Dodaj do ulubionych

dlaczego po polsku?

21.02.09, 23:23
mam wreszscie chwile i przeczytalam wasza wymiane na temat publikacji po angiesku i klebi mi sie w głowie pytanie dlaczego warto publikowac po polsku?

nie wiem skad mi sie to wzielo, ale według mnie zalety ma przede wsystkim publikowanie w miedznarodowych czasopismach. mysle oczywiscie o tekstach naukowych, a nie popularnonaukowych.
w ten sposob nie tylko mamy szasne na porównywanie sie, ale tez pokazujemy innym nasza 'polska' nauke, nie?

publikowanie po polsku widze jedynie jako zabieg polityczny - ostatnio na pewnej obronie usłyszałam ze zaletą rozprawy jest to ze odwołuje sie do publikacji polskich. byłam troche zaskoczona bo zawsze myslalam ze w tekstach powinnismy sie odwolywać do publikacji które sa wazne z powodów merytorycznych, a nie narodowosciowych.

ciekawa jestem co myslicie, bo moze ja pomijam jakies wazne powody dla których warto publikować w lokalnych czaspismach
Obserwuj wątek
    • adept44_ltd zapomniałem :-) n/t 21.02.09, 23:27

    • charioteer1 Re: dlaczego po polsku? 21.02.09, 23:27
      Jak ja tego nie lubie... Podkreslic polski wklad w badania nad... To taki
      eufemizm, ale sprobuj nie zacytowac swoich recenzentow...
      • skrzydelkowiec Re: dlaczego po polsku? 21.02.09, 23:32
        no własnie..
    • eeela Re: dlaczego po polsku? 21.02.09, 23:31
      Jest taki nurtw irlandzkiej mediewistyce, w którym badacze (hmmm) publikują
      wyłącznie po irlandzku.

      Z tak zwanego mainstreamu nikt raczej tego nie czyta ani nikt się nie odwołuje,
      bo i stanowcza większość irlandzkich mediewistów nie zna współczesnego irlandzkiego.

      A mimo to uważam, że to ważne, że ten nurt istnieje. Uważam języki za dobro
      kulturowe, które nalezy chronić i nawet jesli ci hmmm-badacze nie mają większego
      wkładu w badania nad przedmiotem, dobrze że są, dobrze, że publikują i że ktoś
      to tam jednak od czasu do czasu czyta.

      Z językiem polskim to oczywiście inna sprawa. Ale ja nie uważam, żeby badania
      musiały być prezentowane tylko i wyłączne w językach kongresowych. Przeciez
      środowiska badawcze w Polsce są na tyle duże, że warto w ich obrębie dyskutować.
      Warto też, rzecz jasna, poza ten obręb wychodzić, ale to wcale nie znaczy, że
      nalezy, czy też nawet można, lekcważyć dyskusję wewnątrz lokalnej zbiorowości
      naukowców.
      • skrzydelkowiec Re: dlaczego po polsku? 21.02.09, 23:36
        ale ja sie zgadzam z toba ze to wazne ze oni robią to co robia. pytanie, to czy mowic o tym powinni tylko w obszarze lokalnym. bo tak sobei mysle, ze moze jakby zaczeli mówic o tym innym, to inni moze mieliby szanse sie odniesc do tego. bo czy tego chcemy czy nie, to angielski jest jezykiem miedzynarodowej nauki.
      • luxe.calme.volupte Re: dlaczego po polsku? 21.02.09, 23:37
        Mnie się podoba zaś ten paradoks, że dobrym polskim uczonym jest tylko ten,
        który pracuje na polskiej uczelni i publikuje wyłącznie po angielsku :)
    • niewyspany77 koledzy nie do konca mnie zrozumieli 22.02.09, 00:00
      albo ja nie zadalem pytania zbyt jasno.
      chodzilo m. in. o to, jaki ma sens publikowanie na lf, jesli chce byc dobrym.
      wlasnie, nie najlepszym, ale dobrym ("zatem podyskutujmy: czy mozna byc
      zwyczajnie dobrym?")
      watek potwierdzil takze, przynajmniej w mojej ocenie, ze mialem racje piszac
      "niektorzy uwazaja, ze brak publikacji na LF to dno,
      zero i wogole zenua".
      i ta dyskusja paradoksalnie utwierdzila mnie w przekonaniu ze po polski jak
      najbardziej da sie napisac cos dobrego.

      > ciekawa jestem co myslicie, bo moze ja pomijam jakies wazne powody dla których
      > warto publikować w lokalnych czaspismach

      no i wlasnie o to chodzi, zakladasz ze sie-nie-da, ze to jakis dyshonor splodzic
      sensowny, spojny, majacy jakies zastosowanie, w dodatku oryginalny tekst po
      polsku, bo to porazka napisac po polsku i wyslac do lokalnego pisma.

      moze wlasnie bycie "dobrym" to jest satysfakcja, ze sie zrobilo dobra robote,
      niekoniecznie po angielsku, niekoniecznie w lf (@ dalatata) dla ludzi ktorzy nie
      maja potrzeby poprawiania tekstu po x razy bo sie cos dla jakiegos johna browna
      uwidzilo (@ adept), a co nie jest powielaniem cudzych tresci na lokalnym rynku
      (@ canivore).
      • charioteer1 Re: koledzy nie do konca mnie zrozumieli 22.02.09, 00:21
        Sa dwie szkoly:

        1. publikujesz, zeby miec publikacje. Masz tyle publikacji, co trzeba, robisz
        habilitacje, a potem ktos sie zdziwi - a kto to jest ten profesor niewyspany?

        2. publikujesz, zeby ktos przeczytal, a wtedy masz jakis target i piszesz dla
        jakiegos odbiorcy. Sam musisz zdefiniowac, kto jest tym twoim odbiorca i po co
        ten tekst zostal napisany. Od tego zalezy, gdzie chcesz opublikowac i w jakim
        jezyku.
        • niewyspany77 Re: koledzy nie do konca mnie zrozumieli 22.02.09, 17:52
          1. pisze o polskiej edukacji, po polsku, dla polskiego targetu, ktory to czyta i
          stosuje dalej. w PoP istnieje, w scholar takze.

          2. patrz 1, naprawde publikacja po angielsku bylaby tak naprawde dla sportu, bo
          nie watpie, ze ktosby ja przeczytal. rownie dobrze moglbys pisac po angielsku
          dla polskiego ministerstwa pracy o bezrobotnych w polsce. niby sie da i nawet
          fajnie sie pochwalic, ale to takie podejscie, prosze wybaczyc jezyk, od dupy
          strony. ps. zakladam tez ze istnieja nauki ktore maja dokladnie odwrotnie, czyli
          ze tak byc powinno, ale moja akurat nie bardzo.
      • skrzydelkowiec Re: koledzy nie do konca mnie zrozumieli 22.02.09, 00:23
        wiesz co, chyba sie nie zrozumielismy.

        po pierwsze, ja nie odnosze sie do "dobrosci mnie", jesli już to "dobrosci tego co mówie". i mysle ze w pracy naukowej chodzi o to zeby robić nauke. bycie dobrym (choć ja chcialabym byc bardzo dobrym) naukowcem jest wtórne wobec tego.

        po drugie, ja nie zakladam ze publikowanie po polsku jest dyshonorem. i nic takiego nie mówie. jednak, jesli nie porównujesz sie ze swiatem i dajasz oceniac sie swiatu nie masz podstaw do tego zeby stwierdzic, ze to co piszesz jest oryginalne. chyba ze zakładzasz, ze w polsce mamy najlepszych specjalistów od wszytskich tematów podejmowanych w nauce.
        • niewyspany77 Re: koledzy nie do konca mnie zrozumieli 22.02.09, 17:44
          > wiesz co, chyba sie nie zrozumielismy.

          nie da sie ukryc

          > i mysle ze w pracy naukowej chodzi o to zeby robić nauke. bycie dob
          > rym (choć ja chcialabym byc bardzo dobrym) naukowcem jest wtórne wobec tego.

          wychodzi na to ze mamy najlepszych i cala reszte (domyslnie - kalki i nieroby).

          > jednak, jesli nie porównujesz sie ze swiatem i dajasz oceniac s
          > ie swiatu nie masz podstaw do tego zeby stwierdzic, ze to co
          > piszesz jest oryginalne.

          a nie przesadzasz niby? jezeli przyjmiemy podstawowy warunek ze oryginalne =
          nowatorskie to kazde badanie ktore zrobie jest de facto oryginalne. tylko nie
          musze tego obwieszczac calemu swiatu naukowemu, bo swiata moze to nie bardzo
          rajcowac.

          > chyba ze zakładzasz, ze w polsce mamy najlepszych specjalistów od wszyts
          > kich tematów podejmowanych w nauce.

          nie, ale w mojej dzialce jest paru ludzi co do ktorych mam przekonanie, ze
          potrafia kompetentnie ocenic np. moje wypociny co najmniej tak samo jak ten
          przyslowiowy john brown dla jakiegos amerykanskiego doktora.
      • skrzydelkowiec Re: koledzy nie do konca mnie zrozumieli 22.02.09, 00:40
        mysle o tym co napisałes,
        czyli według ciebie pisanie po polsku jest po to zeby być po prostu dobrym, tak?

        a sa jeszcze jakies inne powody?

    • dala.tata Re: dlaczego po polsku? 22.02.09, 00:37
      nie warto. warto mierzyc zawsze jak najwyzej. gdyby w lingwistyce byla nagorda
      nobla, to ja wlasnie chcialbym nagordy nobla. ja chce publikowac tam, gdzie
      najtrudniej, gdzie mnie nie chca. miedzy innymi dlatego, ze jak piusalem prace
      mgr to marzylem o tym zeby opublikowac tam. i pamietam czasopismo X, ktore
      wydawalo sie nieosiaglane dla mnie, po tym jak publikowalem A, B, C, D.
      wszystkie po polsku, wszystkie z sensownymi komentarzami. male piwo.

      gdy wyslalem do X, prof. Mega, redaktor odpisal: bardzo pieknie,,dziekuje, ale
      nie, dziekuje. nastepny tekst tez tam wyslalem. i przyjeli. bez znajomosci, bez
      protekcji, bez ogladania sie na cokolwiek. tak po prsotu bo to byl dobry tekst.
      i ja tam chce publikowac.

      i adept se moze mowc co chce, ale wszystko co ma w PL i T2 to recenzetnow z
      jednego srodowiska, ktorzy, szasne sa, wiedza to on napisal ten tekst. i cenia
      go i czytaja po lebkach. i to jest na pewo swiitny tekst. ale nigdy nie bedzie
      wiedziec, ze zostalby opublikowany w Texts two. :-)
      • luxe.calme.volupte Re: dlaczego po polsku? 22.02.09, 00:42
        A gdybyś dostał tego Nobla, byłbyś wreszcie szczęśliwy? Czy może potrzebował byś
        powtórzenia swej wartości - jeszcze jednego Nobla? Albo być pierwszyzn
        człowiekiem w historii, który zdobędzie 10 Nobli?...
        • dala.tata Re: dlaczego po polsku? 22.02.09, 00:44
          a co ma szczescie do tego? szcescie jest miedzy ustami a brzegiem pucharu, jak
          mawiali gorale. . tyle ze w moim wypadku nie wiadomo gdzie jest puchar. dlatego
          nigdy nie zycze nikomu spelnienia wszystkich marzen. to brzmi jak klatwa.
          • luxe.calme.volupte Re: dlaczego po polsku? 22.02.09, 00:59
            Szczęście jest teraz albo nigdy.
      • adept44_ltd Re: dlaczego po polsku? 22.02.09, 00:43
        co ja się mam z tobą... ;-)
        mnie się podoba to, co tu napisałeś, ale ja pisałem o czymś innym i dlatego się
        nie wkręcam już w tę dyskusję... :-)))
      • skrzydelkowiec Re: dlaczego po polsku? 22.02.09, 00:56
        tak tez wlasnie mysle. tyle ze o ile rozumiem adepta jemu chodzilo o to ze w polsce mamy specjalistów, którzy powinni pewne prace równiez recenzowac.
        a jak to jest z recenzentami. czaspisma maja ustalona pule recenzentów z których wybieraja, czy tez jesli nie maja takiego który idealnie pasuje, to zapraszaja z zewnatrz.
        jelsi zapraszaja, to ci nasi specjalisci powinni sie znalezc w tym gronie nie?
        • dala.tata Re: dlaczego po polsku? 22.02.09, 01:03
          a jak sie maja znalezc skoro nie publikuja na swiecie? bo publikowanie na
          siwecie to rowniez obecnosc, a zatem bycie recenzentem, byciem w obiegu.czasem
          wiekszym czasem mniejszym. jesli jednak pubnlikujesz tylko w domu, no to cie
          znaja tylko w domu.
          • skrzydelkowiec ? 22.02.09, 01:06
            w ogole nie publikuja?!?
            • dala.tata a zapytaj adpeta n/t 22.02.09, 01:09

              • skrzydelkowiec Adept, publikujecie? n/t 22.02.09, 01:15
                • adept44_ltd my, Adept? 22.02.09, 11:06
                  coś tam tak, ale my nie jesteśmy tu miarodajni, bo nasz target jest w kraju,
                  gdyż my jesteśmy polonistą...i zagraniczni sobie nas czytają po polsku... (no
                  chyba, że sobie wstawiają do przypisów bez czytania...) i dla mnie te publikacje
                  są jakoś zmarnowane :(,
                  a bardziej do rzeczy, widzę tu:
                  1) to, co pisze Chario (tylko nie o związku poziomu i publikacji...) na temat
                  targetu - publikujesz tam, gdzie masz czytelnika i tyle..., i to pewnie będzie
                  różnie z różnymi dyscyplinami,nawet w PL ma się takie dylematy...
                  2) to, co pisze Dalatata (acz pomijam tu już cenne cechy tegoż osobowościowe, bo
                  mnie trochę przeszło w związku ze ściganiem się z otoczeniem ;-) - publikujesz w
                  najlepszych miejscach i znów pewnie to jest zróżnicowane dyscyplinarnie...,
                  3) dla mnie ideałem jest połączenie 1 z 2, ale to ja mam w PL... z powodów
                  powyższych, inni mogą to mieć gdzie indziej - Dalatata ma w świecie anglosaskim,
                  ja mogę tylko żałować, że niewiele jego prac jest w PL, bo to mogłoby zmienić
                  polską wersję jego dyscypliny i to byłby prawdziwy dialog...
                  4) natomiast (i nie będę na ten temat dyskutował, ewentualnie przyjmę odpór do
                  wiadomości i pomyślę) - bzdurą jest wizja obiektywności zasiewana tu... Każde
                  pismo prowadzi swoją politykę, jest jakoś środowiskowe i nawet, jeśli jego
                  recenzenci są hiper obiektywni i na poziomie, to publikacja może nie pójść, choć
                  dobra, bo nie mieści się w wizji redakcji i tyle, a dopasowywanie się do wizji
                  redakcji nie jest uprawianiem nauki... zresztą podobnie jest w PL.
                  5) w PL istnieją naukowcy na światowym (w sensie przedstawianym przez Dalatatę)
                  poziomie, publikujący międzynarodowo i każda dyscyplina takich ma... więc
                  oczywiście mogą recenzować, jak będzie czy jest? nie wiem... Ale uważam, że oni
                  mogliby już zacząć recenzować tu... i to byłoby dużo lepsze od tego, co
                  proponuje Dalatata, gdyż wtedy będziemy tworzyli własny system, a nie zdawali
                  się na cudzy - a to jest szansa dla naszej nauki,
                  6) nauka - to tak ogólnie - nie jest tylko działalnością czysto epistemologiczną
                  jak wygląda to w wypowiedziach Dalataty, choć przecież on sam wie, że tak nie
                  jest, i w związku z tym różnie to jest - z dobrym pisaniem i dobrym
                  publikowaniem. Decyzje są bardziej indywidualne... i nie sądzę, by za nimi
                  powinno stać pragnienie punktów... czy pragnienie umieszczenia czegoś w
                  najlepszym miejscu za wszelką cenę, choć absolutnie rozumiem np. pragnienie
                  sławy i rozumiem (i cenię, bo jakoś mi to bliskie) agoniczne pragnienie Dalataty...
                  7) I jeszcze jedno - ja stoję na (może utopijnym, ale obecnie to wszystko, o
                  czym mówimy są utopie) stanowisku, że my powinniśmy mieć nasze własne wielkie
                  pisma, takie do których będą wysyłali teksty ze świata (na razie mamy takie
                  tylko polonistyczne... no nie mogę się powstrzymać... ale tak jest) i powinniśmy
                  mieć taką nauką, którą inni będą chcieli poznawać, a nie tylko recenzować. Bo to
                  jest szansa na nasz głos, a nie świetne respektowanie istniejących reguł gry...
                  i pisanie tak, jak każdy w Europie może napisać... przy czym to też chyba nie
                  odnosi się do wszystkich dyscyplin.
                  8) miłej niedzieli!!!
                  • charioteer1 Re: my, Adept? 22.02.09, 12:53
                    adept44_ltd napisał:

                    > 7) I jeszcze jedno - ja stoję na (może utopijnym, ale obecnie to wszystko, o
                    > czym mówimy są utopie) stanowisku, że my powinniśmy mieć nasze własne wielkie
                    > pisma, takie do których będą wysyłali teksty ze świata (na razie mamy takie
                    > tylko polonistyczne...

                    Nie tylko. W naukach scislych i przyrodniczych maja czasopisma na LF i ze swiata tam tez wysylaja.


                    > i powinniśmy
                    > mieć taką nauką, którą inni będą chcieli poznawać, a nie tylko recenzować. Bo to
                    > jest szansa na nasz głos, a nie świetne respektowanie istniejących reguł gry...

                    Tak nie ma i nie bedzie. Tak moze byc w literaturoznawstwie polonistycznym i w niewielu innych dyscyplinach poza tym. Nie ma czegos takiego jak nauka chinska, hiszpanska, holenderska, czy jakas inna narodowa. W mojej dziedzinie przynajmniej. Sa swietne instytuty Maxa Planska w Niemczech, ale nikt ich nie kojarzy z nauka niemiecka. Towarzystwo tam pracuje miedzynarodowe i publikuja miedzynarodowo. Jest cos takiego jak nauka niemiecka, bo Niemcy maja swoja polityke i w krajach niemieckojezycznych publikuje sie po niemiecku, ale ani nikt tego nie chce poznawac, ani nikt tego nie cytuje poza autorami. Albo to jest wtorne, a bardzo czesto jest i nie warto sie przejmowac. Albo zostanie predzej czy pozniej opublikowane po angielsku, bo ludzie stamtad rozumieja, ze zeby zaistniec w swiecie, trzeba publikowac w swiecie. Po niemiecku zazwyczaj sa pierwsze prace poczatkujacych naukowcow, potem przechodza na angielski... Nauka nie ma narodowosci...
                    • adept44_ltd Re: my, Adept? 22.02.09, 13:04
                      Ale Chario, wiesz, że za tym, co mówisz tkwi pewna ideologia??? a za tym, co ja
                      mówię tkwi inna??? i najwyżej możemy się spierać, która jest fajniejsza... ;-)))
                      to, że nie ma to też nie jest prawda, dałem ci przykład ze strukturalizmem...
                      paradoksalny, bo tak uniwersalizująca myśl, wcale nie jest uniwersalna...
                      a jeżeli porobiło się tak, że "nie ma" (to znaczy wg mnie jest mnie
                      widoczna...), to tylko dlatego, że ideologia stojąca za twoją wizją nauki od
                      ponad 300 lat dominuje w świecie, ale zarazem od przynajmniej 50 zastanawiamy
                      się, ile przez to straciliśmy...
                      • charioteer1 Re: my, Adept? 22.02.09, 13:19
                        Adept, ja nie chce poznawac nauki niemieckiej czy austriackiej, bo nie ma po co.
                        Natomiast znam calkiem sporo prac autorow z tych krajow - po angielsku. One nie
                        naleza do nauki niemieckiej, one naleza do nauki swiatowej. Baskijskiej nauki
                        tez nie chce poznawac, choc akurat w mojej dzialce jest dobry osrodek w kraju
                        Baskow. Ci ludzie z kraju Baskow maja jakis swoj odrebny styl, ktory jest
                        rozpoznawalny, jak sie przeczyta wiecej prac, ale to nie jest nauka baskijska...
                        I nawiazujac do innego watku, ja znam kontekst kulturowy tych baskijskich badan
                        calkiem dobrze, bo on jest w tych pracach przedstawiony, ale to w zaden sposob
                        nie przeszkadza w publikowaniu tych prac w obiegu miedzynarodowym.
                        • adept44_ltd Re: my, Adept? 22.02.09, 13:22
                          ty nie chcesz, a ja chcę... bo widzisz w twojej działce niemiecka może nie ma
                          nic do powiedzenia, w mojej - ma...
                          upraszam, nie generalizujmy, bo ja, mnie i coś tam, coś tam, naprawdę świat jest
                          większy... ;-)
                          • charioteer1 Re: my, Adept? 22.02.09, 13:25
                            adept44_ltd napisał:

                            > ty nie chcesz, a ja chcę... bo widzisz w twojej działce niemiecka może nie ma
                            > nic do powiedzenia

                            Ma do powiedzenia calkiem duzo i mowi to po angielsku... C'est la vie...
                            • adept44_ltd Re: my, Adept? 22.02.09, 13:34
                              no tak, ale to jest nauka anglosaska, zglobalizowana... a mnie się podoba
                              inna... (i nie tylko mnie), więc czytaj sobie, co tam chcesz i po jakiemu
                              chcesz, ale nie wprowadzaj zasad, które wytną to, co inne... (a takie zasady
                              znajdują się u podstaw ideologii znajdującej się za twoją wizją nauki...).
                              • charioteer1 Re: my, Adept? 22.02.09, 13:44
                                Adept, prowadzisz jakas wojne krzyzowa...

                                Nic nie chce wycinac... Za to mam wrazenie, ze chcesz swoje zasady narzucic
                                wszystkim innym. Twoje zasady sa dla mnie OK, ale one maja zastosowanie do
                                niewielu dyscyplin i nawet implementowanie ich na sile w calej humanistyce
                                wyrzadzi tej humanistyce wiecej szkody niz pozytku. Tak, nauka jest
                                zglobalizowana i tego nie da sie uniknac. A angielski funkcjonuje w nauce
                                dzisiaj tak samo, jak lacina w sredniowieczu i tego nie da sie cofnac. Natomiast
                                jest kilka dyscyplin i moim zdaniem do nich nalezy literaturoznawstwo, a moze
                                raczej literatury narodowe, ktore tej globalizacji beda sie opierac. Ja nie chce
                                tobie zadnej rewolucji wprowadzac, ale nie narzucaj mi swojej ideologii, please...
                                • adept44_ltd Re: my, Adept? 22.02.09, 13:48
                                  wybacz Chario, ale ja ci nic nie narzucam, ani nie prowadzę żadnej wojny
                                  krzyżowej (poproszę o dowody..., a jak ich nie ma, to po co ta retoryka?).
                                  Przecież to ty używasz kategorycznych stwierdzeń z porządku globalizmu... a ja
                                  mówię, że może być inaczej... i że jest wiele różnych norm... więc co ja
                                  narzucam, komu, gdzie, jak można narzucić wielość jako kategorię
                                  ograniczającą??? ejże??? nawet nie powiedziałem, że twoja ideologia jest obecnie
                                  anachroniczna... (a jest...;-) ), więc o co chodzi???
                                  • adept44_ltd Re: my, Adept? 22.02.09, 13:54
                                    poza tym, cała ta dyskusje się wg mnie mija z celem... bo zarówno ty jak i
                                    Dalatata wyjeżdżacie od wizji: Jest tak i tak i tak..., a jak wam znajduję coś,
                                    co nie pasuje do tego modelu... to cisza... i potem od nowa... Jest tak i tak i
                                    tak... sorki, kończę ten temat...
                                    • charioteer1 Re: my, Adept? 22.02.09, 14:02
                                      Adept, syndrom oblezonej twierdzy...

                                      > bo zarówno ty jak i
                                      > Dalatata wyjeżdżacie od wizji: Jest tak i tak i tak...,

                                      Bo jest...

                                      > a jak wam znajduję coś,
                                      > co nie pasuje do tego modelu... to cisza...

                                      Ja tobie od kilku dni powtarzam, ze dla mnie to jest ok, ale pod warunkiem, ze nie bedziesz mi tego sila narzucal, bo do mojej dzialki to nie ma zastosowania... Kurde, kto ma tu problem z zaakceptowaniem innosci?...
                                      • adept44_ltd Re: my, Adept? 22.02.09, 14:12
                                        ale ja ci nic nie narzucam... Chario, to już jest problem z czytaniem (po
                                        polsku...), jak ci mówię - czytaj sobie co chcesz, i jak chcesz, to coś ci
                                        narzucam???
                                        nie wejdę w debatę na syndromy... ;-)
                                        jak jest???
                                        masz przykład: mówisz - nie ma nauki narodowej... - ja ci daję przykład, że jest
                                        i to wcale nie marginalna - ty milczysz i dalej swoje... litości !!!
                                        wróć sobie do wątku, który wczoraj ucichł... jak jest??? zacznijmy rozmawiać
                                        merytorycznie, na międzynarodowym poziomie, a nie... "tak jest"...
                                        ale ja już na ten temat nie chcę... i żałuję, że się znowu wciągnąłem...
                                        • charioteer1 Re: my, Adept? 22.02.09, 14:52
                                          adept44_ltd napisał:

                                          > masz przykład: mówisz - nie ma nauki narodowej... - ja ci daję przykład, że jest
                                          > i to wcale nie marginalna - ty milczysz [1] i dalej swoje... litości !!!

                                          W mojej dzialce na pewno nie ma nauki narodowej, co nie wyklucza, ze w twojej
                                          jest. W mojej parafii tworzenie nauki narodowej to cofanie sie do sytuacji nauki
                                          sprzed 50 lat...


                                          [1] Ty milczysz i mowisz: malo! malo! malo!
                                          www.youtube.com/watch?v=r-grGMEWoRE
                                          • adept44_ltd Re: my, Adept? 22.02.09, 14:55
                                            no jak strukturalizm nie jest z twojej działki... to przepraszam (z działeczki
                                            nie jest...),zresztą co to ma do rzeczy... wychodzi, że Dalatata ma przenośną
                                            barykadę, ja mam przenośną twierdzę, a ty masz nieprzenośną działeczkę
                                            (działeczko???)
                                            co do cofania o 50 lat - trend się zmienił (może też warto mieć to na
                                            uwadze...), i obecnie twierdzenia, że wszystko wszędzie jest takie samo są
                                            sprzed 50 lat...
                                            • charioteer1 Re: my, Adept? 22.02.09, 15:00
                                              Strukturalizm to byl ponad 50 lat temu i sie skonczyl...

                                              Co do trendow, to jak w ktoryms z poprzednich postow - ja widze na swiecie proby
                                              sztucznego odwrocenia trendu, ale z niewielkim powodzeniem jak na razie...
                                              • adept44_ltd Re: my, Adept? 22.02.09, 15:06
                                                no i to jest klasyczny styl dyskusji z tobą (i jak nie mam lądować w swojej
                                                twierdzy). Piszesz nie ma - ja piszę jest - ty, że nie w twoje działce - ja, że
                                                w twojej - to ty, że się skończył 50 lat temu... kurde, to nie jest szermierka...
                                                ciekawe, co teraz napiszesz, żeby nie przyjąć do wiadomości, że nie wszystko
                                                gra w twojej wizji??? ;-)
                                                bo wiesz, nie wszędzie się skończył - i nie myślę o anachronicznych
                                                reliktach,tylko o jego parafrazach... w poststrukturalizmie i literaturoznawczym
                                                i na moje wyczucie językoznawczym też...
                                                • charioteer1 Re: my, Adept? 22.02.09, 15:11
                                                  Adept, no nie mow mi jak u mnie jest... W miedzynarodowym towarzystwie udalo mi
                                                  sie wzbudzic sensacje wlasnie dzieki strukturalizmowi, bo u mnie jest tak, ze to
                                                  tylko najstarsi ludzie pamietaja...

                                                  Czemu mam koniecznie twoja wizje przyjac?
                                                  • adept44_ltd Re: my, Adept? 22.02.09, 15:25
                                                    hm, no to są kiepsko oczytani, jak dla mnie...
                                                    ale nie wiem, czy zwracasz uwagę na to, że napisałem językoznawstwo, a nie
                                                    "twoja specjalizacja", bo jeśli nie zwracasz, to dyskutujesz sobie z kosmosem, a
                                                    nie ze mną, a jeśli zwracasz i mimo to piszesz to, co piszesz, to ja już nie wiem...
                                                    idę sprzątać twierdzę albo poczytam coś?
                                  • charioteer1 Re: my, Adept? 22.02.09, 13:57
                                    Ejze, cytat z Adepta: "nie wprowadzaj zasad, które wytną to, co inne..."

                                    To ja pisze, ze dla mnie twoje zasady sa ok, pod warunkiem, ze nie chcesz mi ich
                                    sila narzucic ;-)

                                    A co do globalizacji i anachronicznych ideologii... Znam porzadne miedzynarodowe
                                    czasopismo, ktore wprowadza zasade, ze publikowac mozna w dowolnym jezyku pod
                                    warunkiem, ze albo artykul, albo abstrakt bedzie po angielsku. I tyle z tego, ze
                                    abstrakty zaczely sie pojawiac w roznych dziwnych jezykach lacznie z perskim, bo
                                    wszyscy chca byc czytani i wola pisac po angielsku... Wracamy do punktu wyjscia
                                    - nie ideologia, ale target...
                                    • adept44_ltd Re: my, Adept? 22.02.09, 14:08
                                      Chario, jakieś kłopoty z rozumieniem??? wycinasz coś z kontekstu...
                                      a stwierdzenie - nie wprowadzajcie tego, co wytnie inne, znaczy, dajcie żyć
                                      innemu, który może być dobry...
                                      i jeśli ci mówię, czytaj sobie co, chcesz i jak chcesz, to też ci coś
                                      narzucam??? koszmar...
                                      Chario, no ręce opadają... "nie ideologia, a target", nie, poddaję się, przecież
                                      to naiwność, makabryczna...
                                      • charioteer1 Re: my, Adept? 22.02.09, 14:13
                                        Ja piernicze, Adept, to jest jak z przenosna barykada dalataty... Nigdy nie
                                        wiem, po ktorej stronie sie znajduje... Juz, juz, wydaje mi sie, ze wiem, a za
                                        chwile sie okazuje, ze ta barykada juz jest w zupelnie innym miejscu...
                                        • adept44_ltd Re: my, Adept? 22.02.09, 14:15
                                          jesteś blisko... i to jest świat, w którym żyjemy, jakkolwiek, by tego nie
                                          pierniczyć... ;-)))
                                          • charioteer1 Re: my, Adept? 22.02.09, 14:18
                                            Toz przeciez pisze, ze jestem blisko, ale barykada sie przesunela ;-)
                                            • adept44_ltd Re: my, Adept? 22.02.09, 14:20
                                              proszę mi tylko nie wstawiać tej przenośnej barykady w mojej przenośnej
                                              twierdzy, no!!!
                                              • charioteer1 Re: my, Adept? 22.02.09, 14:24
                                                Dobra, ok, nareszcie rozumiem, jaka jest miedzy wami roznica - jeden ma
                                                barykade, a drugi ma twierdze...

                                                To ja chyba pojde na swoj Mount Everest bez butli tlenowej. Tak tylko, zeby sie
                                                czyms odrozniac... Zeby lekko bylo...
                                        • adept44_ltd Re: my, Adept? 22.02.09, 14:19
                                          wiesz, może ja mam przenośną twierdzę... ale co ja na to poradzę, że pomimo
                                          tego, że przez dwa dni wprowadzałem was w dyskusję w kontekście postkolonializmu
                                          (bardzo jawnie zresztą), który jest obecnie światowym mainstreamem i ma swoje
                                          argumenty odnośnie tego, o czym tu mówimy i mnie się te argumenty podobają, to
                                          nikt nie podjął tej dyskusji..., a dopiero tu można by dyskutować 1) czy jest
                                          tak, jak ja twierdzę i 2) czy to dobrze, czy źle... ale nie odpowiedzi były:
                                          jest bo jest... i ja właśnie z tego powodu obawiam się tego, co tu jest
                                          głoszone, mamy w PL kolejny fetysz, bardzo nieśmiało zaczynamy mu się kłaniać...
                                          ale niedługo, ho, ho...
                                          to co ja mam mieć? no przenośną twierdzę...
    • adept44_ltd Re: dlaczego po polsku? 22.02.09, 12:49
      ja tak myślę, o tym wszystkim teraz dość intensywnie i doszedłem do wniosku, że
      tu chodzi o strategię i to jest chyba to. Bo jak się zaczyna, to wszystko jest
      dość chaotyczne i jest super, jak gdziekolwiek i cokolwiek się opublikuje, no
      tak jest statystycznie. Ale chyba warto pomyśleć, co się chce osiągnąć
      publikując i pamiętać, że to jest cel na lata, dziesięciolecie minimum (?), no i
      realizować.
    • flamengista a dlaczego nie po angielsku? 22.02.09, 14:10
      Chyba takie pytanie należy postawić.

      W naukach społecznych i przyrodniczych angielski jest jak łacina w
      średniowieczu - jżeykiem światowym.

      Jeśli ktoś publikuje wyłącznie po polsku, to ma niemal 99,99%
      gwarancję, że jego dorobku poza Polską nikt nie zauważy.

      Dlaczego więc ludzie upierają się na publikowanie tylko po polsku?

      Bardzo proste. Bo nie znają języka. Przy czym nie chodzi tu o to, że
      nie znają angielskiego wcale. Znają, potrafia się w nim dogadać. Ale
      pisanie tekstów naukowych po angielsku wymaga ciężkiej pracy,
      opanowania żargonu w danej dyscyplinie - ludziom się zwyczajnie nie
      chce...
      • adept44_ltd Re: a dlaczego nie po angielsku? 22.02.09, 14:15
        no to to jest kiepska motywacja...
        poza tym, by było jasne - ja nie mówię: nie po angielsku..., ja mówię - to nie
        może być dominujący dyskurs, bo na zawsze pozostaniemy gettem intelektualnym
        (owszem, na wysokim, międzynarodowym poziomie, ale gettem... - bo dla mnie tak
        samo fatalne jest pisanie na słabym poziomie, jak i pisanie imitujące dobre
        wzorce). No i oczywiście, ważna jest specjalizacja...cały czas o tym piszę...ale
        okazuje się, że wzorzec musi być jeden...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka