Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 09:02
    Jakie NIEZBĘDNE umiejętności tudzież wiedza ;) jest potrzebna NA SAMOTNĄ
    WYPRAWĘ rowerem ?
    Heheh - dętkę zmienić umiem ...
    Serio - chciałabym pozwiedzać Francję lub Portugalię (ok.2 tyg) rowerem a
    póki co jestem LAIKIEM "rowerowym"(i "trochę" mnie PRZERAŻA że bike się
    zepsuję a ja nic nie będę umiała zrobić) ...

    Co powinnam WIEDZIEĆ/UMIEĆ żeby się na taką wyprawę szarpnąć ?
    Obserwuj wątek
      • plf Re: Wyprawa 20.01.05, 12:55
        regulacja hamulców to na bank, czyszczenie i smarowanie łańcucha (niby żadna
        sztuka, a jednak...)

        a może się przydać zmiana łańcucha i linki hamulca albo i przerzutki - a wtedy
        wchodzi w grę również regulacja przerzutki chociaż to przecież cywilizowane
        kraje więc z czymś trudniejszym zawsze dowleczesz sie do serwisu

        plf
        • Gość: Roberto Re: Wyprawa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 17:26
          plf napisał:

          > regulacja hamulców to na bank, czyszczenie i smarowanie łańcucha (niby żadna
          > sztuka, a jednak...)
          >
          > a może się przydać zmiana łańcucha

          Nie. W trakcie wielu wypraw rowerowych tylko raz musialem sie z nim zmagac (ale
          wowczas nie mialem zapinki). Zatem na umiejetnosc nie jest konieczna chyba, ze
          jedziesz w 10 000 km trase.

          Smarowanie to podstawa bedziesz musiala smarowac lancuch conajmniej co 200 km.

          >...i linki hamulca albo i przerzutki - a wtedy
          > wchodzi w grę również regulacja przerzutki chociaż to przecież cywilizowane
          > kraje więc z czymś trudniejszym zawsze dowleczesz sie do serwisu

          Ale wielokilometrowe pchanie roweru pod gore nie jest zbyt przyjemne. Rowniez
          nieprzyjemne a nawet nieprzyjemne jest jazda ze stromego zbocza. Zatem
          umiejetnosc wymiany linki jest konieczna.
          >
          > plf
      • Gość: BP Re: Wyprawa IP: 217.17.35.* 20.01.05, 17:08
        Przede wszystkim mieć głowę na karku i być optymistą.
        • ponury.zniwiarz Re: Wyprawa 22.01.05, 17:35
          podstawa to samodzielne centrowanie kola - zawsze sie przydaje w trasie dlugiej
          z sakwami. regulowanie tylnej przerzutki.

          postaraj sie rozebrac piaste i prawidlowo ja zlozyc i skrecic.

          to cenna umiejetnosc ktora moze sie przydac poza tym co juz wymieniono.

          zbychonline.w.interia.pl
          • Gość: csd Re: Wyprawa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.05, 10:53
            ja z tego wszystkiego umiem tylko nasmarować łańcuch:)i hamulce wyregulowac, ale
            w tym roku jade do berlna pojeździć sobie po normalnych ścieżkach rowerowych.
            a co jaki czas smarować piasty w kołach?no i czym?piasty mam uszcelniane.
            • ponury.zniwiarz Re: Wyprawa 13.02.05, 20:18
              Gość portalu: csd napisał(a):

              > ja z tego wszystkiego umiem tylko nasmarować łańcuch:)i hamulce wyregulowac,
              al
              > e
              > w tym roku jade do berlna pojeździć sobie po normalnych ścieżkach rowerowych.
              > a co jaki czas smarować piasty w kołach?no i czym?piasty mam uszcelniane.


              moja prywatna zasada to jak najmniej grzebac w piastach - jak sie nic nie
              dzieje to ja tam w ogole nie zagladam. sprawdza sie ten system.
          • Gość: Roberto Re: Wyprawa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 17:30
            ponury.zniwiarz napisał:

            > podstawa to samodzielne centrowanie kola - zawsze sie przydaje w trasie
            dlugiej z sakwami.

            Nieprawda. Ja jeszcze nigdy nie centowalem kol w trasie (swoich- nie ale innym
            osobom- tak ). Zatem umiejetnosc centrowania sluzy raczej innym

            >...regulowanie tylnej przerzutki.

            Nie prawda. Jesli masz markowa przerzutke to ja sie reguluje raz w sezonie i
            nawet jazda po szutrowej tarce nie jest wstanie jej rozregulowac.

            • ponury.zniwiarz Re: Wyprawa 13.02.05, 20:24
              Gość portalu: Roberto napisał(a):

              > ponury.zniwiarz napisał:
              >
              > > podstawa to samodzielne centrowanie kola - zawsze sie przydaje w trasie
              > dlugiej z sakwami.
              >
              > Nieprawda. Ja jeszcze nigdy nie centowalem kol w trasie (swoich- nie ale
              innym
              > osobom- tak ). Zatem umiejetnosc centrowania sluzy raczej innym

              ciezko mi z tak postawiona teza dyskutoewac, ale jak peknie szprycha w kole
              dociazonym sakwami to wypada tam jednak zajrzec i ponaciagac to i owo. a
              szprycha ma to do siebie ze lubi strzelic jak wpadnie kolo w dziure i masz
              zaladowane plecy.

              >
              > >...regulowanie tylnej przerzutki.
              >
              > Nie prawda. Jesli masz markowa przerzutke to ja sie reguluje raz w sezonie i
              > nawet jazda po szutrowej tarce nie jest wstanie jej rozregulowac.
              >

              a coz to za markowa przerzutka ktorej sie nie czysci i nie serwisuje?
              kolego, w sezonie kilka razy, minimum kilka razy czyszcze pancerze a to jak
              diabli wymaga zdjecia linek z mechanizmow hamulca i przerzutek wlasnie.
              jak ci linka strzeli to co robisz, czekasz az minie rok?

              zalezy jak sie kreci na rowerze to i potrzeby sa inne.
              wyjezdzanie z markowymi przerzutkami to slaba argumentacja moim zdaniem.
              pozdrow
      • lewocz Re: Wyprawa 25.01.05, 19:12
        Przede wszystkim rower przed wyprawą musi przejść przegląd generalny.
        Wszystkie elementy muszą być na stówę sprawn. Jeśli trasa będzie długa (
        np.powyżej 2000 km) to trzeba założyć nowy łańcuch i kasetę. Korby nie zużywają
        się tak szybko i jak są dobre to nie trzeba ich zmneniać.
        Druga sprawa - kółka. Jeśli masz hamulce typu v i dużo jeździsz to trzeba
        sprawdzić zużycie obręczy. Może niektórym to wydaje się niemozliwe ale one
        naprawdę się przecierają nie mówiąc już o tym, że jeśli są starte to znacznie
        szybciej się rozcentrowują.Ciężko oszacować stopień zużycia obręczy gdyż aby
        wyeliminować problemy z kółkami lepiej założyć nowe jeśli masz choćby minimalne
        wątpliwości co jakośći tych które akurat posiadasz.
        Prawidłowe centrowanie to prawdziwa sztuka,ale szybkie poprawkie na trasie to
        naprawdę prosta sprawa, tylko trzeba mieć klucz do nypli.
        Nowe klocki + zapasowy komplet. Zakładam, że umiesz zmienić dętkę i załatać
        dziurę.Dobre opony. Te tanie na długich trasach często pękają i robi się kłopot.
        A teraz podstawowa sprawa, jeśli chcesz taki przeglad zrobić to nie w ostaniej
        chwili. Najlepiej zrobić to miesiąc przed wyjazdem o pojeździć trochę na
        rowerze żeby się wszystko podocierało. Na dwa dni pzred wyjazdem jeszce raz na
        warsztat i szybki sprawdzenie luzów,linek,śrub itp.
        Jesli nie znasz sie na naprawie rowerka to odpuść sobie klucze do kaset i
        suportu. Wkłady suportowe nowej generacji są naprawdę bardzo długowieczne.
        Oczywiście możesz mieć pecha i może strzelić. No cóż gdyby tak myśleć to pewnie
        nikt by nie jeździł na takie wyprawy.Jak strzeli to trudno wyciagasz kasę i
        kombunujesz, często pomagają tybylcy, a jeśli onie nie poradzą to trudno
        jedzies do pierwszego serwisu i płacisz.
        Co do kasety to nie ona jest problemem ale pęknieta szprycha z jej strony. Żeby
        ją wymienić to trzeba niestety klasetę ściągnąć. Służy do tego specjalny klucz
        z tzw.bacikiem. Zamiast bacika mozna uzyć zwykłego łańcucha. Zresztą to jest
        temat na naprawdę dłygi wykład. Otóż ja woże klucz do kasety bo pękniete
        szprychy trzeba wymieniać gdyż z każdą taka osłabia się koło i lecą następne
        nie mówiąc już o problemach z ocierającymi klockami o obręcz.
        Wożę klucz, nie jest ciężki ani dużu. Jakiś bacik zawsze się znajdzie, w
        ostateczności ściągnę łańcuch o będę z nim kombinował.
        Trochę sie rozgadałem. Tak jak każdy teoretyk. Bo też nim jestem. Tzn. przed
        wyjazdem staram się przygotować tak rower aby nie naprawiać go na trasie. A
        ponieważ rowery to moja pasja to znam trochę teorii i jeśli będę zmuszony to
        postaram się ją wykorzystać.
        Obecne rowery są naprawdę trwałe i nie robią problemów nawet przy naprawdę
        długisdz trasach.
        Oto lista czynności jakich powinieneś się nauczyć przed wyjazdem w trasę.
        - łatanie i zmiana dętek
        - ustawianie klocków hamulcowych
        - podcentrowanie koła
        - regulacja przeżutki, nie musi być idealnie, byle dało się jechać
        - odkręcanie i przykręcanie pedałów ( jeden ma lewy gwint). Jest taka zasada że
        pedały zawsze odkręcasz do tyłu roweru - oba !
        - spinanie i rozpinanie łańcucha
        Jak to umiesz zrobić to jesteś w stanie tak zrobić rower aby dojechać nim do
        najbliższego serwisu , a tma Ciu zrobię już co potzreba.
        A serwisy rowerowe są nawet w Rumunii i na Ukrainie

        Powodzenia
        • Gość: Roberto Re: Wyprawa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 17:37
          lewocz napisał:
          > Nowe klocki + zapasowy komplet.

          Nie sa potrzebne gdy masz hamulce tarczowe

          > Co do kasety to nie ona jest problemem ale pęknieta szprycha z jej strony.
          > Żeby ją wymienić to trzeba niestety klasetę ściągnąć.

          Rozwiazaniem jest zaplecenie kola na piastach bezkolniezowych.

          >Żeby ją wymienić to trzeba niestety klasetę ściągnąć. Służy do tego specjalny
          klucz z tzw.bacikiem.

          Ale na pewno warto jest miec klucz do przykrecania kasety.
      • spector1 Re: Wyprawa 27.01.05, 12:37
        Do istotnych uwag Lewocza dodalbym:

        Klucz do odkrecania kasety warto zabrac ze soba bo:
        Majac taki klucz nawet przecietnie zaawansowany rowerzysta bedzie
        mogl ci pomoc na trasie: zdjac kasete i zamontowac peknieta szpryche,
        wycentrowac kolo.

        Warto tez przed wyprawa odkrecic kasete, oczyscic gwint kasety i piasty,
        nasmarowac je smarem i nakrecic kasete.
        Czasami kaseta jest zapieczona i w prowizorycznych warunkach trudno ja odkrecic.
        Szprychy w tylnym kole najczesciej pekaja od strony kasety bo sa one bardziej
        obciazone z uwagi na tzw. dish.
        Dlatego obowiazkowo powinnismy zabrac ze soba zapasowe szprychy i nyple.

        Opony:
        Wiadomo,ze przecieta na dlugosci 1cm, np po najechaniu na ostry kawalek szkla
        czy metalu nalezy wymienic.Sama wymiana detki nic nie daje gdy rozciecie jest
        zbyt duze.Co zrobic gdy do najblizszego warsztatu jest 20km a taki los spotkal
        nasza ostatnia, zapasowa, zwijana, bezdrutowa opone? Jak poradzic sobie i w
        takich warunkach?

        Tutaj nawet Parktool wg mnie zawodzi ze swoimi samoprzylepnymi latkami.
        Wystarczy podlozyc w miejscu rozciecia przygotowany wczesniej odpowiedni
        kawalek skory czy kewlaru (szer ok 3cm i takiej dlugosci aby po jej zalozeniu i
        napompowaniu opony byla ona "przyszczypnieta" przez krawedzie opony i
        wystawala troche poza jej krawedzie i nie przeszkadzala w hamowaniu- nadmiar
        podkladki obcinamy gdy opona nie "bije" po napompowaniu).
        Zbytnie naciagniecie skorzanej czy kewlarowej podkladki przed napompowaniem
        moze spowodowac "wklesniecie" opony w tym miejscu i opona bedzie "bila" podczas
        jazdy.Mozna tez podlozyc kawalek starej opony(w tym przypadku opona bedziemy
        czuli "bicie" opony podczas jazdy z uwagi na sztywnosc opony w uszkodzonym
        miejscu).

        Troche bardziej zaawnsowana,troche inna technike mozna z powodzeniem stosowac
        nawet do delikatnych opon szosowych rowerow wyscigowych.
        Po prawidlowej naprawie mozna pompowac je na max,i opona bedzie sprawowac sie
        jak przed awaria.
        Niektorzy twierdza,ze czesto sprawdza sie $20 w szosowkach jako podkladka
        i dlatego nigdy bez nich nie wyruszaja w trase.

        Spector



        • Gość: Roberto Re: Wyprawa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 17:41
          Ja sprawe opony zalatwiam po prostu wozac z soba 3 opone.

          Gdy jedziesz w grupie to nie ma sensu zabierac takich zeczy zapasowych ale w
          przypadku samotnikow to koniecznosc.
      • Gość: przechodziłam Re: Wyprawa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.01.05, 13:40
        A kiedy się wybieasz?
        Może bym z Tobą się wybrała ,gdyby to nie musiała być dla Ciebie koniecznie
        samotna wyprawa...?

        Tyle,że ja do Portugalii bym wolała i na dłużej niż tylko dwa tygodnie i nic
        bym Ci w naprawie nie pomogła,ale się nie martw jak coś to rzucimy rowery do
        rowu i bedziemy jeździć stopem:)
        • Gość: przechodziłam Re: Wyprawa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.01.05, 13:45
          A z jakiego miasta jesteś...?
          A może by się pojechało większą ekipą?
          • Gość: Roberto Re: Wyprawa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 17:46
            Ja organizowalem w zeszlym roku rowerowa wyprawe nad Morze Czarne. W ciagu 2
            tygodni przejechalismy Ukraine, Moldawie i Republike Zakarpacka pokonujac przy
            tym 1000 km. Bylo nas 11 osob (obojga plci) w wieku od 21 do 36 lat. Atmosfera
            byla fajna. W tym roku planujemy wybrac sie do Rumunii ... a moze gdzies
            indziej. Przylaczysz sie...
            • Gość: przechodziłam Re: Wyprawa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.05, 08:19
              A wiecie już mniejwięcej kiedy ?

              Jak coś to trąb o tym na prawo i lewo na forum,
              albo daj mi znać na pocztę hagness@pf.pl
              • Gość: Roberto Re: Wyprawa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.05, 18:40
                Orientacyjny termin tez juz jest ustalony. Bedzie to w sierpniu i
                najprawdopodobniej ponad 2 tygodnie.
      • johny_r1 Re: Wyprawa 08.02.05, 19:24
        a ktos sie wybiera za jakies 2 lata [wakacje] dookola baltyku? ;-)
      • Gość: marcin ha Re: Wyprawa IP: *.nowa-wies.sdi.tpnet.pl 14.02.05, 01:48
        Gość portalu: Pat napisał(a):

        > Jakie NIEZBĘDNE umiejętności tudzież wiedza ;) jest potrzebna NA SAMOTNĄ
        > WYPRAWĘ rowerem ?
        > Heheh - dętkę zmienić umiem ...

        I tyle wystarczy. Popsuty rower to super sytuacja do nawiązywania znajomości ;-)

        Absolutnie odradzam "naukę" rozbierania kaset itp. Na siłę nic się nie nauczysz
        i tylko popsujesz. Zresztą nie słyszałem, żeby komuś szlag trafił kasetę na
        wyprawie. Podobnie centrowanie koła może być trudną sztuką. Jak ktoś takich
        rzeczy nie robi normalnie w domu, to przy okazji wyprawy nie ma to większego
        sensu - chyba, ze sie umówisz na terminowanie w jakimś serwisie rowerowym :-)

        Natomiast jest szereg drobiazgów, które można robić samemu bez żadnej filozofii:

        - wymiana zerwanych linek hamulców. Kup 1-2 komplety i weź ze sobą. Nic nie
        ważą, a mogą się przydać. Linki do przerzutek także, ale 1 komplet.
        - wymiana klocków hamulcowych. Kup 2-3 komplety (no, pewnie nie ważysz tyle co
        ja i w Portugalii nie będzie lało, więc pewnie wystarczą 1-2 komplety ;-)) bo w
        PL są tańsze niż tamże i dobrze mieć pod ręką.
        - parę zapasowych szprych: kup w sklepie/serwisie, który ci będzie robił
        generalny przegląd przed wyprawą. Znowu: w PL taniej i rozmiar będzie OK.
        - klucz do nypli (czyli "do szprych"). Ale jak sie urwie szprycha od strony
        wielotrybu, to czeka cie zapoznawanie serwisantów ;-)
        - weź ze sobą rozkuwacz do łańcucha: urwany łańcuch potrafi popsuć humor.
        - smar do łańcucha, weź z PL jakiegoś finishline'a itp.
        - pompka + 2 zapasowe dętki, łatki, ew. zapasowa opona, zwłaszcza jak jedziesz
        na jakichś niezbyt markowych.
        - no i oczywiście podstawowy zestaw narzędzi, głównie imbusów, do wszystkich
        śrubek w rowerze. Szczególnie do bagażnika i innych elementów roweru, które
        lubią sie nieoczekiwanie poluzować. Ale bez przesady!
        - ewentualnie jakiś klej typu poksipol, do sakw i ratowania wszystkiego, co się
        da. UWAGA: podstawowa zasada, na żadne wyprawy nie brać sakw z zamkami
        błyskawicznymi. Szczególnie jeśli te zamki błyskawiczne stanową część
        "konstrukcyjną" sakwy (tzn. ciężar bagażu jest na nich zawieszony).
        - pare kompletów cieniutkich rękawiczek lekarskich (lateksowych): jak sie
        będziesz babrać w smarach np. skuwając łańcuch, to potem tylko wywalasz takie
        rekawiczki do kosza, a łapki są czyste ;-)

        Weź dobrą mapę i mapnik/sakwę na kierownicę (np. ortlieb), to bardzo ułatwia
        podróżowanie.

        Bardzo fajny pomysł z tą Francją i Portugalią, życzę powodzenia i relacji z wyprawy!
        :-)

        marcin ha
        www.rowery.org.pl
        • Gość: Roberto Re: Wyprawa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.05, 18:33
          Gość portalu: marcin ha napisał(a):

          > Podobnie centrowanie koła może być trudną sztuką. Jak ktoś takich
          > rzeczy nie robi normalnie w domu, to przy okazji wyprawy nie ma to większego
          > sensu

          I tu sie nie zgadzam. Jak peknie kilka szprych, i to kolejnych, to kolo
          natychmiast zrobi sie w osemke a wowczas roweru nawet nie mozna prowadzic.
          Na Ukrainie mielismi taka przygode i poswiecajac kilkanascie minut moglismi
          pojechac 20 km dalej na nocleg.

          > - wymiana zerwanych linek hamulców. Kup 1-2 komplety i weź ze sobą. Nic nie
          > ważą, a mogą się przydać. Linki do przerzutek także, ale 1 komplet.

          Dokladnie czyli 1 linka do hamulca i 1 linka do przerzutki

          > - wymiana klocków hamulcowych. Kup 2-3 komplety

          Bez przesady... Wystarczy tylko jeden komplet a i tak zapewne wymieni je po
          powrocie do domu. Ja mam tarczowki i klocki wymieniam co 2 wyprawe.

          > - klucz do nypli (czyli "do szprych"). Ale jak sie urwie szprycha od strony
          > wielotrybu, to czeka cie zapoznawanie serwisantów ;-)

          Recepta na ten bol jest zakup piasty bezkolnierzowej.

          > + 2 zapasowe dętki,

          Jedna w zupelnosci wystarczy

          > - ewentualnie jakiś klej typu poksipol, do sakw i ratowania wszystkiego, co
          się da.

          A co mozna skleic? Jakos przez 5 lat podrozowania nigdy kleju nie wozilem a
          nawet jakby wozil to i tak nie widzialbym sensu jego uzycia.

          > UWAGA: podstawowa zasada, na żadne wyprawy nie brać sakw z zamkami
          > błyskawicznymi. Szczególnie jeśli te zamki błyskawiczne stanową część
          > "konstrukcyjną" sakwy (tzn. ciężar bagażu jest na nich zawieszony).
          Nieprawda. Ja jezdzilem z takimi sakwami i zamki sa ciagle ok. Wiekszym
          problemem sa sakwy wykonane z kordury. Juz po 1 wyprawie sakwy sie przecieraja
          a 2 to juz szmelc.

          > - pare kompletów cieniutkich rękawiczek lekarskich (lateksowych): jak sie
          > będziesz babrać w smarach np. skuwając łańcuch, to potem tylko wywalasz takie
          > rekawiczki do kosza, a łapki są czyste ;-)

          Mozna ale po co. W koncu i tak masz wode w bidonie a mydlo w kosmetyczce.
          • Gość: marcin ha Re: Wyprawa IP: *.nowa-wies.sdi.tpnet.pl 14.02.05, 21:49
            Gość portalu: Roberto napisał(a):

            > I tu sie nie zgadzam. Jak peknie kilka szprych, i to kolejnych, to kolo
            > natychmiast zrobi sie w osemke a wowczas roweru nawet nie mozna prowadzic.
            > Na Ukrainie mielismi taka przygode i poswiecajac kilkanascie minut moglismi
            > pojechac 20 km dalej na nocleg.

            Jak pęknie kilka szprych, to znaczy, że kupiliśmy złe koło na złych szprychach i
            źle zrobione. I tutaj żadne dobre rady internetowe nie pomogą - to trzeba
            przeżyć samemu :-)

            > > - wymiana klocków hamulcowych. Kup 2-3 komplety
            > Bez przesady... Wystarczy tylko jeden komplet a i tak zapewne wymieni je po
            > powrocie do domu. Ja mam tarczowki i klocki wymieniam co 2 wyprawe.

            Wcale nie bez przesady. Wystarczy czasem deszcz, błotniste klimaty i parę
            mocniejszych pagórków, żeby komplet klocków zajeździć dosłownie w jeden dzień.
            Piszę o v-brakes, bo tarcz nie używam. Miałem taka sytuacje zeszłym roku - po 12
            godzinach z klocków nie było już nic. Wystarczyło błoto beskidzkie na asfalcie
            plus deszcz.

            > Recepta na ten bol jest zakup piasty bezkolnierzowej.

            Niemożliwe w PL. Testowałem przez ostatnie trzy lata. Nie ma w handlu ani Nexave
            C900 ani starych Deore XT, które przez jeden sezon były w wersji bez kołnierza.

            > > + 2 zapasowe dętki,
            > Jedna w zupelnosci wystarczy

            W sumie tak.

            > A co mozna skleic? Jakos przez 5 lat podrozowania nigdy kleju nie wozilem a
            > nawet jakby wozil to i tak nie widzialbym sensu jego uzycia.

            Skleić można przedartą sakwę, złamany dzyndzol od licznika/światełka - a ja
            sklejałem oponę. Żeby było śmieszniej, jak się okazało, zupełnie skutecznie -
            podklejałem co jakieś 400 km i nie założyłem zapasowej.

            > Nieprawda. Ja jezdzilem z takimi sakwami i zamki sa ciagle ok. Wiekszym
            > problemem sa sakwy wykonane z kordury. Juz po 1 wyprawie sakwy sie przecieraja
            > a 2 to juz szmelc.

            Absolutnie odradzam sakwy z zamkami błyskawicznymi. Nie wiem, jakim cudem udało
            ci sie mieć zamki w stanie używalności, ale ja takich sakw pozbyłem sie po dwóch
            sezonach jak najszybciej. Teraz używam ortliebów i crosso i nie wyobrażam sobie
            nic innego, jak zapięcia zwijane.

            > Mozna ale po co. W koncu i tak masz wode w bidonie a mydlo w kosmetyczce.

            Woda w bidonie jest do picia, a nie mycia. Niektórzy w bidonie wożą soki albo
            inne napoje, które do mycia się nie nadają. Zresztą rączek utytłanych smarem nie
            domyjesz tak łatwo. Spróbuj raz takich rękawiczek - będziesz używał zawsze ;-))

            marcin ha
            www.rowery.org.pl
            • Gość: Roberto Re: Wyprawa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.05, 21:26
              Gość portalu: marcin ha napisał(a):
              > Jak pęknie kilka szprych, to znaczy, że kupiliśmy złe koło na złych
              szprychach
              > i
              > źle zrobione.

              Szprychy pekaly gdyz lancuch spadal z kasety (z najwiekszego trybu)
              i "szlifowal" szprychy przez co z kazdy takim przypadkiem robily sie coraz
              ciensze. Zatem jak widzisz to nie byla wina kola, szprych lecz wadliwie
              ustawionej przerzutki.

              > Wcale nie bez przesady. Wystarczy czasem deszcz, błotniste klimaty i parę
              > mocniejszych pagórków, żeby komplet klocków zajeździć dosłownie w jeden dzień.

              Przez kilka lat tez na wyprawach jezdzilem na V-kach ale takiej sytuacji nie
              mialem. Miales pecha Cinek.

              > > Recepta na ten bol jest zakup piasty bezkolnierzowej.
              >
              > Niemożliwe w PL. Testowałem przez ostatnie trzy lata. Nie ma w handlu ani
              Nexav
              > e
              > C900 ani starych Deore XT, które przez jeden sezon były w wersji bez
              kołnierza.

              Ja mam zwykle DEORE i ...sprawdzily sie ( na szczescie tylko 1 raz)


              >

              > Skleić można przedartą sakwę,

              Ale tylko wykonane z materialu uzywanego przez Crosso i Ortlieba.

              >... złamany dzyndzol od licznika/światełka - a ja
              > sklejałem oponę. Żeby było śmieszniej, jak się okazało, zupełnie skutecznie -
              > podklejałem co jakieś 400 km i nie założyłem zapasowej.

              To ciekawe. Jak mi opona pekla to wolalem kupic nowa ( moze dlatego, ze od
              miejsca awarii do sklepu rowerowego mialem 150 m)

              > Absolutnie odradzam sakwy z zamkami błyskawicznymi. Nie wiem, jakim cudem
              udało
              > ci sie mieć zamki w stanie używalności, ale ja takich sakw pozbyłem sie po
              dwóc
              > h
              > sezonach jak najszybciej.

              Potwierdzam to jednak na miasto sa ok.

              > Teraz używam ortliebów i crosso i nie wyobrażam sobie
              > nic innego, jak zapięcia zwijane.

              Ja ma Ortlieba model BIKE PACKER CLASIC czyli nie zwijane a jednak bez wad.
              Za to sakwy Crosso ( mam je na przodzie) to szerze odradzam (material
              nieprzemakalny ale poniewaz jest szyty to i tak woda dostaje sie do srodka). W
              deszczu mozna jeszcze jechac ale odradzam przeprawe przez strumienie).

              > Woda w bidonie jest do picia, a nie mycia.

              I tu sie z toba nie zgadzam. Woda sluzy do roznych celow. Jak nocuje w lesie
              czyli tam gdzie nie ma dostepu do wody to 3 bidony wody ( 2, 8 l) musza mi
              starczyc na kolacje, toalete i sniadanie i ...mi to starcza.

              > Niektórzy w bidonie wożą soki albo
              > inne napoje, które do mycia się nie nadają.

              Jak pisalem mam 3 bidony i za dnia w 2 jest woda a w 1 sok. Na noc we
              wszystkich 3 jest woda zdatna do picia...chyba, ze nocuje nad gorskim
              strumieniem. Wowczas wode do picia nabieram prosto ze strumienia.

              > Zresztą rączek utytłanych smarem ni
              > e
              > domyjesz tak łatwo. Spróbuj raz takich rękawiczek - będziesz używał zawsze

              Potwierdzam, ze raczki beda czyste ale zdecydowanie wole tego bagazu nie
              zabierac.
      • Gość: Teresa Re: Wyprawa IP: *.chello.pl 19.02.05, 19:44
        W ogóle nie słuchaj, co te chłopaki gadają. Oni tak zawsze - byle tylko coś
        majstrować. A ty się wcale nie przejmuj, jedź śmiało. Zabierz tylko dwie dętki
        i ze dwie paczki chusteczek nawilżonych, którymi umyjesz ręce temu, który
        naprawi, co trzeba. Zapewniam Cię, że chętnych do pomocy znajdzie się
        natychmiast wielu, gdy zobaczą Cię grzebiącą nieudolnie, z nieszczęśliwą miną,
        w rowerze. Sprawdzone!!! Rowerzyści to fajni ludzie.

        A przy okazji: czy ktoś może podzielić się doświadczeniem w transportowaniu
        roweru i sakw samolotem?
        Teresa
        • Gość: Pat Re: Wyprawa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.05, 09:33
          Haahaha - nie ma jak kobieta, co ?
          Nie nie, ja z extremalną uwagą czytam co CHŁOPAKI piszą bo potem będę teorię w
          czyn przeradzać ;) a co z tego wyjdzie, hmm ? W najgorszym razie posłużę się
          nieporadną miną i będę myć ubrudzone smarem ręcę księciu na białym
          rowerze ;))))) No, nawet pot z czoła haftowaną chustką wytrę ;)))))))


          CLUE - rower musisz spakować i za dodatkową opłatą przewożą (nie pamiętam nazwy
          linii - któraś z tych tzw.tanich) - i koszt wynosił 100 zł.
          Najlepiej poproś w sklepie rowerowym o karton po nowym rowerze i po sprawie.
          Ale mnie zastanawia jedno - widziałam raz jak wrzucają bagaże do luków ... i
          niewyobrażam sobie jak będzie wyglądał mój KOCHANY bike po takim
          doświadczeniu ... Poza tym cała masa innych bagaży może lądować na twoim
          rowerze więc szczerze wątpię żeby taka kartonowa "ochrona" wystarczyła.
          Najlepiej -> skontaktuj się z linią i popytaj u źródła.

          Dobra, kończę. Czas trenować formę -> wyskoczyć rowerem na śnieg ...
          PZdr, Pat

          PS. => CHŁOPAKI ;) DZIĘKI za wszystkie RADY.
      • spector1 Re: Wyprawa 21.02.05, 13:20
        Jezeli rower jest odpowiednio zapakowany to dobrze zniesie podroz w kazdych
        warunkach.Wrzucenie roweru do kartonu nie wystarczy.
        Poniewaz pudlo z rowerem jest znacznie wieksze niz najwieksza waliza
        dlatego automatycznie laduje pierwsze na platforme i przywala sie je sterta
        waliz.Z uwagi na buractwo i ograniczenie umyslowe bagazowych na kazdym
        miedzynarodowym lotnisku nie nalezy sie spodziewac innego traktowania bagazu.
        Dlatego jedynym dobrym zabezpieczeniem roweru jest jego profesjonalne
        zapakowanie.
        Przewozilem kilkakrotnie samolotami rowery profesjonalnie zapakowane i nic
        z rowerami sie nie stalo.

        Przyklady przygotowania roweru do podrozy.

        www.rideyourbike.com/boxbike.html
        members.shaw.ca/boxyourbike/
        Spector
        • Gość: Teresa Re: Wyprawa IP: *.chello.pl 22.02.05, 08:23
          Bardzo przydatne informacje i linki. Dziękuję. Pozostaje tylko jeszcze problem
          przechowania pudła na lotnisku (koszty, bezpieczeństwo - mozliwość uszkodzenia
          opakowania), no i brak możliwości powrotu z innego portu lotniczego. Czy można
          prosić o kilka rad w sprawie przechowania?
          T.
        • Gość: Roberto Re: Wyprawa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.05, 22:25
          spector1 napisał:

          > Przewozilem kilkakrotnie samolotami rowery profesjonalnie zapakowane i nic
          > z rowerami sie nie stalo.
          > Przyklady przygotowania roweru do podrozy.
          > www.rideyourbike.com/boxbike.html
          > members.shaw.ca/boxyourbike/

          Wszystko jest piekie jak jest to goly MTB albo szosowka. Problem rodzi sie gdy
          jest to rasowy treking z tylnym i przednim bagaznikiem, 3 koszykami na bidon,
          blotnikami, kierownica lamana z rogami i z kierownica traitlonowa. Pakowanie
          takiego monsrum do kartonu uwazam za niemozliwe chyba, ze sie znajdzie karton
          po 2m lodowce. Chyba wowczas o wiele lepszym sposobem jest zapakowac rower w
          torbe podrozna dla rowerow i osobiste dostarczenie go do luku bagazowego.
          • spector1 Re: Wyprawa 23.02.05, 20:00
            > Wszystko jest piekie jak jest to goly MTB albo szosowka. Problem rodzi sie
            > gdy jest to rasowy treking z tylnym i przednim bagaznikiem, 3 koszykami na
            > bidon, blotnikami, kierownica lamana z rogami i z kierownica traitlonowa.
            > Pakowanie takiego monsrum do kartonu uwazam za niemozliwe chyba, ze sie
            > znajdzie karton po 2m lodowce. Chyba wowczas o wiele lepszym sposobem jest
            > zapakowac rower w torbe podrozna dla rowerow i osobiste dostarczenie go do
            > luku bagazowego.

            Pakowanie roweru jest zawsze pracochlonne.
            Ulatwic pakowanie moze skladana rama(dodatkowy koszt przerobki $200-500).
            Mozna wowczas zapakowac nawet tandem.

            www.sandsmachine.com/pack_t1.htm
            Dla zapalonych turystow taki wydatek nie jest przesada.

            Spector

      • Gość: tensamzamiar Zwiedzanie na trasie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.05, 23:06
        To ja sie dolacze do pytania ale troche z innej beczki. Co zrobic z rowerem
        jesli w trakcie trasy chce zwiedzic np. kilka zabytków w wiekszym miescie.
        Gdzie mozna go zostawic zeby pózniej znalezc go w tym samym miejscu i stanie.
        Przegladalem sporo relacji z wypraw rowerowych i innych stronek ale tego
        szczególu akurat nie moglem znalezc. Z góry dziekuje za podpowiedzi!
        • Gość: Roberto Re: Zwiedzanie na trasie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.05, 14:31
          Po prostu nic czyli zostawiasz go pod brama miejsca ktore zamierzasz zwiedzic.
          Ja tak robie od 5 lat i jak do tej pory rower mi nie zginal ani nic co bylo na
          biku. Obladowany rower sakwami jest znacznie trudniejszy do przywlaszczania
          chociaz w kazdym kraju jest obiektem zainteresowania. Jesli mimo to masz
          watpliwosci to zawsze mozesz zrobic male pranie i bielizne i skapetki
          porzwieszac na kierownicy, sidelku, ramie i sakwach. Widok takiego roweru jest
          nieco odpychajacy chociaz dla lumpa...ale lump ma swoj honor i cudzego nie
          tknie.
          • Gość: tensamzamiar Spróbujemy - zobaczymy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.05, 21:26
      • Gość: Alonzo Re: Wyprawa IP: s2.l:* / *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.05, 00:21
        Widze że temat wskoczył na czoło forum.Może dodam kilka swoich skromnych
        spostrzeżeń.
        Podczas moje ostatniej wyprawy do Rumunii wziąłem klucze do wszystkiego co
        potrzebne wby rower rozkręcić w "drobny mak",zapasowe detki łatki,oponę(stara
        wydawała się wyziąnąć ducha za kilka kilometrów-wymieniem ją dopiero w pół roku
        po powrocie do domu).
        Głupich wypadków nie sposób uniknąc-i na to nie poradzisz biorąc cały komplet
        kluczy którymi nie będziesz umiała się wprawnie posługiwać.Podstawą będzie
        zapasowa dętka(zawsze można kupić nową w sklepie gdzies tam,przebitka cenowa nie
        będzie aż tak olbrzymia lecz zawsze pojazd mniej obciażony),łatki z
        klejem(!!Patrz czy w opakowaniu jest klej-w moim opokowaniu okazało się że kleju
        nie było choć opakowanie na to wskazywało,aczkolwiek miaem kompana z klejem) w
        sporej ilosci,jakis scyzoryk(przyda się do wielu napraw jako wspomagacz a czasem
        jako dominant)-mozna nim duzo zdobić,zestaw składanych kluczy
        rowerowych(zazwyczaj 5 imbusów,krzyżak i płaski srubokręt w komplecie w
        zupełności starcza),smar na łożyska(uszczelnione piasty w cięzkich warunkach
        potrafią się porządnie zabrudzić i wzrastają opory toczenia),szmatkę do
        czyszczenia brudu/wykładania nań kulek z łożysk,pompkę,kilka odpowiednich
        szprych,klucz do nypli(na wszelki wypadek),otwieracz do piwa oraz zestaw
        plastrów i opatrunków(potrafi się przydać).Jesli coisik mi się jeszcze przypomni
        to napiszę.Pzdr
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka