Gość: ania55
IP: *.bas503.dsl.esat.net
27.09.04, 12:00
Jechalam wczoraj autobusem - usiadlam na siedzieniu przed jakims chlopakiem.
Do moich uszu dochodzila 'wyrafinowana'rozmowa po polsku gdzie w ramach
przecinkow wstawiane bylo slowo k...Wysmiewali kazdego w autobusie (ten
zoltek,ta wyglada jak swinia), w koncu uslyszalam komentarz o sobie, ze
polskiemu neandertalowi (to moje okreslenie) zaslaniam widok. odwrocilam sie
z grzecznie zapytalam czy mowi o mnie - wybaluszyl na mnie oczy, zrobil sie
czerwony i z kolega zwial na dol autobusu.
tyle opowiesci. Co mnie drazni, to bluzganie naokolo - w autobusach, na
ulicy, wszedzie. To sa jakies beznadziejne przypadki - czy oni mysla ze jesli
sami nie rozumieja angielskiego to znaczy ze nikt ich nie rozumie? jesli w
autobusie jest grupa wydzierajacych sie idiotow to sa to z reguly Polacy. nie
chce generalizowac, ale oni wlasnie rzucaja sie w oczy. Do wyjatkow tez nie
naleza dziewczeta omawiajace swoje bogate zycie seksualne na caly glos.
Musialam sie wypisac...
Czy Was tez to drazni? CZy tylko ja mam takiego pecha i trafiam na idiotow?
Pozdrawiam wszystkich normalnych Polakow w Dublinie :)