Dodaj do ulubionych

Jedzenie, picie na wykładach

14.01.15, 22:58
Studiuję zaocznie, zajęcia mamy czasami od 7:00 do 20:00 bez żadnej przerwy. Jak Państwo reagujecie, gdy ktoś sobie pogryza dyskretnie na wykładzie kanapkę (bo nie ma kiedy jej skonsumować)? Podkreślam – kanapkę, nie kurczaki czy pierogi. Bo ja i kilku innych studentów z tego powodu w ostatni weekend zostaliśmy wyrzuceni z wykładu (za który płacimy…). Profesor, który nas wyprosił, argumentował, że zachowaliśmy się „skandalicznie”. Wiem, że wykładowcy potrafią prowadzić zajęcia bez żadnej przerwy nawet przez cały dzień (adrenalina?), ale na litość, czy naprawdę student z kanapką czy batonikiem aż tak bardzo komuś przeszkadza? Jak student jest głodny, to go boli głowa, nie może się skoncentrować – czy naprawdę o to chodzi?
Obserwuj wątek
    • dala.tata Re: Jedzenie, picie na wykładach 14.01.15, 23:17
      Profesor powinien wziac mlotek i sie stuknac.

      ja nie pozwolilbym na jedzenie rzeczy silnie pachnacych i raz wyprosilem studentke z frytkami, ktore niosly sie po sali. sam zreszta bylem glodny, bo nie mialem przerw. ale tu chodzi o zapach, a nie jedzenie.
      • maria.francesca Re: Jedzenie, picie na wykładach 14.01.15, 23:38
        > ja nie pozwolilbym na jedzenie rzeczy silnie pachnacych i raz wyprosilem studen
        > tke z frytkami, ktore niosly sie po sali. sam zreszta bylem glodny, bo nie mial
        > em przerw.

        To trza było nie wyrzucać tej studentki z frytkami, a poprosić ją by Cię poczęstowała :)
      • pracujacy2000 Re: Jedzenie, picie na wykładach 15.01.15, 00:43
        Czyli co, wykładowca może jednak być głodnym podczas wykładu? :)
        Bo myślałem, że adrenalina i nerwy...
        No i ten profesor co nas wyprosił z sali, miał z nami zajęcia od rana do wieczora, a w przerwach konsultował prace zaliczeniowe (studenci szli wtedy na obiad, jak ktoś nie miał pytań albo już skonsultował), przez cały dzień nie widziałem aby coś jadł...
        • pracujacy2000 Re: Jedzenie, picie na wykładach 15.01.15, 00:44
          PS. Ja i kilku kolegów nie mieliśmy żadnej przerwy, bo konsultowaliśmy prace z profesorem... wiedział o tym, i mimo tego nas wyrzucił z wykładu...
      • pisiarz Re: Jedzenie, picie na wykładach 15.01.15, 11:36
        dala.tata napisał:

        > ja nie pozwolilbym na jedzenie rzeczy silnie pachnacych i raz wyprosilem studen
        > tke z frytkami,

        Jednak nawet dala uznaje pewne granice. Studentka może na wykładzie do woli rzucać k*wami i ch*jami, ale jeść frytek, które pachną - o, co to, to nie.
        • dala.tata Re: Jedzenie, picie na wykładach 15.01.15, 12:05
          Ale to nie jest kwestia moralnosci. Jesli wszyscy sa glodni, a jedna sprycitna studentka poleciala po frytki, to moze dojsc do linczu na spryciuli (z pomoca wykladowcy).
          • pracujacy2000 Re: Jedzenie, picie na wykładach 15.01.15, 15:36
            O, czyli profesorowie też bywają głodni prowadząc wykłady? ;-)
            • dala.tata Re: Jedzenie, picie na wykładach 15.01.15, 15:40
              Tak. Bo profesorowie nie moga sobie nie orzyjsc na zajecia, a jak nie maja przerwy, to sa glodni.

              Chyba ze myslales, ze profesorowie wyewoluowali juz tak daleko, ze glodu nie odczuwaja, zywiac sie energia intelektualna.
              • pracujacy2000 Re: Jedzenie, picie na wykładach 15.01.15, 15:42
                Nie, aż tak to nie hehe :) tylko myślałem, że adrenalina tak działa. Bo ja tak mam. Przed wystąpieniem publicznym, cały dzień jestem tak spięty, że nic nie mogę jeść, ani głodu też nie odczuwam.
                • pracujacy2000 Re: Jedzenie, picie na wykładach 15.01.15, 15:45
                  Na poparcie mojej tezy: profesor, z którym mieliśmy wtedy zajęcia od rana do wieczora, nie jadł nic przez cały dzień. Całą niezbyt długą przerwę poświęcił na konsultacje.
                • dala.tata Re: Jedzenie, picie na wykładach 15.01.15, 15:51
                  wykonczylbym sie, gdybym nie jadl przed kazdym wykladem. Chocia na pewno tez schudlbym :)
                  • pracujacy2000 Re: Jedzenie, picie na wykładach 15.01.15, 21:21
                    dala.tata napisał:

                    > wykonczylbym sie, gdybym nie jadl przed kazdym wykladem.

                    Nie każdy wykładowca jak widać musi jeść przed każdym wykładem (co 90 minut?), i tym samym nie każdy jest taki wyrozumiały dla głodnych studentów...
                    • dala.tata Re: Jedzenie, picie na wykładach 15.01.15, 21:38
                      ok. przed kazdym wykladodniem.
                      • tobestudent Re: Jedzenie, picie na wykładach 16.01.15, 12:45
                        Raz, czekając w kolejce w stołówce uczelnianej, byłem świadkiem jak jacyś studenci pokazywali sobie profesora (swoją drogą, kosa z niego była że nie wiem) jedzącego obiad przy stole - "ee, patrz, on też je, hahaha"... później wyśmiewali się, jak coś mu tam z talerza spadło.
                • gienialna Re: Jedzenie, picie na wykładach 15.01.15, 16:19
                  pracujacy2000 napisał(a):

                  > Nie, aż tak to nie hehe :) tylko myślałem, że adrenalina tak działa. Bo ja tak
                  > mam.

                  Przez pierwsze 2-3 lata MOŻE; później tylko okresowo odczuwa się coś, co można nazwać adrenaliną- jeśli to ważne wystąpienie przed ważnym gremium. Na co dzień nie mam żadnej adrenaliny, a po 2 godz. seminarium zjadłabym konia a kopytami.
    • podworkowy Re: Jedzenie, picie na wykładach 14.01.15, 23:35
      ja mam tylko jedną regułę - żadnych odgłosów paszczowych (z zapachami jak dotąd do czynienia nie miałem).
    • tobestudent Re: Jedzenie, picie na wykładach 15.01.15, 00:36
      A że tak spytam, spanie na wykładach, bardzo źle jest widziane? Bo kolega też został za to wyproszony...
      • klamczuchosiedlowy Re: Jedzenie, picie na wykładach 15.01.15, 01:23
        Ale jak został wyproszony - to już chyba nie spał. Został więc wyproszony za to, że się obudził a nie za to, że spał.

        U mnie studenci mogą jeść, pić, co za problem?
        Kiedyś, sam osobiście widziałem, na MIT (Massachusetts Institute of Technology, a dokładnie MIT Sloan School of Management) w trakcie wykładu - nie od rana do wieczora, ale zwykłym, 100 minutowym, mniej więcej w połowie wparował dostawca pizzy, i studenci razem z wykładowcą dalej brali aktywny udział w zajęciach jedząc pizzę, popijając coca-colą i wydając mnóstwo odgłosów paszczowych a sala wypełniła się intensywnym zapachem sera, przecieru pomidorowego i owoców morza.

        A takie drobiazgi jak kanapka, frytki, hamburger, gazowane napoje, to były i na MIT Sloan School of Management jak i na pobliskim Harvard Business School i Harvard John F. Kennedy School of Government - to cały czas były konsumowane przez obie strony.
        A do tego zarówno studenty jak i profesory trzymały tłuste od jedzenia łapy w kieszeniach (po tym jak zjedli) i nie zawsze mieli kciuki na zewnątrz - czasem całe łapy z kciukami razem w kieszeniach schowane były. I do tego - tak to skandal - pisali kredą po tablicy - biały pył sypał się im na ubrania i wyglądał jak łupież. I tylko jeden miał na sali garnitur i krawat. Ja. Ale tylko pierwszego dnia.

        Ale potem wróciłem ze stażu, do rodzimego uni i do rodzimej wyższej szkoły kucia koni, wszyscy pod krawatami, tylko kawusia z porcelany w dziekanacie ewentualnie ciasteczko, co by się nie ubrudzić. Od razu widać, że nas sekują w rankingach.
        • czlowiek.z.makulatury Re: Jedzenie, picie na wykładach 15.01.15, 07:52
          Kurczę, mam nadzieję, że wyleczyłeś rany psychiczne.

          Taka zgroza przytrafiła się mi już dwie dekady temu, gdzie na John Hopkins University wykładowca za swoje kupił skrzynkę cienkiego amerykańskiego piwa i rozpijał na końcowym wykładzie studentów. Tłumaczę to sobie, że to był głupek ogarnięty impakt-faktorozą, do którego nie dotarło jeszcze, że prawdziwą naukę robi się w Polsce, wyłącznie na baczność i pod krawatem.

          I rzeczywiście! Dwa lata temu w Kielcach, kolejnym miejscu, gdzie nie wiedziałem, że w ogóle jest Uniwersytet, wszyscy byli pod krawatem pomimo 33 stopni Celsjusza.
          • dobrycy Re: Jedzenie, picie na wykładach 15.01.15, 08:29
            czlowiek.z.makulatury napisał(a):

            > I rzeczywiście! Dwa lata temu w Kielcach, kolejnym miejscu, gdzie nie wiedziałe
            > m, że w ogóle jest Uniwersytet, wszyscy byli pod krawatem pomimo 33 stopni Cels
            > jusza.
            >

            Ciekawe co się tam dzieje zimą, w trakcie gdy wieje słynny wiatr na dworcu.
        • jose35 Re: Jedzenie, picie na wykładach 15.01.15, 08:36
          > U mnie studenci mogą jeść, pić, co za problem?

          Rozumiem, że obiad dwudaniowy też :)
          U mnie kiedyś studentka wniosła do sali wykładowej pierogi. Wyprosiłem, bo było bardzo gorąco, i zapach (hmm) niósł po całej sali. Bywałem na różnych uczelniach za granicą, i nigdzie nie spotkałem się z pizzą na wykładzie, no ale na MIT nie byłem :).
          Btw. Mam kolegę na innej uczelni, którego szef zakazał pracownikom spożywania czegokolwiek w swoich pokojach, co argumentował tym, że "co sobie pomyślą studenci". Nawet kawy nie mogą tam pić - no bo jak to będzie widziane - piją kawkę zamiast pracować. Dodam, że wszyscy pracownicy mają obowiązek codziennego stawienia się w pracy od 8-15.
        • pisiarz Re: Jedzenie, picie na wykładach 15.01.15, 11:35
          klamczuchosiedlowy napisał:


          > Kiedyś, sam osobiście widziałem, na MIT (Massachusetts Institute of Technology,
          > a dokładnie MIT Sloan School of Management) w trakcie wykładu - nie od rana do
          > wieczora, ale zwykłym, 100 minutowym, mniej więcej w połowie wparował dostawca
          > pizzy, i studenci razem z wykładowcą dalej brali aktywny udział w zajęciach je
          > dząc pizzę, popijając coca-colą itd. itp.

          No, do Hameryki, to my za szybko nie dorównamy. Ale być moze w tym tkwi tajemnica sukcesu hamerykańskiej nauki: że na wykładach studenci z profesorami jedzą pizzę, piją colę i bekają. Tak, to musi być to. Proponuję przeproadzić badania kontrolne - podzielić studentów na dwie grupy, z jedną grupą prowadzić zajęcia jak do tej pory, a w drugiej grupie wprowadzić warunki znane z kiepskich barów dworcowych (łamane na chlewy). I zobaczymy, ktrzy studenci zajdą dalej, z której grupy wyjdzie więcej doktorantów i jak sobie będą radzić. Może te badania popchną w końcu naukę polską do przodu? Zaraz siadam i piszę wniosek o grant. Kłamczuchu, zostałbyś jego wykonawcą? Czuję, ze we dwóch to możemy dogonić tę Amerykę i wszystkie MITy i Harvardy...
          • klamczuchosiedlowy Re: Jedzenie, picie na wykładach 15.01.15, 16:35
            mylisz skutek z przyczyną
            oni w USA mają trochę niezrozumiałe podejście
            jeśli rozwiązuje się problem naukowy, to ciało trzeba wyciszyć, tak by mózg miał swobodę w działaniu, w Polsce z kolei, płuca szukają tlenu, żołądek jedzenia, a głowa nie myśli o rozwiązaniu problemu a o tym gdzie tu znaleźć tlen albo coś wszamać. A jak się rozwiązuje problem naukowy o wysokim stopniu skomplikowania to mózg zużywa znaczne ilości energii i trzeba mu tę energię dostarczyć.
    • babazgaga Re: Jedzenie, picie na wykładach 15.01.15, 08:56
      A mówił na pierwszym wykładzie, że nie będzie można jeść?
      Pytam na serio
      Ja jestem zwolenniczką dobrze określonych reguł. Na pierwszym wykładzie mówię że nie przeszkadza mi jedzenie i picie, ale jak ktoś będzie miał coś smacznego i mocno pachnącego to musi uszanować że i ja, i koledzy/koleżanki możemy być głodni i mu zjemy. Za to przeszkadza mi spóźnianie się i gadanie, co też mówię, więc za to bez skrupułów wyrzucam za drzwi.
      • klamczuchosiedlowy Re: Jedzenie, picie na wykładach 15.01.15, 16:54
        Czy dajesz ten regulamin wykładu do podpisania?
        Czy określasz w jakich pozycjach i w których częściach sali nie wolno uprawiać głośnego seksu (podobno w największej auli naszego uni zdarza się na szczególnie nudnych wykładach - zwłaszcza wiosną)?
        A co z bąkami? śmierdzące zakazane a nieśmierdzące i ciche już można? Lepiej niech sobie student bąka puści na sali, niż z każdym wychodzi i przeciska się ... a na niektórych wykładach wykładowcy sprawdzają obecność.

        Ja mam dużą tolerancję do osób i ich potrzeb. I robię swoje na tyle ciekawie, że jak mlaskają - to cicho, jak robią inne rzeczy - niestandardowe - to też nie przeszkadza mi to.

        Przecież to dyskryminacja robić fory dla niepełnosprawnych ruchowo a szykanować niepełnosprawnych gastrycznie, którzy muszą zdrowo zjeść a przerwy są za krótkie inaczej będą się źle czuć - a złe samopoczucie w długim okresie prowadzi do depresji, która jest unijną jednostką chorobową na równi z niedowładem nóg. Podobnie z niepełnosprawnością polegającą na każdej innej niedoskonałości.

        Tak - mogą jeść obiad dwudaniowy z deserem i masażem z użyciem olejków eterycznych po obiedzie.
        • babazgaga Re: Jedzenie, picie na wykładach 15.01.15, 22:44
          pfff
          Tak, daję regulamin, spisany w 87387487347023287 punktach szczegółowych, i omawiam go przez 85% zajęć, a materiał niech se studenci sami przyswoją w wolnej chwili
          • klamczuchosiedlowy Re: Jedzenie, picie na wykładach 15.01.15, 23:23
            a są gwiazdki?
            • babazgaga Re: Jedzenie, picie na wykładach 16.01.15, 22:43
              tak, gwiazdki Michelin;)
    • pisiarz Re: Jedzenie, picie na wykładach 15.01.15, 11:37
      Jeżeli student robi to tak, że nikomu nie przeszkadza, no i nie ma zapachów, o których była mowa - to bym się nie czepiał.
      • pisiarz Re: Jedzenie, picie na wykładach 15.01.15, 11:39
        Dodam jeszcze, ze raz przeprowadzałem egzamin (pisemny) - 35 stopni w cieniu. Na początek zarządziłem 15 minut czasu na przejście się do wydziałowego kiosku po coś do picia.
    • flamengista żenua 15.01.15, 21:49
      Zachowanie profesora bardzo mi się nie podoba. Przede wszystkim - siedzenie od 7 do 22 bez przerwy to fikcja edukacyjna. Ja moim zaocznym studentom w przerwie 4-5 godzinnego wykładu urządzam min. 20-minutową obowiązkową przerwę. W jej trakcie wietrzymy salę, obowiązkowa kawa ew. papieros (dla tych, co muszą).

      W trakcie wykładu w każdej chwili można wyjść, można też jeść i pić. W niczym mi to nie przeszkadza, w dodatku student głodny już zupełnie nic nie korzysta z wykładu.
      • madry11 O tempora, o mores... 15.01.15, 22:02
        Za tzw. moich czasów, oczywistym było że na sali wykładowej się nie je ani nie pije. Pamiętam, jak chyłkiem i ze wstydem "przemycaliśmy" wodę w upały. Jak ktoś był głodny na wykładzie to sobie co najwyżej pogryzał cukierki pod ławką, a i tak lepiej było, żeby przypadkiem wykładowca tego nie zobaczył bo można było wylecieć. Profesorowie też w żadnym razie nie jedli prowadząc całodzienne zajęcia - być może byli głodni tego nie wiem - ale jakoś wytrzymywali i nie robili z siebie mięczaków, co to umrą jak nie zjedzą obiadu. Dlatego i dla studenta był czas, a dziś - jak czytam niektóre dyskusje - student przyszedł poza dyżurem, to wywalił go profesor oznajmiając że idzie na obiad...
        • dala.tata Re: O tempora, o mores... 15.01.15, 22:26
          eeee tam, za'moich 'czasow' na UJ, przyszla jedna pani doktor (dzisiaj prof tytularny), powiedziala, ze ona pali i nie wtrzyma i jak ktos chce, moze sobie zapalic. no tosmy wszyscy siedzieli, palili i gadali o ciekawych rzeczach. bo to byly najciekawsze zajecia w czasie moich studiow. nikt nie jadl, bo to nie te czasy byly.
          • babazgaga Re: O tempora, o mores... 15.01.15, 22:43
            Dala, ale to były inne czasy, jeszcze jak ja studiowałam to można normalnie było palić na sali wykładowej. Co prawda korzystali z tego tylko prowadzący bo nam było głupio, no i skończyło się po pierwszym roku bo przepisy zmienili, ale pewno jak by się nie skończyło to by jarali wszyscy zgodnie:D
            • dala.tata Re: O tempora, o mores... 15.01.15, 22:46
              to u nas tylko na zajeciach dr (prof) X :)
        • flamengista srutu-tutu:) 15.01.15, 22:53
          A ja pamiętam kolegów z grupy, którzy na wykładzie matematyki o 7 rano w poniedziałek robili flaszkę. I to bez zagrychy!

          Nie przesadzajmy z tą ideologizacją przeszłości:)
          • madry11 Re: srutu-tutu:) 15.01.15, 23:06
            Widzisz, ja piszę o tym, że kiedyś były jakieś granice. Oczywiście były też wyjątki, które je przekraczały.
            Natomiast to, co generalnie akceptowalne nie było a dzisiaj jest (jak widać po większości wpisów), to jedzenie na wykładach.
            • flamengista ale tu chodzi o niestacjonarne 15.01.15, 23:14
              ja uczę w weekendy już od 12 lat. To naprawdę makabra, ci ludzie siedzą na zjazdach po kilkanaście godzin na zajęciach. Oni naprawdę nie mają kiedy zjeść posiłków.

              Od dziennych możesz sobie wymagać, żeby jednak zjedli lunch między wykładami (choć ja tego nie robię). Ale w przypadku zaocznych chodzi o zwykłą przyzwoitość.
              • profesor_na_uczelni Re: ale tu chodzi o niestacjonarne 15.01.15, 23:29
                Student jak student, nawet zaoczny, zawsze może się ostatecznie spóźnić 5 minut na wykład i dojeść kanapkę na korytarzu. Co ma jednak zrobić wykładowca, który prowadzi zajęcia od 8:00-22:00 bez żadnej przerwy? Niestety ja tak mam w weekendy. Bo przecież wykładowcy nie wypada spożywać kanapki podczas własnego wykładu...
                • dobrycy Re: ale tu chodzi o niestacjonarne 15.01.15, 23:52
                  profesor_na_uczelni napisał(a):

                  > Student jak student, nawet zaoczny, zawsze może się ostatecznie spóźnić 5 minut
                  > na wykład i dojeść kanapkę na korytarzu. Co ma jednak zrobić wykładowca, który
                  > prowadzi zajęcia od 8:00-22:00 bez żadnej przerwy? Niestety ja tak mam w weeke
                  > ndy. Bo przecież wykładowcy nie wypada spożywać kanapki podczas własnego wykład
                  > u...

                  Kanapki to faktycznie nie, ale np śledzie w oleju jak najbardziej.
                  Albo flaczki.
                • flamengista ? 16.01.15, 13:05
                  Po pierwsze - nie wierzę. Prowadziłem zajęcia na zaocznych 12 lat i sytuacje o których piszesz zdarzały się incydentalnie. A już 14 godzin zajęć ciurkiem bez przerwy - to niemożliwe.
                  Po drugie - masz zrobić określoną liczbę godzin. Jak policzysz te 45 jednostki lekcyjne to zobaczysz, że między nimi są ukryte przerwy. Więc to jest ten czas który możesz uczciwie przeznaczyć na lunch. Ja tak robię, będąc zwolennikiem jednej dłuższej przerwy niż kilku krótkich.
                  • profesor_na_uczelni Re: ? 16.01.15, 13:15
                    Sorry, nie do 22, do 20:00. Moja pomyłka. Czyli 12 godzin. Owszem, przerwę organizuję sobie "nielegalnie", nie robiąc krótkich przerw pomiędzy (tak jak są zaplanowane przez harmonogram), ale jedną dłuższą w środku dnia na "lunch". Nieraz poświęcam jednak te przerwę moim seminarzystom z zaocznych, którzy nie są w stanie przyjechać na wyznaczony dyżur czy seminarium. Ale ok, ja akurat bywam wytrzymały. Zdarzało mi się nie jeść przez dwa dni i świat się nie zawalił.
                • felisdomestica Re: ale tu chodzi o niestacjonarne 16.01.15, 13:09
                  A czy to zgodne z prawem? Brak przerwy? może uczelnia zmuszając was do takiej pracy łamie przepisy BHP?
                  • chilly Re: ale tu chodzi o niestacjonarne 16.01.15, 15:15
                    O cokolwiek by nie chodziło, to sprawa sprowadza się do układania nierealnych planów. W czasie studiów każde zajęcia zaczynały się "pietnaście po" (np. 8:15), a po 45 minutach była obowiązkowa przerwa. Nie było 1,5-godzinnych wykładów! Nie było też mowy o piciu czy jedzeniu na zajęciach.
                    Od czasu wielkich reform wszyscy - i pracownicy i studenci - zaczęli się bardzo spieszyc. Ci pierwsi z powodu nadgodzin, drudzy - żeby przypadkiem częśc zajęc nie zaczynała się w piątek po południu. Albo przez 3-4 tygodnie w wkacja (jak to drzewiej bywało). I tak już zostało. Z higieną pracy umysłowej nie ma to nic wspólnego. Jak widać - rzutuje tez na kulturę osobistą.
    • gram.w.zielone Re: Jedzenie, picie na wykładach 18.01.15, 21:47
      Beznadziejny ten profesor. Moi studenci moga sobie jesc i pic co chca. Ja sobie sama kawe popijam na wykladach. Moze jakby ktos smierdzaca rybe przyniosl, tobym cos powiedziala, ale to sie nie zdarza. :-D Ale ja w Hameryce nauczam... seminaria mamy zawsze albo z jedzeniem (zapewnianym przez instytut) albo typu brownbag (kazdy przynosi swoje zarcie). Na zajeciach na studiach doktoranckich tez kazdy jadl i pil co chcial.

      Co do rozkladu zajec, to wierze. Jak bylam na studiach w Polsce (dziennych) to mialam dokladnie 12 godzin zajec w poniedzialki, od 8 do 20. Przerwy byly 10-15 minut i tez zawsze kazdy sie jedzeniem stresowal. Glownie jedlismy obwarzanki!
      • felisdomestica Re: Jedzenie, picie na wykładach 19.01.15, 10:04
        No i w 10-15 minut nie da się zjeść kanapki?

        I jak ja lubię te argumenty, że w Ameryce to...
        • gram.w.zielone Re: Jedzenie, picie na wykładach 19.01.15, 18:55
          Masz 10-15 minut, zeby dotrzec do innego budynku albo na inne pietro, pojsc do ubikacji, gdzie jest kolejka, bo wszyscy ida na raz... Ciezko. Chyba ze lubisz jesc w kolejce do ubikacji.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka