'SANTANA' to najczęściej spotykana marka taxi, tu w Chinach.
Zwróciłem na to uwagę już w Szanghaju, że co druga taksówka to
volkswagen Santana. I to zarówno starocie, tak na oko mające po
kilkanaście lat, jak i nówki sztuki – też SANTANA. Te nowe to nawet
całkiem ładnie się prezentują.
Z takich powierzchownych spostrzeżeń, to jeszcze rzucił mi się w
oczy brak sklepów z komputerami i z osprzętem do tych komputerów.
Tj., są trzy na krzyż (w tym tylko jeden jako tako zaopatrzony,
szukałem mikrofonu do notebooka, do skype’a i było w czym wybierać),
na 2 godziny spacerku po mieście. Tak jakby zwykły Chińczyk nie stał
się jeszcze konsumentem tej branży. Ciągle pewnie są jeszcze na
etapie zaspokajania bardziej podstawowych potrzeb. Mnóstwo tu małych
biznesików, głównie spożywczych (kilka soft drinków na krzyż, jakiś
kocioł z parującym czymś) i warsztatów naprawiających wszystko. No i
mnóstwo salonów z motorynkami, a i motorynek też mnóstwo na ulicach.
No i to by było na tyle, jeśli chodzi o dzisiejsze zapiski z urlopu
na końcu świata.