Dodaj do ulubionych

Hartman again

16.08.14, 12:53
no, ciekawe, jak sobie z tym poradzicie :)


wyborcza.pl/magazyn/1,140187,16475043,Powstan__uniwersytecie_.html
Obserwuj wątek
    • dobrycy Re: Hartman again 16.08.14, 13:09
      Rząd z tego zrozumie tyle że ponieważ duża część nauki polskiej nie jest najlepsza na świecie to ją trzeba zlikwidować a ludzi zwolnić. Zwłaszcza
      zwolnić trzeba starych adiunktów. Aha no i wprowadzić menadzerów.
      W szkolnictwie już sie udało - menażerią zarządzają gminy.



      adept44_ltd napisał:

      > no, ciekawe, jak sobie z tym poradzicie :)
      >
      >
      > wyborcza.pl/magazyn/1,140187,16475043,Powstan__uniwersytecie_.html
      • adept44_ltd Re: Hartman again 16.08.14, 13:23
        co do starych adiunktów nie mam najmniejszej wątpliwości...
        • hohenstauf Re: Hartman again 16.08.14, 14:40
          szczególnie jeśli pod hasłem "stary adiunkt" rozumiemy adiunkta z habilitacją, bo na podwórkowego nie ma szans gdyż jest nielubiany bo nie pije wódki z kim trzeba
          • adept44_ltd Re: Hartman again 16.08.14, 14:50
            akurat miałem na myśli tych, których jedynym osiągnięciem jest picie wódki, z kim trzeba...
            • dobrycy Re: Hartman again 16.08.14, 15:07
              Podziwiam Twoją (i niektórych innych P.T. forumowiczów) wiarę że
              jak się przykręci śrube, to selekcja dotknie tych najgorszych naukowo,
              najmniej pracowitych i zdolnych, a ci którzy są pracowici, zdolni
              i mają osiągnięcia tylko na tym skorzystają. Zawsze jak czytam
              takie przemyślenia to sie zastanwiam skąd się bierze ta wiara, no bo przecież
              chyba nie z życiowych obserwacji.


              adept44_ltd napisał:

              > akurat miałem na myśli tych, których jedynym osiągnięciem jest picie wódki, z k
              > im trzeba...
              • sendivigius Re: Hartman again 16.08.14, 15:11
                Jak to skad? Zyciowe doswiadczenie uczy ze zawsze umiera ktos inny. :D
                • nullified Re: Hartman again 16.08.14, 19:08
                  sendivigius napisał:

                  > Jak to skad? Zyciowe doswiadczenie uczy ze zawsze umiera ktos inny. :D

                  empiria to podstawa ;)
              • adept44_ltd Re: Hartman again 16.08.14, 15:31
                a gdzie znalazłeś tę wiarę?, nie mam jej w ogóle, po prostu piszę, co dobrze by było zrobić...; ponadto nie określałbym tego mianem przykręcania śruby...
                • charioteer1 Re: Hartman again 16.08.14, 17:24
                  Adept, nie ma starych adiunktow bez habilitacji. Ten gatunek wymarl smiercia naturalna. Najstarsza stazem osoba, ktora znam, jest zatrudniona na stanowisku adiunkta od 16 lat. Obecnie jest w trakcie habilitacji. Starych adiunktow juz po prostu nie ma, skonczyli sie. Za to jest coraz wiecej adiunktow i wykladowcow z habilitacja.

                  Co do uwag powyzej, faktycznie znam taka sytuacje, ze w slabym zakladzie, w ktorym nikt nic nie publikowal poza kfc, wyleciala osoba, ktora zaczela publikowac w czasopismach miedzynarodowych. Wymaganie czegokolwiek w spolhumach, ktore zazarcie bronia sie przed jakakolwiek zobiektywizowana ocena najprawdopodobniej tak wlasnie sie skonczy.
                  • adept44_ltd Re: Hartman again 16.08.14, 17:27
                    są obecnie wykładowcami i docentami..., co niczego nie zmienia...,
                    no to już wiemy, dlaczego społhumy się bronią tak zażarcie..., tym bardziej trzeba wprowadzić sensowne kryteria oceny, przekładające sie na finanse.
                    • charioteer1 Re: Hartman again 16.08.14, 17:37
                      Adept, docentow juz tez nie ma, bo ich wymiotla jakas kolejna nowelizacja. Moze jeszcze jakies niedobitki sie ostaly, ale tez nie ma o co drzec szat. Natomiast wykladowca z habilitacja to ewidentnie osoba, ktora wodki nie pije, a jezeli pije, to w niewlasciwym towarzystwie.
                      • adept44_ltd Re: Hartman again 16.08.14, 17:41
                        no, niezupełnie, tych w ostatniej chwili mianowanych nic nie wymiotło...
                        co do reszty - ja nie mam przekonania, że doktorat czy habilitacja automatycznie predestynuje do zajmowania stanowisk..., i tu się zgadzam z Hartmanem, po co narobiono tylu profesorów podwórkowych??? Miarą promocji mierności jest to, że na słabej uczelni tę profesurę dostajesz automatycznie (podobnie zresztą jak większą pensję) niż na dobrej. Gdzie tu jest jakiś sens?
                        • nullified Re: Hartman again 16.08.14, 19:12
                          adept44_ltd napisał:

                          > no, niezupełnie, tych w ostatniej chwili mianowanych nic nie wymiotło...
                          > co do reszty - ja nie mam przekonania, że doktorat czy habilitacja automatyczni
                          > e predestynuje do zajmowania stanowisk..., i tu się zgadzam z Hartmanem, po co
                          > narobiono tylu profesorów podwórkowych??? Miarą promocji mierności jest to, że
                          > na słabej uczelni tę profesurę dostajesz automatycznie (podobnie zresztą jak wi
                          > ększą pensję) niż na dobrej. Gdzie tu jest jakiś sens?

                          Ty naprawdę żyjesz w jakimś dziwnym świecie >.>

                          jak to "gdzie jest sens"? Słaba uczelnia - powiedzmy Górno-Wąchocki Uniwersytet Wszechnauk ściągnąć sobie może jakiegoś haba z ujota, który kisi się na etacie adiunkta do profesury (która może będzie a może nie) jak mu da jakąś kiełbaskę. No to daje. Ujoty i inne takie wychodzą z założenia, że takim zaszczytem jest polerowanie zelówkami tych cudownych korytarzy, że nie tylko nie godzi się pobierac pensji, ale wręcz - powinno się jeszcze za ten zaszczyt dopłacać.

                          Oh well.

                          A ta twoja wiara w magiczną moc wywalania to zaiste "potęga fałszywej świadomości " :D
                          • adept44_ltd Re: Hartman again 16.08.14, 20:06
                            ale ja naprawdę wiem, czemu to służy..., tylko pytałem o sens...,
                            a co do tej potęgi fałszywej świadomości, to potrafisz to jakoś uzasadnić, czy tak chlapiesz? ;-), mnie się naprawdę marzy jakieś otoczenie, które będzie miało ręce i nogi i zaprzestanie dyskusji na ten temat :), jakoś jednak się nie zanosi na to..., więc przynajmniej o fałszywej świadomości proszę mi tu nie truć, bo ja mam pełną świadomość, kto i co zarabia na tym bagnie..., więc to naprawdę jest dziwny świat, w którym domaganie się normalności spotyka się z ciągłym zdziwieniem...
                            • charioteer1 Re: Hartman again 16.08.14, 20:22
                              Ale jak chcesz normalnosci, to by trzeba bylo zaczac od zniesienia habilitacji (i tytulu tez). Wtedy profesorem bedzie ten, kto ma nim zostac i nie bedzie klopotliwej sytuacji, ze wykladowca sie habilitowal nie pytajac nikogo o zgode i pozwolenie i teraz nie wiadomo, co z nim zrobic.

                              Bagno jest bagnem m.in. dlatego ze jest tu 15 pieter roznych paralelnych hierarchii i w zaleznosci od potrzeb to, co sie liczy w jednym przypadku, w innym nie liczy sie ani troche. Chodzi z grubsza o to, zeby woda byla jak najbardziej metna. Jak sie dobrze przyjrzec, to uczelni najbardziej oplaca sie wykladowca z publikacjami w JCR: zrobi, co mu kaza, do N sie nie liczy, statutowe mu sie nie naleza, a ranking podnosi. Wymarzony pracownik dla kazdego przelozonego!
                              • adept44_ltd Re: Hartman again 16.08.14, 20:40
                                proszę bardzo, jeśli temu będzie towarzyszyć normalność :), ale, jak wiesz, wg mnie to akurat jest sprawa wtórna...
                                • charioteer1 Re: Hartman again 16.08.14, 22:44
                                  Adept, nie wiem, czy temu bedzie towarzyszyla normalnosc, ale na pewno bedzie choc odrobine normalniej. Czekam, az ktos zacznie nowy watek na forum pt. czy adiunkt z tytulem zarabia tyle samo co adiunkt z habilitacja? O ile dobrze pamietam, na UW juz tacy sa.
                                  • adept44_ltd Re: Hartman again 16.08.14, 23:02
                                    chario, ale to nie jest kwestia hab., to jest kwestia przejrzystości kryteriów, ocen i mechanizmów, które sprawią, że nieprzejrzystość nie będzie się opłacać...; tylko tu wszyscy twierdzą, że się nie da..., może im z tym lepiej? mnie to drażni...
                                    • nullified Re: Hartman again 16.08.14, 23:16
                                      adept44_ltd napisał:

                                      > chario, ale to nie jest kwestia hab., to jest kwestia przejrzystości kryteriów,
                                      > ocen i mechanizmów, które sprawią, że nieprzejrzystość nie będzie się opłacać.
                                      > ..; tylko tu wszyscy twierdzą, że się nie da..., może im z tym lepiej? mnie to
                                      > drażni...

                                      zamierzasz rozstrzeliwać, truć albo topić profpedów et consortes?
                                      Ja tam bym eksterminował łagodniej ;) Jakies "domy pracy bardzo tfurczej", ten deseń
                                      • adept44_ltd Re: Hartman again 16.08.14, 23:57
                                        pierwsze truć, później topić albo odwrotnie...
                                    • charioteer1 Re: Hartman again 17.08.14, 00:04
                                      adept44_ltd napisał:

                                      > chario, ale to nie jest kwestia hab., to jest kwestia przejrzystości kryteriów,
                                      > ocen i mechanizmów, które sprawią, że nieprzejrzystość nie będzie się opłacać.

                                      Adept, true, tylko jak masz kilka roznych drabinek i inne kryteria oceny na kazda okolicznosc, to caloksztalt robi sie zupelnie nieprzejrzysty. Wystarczy, jezeli kryteria wymagane dla uzyskania stopnia/tytulu beda sie roznic od wymogow do spelnienia przy zatrudnieniu na stanowisku, a jedne i drugie nie beda w zaden sposob powiazane z ocena instytucjonalna i robi sie taki galimatias, ze o jakiejkolwiek przejrzystosci mozna zapomniec. Im bardziej skomplikowany system, tym mniej oplaca sie przejrzystosc.
                                      • adept44_ltd Re: Hartman again 17.08.14, 00:08
                                        nie przeczę..., nie ma sporu; znam zresztą uczelnię, gdzie kryteria na stanowisko są bardziej wymagające niż na tytuł..., zresztą i jedne i drugie wymyślili niespełniający ich... - tu też jest pies pogrzebany, te reformy miałyby sens, gdyby wszyscy im podlegali...

                                        tylko widzisz, ja nie uważam, że się nie da tego uporządkować, co więcej - uważam, że wina za różne durne pomysły władz spoczywa właśnie na tych, którzy tak twierdzą, zostawiając pole do popisu urzędnikom...
                                        • charioteer1 Re: Hartman again 17.08.14, 00:17
                                          Adpt, my mamy za soba cale dziesieciolecia selekcji negatywnej na kazdym etapie. To dotyczy tez wladz najrozniejszych szczebli. Jak ktos cale zycie nie robil nic poza plywaniem w metnej wodzie, to i dalej nie bedzie nic robil poza zamulaniem. Jedynym wyjsciem jest chirurgiczne usuniecie niepotrzebnych narosli.
                                          • adept44_ltd Re: Hartman again 17.08.14, 00:24
                                            wiem :)
                                            jak to będzie tak dalej wyglądało, to za 10 lat nie będzie tu nic..., może poza kilkoma instytutami z nauk ścisłych; problem w tym, że zamulaczy jest wielu i spora ich część ma niewiele do emerytury, byle jakoś dotrwać... zapłaci za to reszta...
                                            • charioteer1 Re: Hartman again 17.08.14, 06:46
                                              Adept, rozejrzyj sie dobrze wokol siebie. Popatrz na postepowania na stronie CK, zobacz, co przechodzi gladko przez sita CK. Rosnie narybek. Starczy na jakies 20-30 lat mulenia. Jak oczyscisz wode, to te rybenki padna, a przeciez one tez beda chcialy jakos dotrwac do emerytury.
                                              • gienialna Re: Hartman again 18.08.14, 11:53
                                                harioteer1 napisał:

                                                > Adept, rozejrzyj sie dobrze wokol siebie. Popatrz na postepowania na stronie CK
                                                > , zobacz, co przechodzi gladko przez sita CK.

                                                Przechodzi to, co ma przejść.
                                                Inne nie przejdzie, bo w tzw. międzyczasie zmieniają się kryteria przechodzenia.

                                                Ot, to samo, co było od lat, co jest mi znane od lat prawie 20-stu. Wszystko i zawsze w świetle prawa, a sytuacja jak się nie zmieniła, tak się nie zmieni- bo po to są te "zmiany".

                                                Tylko ktoś straszliwie naiwny i bez kontaktu z rzeczywistością "naukową" w polskich instytucjach naukowych może wierzyć (bo do wiedzy podstaw nie ma nijakich), że zmiany idą ku lepszemu.
                            • nullified Re: Hartman again 16.08.14, 23:13
                              adept44_ltd napisał:
                              (łącze oba posty)

                              > ale ja naprawdę wiem, czemu to służy..., tylko pytałem o sens...,

                              oczywiście, że *jest sens* (nawet sęs) - no nie powiesz mi, że o docentometrze nie słyszałeś? Prawie do kierunkowania, doktoryzowania blablabla uzaleznionym od odpowiedniego obsadzenia grzadek doktorami, habami, profami...
                              non-sęs jest po prostu funkcją tego sęsa >.>

                              > a co do tej potęgi fałszywej świadomości, to potrafisz to jakoś uzasadnić, czy
                              > tak chlapiesz? ;-),

                              mhmmm ;) (see below)

                              > [...]
                              > bo ja mam pełną świadomość, kto i co zarabia na tym bagnie..., więc to naprawdę
                              > jest dziwny świat, w którym domaganie się normalności spotyka się z ciągłym zd
                              > ziwieniem...

                              popirwszeprimo zdefiniuj prosze "normalność" - adjunct hell? teleedukacja latającymi wykładowcami (światowe! uesańskie tyż!)? w sumie na swoją miarę już mamy i bardzo to rozwojowe jest ^^
                              Jesli ta "normalność" ma być jakimś idealizacyjnym modelem "uprawiania nauki" no to jednak nie róbmy jaj ;) "kogo to obchodzi"? (to "uprawianie nauki" i to nie tylko peryferyjnie to w ogóle jakiś fetyszyzm jest ;) )

                              > dodam tylko, że to niezupełnie jest tak, jak piszesz, bo nie tylko hab. z dobrej uczelni dostaje
                              >te profity...

                              Dostanie kazdy kto się nadawa (o ile jest potrezba aby się ktoś nadawał), "nadawanie się" jest kluczem a nie "skąd", "skąd" to drugorzędna pierdoła czasem szkodliwa bo przyjdzie jakaś niedojda co się nie potrafiła w wawie czy innym miejscowym wielkim świecie powkręcać i urządzić i odstawiac będzie gwiazdę czy księcia/księżniczkę na wygnaniu >.> Najlepsi sa w sumie ci "ze środka" - jeszcze się nie dochrapali niczego, fochy strzelac będą umiarkowane itd.* Insza inszość że ujoty słyną z obrzydzania (także finansowego) swoim pracownikom pracy, przynajmniej w niektórych murach szacownych tak było.**

                              A co do Twej "fałszywej świadomości" ;)
                              Świszczy i gwiżdże za każdym razem kiedy wypowiadasz te zaklęcia o "zwalnianiu nieprzydatnych", "wywalaniu nierobów" itd. Ja mam tylko nadzieję, że w razie czego zdołam sie ewakuować na dobrze upatrzone pozycje rezerwowe, kiedy zacznie sie "zwalnianie" na dobre i okaże się, że dzięki temu na pozostałych pracowitych i lepszych można wydać jeszcze mniej.
                              Tobie (i nie tylko Tobie) się wydaje, że te "nieroby" przejadają kasę, którą Ty byś dostał. Otóż nie. Nie dostaniesz jej jak ich nie będzie. Jak ich nie będzie dostaniesz mniej.

                              (teraz siadamy na sraczu z hartmanem i czekamy czy przepowiednia sie spełni, mam nadzieję że się mylę)

                              * To nie jest opis "rzeczywistości" do końca lecz raczej zapis "fantasmagorii wąchockich" kreujących swoją rzeczywistość
                              ** i to jest polski wkład innowacyjny w zarządzanie nauką światową: im lepsza uczelnia tym gorzej płaci (co nie znaczy, że kiepskie płacą dobrze, po prostu nie obciążają wynagrodzeń pracownikom "podatkiem za/na doskonałość Szkoły")
                              • adept44_ltd Re: Hartman again 16.08.14, 23:57
                                nully, ale ty uważasz, że prawo do tego wszystkiego wynika ze stanowisk, wg mnie ze stopni i wg ustawy też...,

                                co do reszty, hm dyskutujesz ze sobą i swoimi fantazmatami, problem jest taki, że są mocno niezróżnicowane...,

                                inny problem to twój profetyzm, to taka profecja wsteczna ;-)))

                                niemniej i tak nie mogę wyjść z podziwu, jaki to aparat można zaprzęgnąć do myślenia, by dowieść, że wszystko to g..., tylko po co???

                                :)
                                • nullified Re: Hartman again 17.08.14, 14:25
                                  adept44_ltd napisał:

                                  > nully, ale ty uważasz, że prawo do tego wszystkiego wynika ze stanowisk, wg mni
                                  > e ze stopni i wg ustawy też...,

                                  struktura generuje takie a nie inne efekty, "reformowanie jej" powoduje narastanie tego co nazywasz(/nazywamy) patologią. To niestety jest sytuacja bez dobrego wyjścia. Kochaj albo rzuć ;p (albo gazem, trutką... )

                                  >
                                  > co do reszty, hm dyskutujesz ze sobą i swoimi fantazmatami, problem jest taki,
                                  > że są mocno niezróżnicowane...,

                                  to nie sa "moje fantazmaty" (całkiem komiczne jajca to dopiero są na poziomie dobrych i średnio-dobrych szkół z ich kreowaniem i działaniem); najprawdopodobniej mam tę wątpliwą przewagę w tej debacie, że zjeździłem Matczyznę na różnych szczeblach "rozwoju naukowego" przez większośc mapy i na różnych... ehm "głębokościach jakości". (No mam tyły jesli chodzi o uczelnie z gatunku tych jakie dawały sianko byłej ministrzycy, tam mnie jeszcze nie było ^^). Jak to działa to na sporej szerokości mojego kłusownictwa widziałem i w knołach (wtedy się tak nie nazywały) i w nieknołach.

                                  >
                                  > inny problem to twój profetyzm, to taka profecja wsteczna ;-)))

                                  typowa materia historiozoficznych uzasadnień ;) Ja naprawde nie chce miec racji. Obiecuję, że z radości, jesli jej mieć nie będę, przyślę Ci naprawdę dobre piwo ;)

                                  > niemniej i tak nie mogę wyjść z podziwu, jaki to aparat można zaprzęgnąć do myś
                                  > lenia, by dowieść, że wszystko to g..., tylko po co???

                                  aby odróżniać rzeczy na które masz wpływ, od ktych na które nie masz; i aby przestać się dawać wodzić za nos "normalnością" >.>
                                  • adept44_ltd Re: Hartman again 17.08.14, 14:36
                                    pomijam inne, bo nieco bez związku :) i nie za bardzo autor wie, co ma z tego wynikać, co pisze...

                                    ależ ja świetnie odróżniam to, na co mam wpływ od tego, na co nie mam, i to jest twój zabieg retoryczny, w którym moją normalność zamieniasz na skarykaturowaną "normalność", którą przypisujesz reformistom, nie wiem wszakże, czemu on ma służyć. Bo wygląda to tak, że irytują cię patologie (nie jest wszakże jasne, czy to patologie), które ci zagrażają, a nie irytują te, które ci robią dobrze (jest to tak mocne, że naruszysz nawet logikę swojego wywodu, by wszystko się zgadzało). I tyle mniej więcej można z tego pisania wyczytać. I to jest w miarę zrozumiałe, ale po co o tym tyle pisać?
                              • adept44_ltd Re: Hartman again 17.08.14, 00:02
                                dodam, że to, co piszesz wygląda na petycję do ministerstwa z prośbą o rozwiązanie nauki w Polsce..., dajesz całkiem przekonujący dowód, że się nie przyjęła u nas... (poniekąd zresztą jestem podobnego zdania ;-)
                                • nullified Re: Hartman again 17.08.14, 14:29
                                  adept44_ltd napisał:

                                  > dodam, że to, co piszesz wygląda na petycję do ministerstwa z prośbą o rozwiąza
                                  > nie nauki w Polsce..., dajesz całkiem przekonujący dowód, że się nie przyjęła u
                                  > nas... (poniekąd zresztą jestem podobnego zdania ;-)

                                  Adept... "nauka" nie służy do "nauki" >.> Ministerstwu służy do publikowania uzasadnień swojego istnienia, podobnie jak "reforma" służy uzasadnianiu zatrudniania reformatorów, pisania blogów, organizowania konferencji (Ty zdajesz sobie sprawę jaki się dzięki "reformie" zrobił rynek na specjalistów od reformy?) itd.

                                  "Mamy" rzeczywiście dość poważny problem (światowy, a jakże) "co z tom naukom" (raczej: co z instytucjami nauki) - tyle, że ten problem ma znikomy związek z "reformą" i całym tym dyskursem nowoczesności w domu i w zagrodzie etc.
                                  • adept44_ltd Re: Hartman again 17.08.14, 14:39
                                    pełna zgoda, problem w tym, że to, co piszesz dokładnie uzasadnia istnienie takiego ministerstwa, takich specjalistów i tak dalej... więc proponuję zrezygnować z tego dyskursu pouczeń i połajań... A że mamy problem z tą nauką to jest dla mnie jasne, ale ja nie piszę z tego pułapu, o nim będziemy mogli sobie pogadać, jak przejdziemy przez pułap, o którym ja piszę... - problemu z "naukowcami". Też nie za bardzo wiem, czemu ma służyć u ciebie to plątanie wszystkiego ze wszystkim, jeśli dobremu samopoczuciu, no to ok..., nie rozplątuję już.
                                    • nullified Re: Hartman again 17.08.14, 17:02
                                      adept44_ltd napisał:

                                      > pełna zgoda, problem w tym, że to, co piszesz dokładnie uzasadnia istnienie tak
                                      > iego ministerstwa, takich specjalistów i tak dalej... więc proponuję zrezygnowa
                                      > ć z tego dyskursu pouczeń i połajań... A że mamy problem z tą nauką to jest dla
                                      > mnie jasne, ale ja nie piszę z tego pułapu, o nim będziemy mogli sobie pogadać
                                      > , jak przejdziemy przez pułap, o którym ja piszę... - problemu z "naukowcami".
                                      > Też nie za bardzo wiem, czemu ma służyć u ciebie to plątanie wszystkiego ze wsz
                                      > ystkim, jeśli dobremu samopoczuciu, no to ok..., nie rozplątuję już.


                                      boszzzzzz... czemu Ty jak ci "straszni mieszczanie co wszystko widzą oddzielnie" >.>

                                      bo to są rzeczy powiązane - "dyskursy kryzysu" (nauk też) krzyżują się z dyskursami "modernizacji"/"westernizacji"/"cywilizacji" - jak się zajmujesz "naukami bzdurnymi" (w odróżnieniu od tych "prawdziwych") to uzasadnienia w kółeczko i przemiana przyczyn w skutki (takoż odwrotnie) nie powinny być Ci jakoś obce strasznie ^^

                                      Ja tylko nieśmiało zwracam, uwagę, że upieranie się przy tym, że najlepszą metodą na wyleczenie ospy na naszym oddziale jest implantacja pacjentom kiły, to mało błyskotliwy pomysł. CHyba, że chodzi o zwolnienie łóżek, na których po dezynfekcji będa mogli uplaszczyć się reformatorzy; wtedy ma to swój głęboki sens ;)

                                      whtvr
                                      • adept44_ltd Re: Hartman again 17.08.14, 17:08
                                        bzdura, proszę pana..., podwójna... i obawiam się, że sam to wiesz, więc nie muszę tłumaczyć, dlaczego tak jest ...
                                        • nullified Re: Hartman again 17.08.14, 17:11
                                          adept44_ltd napisał:

                                          > bzdura, proszę pana..., podwójna... i obawiam się, że sam to wiesz, więc nie mu
                                          > szę tłumaczyć, dlaczego tak jest ...

                                          kiła, ospa czy kółeczka? ;)
                                          • adept44_ltd Re: Hartman again 17.08.14, 17:13
                                            wszystko... :)
                                            • nullified Re: Hartman again 17.08.14, 17:14
                                              adept44_ltd napisał:

                                              > wszystko... :)

                                              jak ja Ci czasem zazdroszczę :)
                                              • adept44_ltd Re: Hartman again 17.08.14, 17:20
                                                spoko, i tak cierpię ;-)
                                      • chilly Re: Hartman again 17.08.14, 19:20
                                        nullified napisał:
                                        > Ja tylko nieśmiało zwracam, uwagę, że upieranie się przy tym, że najlepszą metodą na wyleczenie ospy na naszym oddziale jest implantacja pacjentom kiły, to mało błyskotliwy pomysł.
                                        Z pewną taką nieśmiałością zwrócę nullemu uwagę, że zdobywanie kiły wiąże się na ogół z większą przyjemnościa niż to co aplikują nam panie ministry.
                                        A tak, w ogóle, jeden Hartman a ile błyskotliwych postów. Brawo!
                              • dobrycy Re: Hartman again 17.08.14, 10:45
                                nullified napisał:


                                > A co do Twej "fałszywej świadomości" ;)
                                > Świszczy i gwiżdże za każdym razem kiedy wypowiadasz te zaklęcia o "zwalnianiu
                                > nieprzydatnych", "wywalaniu nierobów" itd. Ja mam tylko nadzieję, że w razie cz
                                > ego zdołam sie ewakuować na dobrze upatrzone pozycje rezerwowe, kiedy zacznie s
                                > ie "zwalnianie" na dobre i okaże się, że dzięki temu na pozostałych pracowitych
                                > i lepszych można wydać jeszcze mniej.
                                > Tobie (i nie tylko Tobie) się wydaje, że te "nieroby" przejadają kasę, którą Ty
                                > byś dostał. Otóż nie. Nie dostaniesz jej jak ich nie będzie. Jak ich nie będzi
                                > e dostaniesz mniej.

                                To jest oczywista oczywistość która jakoś nie dociera do całej masy
                                P.T. reformistów na forum. Oni naprawde myślą że jak coś zreformują
                                i wywalą nierobów to im sie poprawi. Jest dokładnie na odwrót - ci którzy teraz
                                coś robią powinni na zasadzie protestu i hasła jak płaca taka praca przestać
                                cokolwiek robić. To miałoby pewne niewielkie szanse na wywowołanie pozytywnych
                                zmian w polskiej nauce, głownie w sferze finansowania.





                                > ** i to jest polski wkład innowacyjny w zarządzanie nauką światową: im lepsza u
                                > czelnia tym gorzej płaci (co nie znaczy, że kiepskie płacą dobrze, po prostu ni
                                > e obciążają wynagrodzeń pracownikom "podatkiem za/na doskonałość Szkoły")

                                Tak jest też gdzie indziej, z reguły dobre uczelnie płacą kiepsko

                                • adept44_ltd Re: Hartman again 17.08.14, 11:45
                                  ja i tak wolę swoją "fałszywą świadomosć" od zadomowienia się w tym bagnie...
                                • chilly Re: Hartman again 17.08.14, 13:18
                                  dobrycy napisał:
                                  > z reguły dobre uczelnie płacą kiepsko
                                  Ale za to ich pracownicy mają większą możliwość występowania w telewizji :)
                              • dala.tata Re: Hartman again 17.08.14, 13:48
                                i to sie do tego sprowadza, nie, nully? zebys zdazyl sie ewakuwac na z gory upatrzone pozycje. Ciepla posada powinna na zawsze zostac ciepla posada. tak po prostu. a jak nie moze zostac, to sie bedziesz ewakuowac. Ot i problem pokazany w pigulce.

                                Najbardziej mi sie jednak podoba wieszczenie tych tragedii. Okazuje sie, ze ja wypieprzymy darmozjadow, to bedzie jeszcze gorzej. Nully, nie krepuj sie, powiedz, ze darmozjady to wlasnie ten trzon polskiej nauki, bez nich wszystko sie rozpadnie.
                                • adept44_ltd Re: Hartman again 17.08.14, 14:07
                                  uff, jeszcze ktoś ma tu na szczęście "fałszywą świadomość"...
                                • nullified Re: Hartman again 17.08.14, 14:39
                                  dala.tata napisał:

                                  > i to sie do tego sprowadza, nie, nully? zebys zdazyl sie ewakuwac na z gory upa
                                  > trzone pozycje.

                                  wierzę, że Ty z tych błogosławionych co to jak im nie będa płacić to rozsiądą się na miejscowym ryneczku jako te sokratesy i będa uprawiać z ludem miejskim naukę, choćby i po to aby kogoś krew zalała ;)
                                  Mnie to jest żal tych, którzy naprawde potrzebują kasy na badania i bez tej kasy (i niezbędnej infrastruktury) ich po prostu nie będzie.

                                  > Najbardziej mi sie jednak podoba wieszczenie tych tragedii. Okazuje sie, ze ja
                                  > wypieprzymy darmozjadow, to bedzie jeszcze gorzej. Nully, nie krepuj sie, powie
                                  > dz, ze darmozjady to wlasnie ten trzon polskiej nauki, bez nich wszystko sie ro
                                  > zpadnie.

                                  Dzieki tym darmozjadom (ich masie) w ogóle dostajesz kase (sic!). Problemem nie jest, "ze są", wszedzie są. Bywa, że wciska im się tą kase na zmarnowanie zbyt czesto. No i jednym sie pozwala a innych się zmusza do szkodnictwa (choćby edukacyjnego). Jak zabraknie darmozjadów, dzieki magicznemu działaniu ewaluacji ewaluacji okaze się, że można dali powiedzieć "dostaniesz 1/2 pensji i zapieprzaj za tych zwolnionych też". Magia "ekonomii" :P

                                  Żadna wielka wieszczba - to się aktualnie dzieje.
                                  Ilez to trzeba wysiłku włożyć by widzieć nie widząc >.>
                                  • adept44_ltd Re: Hartman again 17.08.14, 14:46
                                    Żadna wielka wieszczba - to się aktualnie dzieje.

                                    czyli już wywalają nierobów? hm, jakiś przykład, gdzie to się dzieje? Bo ja widzę dokładnie odwrotną tendencję - zarżniemy wszystko, żeby tylko ochronić kolegów... i wtedy będziemy pracować na pół etatu, żeby ktoś, kto w życiu się nie skalał niczym też miał swoje pół etatu, taką tendencję to ja widzę..., ale przeciwną? gdzie?
                                    • nullified Re: Hartman again 17.08.14, 17:06
                                      adept44_ltd napisał:

                                      > Żadna wielka wieszczba - to się aktualnie dzieje.
                                      >
                                      > czyli już wywalają nierobów? hm, jakiś przykład, gdzie to się dzieje?

                                      u mnie np. rzecz jasna wylatują "nie te nieroby co trzeba", albo z drugiej strony - te co się nie załapały na żaden dwór. Aby było śmieszniej - im gorszy szkodnik tym ma większe szanse. Na prowincji pewne rzeczy przychodzą wolniej a inne uderzają szybciej.

                                      Tez już to wczesniej widzieliśmy...
                                      • adept44_ltd Re: Hartman again 17.08.14, 17:10
                                        nullified napisał:

                                        >
                                        > u mnie np. rzecz jasna wylatują "nie te nieroby co trzeba", albo z drugiej stro
                                        > ny - te co się nie załapały na żaden dwór. Aby było śmieszniej - im gorszy szko
                                        > dnik tym ma większe szanse. Na prowincji pewne rzeczy przychodzą wolniej a inne
                                        > uderzają szybciej.


                                        to dlaczego podajesz to jako przykład w tej dyskusji??? Pomijam fakt, że to jest właśnie konsekwencja tych poglądów, które tu lansujesz, wszystko to ch..., no to w sumie wszystko jedno, kogo uznamy za szkodnika i wywalimy, a najlepiej to tego, który się z nami nie koleguje...
                                        >
                                        • nullified Re: Hartman again 17.08.14, 17:13
                                          adept44_ltd napisał:
                                          > to dlaczego podajesz to jako przykład w tej dyskusji???

                                          chciałes, to masz

                                          >Pomijam fakt, że to jes
                                          > t właśnie konsekwencja tych poglądów, które tu lansujesz, wszystko to ch..., no
                                          > to w sumie wszystko jedno, kogo uznamy za szkodnika i wywalimy, a najlepiej to
                                          > tego, który się z nami nie koleguje...

                                          tak piszesz, jakbyś tego od lat nie oglądał, co za różnica czy Wąchock, Otwock czy Wawa
                                          ok...

                                          Gdyby ktoś naprawdę chciał to powoli zmienić, nie czyniłby takich głupot.

                                          Ale, ok, wakacje są ;)
                                          • adept44_ltd Re: Hartman again 17.08.14, 17:20
                                            nie chciałem, chciałem rzetelnej odpowiedzi, a ta taka nie jest, to nie jest przykład na zjawisko, które opisałem..., wprost przeciwnie :),

                                            nie rozumiem, co to ma do rzeczy, to oglądanie, no właśnie oglądam i dlatego się nie godzę na twoje wsparcie dla tego systemu...,

                                            nie widzę, by ktoś to chciał zmieniać..., ale widzę, że jest tak, bo sama masa korzystających z tego bagna nigdy na to nie pozwoli...,

                                            no, są... :)
                                            • nullified Re: Hartman again 17.08.14, 17:58
                                              adept44_ltd napisał:

                                              > nie chciałem, chciałem rzetelnej odpowiedzi, a ta taka nie jest, to nie jest pr
                                              > zykład na zjawisko, które opisałem..., wprost przeciwnie :),

                                              rly? i jak tu takiemu dogodzić >.>

                                              > nie rozumiem, co to ma do rzeczy, to oglądanie, no właśnie oglądam i dlatego si
                                              > ę nie godzę na twoje wsparcie dla tego systemu...,

                                              ja go nie "wspieram", ośmielam się (o zły nully!) niechęcią obdarzać przemalowywanie go na "lepszy" czyniąc go faktycznie gorszym.

                                              > nie widzę, by ktoś to chciał zmieniać..., ale widzę, że jest tak, bo sama masa
                                              > korzystających z tego bagna nigdy na to nie pozwoli...,

                                              no znajdziesz takich wielu pośród reformatorów właśnie :D Po to reformują aby się nie zmieniło. Stara mądrość księcia de Montesquieu ;)

                                              > no, są... :)

                                              no to na lwyby.
                                  • dala.tata Re: Hartman again 17.08.14, 15:26
                                    Nie, nully, ja po prostu akceptuje to, ze w ciagu dobrze ponad 20 lat mojej pracy, niesamowicie zmienily sie oczekiwania wobec mnie. to jest nieustanne przyspieszanie tempa. I jesli chce kasy, to musze sie o nia postarac. dla ciebie z kolei to anatema, bo ma byc tak jak bylo, bo ty nie chcesz spocic czolka.

                                    A pieprzenie ze to darmozjady daja mi cos, mnie tylko wqrwia, tak szczerze powiedziawszy. Znalazles sobie naprawde duzy mlotek na tego kotka.
                                    • nullified Re: Hartman again 17.08.14, 17:10
                                      dala.tata napisał:

                                      > Nie, nully, ja po prostu akceptuje to, ze w ciagu dobrze ponad 20 lat mojej pra
                                      > cy, niesamowicie zmienily sie oczekiwania wobec mnie. to jest nieustanne przysp
                                      > ieszanie tempa.

                                      No "wewmojej branży" to się głównie nadprodukcją śmieci objawia to "zwiększanie tępa". Trochę jak wiekopomne odkrycia "bardziej zaokraglonego bystrofonu".


                                      > A pieprzenie ze to darmozjady daja mi cos, mnie tylko wqrwia, tak szczerze powi
                                      > edziawszy. Znalazles sobie naprawde duzy mlotek na tego kotka.

                                      Ja rozumiem dala, że z Twojej perspektywy zawieszonej w "cywilizacji" wygląda to inaczej, głównie może dlatego, że nie kursujesz po "niecywilizacji" jakoś tak bliżej. Nie że zalecam. Po co sobie psuć samopoczucie.
                                      • dala.tata Re: Hartman again 17.08.14, 17:26
                                        Oj, ja nie mam zadnych watpliwosci, ze ty i twoja dyscyplina, nie tylko zreszta, dzielnie bojktojucie jakiekolwiek proby wymuszenia na was pracy. I bardzo prosze nie orzedtsawiac chlamu jako historycznej koniecznosci.

                                        Tak, jak p. Woknieiwcz uwaza, ze profesor nie powinien tolerowac ministra, ty uwazasz ze masz prawo nie tloerowac tego, ze ktos ci kaze wiecej robic. Bo, jak to juz pare razy przeczytalem, ty masz prawo do tego, zeby siedziec i myslec.
                                        • nullified Re: Hartman again 17.08.14, 17:54
                                          dala.tata napisał:

                                          > Oj, ja nie mam zadnych watpliwosci, ze ty i twoja dyscyplina, nie tylko zreszta
                                          > , dzielnie bojktojucie jakiekolwiek proby wymuszenia na was pracy. I bardzo pro
                                          > sze nie orzedtsawiac chlamu jako historycznej koniecznosci.


                                          oj ja ośmieliłem się tak podsumowac dokonania wyłącznie z najlepsiejsiejszych czasopismów ;)
                                          I żeby to tylko mały podły nully tak podsumowywał to pikuś mikroskopijny by był.
                                          No ale ok. Nadmiar samokrytycznej szczerości byłby jak granat w szambo, poniechajmy :D


                                          > Tak, jak p. Woknieiwcz uwaza, ze profesor nie powinien tolerowac ministra, ty u
                                          > wazasz ze masz prawo nie tloerowac tego, ze ktos ci kaze wiecej robic. Bo, jak
                                          > to juz pare razy przeczytalem, ty masz prawo do tego, zeby siedziec i myslec.

                                          Ja rozumiem dala, że Ty jesteś z tych, którzy nie chcą "siedzieć i myśleć" (pachnąć?) tylko z rozkoszą wezmą jeszcze szmatę i sprzątną korytarz (oj przydałoby się wielu), napiszą wnioski i podania, wypełnią stosy papierów na każdą okazję i jeszcze umyją szyby a wszystko to z miłości do nauki za 1/2 swojej poprzedniej pensji, bo przecież jakże tak "nie tolerować". Się zmieniło!
                                          • dala.tata Re: Hartman again 17.08.14, 18:28
                                            Bez watpienia. To taka poza, ktora zreszta kiedys widzialem u o awianego tu prof. H. Wszystko jest do dupy, a szczegolnie w tych najlepszych czasopismach, mialkosc na mialkosciami. Ja na to mam tylko jedno do powiedzenia. Najpierw sprobuj tam opublikowac.

                                            Wrecz przeciwnie, z latami motorek w dupie mi sie zatarl i glownie lubie siedziec i ogladac tv. Czasem jakas powiesc przeczytac, najlepiej nieambitna. Bo sie juz napracowalem. Niestety, moj pracodawca ma inne zdanie na ten temat. Oczywiscie, zdaje sibie sprawy z tego, ze jak mi sie nie podoba, to moge wziac dupe w troki. Niestety, mi sie moja praca ogolnie podoba.

                                            Nie zalapalem tego z polowa pensji, ale wiem, ze ci ciezko.
                                            • nullified Re: Hartman again 17.08.14, 22:02
                                              dala.tata napisał:

                                              > Bez watpienia. To taka poza, ktora zreszta kiedys widzialem u o awianego tu pro
                                              > f. H. Wszystko jest do dupy, a szczegolnie w tych najlepszych czasopismach, mia
                                              > lkosc na mialkosciami.

                                              odpada ;) niestety nie kwalifikuję się do tej zaszczytnej kategorii "z osiągnięc podobny całkiem do nikogo"

                                              > Ja na to mam tylko jedno do powiedzenia. Najpierw sprobu
                                              > j tam opublikowac.
                                              >

                                              /sigh
                                              no i zawsze nadchodzi ten smutny moment kiedy dala wyciąga swoje czerwone wiaderko i woła, że ma tatę w policji; a jak się okaże, że ten drugi ma też takie wiaderko a mamę to nawet księdza (da się !) to łyso bydzie nie?

                                              Moje zdanie jest mało znaczące. Ważniejsze, że więksi od nas obu a nawet obutrzech tak zrzedzą. Publikacje coraz bardziej przypominają konkurs Eurowizji - "cóż jest najbanalniejsze w tym sezonie?"

                                              > Wrecz przeciwnie, z latami motorek w dupie mi sie zatarl i glownie lubie siedzi
                                              > ec i ogladac tv. Czasem jakas powiesc przeczytac, najlepiej nieambitna. Bo sie
                                              > juz napracowalem. Niestety, moj pracodawca ma inne zdanie na ten temat. Oczywis
                                              > cie, zdaje sibie sprawy z tego, ze jak mi sie nie podoba, to moge wziac dupe w
                                              > troki. Niestety, mi sie moja praca ogolnie podoba.

                                              oj nie, Ty masz po prostu słabą pozycję negocjacyjną, ogólnie cienki bolek ;) i w ogóle (i tak dalej w tej poetyce, bo przecież jak się jest gościem "to i w ogóle" właśnie)
                                              ehhhh wakacje ;)

                                              > Nie zalapalem tego z polowa pensji, ale wiem, ze ci ciezko.

                                              czas przyjdzie, że załapiesz w portfelu.

                                              W nieustającej nadziei, że nie mam racji pozostając ;)
                                              • dala.tata Re: Hartman again 17.08.14, 22:11
                                                Nie, nie wolam, nie krzycze. Ale wqrwia mnie setnie, jak sie podwaza osiagniecia, ktorych sie nie ma. Ostatnio przeczytalem, jak jeden z polskich politykow ocenil studia PPE na Oxfordzie kursem szkoleniowym. Ten polityk nigdy by sie na takie studia nie dostal, w przeciwienstwie do tyhc ilus tam premierow i ministrow z calego swiata, ale.rzucic blotem warto. Wpisujesz sie dobrze w te tradycje, nully. Gratulacje!
                                                • bumcykcyk2 OT 18.08.14, 01:09
                                                  dala.tata napisał:

                                                  > Ostatnio przeczytalem, jak jeden z polskich politykow ocenil studia PPE na Oxfordzie kursem
                                                  > szkoleniowym. Ten polityk nigdy by sie na takie studia nie dostal, w przeciwienstwie do tyhc
                                                  > ilus tam premierow i ministrow z calego swiata, ale.rzucic blotem warto.


                                                  Ja nie jestem pewien, czy studia na Oxfordzie jako takie są potrzebne jakimkolwiek premierom i ministrom. Główna ich zaleta to poznanie innych przyszłych premierów i ministrów, często w rozrywkowych okolicznościach rozmaitych burd i ochlajów (vide Radek Sikorski), oczywiście pod warunkiem, że kandydat kwalifikuje się do 'wewnętrznej partii'. Czyli zostanie przyjęty do korporacji 'tych lepsiejszych' studentów (o czym decyduje głównie kasa tatusiów i dziedziczenie pozycji).

                                                  • dala.tata Re: OT 18.08.14, 01:22
                                                    Nie o tym jednak byl moj wpis.
                                                  • bumcykcyk2 Re: OT 18.08.14, 01:57
                                                    No ja wiem, ze nie o tym, dlatego zatytułowałem swoje przemyślenia jako off topic. O samej wypowiedzi Waszczykowskiego nie ma co rozprawiać, była bezdennie głupia, a panu pisiorowi ulała się żółć na znienawidzonego dawnego szefa, który go wylał z roboty.
                                                • nullified Re: Hartman again 18.08.14, 13:47
                                                  dala.tata napisał:

                                                  > Nie, nie wolam, nie krzycze. Ale wqrwia mnie setnie, jak sie podwaza osiagnieci
                                                  > a, ktorych sie nie ma. Ostatnio przeczytalem, jak jeden z polskich politykow oc
                                                  > enil studia PPE na Oxfordzie kursem szkoleniowym. Ten polityk nigdy by sie na t
                                                  > akie studia nie dostal, w przeciwienstwie do tyhc ilus tam premierow i ministro
                                                  > w z calego swiata, ale.rzucic blotem warto. Wpisujesz sie dobrze w te tradycje,
                                                  > nully. Gratulacje!

                                                  >.>
                                                  no i zacietrzewił się...
                                                  to może jednak na lwyby? ;)
                                                  • dala.tata Re: Hartman again 18.08.14, 15:30
                                                    tak, nully, ktos, kto sie z toba nie zgadza, zacietrzewia sie. :)
                                                  • nullified Re: Hartman again 18.08.14, 16:09
                                                    dala.tata napisał:

                                                    > tak, nully, ktos, kto sie z toba nie zgadza, zacietrzewia sie. :)
                                                    >
                                                    eee, nie ;p popatrz po wątku, są tacy co nie zgadzają się, nie zgadzają się fundamentalnie ale jakoś bez zacietrzewiania ;)

                                                    Zresztą - będzie dobrze - w końcu "w dłuższej perspektywie wszyscy umrzemy";) Co się napinać :D
                                                  • chilly Re: Hartman again 18.08.14, 16:35
                                                    Cietrzew się zacietrzewia...
                                                    (sęp zasępia, sowa - no co? sowieje? Bo jak z tego "osowiała" zrobić czas teraźniejszy?).
                                                  • adept44_ltd Re: Hartman again 18.08.14, 16:45
                                                    chilly napisał:

                                                    > Cietrzew się zacietrzewia...
                                                    > (sęp zasępia, sowa - no co? sowieje? Bo jak z tego "osowiała" zrobić czas teraź
                                                    > niejszy?).

                                                    nie kuś ciągu dalszego ;-)
                                                  • dala.tata Re: Hartman again 18.08.14, 16:59
                                                    Sowa sowieje. Natomiast Wrobel zawrobla, a sikorka sikorzy.
                                                  • adept44_ltd Re: Hartman again 18.08.14, 17:08
                                                    hm... :)
                                              • charioteer1 Re: Hartman again 17.08.14, 22:42
                                                nullified napisał:

                                                > Moje zdanie jest mało znaczące. Ważniejsze, że więksi od nas obu a nawet obutrz
                                                > ech tak zrzedzą. Publikacje coraz bardziej przypominają konkurs Eurowizji - "có
                                                > ż jest najbanalniejsze w tym sezonie?"

                                                Jakos tego zrzedzenia wsrod wielkich nie widze. Moze za wysoko patrze, nully, co?

                                                Nie ma sily. Jak ci tak zle i wszystko bez sensu, to widocznie minales sie z powolaniem. Zmien dziedzine, albo zmien zajecie. Naprawde, jest wiele sensownych rzeczy, ktore mozna w zyciu robic.
                                                • dala.tata Re: Hartman again 17.08.14, 23:05
                                                  Alez nie! Nully ma misje teraz. Dowodzi wszystkim, jak bardzo to, co roba nie ma sensu, szczegolnie ci, ktorzy sie wysilaja i publikuja tam, gdzie najlepsi. Ale to pikus, bo ci najlepsi sa i tak do dupy - nully nam to juz zadekretowal. Nulliemu oczywiscie nalezy placic przez nastepne 20 lat, bo moze jednak przyjdzie mu do glowy ta wazna idea, ktora jednak uzna za stosowne opublikowac. Oczywiscie, na internecie, zeby zupelnie nie wyprzedac swych wartosci.

                                                  Mialem taka kolezanke, ktora krytykowala wszystko i wszystkich, oczywiscie z duza wyzszoscia i pewnoscia o bezsensie tego, co wszyscy robia. Nie miala niestety czasu publikowac w tym wszystkim. Niestety, uczelnia nie podzielila tezy, ze powinno sie jej placic dalej.
                                                  • bumcykcyk2 Re: Hartman again 18.08.14, 01:30
                                                    A Ty Dala, wciąż uparcie swoje. Każdy musi publikować, bo jakże by to panie dzieju, było, jakby tak niektórzy w pocie czoła płodzili swoje dzieła, a inni w tym czasie oglądali "Daleko od noszy" na Polsacie! Habilitować się też musi każdy. Obowiązkowe publikowanie i habilitowanie da nam na wyjściu nowy przełom kopernikański. Jak tak Cię czytam Dala, to mi się przypominają komunistyczni aparatczycy, którzy każde przemówienie kończyli rytualnym wezwaniem rodaków, aby się wreszcie wzięli do ciężkiej i rzetelnej pracy...

                                                    Jesteś Dala przypadkiem beznadziejnym, który za cholerę nie ogarnia, że wbrew dogmatowi marksistowskiemu ilość nie przechodzi w jakość i płodzenie publikacji dla samego płodzenia chuj daje nauce polskiej i światowej. Dużo lepiej by owa nauka wyglądała, gdyby publikowali wyłącznie ci , którzy mają taką potrzebę, a nie ci wszyscy, którzy są do tego przymuszani pod groźbą wywalenia z roboty. Myślenie Twego pokroju doprowadziło w Polsce do przymusu habilitacji, i w rezultacie jej ranga ekspresowo poleciała na łeb na szyję. Wraz z nią jakość kadr w nauce polskiej, o którą rzekomo tak się troszczysz. W wojsku jakoś nie ma samych generałów, ale w nauce polskiej te zasady nie obowiązują. Bo zgodnie z teoriami Dalatato-podobnych każdy musi się upier.dolić po same pachy, pisać bezsensowne bzdety nie mając nic sensownego do powiedzenia, wypełniać urzędnicze formularze od rana do wieczora i najlepiej jeszcze siedzieć 10h dziennie przymusowo w jakiejś kanciapie pod okiem kamery monitoringu. Wtedy będzie taka nauka, że hej, klękajcie narody!

                                                  • dala.tata Re: Hartman again 18.08.14, 01:36
                                                    to ja po raz kolejny powiem, ze nic nie powiedzialem na temat ilosci przechodzacej w jakosc. Co wiecej, uwazam, ze ilosc nie przechodzi w jakosc. Z tego jednak nie wynika, ze nalezy publikowac smiec. Powiedzialbym nawet, ze nie nalezy publikowac smiecia. A smiec 'sie publikuje', bo mozna smiec publikowac.

                                                    Nie wiem co robi myslenie mojego pokroju jest tu jednak dosc powszechne. Natomiast to, co piszesz, jest tak, wybacz, glupie, ze zeby bola. Ty po prostu chcesz, zeby ci prcodawca placil za to, ze siedzisz i pachniesz w oczekiwaniu, ze ci sie zachce cos opublikowac. I na dodatek mowisz to powaznie.
                                                  • bumcykcyk2 Re: Hartman again 18.08.14, 01:54
                                                    Drogi Dala, na uczelniach jeszcze się naucza studentów i jest to konkret do wykonania. A nawet, o zgrozo, prawdziwy sens istnienia większości uczelni. Znam Twój pogląd, że ten kto nie publikuje, nie nadaje się do nauczania, ale wybacz, zupełnie go nie podzielam. Ps. Wchodzimy mimochodem w dyskusję wielokrotnie przerabianą , więc może lepiej odpuśćmy ją już na wstępie. Peace :D
                                                  • dala.tata Re: Hartman again 18.08.14, 01:58
                                                    wiem, do wykladania starczy chec szczera i z trzy przeczytane rozdzialy przed lekcja.
                                                  • bumcykcyk2 Re: Hartman again 18.08.14, 02:10
                                                    nie nie, wystarczy książka-podręcznik, którą w wersji light kseruje się na pojedyncze kartki i zakreśla markerem co ważniejsze zdania do odczytania. W wersji hard po prostu przynosi się tę książkę na zajęcia i nabożnie czyta studentom (prawdziwy mocarz dr B. z Gdańska).

                                                    Każdą robotę można odwalić na rympał, przy czym jeśli ja mam nauczać jakiś wtórnych bredni z odgórnego rozdzielnika (a bywały takie momenty), to owe trzy rozdziały jako żywo starczą. A i tak większą korzyścią dla zebranych będzie opowiadanie im dowcipów :D
                                                  • sendivigius Re: Hartman again 18.08.14, 20:36
                                                    bumcykcyk2 napisał:

                                                    > nie nie, wystarczy książka-podręcznik, którą w wersji light kseruje się na poje
                                                    > dyncze kartki i zakreśla markerem co ważniejsze zdania do odczytania. W wersji
                                                    > hard po prostu przynosi się tę książkę na zajęcia i nabożnie czyta studentom (p
                                                    > rawdziwy mocarz dr B. z Gdańska).

                                                    Alez Bumcyk. I ty i Dala obaj macie racje, a raczej mielibyscie gdybyscie chcieli postawic kropke nad i. Polega ona na tym ze uniwersystety (szkoly wyzsze) powinny byc rozne. I publikujace i uczace. Ale taki stan nie bedzie osiagniety metoda katygoryzacji opartej na mimo wszystko na jakis wyteoretyzowanych w wiezach z kosci sloniowej wskaznikach i egzekwowanych przez przyslowiowe panie Krysie z dziekanatu lub ministerstwa. Roznicowac powinien rynek, od tego jest i dlatego rzad nie mowi ze Fordy maja byc tak samo wyposazone jak Chevrolety, ja se kupie co se zechce. Ale by sie tak stalo nalezy skonczyc z wladza ministerstwa ktore reguluje wszystko do przecinka a na dodatek stara sie trzymac wszystkich w jednej linii. Tu juz nawet nie chodzi o nieszczesna habilistacje ale o lokalne prawo do decydowania czy NAM ona jest potrzebna. Udowodniono w ekonomii i w biologii i jeszcze nie wime gdzie ze ludzie czyli rynek ZAWSZE w swojej masie podejmuja najlepsze decyzje (nawet gdy ktos indywidualnie sie myli).

                                                    Gdy tak sie stanie, wasz spor stanie sie bezprzedmiotowy.
                                                  • chilly Re: Hartman again 18.08.14, 21:11
                                                    sendivigius napisał:
                                                    > ludzie czyli rynek ZAWSZE w swojej masie podejmuja najlepsze decyzje (nawet gdy ktos indywidualnie sie myli).
                                                    Już ćwierć wieku z utęsknieniem czekam na ten wolny rynek. A na razie mam kulczykostrady (po 16 zł za 35 km). W nauce też...
                                                • nullified Re: Hartman again 18.08.14, 14:02
                                                  charioteer1 napisał:

                                                  > nullified napisał:
                                                  >
                                                  > > Moje zdanie jest mało znaczące. Ważniejsze, że więksi od nas obu a nawet
                                                  > obutrz
                                                  > > ech tak zrzedzą. Publikacje coraz bardziej przypominają konkurs Eurowizji
                                                  > - "có
                                                  > > ż jest najbanalniejsze w tym sezonie?"
                                                  >
                                                  > Jakos tego zrzedzenia wsrod wielkich nie widze. Moze za wysoko patrze, nully, c
                                                  > o?

                                                  a może za nisko? W różnych branżach to może różnie wyglądać. Empirycy mają dane, które publikowac warto dla nich samych. "gadający", gdyby mieli rzeczywiście w ząbkach przynosić co rusz coś nowatorskiego "i w ogóle" - przez większośc życia by milczeli zapewne. Z pożytkiem dla papieru (a dziś internetów też).

                                                  To w sumie zabawne - naśmiewaliśmy się tutaj z tego kryterium habowania (o tym "wkładzie znaczącym") nikt chyba nie zwrócił uwagi, że to kalka z samoopisów periodyków - każdy publikuje tylko nowatorstwo, że aż strach. Oj umysły uczone >.>
                                        • trzy.14 Re: Hartman again 17.08.14, 18:16
                                          > ty masz prawo do tego, zeby siedziec i myslec.

                                          Nie za darmo...
                                          • dala.tata Re: Hartman again 17.08.14, 18:31
                                            No! Za dobre myslenie, nalezy sie jeszcze premia!

                                            trzy.14 napisał:

                                            > > ty masz prawo do tego, zeby siedziec i myslec.
                                            >
                                            > Nie za darmo...
                                        • chilly Re: Hartman again 17.08.14, 19:34
                                          dala.tata napisał:
                                          > ty uwazasz ze masz prawo nie tloerowac tego, ze ktos ci kaze wiecej robic. Bo, jak to juz pare razy przeczytalem, ty masz prawo do tego, zeby siedziec i myslec.
                                          Hm, wcześniej sądziłem, że moja praca na myśleniu właśnie polega. Ale w ostatnich latach taki jest zap... prz biurokratyczny, że na nic już nie mam czasu. Więc tylko siedzę...
                                          • nullified Re: Hartman again 17.08.14, 22:04
                                            chilly napisał:

                                            > dala.tata napisał:
                                            > > ty uwazasz ze masz prawo nie tloerowac tego, ze ktos ci kaze wiecej robic
                                            > . Bo, jak to juz pare razy przeczytalem, ty masz prawo do tego, zeby siedziec i
                                            > myslec.
                                            > Hm, wcześniej sądziłem, że moja praca na myśleniu właśnie polega. Ale w ostatni
                                            > ch latach taki jest zap... prz biurokratyczny, że na nic już nie mam czasu. Wię
                                            > c tylko siedzę...

                                            no bo naprawdę naukę to się uprawia stojąc i nie myśląc, nie wiedziałeś chill?
                                            Siedzenie zabija. (ten cho-cho-kurde-lesterol!)
                                            O myśleniu nie wspominając.
                                            • chilly Re: Hartman again 18.08.14, 08:49
                                              nullified napisał:
                                              > Siedzenie zabija. (ten cho-cho-kurde-lesterol!)
                                              Prostata, nully, przede wszystkim prostata...
                                              • nullified Re: Hartman again 18.08.14, 13:48
                                                chilly napisał:

                                                > nullified napisał:
                                                > > Siedzenie zabija. (ten cho-cho-kurde-lesterol!)
                                                > Prostata, nully, przede wszystkim prostata...

                                                aż mnie kusi by popełnić jakiś obsceniczny metafor naukowy x.x
                                    • chilly Re: Hartman again 17.08.14, 19:38
                                      dala.tata napisał:
                                      > Nie, nully, ja po prostu akceptuje to, ze w ciagu dobrze ponad 20 lat mojej pracy, niesamowicie zmienily sie oczekiwania wobec mnie. to jest nieustanne przyspieszanie tempa.
                                      Zdrowia życzę. I kondycji długodystansowca. Bo na jakieś 20 lat musi jeszcze starczyć (nie licząc konieczności dorobienia do żałosnej emerytury), a tu, panie, po pięćdziesiątce to raki, zawały, depresje...
                                      • dala.tata Re: Hartman again 17.08.14, 19:56
                                        dziekuje. pocieszam sie, ze koledzy biznesmeni maja juz tak od dawna i jakos daja rady.
                                        • bumcykcyk2 Re: Hartman again 18.08.14, 01:44
                                          Nauka i biznes to imho nieprzystawalne w tej materii światy. Biznesmen w każdej chwili może wysiąść ze swojego pociągu. Tak jak bohater afery taśmowej niejaki Falenta, który oznajmił, że właśnie sprzedaje akcje swoich spółek i zamierza zajmować się błogim nieróbstwem. Wielu biznesmenów zamienia się w ciągu swego życia w rentierów i to często jeszcze przed czterdziestką. Naukowiec zaś musi toczyć do emerytury swoją kuleczkę gnoju, bo inaczej umrze z głodu.
                                          • dala.tata Re: Hartman again 18.08.14, 01:55
                                            bumcyk, przy twich umiejetnosciach sciemniania, natychmiast cie wezma akwizytora, a moze i do PISu.
                                            • bumcykcyk2 Re: Hartman again 18.08.14, 02:01
                                              a dziękuję, różnorakich umiejętności mi nie brak, acz do pisu to niekoniecznie, bo fanatyków nie trawię. wolałbym już jakiś udawanych lewicowców-cyników albo partię piratów :D
                                              • dala.tata Re: Hartman again 18.08.14, 02:03
                                                Tak, ale w PISie chyba sie mozan najlepiej wyzyc :) ale nie namawiam :)
                                                • bumcykcyk2 Re: Hartman again 18.08.14, 02:19
                                                  pis to zakon, w dwumilionowej w-wie mają raptem ze sto pięćdziesiąt osób (mówię o aktywnych działaczach), dostać się tam trudniej niż do opus dei. czy można się wyżyć, to polemizowałbym, no chyba, że ma się od maleńkości zainteresowania ministra Ziobry (nagrywanie kolegów, intrygowanie i kapowanie). każda partia polityczna , która ma prawdziwy lub potencjalnie bliski dostęp do sprawowania władzy, stanowi kłębowisko żmij i zbieraninę najgorszych szumowin. także nikomu bym nie życzył czynnego uczestnictwa w takiej strukturze, lepiej zrób mnie celebrytą od prowadzenia konkursów piękności :D
                                      • nullified Re: Hartman again 17.08.14, 22:05
                                        chilly napisał:

                                        > dala.tata napisał:
                                        > > Nie, nully, ja po prostu akceptuje to, ze w ciagu dobrze ponad 20 lat moj
                                        > ej pracy, niesamowicie zmienily sie oczekiwania wobec mnie. to jest nieustanne
                                        > przyspieszanie tempa.
                                        > Zdrowia życzę. I kondycji długodystansowca. Bo na jakieś 20 lat musi jeszcze st
                                        > arczyć (nie licząc konieczności dorobienia do żałosnej emerytury), a tu, panie,
                                        > po pięćdziesiątce to raki, zawały, depresje...

                                        chill, tylko słabeusze padają, rozejrzyj się - jak to wyjątkowo zgrabnie ujął sendi - przeciez umierają tylko ci inni ;)
                                        • chilly Re: Hartman again 18.08.14, 08:56
                                          nullified napisał:
                                          > chill, tylko słabeusze padają, rozejrzyj się - jak to wyjątkowo zgrabnie ujął sendi - przeciez umierają tylko ci inni ;)
                                          Też miałem długi etap sendimyślenia. Do pierwszej operacji ratującej życie. A może nawet już ćwierć wieku wcześniej - po zderzeniu z busem, który mi jakoś tak wyrósl niespodziewanie na szosie. A kudrykoreformy (i coroczne informacje ZUS o przewidywanej emeryturze) zmusiły mnie do zmiany poglądów także w bardziej szczegółowej kwestii pracy na uczelni.
                              • gienialna Re: Hartman again 18.08.14, 12:08
                                nullified napisał:

                                > Tobie (i nie tylko Tobie) się wydaje, że te "nieroby" przejadają kasę, którą Ty
                                > byś dostał. Otóż nie. Nie dostaniesz jej jak ich nie będzie. Jak ich nie będzi
                                > e dostaniesz mniej

                                Niektórym się wydawało, że niż demograficzny spowoduje wreszcie zmiany w szkołach- że zmniejszy liczebność klas, wpłynie na poprawę jakości nauczania.
                                Innym z kolei się wydawało, że jak wyliczą koszty leczenia, to wtedy też się poprawi sytuacja, bo każdy chory będzie leczony za adekwatną stawkę (bo urealnią koszty leczenia, hehe, szczyt naiwności).
                                Ot, niewyuczalny naród.
                          • adept44_ltd Re: Hartman again 16.08.14, 20:13
                            dodam tylko, że to niezupełnie jest tak, jak piszesz, bo nie tylko hab. z dobrej uczelni dostaje te profity...
                  • trzy.14 Re: Hartman again 17.08.14, 10:47
                    Odpowiadasz na:
                    charioteer1 napisał:

                    > Adept, nie ma starych adiunktow bez habilitacji. Ten gatunek wymarl smiercia na
                    > turalna. Najstarsza stazem osoba, ktora znam, jest zatrudniona na stanowisku ad
                    > iunkta od 16 lat.

                    Chario, adiunkci dość równomiernie zajmują całą dostępną niszę ekologiczną, od młodziutkich postdoców po osłonę przedemerytalną. 30-letni staż to żaden problem.

                    • charioteer1 Re: Hartman again 17.08.14, 14:36
                      Kiedys bylo tak, ze nie bylo zadnych ograniczen na robienie habilitacji poza statutowymi, wiec uczelnie poustalaly, ze adiunktem bez hab mozna byc 25-30 lat. Ostatniego znanego mi osobiscie adiunkta z 25-letnim stazem wyrotowali ladnych pare lat temu. W kolejnym rozdaniu na habilitacje bylo 9 lat z mozliwoscia dwukrotnego przedluzenia, lacznie wychodzilo 16-18 lat. Z tego rozdania habilituja sie ostatnie niedobitki, jeszcze zostalo pare osob po urlopach zdrowotnych i macierzynskich.
                      • adept44_ltd Re: Hartman again 17.08.14, 14:41
                        chario, oprócz tych niedobitków (dodam - u ciebie, gdzie indziej nie zawsze to tak wygląda) są wykładowcy, starsi wykładowcy, docenci... ci wszyscy ludzie mają po 20 lat na robienie hab., a młodych wywala się po 4 latach, choć często mają lepszy dorobek od tamtych... bronisz tego uparcie...
                        • charioteer1 Re: Hartman again 17.08.14, 20:43
                          Adept, wykladowca nie ma obowiazku robic habilitacji. Nie ma obowiazku w ogole pracowac naukowo. Znam wykladowcow, ktorzy maja bardzo dobre publikacje, znam takich, ktorzy produkuja taki chlam, ze lepiej by bylo dla wszystkich, gdyby nic zupelnie nie robili. Znam tez takich, ktorzy w zyciu nie opublikowali ani jednego artykulu i nie wyglosili ani jednego referatu na zadnej konferencji. Jezeli kogos sie zatrudnia po to, zeby uczyl przyszlych inzynierow podstaw matematyki, to on naprawde nie musi udawac, ze jest naukowcem. Jezeli mowimy o adiunktach, to mowmy o adiunktach, poniewaz wykladowcy to nie sa adiunkci.
                          • adept44_ltd Re: Hartman again 17.08.14, 23:42
                            chario, ja mówię o tych adiunktach, co to nic i tuż przed nową ustawą ich przerzucono na różne tam inne :), zresztą nie chce mi się już o nich mówić...
                            • nullified Re: Hartman again 18.08.14, 14:06
                              adept44_ltd napisał:

                              > chario, ja mówię o tych adiunktach, co to nic i tuż przed nową ustawą ich przer
                              > zucono na różne tam inne :), zresztą nie chce mi się już o nich mówić...

                              To się już praktycznie nie zdarza (w końcu szkoła musi zabulić pełną stawkę za wykładowcę, dotacji na takiego ni ma) - chyba, że ktoś bardzo zasłużony, albo bardzo wychodził we własciwe miejsca (co na jedno wychodzi). Ostatnich takich widziałem kilka lat temu. Teraz jeszcze się zdarzy, że po mekach ktoś dostanie aktem łaski angaż na 1/2 etatu wykładowcy na czas biegu już otwartego przewodu. Wcale to nie znaczy, że go wezmą łaskawie z powrotem jak się już uhabi, kolejnym aktem strzelistym na adiunkta z habem.

                              Dziwny ten twój świat ;)
                              • adept44_ltd Re: Hartman again 18.08.14, 16:05
                                no to ja ci powiem, że się zdarza..., a to że ci na pasuje do wizji, to wcale nie znaczy, że dziwne...,

                                co do reszty, pewnie można by, jak wielcy, mówić, że źle się dzieje, ale trzeba by być pierwsze wielkim, poza tym, czytam rzeczy ze swojej działki, czytam z sąsiednich, czytam polskie, czytam zagraniczne i sporo fajnych rzeczy się publikuje. Więc może zamiast piep [..] rzyć i rozkminiać wszystko na czworo i naginać rzeczywistość do własnych pragnień, uczciwie powiedzieć - tak, mam wy [...]ane na wszystko i mają mi płacić za to..., zapewniam cię, że mój szacunek byłby wielki podówczas :)
                                • adept44_ltd Re: Hartman again 18.08.14, 16:17
                                  chyba się zacietrzewiłem, więc kończę ;)
                                  • nullified Re: Hartman again 18.08.14, 16:19
                                    adept44_ltd napisał:

                                    > chyba się zacietrzewiłem, więc kończę ;)

                                    e, jeszcze nie? chyba :D
                                    • adept44_ltd Re: Hartman again 18.08.14, 16:24
                                      no fakt, potrafię bardziej ;-)
                                • nullified Re: Hartman again 18.08.14, 16:18
                                  adept44_ltd napisał:

                                  > no to ja ci powiem, że się zdarza..., a to że ci na pasuje do wizji, to wcale n
                                  > ie znaczy, że dziwne...,

                                  nah w wielkim świecie są pewnikiem i wielkie wyjątki ;)
                                  >
                                  > co do reszty, pewnie można by, jak wielcy, mówić, że źle się dzieje, ale trzeba
                                  > by być pierwsze wielkim,

                                  lubię ten argument tak miedzy "pan nie może mieć racji, bo ja się nie zgadzam i jestem członkiem Akademii Francuskiej a pan nie", a siedź cicho mały gdy starsi rozmawiają ;) Stwierdzenie, że "deszcz pada" ma taką samą wartość w ustach Prymasa i ciecia.

                                  >poza tym, czytam rzeczy ze swojej działki, czytam z s
                                  > ąsiednich, czytam polskie, czytam zagraniczne i sporo fajnych rzeczy się publik
                                  > uje.

                                  no ja tez czytam, z różnych rzeczy (na swojej niwie to bym umarł z nudów), niektóre sa fajne, większośc nie - lecz ja o czym innym, u diaska ;p o nadwartościowaniu "publikowania" co tworzy ten chorobliwy krąg nadprodukcji i publików i publikatorów. Ideologiczny sens deklaracji o "frontier" treściach to ja doskonale rozumiem.

                                  >Więc może zamiast piep [..] rzyć i rozkminiać wszystko na czworo i naginać
                                  > rzeczywistość do własnych pragnień,

                                  oj jak by to były moje pragnienia to bym siedział cicho pachnąc w jakimś cekaku, komisji albo inszym organie niekoniecznie w Matczyźnie ;)

                                  >uczciwie powiedzieć - tak, mam wy [...]ane
                                  > na wszystko i mają mi płacić za to..., zapewniam cię, że mój szacunek byłby wi
                                  > elki podówczas :)

                                  jak dojdę do tego etapu, pójdę do innej pracy. I know... problem w tym, że "mi zależy" :( błąd na wejściu.
                                  • adept44_ltd Re: Hartman again 18.08.14, 16:24
                                    no ja tez czytam, z różnych rzeczy (na swojej niwie to bym umarł z nudów), niektóre sa fajne, większośc nie - lecz ja o czym innym, u diaska ;p o nadwartościowaniu "publikowania" co tworzy ten chorobliwy krąg nadprodukcji i publików i publikatorów. Ideologiczny sens deklaracji o "frontier" treściach to ja doskonale rozumiem.


                                    I???, bo jakby ani nie o tym rozmawiamy (przynajmniej - ja, też jestem przeciwnikiem nadpublikacji), ani nie jest to argument na kryzys czegokolwiek, po prostu dopuszczono do dyscypliny ludzi nienadających się... (wyostrzam, jestem świadom, że nauka to próby i błędy, konieczne), ale to nie znaczy, że nie warto, nie można, nie da się pisać dobrych rzeczy, jak twierdzisz uporczywie...
                                    • chilly Re: Hartman again 18.08.14, 17:02
                                      adept44_ltd napisał:
                                      > I???, bo jakby ani nie o tym rozmawiamy (przynajmniej - ja, też jestem przeciwnikiem nadpublikacji), ani nie jest to argument na kryzys czegokolwiek, po prostu dopuszczono do dyscypliny ludzi nienadających się... (wyostrzam, jestem świad
                                      > om, że nauka to próby i błędy, konieczne), ale to nie znaczy, że nie warto, nie
                                      > można, nie da się pisać dobrych rzeczy, jak twierdzisz uporczywie...
                                      Państwo (czyli MNiSW) płaci, państwo wymaga. A skoro wymaga nadpublikowalności, to trzeba publikować aż nadto. Wraz z obciążeniami dydaktycznymi bardzo to obniża moje możliwości naukowe (wierzę, że gdzieś tam jeszcze są). No, ale tez nie widzę możliwości przeżycia z jedną (dobrą!) publikacją rocznie. Jak dobry rok - to dwiema. Więcej nie da rady. A książkę piszę tak długo, że prędzej doczekam rotacji niż kudryków... Dlatego zgadzam się z nullym.
                                      Właściwie, to zgadzam się też z adeptem :) Tyle, że w przeciwieństwie do niego ja już wiem, żem mrówenką maleńką i świata nie zmienię. Nawet tylko tego polskiego - naukowego. Pozostaje nadzieja, że w stosie produkowanej makulatury napiszę też coś sensownego, przydatnego. I nadzieja już mniejsza - że ktoś to przeczyta między pisaniem kolejnych "publikacji"...
                                      • adept44_ltd Re: Hartman again 18.08.14, 17:07
                                        ale ja też wiem, że nie zmienię, niemniej wierzgam przeciw ościeniowi ;-)
                                        co do sedna - ja nie mam przekonania, czy Państwo wymaga nadpublikowalności, Państwo raczej wymaga dobrych publikacji, które uczeni zamieniają na mnóstwo takich sobie...; oczywiście - sprawa jest bardziej skomplikowana, bo w wielu dyscyplinach (niestety np. w mojej) nie ma dużej różnicy punktowej między publikacją pokonferencyjną a publikacją w kilku topowych pismach, które są na poziomie światowym. Tylko że my zamiast domagać się usensownienia punktacji, twierdzimy, że system punktujący jest do niczego i walczymy z nim...
                                        • nullified Re: Hartman again 18.08.14, 19:40
                                          adept44_ltd napisał:

                                          > ale ja też wiem, że nie zmienię, niemniej wierzgam przeciw ościeniowi ;-)

                                          a se wierzgaj ;) jeszcze żeby najszczególniej ci co mają pełne portki (bo już nawet nie gęby) wartości wszelkich (tyż naukowych) pamiętali jako to napisane w Piśmie "nie zawiążesz pyska wołu młócącemu" byłoby super ;) ano dziur w tym, że jakby niekoniecznie - wychodzą z założenia że najlepiej to młóci wół na głodniaka.

                                          > co do sedna - ja nie mam przekonania, czy Państwo wymaga nadpublikowalności, Pa
                                          > ństwo raczej wymaga dobrych publikacji, które uczeni zamieniają na mnóstwo taki
                                          > ch sobie...; oczywiście - sprawa jest bardziej skomplikowana, bo w wielu dyscyp
                                          > linach (niestety np. w mojej) nie ma dużej różnicy punktowej między publikacją
                                          > pokonferencyjną a publikacją w kilku topowych pismach, które są na poziomie świ
                                          > atowym. Tylko że my zamiast domagać się usensownienia punktacji, twierdzimy, że
                                          > system punktujący jest do niczego i walczymy z nim...

                                          pomijając detal, że "walka o punkty" jest po prostu formą walki o utrzymanie pozycji (niektórzy wręcz wszak twierdza że kreacja osobności die Geistwossenshaften jest formą obrony upadającej pozycji "nauk bzdurnych") sama idea "punktowania" jest banalnym idiotyzmem sporej klasy - zresztą bardzo typowym - generującym dodatkowe sposoby patologizowania tego co już jest niezdrowe. Walczy się z "grzechem" dając ku występkowi więcej okazji >.>

                                          Wiesz tę debatę przerobiono już w XIV wieku ;p niestety ostatecznie wygrali zwolennicy zbawczego wpływu dawania w mordę od rana "na zdrowie i wszelki wypadek", u nas trzymający się nad wyraz dobrze.

                                          Na problem nadprodukcji generowanej instytucjonalnie zwraca się uwagę "wewcywilizacji", chyba nawet kawałki są tłumaczone bo to się ukazywało w zbiorach esejów też. Z jakiegoś powodu Goffman, Geertz, LaCapra (pierwsze z brzegu co mi się przypomniało, o znanych złośliwościach Bourdieu nie wspominając) coś tam sobie marudzili o tym jak to absurdalnie (inflacyjnie) rosną wymagania i wraz z tym wzrostem obniża się poziom... >.>


                                          Aj i skorośmy przy średniowieczu ;) Ja tam przychylam się do zdania Abelarda, że prostą drogą ku występkowi jest nadmierne skupianie się nad nim (w ramach walki z pokusą). Chłopak miał doświadczenie, wiedział co pisał ;)

                                          No ale ja tam tylko jestem mała mróweczka z ambicjami co najwyżej pedagogicznymi, która sobie coś czasem skrobnie to tu to tam i jedyną potrzebę awansu jaką w sobie dostrzegam to potrzeba awansu moich uczniów.

                                          No dobra, a lekarz to w którą stronę?
                                          • chilly Re: Hartman again 18.08.14, 21:16
                                            nullified napisał:
                                            > Ja tam przychylam się do zdania Abelarda, że prostą drogą ku występkowi jest nadmierne skupianie się nad nim (w ramach walki z pokusą).
                                            To mi pasuje nie tylko do nauki. A nawet widzę gdzie indziej tę walkę bardziej intensywną :)
                                          • dala.tata Re: Hartman again 18.08.14, 21:53
                                            nully, kazdy marudzi, bo nikt nie chce robic wiecej niz mu sie chce.

                                            Intensyfikacja pracy naukowej jest 'naturalna' presja na nas, bysmy uzasadnili nasze pensje. Wszyscy pracuja wiecej, wiec my tez musimy. I zeby nie bylo - nie mam poczucia, ze produkuje chlam, nie mam poczucia, ze wielu ludzi, ktorych znam, produkuje chlam.

                                            masz niezwykly dar do tego by odwracac kota ogonem, ba, ty bys tyranozaurusa odwrocil ogonem tak, zeby piruety krecil. Nie, nie chodzi o zadne zdobywanie punktow. Opublikuj dwa artykuly w dobrych czasopismach rocznie i najprawdopodobniej bedziesz mial wiecej punktow niz kilku przecietnych kolegow razem wzietych.

                                            Punkty sa po to, zeby 'obiektywnie' (zwracam uwage na cudzyslow) ocenic wyniki twojej pracy. Dlaczego? no dlatego, ze jest chmara ludzi takich jak ty, ktorzy uwazaja, ze wszystko jest marnoscia i, co kluczowe, ze publikacja 'na internecie' to to samo, co publikacja w czolowym czasopismie w dyscyplinie. i dopoki bedziecie udawac, musicie miec punkty.

                                            W UK nie potrzebujemy punktow, bo ogolnie wiemy, ze publikacja w dobrym czasopismie jest czyms lepszym i bardziej pozadanym niz publikacja w edce wydanej przez kolege w zalozonym w celu wydania tej edki wydawnictwie. Na blogu habilitanta pieknie pokazal to chyba trzy.14, jak to pewien profesor publikuje w wydawnctwie przez siebie zalozonym.

                                            Skonczcie te scieme, skoncza sie punkty. Nie beda potrzebne. Niestety, perspektywa taka jest bardziej odlegla niz to, ze Klingoni przyleca na ziemie z misja pokojowa. I to ty, metonimicznie mowiac, cchoc z calym szacyunkiem dla ciebie, jest problemem i powodem 'punktozy'.

                                            I powtorze - jak juz opublikujesz tyle i to, co wspomniany przez ciebie Goffman, to wtedy ja chetnie poslucham, co masz do powiedzenia na temat intensyfikacji pracy badawczej i publikacji. Poko co, potrafie cie (a jestes legion) postrzegac tylko i wylacznie w kategoriach kogos, komu sie oziebia posada.
                                          • adept44_ltd Re: Hartman again 18.08.14, 23:50
                                            widzisz, jak u nas pojawi się paru takich, jak Goffman, Geertz, LaCapra, to pogadamy, dopóki nie, to bullshit, więc naprawdę skończmy z tym :)))
                          • chilly Re: Hartman again 18.08.14, 09:01
                            charioteer1 napisał:
                            > Znam wykladowcow, ktorzy maja bardzo dobre publikacje, znam takich, ktorzy produkuja taki chlam, ze lepiej by bylo dla wszystkich, gdyby nic zupelnie nie robili. Znam tez takich, ktorzy w zyciu nie opublikowali ani jednego artykulu i nie wyglosili ani jednego referatu na zadnej konferencji. Jezeli kogos sie zatrudnia po to, zeby uczyl przyszlych inzynierow podstaw matematyki, to on naprawde nie musi udawac, ze jest naukowcem.
                            Skąd chario znasz aż tylu wykladowców? Wskutek określonych algorytmów instytucji w moim instytucie długo nie było żadnego, potem jeden (oprócz dydaktyki pełniący też liczne obowiązki organizacyjne). A do dziś nie poznałem żadnego, który zostałby zatrudniony od razu jako wykładowca. Ci nieliczni dostali po prostu szansę dotrwania do emerytury, choc nie zrobili na czas habilitacji (niekiedy zresztą robili ją kilka lat później).
                      • trzy.14 Re: Hartman again 17.08.14, 18:23
                        Chario, gdzie ty pracujesz?

                        Na zaprzyjaźnionej polibudzie dopiero W TYM ROKU masowo zmienia się umowy z niehabilitowanymi adiunktami MIANOWANYMI na umowy na czas określony, z terminem na zrobienie habilitacji wynikającym z ustawy Kudryckiej. Na mojej wesołej uczelni podobno już dwa resety terminów były, podobno żeby zrobić dobrze filologom.

                        Za 4-5 lat nacisk na kolejny, ogólnopolski reset dla adiunktów może być tak duży, jak do niedawna na poluzowanie kryteriów profesorskich. Na nieszczęście dla adiunktów, ich reprezentacja na Wiejskiej jest niewielka.
                        • chilly Re: Hartman again 17.08.14, 19:42
                          trzy.14 napisał:
                          > Na nieszczęście dla adiunktów, ich reprezentacja na Wiejskiej jest niewielka.
                          Myslę, że nie jesteś zorientowany. Przecież doktorem zostawał kto chciał. A zwłaszcza polityk - czy to z prawej, czy z lewej. A o swej przyszłości pozapolitycznej też myśleć trzeba. A i w trakcie kadencji parę groszy z uczelni, której dało się nazwisko, zawsze się przyda.
                        • charioteer1 Re: Hartman again 17.08.14, 20:48
                          Trzy, ale sam piszesz, ze nawet u ciebie oni sa zatrudnieni na czas okreslony. Adiunkci z umowami na czas nieokreslony albo zostali juz wyrotowani, albo maja habilitacje. Ostatnie niedobitki maja pootwierane przewody.
            • nullified Re: Hartman again 16.08.14, 19:07
              adept44_ltd napisał:

              > akurat miałem na myśli tych, których jedynym osiągnięciem jest picie wódki, z k
              > im trzeba...

              to na ministra, profesora, nawet autoryteta wystarczy ;) grunt to wiedzieć *z kim* i *jaką* tę wódkę ;)
    • dala.tata Re: Hartman again 16.08.14, 15:37
      Nie sadzilem, ze prof. Hartman jest tak czesto publikuje na swiecie i nie przyzwala na nauke prowincjonalna.

      Ale hitem dla mnie jest wypowiedz Wolniewicza o skandalu akceptowania ministry. Kudryckiej. Na starosc sie chyba cos profesorowi pokicialo. profesura polska jeszcze nie ma prawa odwolywania ministra. Watpie tez, czy powinna, sadzac po sukcesach CK.
      • dobrycy Re: Hartman again 16.08.14, 18:44
        Mi sie z Wolniewicza najbardziej podoba:
        www.youtube.com/watch?v=A9IIgAR7JYM
      • nullified Re: Hartman again 16.08.14, 19:17
        dala.tata napisał:

        > Nie sadzilem, ze prof. Hartman jest tak czesto publikuje na swiecie i nie przyz
        > wala na nauke prowincjonalna.

        no ba... :D

        >
        > Ale hitem dla mnie jest wypowiedz Wolniewicza o skandalu akceptowania ministry.
        > Kudryckiej. Na starosc sie chyba cos profesorowi pokicialo. profesura polska j
        > eszcze nie ma prawa odwolywania ministra. Watpie tez, czy powinna, sadzac po su
        > kcesach CK.

        bo ona nie dość że zła kobieta to jeszcze przeszczep a przeszczepy to kanibalizm - ergo:
        rząd zmusza Wolniewicza do spożywania ciała niewieściego NBK.

        (staram się jak mogę odtworzyć jeden z jego "toków rozumowania", a pomyślec że to kiedyś niezły logik był, cóż łaska wiary z człeka uczynić potrafi >.>)
    • nieopierzony Re: Hartman again 02.02.16, 01:59
      Prof. Hartman o swojej książce.

      vader.joemonster.org/upload/ruq/1483138103dbe4aple_ple_ple.mp4
      • adept44_ltd Re: Hartman again 02.02.16, 17:11
        niedługo wszyscy tak będziemy...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka