01.03.14, 11:15
Moi drodzy, natrafiłem na taki problem językowy.

Otóż. W onkologi stosujemy terapię i komórki nowotworowe uodparniają się na terapię - pacjenci przestają odpowiadać na terapię.

To w piśmiennictwie anglojęzycznym nazywa się "relapse".

Do nowomowy weszły: "relapsy"

Czy macie jakiś pomysł na polskie, zgrabne słowo?

Wierzę w Waszą kreatywność językową.
Zależy mi na Waszych pomysłach, bo się marszczę, gdy widzę takie prostackie wtręty z angielsiego.
Obserwuj wątek
    • akimiri Re: Relapsy 01.03.14, 11:41
      nikodem123 napisał:

      > Do nowomowy weszły: "relapsy"
      >
      > Czy macie jakiś pomysł na polskie, zgrabne słowo?

      A po co spolszczać na siłę, skoro te 'relapsy' dobrze odgrywają swoją rolę? 'Recydywa' też jest obca, a jakoś się zadomowiła
      • nikodem123 Re: Relapsy 01.03.14, 13:35
        No, właśnie!

        "Nawroty" i "wznowy" właśnie nie oddają tego sensu. Relapsy oznaczają, że coś wymknęło. Coś dobrze żarło i padło.

        Nie było ani "nawrotu" i ani "wznowy". Relaps oznacza, że coś przestało być pod kontrolą, co dotychczas było.

        Jakkolwiek słowo: "nawrót" już mi się podoba.
        • stefan4 Re: Relapsy 01.03.14, 14:11
          nikodem123:
          > "Nawroty" i "wznowy" właśnie nie oddają tego sensu. Relapsy oznaczają, że coś
          > wymknęło. Coś dobrze żarło i padło.
          >
          > Nie było ani "nawrotu" i ani "wznowy". Relaps oznacza, że coś przestało być pod
          > kontrolą, co dotychczas było.

          W normalnym słownikowym wyjaśnieniu nie znajduję tego wymknięcia, czy wyrwania się spod kontroli:
          Cytat
          n 1: a failure to maintain a higher state [syn: backsliding, lapse, lapsing, relapse, relapsing, reversion, reverting]
          v 1: deteriorate in health; "he relapsed" [syn: get worse, relapse] [ant: bounce back, get over, get well]
          2: go back to bad behavior; "Those who recidivate are often minor criminals" [syn: relapse, lapse, recidivate, regress, retrogress, fall back]


          Nie jestem pewien, czy nie nadajesz temu słowu znaczenia z żargonu fachowego. Ono po angielsku też może znaczyć trochę co innego w mowie onkologów i w mowie ludu. A Ty porównujesz mowę anglojęzycznych onkologów z mową polskojęzycznego ludu.

          - Stefan
          • efedra Re: Relapsy 01.03.14, 21:01
            Zgadzam się ze Stefanem.
            Bardzo znane słowo "relapse" oznacza po angielsku powrót do czegoś złego, niekorzystnego - choroby, przestępstwa, nałogu itd.
            Nie spotkałam się nigdy z jego użyciem w znaczeniu utraty kontroli. W przypadku choroby nawrót może nastąpić po długim okresie, całe lata po zakończeniu kuracji. I to w dalszym ciągu będzie relapse.
            Podejrzewam, że polscy "specjaliści" po prostu źle zrozumieli to angielskie słowo.
            • stefan4 Re: Relapsy 01.03.14, 23:42
              efedra:
              > Podejrzewam, że polscy "specjaliści" po prostu źle zrozumieli to angielskie słowo.

              Nie sądzę, raczej specjaliści rozumieli specjalistów...

              Zobacz, polscy informatycy tłumaczą słowo array na ,,tablica'' (np. liczb, lub innych rzeczy). Na ogół nie wiedzą, że to słowo oznacza ,,szyk'' i jest używane poza informatyką, ale to nie oznacza, że źle rozumieją, w jakim sensie anglosascy informatycy używają tego terminu. Wszędzie poza informatyką array może oznaczać szyk, ale w informatyce oznacza tablicę.

              Wszędzie poza onkologią słowo relapse może oznaczać ponowne wpadnięcie w przestępczość, ale jeśli onkolog twierdzi, że w jego dziedzinie ono oznacza utratę kontroli nad chorobą, to nie spieszyłbym się ze stwierdzeniem, że źle zrozumiał. Dlatego stawiałem znaki zapytania przy moich propozycjach tłumaczenia.

              - Stefan
              • arana Re: Relapsy 02.03.14, 06:33
                stefan4 napisał:
                >
                > Wszędzie poza onkologią słowo relapse może oznaczać ponowne wpadnięcie w
                > przestępczość, ale jeśli onkolog twierdzi, że w jego dziedzinie ono oznacza ut
                > ratę kontroli nad chorobą, to nie spieszyłbym się ze stwierdzeniem, że źle zroz
                > umiał.

                Wymyk?


                  • nikodem123 Re: Relapsy 02.03.14, 14:28
                    Ach stefan4!

                    To jest małe piwo!

                    Przecież "wymyk" oznacza wśród aktorów i prasy bulwarowej "wyskoczenie" sutka za dekoltu, albo ponad dekolt.
                    • arana Re: Relapsy 02.03.14, 15:05
                      nikodem123 napisał:
                      >
                      > Przecież "wymyk" oznacza wśród aktorów i prasy bulwarowej "wyskoczenie" sutka zza dekoltu, albo ponad dekolt.


                      Nie tylko, spójrzcie do Doroszewskiego: doroszewski.pwn.pl/haslo/wymyk/

                      A jeśli chodzi o zakres znaczeniowy czasowników podstawowych, to zerknijcie tu:
                      poliqarp.wbl.klf.uw.edu.pl/pl/slownik-warszawski/query/
                      poliqarp.wbl.klf.uw.edu.pl/pl/slownik-warszawski/query/
                      • arana Wymyk, czyli wymknięcie 02.03.14, 18:13
                        arana napisała:
                        >
                        > A jeśli chodzi o zakres znaczeniowy czasowników podstawowych, to zerknijcie tu:

                        poliqarp.wbl.klf.uw.edu.pl/pl/slownik-warszawski/query/
                        poliqarp.wbl.klf.uw.edu.pl/pl/slownik-warszawski/query/
                        (Wymyk sznurkowy?)
                        • arana Re: Wymyk, czyli wymknięcie 02.03.14, 18:21
                          arana napisała:
                          >


                          Co za czary-mary? W drugim linku chciałam podać wyniki czasownika wymknąć, ale w jednej odpowiedzi nie udawało się. Może teraz?...

                          poliqarp.wbl.klf.uw.edu.pl/pl/slownik-warszawski/query/
        • arana Re: Relapsy 02.03.14, 15:36
          nikodem123 napisał:
          >
          > Chociaż to taki świeży wyraz.


          Nie bardzo - zobacz drugie zastosowanie w Doroszewskim: doroszewski.pwn.pl/haslo/wymyk/


          >
          > Szkoda, że nie mam takiej siły rażenia, aby go upowszechnić.


          Wystarczy używać, a doktor gógiel zrobi resztę.

          (Ja np. zapisuję gógla przez ó, choć historycznie biorąc, nie ma do niego prawa, ale inne jak najbardziej - w tym żart etymologiczny, oraz skojarzenie z goglami, a także pamięć o tym, że wieża Eiffla też nie ma prawa e uchromego, a dostała je psim swędem - no to dlaczego gógiel ma być gorszy, hę?)


    • dar61 niechęć ku odnowie nawrotu? 02.03.14, 12:30
      Od dawna i lekarze, jacy starali się ratować życie chorym na nowotwory moim krewnym, i ci moi bliscy, stosowali w takim przypadku słowo nawrót, w Polsce chyba od dziesiątek lat w tym znaczeniu stosowane. Lub odnowa.
      To, czy ów nawrót nastąpił po okresie kontroli kuracją, nie powinno mieć językowego pod-znaczenia. Przynajmniej dla kuracjusza.
      Jak medykom nie starcza tego znaczenia, może dopomoże: wywrót. Albo powrót. Nawet i zwrot. W wywrocie jest jednak większa doza wywracania kuracji z zamierzonych, oczekiwanych kierunków.

      Oj, oby nowym pokoleniom medyków nie zaczynało brakować podstaw języka. Polskiego.
      A czy są to tylko wtręty?
      W polskich klinikach, gdzie praktykują studenci medycy, też wymaga się od nich, by szwargotali tym inglisz-slangiem, kto się tam leczy, widzi to.
      Znamienne, że tym żakom nie jest już potrzebna, jak od wieków, łacina.
      Dla przyrodnika łacina wystarcza, by dookreślić z kolegą niekrajowcem wspólne obserwacje i lustracje, czyli poglądy o oglądach przeglądów.
      Może medycy i med-naukowcy chcą dziś bardziej jeszcze odciąć się od pacjenta, bo po co ten przypadek spod trójki ma znać, jak i czym go leczymy. Mniej wie, mniej cierpi...

      ***
      Uprzedzając typowe tu kąsania, porcyjka dykteryjki:
      Relapy... w relapsach.
      Zabawne, w spolszczonej wersji zawsze dubluje się liczbę mnogą, już obecną w angielszczyźnie. Mnożą się potem ci eskimosi-komandosi, dropsy-klipsy, klapsy-relapsy...
      • nikodem123 Re: niechęć ku odnowie nawrotu? 02.03.14, 14:11
        dar61

        Może dzielę językowo włos na czworo.

        Współczesna onkologia wiele nowotworów, dotychczas nieuleczalnych, przekształca w choroby przewlekłe, które po pewnym czasie wymykają się spod kontroli.

        Nigdy nie zostały nawet zaleczone, lecz jedynie okiełzane.

        Dlatego bardzo podoba mi się zaproponowany tu "wymyk".

        Językoznawcy, macie taką fantazję językową!
        Forma żeńska dla zawodu furman?

        Furmanea!

        Za to was cenię i podziwiam!
        I liczę na Wasze pomysły.
        • arana Kto i gdzie? 02.03.14, 15:53
          nikodem123 napisał:
          >
          > Językoznawcy...

          Adzietam! (cytując Akimiriego), raczej miłośnicy, i to najczęściej na podwieczorku u Szalonego Kapelusznika.
        • dar61 chęć ku nawrotowi odnowy 02.03.14, 16:08
          Nie smuci, wręcz cieszy takie podejście czwórdzielenia.
          Szczególnie w tego typu chorobach.
          Warto zachęcać każdy język branżowy do ... przejrzystości [dla pacjenta], bo medycy się szybko dogadują - ponad granicami, ale nie każdy pacjent posiada języki.
          Mnie dużo radochy dało wsłuchiwanie się w slang polsko-angielsko-szwedzki, gdy nade mną konsyliarze konsylium ponadnarodowe w klinice czynilli. I ci z dyplomem, i ci młodociani.
          Do tych 1. się jednak tam nie odezwałem. Może z przyczyny, że nakazano nam na ich wizytę ... stawać na baczność [czyli zakazano zalegać w poziomie].

          Tu w forum jednak mamy prawo, choć nie wszystkim tu dają takie - nieco takie branżyzmy oceniać.
          Ten wymyk się tak łatwo nie przebranżuje, jak dla mnie za bardzo wrósł w sport.
          Ale życzę powodzenia.

          Ciekawe to wymknięcie się spod kontroli onkologa samej kontroli. Może tego nigdy nie było, a odczytywano je jako optymizm i życzeniowość?
          Za to chętnie spod kontroli języka medyków odłączyłbym krwioobieg na rzecz krwiobiegu.
          A tak gwoli rewanżu:
          Co na miejsce pacjenta splątanego zaproponowałby sam {Nikodem123}, by dla mnie nie kojarzyło się to z pacjentem powiązanym we wdzianko z bardzo długimi rękawami?
          • nikodem123 Splątany i wzięty -quiz 02.03.14, 19:55
            O! Nie!

            Wyrazu "splątany" nie da się zastąpić, gdyż on precyzyjnie opisuje stan świadomości, a właściwie poziom jej zaburzeń.

            Splątany pacjent oznacza zupełnie coś innego niż poplątany pacjent, na przykład. Jakkolwiek oba przymiotniki należą do języka medyków.

            Ciekawszym wyrazem jest: "wzięty", szczególnie lubiany przez pediatrów.
            W takich znaczeniach:
            Kasia stała się bardziej wzięta.
            Kasia była zbyt wzięta, aby ją odesłać do domu.

            Quiz dla forumowiczów: co się stało z Kasią, albo Kasi?
            • arana Re: Splątany i wzięty -quiz 02.03.14, 21:14
              nikodem123 napisał:
              >
              > Splątany pacjent oznacza zupełnie coś innego niż poplątany pacjent, na przykład. Jakkolwiek oba przymiotniki należą do języka medyków.


              Splątanego wiki zna - a poplątany? Niezrównoważony?
              >
              > Ciekawszym wyrazem jest: "wzięty", szczególnie lubiany przez pediatrów.
              > W takich znaczeniach:
              > Kasia stała się bardziej wzięta.
              > Kasia była zbyt wzięta, aby ją odesłać do domu.


              Zbyt wzięta przez chorobę?
                • arana Re: Splątany i wzięty -quiz 03.03.14, 06:30
                  nikodem123 napisał:

                  > Brawo! Wygrała Pani lutownicę!

                  Lutownicę do czarodziejskich operacji - jak różdżkę?

                  > Czy gra Pani dalej?

                  Diagnoza najprawidłowsza! To ZIJ, czyli Zespół Igraszek Językowych.

                  >
                  > P.S.
                  > Nie znałem tego związku "być wziętym przez chorobę"...

                  Ale wziętych lekarzy na pewno znasz od dawna. A wcześniej bywało się wziętym u ludzi.
                  tiny.pl/ql7f5 Więc czemu nie przez chorobę? Pogorszenie albo stan ostry wprawdzie funkcjonują od dawna, ale odrobina świeżości też się przyda. No i nie wystraszy tak pacjenta, jak dwa pierwsze terminy.

                  > ale "ja truskawki posypuję cukrem"

                  Te truskawki? www.ciapek.pl/kawaly-o-wariatach/ - Ależ proszę! - rzekł uprzejmie Szalony Kapelusznik, podsuwając cukiernicę z chili.
                  • nikodem123 Tylko nie "ostry" 04.03.14, 18:12
                    arana napisała:

                    >
                    Więc czemu nie przez chorobę? Pogorszenie albo stan ostry wprawdzie funkcjonują od dawna, [...]

                    To jest poważny błąd terminologiczny. "Ostry" wcale nie oznacza "ciężki". Przeciwieństwem "ostry" jest "przewlekły".
                    Ponieważ funkcjonuje potocznie wyrażenie: "choroba zaostrzyła się", czy szerzej, poza j. medycznym: "sytuacja na Ukrainie zaostrzyła się", więc stąd ta częsta pomyłka językowa.

                    Niestety jest to pomyłka w stylu "woreczek żółciowy", która natychmiast demaskuje brak obycia z medycyną. Szczególnie groteskowo brzmi, gdy mówca wypowiada się o zdrowiu, na przykład prezentując jakąś cudowną terapię.

                    Chyba jedynym medycznym wyrażeniem, gdzie "ostry" występuje w znaczeniu potocznym jest "ostry brzuch". Jednak i w tym przypadku brzuch nie może się zaostrzyć, lecz jedynie ostry brzuch może się pogorszyć.

                    Tak swoją drogą, jak się wsłuchać, to jest to ciekawa konstrukcja językowa: pogorszenie ostrego brzucha, tak jakby brzuch mógł być zły. Zły brzuch, czyż nie brzmi zabawnie.

                    O.K. "Ból się zaostrzył", w znaczeniu nasilił - nie kompromituje.

                    Ale już "ostry ból" wcale nie oznacza bólu silnego, lecz taki który wystąpił nagle. Znów opozycja do "przewlekły".

                    Jako anegdotę. Do tego, że na National Geografic, czy Discovery pojawiają się "woreczki żółciowe" ja się już przyzwyczaiłem. Natomiast, gdy jeden z lekarzy od Hausa (!) walnął tym wyrażeniem, ja wpadłem w stupor.
                    • arana Re: Tylko nie "ostry" 05.03.14, 06:36
                      nikodem123 napisał:

                      >...więc stąd ta częsta pomyłka językowa.

                      Oj, Nikodemie, co było pierwsze: jajko czy kura? Znaczenie potoczne czy terminologiczne? Wprawdzie rozmawiamy o terminach specjalistycznych, ale nie zamykamy się w ich kręgu. A przykład z wziętą Kasią dobrze pokazuje drogę od potoczności językowej do użycia terminologicznego. Ot, znaczenie wziętości, które tkwiło już w języku i było wcześniej wykorzystywane w różnych związkach frazeologicznych, teraz zostało przywołane do życia przez lekarzy, i pełni jakąś rolę w języku medycznym.


                      >... Zły brzuch, czyż nie brzmi zabawnie.

                      Dla Ciebie. Ale dla kobiety, które chce zmienić kształt swojego brzucha, to chyba całkiem logiczna konstrukcja.


                      > ... Natomiast, gdy jeden z lekarzy od Hausa (!) walnął tym wyrażeniem, ja wpadłem w stupor.

                      Dlaczego? Przecież to tylko Haus, a nie film dokumentalny.
                      • nikodem123 Re: Tylko nie "ostry" 06.03.14, 01:31
                        arana!

                        Przyznasz, że slang pozwala rozpoznawać ludzi z ferajny od "ludzi z ulicy".
                        Przyznasz, że slang nadaje nowe znaczenia słowom używanym przez "ludzi z ulicy".

                        Nie napisałem powyższego postu, aby się wymądrzać.

                        Jesteście ludźmi interesującymi się językiem. Chciałem sprzedać wam kilka sztuczek ze slangu lekarzy, abyście się językiem mogli wkupić w ferajnę.

                        Naprawdę lekarze słyszą, gdy ktoś mówi zamiast: ostry - dotkliwy, woreczek - pęcherzyk, wylew - udar.
                        Ludzie z ferajny zawsze są traktowani z większą atencją niż ci z ulicy.

                        Pamiętam interdyscyplinarną konferencję żywieniową.
                        Wygłaszała doktor farmacji referat na temat pierwiastków śladowych.
                        Już wcześniej lekarze przebierali nogami.
                        Gdy pani doktor farmacji (! - czyli do medycyny bardzo blisko) się wypowiedziała: "zapalenia żołądka mogą być ostre lub łagodne", to lekarze wstali i wyszli.

                        Owszem w języku potocznym możemy sobie szafować różnymi wyrazami. Jednak, czyż nie lepiej poznać je w ich znaczeniach fachowych?

                        "Zły brzuch"
                        No, tak.
                        O modelce: "piękna twarz, ale złe nogi"

                        Nawet w slangu medycznym.
                        Ten brzuch wygląda mi źle, brzmi mi spójnie.

                        "Haus" nie jest filmem dokumentalnym, ale bardzo spójnym pod względem medycznym. Dlatego go oglądam. Tłumaczenie - znakomite. O wpadkach pozwoliłem sobie napisać poniżej.
                        • arana Re: Tylko nie "ostry" 06.03.14, 08:31
                          nikodem123 napisał:

                          > Przyznasz, że slang pozwala rozpoznawać ludzi z ferajny od "ludzi z ulicy".
                          > Przyznasz, że slang nadaje nowe znaczenia słowom używanym przez "ludzi z ulicy"


                          Oczywiście! i to mnie bardzo interesuje.

                          >
                          > Nie napisałem powyższego postu, aby się wymądrzać.

                          Ani przez chwilę tak nie pomyślałam. Wiesz, nasze dyskusje tutaj to czasem salonowe pogwarki - ale w tym najlepszym sensie rozmowy z paradoksem, aluzją i perfekcją - albo obiad literacki, taki jak opisali Goncourtowie w swoich Dziennikach, a w książkę ułożył Boy-Żeleński. tiny.pl/qldr4 Różnorodność postaw jest zaletą, nawet jeśli ktoś tam (i nie myślę tu o Tobie) - jak Jorge z Imienia róży zje Traktat o śmiechu tiny.pl/qldrz


                          > Owszem w języku potocznym możemy sobie szafować różnymi wyrazami. Jednak, czyż nie lepiej poznać je w ich znaczeniach fachowych?

                          Ależ oczywiście. I to nie tylko dla wrażeń językoznawczych, ale również dlatego, że wszyscy jesteśmy pacjentami. Ale... Stańczyk już dawno odkrył lekarską stronę naszej natury - a to się łączy... z językowymi diagnozami. tiny.pl/qld95
            • dar61 odplątywanie wziętości i kwizu 03.03.14, 14:01
              Wierzę, wierzę - pewnie się medycy przyzwyczalili tym kradziejstwem swem z języka pospoliciaków.
              Ciekawi mnie też, kiedy to zawłaszczenie się odbyło, bo jeśli z wiek temu, to już trudno, niech się nacieszą zdobyczą zawłaszczoną.
              Kiedy jednak to świeża zdobycz, to warto, by oddali. I sami coś stworzyli, a nie przeinaczali.
              Proponowałbym: podgubiony, bo zagubiony ma rezerwejszyn. Lub natępiały, jeśli s-, otępiały byłby za jednoznaczny.

              Zaskakująca ta wziętość. Ciekawe też, kiedy miała wzięcie.
              Hmmm, może {Nikodem123} obraca się wśród nowotwórców i -czyń, łasych na importy językowe?
              Wtedy może rozstrzygnie drugi mój tu dylemat z medycznych sfer:
              Kiedy, z ile dekad temu, zaczęły się fochy medyczne na słowo sterydy, tępione na rzecz steroidów [przez ścisłaków-medyków]? Może one chemicznie są nietożsame?
              Człek się przyzwyczaja do słowa, a teraz każą mu się do innego przekwalifikować. A to drugie mi pachnie za dużą dozą usanizmu. W polskiem narzeczu taka końcówka słów mi chrzęści. Androidem zalatuje... Robot, słowiański rodem, degraduje.
              ?

              Załączam gratulejszyn dla Sąsiadki, za wyniki w kwizie.

              dar61
              • nikodem123 Re: odplątywanie wziętości i kwizu 04.03.14, 19:01
                Jeśli chodzi Ci w pierwszej części o wyraz "splątany", to nie ma szansy na zmianę, bo jest to termin ze ścisłą definicją. Wprowadzanie czegoś nowego wprowadzałoby rozmówców tylko w stupor.

                Może właśnie "splątany" jest używany, bo w zasadzie pozbawiony jest sensu, w zakresie zaburzeń świadomości, w realu.

                Proponujesz "otępiały", niestety ten wyraz też ma swoją przypisaną definicję. Otępienie starcze na przykład, nie jest to tylko poezja drobnych ogłoszeń.

                Różnica między otępiałym staruszkiem, a splątanym staruszkiem jest mniej więcej taka jak między pigemejem, a pigmentem.

                "Wziętość"?
                Sam się dziwiłem skąd się wzięła. arana naprowadziła na "wzięty przez chorobę".
                Takiego wyrazu w medycynie pediatrycznej i geriatrycznej brakowało, więc może, gdy ktoś posłużył się tym dłuższym wyrażeniem, to zostało ono podchwycone. Ponieważ jest ono bardzo wygodne, paradoksalnie oddaje całe sedno sytuacji, chociaż, a właściwie poprzez, że jest pozbawione ścisłej definicji.

                Sterydy i steroidy.
                Oj nie wiem czy te fochy są takie konsekwentne.
                W potocznym języku medycznym sterydy wygrywają. Chociażby że są łatwiejsze do wymówienia.
                Skąd się wzięły "steroidy" nie mam pojęcia. Czy one przesiąkły z angielskiego?

                Czy tutaj chemicy wtrącili swoje 3 grosze?

                A może, dopóki były stosowane naturalne sterydy, to nie było problemu. W momencie, gdy weszły syntetycznie modyfikowane, to te sztucznie otrzymywane musiały zacząć się nazywać jakoś inaczej tak, aby podkreślić że są one pochodnymi, a nie oryginalnymi sterydami?

                Całkiem niedawno hemoglobina glikozylowana zmieniła swoją nazwę na hemoglobinę glikowaną, chociaż dane dotyczące jej budowy chemicznej się nie zmieniły. Tym razem nos w sos wsadzili biochemicy. Poszło, w jakich reakcjach biochemicznych powstaje - przy jej powstawaniu nie biorą udziału enzymy. Nożesz różnica, że proszę siadać.

                No jednak biochemicy uznali, że procesy przyłączania glukozy bez udziałów enzymów dotyczą nie tylko hemoglobiny, że jest to szerszy proces i biedna hemoglobina z dołączoną glukozą musiała zmienić nazwę.

                "Steroidy" o tyle mi się podobają, że "sterydy" w społeczeństwie kojarzą się brzydko - z dopingiem i karkami.

                P.S.
                Co to jest usanizm?
                • dar61 odplątywanie zawziętości i geografii 05.03.14, 13:08
                  {Nikodem123}:
                  ... nie ma szansy na zmianę [splątania].
                  Niedobrze. Czy zawsze slang musi kiełbasić podstawowe, budulcowe, znaczenie słowa? Było tyle przedrostków do zasatosowania, a slangowcy podebrali akurat takie. Przy imporcie wztości niczego nie uli, ich wersja mnie nawet urzeka.

                  ... naturalne sterydy [...] weszły syntetycznie modyfikowane, to te sztucznie otrzymywane musiały zacząć się nazywać jakoś inaczej, tak aby podkreślić, że są one pochodnymi, a nie
                  oryginalnymi sterydami ...


                  Ooo, ciekawy trop. Jeśliby był właściwy, może i bym się przestawił.

                  ...sterydy" w społeczeństwie kojarzą się brzydko - z dopingiem i karkami
                  Jeśliby trop zamgławiania dopingu miał jednak być prawdziwy, to nie zagęszczałbym mgły, brzóz i Brzóz szkoda.
                  Jeśli {N.} nie spotyka steroidów w swej okolicy towarzyskiej i zawodowej, to mnie uspokoiłoby - muszę więc dodać, skąd me obserwacje. Jeszcze nie z okolic medycznych, a z fantastycznych, z filmowych, też polskich. Tłumacze ścieżek dialogowych tam są wymieniani, ale brak konsultantów branżowych. Może ci stronią, bo za dużo fantazji, a za mało prawdy.
                  Szczególnie silne wpływy steroidowe widać w mydlanych operach typu House, M.D..

                  Hemo-zmiany?
                  Postęp nauki postępem, nie wybrzydzam. Byle nie kierował sie w stronę nakazu [cytat, chyba z prasy] wskazywania, że kłopot powstał pod wpływem di-tlenku wodoru.

                  ...usanizm?
                  USAnizm.
                  To zamiana przymiotnika dla kraju, jaki nie ma jednoprzymiotnikowej nazwy, na ideologię okradania sąsiadów z ich amerykańskości.
                  • nikodem123 Re: odplątywanie zawziętości i geografii 05.03.14, 23:40
                    Akurat "Doktor House" jest nadspodziewanie dobrze tłumaczony.

                    Tylko raz zakonotowałem błąd dużego kalibru - "woreczek żółciowy"

                    Czasami pojawiają się problemy ze skrótowcami.
                    Tu sprawa jest na tyle skomplikowana, że nie rozdzieram szat. Na przykład angielski ERCP. Jak to przetłumaczyć? Słownikowym odpowiednikiem jest ECPW. Tylko żaden lekarz gastroenterolog go nie użyje, chyba że purysta językowy. Zostaje ERCP tylko z polską wymową. Ba, nawet z EeRCePe powstaje ERCeP - skrótowiec na pełnych prawach, z odmianą.

                    Dla charakteru filmu mogło to by być nawet ciekawe zdarzenie:
                    - Może zrobimy EeRCePe
                    - House, łamiący zasady i nonszalancki: O.K. zróbcie ERCep.

                    Konsultant medyczny widząc w tłumaczeniu ERCP nie ingeruje i powstaje nieporozumienie. Producenci tłumaczenia puszczają wersję oryginalną IaRSiPi, a to już fajnie nie brzmi.

                    I takie ciekawe zagadnienie rodzaj gramatyczny leków

                    Kiedyś czytałem wpisy w wątku poświęconego problemowi "wewnętrznego" rodzaju gramatycznego wyrazów, które nic nie znaczą.

                    W przypadku leków panuje pełen galimatias. Chyba temat ciekawy dla językoznawców, którzy chcieliby to zagadnienie uporządkować.

                    Weźmy substancję czynną - lek powszechnie znany głównie z nazwymiędzynarodowej:
                    ang: amlodipine (końcowe "e" niewymawiane) - bez rodzaju
                    łać: amlodipinum - to chyba nijaki
                    polski: amlodypina - r. żeński

                    Na razie jest łatwo, bo nazwy międzynarodowe substancji czynnych zostały skodyfikowane.

                    A teraz nazwy handlowe:
                    Isoptin, Avastin.

                    Isoptin (wym: izoptin) przyjął rodzaj męski. Podajmy (ten) izoptin, nie podawajmy izoptinu. Jakkolwiek gdzieniegdzie Isoptin zmienia się w izoptynę - ta izoptyna. Podobnie do amlodypiny.

                    Avastin jeszcze nie odnalazł się w języku polskim. Jako nowicjusz najczęściej stosowany jest nie odmiennie. Ale już zaczyna się to zmieniać. Na razie jest pół na pół. Ten Avasti(y)n i ta Avastyna.

                    Fonetycznie tak samo brzmiące po angielsku nazwy przybierają raz rodzaj męski, a raz żeński.

                    I tu dr House notuje najwięcej wpadek.
                    Gdy pada: podajmy amlodypin (pewnie po przez analogię do Isoptin), to nie brzmi to dobrze.
                    • efedra Re: odplątywanie zawziętości i geografii 06.03.14, 00:06
                      nikodem123 napisał:

                      > Weźmy substancję czynną - lek powszechnie znany głównie z nazwymiędzynarodowej:
                      > ang: amlodipine (końcowe "e" niewymawiane) - bez rodzaju
                      > łać: amlodipinum - to chyba nijaki
                      > polski: amlodypina - r. żeński

                      Mamy długą tradycję spolszczania i zżeńszczania nazw leków kończących się na "in" albo "inum". Robi się z nich "yna' (np. aspiryna) albo "ina" (kodeina, pyralgina itp).
                      • nikodem123 genderyzm? 06.03.14, 14:15
                        Ha!
                        Tak może się pozornie wydawać.

                        To skąd ten Izoptin? I ten Avastin?

                        Też zauważ, że aspiryna (międzynarodowo) i pyralgina (lokalnie) weszły do obiegu - na zasadzie adidasy - jako nazwy chemiczne (międzynarodowe) składników aktywnych. Z tymi nie ma problemu.
                        Problem pojawia się w przypadku brandów - nazw handlowych preparatów.

                        Zauważ jak Bayer broni swojego brandu. W reklamach nigdy nie pojawia się Aspiryna, tylko zawsze Aspirin. W formie nieodmiennej - weź Aspirin. Z mocną tendencją do maskulinizacji.
                        Może poprzez takie skojarzenie językowe: "Aspirin - najszybciej rozpuszczający się lek". Ten lek - to i ten Aspirin.
                        Reklamy bayerowskiego Tabcinu (!) jeszcze jakoś bardziej ten związek utrwalały.
                        Dla mnie Tabcin stał się Tabcinem, a nie Tabci(y)ną.

                        Leki - brandy zakończone na -in na zżeńszczanie są cokolwiek oporne.

                        Ciekawe czy nie mamy tu do czynienia z genderyzmem?
                        Dziwne? Kuriozalne?
                        No, nie wiem.
                        Jeśli marketingowcy przeprowadzili badania lingwistyczne, z których wynika, że brandy rodzaju męskiego są silniejsze, skuteczniejsze w oczach konsumentów, to mamy forsowanie - ten Aspirin i ten Tabcin. O żadnej Tabcynie mowy być nie może.
                        • efedra Re: genderyzm? 06.03.14, 14:39
                          nikodem123 napisał:

                          - ten Aspirin i ten Tabcin. O żadnej Tabcynie mowy być nie może

                          Tabcinu nie znałam, ale kojarzy mi się bardziej z babcią, niż z Tabcyną - ten babcin Tabcin.
                          • akimiri Re: genderyzm? 06.03.14, 14:42
                            efedra napisała:

                            > Tabcinu nie znałam, ale kojarzy mi się bardziej z babcią, niż z Tabcyną - ten babcin Tabcin.

                            Hehe, ja też to czytam raczej z miękkim ce. Marketingowi spece od języka czasem nie biorą pod uwagę prostych rzeczy...
                          • nikodem123 Re: genderyzm? 08.03.14, 00:46
                            O! Nie!

                            Skoro kobieta kojarzy się z czymś takim milutkim, przyjemniutkim, głupiutkim - smaczny obiadek i czysta łazienka...
                            A facet kojarzy się z silnym, przebojowym, skutecznym - dom dwupiętrowy i rodzinne auto...

                            To marketingowcy zabiegają, aby Tabcin nigdy w życiu nie stał się Tabcyną.

                            Po co komu Tabcyna?
                            Przeziębionej kobiecie potrzeba czułego faceta, więc TabcYn.

                            Przeziębionemu facetowi potrzeba skutecznego wojownika - TabcYn. Opiekuńczą kobietę pewnie już ma. Jeśli nie ma, to jak wyzdrowieje to sobie ją znajdzie.

                            Zauważyłem, że leki o żeńskim rodzaju w reklamach są kierowane do kobiet na zasadzie: " twoja przyjaciółka".

                            Nie, jeszcze nie mam wyrobionego zdania na temat gender w reklamach. Dopiero teraz zostałem zainspirowany, aby prześledzić to zagadnienie.
                            • arana Re: genderyzm? 08.03.14, 07:03
                              nikodem123 napisał:
                              >
                              > To marketingowcy zabiegają, aby Tabcin nigdy w życiu nie stał się Tabcyną.


                              Tym razem nie trafili. Widocznie wychowali się bez babci. Tabcin - babcin - kapcin... To miłe skojarzenia z dzieciństwa: katarek, ciepełko, zimowa herbatka, książka - aż sama żałuję, że nie mam już babci. Wzięłabym tabCIn, ale jestem taka odporna na przeziębienie...


                              >
                              > Po co komu Tabcyna?
                              > Przeziębionej kobiecie potrzeba czułego faceta, więc TabcYn.


                              Czuły facet (w odpowiednich momentach, ma się rozumieć) to wielka rzecz, ale nic nie przebije babci. To zostaje w językowych skojarzeniach na całe życie.


                              >
                              > Przeziębionemu facetowi potrzeba skutecznego wojownika - TabcYn.


                              Hi, hi, chory facet, a lekarz szczególnie, nie wierzy w skuteczność leków. Ostatecznie w chirurgię - ale ta nic nie ma do gadania przy przeziębieniu.
                            • akimiri Trucizna jest kobietą? 08.03.14, 08:51
                              nikodem123 napisał:

                              > Skoro kobieta kojarzy się z czymś takim milutkim, przyjemniutkim, głupiutkim -
                              > smaczny obiadek i czysta łazienka...

                              Zauważ wszakże, iż wiele (a może i większość) rozmaitych trucizn i prochów jest rodzaju żeńskiego - i to jeśli nie już w swych nazwach pierwotnych, to w "ludowych" - że przytoczę to, co mi się nasuwa a vista:

                              pokrzyk wilcza jagoda - Atropa belladonna, czyli "Atropos [jedna z greckich Mojr, bogiń przeznaczenia] piękna pani"
                              Cannabis sativa (marihuana) - María Juana, Mary Jane, Marycha
                              kokaina - Snow White, czyli Królewna Śnieżka
                              diacetylomorfina - heroina, czyli 'bohaterka'
                              LSD - Lucy (in the Sky with Diamonds... smile)
                              MDMA (ecstasy) - Molly
                              amfetamina - Tina
                              metamfetamina - Tina, Crystal (to też imię żeńskie)
                              metakwalon - Mandy
                              ketamina - Kitty
                              i tak dalej.

                              Czyżby to było symptomatyczne?

                              (To tak przy okazji Ósmego Marca...)
                              • arana Na haju 08.03.14, 09:47
                                akimiri napisał:


                                >
                                > Zauważ wszakże, iż wiele (a może i większość) rozmaitych trucizn i prochów jest
                                > rodzaju żeńskiego - i to jeśli nie już w swych nazwach pierwotnych, to w "ludo
                                > wych" - że przytoczę to, co mi się nasuwa a vista:
                                >

                                > Czyżby to było symptomatyczne?


                                No pewnie, przecież i to, i to zawraca w głowie.


                                >
                                > (To tak przy okazji Ósmego Marca...)

                                Zamiast goździka i rąsi tongue_out? Lubię takie jubileusze! (No i miejmy nadzieję, że Krakusy się nie obrażą za taki jubel.)
                • dar61 wzięcie wzięcia na kieł 05.03.14, 12:13
                  {Arana} o kiedy:
                  ... Też jestem ciekawa, bo nigdy ...

                  Biorąc pod uwagę talenty {Arany} w wyszukiwactwie źródeł, doczekamy się zapewne rozpoznania.
                  Gdyby to jednak były okolice {Nikodemowe}, to nasz Zakładźca musiałby sam pogmerać. Zabawne i znamienne byłoby, jeśliby tam nowotworzyli językowo jacyś co młodsi onko-medycy, paramedycy, tudzież ... pacjenci, co czulsi na słowo.
                  Bo chyba nie oberhiperwajzorzy, bo słówka owe zapewne by wypłynęły na pianie instrukcyj, okólników, może i słowników-poradników med-uczelni...
      • efedra Re: niechęć ku odnowie nawrotu? 02.03.14, 18:01
        dar61 napisał:

        > Uprzedzając typowe tu kąsania, porcyjka dykteryjki:
        > Relapy... w relapsach.
        > Zabawne, w spolszczonej wersji zawsze dubluje się liczbę mnogą, już obecną w an
        > gielszczyźnie. Mnożą się potem ci eskimosi-komandosi, dropsy-klipsy, klapsy-rel
        > apsy...

        Darze, ceniąc Twoją wiedzę i zdrowy rozsądek, chcę zauważyć, że nie wszystko w angielszczyżnie, co się kończy na "s", oznacza liczbę mnogą. Zresztą "relaps" po angielsku kończy się na "e" (relapse), tak samo jak "lapse", od którego pochodzi.

        Eskimosi (a także Beatelsi i inne zespoły) w wydaniu językowym polskim mają swoje odpowiedniki po angielsku. Np. bardzo lubiane przez Amerykanów polskie pierogi to "pierogis", pączki to "paczkis".
        Najśmieszniejsze są takie kartki z cenami w tutejszych polskich sklepach, których właściciele chcą, żeby tubylcza klientela wiedziała, o co chodzi. Bo jeśli napiszą "pierogi", to tubylec będzie myślał, że to cena jednego pieroga.
        • arana Re: niechęć ku odnowie nawrotu? 03.03.14, 06:59
          efedra napisała:

          > Najśmieszniejsze są takie kartki z cenami w tutejszych polskich sklepach, których właściciele chcą, żeby tubylcza klientela wiedziała, o co chodzi. Bo jeśli napiszą "pierogi", to tubylec będzie myślał, że to cena jednego pieroga.

          Efedro, a czy istnieje obok pierogis forma pieróg jako osobne danie? Bo w tym wypadku pasowałaby jednostkowa cena. pl.wikipedia.org/wiki/Pier%C3%B3g_(danie)
          • efedra Re: niechęć ku odnowie nawrotu? 03.03.14, 14:17
            arana napisała:

            > Efedro, a czy istnieje obok pierogis forma pieróg jako osobne danie? Bo w tym wypadku pasowałaby jednostkowa cena.

            Arano, tubylec, czyli Amerykanin, nie zastanawia się, czy istnieje osobne danie pod nazwą pieróg. On czyta "pierogi", a ponieważ widzi więcej niż jeden, dodaje na końcu "s".
            Tak samo, jak Polacy dodali "i" po "Eskimos" czy "Beatles".
        • dar61 niechętka nadal, ku animalsom pieróg dziurawiącym 03.03.14, 14:18
          A, rzeczywiście. Dzięki za nakierowanie.
          Acz mnie te nagłówki nikodemowe na słowowątpia i manowce naprowadziły...

          A co do piętrzenia pluralisów:
          Ciekawe, czy w usańskim kraju, w traffice jakiejś litewsko-białorusko-ukrainno-wareskoruskiej może, serwują nie pierogi, a pieróg, taki pojedynczy, kołaczopodobny?
          Zamówić kilka byłoby chyba trudno,bo jeden syci niemałą gromadkę.
          Ten by chyba nie miał w spisach pluralisu...

          ...pączki to "paczkis"...
          O, więc walczą dzielnie, by nie zamieniać się w bajgle...
          Za to te bajgle panoszą się w tłumaczeniach ścieżek dźwiękowych na polski, choć widać jak wół, że konsumator dzierży toto pękate i wręcz brak w tymże dziurki.

          Ciekawe, czy w {Efedry} okolicy zeszły Czwartek jest przez tambylców tłusto pielęgnowany. Autochtonów i nie tylko.

          Dar61
    • aiwom2 Nawroty 02.03.14, 20:48
      nikodem123 napisał:

      > Moi drodzy, natrafiłem na taki problem językowy.
      >
      > Otóż. W onkologi stosujemy terapię i komórki nowotworowe uodparniają się na ter
      > apię - pacjenci przestają odpowiadać na terapię.
      >
      > To w piśmiennictwie anglojęzycznym nazywa się "relapse".

      Relapsy to nawroty po polsku. W wyniku uodpornienia się komórek nowotworowych na terapię następuje klinicznie nawrot choroby.

      > Do nowomowy weszły: "relapsy"
      >
      > Czy macie jakiś pomysł na polskie, zgrabne słowo?
      >
      > Wierzę w Waszą kreatywność językową.
      > Zależy mi na Waszych pomysłach, bo się marszczę, gdy widzę takie prostackie wtr
      > ęty z angielsiego.
      • nikodem123 Re: Nawroty w HIV? 04.03.14, 19:38
        aiwom2 napisała:


        > Relapsy to nawroty po polsku. W wyniku uodpornienia się komórek nowotworowych n
        > a terapię następuje klinicznie nawrot choroby.

        Gdy następuje nawrót kliniczny choroby, to oczywiście jest nawrót.

        Może przykład onkologiczny był za bardzo jednoznaczny.

        Weźmy zakażenie HIV
        Mamy wysoką wiremię (przepraszam, że językoznawcom tłumaczę) - dużą ilość kopii wirusa we krwi, wirus się mnoży na potęgę, a ilość atakowanych limfocytów CD4 spada.
        Ale nie mamy do czynienia z AIDS - układ odpornościowy nie został zniszczony, nie ma objawów klinicznych.

        Podajemy leki, wiremia spada, a CD4 wzrastają.

        Obserwujemy powodzenie terapii. Wiremia się zmniejsza, a CD4 wzrastają.
        Jest to proces wielo-, wielomiesięczny

        I następuje relapse - wymyk, ten wyraz, zaproponowany tutaj, spodobał mi się.
        Wirus się uodpornił.

        Nie możemy mówić o nawrocie, bo zakażenie stale było obecne, nie zniknęło ani na chwilę nawet wizualnie - w badaniach laboratoryjnych. Wiremia nie osiągnęła nigdy stanu - nie wykrywalna.
        Objawów klinicznych też nie było. Gdyby były, to byłaby diagnoza AIDS.
        Trudno mówić o nawrocie, bo zakażenie nigdy nie ustąpiło. Ba, zawsze było widoczne.

        I stąd mój zgryz. Po angielsku - relapse, relapse rate
        A jak to zgrabnie powiedzieć po polsku.
        Opisowe sposoby: "nie powodzenie terapii" kończą się tym, że wkradają się "relapsy", co mnie trochę krzywi.

        "Wymyk" mi się podoba, lecz niestety jednoznacznie kojarzy się z "niesfornymi sutkami".
        • nikodem123 Re: Nawroty w HIV? suplement 04.03.14, 19:49
          Może jeszcze dopiszę.

          W potocznym języku medyków.
          Zamiast: "Ma wzrost wiremii" pojawia się: "ma relapse"

          Może na zimne dmucham.

          W korporacjach nasłuchałem się takich dziwolągów językowych, jak: "należy do pracowników wysłać komunikację o planowanych awansach", że już dzisiaj zapraszam Was do kreatywnego myślenia, aby te relapsy zdusić w zarodku.
          • aiwom2 Re: Nawroty w HIV? suplement 08.03.14, 15:04
            nikodem123 napisał:

            > Może jeszcze dopiszę.
            >
            > W potocznym języku medyków.
            > Zamiast: "Ma wzrost wiremii" pojawia się: "ma relapse"

            Nawrot wysokiej wiremii. Nie moze byc uzyte slowo "relapse", jesli wiremia jest stwierdzona po raz pierwszy. Nawet stopniowy wzrost wiremii to nie jest relapse. Musial poziom wiremii byc kiedys wysoki, potem niski, i potem znowu wysoki - wtedy masz wlasnie nawrot. Moze ty to slowo po prostu zle interpretujesz?

            > Może na zimne dmucham.
            > W korporacjach nasłuchałem się takich dziwolągów językowych, jak: "należy do pr
            > acowników wysłać komunikację o planowanych awansach", że już dzisiaj zap
            > raszam Was do kreatywnego myślenia, aby te relapsy zdusić w zarodku.

            Nie wywazaj otwartych drzwi. Relapse znaczy to samo w roznych dziedzinach medycyny. Jak np. w przypadku np. relapsing-remitting MS.
        • arana Re: Nawroty w HIV? 05.03.14, 06:46
          nikodem123 napisał:

          > "Wymyk" mi się podoba, lecz niestety jednoznacznie kojarzy się z "niesfornymi sutkami".

          Jednoznacznie??? big_grin Kolegom i koleżankom też?
            • dar61 Nawroty w w-f? 05.03.14, 12:33
              {Akimiri }:

              ... Mnie się wymyk kojarzy tylko z wychwytem. Z karku, oczywista ...

              Też tak sądziłem. Dopóki mi moja sąsiadka, świeżo upieczona magister wych-fizycyzmu, nie przygadała, żebym przestał wątpić w głębię nazewnictwa jej branży. Przez wzgląd na jej urok, przestałem - bo była już w pąsach, gdy wdzięcznie machała taką wstążką na patyku, ucząc mnie nazewnictwa okołowstążkowego.
              Nawet nie wiedziałem w swych szkolnych czasach - dzięki zachowującym swój język branży nauczycielom tylko na użytek branży - że wymyk wymykam, i to nawet dobrze wymykam.

              wychwycił/ wychwytał wspomnienie
              Dar61
              • akimiri Re: Nawroty w w-f? 05.03.14, 12:51
                dar61 napisał:

                > Nawet nie wiedziałem w swych szkolnych czasach [...] że wymyk wymykam, i to nawet dobrze wymykam.

                A mnie się wychwyt wychwytywał fatalnie i stąd go-m zapewne zapamiętał, suczego syna.
        • dar61 nadgryzanie zgryzu 05.03.14, 12:24
          {N.}:

          ... Wirus się uodpornił ...

          Jak dla mnie to zwykłe uodpornienie/ -anie.
          Ale dla - chyba - lubujących się w makaronizmach albiońsko-usańskich - zbyt zwykłe. Zbyt dla nich polskie.
          Korporacjonizm ujawnia swój zgryz.
        • aiwom2 nie pieprz juz 08.03.14, 14:59
          nikodem123 napisał:

          > aiwom2 napisała:
          >
          > > Relapsy to nawroty po polsku. W wyniku uodpornienia się komórek nowotworo
          > wych n
          > > a terapię następuje klinicznie nawrot choroby.
          >
          > Gdy następuje nawrót kliniczny choroby, to oczywiście jest nawrót.
          >
          > Może przykład onkologiczny był za bardzo jednoznaczny.

          Zupelnioe jednoznaczny, i zupoelnie jednoznaczne jest slowo "relapse" oznaczajace "nawrot".

          > Weźmy zakażenie HIV
          > Mamy wysoką wiremię (przepraszam, że językoznawcom tłumaczę) - dużą ilość kopii
          > wirusa we krwi, wirus się mnoży na potęgę, a ilość atakowanych limfocytów CD4
          > spada.

          Nie musisz tlumaczyc.

          > Ale nie mamy do czynienia z AIDS - układ odpornościowy nie został zniszczony, n
          > ie ma objawów klinicznych.
          > Podajemy leki, wiremia spada, a CD4 wzrastają.
          > Obserwujemy powodzenie terapii. Wiremia się zmniejsza, a CD4 wzrastają.
          > Jest to proces wielo-, wielomiesięczny
          > I następuje relapse - wymyk, ten wyraz, zaproponowany tutaj, spodobał mi się.
          > Wirus się uodpornił.
          > Nie możemy mówić o nawrocie, bo zakażenie stale było obecne, nie zniknęło ani n
          > a chwilę nawet wizualnie - w badaniach laboratoryjnych. Wiremia nie osiągnęła n
          > igdy stanu - nie wykrywalna.

          Masz w tym przypadku nawrot wysokiej wiremii.

          > Objawów klinicznych też nie było. Gdyby były, to byłaby diagnoza AIDS.
          > Trudno mówić o nawrocie, bo zakażenie nigdy nie ustąpiło. Ba, zawsze było widoc
          > zne.

          "Nawrot" to niekoniecznioe "nawrot objawow klinicznych". W tym przypadku masz nawrot zmian laboratoryjnych. Prosze cie, nie pieprz juz.

          > I stąd mój zgryz. Po angielsku - relapse, relapse rate
          > A jak to zgrabnie powiedzieć po polsku.
          > Opisowe sposoby: "nie powodzenie terapii" kończą się tym, że wkradają się "rela
          > psy", co mnie trochę krzywi.

          Relapse = nawrot

          > "Wymyk" mi się podoba, lecz niestety jednoznacznie kojarzy się z "niesfornymi s
          > utkami".

          Z tym ze relapse nie znaczy wymyk po angielsku.
          • apersona Re: nie pieprz juz 12.03.14, 13:58
            Obsuwa terapii? jak często występująca obsuwa planu. No i Zelda, Scottowa Fitzgeraldowa miewała obsuwy, aż trzeba ją było hospitalizować w klinice psychiatrycznej.
            Cofka, cofnięcie reakcji na lek
            • aiwom2 Re: nie pieprz juz 12.03.14, 18:56
              apersona napisała:

              > Obsuwa terapii? jak często występująca obsuwa planu. No i Zelda, Scottowa Fitzg
              > eraldowa miewała obsuwy, aż trzeba ją było hospitalizować w klinice psychiatry
              > cznej.
              > Cofka, cofnięcie reakcji na lek

              Relapse to jest po prostu nawrot, bo taka "obsuwa" terapii ZAWSZE wyraża się w nawrocie czegoś - objawów, złych wyników laboratoryjnych czy testów.
      • arana Re: Quiz: odchwycić się 06.03.14, 10:11
        Rzekłabym tak samo, jak Akimiri, ale mam sugestię. Tu parę osób lubi zagadki (ja również), tylko wygodniej by nam było zgadywać w nowym wątku - bo ten zrobił się troszkę przydługi. Co o tym myślisz?
        • nikodem123 Re: Quiz: odchwycić się 06.03.14, 14:54
          Nie do końca trafiliście Państwo w sedno, więc otrzymujecie tylko nagrodę II stopnia - poręczny lewar ręczny.

          "Odchwycił się" oznacza, że pozytywnie zareagował na terapię, nastąpiło przełamanie, przesilenie. Niekoniecznie przywrócenie świadomości.

          Zaskoczyło mnie, że ten wyraz jest znany poza ferajną.
          Mnie on wydaje się co najmniej dziwaczny.

          "Chwytać" kojarzy mnie się z takim związkiem: "chwytać się życia" Dlatego "odchwycić się" kojarzyłoby mi się ze śmiercią.

          Czy macie jakiś pomysł skąd to to się wzięło?
            • akimiri Re: Quiz: odchwycić się 06.03.14, 15:42
              akimiri napisał:

              > Z Kresów, Panie Nikodemie.

              Trochę mi zajęło rozstrzygnięcie, czy ja to "odchwycenie się" czytałem u Miłosza, czy u Iwaszkiewicza. Okazało się, że u Wańkowicza... Ech, Alois mnie chyba bierze... Cytuję z "Ziela na kraterze", wyd. 10, Warszawa 1976:

              "Kuzynka", zgnębiona zarzutem, nic już nie mówiła, tylko rozpływając się we wdzięcznościach, jak najprędzej uprowadziła dobytek. Winowajcy szli w ponurym nastroju, jako że nie dostali wymarzonych pomarańcz, przywiezionych z Kowna, i nasłuchali się stanowczych stwierdzeń ciotki o wyższości Sargasa i retorycznych pytań Mamy, co by było, gdyby się potopiły. Struchlawszy, kiedy wreszcie Mama, nie mogąc się w żaden sposób dowiedzieć, co by wówczas było, beknęła niepomna pedagogiki — "odchwyciły się" nie prędzej aż po obiedzie i po trzech nawrotach srożenia się ciotki i Mamy, które wciąż starały się sobie uświadomić, że nie były dostatecznie srogie w stosunku do przestępstwa.
              "Odchwycenie się" (co po koroniarsku znaczy: przyjście do siebie) następowało zwykle, kiedy Tili, strzygnąwszy dropiatym okiem, decydowała, że już można powiedzieć jakąś śmieszność.


              Uczeni w piśmie twierdzą, że "odchwycić się" jest kalką litewskiego atsikurnėti i znaczy 'przyjść do siebie po zemdleniu' - zob. Zofia Sawaniewska-Mochowa, "Ze studiów nad socjolektem drobnej szlachty kowieńskiej XIX wieku", Bygdoszcz 2002, s. 122.
                • akimiri Re: odchwycić się 06.03.14, 16:52
                  arana napisała:

                  > Przecież chwycić ma wiele przedrostków:
                  > tiny.pl/qldzp

                  I cóż z tego? Tu chodzi o przedrostek od-, przytwierdzony do czasownika zwrotnego (co podkreślam) chwycić się. A nie o "zwykłe" odchwycić smile
                  • arana Re: odchwycić się 06.03.14, 17:19
                    W "zwykłym" odchwycić jest znaczenie złapania powrotnego, które nie ginie przy "odchwycić się" i nadaje znaczenie ponownego złapania prawidłowości w działaniu "się", czyli "siebie", czyli świadomości.
                    • akimiri Re: odchwycić się 06.03.14, 17:29
                      arana napisała:

                      > W "zwykłym" odchwycić jest znaczenie złapania powrotnego, które nie ginie przy
                      > "odchwycić się" i nadaje znaczenie ponownego złapania prawidłowości w działaniu
                      > "się", czyli "siebie", czyli świadomości.

                      Zgadzam się cokolwiek może znaczyć powyższe zdanie). Niemniej przedmiotem naszych dociekań, Szanowna Pani Doktor, jest pochodzenie i znaczenie czasownika zwrotnego w wypowiedzi: "Pacjent z trójki odchwycił się". Być może został on (ów czasownik) stworzony przez medyków, niemniej byłby to twór wtórny, gdyż słowo to istniało, prawda, już w socjolekcie drobnej szlachty kowieńskiej XIX wieku i miało znaczenie nader podobne do znaczenia przydawanego mu dziś przez szlachetnych reprezentantów Nauki Medycznej.
                      • arana Re: odchwycić się 06.03.14, 17:45
                        akimiri napisał:

                        > miało znaczenie nader podobne do znaczenia przydawanego mu dziś przez szlachetnych reprezentantów Nauki Medycznej.

                        ... albowiem chwycili znaczenie, które sobie tkwiło na poboczu języka, i wykorzystali je dla podtrzymania życia - co wszak lekarz powinien czynić, howgh!
                        • akimiri Re: odchwycić się 06.03.14, 17:55
                          arana napisała:

                          > chwycili znaczenie, które sobie tkwiło na poboczu języka, i wykorzystali je dla podtrzymania życia

                          Ach, gdybyż znaczenia mogły podtrzymywać życie!
                          Ale tu już wchodzimy w skamandry niezwiązane z tematem, Pani Docent.

                          > howgh!

                          I ja tak myślę!
                          • arana Re: odchwycić się 06.03.14, 18:07
                            akimiri napisał:

                            arana:
                            > dla podtrzymania życia...

                            ...słowa i pacjenta - takie dwa w jednym.

                            >... Pani Docent.

                            docentka, do centka, doc entka... - prawie jak Białoszewski, znaczy, szaranagajama - nie uważasz?

                            Ponowne howgh!





        • arana Nikodeeemie!... 11.03.14, 06:44
          Pozwól, że zacytuję się ponownie:

          >Tu parę osób lubi zagadki (ja również), a język medyczny to dla nas ciekawa nowinka, tylko wygodniej by nam było czytać w nowym wątku - bo ten zrobił się troszkę przydługi. Co o tym myślisz?
      • aiwom2 a rozoddychać się ? 08.03.14, 15:06
        nikodem123 napisał:

        > Mam nieskromne wrażenie, że slang medyczny budzi zainteresowanie, to pora na ko
        > lejny quiz.
        >
        > Co oznacza "odchwycić się".
        >
        > "Pacjent z "trójki" odchwycił się."

        A rozoddychać się ? : )
        Duzo jest takich slow. "Relapse" akurat do nich nie nalezy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka