Dodaj do ulubionych

Prawo pierwszej nocy

04.05.15, 14:43
W innym wątku fajnytoster zwrócił uwagę na straszliwy zapis w "Ustawie o Prawie Autorskim i Prawach Pokrewnych":

Art. 14. 1. Jeżeli w umowie o pracę nie postanowiono inaczej, instytucji naukowej przysługuje pierwszeństwo opublikowania utworu naukowego pracownika, który stworzył ten utwór w wyniku wykonywania obowiązków ze stosunku pracy. Twórcy przysługuje prawo do wynagrodzenia. Pierwszeństwo opublikowania wygasa, jeżeli w ciągu sześciu miesięcy od dostarczenia utworu nie zawarto z twórcą umowy o wydanie utworu albo jeżeli w okresie dwóch lat od daty jego przyjęcia utwór nie został opublikowany.

Na normalnych uczelniach (wydziałach) chyba ignoruje się ten zapis. Pytanie:
Które wydziały są nienormalne i rygorystycznie egzekwują ten zapis?
Obserwuj wątek
    • pfg Re: Prawo pierwszej nocy 04.05.15, 14:58
      Nie bardzo rozumiem problem. "Instytucji naukowej przysługuje prawo do opublikowania" oznacza tyle, że jeśli pracownik napisał rzecz w ramach obowiązków służbowych, ma ją wydać z afiliacją swojego pracodawcy, nie zaś z jakąś inną. Może też oznaczać kto korzysta z majątkowych praw autorskich, ale dochód z dzieła naukowego to zupełna egzotyka.

      A i owszem, słyszałem o dość burzliwych sporach o to, jaką afiliację ma podawać osoba zatrudniona jednocześnie na uczelni i w instytucie PANowskim (ustawy nie zakazują takiego łączenia etatów).
      • hyris Re: Prawo pierwszej nocy 04.05.15, 15:21
        A ja znam wydziały, na których przepis ten jest przestrzegany w przypadku książek. Czyli jeśli napiszę książkę, to muszę ją zgłosić do wydawnictwa uniwersyteckiego. Jeśli wydawnictwo nie jest zainteresowane wydaniem (a zazwyczaj z braku kasy/ miejsca w planie wydawniczym nie jest), to dopiero wtedy mogę iść z do innych wydawnictw.

        • hyris Re: Prawo pierwszej nocy 04.05.15, 15:22
          chodzi oczywiście o prace naukowe, a nie poradnik grzybiarza czy 1000 przepisów z ziemniak
      • zitterbewegung Re: Prawo pierwszej nocy 04.05.15, 15:27
        Jednak de iure Academia Pcimensis mogłaby to stosować do wspomagania swojego Schedae Omniscientia? Lub też pracownik AP mógłby udzielać takiej oto odpowiedzi na pytanie dlaczego publikuje tylko w SO. Nie słyszałem o takiej sytuacji, ale nie jest nie do wyobrażenia.
      • js.c Re: Prawo pierwszej nocy 04.05.15, 15:38
        pfg napisał: Nie bardzo rozumiem problem...

        Problem: uczelnia może zmuszać pracowników do publikacji całego dorobku w swym własnym lokalnym czasopiśmie. Albo z czystej złośliwości wobec niektórych, albo (w sytuacji, gdy to pismo ma 8-10 pkt, a standard publikacyjny w danej dziedzinie i tak nie jest wyższy) po to by podnieść prestiż i zwiększyć objętość swego pisma.

        Na "normalnych" uczelniach jest tak jak Pan napisał (choć zapis o afiliacji zwykle jest dodatkowo dopisywany w kontraktach, gdy uczelni na tym zależy). Ale aj pytałem o wydziały "nienormalne", interpretujące ten zapis literalnie i niekorzystanie dla autora.

      • fajnytoster Re: Prawo pierwszej nocy 05.05.15, 02:32
        pfg napisał:

        > Nie bardzo rozumiem problem. "Instytucji naukowej przysługuje prawo do opubliko
        > wania" oznacza tyle, że jeśli pracownik napisał rzecz w ramach obowiązków służb
        > owych, ma ją wydać z afiliacją swojego pracodawcy, nie zaś z jakąś inną. Może t
        > eż oznaczać kto korzysta z majątkowych praw autorskich, ale dochód z dzieła nau
        > kowego to zupełna egzotyka.
        >

        Zapis ten nie ogranicza się tylko do afiliacji, a nawet jej zasadniczo nie dotyczy.
        Natomiast autorskie prawa majątkowe nie dotyczą tylko tego, kto zarobi na dziele naukowym. Obejmują one również m.in. decyzję o tym, gdzie, przez kogo i w jaki sposób utwór zostanie rozpowszechniony.
        Na marginesie dodam, że nie dotyczy to tylko książek, bo utworami są też np. artykuły naukowe.
        Na szczęście nie słyszałem o przypadku, w którym uczelnia by na kimś wymuszała publikowanie prac we własnym wydawnictwie, zeszytach wydziałowych itp., ale w świetle tego zapisu jest to jak najbardziej możliwe. I nawet na swój sposób uzasadnione, bo przecież jeśli komuś płaci się za wykonywanie pracy (naukowej) to powinno się mieć jakieś prawo dysponowania owocami tej pracy.
        • fajnytoster Re: Prawo pierwszej nocy 05.05.15, 02:37
          Więcej na ten temat np. tutaj:

          www.bibliotekacyfrowa.pl/Content/39841/02_Agnieszka_Gornicz-Mulcahy.pdf

          od ostatniego akapitu na 53 stronie.
        • nullified Re: Prawo pierwszej nocy 05.05.15, 15:54
          fajnytoster napisał:

          owszem tak i owszem niestety się zdarza (dotyczy wydawnictw uczelnianych), zazwyczaj gdy chce się być dla kogoś "bardzo miłym".
        • andole3 Re: Prawo pierwszej nocy 05.05.15, 23:04
          Uczelnie nie płacą za wykonywanie pracy naukowej. Płaca nauczycieli akademickich pochodzi z dotacji dydaktycznej. Z dotacji statutowej (na badania, na ogół <10% dotacji dla wydziału) nie wolno wypłacać honorariów.
          • czlowiek.z.makulatury Re: Prawo pierwszej nocy 06.05.15, 09:38
            To przeczytaj swoją umowę o pracę jeszcze raz. W związku z tym, że jest to pismo standaryzowane przez MNiSW, to masz tam procenciki wyliczone przez niewiadomokogo (stażystę? efekt ankiety na forum DNU), gdzie masz podział swojego wynagrodzenia na pracę naukową i dydaktyczną.
            • czlowiek.z.makulatury Re: Prawo pierwszej nocy 06.05.15, 09:39
              Co nie zmienia faktu, że BST wynagrodzenia nie zapłacisz. I co z tego?

              Jeżeli chodzi o dotację dydaktyczną, to MNiSW podaje ją jako "środki na naukę" w słynnych zestawieniach % PKB.
              • js.c Re: Prawo pierwszej nocy 06.05.15, 10:34
                Naprawdę!?

                Czy może Pan podać jakiś link, bo wydawało mi się, że jest odwrotnie?

                [Skąd bowiem wynikałoby to, ze jesteśmy na 2-3 miejscu od końca w UE jeśli chodzi o PROCENTOWE wydatki na naukę i gdzieś w środku, jeśli chodzi o wydatki na szkolnictwo wyższe?]

                • trzy.14 Re: Prawo pierwszej nocy 06.05.15, 12:42
                  Szukałbym w materiałach OECD, tylko to trzeba czytać z wyczuciem.
                  Np. nakłady budżetowe na basic research wykonywany w PL *na uczelniach* są na żenująco niskim poziomie (w jednostkach %PKB), ale nakłady budżetowe na basic research w PL już aż tak bardzo od średniej nie odstają - tajemnica leży w nakładach budżetowych ponoszonych poprzez "instyucje rządowe", czytaj PAN i jego instytuty. Około połowa nakładów na naukę idzie poprzez kanał PAN. Tak jest we wszystkich byłych demoludach, w Rosji ta proporcja jest jeszcze większa, ale oni chyba w ten sposób finansują wojsko i kosmos, czyli wojsko i wojsko. W wielu krajach Zachodu ok. 90% a nawet więcej wydatków publicznych na basic research idzie poprzez kanał "universities" (wyjątkiem jest UK). W najbardziej rozwiniętych krajach, jak Korea Pd, Japonia, UK, Finlandia, nadspodziewanie duży udział w basic research mają firmy prywatne (brak danych dal USA). Te mityczne 2% PKB na R&D osiągają tylko te kraje, które mają duży udział BERD, czyli wydatków biznesu na R&D. Patrz: Izrael, Korea, USA, Finlandia, Szwajcaria. To one decydują o średniej dla OECD. W Europie taką lokomotywą są Niemcy, ale Niemcy, Skandynawowie i Szwajcaria to za mało i Europa jako całość *wyraźnie* w wydatkach na R&D odstaje ze OECD, czyli USA, Japonii, Izraela (szokująco wysoki poziom nakładów na R&D brutto) i Korei.


                  js.c napisał(a):

                  > Naprawdę!?
                  >
                  > Czy może Pan podać jakiś link, bo wydawało mi się, że jest odwrotnie?
                  >
                  > [Skąd bowiem wynikałoby to, ze jesteśmy na 2-3 miejscu od końca w UE jeśli chod
                  > zi o PROCENTOWE wydatki na naukę i gdzieś w środku, jeśli chodzi o wydatki na s
                  > zkolnictwo wyższe?]
                  >
              • trzy.14 Re: Prawo pierwszej nocy 06.05.15, 12:30
                czlowiek.z.makulatury napisał(a):

                > Co nie zmienia faktu, że BST wynagrodzenia nie zapłacisz.

                Spokojnie można wypłacić, jeśli część kadry zatrudni się na etatach naukowych. W ten sposób BST (niektórych) wydziałów ścisłych służy do łatania deficytu/niedofinasowania (*) całego uniwersytetu, a zwłaszcza zupełnie niepotrzebnej tym wydziałom bubloteki.
            • andole3 Re: Prawo pierwszej nocy 06.05.15, 23:59
              Hmm...OK, przeczytam jeszcze raz...
    • piotrek786 Re: Prawo pierwszej nocy 06.05.15, 18:03
      W mojej byłej Katedrze szef - już nieżyjący zresztą stosował to literalnie. Z jednym gościem, który opublikował wyniki pracy doktorskiej bez współautorstwa szefa wystąpił nawet na drogę sądową. Jednocześnie stosował mistrzowskie wybiegi prawno / formalne żeby wymusić swój udział w każdym artykule. Np:
      Prowadziłeś badania w laboratorium dwa lata i dodatkowo opracowałeś, oraz rozwiązałeś model matematyczny = nie wniosłeś istotnego wkładu, lub: zrealizowałeś badania i opasły tom sprawozdania = "my nie płacimy za ilość ale za jakość", ok - w następnym roku przyniosłeś konkrety i patenty (w których figurował na 1 miejscu szef) = potrzeba więcej naukowego "mięsa". Postawić się zawsze mogłeś, ale zważając na fakt, że płatność projektu była (tu kolejna zasada) po jego zrealizowaniu, to ciężko się było przeciwstawić. Zresztą podział był klasycznie piękny - dzielimy się solidarnie - po równo = połowę bierze szef a 2 połowę po równo 9 osobowy zespół.

      Tą właśnie metodą przepadło mi wiele publikacji naukowych. Swoją drogą co ciekawe, im wiecej lat upływa od tamtych czasów, tym bardziej w wielu kwestiach tego człowieka rozumiem - tzn. nie w tych drastycznych metodach wymuszania autorstwa i podziałów finansowych, lecz w sprawach naukowych, metody naukowej i sposobu podejścia do rozwiązywania problemów był mistrzem. Zresztą - tylko bardzo inteligentny facet byłby w stanie tak manewrować ;).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka