kwiat_aloesu
12.04.07, 22:21
Witam,
wstęp typu standard - decoupage jest moim hobby od niedawna, bardzo się
staram, chcę się uczyć, staram się - ALE.
PAPROSZKI.
Oglądam fotoforum i podziwiam. Jak to robicie, pytam zupełnie poważnie, że
Wasze prace są takie czyste?
Staram się. Szlifuję, ocieram delikatnymi szmatkami po szlifowaniu i przed
pracą, zainwestowałam w mięciutkie pędzelki. Jak się jakiś paproch przyklei w
trakcie pracy, zdejmuję gnoja delikatnie pęsetką. I NIC!
Zawsze, kiedy tylko zostawię pracę swieżo pomalowaną, poklejoną albo
polakierowaną, znajduję na niej pyłki, włosy stanowiące własność mojego psa,
zdarzają się małe muszki i różne paprochy. Walka jest nierówna, mają przewagę
liczebną.
Strasznie mnie to wkurza - technikę można wyćwiczyć, do kompozycji albo
człowiek ma dar albo nie, ale te paprochy mi spać nie dają.
Da się z tym zawalczyć czy musiałabym zbudować sobie na balkonie sterylny
warsztat do lakierowania? A może po prostu wyolbrzymiam małe paproszki i one
są na wszystkich pracach, tylko ich na zdjęciach nie widać? Jak to jest?