Dodaj do ulubionych

Associate vs. Assistant Prof.

18.04.12, 21:28
Adiunkt ze stopniem dr. hab.: jak przetłumaczyć to stanowisko na ang.? Już Associate czy wciąż Assistant Prof.? Widzę, że są dwie szkoły - jakie jest Wasze zdanie?

Pozdrawiam,
BB
Obserwuj wątek
    • charioteer1 Re: Associate vs. Assistant Prof. 18.04.12, 21:29
      Adiunkt to adiunkt. Jak bedziesz podworkowy, to bedziesz associate.
      • ford.ka Re: Associate vs. Assistant Prof. 18.04.12, 23:13
        I co niby w temacie wynika z tej cennej odpowiedzi? Że ma napisać adjunct czyli wykładowca zatrudniony na godziny?
        • charioteer1 Re: Associate vs. Assistant Prof. 18.04.12, 23:38
          Ze ma napisac assistant. Habilitacja jest po to, zeby cie z roboty nie wylali, a awans ci dadza, jak ci dadza.
    • spokojny.zenek Re: Associate vs. Assistant Prof. 18.04.12, 22:17
      Associate.
    • dala.tata bez watpienia Associate Professor n/t 18.04.12, 23:54
      balans_bieli napisał:

      > Adiunkt ze stopniem dr. hab.: jak przetłumaczyć to stanowisko na ang.? Już Asso
      > ciate czy wciąż Assistant Prof.? Widzę, że są dwie szkoły - jakie jest Wasze zd
      > anie?
      >
      > Pozdrawiam,
      > BB
      • adept44_ltd Re: bez watpienia Associate Professor n/t 19.04.12, 00:08
        zaintrygowało mnie to, słownik OXford-PWN kłóci się z twoją pewnością..., a internet podaje wszelkie możliwe wersje...
        • dala.tata Re: bez watpienia Associate Professor n/t 19.04.12, 00:47
          problem w rzezcywistosci polega na tym, ze kiedys dr hab oznaczal automatycznego docenta, praktycznie natychmiast. teraz sie popieprzylo z czekaniem, adiunktami z hab itd itd. i to jest raczej nasz balagan, ktory jest nieprzetlumaczalny.

          ja przyjmuje zalozenie, ze, mutatis mutandis, habilitacja jest odpowiednikiem amerykanskiej tenure. Jesli tak to dr hab. jest odpowiednikiem Associate Professor.

          Konkurencyjna pozycja to to, ze habilitacja jest odpowiednikiem 'higher doctorate', takiego DSc, a Associate Professor jest odpowiednikiem naszego profesora podworkowego, jak mowi chario. i to jest sensowne. jednak warto zwrocic uwage, ze ow 'higher doctorate' jest czyms w krajach anglosaskich rzadkim i czesto niezrozumialym. dlatego wole moje stanowisko.

          co wiecej, Assistant Professor zaklada kogos mlodego, dopiero na dorobku, bez wzgledu na to czy jestes adiunktem z hab czy podworkowym, taka denominacja znacznie bardziej falszuje to, gdzie jestes w karierze, niz nazwanie sie Associate Professor. Jesli zatem wezmiesz pod uwage calosc kontekstu instytucjonalnego, wychodzi na to, ze bez watpienia, dr hab powinien sie okreslic jako Associate Professor.

          adept44_ltd napisał:

          > zaintrygowało mnie to, słownik OXford-PWN kłóci się z twoją pewnością..., a int
          > ernet podaje wszelkie możliwe wersje...
          • charioteer1 Re: bez watpienia Associate Professor n/t 19.04.12, 01:45
            dala.tata napisał:

            > ja przyjmuje zalozenie, ze, mutatis mutandis, habilitacja jest odpowiednikiem
            > amerykanskiej tenure.

            Dala, bez jaj! Jakie tenure? Tak to moze bylo dawno, dawno temu, w zamierzchlych czasach. Poczytaj ustawe! Jezeli profesorom podworkowym odbiera sie mianowanie i zatrudnia ich na kilkuletnich kontraktach, to mowienie o habilitacji jako o odpowiedniku tenure to sa kpiny w zywe oczy!

            > jednak warto zwrocic uwage, z
            > e ow 'higher doctorate' jest czyms w krajach anglosaskich rzadkim i czesto niez
            > rozumialym. dlatego wole moje stanowisko.

            Mnie jest juz po prostu coraz bardziej wstyd, ze pracuje tam, gdzie pracuje i na takich warunkach, jakie mam. Pudrowanie tego ladnym tlumczeniem nie zalatwia sprawy.

            > taka denominacja znacznie bardziej falszuje to, gdzie jestes w karierze,

            Sorry, ale naprawde jestem w czarnej dupie i inaczej sie tego nie da okreslic. Taki jest kontekst instytucjonalny i ustawowy.
            • pfg Re: bez watpienia Associate Professor n/t 19.04.12, 09:07
              charioteer1 napisał:

              > Poczytaj ustawe! Jezeli profesorom podworkowym odbiera sie mianowanie

              *Nowych* profesorów podwórkowych zatrudnia się na podstawie umowy o pracę, z tym, że to, czy ona jest na czas określony, czy nieokreślony, zależy od lokalnych warunków, nie od ustawy.

              Profesorowie podwórkowi, a także adiunkci z habilitacją, którzy mieli mianowanie w dniu wejścia w życie ustawy, zachowali mianowanie. Nawiasem mówiąc, mianowanie nie jest *gwarancją* zatrudnienia do emerytury, mianowanego też można zwolnić (np po negatywnych ocenach).

              Wracając do tematu: Naszego systemu nie da się 1:1 przetłumaczyć na system amerykański, ale ponieważ zgadzam się z dalą, że nasza habilitacja pod wieloma względami odpowiada amerykańskiej tenurze, uważam, że habilitowanego (obojętnie - habilitowanego adiunkta lub profesora podwórkowego, to rozróżnienie ma bardzo niewielkie znaczenie) należy tłumaczyć jako Associate.
              • adept44_ltd Re: bez watpienia Associate Professor n/t 19.04.12, 09:44
                tak, tylko że w takim razie tłumaczycie stopień na stanowisko..., stanowiskiem habilitowanego, o którego tu pytano był adiunkt, a nie profesor...
              • charioteer1 Re: bez watpienia Associate Professor n/t 19.04.12, 09:45
                > Profesorowie podwórkowi, a także adiunkci z habilitacją, którzy mieli mianowani
                > e w dniu wejścia w życie ustawy, zachowali mianowanie.

                Adiunkt, ktory w momencie habilitowania sie ma mianowanie, straci je, jezeli awansuje, wiec to jest niewielka pociecha. Mianowanie tez nie jest gwarancja nieusuwalnosci i dozywotniego zatrudnienia, ale wiaze sie z okreslonymi przywilejami, ktorych nowi habilitowani nie beda miec. Stopien samodzielnosci nowych habilitowanych zostal powaznie ograniczony. Habilitacja nie daje w tej chwili nic poza prawem do promowania, ktore i tak ma kazdy assistant professor. To nie jest odpowiednik tenury, a warunki zatrudnienia nie sa w niczym lepsze niz ma assistant professor.
                • akot20 Re: bez watpienia Associate Professor n/t 19.04.12, 10:41
                  U nas były już osoby, które odmówiły awansu na stanowisko profesora nadzwyczajnego i pozostały adiunktami z hab. (może do czasu istotnych zmian Z prostego rachunku wynika, że awans się nie opłaca, co jest kompletnym absurdem i ewidentnym błędem reformy. Sytuacja wygląda następująco: adiunkt z hab. ma mianowanie na czas nieokreślony (co m.in. oznacza prawo do płatnego urlopu naukowego raz na 7 lat, poza tym oczywiście liczy się przy wszelkich kredytach), ma propozycję przejścia na profesora nadzwyczajnego na umowę o pracę na 5 lat (traci tym samym np. przywilej urlopu i oczywiście bezpieczeństwo zatrudnienia), podwyżka pensji 100 zł (autentyczna kwota, jeden z wydziałów UW).
                  • adept44_ltd Re: bez watpienia Associate Professor n/t 19.04.12, 11:00
                    czyli reforma pani Kudryckiej zafundowała obowiązek awansu będącego degradacją... brawo!
                    • ciemnowidze Re: bez watpienia Associate Professor n/t 19.04.12, 12:50
                      Także czekam kiedy miałby i mnie kopnąć taki zaszczyt awansowania na pod. prof., i także najprawdopodobniej odmówię ze względu na śmieszne kwoty proponowanych podwyżek z jednoczesnym podkręceniem śruby co do wymagań, przy oczywiście żałosnych nakładach.
                    • pfg Re: bez watpienia Associate Professor n/t 19.04.12, 13:38
                      adept44_ltd napisał:

                      > czyli reforma pani Kudryckiej zafundowała obowiązek awansu będącego
                      > degradacją.

                      Nie ma *obowiązku* ubiegania się o awans na podwórkowego, tym bardziej, że niezbyt wielki wzrost pensji - który jest jedyną korzyścią z awansu - jest okupiony wzrostem niepewności.

                      Co tym bardziej uzasadnia, że stanowisko "adiunkt habilitowany" można tłumaczyć jako "Associate Professor".
                      • charioteer1 Re: bez watpienia Associate Professor n/t 19.04.12, 13:50
                        pfg napisał:

                        > Co tym bardziej uzasadnia, że stanowisko "adiunkt habilitowany"

                        Nie ma takiego stanowiska. Gdyby bylo, to zgodnie z ustawa trzeba by rozpisac konkurs, zeby kogos na takim stanowisku zatrudnic po raz pierwszy.
                        • pfg Re: bez watpienia Associate Professor n/t 19.04.12, 17:52
                          charioteer1 napisał:

                          > pfg napisał:
                          >
                          > > Co tym bardziej uzasadnia, że stanowisko "adiunkt habilitowany"
                          >
                          > Nie ma takiego stanowiska.

                          Masz rację, chario! Wyszukiwarka pracowników UJ ogłasza, że jestem zatrudniony na stanowisku "adiunkt z dr hab." Płonę ze wstydu z powodu mojej niewybaczalnej pomyłki.
                          • charioteer1 Re: bez watpienia Associate Professor n/t 19.04.12, 21:25
                            Spojrz na artykul 110 ustawy. Tu nie bylo zadnej nowelizacji. UJ nie tworzy prawa, nie ma takiej wladzy.
                            • pfg Re: bez watpienia Associate Professor n/t 19.04.12, 22:31
                              Chario, nie pozostaje ci nic innego, jak powiadomić UJ, że działa wbrew prawu, a jeśli to nie zadziała, idź do prokuratury, NIK lub innych organów kontrolnych. Cóż ja na to, nieszczęsny adiunkt z dr hab., poradzę?
                              • adept44_ltd Re: bez watpienia Associate Professor n/t 19.04.12, 22:35
                                no ale to jest tak, że adiunkt jest stanowiskiem i zostaje wyróżniony adiunkt ze stopniem hab., głównie w celach finansowych, zdaje się... nie ma adiunkta z hab. jako stanowiska...
                                • pfg Re: bez watpienia Associate Professor n/t 20.04.12, 08:11
                                  adept44_ltd napisał:

                                  > no ale to jest tak, że adiunkt jest stanowiskiem i zostaje wyróżniony adiunkt z
                                  > e stopniem hab.,

                                  Możliwe, że tak jest. Ja po habilitacji nowej umowy o pracę nie podpisywałem, nowego mianowania nie dostałem, zostało mi stare.

                                  > głównie w celach finansowych, zdaje się

                                  Chyba nie głównie z tego powodu, choć jakąś podwyżkę dostałem - byłem na dole widełek, jak wszyscy, teraz jestem nieco powyżej dołu :-) Głównym powodem wyróżniania przez UJ "adiunkta z dr hab." są, jak przypuszczam, względy organizacyjne: adiunkt z dr hab. jest stałym członkiem swojej rady i liczy się do uprawnień akademickich tak, jak podwórkowy, przy wyborach władz jest w innej kurii, niż niehab, PKA inaczej liczy go do minimum kadrowego, no i wreszcie największy przywilej: Rada nie musi za każdym razem wyrażać zgody na to, żeby został promotorem pracy magisterskiej :-)

                                  To, czy istnieje osobne stanowisko adiunkta habilitowanego, czy nie, jest wszakże tematem pobocznym. Istotne pytanie brzmi czym mianowany adiunkt z habilitacją różni się od profesora podwórkowego. Otóż różnice są takie: 1) podwórkowy ma wyższą pensję, 2) podwórkowy ma lepszy job title, a za to brzydkie przezwisko, 3) na niektórych uczelniach (nie na UJ) podwórkowy może kandydować na rektora, choć adiunkt habilitowany nie może, 4) podwórkowy ma nieco słabsze gwarancje zatrudnienia i brak innych przywilejów (?) wynikających z mianowania (jak ów urlop co 7 lat), 5) na UJ, jeśli podwórkowy nie dostanie tytułu w ciągu 5 lat, może zostać zdegradowany do adiunkta, ale już bez mianowania (zdarzało się to). I tyle. Poza tym pozycja akademicka i uprawnienia jednego i drugiego są takie same.
                                  • charioteer1 Re: bez watpienia Associate Professor n/t 20.04.12, 08:44
                                    Przy takim sposobie myslenia, jak sie dobrze przyjrzysz, to okaze sie, ze roznic miedzy podworkowym a tytularnym jest jeszcze mniej niz miedzy podworkowym a adiunktem z hab. Wiec wlasciwie po co awansowac? Lepiej bez awansu od razu sobie wpisac do cv full professor!
                                    • pfg Re: bez watpienia Associate Professor n/t 20.04.12, 09:17
                                      charioteer1 napisał:

                                      > okaze sie, ze roznic
                                      > miedzy podworkowym a tytularnym jest jeszcze mniej niz miedzy podworkowym a
                                      > adiunktem z hab.

                                      Nieprawda, różnice pomiędzy profesorem z tytułem (nb, rozpowszechniające się sformułowanie "profesor tytularny" jest wyjątkowo nieszczęśliwe) a podwórkowym są spore.

                                      Profesorowie z tytułem
                                      - mają wyższe pensje
                                      - mają większe uprawnienia akademickie (mogą recenzować wnioski profesorskie, potrzeba co najmniej 3 profesorów z tytułem, żeby Rada miała uprawnienia habilitacyjne - sami podwórkowi nie wystarczą)
                                      - tylko oni mogą otrzymywać nowe mianowania
                                      - mogą pracować na uczelniach publicznych do ukończenia 70 lat (podwórkowi do 65, pewnie zostanie to podniesione do 67)
                                      - mają bierne i czynne prawo wyborcze do CK (i chyba innych ciał też - nie chce mi się sprawdzać), podwórkowi nie
                                      - jeśli z dowolnych powodów zmienią pracę, zachowują tytuł profesora (podwórkowy po odejściu ze swojego podwórka przestaje być profesorem)
                                      - mogą ubiegać się o stanowisko rektora największych uczelni (i, zwyczajowo, o stanowiska dziekanów tamże)
                                      - zwyczajowo (lub zgodnie z wewnętrznymi przepisami?) tylko oni mogą zostawać członkami akademii nauk.

                                      > Wiec wlasciwie po co awansowac?

                                      Na podwórkowego? Nie mam pojęcia.

                                      > Lepiej bez awansu od razu sobie wpisac do cv full professor!

                                      A nie, tu akurat jest jasne, że to można zrobić dopiero mając tytuł.
                                      • charioteer1 Re: bez watpienia Associate Professor n/t 20.04.12, 10:34
                                        No to prawie mnie przekonales, ze nie warto sie starac o tytul. Na krajowym rynku pracy daje to minimalna przewage, ale jest to benefit w znacznym stopniu pomijalny. Bierne prawo wyborcze do CK ani mnie ziebi ani grzeje, a recenzowac mam co i bez wnioskow profesorskich.
                                  • adept44_ltd Re: bez watpienia Associate Professor n/t 20.04.12, 09:18
                                    pfg napisał:

                                    > adept44_ltd napisał:

                                    > > głównie w celach finansowych, zdaje się
                                    >
                                    > Chyba nie głównie z tego powodu, choć jakąś podwyżkę dostałem - byłem na dole w
                                    > idełek, jak wszyscy, teraz jestem nieco powyżej dołu :-) Głównym powodem wyróżn
                                    > iania przez UJ "adiunkta z dr hab." są, jak przypuszczam, względy organizacyjne
                                    > : adiunkt z dr hab. jest stałym członkiem swojej rady i liczy się do uprawnień
                                    > akademickich tak, jak podwórkowy, przy wyborach władz jest w innej kurii, niż n
                                    > iehab, PKA inaczej liczy go do minimum kadrowego, no i wreszcie największy przy
                                    > wilej: Rada nie musi za każdym razem wyrażać zgody na to, żeby został promotore
                                    > m pracy magisterskiej :-)

                                    no jakby nie, bo te uprawnienia masz z racji bycia habilitowanym, samodzielnym...

                                    > To, czy istnieje osobne stanowisko adiunkta habilitowanego, czy nie, jest wszak
                                    > że tematem pobocznym. Istotne pytanie brzmi czym mianowany adiunkt z habilitacj
                                    > ą różni się od profesora podwórkowego. Otóż różnice są takie: 1) podwórkowy ma
                                    > wyższą pensję, 2) podwórkowy ma lepszy job title, a za to brzydkie przezwisko,
                                    > 3) na niektórych uczelniach (nie na UJ) podwórkowy może kandydować na rektora,
                                    > choć adiunkt habilitowany nie może, 4) podwórkowy ma nieco słabsze gwarancje za
                                    > trudnienia i brak innych przywilejów (?) wynikających z mianowania (jak ów urlo
                                    > p co 7 lat), 5) na UJ, jeśli podwórkowy nie dostanie tytułu w ciągu 5 lat, może
                                    > zostać zdegradowany do adiunkta, ale już bez mianowania (zdarzało się to). I t
                                    > yle. Poza tym pozycja akademicka i uprawnienia jednego i drugiego są takie same
                                    > .


                                    tak, sprawa jest rozmyta, głównie z tego powodu, że niektóre uczelnie dają podwórkowego z automatu, gdyby było wszędzie jak na UJ, gdzie tak nie jest, podwórkowy miałby sens jako pewien szczebel w awansie; no i do tego dochodzi idiotyzm, w którym obecnie podwórkowy traci w stosunku do adiunkta...

                                    ale jeśli porównasz sytuację ze światem, to też okaże się, że doktor może najczęściej spełniać te wszystkie funkcje i obowiązki, co profesor, a jednak różnica jest...
                      • adept44_ltd Re: bez watpienia Associate Professor n/t 19.04.12, 16:01
                        wpływ reformy Kudryckiej na translatologię... ;-)


                        nie ma obowiązku, ale czasem są przypadki, kiedy nie ma wyjścia ;-)
                  • balans_bieli Re: bez watpienia Associate Professor n/t 19.04.12, 19:12
                    stoje przed podobnym dylematem: zostac na etacie adiunkta z mianowaniem, czy przejsc na prof. nzw. na podstawie umowy o prace na 5 lat. z urlopu naukowego nie korzystalem i nie planuje. chcialem wziac przy robieniu hab., ale spotkalo sie to z kiepskim przyjeciem - machnalem reka. kredytow nie mam i nie planuje. czy cos jeszcze trace przy zamianie mianowania na umowe o prace?
                  • s.dominika OT urlop naukowy raz na 7 lat 19.04.12, 20:47
                    Adiunkt zwykły tez może wziąć ten urlop (raz na 7 lat) i wcale nie musi mieć mianowania na czas nieokreślony. Co więcej może mieć kilka ponawianych mianowań na czas określony (byleby ciągłość była) i urlop też się należy.

                    W ogóle wydaje mi się, że teoretycznie to nawet asystent może wziąć ten urlop jeżeli spełnia warunek - okres po mianowaniu 7 lat (i jeszcze go nie wywalili)...
                    • adept44_ltd Re: OT urlop naukowy raz na 7 lat 19.04.12, 20:54
                      zaraz, zaraz - ale to jest urlop spod starej ustawy i on działa teraz? czyli ludzie zatrudnieni na starej ustawie dostają urlop pod nową? a ci z nowej nie? przecież to są jaja pańskie...
                      • s.dominika Re: OT urlop naukowy raz na 7 lat 19.04.12, 21:04
                        Tak właśnie w praktyce jest obecnie na tym urlopie moja koleżanka z pokoju. W nowej nie ma tego urlopu? To dopiero są jaja .... (wcale się nie śmieję, bo za 5 miesięcy nabyłabym prawa do tego urlopu)....
                        • adept44_ltd Re: OT urlop naukowy raz na 7 lat 19.04.12, 21:13
                          nie wiem... mówimy o urlopie na poratowanie zdrowia? chyba nie ma, nie ma też, o ile się nie myle, naukowego... ale zaraz pfg nam sprostuje ewentualne pomyłki...

                          tak swoją drogą, czy jest tu jakiś prawnik, który mógłby się wypowiedzieć na ten temat - czy sytuacja, w której ludzie pracują na tych samych stanowiskach w tej samej firmie i część z tych ludzi jest dyskryminowana, jest legalna?
                          • pfg Re: OT urlop naukowy raz na 7 lat 19.04.12, 21:25
                            adept44_ltd napisał:

                            > ale zaraz pfg nam sprostuje ewentualne pomyłki

                            He, he

                            > czy sytuacja, w której ludzie pracują na tych samych stanowiskach w t
                            > ej samej firmie i część z tych ludzi jest dyskryminowana, jest legalna?

                            Popatrz się na to w ten sposób: ci, którzy mają lepsze warunki, mają *lepsze* warunki, bo takie zachowali na zasadzie praw nabytych. Ci, którzy później zostali zatrudnieni, mają warunki normalne. Nie ma dyskryminacji.
                            • adept44_ltd Re: OT urlop naukowy raz na 7 lat 19.04.12, 21:29
                              mniej więcej tak na to patrzę, acz myślę, że jest w tym więcej niuansów... niemniej, ciekaw jestem, jak to jest z perspektywy prawa.
                              • pfg Re: OT urlop naukowy raz na 7 lat 19.04.12, 22:17
                                adept44_ltd napisał:

                                > niemniej, ciekaw jestem, jak to jest z perspektywy prawa.

                                No chyba właśnie tak, jak piszę. Lex retro non agit, więc nie można odebrać praw tym, którzy je w dobrej wierze nabyli "na zawsze". Ale prawodawca może uznać, że nowozatrudnieni przyjmowani będą na innych, gorszych warunkach. Nowozatrudnieni swobodnie (w świetle prawa) się na te warunki zgadzają, nikt ich do tego nie zmusza, a jedyną cezurą jest to, czy zatrudnienie nastąpiło przed, czy po wejściu w życie znowelizowanego prawa.

                                Policjant, który teraz pracuje, może przejść na emeryturę po 15 latach służby. Policjant, którego zatrudnimy za rok, nabędzie prawa do emerytury po 25 latach. Nie ma dyskryminacji.
                          • charioteer1 Re: OT urlop naukowy raz na 7 lat 19.04.12, 21:31
                            Art. 134 ustawy daje prawo do urlopu siodemkowego wszystkim pracownikom zatrudnionym na podstawie mianowania bez wzgledu na to, czy mianowanie jest na czas okreslony, czy nieokreslony. Asystent zatrudniony na podstawie mianowania tez nabywa prawo do tego urlopu.


                            adept44_ltd napisał:

                            > nie wiem... mówimy o urlopie na poratowanie zdrowia? chyba nie ma, nie ma też,
                            > o ile się nie myle, naukowego... ale zaraz pfg nam sprostuje ewentualne pomyłki
                            > ...
                            >
                            > tak swoją drogą, czy jest tu jakiś prawnik, który mógłby się wypowiedzieć na te
                            > n temat - czy sytuacja, w której ludzie pracują na tych samych stanowiskach w t
                            > ej samej firmie i część z tych ludzi jest dyskryminowana, jest legalna?
                        • pfg Re: OT urlop naukowy raz na 7 lat 19.04.12, 21:19
                          s.dominika napisała:

                          > za 5 miesięcy nabyłabym prawa do tego urlopu

                          Jeśli byłaś mianowana w momencie wejścia w życie ustawy i jeżeli w międzyczasie nie podpisywałaś nowej umowy o pracę, nadal jesteś mianowana i onże urlop ci przysługuje
                          - co nie oznacza, że go *automatycznie* dostaniesz.
                    • pfg Re: OT urlop naukowy raz na 7 lat 19.04.12, 21:13
                      s.dominika napisała:

                      > Adiunkt zwykły tez może wziąć ten urlop (raz na 7 lat) i wcale nie musi mieć mi
                      > anowania na czas nieokreślony.

                      Ale musi mieć MIANOWANIE. W myśl znowelizowanej ustawy nowe mianowania mogą uzyskać tylko osoby z tytułem naukowym. Nowozatrudniony (co oznacza także odnowienie zatrudnienia, które miało się skończyć) adiunkt lub profesor podwórkowy nie ma mianowania, ale umowę o pracę i ten urlop mu/jej nie przysługuje.

                      > W ogóle wydaje mi się, że teoretycznie to nawet asystent może wziąć ten urlop j
                      > eżeli spełnia warunek - okres po mianowaniu 7 lat (i jeszcze go nie wywalili)..

                      Jeśli znajdziesz gdzieś *mianowanego* asystenta z siedmioletnim (lub dłuższym) stażem pracy, to tak, urlop ten przysługuje.
    • tumanka Re: Associate vs. Assistant Prof. 19.04.12, 21:25
      balans_bieli napisał:

      > Adiunkt ze stopniem dr. hab.: jak przetłumaczyć to stanowisko na ang.? Już Asso
      > ciate czy wciąż Assistant Prof.? Widzę, że są dwie szkoły - jakie jest Wasze zd
      > anie?
      >
      > Pozdrawiam,
      > BB

      A ja reprezentuję tę trzecią szkołę, żeby w ogóle nie "tłumaczyć", no bo co to za tłumaczenie niby? Przecież to elementy różnych systemów. Nawet jak już ustalicie tu, na tym forum, czy to jest bardziej w tę, czy we w tę, to trzeba by te wszystkie wątpliwości przekazać zainteresowanemu Amerykaninowi, bo inaczej nie będzie miał pełnego obrazu sytuacji i sobie niedajboże pomyśli, że balans_bieli jest "tylko" assistant albo "aż" associate. O ile to kogokolwiek w Ameryce naprawdę interesuje, w co wątpię.

      Zresztą, skoro na polski nie tłumaczy się key account managerów i innych takich, to nie widzę przeciwwskazań, żeby w rewanżu wyeksportować parę naszych nazw zawodów.
      • zitterbewegung Re: Associate vs. Assistant Prof. 20.04.12, 14:43
        A ja słyszałem dzisiaj w radio, że się tłumaczy. Dr Binienda, Chair na prof. Binienda, dziekan ;)
        • adept44_ltd Re: Associate vs. Assistant Prof. 20.04.12, 15:00
          to w radiu toruńskim... oni tam mają maryjatranslator...
          • tumanka Re: Associate vs. Assistant Prof. 20.04.12, 21:53
            Akurat Binienda, choć na gównianym uniwerku, ale jednak profesorem jest. Nie ma się co czepiać. Lepszy jest ten drugi, Kowalczyk chyba, który przez okolice psychiatryka24 też jest przedstawiany jako profesor, a który jest właśnie ...assistant professorem. Oczywiście w byciu assistant professorem nie ma nic złego. Tyle tylko, że w pewnym wieku trudno uznawać to za powód do chwały.

            Natomiast prof. Biniendę w charakterze "niezależnego" brzozologa uwiarygadnia niewątpliwie małżonka, która prowadzi polonijną organizację "Kresy-Siberia" :D
            • zitterbewegung Re: Associate vs. Assistant Prof. 21.04.12, 02:33
              Ja prawdę mówiąc nic o tym nie wiem, bo rozmowa poranka dotyczyła postawy prof. Kleibera ocierając się tylko o autorytet z NASA, ale chair to chyba nie znaczy dziekan.
              • zitterbewegung Re: Associate vs. Assistant Prof. 21.04.12, 02:49
                W ogóle, było tu ostatnio o autorytetach, a to m.in. odbiór spoleczny. W BBC kolejny sezon Brian Cox nadaje program podrożniczy "Wonders of the universe". U nas fizyka funkcjonuje publicznie kolejny sezon przez drzewoznastwo (dziś Kleiber); kłótnie kto jest autoryterem, a kto nieukiem (Turski); eksplorowanie prawd wiary przez teorie pól (Heller, Meissner)...
    • dr_pitcher Re: Associate vs. Assistant Prof. 21.04.12, 07:48
      Ani jedno ani drugie - bo to jednak nie to samo. Wydaje mi sie, ze jest to zbedna "tytulomania". W systemie amerykanskim nazywanie kogos profesorem nalezy do rzadkosci (uzywa sie raczej "doctor"). Professor wystepuje jedynie w podaniach o granty i CV. ALe tutaj mozna poslugiwac sie nazewnistwem polskim. Tak zrobil u nas ostatnio delikwent skladajcy podanie o prace. Po dr.hab. nastapilo "second doctorate" i wyjasnienie na czym funckcja adiunkta polegala. Przyjeto goscia na stanowsko associate professor, ale wynikalo to bardziej z faktu, ze mial delikwent dorobekodpowiadajacy takiemu stanowisku (40 publikacji, miedzynarowodwa renome), niz z tego, ze ch.ciano dac mu stanowisko bedace odpowiednikiem polskiego

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka