takiego nie spotkałem...fakt, partyjnych nie przepytywałem, ale spoza partyjnych nikt się nie chciał przyznać, odnoszę wrażenie, że głosowanie na PIS to trochę jak puszczenie bąka w towarzystwie...
                • adept44_ltd Re: to ile z tego maja? 28.03.11, 23:43
                  raczej chodziło mi o to, że sens twoich nieco agresywnych pytań jest porównywalny z sensem wybrania się prezesa do sklepu...
                  co do reszty, myślę, że prędzej będziemy mistrzem Europy w piłkę nożną... ;)


                  louder Than Bombs...
                  • larusse Re: to ile z tego maja? 29.03.11, 09:03
                    Naturalnie, wszystko co mówię jest bez sensu albo ma "sens porównywalny".
                    Og się już przyzwyczaić.

                    adept44_ltd napisał:

                    > raczej chodziło mi o to, że sens twoich nieco agresywnych pytań jest porównywal
                    > ny z sensem wybrania się prezesa do sklepu...
                    > co do reszty, myślę, że prędzej będziemy mistrzem Europy w piłkę nożną... ;)
            • dala.tata Re: to ile z tego maja? 28.03.11, 21:29
              to to, ze ja nie specjalnie chcialbym miec rzad pod patronatem Biedronki, Tesco czy Shella. wolalbym zeby nawet Kaczynski nie nosil logo firmy na klapie. wlasnie dlatego politycy z pierwszego szeregu powinni byc przezroczysci co do kontaktow z biznesem.

              postaraj sie nie odpowiadac, tylko rozwazyc.
          • pzgr Re: to ile z tego maja? 28.03.11, 22:03
            Heinz 57 = kundel (od 57 varieties)
            i żadna sprzedaż niczego nie wzrośnie.
            idąc tym tropem Jelizawieta Regina powinna jeździć autem bez marki, żeby nie promować RR.
            • dala.tata Re: to ile z tego maja? 28.03.11, 23:23
              moze tak, moze nie. kiedy Bush jr stweirdzil ze nienawidzi brukselki, musial przepraszac i tlumaczyc, bo sprzedaz brukselki spadla o kilkanasice procent.

              sa rzeczy ktorych uniknac sie nie da. auta maja marke, samoloty i ramki okularow producentow, podobnie jak i garnitury krawcow. jest to jednak co innego niz mowienie: ja nosze Armaniego, ja kupuje w Waitrose czy w Harrods'sie.

              pzgr napisał:

              > Heinz 57 = kundel (od 57 varieties)
              > i żadna sprzedaż niczego nie wzrośnie.
              > idąc tym tropem Jelizawieta Regina powinna jeździć autem bez marki, żeby nie pr
              > omować RR.
    • pzgr O głoszeniu bzdur w TV 29.03.11, 07:38
      Pamiętacie Turskiego opowiadającego o tym, że oszukiwanie ludu odbywało się tylko po Czernobylu a Japonia....
      No to proszę uprzejmie.
      wyborcza.pl/1,75477,9336194,Czego_atomisci_nie_mowili_Japonczykom.html
      • h_hornblower Re: i powiem więcej! 29.03.11, 15:46
        adept44_ltd napisał:

        > horny, coraz gorzej z tobą... :))), patrz post niżej

        Dziekuję za tą dobrotliwą troskę - ale przeciwnie, czuję sie coraz lepiej. "Post niżej" to ma byc to: "e tam, trzeba mieć poczucie humoru... ja wiem, że wam to wypalanie w głowach, ale straż pożarna zabroniła..."?
        Muszę powiedzieć, że fragment "że wam to wypalanie w głowach" jest dla mnie niezrozumiały.

        pzdr
        horny
    • adept44_ltd Apel 29.03.11, 10:11
      do komórki podstawowej organizacji partyjnej PIS na tym forum, towarzysze i towarzyszki, spróbujcie zrozumieć, że świat jest bardziej skomplikowany niż podział na śp i żyjącego...,


      czego wam życzę w tym pięknym dniu,

      wasz

      a44
      • larusse Re: Apel 29.03.11, 10:19
        Przeceniasz moje możliwości, adept.:)

        Doceń, że w imię pomocy bliźnim (nie dbając o swój wizerunek) doprowadzam pewne kwestie do absurdu, wspierając wyzbycie się lęków w społeczeństwie. Wyższa szkoła psychologii, ot co :)
        • adept44_ltd Re: Apel 29.03.11, 10:25
          to ja proponuję poczytać sobie coś na temat lęków w społeczeństwie i ich politycznych konsekwencji... może to przynieść, siostro miłosierdzia, dobry skutek w zrozumieniu paru rzeczy :)))
          • larusse Re: Apel 29.03.11, 10:31
            Nie muszę czytać. Widzę np. na tym forum. I muszę przyznać, że jestem przerażona.


            adept44_ltd napisał:

            > to ja proponuję poczytać sobie coś na temat lęków w społeczeństwie i ich polity
            > cznych konsekwencji... może to przynieść, siostro miłosierdzia, dobry skutek w
            > zrozumieniu paru rzeczy :)))
            • adept44_ltd Re: Apel 29.03.11, 10:33
              nie chce mi się przegadywać, ale gotów jestem uwierzyć w ten drugi fragment twojej wypowiedzi, co do pierwszego mam wątpliwości, widząc, na ile rozumiesz to, co tu czytasz,


              lepiej ciesz się wiosną, Larusse, wiosną wiosnę zobacz, nie prezesa ;-)
              • larusse Re: Apel 29.03.11, 14:18
                Naturalnie adept, jestem tak głupia, że nic nie rozumiem. Dzięki, że mi powiedziałeś. Ileż to ja się ciekawych rzeczy dowiem od Ciebie.

                Nudzi mnie wiosna. Wolę jesień.

                adept44_ltd napisał:

                > nie chce mi się przegadywać, ale gotów jestem uwierzyć w ten drugi fragment two
                > jej wypowiedzi, co do pierwszego mam wątpliwości, widząc, na ile rozumiesz to,
                > co tu czytasz,
                >
                >
                > lepiej ciesz się wiosną, Larusse, wiosną wiosnę zobacz, nie prezesa ;-)
    • flamengista A jak Ty uczcisz 10 kwietnia? 29.03.11, 22:15
      Wielka data zbliża się wielkimi krokami, więc pojawia się pytanie: co społeczność akademicka zamierza zrobić? Chodzi nie tylko o działania kolektywne, ale i indywidualne?

      Jako elita intelektualna mamy przecież pewne prawa, ale i obowiązki. Musimy więc świecić patriotycznym przykładem.

      Nie zamierzam ukrywać, że mam olbrzymi dylemat. Zastanawiam się, gdzie powinienem być - na Krakowskim Przedmieściu czy pod Wawelem? Albo w obu miejscach - rano skoczyć na Wawel, wieczorem zapalić znicz pod Pałacem?
      • larusse Re: A jak Ty uczcisz 10 kwietnia? 29.03.11, 22:37
        Czujesz się, fla, "elitą intelektualną"? Poważnie (i neutralnie, serio) pytam.



        flamengista napisał:

        > Wielka data zbliża się wielkimi krokami, więc pojawia się pytanie: co społeczno
        > ść akademicka zamierza zrobić? Chodzi nie tylko o działania kolektywne, ale i i
        > ndywidualne?
        >
        > Jako elita intelektualna mamy przecież pewne prawa, ale i obowiązki. Musimy wię
        > c świecić patriotycznym przykładem.
        >
        > Nie zamierzam ukrywać, że mam olbrzymi dylemat. Zastanawiam się, gdzie powinien
        > em być - na Krakowskim Przedmieściu czy pod Wawelem? Albo w obu miejscach - ran
        > o skoczyć na Wawel, wieczorem zapalić znicz pod Pałacem?
        >
          • h_hornblower nie żartuj 30.03.11, 17:35
            eeela napisała:

            > A kto ma się nią czuć jak nie naukowcy?
            >

            Z faktu, że ktoś zrobił z dajmy na to doktorat w PL z [eee.... nie chcę nikogo urazić] i przyjęli go (często po znajomości) na adiunkta ma wynikać, że ktoś tworzy elitę?

            pzdr wesoło
            horny
              • h_hornblower to pięknie 03.04.11, 14:10
                eeela napisała:

                > Już kiedyś rozmawialiśmy na ten temat.

                To pięknie. Cieszę się też, że jak widac z tej rozmowy wyznajecie "prawdziwie naukowe", "pozytywne" podejście do tematu. Wybacz strzał z grubej rury, ale zgodnie z nim, jeśli w celi siedzi pięciu gwałcicieli, wszyscy z nich są po podstawówce, a jeden ma doktorat i zna angielski - to ten ostatni tworzy "elitę". Doceniam ten punkt widzenia, pozwole sobie jednak na nienaukowe, skompromitowane juz przez Hume'a podejście "normatywne", zgodnie z którym każdy z nich jest dla mnie "śmieciem". (aha - proszę interlokutorów, żeby niw wyciągali z tego pochopnego wniosku, że dzielę naukowców na elite i śmiecie).

                pzdr
                horny
        • flamengista moja wiara została zachwiana przez 29.03.11, 23:00
          Ludwika Dorna. Po jego wyrzuceniu z partii przez Najjaśniejszego z Prezesów odetchnąłem chwilowo z ulgą. Teraz, gdy Trzeci Bliźniak wrócił do łask - już nie jestem pewien.

          W końcu Prezes jak Papież - w sprawach dogmatów nie może się mylić. A jego bliscy współpracownicy również.

          Więc nie wiem, czy jestem elitą, czy tylko wykształciuchem. Z niecierpliwością czekam na werdykt Prezesa.
            • flamengista przecież już 29.03.11, 23:10
              czytając początkowy post mogłaś poznać odpowiedź.

              Owszem, czuję się - niemniej jeśli Prezes, Największy Autorytet i Obrońca Narodu stwierdzi że nim nie jestem, to się odczuję.
              • larusse Re: przecież już 30.03.11, 10:31
                Myślę, że to pycha.
                Ja co prawda nie jestem (wg definicji eeeli), ale chyba nawet jakbym była to bym się nie czuła. Serio. Ciekawe jakie to uczucie "czuć się" :)

                flamengista napisał:

                > czytając początkowy post mogłaś poznać odpowiedź.
                >
                > Owszem, czuję się - niemniej jeśli Prezes, Największy Autorytet i Obrońca Narod
                > u stwierdzi że nim nie jestem, to się odczuję.
                • eeela Re: przecież już 30.03.11, 13:22
                  > Ja co prawda nie jestem (wg definicji eeeli)

                  Nie podawałam w tym wątku żadnej definicji. Zwróciłam jedynie uwagę na to, że naukowców należy raczej zaliczać do elity intelektualnej.
                • flamengista możliwe 30.03.11, 14:33
                  jest nas jednak jakieś 100 tys. w blisko 40-milionowym narodzie. Więc na pewno stanowimy mniejszość, wyróżniającą się na tle większości większą wiedzą i lepszym wykształceniem.

                  Moim zdaniem to podpada pod kategorię: elita.
                  • h_hornblower kpina 30.03.11, 18:09
                    flamengista napisał:

                    > wyróżniającą się na tle większości większą wiedzą i lepszym wykształceniem.

                    Nie robiłbym z tego reguły. Grupa tzw "naukowców" jest bardzo niejednorodna pod tym względem.

                    > Moim zdaniem to podpada pod kategorię: elita.

                    Wiem, że będzie to w złym guście, ale myślę, że ma to tyle wspólnego z elitą co kondomy "elite" firmy durex. :) (upraszam o wyrozumiałość)

                    pzdr wesoło
                    sex-horny
                    • adept44_ltd Re: kpina 30.03.11, 18:23
                      coś tu gdzieś horny pisałeś na temat logiki..., zwróciłeś uwagę na formułe "na tle większości większą wiedzą"... no to śmiało, ruszaj do obalenia tej reguły... ;-), zwłaszcza stwierdzając, że grupa naukowców jest niejednorodna pod tym względem...

                      > wyróżniającą się na tle większości większą wiedzą i lepszym wykształceniem.

                      Nie robiłbym z tego reguły. Grupa tzw "naukowców" jest bardzo niejednorodna pod tym względem.
                      • h_hornblower adept, sorewicz 30.03.11, 18:37
                        adept44_ltd napisał:

                        > coś tu gdzieś horny pisałeś na temat logiki..., zwróciłeś uwagę na formułe "na
                        > tle większości większą wiedzą"... no to śmiało, ruszaj do obalenia tej reguły..
                        > . ;-), zwłaszcza stwierdzając, że grupa naukowców jest niejednorodna pod tym wz
                        > ględem...
                        > Nie robiłbym z tego reguły. Grupa tzw "naukowców" jest bardzo niejednorodna pod
                        > tym względem.

                        Sorry, adept - nie mam czasu, więc na szybko. Jak chcesz dyskutować to warto się zdobyć na nieco rygoryzmu. Po pierszwe propozycja fla, aby "badać" "naukowców" na tle "większości" (czyli "nienaukowców") wydaje mi się chybiona. Jeśli już, to powinniśmy porównywać "naukowców" nie z innymi grupami (segmentami, kohortami czy jak to nazwiesz). Ten sam błąd popełnia dalej salzburg. Po drugie - jest dykusyjne, czy "wiedza" i "wyszkatłcenie" stanowią jedyne krytyeria zaliczania do elity. Po trzecie - warto na potrzeby takiej dyskusji zdefniować pojęcia "wiedza" i "wykształcenie". Wiesz jak uszyć smoking? Nie wiesz. Dlaczego Twoja "naukowa" wiedza ma być zawsze lepsza niż "nienaukowa"? Btw wykształcenie - no cóż, do mnie argument "bo ja mam doktorat" jakoś nie przemawia - to "formalny" miernik wyształcenia. Nie mam czasu się rozpisywac.

                        pzdr
                        horny
                        • h_hornblower errata 30.03.11, 18:40
                          h_hornblower napisał:

                          > Jeśli już, to powinniśmy porównywać "naukowców" nie z innymi grupami (segmentami, kohorta)

                          W powyższym zdaniu trzeba wywalić "nie". Sorry, zapieprzam jak mały samochodzik :)
                        • adept44_ltd he, he horny 30.03.11, 18:43
                          jaja sobie robisz... nie wypowiadam się na temat projketu fla, tylko na temat jego zdania, które poddałeś "logicznej" krytyce..., przypominam, że ty też nie sformułowałeś tych wszystkich zastrzeżeń, które wyciągasz jak z rękawa teraz...
                          bo dopiero teraz możemy dyskutować... i proponuję - zamiast lekceważyć przeciwnika (wiem, ponosi cię ta antypisowska nagonka tu panująca ;-), dyskutuj...
                          • h_hornblower Re: he, he horny 30.03.11, 18:54
                            adept44_ltd napisał:

                            > przypominam, że ty też nie sformułowałeś tych wszystkich zastrzeżeń, które wyciągasz jak z rękawa teraz...

                            Tak, adept, hokus-pokus

                            > zamiast lekceważyć przeciwnika

                            Nikogo nie lekceważę (w odróznieniu od Ciebie - patrz poniżej "rozmowa" z larusse). I nikogo nie traktuję jak "przeciwnika".

                            > wiem, ponosi cię ta antypisowska nagonka tu panująca ;-),

                            Bardzo to merytoryczne. Ale z braku argumentów itd itp :)

                            > dyskutuj...

                            Na razie mi się odechciało. I nie mam już czasu...

                            pzdr
                            horny
                            • adept44_ltd Re: he, he horny 30.03.11, 19:02
                              hm, powtarzające się tu uwagi o braku logiki przy, ja ci piszę zupełnie nieuzasadnionej takiej kwalifikacji, jest objawem lekceważenia, albo trwania upartego w pomyłce...

                              co do reszty - nie odpowiedziałeś na sedno,wybierając z całości uwagi opatrzone emotką i traktując je jako argumenty, mało to poważne, przyznam, że się zawiodłem...

                              co do rozmowy z larusse, to przyjrzyj się dobrze, co w niej pada...

                              co do przeciwnika... no tak, to ciekawe (jak u prezesa ;-) nie masz przeciwników... ale rozdzielasz razy na prawo i lewo... i to zupełnie nieuzsadnione...
                              • h_hornblower sorewicz II 03.04.11, 14:15
                                adept44_ltd napisał:

                                > co do reszty - nie odpowiedziałeś na sedno,wybierając z całości uwagi opatrzone
                                > emotką i traktując je jako argumenty, mało to poważne, przyznam, że się zawiod
                                > łem...

                                Sorewicz - to z braku czasu. Wolałem iść na łatwizne.

                                > co do rozmowy z larusse, to przyjrzyj się dobrze, co w niej pada...

                                No nie wiem? Wiele galanterii? :)

                                > rozdzielasz razy na prawo i lewo... i to zupełnie nieuzsadnione...

                                Pardonsik - postaram się powstrzymać na przyszłość. Nie oczekuj jednak, że wpisze się w mejnstrim, ok?

                                pzdr
                                horny
                    • flamengista czuję się dowartościowany:) 03.04.11, 22:10
                      Faktycznie, w segmencie prezerwatyw durex to raczej górna półka cenowa, więc za porównanie się nie obrażam.

                      Co do niejednorodności... O każdej grupie można tak powiedzieć. Niedawno spotkałem chłopa z północnych Niemiec - ukończył studia z zarządzania, nosił elegancki garnitur i świetnie mówił po angielsku. Jest bardziej przedsiębiorcą-farmerem, niż stereotypowym rolnikiem w walonkach. Czyli rolnicy są też niejednorodni.

                      Ale przecież chodzi o to, że średni poziom kapitału ludzkiego w grupie naukowców jest wyższy niż dla średniej całego społeczeństwa.

                      Jasne, teraz przyczepisz się do pomiaru kapitału ludzkiego, czy też wiedzy i kompetencji. Ale to już zwykłe czepialstwo, nie dyskusja;)
      • kot_pampasowy Re: A jak Ty uczcisz 10 kwietnia? 30.03.11, 14:04
        Naprawę musicie świecić tym przykładem? Nie wiedziałam, że wykładowcy aż tak muszą się "poczuwać", czy też sprawiać wrażenie, że się "poczuwają"... Jakkolwiek to zabrzmi, ja uczczę ten dzień pieczoną kaczką i puszką zimnego Lecha.
        • h_hornblower szacun 03.04.11, 14:19
          kot_pampasowy napisała:

          > to zabrzmi, ja uczczę ten dzień pieczoną kaczką i puszką zimnego Lecha.

          Co za nonkonformizm - zwłaszcza na tym prestiżowym, "elitarnym" i międzynarodowym forum! Myslę, że takk śmiałe przełamywanie kolejnych granic mentalnych i intelektualnych uprawnia mnie do zawyrokowania, że w najbliższej dekadzie otrzymasz tzw "polskiego Nobla".

          szacun
          horny
        • flamengista no tak 29.03.11, 23:08
          niemniej w PRLu facet miał spore zasługi. No i za działalność opozycyjną siedział 2 lata w pierdlu.

          W wolnej Polsce pokazał się z jak najgorszej strony, niemniej aż takiego upadku mu nie życzyłem.
      • salzburg Re: czujecie się "elitą intelektualną"? 30.03.11, 13:40
        czujecie się "elitą intelektualną"?

        twoje pytanie przypomina pytanie Beger do Niemczyckiego za jakiego człowieka się uważa ?
        Odpowiedź jest prosta - naukowcy są elita intelektualna narodu - bo jeżeli nie oni to kto. Ale to nie oznacza, ze wszyscy i w takim samym stopniu.
        I nie zainteresowanym to deklarować.
        • larusse Re: czujecie się "elitą intelektualną"? 30.03.11, 17:00
          Sam się podkładasz, salzburgu.

          salzburg napisał:

          > czujecie się "elitą intelektualną"?
          > twoje pytanie przypomina pytanie Beger do Niemczyckiego za jakiego człowieka si
          > ę uważa ?

          Tani chwyt. Wybieg 28 połączony z 11 (mam nadzieje, że masz to samo wydanie). "Twoje pytanie przypomina..." - "przypomina" samo w sobie zawiera pewną subiektywność. Akcent położony jest na "mnie", nie na "świat". Komu przypomina? Tobie. "Przypominać" jako "być podobnym pod jakimś względem do kogoś lub czegoś. To jaki "względ" sobie wybierzesz zależy od Ciebie (Twoich doświadczeń, uprzedzeń...). Ja np. uważam, że ludzie są podobni do psów (ich głowy wglądają jak głowy psów). Czy Ty też tak uważasz? Czy ktoś inny tez tak uważa?


          > Odpowiedź jest prosta - naukowcy są elita intelektualna narodu - bo jeżeli nie
          > oni to kto.

          "Gwałcisz" tutaj jedna z ,maksym poczciwego pana Grice'a (maksymę relewancji, odniesienia). Coś jak to:
          Pan do Jana: Jak się czujesz, Janie?
          Jan do Pana: Mam świetne wyniki badań.

          A więc ja nie pytałam jakie macie wyniki badań, pytam tylko jak się czujecie. Nie pytałam czy "jesteście" (wy-naukowcy) elita intelektualną?". Moje pytanie brzmiało: Czy czujecie się elitą intelektualną?

          Ale nawet jeśli założyć, że pytałam o wyniki badań to Twoja argumentacja (Naukowcy są elitą intelektualną - bo jeżeli nie oni to kto) jest, delikatnie mówiąc, niezbyt merytoryczna. "Jeżeli nie oni to kto" - to się chyba nazywa argumentum ad ignorantium- skoro nie potrafisz udowodnić (tutaj: zdefiniować) kto jest elitą intelektualną to na pewno są nią naukowcy...


          >Ale to nie oznacza, ze wszyscy i w takim samym stopniu.

          Tutaj kolejna nieścisłość: wyżej sugerujesz, że elita intelektualna to pewne "absolute" - sprawa jest "prosta" (naukowiec z biegu dostaje wejściówkę na party "elita intelektualna"), tutaj okazuje się, że: "jednak nie wszyscy" (co decyduje o tym, że ktoś jest naukowcem i należy jednocześnie do elity intelektualnej? Autorytet moralny? Czy pracownicy naukowo- dydaktyczni zatrudnieni na wydziale wiertnictwa i geocośtam (ci wykładający przedmioty kierunkowe-nie wiem czy coś takiego jak "przedmioty kierunkowe" jest) "są" taką samą elitą intelektualną jak Ci z filozofii w powszechnej świadomości?). Wchodzi na scenę pewna względność. Dalej okazuje się, że można też być "trochę elitą intelektualną".

          >I nie zainteresowanym to deklarować.

          Jak już zwróciłam uwagę, ja nie pytam czy "jesteście", tylko czy "czujecie się" .
          Za pwn: deklarować: 1. ogłaszać publicznie swoją wolę, zamiary lub poglądy (odpada)
          2. zapewniać o czymś lub zobowiązywać się do czegoś.

          Zapewniać: oświadczać, że coś jest lub będzie na pewno.

          On zadeklarował, że czuje się zdrowy/ czuje się elita intelektualną (subiektywne)
          On zadeklarował, że jest zdrowy/ elita intelektualną (obiektywne)

          Chyba widać różnicę?
    • dala.tata zastanawiam sie 30.03.11, 20:09
      kiedy sie okaze, ze na niektore wizyty zagranicznie nie jezdzila Fotyga, tylko podstawiony przez Tuska/Putina/Millera (niepotrzebne skreslic) sobowtor. musze powiedziec, ze trzeaba byc niezwyklym kretynem, zeby twierdzic, ze podpisy MSZ falszowano. bowiem, albo jest glupia i podpisuje nie wiadomo co, albo nie ma zadnej kontroli nad tym co sie dzieje w polityce zagranicznej. coz za pokraka.

      Tekst linka