arlenaa
21.11.12, 10:42
Mój mąż ma taki charakter pracy, że teraz zaczyna się dla niego martwy sezon i jak co roku powraca ten sam problem. Otóż mąż nie poczuwa się do żadnych obowiązków domowych, kiedy nie pracuje. Ja, pomimo, że pracuję, muszę zajmować się w domu dosłownie wszystkim. Najbardziej męczy mnie to, że muszę o wszystkim myśleć i pamiętać.
Co roku przeprowadzam z mężem tę samą rozmowę, czasem tłumaczę, czasem wręcz krzyczę (bo do męża argumenty wypowiadane spokojnie w ogóle nie docierają): chcę, żeby mnie odciążył od części obowiązków, kiedy nie pracuje, ale nie na zasadzie, że ja mam pomyśleć i mu kazać, a on zrobi, chcę, żeby mnie trochę odciążył w tej całej logistyce domowej. Na każdy argument on odpowiada: przecież nie wiedziałem, że to jest do zrobienia, przecież nie prosiłaś...
Mąż umie dobrze gotować, ale robi to tylko wtedy, gdy mu powiem, co ma być i kupię/zaplanuję wszystkie produkty, sam nigdy nie pomyśli, żeby coś zrobić na obiad. Zna się na wszelkich naprawach i remontach, ale to ja musiałam zamówić nowe okna, pamiętać nawet o spryskaniu ścian płynem antygrzybiczym, choć konieczność spryskania jest każdej jesieni.
Jestem wykończona tym ciągłym myśleniem o wszystkim.
Mąż twierdzi, że się czepiam, bo nie każę czegoś zrobić, a potem mam pretensje, że nie zrobione. Nigdy niczego nie wyprał, nie rozwiesił, nie zauważa wielu prac domowych, które wykonuję. Jedyne, co robi, to myje naczynia (ja mam straszną alergię na płyny i na lateks też - widział moje ręce po fakcie, ale sprzątaniem ja się zajmuję - po generalnym sprzątaniu leczę się maściami ze sterydami).
2 dni temu spisałam na kartce, co zrobiłam przez cały dzień oprócz mojej pracy. Wyśmiał mnie i nawet nie zerknął na kartkę, więc mu to wszystko przeczytałam. On tylko umył naczynia i 2 razy wyszedł z psami. Rezultatów żadnych - bo nie każę, więc on nie robi.
Ja zajmuję się pracami domowymi (chyba, że go poproszę, to zrobi, ale sam nie pomyśli, że jest do zrobienia), opłatami, zarządzaniem budżetem, sprawami szkolnymi syna, planowaniem, no wszystkim... Widzi przecież, że to wszystko robię, widzi i nie zauważa...Mam dość... Jestem zmęczona
Uważam, że ten, kto aktualnie nie pracuje powinien przejąć część logistyki domowej.
Co byście zrobili na moim miejscu, jak żeby dotarło, bo nie dociera