Taziuta nieco mnie rozproszył wątkiem o warzywkach i naleśnikach, nie mogę się
skoncentrować w związku z tym na pracy, a do domu idę najwcześniej o 16, więc
zanim się tam znajdę i zabiorę za pichcenie, pomyślałam, że wąteczek na
okoliczność różnych smakowych wspomnień ropocznę

.
Pierwsze moje smakowe wspomnienie, to lody truskawkowe i śmietankowe, na które
zabierał mnie mój Tata do osiedlowej cukierni "Puchatek"
Pamiętam też smak sernika, które piekła moja niania dość często, bo była to
jedyna możliwość wepchania we mnie pewnej ilość nabiału

. Do tej pory żaden
sernik mi tak nie smakował