Dodaj do ulubionych

I kto tu mówi o niedofinasowaniu nauki w Polsce!

28.11.14, 20:13
Wpływ reguł wyborczych na jakość demokracji lokalnej w Polsce, dr hab. Radosław Markowski Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej w Warszawie; Wydział Kulturoznawstwa i Filologii, 828 230 zł

Wygląda na to, że obiekt badań kosztował połowę tego ile wyda się na jego zbadanie.
Obserwuj wątek
    • dala.tata Re: I kto tu mówi o niedofinasowaniu nauki w Pols 28.11.14, 20:20
      Ja nie wiem, kto?
      • pfg Re: I kto tu mówi o niedofinasowaniu nauki w Pols 28.11.14, 21:32
        dala.tata napisał:

        > Ja nie wiem, kto?

        Żartujesz?

        System presyłania do PKW wyników i liczenia głosów, który rozpadł się w drzazgi, choć PKW jeszcze na dzień przed wyborami zapewniała, że działa bez zarzutu, kosztował mniej, niż 0.5 mln zł. Został zamówiony na trzy miesiące przed wyborami. Zamówienie wzięła firma bez doświadczenia w tak dużych projektach, a jak wynika z ujawnionych fragmentów kodu, pisali go - użyję eufemizmu - bardzo niedoświadczeni programiści (no bo byli tani). Summa summarum, na druk i dystrybucję kart do głosowania przeznaczono 95 mln zł, na obsługę PKW i komisji wyborczych niższego szczebla 5 mln, na oprogramowanie 0.5 mln. Pół procent całkowitego kosztu lub, jeśli wolisz, mniej niż trzymiesięczną łączną pensję sędziów z PKW.

        Słowem, kamieni kupa. Ja nie żartuję.
        • dala.tata Re: I kto tu mówi o niedofinasowaniu nauki w Pols 28.11.14, 21:45
          Ja tylko mowilem, ze nie wiem, kto mowi o nie dofinansowaniu nauki. Sorki.
          • pfg Re: I kto tu mówi o niedofinasowaniu nauki w Pols 28.11.14, 22:26
            A, to sorki :-)
        • nullified Re: I kto tu mówi o niedofinasowaniu nauki w Pols 28.11.14, 22:55
          ojtam ;p aż mi się nie chce przypominac pewnych niebłahych wyborów w Wielkim Kraju Za Wielką Wodą, które wygrał pewien facet w wyniku ich ehm... niejakiej "drobnej niedoskonałości", od czego wszystkie krzaki w okolicy Synaju rozgorzały na nowo ;p

          Nasz burdel wychodzi zdecydowanie taniej hm? :D

          btw - czegoś tu nie rozumiem. Ja to bym się chętnie podjął napisania systemu do obsługi wyborów w miesiąc np. w Polsce nawet za marne pół bańki. Znaczy się - wziąłbym pół bańki i zwiał wygrzewac się gdzieś koło lezaka Pana Autostrady albo innego Samochodzika w jakimś Cyprze czy innym Nauru (póki nie poszło pod wodę). To całkiem racjonalne.
          Ale, wziąc pół bańki i "robić"? x.x

          /* jak poczytałem że to było tkane w C# to nie wiedziałem z czego spaść... z podłogi ciężko jest >.>
          • zitterbewegung Re: I kto tu mówi o niedofinasowaniu nauki w Pols 30.11.14, 12:37
            C# to bardzo dobry jezyk. F# jeszcze lepszy, ale tego w Polsce nikt nie uczy so it's not maintainable.

            Nabino MIALO doswiadczenie! Papierowe kwalifikacje: realizacja BIP dla MAiC, w standardzie nie odbiegajacym od typowych informatyzacji (dziala tylko teoretycznie). W papierach wszystkie dupochrony sa. Podobnie studentka zapewne miala wszystkie kwalifikacje, wystawiony przez jakis wydzial Innoformatyki Zastosowanej dyplom z wypunktowanym KRK, ze umie zlozone programy pisac strukturalnie i obiektowo w jednym duzym pliku i z uzyciem kryptografii.

            Najbardziej mnie zastanawia: System w zasadzie byl systemem przesylu dokumentow, jaki PKW juz mialo od lat (zamowiony w firmie Pixel, nie zadzialal w 2002 czy 2003, pamietam afere, ale potem juz dzialal). Po co to bylo?
    • w111mil na wszelki wypadek doprecyzuję 29.11.14, 13:09
      Owe 828 230 zł otrzymał zwycięzca konkursu NCN OPUS w Naukach Humanistycznych
      Porównanie tej kwoty z kwotami przyznanymi na DZIEŁA w Naukach o Życiu i Ścisłych wskazuje, iż recenzenci docenili wagę problemu. Prorocy jacyś czy co?
      • trzy.14 Re: na wszelki wypadek doprecyzuję 30.11.14, 01:22
        Wiek teorii. Sto lat polskiej myśli teoretycznoliterackiej - 1 237 616 zł
        Idee wędrowne na słowiańskich Bałkanach (XVIII-XXw.) - 1 351 814
        Historia osadnicza irackiego Kurdystanu 2 - 1 361 574
        Polacy sukcesu - między emigracją a transnarodowością: nowe oblicze polskiej diaspory w Europie Zachodniej. - 968 409

        "Niższe duchowieństwo na średniowiecznym Śląsku. Analiza prozopograficzna środowiska kleru nyskiego 1250-1550" - 56 562 zł (najtańszy projekt).

        HS4, łącznie: 8 626 192 zł. (32 067 zł na złożony wniosek) (200 tys na projekt finansowany)
        HS5, łącznie: 4 395 015 zł (34 069 zł na złożony wniosek) (231 tys. na projekt finansowany)

        NZ9, łącznie: 13 536 236 zł (94 658 na złożony wniosek) (676 tys. na projekt finansowany)
        NZ8, łącznie: 6 935 804 zł (85 627 zł na złożony wniosek) (693 tys na projekt finansowany)



        • chilly Re: na wszelki wypadek doprecyzuję 30.11.14, 17:02
          Dziś, jadąc samochodem przypadkiem usłyszałem (chyba w "Trójce", ok. 12-13) fragment rozmowy na temat najgłupszych aplikacji. Była tam jedna, która umożliwiała wysłanie pliku tekstowego zawierającego jakieś magiczne słowo (nie zapamietałem jakie - powiedzmy "łał"). Na ten projekt przekazano jakieś znaczne pieniądze, chyba 1,2 mln zielonych.
          I tak się robi naukę! Pompuje się rzekę pieniędzy, kierując je na prawo i lewo, do mądrych i głupich, aż w morzu odpadów pojawi się ta perła :)
          • dala.tata Re: na wszelki wypadek doprecyzuję 30.11.14, 17:35
            Wiesz, moze nie warto opierac sie na radiowej informacji. Slynny eksperyment Rosenhana mozna tez przedstawic jako zajmowanie sie slowami 'bum' i 'pusty'. I choc to prawda, odrobine to wypacza idee badan.
        • pan.toranaga Re: na wszelki wypadek doprecyzuję 01.12.14, 10:37
          I jaki z tego morał?
          • trzy.14 Re: na wszelki wypadek doprecyzuję 01.12.14, 12:35
            pan.toranaga napisał:

            > I jaki z tego morał?

            W zasadzie żaden. Są pieniądze do wydania to się je wydaje. Z samego tytułu i kwoty niewiele można wywnioskować. W każdym bądź razie dobrze byłoby się dowiedzieć, na co idą milionowe granty albo czym budżet grantu za 50 tys. różni się od tego za pół miliona.

            - humaniści nie mogą narzekać, że w ich dziedzinie nie ma wysokich grantów.
            - nauki ścisłe i techniczne dostają średnio 3-4 razy więcej środków niż humanistyczne, co można by tłumaczyć kosztem aparatury, chociaż z drugiej strony matematycy też nie potrzebują aparatury. Jednak nie wiadomo, ile z wniosków ST - NZ idzie na aparaturę, ile na konferencje na Hawajach.
            - kwoty grantów są całkiem spore - teraz więc pytanie o skuteczność takiej polityki. Czy dawać mało dużych grantów czy więcej grantów małych i średnich, skoro to granty mają zapewniać finansowanie jednostek naukowych?
            - finansowanie w poszczególnych panelach jest proporcjonalne do liczby (zgłoszonych?) wniosków, co uzasadnia apele o składanie jakichkolwiek wniosków, żeby tylko zwiększyć udział "naszych" w podziale tortu.
            - nie rozumiem, skąd ten brak jawności. Dlaczego nie publikuje się sprawozdań (merytorycznych i finansowych) po zakończeniu projektów finansowanych z pieniędzy publicznych (NCN i NCBiR) oraz przynajmniej streszczeń projektów zaakceptowanych do realizacji.
            • piotrek-256 Re: na wszelki wypadek doprecyzuję 01.12.14, 14:08
              To nie są duże granty jeśli chcesz z nich zatrudniać postdoców.

              1 zatrudniony w grancie to 3 lata * (60 tyś + zus) + kasa na wyjazdy na konferencje dla postdoca. Pamiętając, że 30% idzie dla jednostki, to się okazuje, że w grancie zatrudnię sobie 2 osoby pojadę na kilka konferencji i właśnie wyczerpałem fundusze...
              • trzy.14 Re: na wszelki wypadek doprecyzuję 01.12.14, 23:09
                Ale nie wiemy, czy to są granty na 3 lata czy na rok. Czy zaplanowano w nich zatrudnienie 2 postddoców i 2 doktorantów, składkę w międzynarodowym projekcie, badania terenowe w Iraku czy też coroczne wyjazdy całej grupy na konferencję na Wyspie Wielkanocnej. Czy emerytowany, 80-letni profesor za opiekę nad nowym zespołem badawczym wpisał sobie wynagrodzenie 9 tysięcy miesięcznie czy 500 złotych? A może zaplanowano kupić sprzęt, który zakurzony stoi w pokoju obok, zakupiony z innego grantu?

                Jak doszło do tego, że w Lublinie powstały trzy podobne laboratoria biotechnologiczne?

                Czy zgodziłbyś się na finansowanie projektu mającego na celu utworzenia zespołu badawczego złożonego przez kogoś, kto realizuje już 2 takie projekty (przyznane przez inne instytucje grantowe) i pod osobistą opieką ma 10 doktorantów?

                A co powiesz o kilku podobnych tematycznie wielomilionowych projektach realizowanych przez osoby ze sobą blisko spokrewnione? Chcesz przykłady?

                W tej chwili, skoro nie podaje się we wnioskach nazwisk wykonawców, ile wynosi limes superior wieloetatowości grantowej? Czy uczelnia zainteresowana jest z walką z tym zjawiskiem, skoro od każdego projektu dostaje 30%? Czy nie przypomina to hołubienia wirtualnych studentów, byle tylko dostać za nich państwową dotację?

                Czy wstydzisz się realizacji swoich grantów, czy jesteś z nich dumny?
                • piotrek-256 Re: na wszelki wypadek doprecyzuję 02.12.14, 08:09
                  Co do jawności to ja ją popieram.

                  Co do moich grantów, to za wiele ich nie było, myślę, że są realizowane na odpowiednim poziomie.

                  Mnie chodziło tylko o to, żeby nie mówić, że przyznawane granty są duże, bo nie są. Jak ktoś zechce z grantu zatrudniać ludzi na pełen etat (taka chyba jest oficjalna linia NCN) to mu ten grant znika w oczach.
                  • dala.tata Re: na wszelki wypadek doprecyzuję 02.12.14, 09:35
                    Coz za absurdalna wypowiedz! Co to znaczy, ze grant znika w oczach? Przeciez ty nie dostajesz walizki pieniedzy do wydania, tylko masz zaplanowany budzet. Jesli chcesz kogos zatrudnic to wpisujesz to w budzet, zatrudniasz, jesli uzyskasz fundusze, a pieniadz nie znikaja w oczach, tylko realizujesz budzet.

                    Piotrek, wez sie chlopie w garsc!
                    • piotrek-256 Re: na wszelki wypadek doprecyzuję 02.12.14, 10:18
                      Nie chodzi mi o to, że mi kasa znika w oczach.
                      Chodzi o to, że z boku na grant patrzy kowalski widzi pół miliona, czy milion na grant z filozofii i już dostaje piany na ustach. Jak filozofy mogą tyle kasy wydać, przecież nie stawiają nowego laboratorium nie kupują odczynników,na co im to, tu muszą być jakieś wałki, ja zarabiam swoje 3000 zł i nie mogę się doprosić o więcej, a profesor X co zna kilka osób bierze sobie milion do ręki, no bo na co je wyda.
                      Denerwuje mnie takie myślenie, bo największe koszty w grantach to nie zakup aparatury, tylko wynagrodzenia zatrudnionych w nim osób, o ile zatrudnia się na cały etat ludzi. Milion złoty na 3 lata jak chcesz zbudować zespół wokół jakiegoś projektu to są grosze, jak na waciki...
                      • dala.tata Re: na wszelki wypadek doprecyzuję 02.12.14, 10:29
                        Rozumiem.

                        Co do znikania kasy, to kowalksim nie jestem, ale jak widze pieniadze przeznaczane na niektore granty humanistyczne, to mi sie noz w kieszeni otwiera. Gdy ogladalem wyniki programu rozwoju humanistyki, to mialem nieodparte poczucie, ze dla humanistow pieniedzy jest duzo za duzo, a poziom marnotrwstwa ssiegnal bardzo wyoko. Boje sie myslec, co bym pomyslal, gdybym zobaczyl tresc wnioskow.
                • whiteskies Re: na wszelki wypadek doprecyzuję 02.12.14, 10:16
                  Pytania sa uzasadnione, choc w większosci wypadków nie da się na nie udzielić odpowiedzi.
                  Z gruba jest tak:
                  - duże granty NCN sa na 3 lub 5 lat (Sonata Bis, Maestro).
                  - wynagrodzenia sa pośrodku - profesor jakies 3 tys miesiecznie (dodatkowo) za prowadzenie grupy i grantu;
                  - pewnie laboratoria w Lublinie były finansowane z róznych źródeł. To bardzo dobry przyklad braku współpracy w środowisku naukowym i wyciagania pieniedzy bez sensu...
                  - nie zgodziłbym sie i jak wiem NCN na ogół sie nie zgadza.
                  - chce przykłady, wiem ze takie rzeczy się zdarzają. Powód? patrz Lublin, patrz brak dobrej bazy danych....
                  - Lim sup - dyskutowaliśmy na ten temat, pełna zgoda. Wymaga to jednak urealnienia i uporządkowania systemu wynagrodzeń i oceny pracowników. Nie potrafimy sobie z tym poradzić...
                  - Z realizacji kilku grantów jestem zadowolony, z kilku innych nie....
                  • trzy.14 Re: na wszelki wypadek doprecyzuję 03.12.14, 00:58
                    whiteskies napisał:

                    > Pytania sa uzasadnione, choc w większosci wypadków nie da się na nie udzielić o
                    > dpowiedzi.
                    > Z gruba jest tak:
                    > - duże granty NCN sa na 3 lub 5 lat (Sonata Bis, Maestro).

                    ja to wiem. Skoro tak trudno dostać grant, wnioski pisze się na maksymalny okres czasu.

                    > - wynagrodzenia sa pośrodku - profesor jakies 3 tys miesiecznie (dodatkowo) za
                    > prowadzenie grupy i grantu;

                    netto, brutto, czy brutto-brutto?

                    Żeby tyle wpisać kierownikowi i utrzymać zasadę, że na wynagrodzenia nie idzie więcej niż 50% grantu (dalej obowiązuje?), trzeba kupić sprzęt (nawet jeśli w pokoju obok taki sam stoi nieużywany) albo co chwile jeździć na Hawaje. Ile wpisują humaniści albo matematycy, którzy sprzętu nie kupują?


                    > - pewnie laboratoria w Lublinie były finansowane z róznych źródeł. To bardzo do
                    > bry przyklad braku współpracy w środowisku naukowym i wyciagania pieniedzy bez
                    > sensu...

                    Oczywiście, że z różnych. Najpierw było jedno wspólne konsorcjum, potem pojawiły się nowe konkursy, konsorcjum się rozpadło, są trzy niemal identyczne laby.
                    Ciekawe, kto je teraz będzie utrzymywał.

                    > - chce przykłady, wiem ze takie rzeczy się zdarzają. Powód? patrz Lublin, patrz
                    > brak dobrej bazy danych....

                    To działa np. tak: nikt z grantu nie dostanie złotówki, jeżeli do swoich publikacji nie dopisze kierownika grantu i tych publikacji nie będzie 2 rocznie. Taka nieformalna umowa. Publikacje nie muszą być w Nature, bo dyscyplina jest słabo umiędzynarodowiona i każda publikacja na liście A się liczy. Tak się zbiera dorobek kierownika, bo wykonawca nie ma siły robić nic na boku, a jak by chciał, to nie ma sprawy, ale dopisać trzeba. Kierownik po realizacji jednego grantu NCN dzięki tak zdobytemu dorobkowi natychmiast w cuglach dostaje kolejny, ma więc ciągłe finansowanie przez 6 lat (jak piszesz, ok. 3 tys zł). Jednocześnie jest wykonawcą w 2 innych grantach, w tym np. swojej żony. Może za darmo? Przecież tego nikt nie wie ani nie może sprawdzić, skoro pracują na innych wydziałach (w ramach walki z nepotyzmem). Czy żona jest wykonawcą u męża? Skąd mogę wiedzieć? Łatwo jednak sprawdzić (informacja publiczna :-) ), że od pewnego czasu publikacje są wspólne, w czym nie ma nic zdrożnego, ale w podziękowaniach są numery obu grantów. Oczywiście o podwójnym finansowaniu nie ma mowy (zwłaszcza że na pewno nie korzystają jednocześnie ze środków statutowych...). O tym, by za trzy lata oboje nie dostali grantów - też.

                    Rodzinne granty milionowe podobno są w "bio-", ale teraz nie mam dostępu do danych.

                    A przecież do świadczenia usług wzajemnych nie trzeba rodziny, tylko odrobiny zaufania.
                    Takich usług wzajemnych może być jeszcze więcej niż rodzinnych.

                    Nie wiem, ile jest takich przypadków, podejrzewam że dużo (pamiętasz tego profesora, co zlecał podwykonawstwo projektu katechetce?).

                    Instytucji "rozdających" fundusze na badania też jest sporo, ale koordynacja zerowa.

                    Grup, w których wszyscy (np. pracownicy zakładu) pracują na dorobek szefa, musi być mnóstwo, a będzie jeszcze więcej. To jest naturalna reakcja na nowe reguły gry. Przejaw inteligencji społecznej.

                    Wielograntowość jako normę wprowadziły, niechcący, fundusze unijne. Doktorant z dorobkiem mógł spokojnie dorobić znacznie więcej niż promotor; nikt nie pytał, ile projektów ciągnie jednocześnie, zwłaszcza że DOBRYCH doktorantów wcale nie ma dużo.

                    Ja wiem, że pensje marne i gdyby nie można było dorobić, to trzeba by szukać innej pracy.
                    Ale podejrzewam, że w systemie, jaki teraz funkcjonuje, granty wciąż pełnią funkcję socjalną, tyle że na wyższym poziomie niż za nieboszczki KBN. Być może koncentracja grantów w jednych rękach (nowa GTW, a właściwie GTG) powoduje, że efektywny współczynnik sukcesu jest coraz mniejszy. Zresztą sam wiesz, że jak ktoś w ten system nie wszedł kilka lat temu, to teraz może tłuc głową w ścianę, szansę na kawałek tortu ma iluzoryczne.

                    Jak ostatnio popatrzyłem, kto ze znanych mi ludzi składał, a kto dostał, to piana na usta. Przy czym z punktu widzenia recenzentów wybór był uzasadniony, ale jak pomyślisz, jak realizacja grantu wpłynie na rozwój np. wydziału w perspektywie 5 lat, to to wygląda na pieniądz wyrzucony w błoto. Problemem jest właśnie
                    niski współczynnik sukcesu i brak możliwości przebicia się do "grupy biorącej", jeśli los nie obdarzył cię zmysłem biznesowym.

                    > - Z realizacji kilku grantów jestem zadowolony, z kilku innych nie....

                    To jest normalne. Nie wszystko musi wyjść, ale zawsze można pokazać, że się przynajmniej staraliśmy.
                    Mnie chodzi o to, że jak ktoś bierze na badania pieniądze publiczne, to się z nich powinien publicznie rozliczyć.
                    Inaczej wprowadzamy na uczelnie kapitalizm żerujący na środkach publicznych, którego celem głównym jest właśnie "przerobienie" tych pieniędzy.


                    • sprawdzacz_badaczy Re: na wszelki wypadek doprecyzuję 03.12.14, 03:50
                      > Mnie chodzi o to, że jak ktoś bierze na badania pieniądze publiczne, to się z n
                      > ich powinien publicznie rozliczyć.

                      najlepiej aby na drzwiach swojego pokoju, obok np. godzin konsultacji, wywiesił ile dokładnie i z jakich grantów dostał w ciągu ostatniego roku (jest to ulepszenie znanej praktyki z niektórych grantów finansowanych z unii) więc do dzieła wywieszania!
            • linia_ab Re: na wszelki wypadek doprecyzuję 01.12.14, 14:31
              NCN publikuje dosyć szczegółowe statystyki,
              np.: ncn.gov.pl/sites/default/files/pliki/NCN_statystyki_2013_pl.pdf
              Co do zakończonych projektów to pewnie w NCN jest ich niewiele, bo instytucja jest młoda i granty, które przyznali dopiero zaczynają się konczyć.
              • trzy.14 Re: na wszelki wypadek doprecyzuję 01.12.14, 22:50
                Z tych statystyk nic nie wynika.

                Jeśli spojrzysz na recenzje wniosków habilitacyjnych w CK, to otrzymujesz ciekawy obraz polskiej nauki. Jeśli dobrze poszperasz w bazie OPI, odkryjesz wiele ciekawych korelacji. Czego dowiesz się z informacji o liczbie złożonych i przyznanych wniosków czy o średniej wartości wniosku?

                Jeśli koleś z PWr dzielił granty w wynajętym mieszkaniu w W-wie, to to musiałoby być widoczne w sprawozdaniach z grantów. Nie w średniej, tylko w indywidualnych grantach.

            • sprawdzacz_badaczy Re: na wszelki wypadek doprecyzuję 03.12.14, 03:39
              uważam za wielką niesprawiedliwość dziejową, że spory zespół wysoce niepospolitych fizyków dostaje 0.5mln, a poszukiwania jakiś leśnych słowiańskich krasnoludów na Bałkanach - dwa razy tyle.
              Czy to wynika z wrodzonej (nieusuwalnej) skromności? ostrożności? rozważności? wstrzemięźliwości?
              mam ważenie, że te cechy są przyczyną relatywnie niskiej wysokości grantów w niektórych dziedzinach (odnośnie pozycji tych dziedzin w światowej nauce) i nie da za wiele apelowanie o masowe aplikowanie
              • piotrek-256 Re: na wszelki wypadek doprecyzuję 03.12.14, 08:47
                Może fizycy powinni zacząć szukać krasnoludków w LHC.

                A tak poważniej nie porównywałbym wniosku o krasnoludki z fizykami, bo punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Oczywiście można stawiać pytanie, czemu konferencje w dziedzinie X są na Hawajach a każdy uczestnik ma co rano masażystę i kurs nurkowania, a w dziedzinie Y są w Pcimiu i jedyna rozrywka to piwo z kumplami niewliczone w cenę konferencji. Ale tak działa wolny rynek, skoro państwo ciągle wyraża popyt na daną dziedzinę nauki, to należy próbować podbić cenę, aż do punktu równowagi. Jak ktoś nie walczy o swoje to ginie. Można się wściekać i mówić, że to bez sensu, nawet się z tym zgodzę, ale nie umiem sobie wyobrazić systemu w, którym cisi i pokorni dostają więcej (bez wszystkowiedzącej i sprawiedliwej jednostki centralnej, ale to nie na tym świecie)...
              • pan.toranaga Re: na wszelki wypadek doprecyzuję 04.12.14, 11:40
                Ja się tu nie dopatruję aż tak wielkiej niesprawiedliwości, a już na pewno nie dziejowej. W NCN nie tnie się kosztów, tylko albo przyznaje grant z proponowanym budżetem, albo odrzuca. Najprawdopodobniej to co chcieli zbadać ci wielcy fizycy kosztowało 0,5 bańki, a szukanie krasnoludków 1,3. Fizycy raczej nie mają zahamowań finansowych, jak mi się wydaje.
                Z tego co wiem, NCN jednak dość dokładnie ogląda budżety i uwala wnioski nie tylko wtedy kiedy ktoś wpisze nieuzasadnioną pozycję, ale także koszty co prawda są uzasadnione w poszczególnych punktach, ale kiedy ogólnie nie opłaca się skórka za wyprawkę, np. zbadanie populacji żab w bajorku w Gliwicach za 0.5 mln., chociaż może za 50 tys. problem byłby wart świeczki (przykład zupełnie zmyślony).
        • flamengista zacznijmy od tego 02.12.14, 18:41
          że jeden ze zwycięzców od lat "zasiada" w n prestiżowych gremiach, tyle że nic z tego nie wynika - ostatni raz coś opublikował 5 lat temu, w zbiorówce opublikowanej w wyższej szkole gotowania na gazie.

          Ja staram się o kilkadziesiąt tysięcy w sonacie, gdzie konkurencja bardzo duża, a tu lekką ręką daje się bańkę emerytowi, który z nauki wypadł dekadę temu.

          Nie muszę dodawać, że przeszukanie WoS przyniosło efektowny wynik - zero.

          Powiem szczerze, ja nie wiem jakim cudem niektórzy dostają te granty. Miało być po "zachodniemu", jest po staremu.
          • whiteskies Re: zacznijmy od tego 02.12.14, 22:14
            Pieniądze dzieli zespół. W zasadzie podział jest pewna pochodną sytuacji w danej dyscyplinie z "lekkim wskazaniem" na nowe. Inna sprawa, ze mnożenie typów konkursów tłumi konkurencję. Jeśli w konkursie w którym wygrał wspomniany przez Ciebie człowiek startowali podobni, to wygrał zasłużenie: miał jeden z lepszych wniosków w grupie. Ale czy grupa była dobrze zdefiniowana? czy podział kasy miedzy typami konkursów jest właściwy? Czy nie mnoży się bytów nad potrzebę? Miewam tu wątpliwości....
            • trzy.14 Re: zacznijmy od tego 03.12.14, 01:01
              Jeśli w tym samym konkursie w szranki staje utytułowany emeryt i doktor przed habilitacją, wynik jest z góry przesądzony.

              • czlowiek.z.makulatury Re: zacznijmy od tego 03.12.14, 08:46
                No dokładnie. To strasznie przykre, że człowiek tyle tytułów na*** makulaturą liczoną w tonach, a teraz nagle mu mówią, że nie ma szans na masełko do chleba, bo niby nie publikuje.

                Albert Einstein nie dostałby grantu z NCN w latach 40, gdyż tylko jakąś monografię opublikował o teorii względności, a monografie w fizyce (i gdzie indziej też) są bezwartościowe.
              • whiteskies Re: zacznijmy od tego 03.12.14, 21:59
                Nie, jesli ocenia sie np. osiągnięcia z ostsnich 5 lat.
            • flamengista wedle ncn 03.12.14, 10:04
              a w każdym razie jego pracownika, który nam robił szkolenie, dorobek kierownika opusa to 20% punktacji.
              Natomiast skład zespołu i jego doświadczenie nie ma żadnego znaczenia, ba - nie trzeba go podawać w aplikacji.

              Nie wiem, kto startował ale trudno mi sobie wyobrazić by ktoś z de facto zerowym dorobkiem naukowym, mający na starcie o 20% gorszą punktację od innych mógł ten konkurs wygrać.

              Wytłumaczenie jest jedno i jest ono przerażające. Do "dorobku" wliczają się też wcześniejsze granty. Czyli jeśli ktoś wcześniej dostał grant z NCN albo KBN i nawet nic nie opublikował, ma najwyraźniej spore szanse na kolejny.

              To są pańskie jaja i takie zasady trzeba jak najszybciej zmienić.
              • adept44_ltd Re: wedle ncn 03.12.14, 11:03
                nie, nie wliczają się..., granty wlicza się wtedy, jeśli są zakończone publikacjami i ocenia się, jakie to publikacje (gdzie).
              • czlowiek.z.makulatury Re: wedle ncn 03.12.14, 11:21
                Nie wiem, to się zbulwersuję.

                Jak byłeś na szkoleniu, to wiesz, że ocena poprzedniego grantu waży więcej niż dorobek. Jak grant zakończył się niewielką liczbą dobrych publikacji - następnego nie będzie.
                • flamengista no wszystko pięknie 03.12.14, 16:32
                  tylko ja tego człowieka znam, w naszym środowisku uchodził za "zasłużonego klasyka" [eufemizm dla kogoś, kto kiedyś robił badania, ale od 20 lat jedynie zasiada w gremiach i niewiele robi].

                  Przez ostatnie 5 lat nie ma żadnej publikacji, co oznacza że poprzedni grant nie przyniósł żadnej publikacji. Więc twoja interpretacja choć właściwa w świetle przepisów, ma się nijak do rzeczywistości.
                  • czlowiek.z.makulatury Re: no wszystko pięknie 03.12.14, 17:00
                    Ok, przyjmuję do wiadomości, że w niektórych dziedzinach są takie święte krowy, że nawet rzeźnicy z NCNu są bezradni.
                  • czlowiek.z.makulatury Re: no wszystko pięknie 03.12.14, 22:37
                    Przemyślałem sprawę i po prostu wskaż faceta, albo grant, bo coś mi się nie chce jednak wierzyć.
                    • flamengista podaj maila 04.12.14, 16:42
                      j.w.
                      • czlowiek.z.makulatury Re: podaj maila 05.12.14, 10:11
                        czlowiekzmakulatury@sharklasers.com
                • pan.toranaga Re: wedle ncn 04.12.14, 11:47
                  Rzekłbym - lepiej nie mieć poprzedniego wniosku, bo wtedy zamiast oceny wykonania poprzedniego wniosku wstawia się ocenę dorobku. Generalnie łatwiej zebrać niezły dorobek przez ileś lat niż mieć ostatni grant zrobiony na cacy-cacy, szczególnie jak się ślimaczy publikacja najlepszych wyników, które się przecież dostaje pod koniec realizacji grantu.
                  • adept44_ltd Re: wedle ncn 04.12.14, 12:36
                    no właśnie..., to tak dla tych, co twierdzili tu, że bez wcześniejszego grantu no way...
          • chilly Re: zacznijmy od tego 02.12.14, 22:58
            flamengista napisał:
            > Powiem szczerze, ja nie wiem jakim cudem niektórzy dostają te granty. Miało być po "zachodniemu", jest po staremu.

            Przypomnę: żeby zostało po staremu - trzeba wszystko zmienić!
            • nullified Re: zacznijmy od tego 03.12.14, 11:02
              chilly napisał:

              > flamengista napisał:
              > > Powiem szczerze, ja nie wiem jakim cudem niektórzy dostają te granty. Mia
              > ło być po "zachodniemu", jest po staremu.
              >
              > Przypomnę: żeby zostało po staremu - trzeba wszystko zmienić!

              no tę mądrość pewien złośliwiec wyraził jakiś czas temu... aj ta zbyteczna wiedza, nauka, literatura ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka