Dodaj do ulubionych

Ściąganie

22.10.09, 20:31
na jednym z forów znalazłam post jakiejśc dziewczyny, ktora
stwierdza, ze nauczy sama dziecko robienia sciagawek, bo program
szkoly jest nie do nauczenia się.
Cóż, zgadzam się z oceną programów. Ale uczenie sciągania - ja
jestem zdecydowanie przeciw. Nie az tak, bym rwała szaty, gdy wiem,
ze uczniowie sciągaja, ale popierac nie będę. A nawet dydattycznie,
z 75% przekonaniem skarcę syna za sciaganie na klasowce.
Obserwuj wątek
    • Gość: menodo Re: Ściąganie IP: *.adsl.inetia.pl 22.10.09, 20:54
      Moja corka miala w gimnazjum kolezanke, ktora w sciaganiu osiagnela mistrzostwo.
      Kiedys nawet opisalam na tym forum jak bardzo wyrafinowane byly jej pomysly...W
      dodatku natychmiast po otrzymaniu super-oceny natychmiast "zapominala" jak ja
      osiagnela i wobec uczniow mocnych w danym przedmiocie, ktorym sie akurat nie
      powiodlo, robila uwagi w stylu...no to nie bylo trudne, ale trzeba bylo troche
      pomyslec...
      Ja nienawidze sciagania; popieram nauczycieli, ktorzy za sciaganie stawiaja
      jedynki bez mozliwosci poprawienia oceny...Niestety, bywaja tacy, ktorzy
      przymykaja na to oczy zeby miec "swiety spokoj"...
      • verdana Re: Ściąganie 22.10.09, 21:32
        Cóż, ja mam pewne zrozumienie wobec sciągania na absurdalnych
        klasówkach np z dat... Pod warunkiem, ze nic oprocz wlasnego stopnia
        od tego nie zalezy.
        • joa66 Re: Ściąganie 22.10.09, 21:47
          " nauczy sama dziecko robienia sciagawek, bo program
          szkoly jest nie do nauczenia się'

          Umiejętność przygotowania dobrych ściągawek to nie to samo co
          ściąganie;
        • Gość: menodo Re: Ściąganie IP: *.adsl.inetia.pl 22.10.09, 21:54
          Ale jesli ma sie cos zmieniac w kwestii sciagania albo plagiatow itp. to
          potrzebna jest norma "bezwyjatkowa" i surowe kary. Za jakis czas bedzie to norma
          na tyle uwewnetrzniona, ze po prostu obciachem bedzie sciaganie...Na tej samej
          zasadzie jak kradziez na przyklad; normalni ludzie tego nie robia...
          Argument, ze dziecku jest ciezko, bo material przeladowany albo wiec musi miec
          sciage nie przekonuje mnie. Jednemu ciezko, innemu latwo, to zalezy...Dlaczego
          maja miec takie same oceny albo ten kto nie sciagal - gorsza?
          Dodatkowo nabiera to znaczenia w 3 klasie gimnazjum - przed rekrutacja do
          liceum, ktora ma charakter konkursowy.


          • joa66 Re: Ściąganie 22.10.09, 22:01
            Kiedy uczeń SAM przygotowuje DOBRE ściągwaki nie musi z nich
            korzystać;)

            A poważnie...żal mi tych, od których inni chcą ściągać. Pozwolisz -
            źle, nie pozwolisz - też źle.
              • Gość: menodo Re: Ściąganie IP: *.adsl.inetia.pl 22.10.09, 22:13
                joa66 napisała:

                > Dodam jeszcze, że szokuje mnie całkowita otwartośc w procesie
                > zakupu/sprzedaży prac maturalnych, licencjackich itd."

                Mnie tez. I nie wierze, ze nauczyciel/promotor nie potrafi odroznic pracy
                kupionej od przygotowanej przez ucznia.

                • verdana Re: Ściąganie 22.10.09, 22:27
                  Tu chodzilo oczywiście o sciaganie, nie przygotowanie ściagawek.
                  Cóż, ja jestem przeciw sciaganiu, ale nie az tak bezwzglednie.
                  Jestem absolutnym wrogiem sciagania w sytuacjach, gdy oceny sa na
                  zasadzie konkursowej - na egzaminach, gdy oceny koncowe liczą sie do
                  przyjecia do kolejnej szkoły. Inaczej - jestem przeciw, ale raczej
                  lagodnie. Bo jest to naprawde cos, co nikogo nie krzywdzi, a jest
                  takie stare prawo rzymskie, ktore nalezaloby zastosowac do
                  szkolnictwa polskiego "od nikogo nie można wymagac rzeczy
                  niemozliwych". Dla wiekszośći uczniow odrobienie wszystkich lekcji i
                  nauczenie się wszystkiego JEST niemozliwe.
                  Co innego studia. Studia nie sa obowiązkowe. I tam lepsza ocena
                  jednego, to brak stupendium dla innego.
                  A co do plagiatow - zareczam, ze niemożliwe jest wykrycie przez
                  promotora wszystkich plagiatów, choć spedzam godziny nad pracami.
                  Owszem, czasem WIEM, ze praca jest skądś przepisana, jednak nie mogę
                  tego udowodnić. Wystarczy przepisanie cudzej pracy magisterskiej.
                  Kupienie pracy trzeba udowodnić, nie moge po prostu powiedzieć "nie
                  przyjmę, bo wydaje mi się, że pan ja kupił".
                  A do plagiatow swietnie przygotowuje szkoła (od razu zaznaczam - nie
                  kazda...), wymagajac od dzieci długich referatow na nieznane im
                  tematy.
                  • Gość: menodo Re: Ściąganie IP: *.adsl.inetia.pl 23.10.09, 10:13
                    Pokazala mi kiedys corka, co zrobila z "genialna prezentacja" swojej kolezanki -
                    na szostke z polskiego w gimnazjum....Wpisala kilka zdan z jej pracy w google i
                    wyskoczyly jej prace na sciaga.pl...
                    Oczywiscie pani byla zachwycona glebokoscia przemyslen autorki, pochwalila ja
                    publicznie jaki to niesamowity w niej rozwoj nastapil w 3 klasie itd.
                    Tymczasem dzieci krew zalewala na te jawna niesprawiedliwosc, bo jedni wyszli na
                    glupkow, inni - jak moja corka - na frajerow, ktorzy noce pozarywali nad ta
                    prezentacja i nie zdazyli wykuc sie na kartkowki z innych przedmiotow...

                  • nika_j Re: Ściąganie 23.10.09, 12:03
                    verdana napisała:

                    > Dla wiekszośći uczniow odrobienie wszystkich lekcji i
                    > nauczenie się wszystkiego JEST niemozliwe.

                    I dlatego nie wszyscy mają oceny celujące.
                    I chociaż nie podoba mi się, jeśli sprawdzian jest typową pamięciówką, to nigdy
                    nie poparłabym ściągania przez moje dziecko. Tego się po prostu nie robi. Mogę
                    mu powiedzieć, jeśli dostanie z dat słabszą ocenę - nie przejmuj się, same daty
                    to nie wszystko, nie wszyscy muszą mieć gigabajtową pamięć, ale w życiu nie
                    usprawiedliwię faktu, że ściągał.
                    • verdana Re: Ściąganie 23.10.09, 13:59
                      Nie chodzi o oceny celujace - chodzi raczej o to, ze nie można w
                      szkole powiedzieć "niestety, nie zdążyłem zrobic wszystkiego".
                      szkoła surowo karze mlodziez nie odrabiającą lekcji, nieprzygotowana
                      do wszystkich klasowek - dopoki programy nie zostaną odchudzone tak,
                      aby możliwe bylo wykonanie zadań, poty mlodziez będzie ściągać.
                      Program powinien uwzgledniac to, ze mlodzież na ocene dobrą nie
                      powinna (przynajmniej w teorii) prcowac 10-11 godzin dziennie.
                      Jesli chcemy miec uczciwa mlodzież - a chyba chcemy - dajmy im
                      mozliwość bycia uczciwym i nie karanym...
                      • izzo Re: Ściąganie 02.11.09, 10:40
                        Odchudzone programy? Wydawało mi się, że już są odchudzone? Ja przynajmniej nie
                        zauważam, żeby mój syn nie był w stanie się wyrobić z pracami domowymi i
                        klasówkami. A uczy się w naprawdę dobrej szkole, która sporo wymaga, a z matmy
                        idzie zupełnie innym, bardziej zaawansowanym programem. Owszem, żeby się
                        przygotować do dwóch konkursów w tym roku (II klasa gim) zarwał parę wieczorów,
                        ale to raczej kosztem gry na komputerze, a nie lekcji. Może więc to sprawa
                        Twojej szkoły po prostu? Zbyt ambitni nauczyciele albo zbyt wiele obowiązków
                        przerzucających na dziecko w domu? To jest chyba przyczyna. Niekoniecznie programów.
                        W szkole syna oceny są ważone, zatem ocena z pracy domowej ma niższą wagę niż
                        klasówka. Nawet jeśli ktoś podłapie słabszą ocenę z pracy domowej/pytania na
                        lekcji, bo nie miała czasu się do wszystkiego przygotować, to przygotowując się
                        porządnie do klasówki jest w stanie i tak wyjść na może nie bardzo dobrą, ale
                        chociaż dobrą ocenę na koniec. Ale tak czy inaczej - mój syn nie ma problemu z
                        programem w gimnazjum, chociaż dwa wieczory w tygodniu ma dodatkowo zajęte przez
                        zajęcia dodatkowe (nie licząc kółek w szkole).
    • tukata Re: Ściąganie 23.10.09, 12:42
      Jestem przeciwna ściąganiu co do zasady, aczkolwiek ściaganie
      ściąganiu nierówne. Bo czym innym jest bardzo sporadyczne
      ściągnięcie na klasówce, czym innym zerznięcie pracy domowej na
      przerwie, bo w domu zabrakło czasu, a jeszcze czym innym notoryczne
      przepisywanie prac domowych i notoryczne ściąganie na klasówkach
      najlepiej od kogoś dobrze przygotowanego, bo samemu nawet ściąg się
      nie chciało zrobić.
      I teraz pojawia się pytanie, czy same dzieci powinny tępic
      ściąganie, to znaczy zasłaniać się łokciem na klasówkach, nie dawać
      prac domowych, czy podnośic ręke i mówić, że tu kolega X ściąga? Bo
      to że nauczyciel tępi takie praktyki to zrozumiałe. Jak te zasady
      mają funkcjonować w normalnej szkolnej grupie klasowej?
      Co do ściągania w dorosłym życiu, na studiach, jakieś plagiaty,
      kupowanie prac - to jest to dla mnie niepojęte i powinno być bardzo
      surowo karane.
      • Gość: menodo Re: Ściąganie IP: *.adsl.inetia.pl 23.10.09, 18:42
        tukata napisala:
        > I teraz pojawia się pytanie, czy same dzieci powinny tępic
        > ściąganie, to znaczy zasłaniać się łokciem na klasówkach, nie dawać
        > prac domowych, czy podnośic ręke i mówić, że tu kolega X ściąga? Bo
        > to że nauczyciel tępi takie praktyki to zrozumiałe. Jak te zasady
        > mają funkcjonować w normalnej szkolnej grupie klasowej?"

        Nie, no zaden normalny rodzic nie bedzie chyba namawial dziecka zeby zaslanialo
        sie lokciem na klasowkach...Albo zeby nie dalo komus do przepisania pracy
        domowej. Bo takie dzieci sa wykluczane i nienawidzone przez szkolna spolecznosc.
        Moim zdaniem to szkola powinna tepic sciaganie itp, praktyki.
        Ale najpierw trzeba by chyba uzdrowic polska szkole...

    • Gość: Kanak Re: Ściąganie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.09, 13:57
      Tak się składa, że przez kilka lat w okresie liceum chodziłam do
      szkoły w Anglii. Tam ściąganie jest aboslutnie niedozwolone i karane
      natychmiastowym wyrzuceniem z klasówki lub egzaminu z oceną
      niedostateczną, a wstyd przed kolegami i nauczycielami wprost nie do
      opisania. I dlatego nigdy nie ściągałam w szkole angielskiej i nie
      spotkałam się w niej z tym zjawiskiem. Zupełnie inaczej sprawa się
      miała z sobotnią szkołą polską, gdzie ściągali wszyscy i było to
      tolerowane przez nauczycieli Polaków. Teraz moje dziecko uczy się w
      Polsce i otwarcie przyznaje do ściągania na klasówkach, a częściej
      do współpracy z kolegą z ławki. Umawiają się nawet, który nauczy się
      lepiej daną część materiału. Nie pochwalam, ale i nie potępiam
      takiego zachowania, szczególnie jesli chodzi o przedmioty typowo
      pamięciowe, jak np. historia.
      • verdana Re: Ściąganie 23.10.09, 14:17
        I tu ja dostaje piany na pysku i stanu przedzawalowego...
        Bowiem historia w wydaniu normalnym, nie szkolnym NIE jest nauka
        pamieciową. Nie, nie i jeszcze raz nie. Tyle, ze nie udawajmy - w
        szkole nasze dzieci nie ucza się historii, ucza się faktow
        (oderwanych na ogół) i kalendarium. I dlatego ja się sciąganiu nie
        bardzo dziwię - angielskie podreczniki sa do historii, polskie - do
        niczego zazwyczaj.
        • romantyczna-2 Re: Ściąganie 23.10.09, 14:41
          Verdana prosimy bez zawału bo będzie nam smutno bez ciebie, a tak na
          poważnie to oczywiście dla kogoś, kto choć troche historię lubi -
          bedzie nauką faktów, dla przeciętnego ucznia w przecietnej szkole
          bedzie tylko pamieciówką, często wyrwaną z kontekstu
          • joa66 Re: Ściąganie 23.10.09, 14:44
            "choć troche historię lubi -
            bedzie nauką faktów"

            Raczej czymś więcej - nauką analizowania i rozumienia (próby
            zrozumienia) faktów.
          • verdana Re: Ściąganie 23.10.09, 14:54
            Dla przeciętnego ucznia historia jest pamieciówka z powodu- li i
            jedynie - debilnego programu i debilnych wymagań. Na przyklad
            uczniowie uczą się na pamięć granic podziału dzielnicowego, które -
            co starannie ukrywa się przed uczniami - nie sa znane nikomu...
            • joa66 Re: o historii 23.10.09, 15:17
              Powiem szczerze , że ostatnio zadziwia mnie nauczanie=sprawdzanie
              historii. W zeszłym roku szkolnym syn brał udział w konkursie
              kuratoryjnym dla gimnazjów ("mimochodem",bez przygotowania tylko z
              wiedzą już posiadaną) .

              Głównym tematem w były właśnie sprawy terytorialne, czyli coś czym
              syn interesuje się średnio. Przeszedł do 2 etapu, zabrakło mu kilka
              punktów do ostatniego 3 etapu.

              W tym roku temat był bliższy zainteresowaniom mojego dziecka (sprawy
              tolerancji, wolności, itp), czyli temat na który ma ponadprzeciętną
              wiedzę (poczynając od faktów na analizie kończąc). Nie jest to moja
              opinia, tylko innych, w tym nauczyciela, i czasami jest wyrażana
              bardziej entuzjastycznie. Do 2 etapu nie przeszedł.


              Przeszedl za to do drugiego etapu konkursu z przedmiotu, na który
              poszedł dla towarzystwa i nawet specjalnie się nim nie interesuje.


              Do żadnego z tych konkursów się nie przygotowywał.


              • tukata Re: o historii 23.10.09, 16:58
                No właśnie jak to jest z tymi konkursami. Córka brała udział w
                konkursie historycznym w tym roku, zabrakło jej 2 pkt, do przejścia
                do II etapu. Jest w klasie II, kompletnie się nie przygotowywała.
                Chciała zobaczyć jak to jest, żeby móc ocenić, czy w przyszłym roku
                warto. Lubi historię, ale jej wiedza nie wykracza chyba poza program
                (aczkolwiek w klasie ma jako jedyna 6). Czy poziom tych(tego)
                konkursu jest faktycznie dla osób z wiedzą ponadprzeciętną, czyli
                znacznie przekraczającą zakres wiedzy w gimnazjum?
                • joa66 Re: o historii 23.10.09, 17:03
                  Dla mnie dziwne jest, że z tematem, który syn ma (może) opanowany na
                  poziomie może i wysokim ale jednak tylko szkolnym syn sobie lepiej
                  poradził, niż z tematem, na który wie o wiele więcej.

                  Może byc to przypadek. Ale zdziwił mnie też inny konkurs
                  (polonistyczny), w którym przeszedł do 2 etapu, specjalnie nie
                  interesując się przedmiotem.


                  I zastanawiam się czy nie namawiac go na konkurs z biologii, o
                  której naprawdę ma małe pojęcie, bo może ma szanse zostać laureatem;)
                • Gość: menodo Re: o historii IP: *.adsl.inetia.pl 23.10.09, 17:44
                  Ubiegloroczny konkurs z historii na etapie szkolnym zostal oceniony jako
                  wyjatkowy latwy. Czytalam o tym na stronach chyba kuratorium. Sama tez pamietam,
                  ze ogromna liczba znajomych dzieci przeszla do II etapu. Byc moze dlatego w tym
                  roku konkurs byl trudniejszy? Poza tym wydaje mi sie ze w tym roku zostaly
                  podniesione progi w I etapie (ale nie jestem pewna, czy dotyczy to akurat historii).
                    • Gość: menodo Re: o historii IP: *.adsl.inetia.pl 23.10.09, 18:17
                      Wydaje mi sie, ze w zeszlym roku progiem w I etapie bylo 75 proc. - teraz jest
                      to 85 proc. Natomiast w II etapie rok temu bylo 90 proc. - teraz 85 proc. No i
                      rok temu trzeba bylo miec 50 proc. w III etapie zeby miec tytul finalisty, teraz
                      - wystarczy w nim "usiasc:.
                      • verdana Re: o historii 23.10.09, 18:51
                        Na konkursach gimnazjalnych się nie znam. Natomiast problemem
                        olimpiad z historii w liceach nie sa progi, czy stopień trudnosci,
                        ale fakt, ze pierwszy etap sprawdza typowo szkolną wiedze -
                        znajomość faktow, a nie zainteresowanie czy rozumienie procesow
                        historycznych. Olimpiada nie powinna przypominac matury czy egzaminu
                        wstepnego - i kiedys wlasnie tak bylo.
                        • Gość: menodo Re: o historii IP: *.adsl.inetia.pl 23.10.09, 19:14
                          Verdana, ale to chyba dobrze ze pierwszy etap sprawdza typowo szkolna wiedze? W
                          nastepnych etapch sprawdzana jest wiedza tych, ktorzy poza wiedza szkolna maja
                          jeszcze inna...
                          Pamietam, ze kiedy moj syn chodzil na Bednarska, bardzo sie martwilam, co
                          wlasiwie z jego podstawowa wiedza z historii, bo on glownie czytal czytal jakies
                          dziwne ksiazki typu ser i historia czy jakos tak oraz siedzial w buwie ...Wtedy
                          mi mi mowil - jezeli chodzi ci o daty, to tez je znam:)
                          • verdana Re: o historii 23.10.09, 19:49
                            Nie, to nie jest dobrze. Olimpiada nie ma sluzyć sprawdzaniu
                            całokształtu wiedzy, tylko wyszukiwaniu pasjonatów, ludzi
                            autentycznie zainteresowanych tematem - a zareczam Ci, ze to nie sa
                            ci sami ludzie. Pasjonat historii II wojny swiatowej czy historii
                            spolecznej XX wieku nie musi naprawde wiedziec, czy pierwsi byli
                            Merowingowie czy Kapetyngowie i na nic mu daty XVII wiecznych wojen.
                            Chcemy, aby ludzie naprawde zainteresowali się historią - nie kazmy
                            im uczyć sie dat i faktow od starzytnosci do dzis. Wystarczy mu
                            ogólna wiedza z tych okresów. Wymaganie celującej szkolnej wiedzy
                            prowadzi do tego, ze do olimpiad podchodzi coraz wiecej osob
                            doskonale nauczonych, ale wcale nie lubiacych historii - traktują
                            olimpiady jako probe ominiecia matury.
                            Prawdziwy historyk siedzi w BUW-ie i czyta historię sera.
                              • verdana Re: o historii 23.10.09, 21:05
                                Tak, tylko potem, na historii okazuje się, ze olimpijczycy nie
                                sprawdzaja się - wcale nie są tak dobrymi studentami, jak
                                oczekiwano. Naprawde, olimpiada nie powinna być dla tych, ktorzy
                                potrafia nauczyć się programu szkolnego, tylko dla pasjonatow - a to
                                sa zwykle dwie rózne osoby.
                                • Gość: menodo Re: o historii IP: *.adsl.inetia.pl 23.10.09, 21:35
                                  Nie wiem jak na studiach. Moj syn przepadl na olimpiadzie, ale radzi sobie swietnie.
                                  Natomiast w liceum mojej corki byla pierwsza klasowka z historii, ona dwojke
                                  dostala i z pokora to przyjela, przynajmniej wie, czego nie wie. Ale max punktow
                                  dostal gimnazjalny olimpijczyk, wielki szacunek calej klasy, nikogo to nie dziwi..
                                  • verdana Re: o historii 23.10.09, 22:47
                                    To tak samo, jak moja corka. Zwyciezca olimpiady juz nie studiuje...
                                    Nie mowie o szkole - w liceum olimpijczycy z gimnazjum na pewn się
                                    sprawdza, bo to ten sam system nauczania. Ale studia wymagaja
                                    zupelnie innego podejścia - nie nauczenia sie dat, ale rozumienia
                                    procesow, powiazan faktow, czytania dokumentow ze zrozumieniem,
                                    zgłębiania szczególnie jednego, wybranego okresu.
                      • joa66 Re: o historii 24.10.09, 00:13
                        sorry, masz rację, pomyliłąm z wynikami syna (92%, przez chwilę
                        myślałm, ze próg był od 90 procent).

                        Ja się nie dziwię temu, że syn nie przeszedł do drugiego etapu w tym
                        roku, bo to się zdarza i jest normalne. Mnie dziwi fakt, że lepiej
                        mu idzie w konkursach z tematów/przedmiotów , w których jest
                        obiektywnie słabszy.
                        • ratyzbona Re: o historii 25.10.09, 16:08
                          Siedzę w pokoju w Poitiers. Mój kolega który właśnie oprowadził mnie po
                          najpiękniejszych przykładach sztuki gotyckiej i romańskiej jakie w życiu
                          widziałam zachwyca się książką o sztuce burgundzkiej ( ciężka jak cholera - sama
                          ją z Polski wiozłam) opowiadając mi o heretyckich przedstawieniach Boga Ojca z
                          XII wieku. Ja z kolei jeszcze dwadzieścia minut temu tłumaczyłam mu dlaczego
                          centralne sterowanie kulturą w PRL spowodowało znaczny podwyższenia poziomu
                          kinematografii polskiej. Oboje równie dobrze moglibyśmy rozmawiać ze ścianą bo
                          on nie ma pojęcia o historii gospodarczej PRL a ja nie do końca wiem czym
                          powinnam się zachwycać w XII wiecznym modlitewnikach. Nie zmienia to faktu, że
                          oboje jesteśmy historykami i to jeśli mogę się pokusić o samoocenę - nawet
                          nieźle się zapowiadającymi. Historia to nie matematyka - tu można przejść na
                          następny poziom nie odrobiwszy poprzedniego ale nie można uprawiać historii bez
                          pasji. I to właśnie pasjonatów powinny łowić olimpiady historyczne. Dobrzy
                          uczniowie znający podręczniki sprawdzają się może na klasówkach ale na
                          ćwiczeniach przegrają z tymi którzy spędzili cztery lata w szkole czytając tylko
                          o tym co ich interesuje.

                          A książka którą czytał twój syn to prawdopodobnie Ser i robaki - traktat
                          filozoficzny XVI wiecznego młynarza - znajomość tej książki da mu więcej wiedzy
                          historycznej niż wykucie kolejnych dat.
                          Z resztą skoro już jestem w Poitiers i mówimy o datach - uczeń zna datę i
                          miejsce bitwy Karola Młota historyk wie że po pierwsze bitwy były trzy po drugie
                          to nie pod Poitiers tylko zupełnie gdzie indziej a po trzecie data jest nie pewna.
                          Jasne jest, że w szkole należy uczyć po kolei i z jakimiś datami - ale uczy się
                          tak dlatego, że nikt nie zakłada że ktokolwiek zostanie historykiem. Olimpiada
                          jednak powinna kierować się do tych którzy wiążą swoją przyszłość z historią a
                          nie po prostu chcą ominąć egzamin na studia.
                          • Gość: menodo Re: o historii IP: *.adsl.inetia.pl 25.10.09, 18:42
                            Tak, to ser i robaki byly:)

                            Natomiast ja bym jednak bronila idei olimpiad przedmiotowych, a zwlaszcza tych,
                            ktorzy odnosza w nich sukcesy.
                            Moj syn przepadl dlatego, ze byl czlowiekiem niesmialym (juz mu przeszlo) i na
                            egzaminie ustnym w II etapie zapomnial jak sie nazywa; sam nie tlumaczyl swojej
                            porazki wadami konkursu.

                            Znam wielu olimpijczykow - takze z historii- i nie moglabym powiedziec, ze to
                            ludzie bez pasji, posiadajacy jedynie podrecznikowa wiedze. Aczkolwiek - wydaje
                            mi sie ze ktos, kto ubiega o duze przywileje (wolny wstep do liceum czy na
                            studia) podrecznikowa wiedze rowniez powinien posiadac.
                            • verdana Re: o historii 25.10.09, 21:37
                              Nie musi - moze doskonale dostać się na studia zdajac doskonale z
                              wiedza podrecznikową mature. Olimpiada nie powinna stać się po
                              prostu kolejnym egzaminem, tyle, ze trudniejszym. Jak pisala juz
                              Ratyzbona - chocby dlatego, ze można być historykiem nie znając
                              calej historii (ja np. absolutnie nie znam historii poza najnowszą,
                              nigdy jej nie studiowalam), a po drugie dlatego - że wiedza
                              podrecznikowa z historii nie jest ani szczególnie potrzebna, ani -
                              przede wszystkim - prawdziwa. Olimpiada powinna byc dla pasjonatow,
                              a nie dla osób, ktore doskonale znają przedmiot szkolny...
                              • Gość: menodo Re: o historii IP: *.adsl.inetia.pl 25.10.09, 22:20
                                Poza olimpiadami przedmiotowymi jest duzo konkursow tematycznych i tam wasko
                                wyspecjalizowani moga sie wykazywac...
                                A po drugie - od kogos, kto chce bez egzaminu dostac sie do liceum czy na studia
                                chyba raczej mozna oczekiwac, ze bedzie posiadal takze podrecznikowa wiedze?
                                Zreszta - olimpiady wcale nie sa tylko "trudniejszyn egzaminem".
                                W przypadku polonistycznej, historycznej czy filozoficznej (innych nie znam)
                                istnieje mozliwosc wyboru "obszaru specjalizacji".

                                Ale nawet dla gimnazjalistow, np. konkurs z wosu (akurat tematyczny, nie -
                                przedmiotowy) daje ogromne mozliwosci wykazania wlasnymi zainteresowaniami. Tyle
                                ze od II etapu. W etapie szkolnym trzeba sie wykazac wiedza szkolna - i moim
                                zdaniem to jest sprawiedliwe.
                                • joa66 Re: o historii 25.10.09, 22:57
                                  Akurat moje dziecko odnosi wieksze sukcesy tam gdzie ta jego szkolna
                                  wiedza jest po prostu przyzwoita. I właśnie to mnie dziwi.
                                  • joa66 Re: o historii 25.10.09, 23:16
                                    Jeszcze dodam - nie chcę porównywać wyników mojego syna do wyników
                                    innych uczniów , bo to w ogóle inna bajka:)

                                    To czego nie do końca rozumiem, to fakt, że ze wszystkich konkursów
                                    w jakich syn brał udział najgorzej mu poszło w tym, z którego wiedzę
                                    ma zdecydowanie największą ( i znowu podkreślę, to nie
                                    moje "wrażenie", to opinia nauczyciela, który uczy juz wiele lat).

                                    Może po prostu przypadek.

                                    Na szczęscie mało sie tym przejmuje i dalej robi swoje.
                                    • Gość: menodo Re: o historii IP: *.adsl.inetia.pl 25.10.09, 23:57
                                      "To czego nie do końca rozumiem, to fakt, że ze wszystkich konkursów
                                      > w jakich syn brał udział najgorzej mu poszło w tym, z którego wiedzę
                                      > ma zdecydowanie największą ( i znowu podkreślę, to nie
                                      > moje "wrażenie", to opinia nauczyciela, który uczy juz wiele lat).
                                      >
                                      > Może po prostu przypadek.
                                      >
                                      > Na szczęscie mało sie tym przejmuje i dalej robi swoje."

                                      Moja corka miala podobnie. Najdalej zaszla w konkursie, w ktorym sama oceniala
                                      swoje szanse jako najmniejsze. Moim zdaniem dlatego, ze byla do niego najlepiej
                                      przygotowana.
                                      O tym warto pamietac, ze konkursy przedmiotowe, tak jak sportowe - maja swoje
                                      zasady, regulaminy i oczekiwania, ktore musza spelnic wszyscy zawodnicy. Mozna
                                      je akceptowac lub nie, ale warto o nich pamietac.
                                  • Gość: menodo Re: o historii IP: *.adsl.inetia.pl 25.10.09, 23:42
                                    joa66 napisała:

                                    > "Akurat moje dziecko odnosi wieksze sukcesy tam gdzie ta jego szkolna
                                    > wiedza jest po prostu przyzwoita. I właśnie to mnie dziwi."

                                    Po doswiadczeniach moich dzieci i wielu innych, z ktorymi mam do czynienia -
                                    wiem, ze konkursy maja swoja specyfike i czasami nawet wybitne zainteresowania
                                    przedmiotem moga byc troche obok wymagan konkursowych...Z drugiej strony - przez
                                    pierwszy etap, calkiem na luzie mozna przejsc z typowo szkolna, przyzwoita wiedza...
                                    Dalsze etapy wymagaja jednak juz solidnego przygotowania pod katem wymagan
                                    konkursowych. I nie przypadkiem sa szkoly a nawet konkretni nauczyciele, ktorzy
                                    maja co roku tylu olimpijczykow.
                                    Czasami zajmuja sie tym rodzice.
                                    Ogolnie uwazam, ze przygotowania do olimpiad to bardzo ciekawe zajecie dla
                                    mlodego czlowieka. I milo jesli one koncza sie sukcesem, ale jesli nie - to
                                    trudno, porazki tez sa czasem potrzebne:)
                                    • ratyzbona Re: o historii 26.10.09, 00:58
                                      Absolutnie nie jestem w stanie się zgodzić z tym, że olimpiada powinna opierać
                                      się na selekcjonowaniu ludzi którzy posiadłszy całą wiedzę szkolną wiedzą coś
                                      więcej - to przecież zabija pasjonatów, ludzi którzy zajmują się daną tematyką z
                                      innego powodu niż tylko by przygotować się do klasówki. Wiedza szkolna z
                                      historii jest tym co powinno się zapomnieć w chwili przekroczenia Instytutu
                                      Historycznego na każdym polskim uniwersytecie -bo pomijając fakt że jest ona w
                                      wielu miejscach nie prawdziwa ( większość pierwszego i drugiego roku historii
                                      polega na oduczaniu ludzi tego czego się nauczyli w szkole i tłumaczeniu
                                      najlepszym historykom z liceum że ich podręcznik do historii który wkuli na
                                      blachę po prostu kłamał) i po prostu zbędna. Nie ma historyków znających całą
                                      historię - i nie powinno być takich olimpijczyków bo to naprawdę nie o to
                                      chodzi. Podobnie z j.polski - serio uważacie że ktoś kto przeczytał wszystkie
                                      książki ze spisu lektur jest lepszy niż ktoś kto przeczytał wszystkich
                                      romantyków łącznie z drugorzędnymi bo fascynują go otwarte figury niskończoności
                                      w tekstach romantycznych? Serio humanistyka nie może istnieć jeśli przyjmiemy że
                                      wszyscy wiedzą wszystko. A na przywileju dostania się na studia bez egzaminu
                                      powinni się domagać właśnie ci którzy wykazali się już własną ukierunkowaną
                                      pasją bo jest ona na studiach bardziej potrzebna niż znajomość przebiegu wojny
                                      30 letniej.
                                      Z resztą - ja dostałam się na studia bezpłatnie bo zauważyłam że Bary Mleczne są
                                      reliktem PRL - gdyby ktoś miał mnie wtedy odpytywać z historii politycznej PRL
                                      pewnie bym nie dostała indeksu co nie skończyło by się dyplomem z szóstką.
                                      Specjalizacja świadczy o dojrzałości i nie powinno się jej zabijać w imię
                                      znajomości setek faktów.
                                      • Gość: menodo Re: o historii IP: *.adsl.inetia.pl 26.10.09, 09:55
                                        "A na przywileju dostania się na studia bez egzaminu
                                        > powinni się domagać właśnie ci którzy wykazali się już własną ukierunkowaną
                                        > pasją bo jest ona na studiach bardziej potrzebna niż znajomość przebiegu wojny
                                        > 30 letniej."

                                        A niby dlaczego, ktos kto konczy liceum (w koncu ogolnoksztalcace takze na
                                        poziomie przedmiotowym) ma nie znac podstawy programowej historii i to na
                                        poziomie rozszerzonycm? W dodatku - olimpijczyk, ktory ma w kieszeni indeks nie
                                        tylko na historie (rzadko niego korzystajac) - ale na prawo, stosunki
                                        miedzynarodowe czy europeistyke....Lub w przypadku gimnazjum - do liceum, gdzie
                                        bez olimpiady test trzeba zdac na poziomie ok. 100 proc.?

                                        Bo sie interesuje historia kolejnictwa? Bo od dziecka bawil sie zolnierzykami i
                                        o mundurze wie wszystko? Albo "kocha Szkocje"?
                                        Moja corka "wie wszystko" o historii mody. Godzinami moze opowiadac w co, kiedy
                                        i dlaczego ludzie sie przebierali. I robi przy tym miny jak Miranda z Diabel
                                        ubiera sie u Prady... I co, zwolnic ja z obowiazku uczenia sie tego kto, gdzie,
                                        kiedy z kim sie pobil w starozytnosci? Bo akurat nienawidzi "starych map" i ma
                                        gdzies jakiekolwiek podzialy terytorialne? Indeks na uniwersytet dla laureatki
                                        wiedzy o ciuchach?

                                        • joa66 Re: o historii 26.10.09, 10:05
                                          Mam wrażenie, że mówimy o czymś innym. Dlaczego moje dziecko
                                          przeszło do 2 etapu konkursu polonistycznego nie czytając połowy
                                          lektur na tenże konkurs?
                                          • Gość: menodo Re: o historii IP: *.adsl.inetia.pl 26.10.09, 10:33
                                            Dlaczego moje dziecko
                                            > przeszło do 2 etapu konkursu polonistycznego nie czytając połowy
                                            > lektur na tenże konkurs?"

                                            A dlaczego moje przeszlo w konkursie Dzieje oreza polskiego czy jakos tak:)))
                                            ????? (Osoba, ktora nienawidzi uczyc sie o przebiegu dzialan wojennych, za to
                                            kreca ja sprawy polityczne i kulturowe)

                                            Moze dlatego, ze byl wystarczajaco latwy i nie wymagal znajomosci drugiej polowy
                                            lektur? Sprawdzal wiedze ogolna i ogolne predyspozycje? Moze Twoj syn jest
                                            uczony polskiego w sposob spelniajacy oczekiwania organizatorow wobec
                                            uczestnikow I etapu konkursu? A moze jest tak jak mowila mojej corce polonistka
                                            - ze ten konkurs nie mierzy uzdolnien humanistycznych i dobrze wypadaja w nim
                                            dzieci niespecjalnie tworcze? A moze Twoj syn jest wybitny i moze warto zwrocic
                                            na to uwage?
                                            Ten spis lektur zreszta nijak sie ma do wymagan konkursowych - tak przynajmniej
                                            bylo w ubieglych latach.

                                            Zobacz tez sobie na stronach kuratorium. waw.pl - jest sprawozdanie z
                                            ubieglorocznych konkursow.
                                            Przy okazji - uslyszalam od zaprzyjaznionego nauczyciela historii, ze w tym roku
                                            I etap konkursu historycznego byl naprawde trudny, o niebo trudniejszy niz w
                                            zeszlym roku. Z klasy mojej corki, gdzie poziom nauczania historii wyznaczyl
                                            mi nowe pojecie dna, rok temu do II etapu przeszlo chyba z 10 dzieci... Lauretem
                                            zostal chlopiec, ktorego pasji nie zdazyla zamordowac nauczycielka przedmiotu.

                                        • joa66 Re: o historii 26.10.09, 10:17
                                          Matematykę, z której jest zdecydowanie słabszy niż z historii
                                          napisał prawie tak samo.

                                          Rok temu - konkurs z historii - sprawy terytorialne, o których ma
                                          przeciętne pojęcie napisał na 92 %.

                                          p.s. na żaden konkurs się nie uczył więc odpada argument, że lepiej
                                          się przygotował.
                                          • ratyzbona Re: o historii 26.10.09, 14:48
                                            Sorry menodo - historia polega na tym że z ciuchów możesz zrobić doktorat,
                                            habilitację i profesurę. Na tym polega uprawianie historii - czy naprawdę
                                            myślisz że profesor historii zajmujący się historią nowożytną zna całą historię
                                            od początku do końca? Z resztą jak ci tłumaczę - poziom rozszerzony z historii w
                                            liceum to żaden poziom - to zbiór pewnych dat i faktów o których znaczeniu
                                            decyduje jakaś grupa osób ( albo tradycja) ale z punktu wiedzenia tej prawdziwej
                                            historii czasem nie mają większego znaczenia ( vide przywołany tu problem granic
                                            rozbicia dzielnicowego). Twoja córka nienawidząca starych map czy starożytności
                                            ale kochająca historię mody zachowuje się bardziej jak historyk niż ktoś kto zna
                                            na pamięć cały podręcznik i nigdy się nie pomyli wymieniając daty kolejnych
                                            bitew II wojny światowej. Olimpiada z historii nie ma być ominięciem egzaminu na
                                            studia ale próbą wyłapania tych którzy zmarnowali by tylko czas podchodząc do
                                            egzaminu bo i tak są na odpowiednim poziomie. Serio nie dajmy się zwariować
                                            szkolnej wiedzy która w przypadku humanistyki bardzo ma mało wspólnego z
                                            prawdziwą nauką
                                            • Gość: menodo Re: o historii IP: *.adsl.inetia.pl 26.10.09, 15:41
                                              Ja bardzo wspieram zainteresowania swoich dzieci- moralnie, emocjonalnie, a
                                              takze finansowo.
                                              Natomiast od 16 letniej osoby w klasie humanistycznej oczekuje, ze pokornie
                                              bedzie sie uczyla tego, co przewiduje program edukacji humanistycznej w jej
                                              szkole. Zreszta, nie mam problemu z motywowaniem do nauki swojej corki i nigdy
                                              nie mialam. Mozna nie lubic starych map, ale jesli trzeba je znac to sie je
                                              poznaje i juz.
                                              Ktos kto chce studiowac za granica musi znac switenie jezyk i dobrze zdac
                                              mature. Moze to osiagnac poprzez dostosowanie sie do regul olimpiady lub matury.
                                              Nie ma sensu dyskusja - czy te reguly sa fajne czy niefajne. Nie ma tez
                                              obowiazku dostosowywanie sie do nich.
                                              Moje dziecko doskonale to rozumie, jest swietnie zorientowane w mozliwosciach
                                              edukacji gdzies tam w swiecie i wie, ze droga do "profesury z mody" wiedzie
                                              przez Mezopotamie.
                                                • ratyzbona Re: o historii 26.10.09, 16:55
                                                  Prosta droga do profesury z mody może i wiedzie przez Mezopotamię ale nie dla
                                                  olimpijczyka. Właśnie na tym polega olimpiada ( wiem że to trochę off topic ale
                                                  naprawdę przeraża mnie to podejście). Rozumiem twój punkt widzenia jeśli chodzi
                                                  o zdawanie normalnej matury przez ucznia dla którego historia jest jedynie
                                                  przepustką do studiowania np. stosunków międzynarodowych ale olimpiada nie jest
                                                  po prostu wcześniejszą maturą jest czymś zupełnie innym. Jeśli nie wolno się
                                                  specjalizować w liceum to kiedy? Oczywiście zgodzę się specjalizacja nie jest
                                                  dla wszystkich ale nie znaczy to że jest czymś złym. W historii specjalizacja
                                                  jest wszystkim! Droga do profesury z mody wiedzie przez pasję - Mezopotamię
                                                  można spokojnie zapomnieć nikt z tego po koszmarnym egzaminie ze starożytnej (
                                                  do którego wiedza szkolna jest zbędna a wręcz szkodliwa) nie odpyta. Serio
                                                  studiuję historię mam średnią 5,0 i nie wiem o starożytności dużo więcej niż
                                                  dzieciak zakuwający całymi dniami do matury. I tak w tej dziedzinie musi być.
                                                  Pamiętaj że olimpiad nie organizuje szkoła tylko instytucje takie jak PAN ( tak
                                                  przynajmniej było kiedy ja pisałam olimpiadę - do finału zabrakło mi 3 punktów i
                                                  wtedy średniowieczne było dla mnie terra incognita co nikomu jakoś nie
                                                  przeszkadzało) - im naprawdę nie zależy an bandzie dobrze wyuczonych dzieci ale
                                                  na pasjonatach - na 3 etapie olimpiady tłumaczyłam komisji że wydarzenia w
                                                  Ameryce ( wojna o niepodległość) nie były rewolucją - z punktu widzenia
                                                  podręcznika do liceum popełniłam błąd z punktu widzenia komisji odpowiedziałam
                                                  prawidłowo bo wykazałam się myśleniem historycznym . Olimpiady powinny być dla
                                                  pasjonatów. Bo to oni zostaną tymi profesorami.
                                                  • Gość: menodo Re: o historii IP: *.adsl.inetia.pl 26.10.09, 19:27
                                                    ratyzbona napisała:

                                                    "> Prosta droga do profesury z mody może i wiedzie przez Mezopotamię ale nie dla
                                                    > olimpijczyka. Właśnie na tym polega olimpiada ( wiem że to trochę off topic ale
                                                    > naprawdę przeraża mnie to podejście)."

                                                    Ja z kolei nie rozumiem, bo ten podwatek od tego sie wlasnie zaczal, ze joa
                                                    napisala, ze jej syn pasjonat historii przepadl na etapie szkolnym, natomiast
                                                    przeszedl z innego przedmiotu.,.

                                                    I dalej - zdaniem Verdany problem z konkursem historycznym (w liceum) polega na
                                                    tym, ze na etapie szkolnym sprawdza typowo szkolna wiedze.
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,1129,101949103,101994258,Re_o_historii.html
                                                    Wlasnie na tej podstawie twierdze, ze nie ma co sie obrazac na warunki
                                                    konkursowe jesli chce sie w nich odnosic sukcesy. Co wiecej zgadzam sie, ze na
                                                    etapie szkolnym sprawdzanie wiedzy ogolnej jest jak najbardziej zasadne. Czyli
                                                    czy sie to komus podoba czy nie - droga do profesury z mody prowadzi przez
                                                    Mezopotamie. I moim zdaniem tak byc powino.
                                                    Dokladnie tak jak droga do Nobla z medycyny prowadzi przez kartkowki z cechy plechy.
                                                  • verdana Re: o historii 26.10.09, 19:34
                                                    Ale nie jest. Nie jestem historykiem. Nie znam żadnych dat, ani
                                                    faktow ze sredniowiecza. Nie wiem, co bylo w Mezpopotamii. I jestem
                                                    profesorem historii.
                                                    Historia nie jest ani nauka ścisłą, ani nie jest nauką
                                                    stopniowoalna. Nie można być doskonalym matematykiem nie znając
                                                    procentow. Mozna być doskonalym historykiem nie znając elementarnych
                                                    podstaw historii innego okresu.
                                                    Najwieksi historycy bardzo czesto konczyli socjologie, ekonomie,
                                                    prawo.
                                                  • Gość: menodo Re: o historii IP: *.adsl.inetia.pl 26.10.09, 19:59
                                                    verdana napisała:

                                                    "> Ale nie jest. Nie jestem historykiem. Nie znam żadnych dat, ani
                                                    > faktow ze sredniowiecza. Nie wiem, co bylo w Mezpopotamii. I jestem
                                                    > profesorem historii. "

                                                    Ale mature zdalas? Egzamin na studia? I te studia skonczylas?
                                                    Potem tez jakas sciezke kariery dla profesorow musialas chyba odbyc?

                                                    O tym mowie. Po drodze jakas Mezopotamia musiala Ci sie trafic.

                                                    Nie slyszalam, aby ktos bez matury zostal profesorem - przynajmniej w znanych mi
                                                    systemach esdukacyjnych.
                                                    Pamijam oczywiscie tytuly honorowe:)

                                                  • joa66 Re: o historii 26.10.09, 20:26
                                                    "joa napisala, ze jej syn pasjonat historii przepadl na etapie
                                                    szkolnym, natomiast
                                                    przeszedl z innego przedmiotu"

                                                    to ja jeszcze raz wyjaśnię:)

                                                    Ja NAPRAWDĘ roumiem, że moje dziecko nie musi przejśc do
                                                    jakiegokolwiek dalszego etapu konkursu, jeżeli nie spełnia warunków
                                                    tegoż konkursu:)

                                                    DZIWIĘ się temu, że wiedząc mniej można odnosić większe sukcesy niż
                                                    wiedząc więcej.

                                                    Gdyby moje dziecko nie miało doświadczenia innych konkursów poza
                                                    tegoroczną historią, nie przyszłoby mi do głowy zastanawiac się
                                                    dlaczego nie przeszedł dalej.

                                                    p.s. a tak w ogóle to przepraszam za dyskusje off topic, ale kiedy
                                                    padło zdanie o tym, że historia to jest pamięciówka, a potem zdanie
                                                    o zmianach terytorialnych, przypomniał mi się ten nieszczęsny
                                                    konkurs rok temu:)
                                                  • verdana Re: o historii 28.10.09, 15:28
                                                    Nie, Mezopotamia się nie trafiła, matury wówczas nie zdawalo sie ze
                                                    starożytnosci. A ja w ogole nie zdawalam matury z historii , tylko z
                                                    WOS, a na egzaminie wstępnym większość pytań byla z późniejszych
                                                    epok (o ile nie wszystkie - bo po co socjologowi Mezopotamia?).
                                                    Skonczyłam studia , na ktorych - na szczęście dla mnie - historii
                                                    nie było. Potem uczyłam i pisalam nawet podreczniki, ale to wiedza,
                                                    ktora zdobylam jako dorosła i tez raczej z historii najnowszej.
                                                    Doktorat mam z socjologii, a zajmuje sie li i jedynie historią
                                                    spoleczna XIX- XX wieku, w ktorej to dziedzinie znajomość wojen
                                                    punickich i kolejnosci krolow elekcyjnych jest głęboko zbędna.
                                                    Mój ojciec jest b. znanym historykiem, po ekonomi, ze zblizona do
                                                    mnie wiedza historyczna - podejrzewam, ze sprzed wieku XIX i swojej
                                                    dziedziny zna datę bitwy pod Grunwaldem i tyle.
    • nchyb Re: Ściąganie 01.11.09, 19:18
      nie czytałam wszystkich postów, więc może się powtórzę - nie
      popieram ściągania jako metody zdawania i przechodzenia z klasy do
      klasy. Ale uważam robienie ściągawek za doskonałą metodę uczenia się
      i zbierania najważniejszych spraw w jednym miejscu, z którego dobrze
      powtarzać.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka