Dodaj do ulubionych

O prostytucji słów kilka

21.10.12, 19:58
Skoro jeszcze nie było, to wklejam:

Tekst linka

W skrócie: prof. Tadeusiewicz odkrywa Amerykę:) Generalnie bardzo go szanuję, z diagnozą się zgadzam, natomiast zupełnie nie rozumiem, po co ta ekspiacja. I dlaczego teraz? Czemu to ma służyć?

CytatByły rektor o pewnych rzeczach może już mówić otwarcie?

Ryszard Tadeusiewicz: Tak, to komfortowa sytuacja. Wcześniej musiałem liczyć się ze skutkami wygłaszania moich opinii. Teraz za nic nie odpowiadam, a zdążyłem się już dużo dowiedzieć.


Gdyby to mówił 10, ba - nawet 5 lat temu, można by mówić o wielkiej odwadze i chęci do reformowania. Ale teraz?
Obserwuj wątek
    • dala.tata Re: O prostytucji słów kilka 21.10.12, 20:39
      Troche nie wiem, na czym mialaby polegac ta odwaga i jaka jest ta diagnoza. Przeciez to zbior ogolnikow sprowqdzajacy sie do: jestesmy fajni, robimy kawal solidnej roboty, tylko nam to straszne ministerstwo przeszkadza i daje dotacje na studenta.bo przeciez dotacja powinna byc zawsze taka sama, wielka rzecz jasna. My natomiast ja laskawie przyjmiemy i wydamy wg naszego widzimisie.

      Zapytalbym natomiast profesora, skadwie, ze ta garstka absolwentow polskich uczelni robi kariere na swiecie dzieki uczelniom, a nie wbrew nim. Jestem tez ciekaw, gdzie sa te mechanizmy kontroli metod ksztalcenia.
      • flamengista diagnoza jest prosta 22.10.12, 11:45
        1. w okresie transformacji, a szczególnie u szczytu wyżu demograficznego - uczelnie przeszły z jakości (i tak wcześniej mocno wątpliwej) w ilość
        2. również publiczne uczelnie zaczęły się zamieniać w fabryki dyplomów, oferujące coraz niższy poziom kształcenia
        3. ówczesna GTW nic z tym nie zrobiła, bo było jej to na rękę - można było zarobić na dodatkowych etatach, również w Wyższych Szkołach Gotowania na Gazie

        Odwagi wielkiej tu nie widzę, diagnoza jest mocno spóźniona - ale trafna.
        • chilly Re: diagnoza jest prosta 24.10.12, 09:53
          flamengista napisał:
          > 3. ówczesna GTW nic z tym nie zrobiła, bo było jej to na rękę - można było zaro
          > bić na dodatkowych etatach, również w Wyższych Szkołach Gotowania na Gazie
          Zapominasz o interesie politycznym - ukryć bezrobocie!
    • zitterbewegung Re: O prostytucji słów kilka 21.10.12, 22:34
      Ano, szczególnie, że juz te lata nie jest rektorem i mógłby. Chociaż gdyby wygłosil takie poglady jako odchodzacy rektor to też by ten i owen zauważył, że był rektorem trzykrotnie, a i w biezacej kadencji nic nie zrobił (tak wytknięto Pacholskiemu, który pod koniec nieudanej kadencji wygłaszał podobne ekspiacje).

      Ja natomiast Tadeusiewicza znam jak złego pieniadza. Ma 2x więcej doktoratów honoris causa niż jego wielki idol Einstein, przewyższa go również w chwaleniu się tym. Wypromował 50 doktorów, rekord być może pobity w Uzbekistanie, bo nie wiem czy nawet na Białorusi. Od 20 lat jego publikacje sprowadzają sie do wstępów do książek z opracowań z seminariów studenckich, a i wcześniej nie było ciekawie z oryginalnoscią.

      Za to wie jak ustawić się do wiatru, niegramotnie przy tym odgrywając stereotypy szalonego nałkowca. Człowiek niewzykle też patronizujący w obyciu, jakby kompensujący jakieś kompleksy.
      • pfg Re: O prostytucji słów kilka 22.10.12, 09:24
        zitterbewegung napisał:

        > Wypromował 50 doktorów, rekord być może pobity w Uzbekistanie, bo nie wi
        > em czy nawet na Białorusi.

        Znany ci prof. I. chwali się, że w tym roku ma 16 doktorantów. Stanął w szranki?
        • zitterbewegung Re: O prostytucji słów kilka 22.10.12, 12:26
          O Dio... być może. Być może tak wypada, tak jak wypada "miec" ca. 300 publikacji w "typowo wybitnej" karierze.

          Z historii fizyki jak najgłębiej sięgam w biogramy, niektórzy niezwykle aktywni mieli ok. 30.

          Stephen Smale, wybitny matematyk, medalista Fieldsa, miał ich na początku lat '70 zdaje się łącznie na wszystkich latach 13, co spotkało się z oporem władz uniwersyteckich; na przestrzeni ostatnich 50 lat wypromował ich 48. Wielcy Hilbert, czy Kolmogorov mieli coś pod 80 studentów, jednak to były inne czasy.
    • charioteer1 Naukowy PGR 21.10.12, 23:33
      flamengista napisał:

      > W skrócie: prof. Tadeusiewicz odkrywa Amerykę:) Generalnie bardzo go szanuję, z
      > diagnozą się zgadzam, natomiast zupełnie nie rozumiem, po co ta ekspiacja. I d
      > laczego teraz? Czemu to ma służyć?

      Tadeusiewicz mowi wyraznie: nie ma nic do stracenia, nikt mu juz niczego nie odbierze, wiec moze rabac prawde w oczy bez obawy o konsekwencje. To tez pewien rodzaj konformizmu, ale cenny. Politycy powinni bac sie ludzi, ktorzy nie maja nic do stracenia.

      Istotne novum tego wywiadu dla mnie zawiera sie tu:

      CytatMy natomiast, którzy braliśmy udział w powstawaniu nowego systemu, zostaliśmy ogłuszeni pałką w stylu „albo przyjmiecie, co wam dajemy, albo zginiecie z głodu". Grzechem było pełne uzależnienie się od decyzji państwa i jego urzędników. System, w którym państwo jest jedynym dostawcą środków finansowych jeszcze nigdy nikomu nie wyszedł na dobre.

      Polski swiat akademicki jest gleboko podzielony na "my" i "oni". To "oni" zawsze decyduja, awansuja, daja pieniadze i przywileje, albo nie daja. Zawsze sa jacys "oni", na ktorych sie pokazuje palcem w gore, a "my" to biedne zuczki i nic nie mozemy, bo tu nic od nas nie zalezy. Wyrazem takiego myslenia jest przekonanie, ze to urzednik ma stworzyc takie przepisy, zeby Kowalski nie awansowal, bo ja Kowalskiego nie lubie, a "oni" go przepchna i zostanie profesorem. Brzmi znajomo? Tadeusiewicz ten piekny porzadek rzeczy burzy jednym zdaniem, mowiac: To my jestesmy temu winni, bo to my sie na to wszystko zgodzilismy. To my pozwolilismy sobie dyktat urzednika narzucic i to my przeciw temu nie protestowalismy, kiedy byl czas po temu. No to mamy to, na co zasluzylismy, "naukowy PGR".
      • mr.mud Re: Naukowy PGR 22.10.12, 10:54
        my czyli kto? Robienie ludziom wody z mózgu i opowiadanie, że na politechnikach zaoczne nie mają prawa bytu, następnie powolne wpuszczanie zaocznych. Kolejno obcinanie godzin na dziennych - ponieważ "każdy student musi mieć podobny dostęp do wiedzy". Te "PAKI" na wydziale mówiące, ze przecież czas sudiów się nie zmienił, nadal trwa tyle samo. Młodziutkie siksy prosto po studiach wdrażające systemy jakości kształcenia w katedrach o międzynarodowej renomie. Mieszanie w programach. Zmuszanie prowadzących do oceniania studenta po odbyciu kilku godzin zajęć. Zmuszanie prowadzącego doceniania w jednym semestrze kilku setek studentów jednocześnie obcinanie godzin zajęć i nie uwzględnianiem dodatkowego czasu pracy. A przede wzystkim totalne olanie oceny prowadzenia zajeć, zrozumienia tematyki przez prowadzącego, pasji wykładowcy na rzecz wskaźników.

        Za każdym razem kadra informowała o tym co się dzieje, częstokroć kończyło się to odbieraniem kursów. Czy kadra miała jakieś wyjście? Np. ja zawalałem w efekcie większość weekendów które nie były w żaden sposób refundowane. Po czym na karcie zaliczeniowej miałem przyjemność oglądać u całkowitych niedouków wpis dziekana, który widniał w miejscu terminu a brzmiał : do nadal.

        Zawsze wskazywaliśmy wady systemu i to, do czego to wszystko zmierza. Tadusiewicz widocznie nie miał sytuacji, w której 80% roku po 9 terminach poprawkowych nie zdaje. Nie dlatego, ze nie są zdolni, tylko dlatego, ze system im powiedział, że są skazani na sukces. Oddzielmy kadrę naukową w której interesie jest aby student prezentował dobry poziom od kadry która "zarządza" nauką. Tej można już w chwili rozpoczęcia realizacji czegokolwiek zgłosić zastrzeżenia zaś z jej strony przeważnie nie ma zrozumienia. Profesorzy dziekani właściciele prywatnych uczelni zawsze wiedzieli co należy robić. Dla mnie to właśnie takich biznesmenów należało w pierwszym rzucie zredukować z państwowego miejsca pracy. Tak robi się w normalnych firmach... Wiem wiem, zabezpieczenie w postaci minimum kadrowego działa więc to "czerwone sukno" mogli rwać do woli. Choćby będąc tylko raz w tygodniu przez dwie godziny w podstawowym miejscu pracy.

        Profesorzy - dziekani z syndromem boga, którzy najpierw przez 20 lat siedzieli w 4 ścinach skubiąc dookoła tego samego wąskiego tematu by po uzyskaniu hab. stać się drapieżnymi bestiami tyleż niebezpiecznymi co pozbawionymi szerokiej wiedzy.

        Pognębiają polska naukę interesy, interesiki, przyjmowanie do pracy "ładnych buzi", "kolegów profesora", "wybranych ludzi" . Mam w chwili obecnej wielką przyjemność prowadzić przedmiot na finansowanych przez EU studiach doktoranckich. Jestem w szoku jak to ogólne ogłupienie narodu postępuje. Już mamy rękę w nocniku. Może być tak, że w przyszłości nasza młoda wyhodowana na pseudokursach kadra bez podstaw szkoły naukowej i umiejętności szerszego spojrzenia sama nam tę rękę odrąbie.

        Ale nie mówmy "my wszyscy" tylko wyselekcjonowani, wybrani w "demokratycznych" wyborach przedstawiciele, efekt selekcji kadr w uczelniach, decydenci, sformatowani, dopasowani do woli większości rady wydziału, ludzi bez wyrazistości za to biernie realizujący linię kolejnych ministerstw
      • flamengista tak, to jest pewna nowość 22.10.12, 11:58
        "To my jesteśmy temu winni, bo to my sie na to wszystko zgodziliśmy. To my pozwoliliśmy sobie dyktat urzędnika narzucić i to my przeciw temu nie protestowaliśmy, kiedy był czas po temu. No to mamy to, na co zasłużyliśmy, "naukowy PGR".

        Jest tylko pewien problem. My to nie oni:) A raczej: sypiący głowę popiołem ma 65 lat, więc za 5 przechodzi na zasłużoną emeryturę. Awarię systemu, która mocno nas dotyka a której jest współautorem - zostawia nam. Sam zaś był beneficjentem tego systemu - bo mimo swoich mankamentów, ten układ dawał GTW spore korzyści finansowe.

        Dodatkowo Tadeusiewicz jest w podwójnie korzystnej sytuacji. Nie dość, że za 5 lat odchodzi na emeryturę, to jeszcze jego macierzysta uczelnia, ze względu na swoją specyfikę została stosunkowo najmniej dotknięta "masową produkcją dyplomów". Równocześnie wraz z reformą BK AGH staje się oczywistym beneficjentem tych zmian.

        Słowem bardzo fajna sytuacja. Przyznać się, że się zawaliło, ale konsekwencje moich błędów poniosą inni. I co najlepsze: nie moi najbliżsi koledzy, tylko reszta środowiska.

        Nic dziwnego, że dalsi koledzy są wypowiedzią Profesora "mocno zdenerwowani". Szczególnie koledzy z drugiego etatu: tu Profesor Tadeusiewicz nie protestował, gdy w apogeum wyżu wrzuciliśmy szaleńczo 5 bieg, jeszcze zwiększając liczbę studentów - co było prostą drogą do katastrofy.

        Naprawdę, zupełnie nie rozumiem czemu Profesor Tadeusiewicz się na taką ekspiację zdecydował. Jeśli jest to publiczna spowiedź - wywołana poczuciem winy - to naprawdę trudno liczyć na rozgrzeszenie. Wręcz przeciwnie, ludzie zareagują irytacją.

        Dla mnie wywiad RT jest troszkę śmieszny - my to wszystko wiemy od lat i naprawdę nic nie zmienia, że ktoś powiedział to głośno. Naszej kiepskiej sytuacji ani to nie pogorszy, ani nie poprawi.
        • charioteer1 Re: tak, to jest pewna nowość 22.10.12, 14:08
          flamengista napisał:

          > Jest tylko pewien problem. My to nie oni:)

          No wlasnie. Oni zawalili i im bardziej nieuchronna koniecznosc oddania wladzy, tym chetniej beda sie do tego przyznawac. My bedziemy pic to piwo, a smietanke beda spijac ich nastepcy.
    • fajnytoster Re: O prostytucji słów kilka 22.10.12, 19:06
      "Daliśmy d..y, przyznaję się. Musicie coś z tym zrobić" - powiedział Ted, sącząc drinka pod palmą na Karaibach. "Ech, życie to jednak jest ciężkie..." westchnął melancholijnie, przywołując w myślach los pobratymców w ojczyźnie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka