Dodaj do ulubionych

zmienic nie zmienic... poradzcie!

24.05.07, 22:31
mam problem, jestem miesiac operka i myslalam ze sie to zmieni, ale ja sie
krepuje w tym domu, w ktorym mieszkam, nie wiem czy maja tak wszyscy Niemcy,
ale ja mam wrazenie, ze moi mi zaluja jedzenia- wprawdzie nie powiedza nie
mozesz ale czlowiek czuje sie obserwowany (i to nie tylko podszas posilku).
zle sie z tym czuje, a poza tym mieszkam w malej miejscowosci, gdzie naprawde
nie ma co robic... zero zycia prywatnego, 5godz. nigdy nie pracuje, a w
dodatku dzis sie jeszcze dowiedzialam, ze mam sobie sama kupowac paste do
zebow szampon itd! co byscie zrobili na moim miejscu? mysle czy nie znalezc
rodziny we Frankfurcie nad Menem... sama juz nie wiem, ale tu nie czuje sie ok.
Obserwuj wątek
    • mary_an Re: zmienic nie zmienic... poradzcie! 24.05.07, 23:59
      Mieszkam w Niemczech i naprawde wspolczuje tutejszym operkom - maja najgorsze
      zycie ze wszystkich krajow w Europie - serio. Moim zdaniem tkwienie na wsi u
      skapej rodziny to porazka, ale wcale nie jestem pewna, czy gdzie indziej bedzie
      lepiej. Skad moje uprzedzenia do tego narodu? Mieszkam tu juz pare lat i one
      nie biora sie znikad...
    • dzwony1 Re: zmienic nie zmienic... poradzcie! 25.05.07, 20:25
      witam, jak sie zle czujesz to odejdz, nie mecz sie, mam pytanie do innych
      aupair, czy hosci kupuja Wam szampon, paste do zebow itd? to sa osobiste
      rzeczy i rowniez zaleza od upodoban, czasem hosci maja drogie kosmetyki,
      wiec Tobie takich nie kupia wiec znow bedziesz czula sie gorzej.
      Znam aupiar co oszczedzajac na wszystkim uzywala mydla w plynie i szamponu
      hostki, ta zrobila kreski i wszystko sie wydalo, uwazajcie czasem sie nie
      oplaca :)
      Jesc musisz i tyle, ale jak sa skapi to poszukaj innych.
      Powodzenia
    • agmani Re: zmienic nie zmienic... poradzcie! 25.05.07, 21:56
      Ja jestem "hostka" jak to nazywacie ;) i wprawdzie nie jestem Niemka, tylko
      mieszkajaca w Niemczech Polka, ale dla mnie anturalne jest to, ze au-pair kupi
      sobie wlasne kosmetyki! Przeciez dostaje kieszonkowe (nie takie male wziawszy
      pod uwage, ze cale zycie i kurs ma oplacone) to pierwsze, a drugie - chyba sama
      sobie najlepiej dobierze.
      Jesli chodzi o jedzenie, to nie wyobrazam sobie wydzielania. Lodowka stoi bez
      klodki ;), gotuje z reguly wieczorem (w dzien mnie nie ma w domu) albo zaznaczam
      rano, ze dzisiaj ma sie sama obsluzyc, bo wrocimy oboje pozno. Jak robimy cos,
      czego nasza obecna opiekunka nie lubi (tajskie sosy, krewetki), to starm sie,
      zeby miala jakas alternatywe. Na jej prosbe robilam np. zupe kalafiorowa czy
      kupowalam okreslone gatunki sera -> jak jedziemy na zakupy to pytamy, jakie ma
      zyczenia i juz. Jej zadaniem jest kupowanie dziecku precelka/bulki, jak idzie z
      Mloda na spacer, wierze jej absolutnie, ze to robi, ale ona dodatkowo pokazuje
      mi resztki, ile mala nie zjadla.
      Pierzemy wspolnie, bo bez sensu czekac, az kazdemu sie nazbiera dajmy na to
      jasnych rzeczy na 40°.
      Za to placimy, jak ja gdzies zapraszamy (np. do knajpy, jak jej pokazywalismy
      okolice, na weekend do Francji itp.).
      I takiego ukladu oczekuje od kolejnej dziewczyny, ktora do nas zawita.

      Ciekawe, czy wedle opinii forumowej tez jestem wstretna hostka? Szczerze prosze :).
    • dzwony1 Re: zmienic nie zmienic... poradzcie! 25.05.07, 22:47
      agmani, ja tez jesem hostka, dlatego mnie ruszylo, ze ktos oczekuje kupowania
      pasty itp. czytam czesto, ale przestalam sie odzywac, bo juz raz zrobiono ze
      mnie nienormalna i wstretna na tym Forum, raz na jakis czas sie odezwe i tyle,
      goszcze u nas 4 Aupair i mam nadzieje ze kolejna okaze sie tez w porzadku.
      Na Forum jest grupa dziewczyn, ktora juz ma doswiadczenie i grupa tych
      pierwszych, niech sobie doradzaja, ale niech nie zapomna, ze kazda z nich jest
      inna, kazda ma inna przeszlosc i inne plany na przyszlosc, rodziny i warunki sa
      zupelnie inne od siebie( nie mowie, gdy sa totalnie wykorzystywane lub
      oszukane, to co innego). Jedne maja weekendy wolne a drugie pracuja, to zalezy
      od specyfiki zycia rodziny itd., jedne sprzataja drugie nie, ale za to maja
      co innego na plusie itd. Oceniaja hostki raz dobrze raz zle, one tez sa
      oceniane itd. Jest wiele rodzin co myli pojecie Aupair, ale jest i wiele
      dziewczyn, ktore sie na Aupair nie nadaja - takie jest zycie i tyle.
      Nie oceniam zle dziewczyny, ktora rozpoczela ten watek, tyle ze o kosmetykach
      ktos jej zle doradzil lub miala inne oczekiwania i tyle.
      Pozdrawiam
      • agmani Re: zmienic nie zmienic... poradzcie! 25.05.07, 22:55
        Dzwony, dokladnie sie zgadzam z Toba, normalnie TWA moznaby zalozyc ;))).
        Tak mysle, ze po pierwsze kupienie pasty do zebow (przecietny koszt powiedzmy 1
        czy 1,50 €, kieszonkowe 260 €, sorry, ale 260 past miesiecznie nie zuzyje, chyba
        ze je bedzie jadla, ale wtedy tez sie chyba przejedza) to wyraz jakiejs
        samodzielnosci: mam swoja drobna kase i gospodaruje nia takze na swoje drobne
        wydatki, sama ustalam, co dla siebie potrzebuje. Po drugie zas - po rozmowach z
        paroma Polkami, zanim znalezlizmy nasza obecna - niektore osoby maja jakies
        bledne mniemanie, co na zasadzie: my jestesmy takie biedne, ale jak jedziemy do
        Niemiec, to tam sa tacy bogaci, wszystko nam sie nalezy. A ja uwazam, ze to
        bardziej po partnersku trzeba traktowac, jak mamy wytrzymac pod jednym dachem
        • niewinniczarodzieje Re: zmienic nie zmienic... poradzcie! 26.05.07, 01:32
          ja o moich hostach mogalabym książkę zacząć pisać.
          któraś z dziewczyn pisała że hości jedzą wieczorem różne rzeczy
          u mnie jest to samo. lody jakieś torciki zapiekanki jedzą wieczorem gdy ja
          jestem powiedzmy u siebie czyli w moim pokoju.
          nigdy tego nie otwierają przy mnie i mnie nie częstują
          jak już pisałam jem te same obiadki co roczniak
          ostatnio hostka sięgnęł dna gdy zrobiała ciasto i przy mnie jadła je z mężem i
          częstowała dzieci oczywiście dla mnie nie było
          powoli doprowadza mnie do szału
          ostatnio otworzyłam lody bo co niby mnie żywią
          ale wiem że jak to zobaczy minę będzie miała nietęgą
          a na początku były takie zachęty wszystko jest do twojej dyspozycji możesz jęść
          co chcesz-tak oczywiście
          a potem się mnie głupio pyta gdzie coś jest
          i co na to panie hostki że za swoje kieszonkowe musze kupować jedzenie?
          a w uk jest ono bardzo drogie
          może przesadzam:)
          ale już tylko 4 tygodnie
          pisałam już że ona szuka kogoś na moje miejsce i chyba ma bo jade na wakacje
          tzn takie bez powrotu ona niby mówi że na miesiąc ale ja wiem co za tym stoi

          gdybym tylko mogła porozmawiać z tą nową:(
          a dziewczynie która założyła wątek radzę zmianę - nikt nie powienien być
          rozliczany z tego co je jeśli ma to zapewnine
          • niewinniczarodzieje Re: zmienic nie zmienic... poradzcie! 26.05.07, 01:45
            dziś na mnie nakrzyczała bo wyszłam z domu i jej nie powiedziałam
            a to tylko dlatego że była wtedy pod prysznicem a ja śpieszyłam się na autobus
            (mieszkam na wsi mam 2,5 km do autobusu)
            wciąz oststnio na mnie krzyczy
            powiedziała mi oststnio że dzieci mnie nie słuchają i mam coś z tym zrobić
            bo ona uważa że ja ignoruję ich złe zachowanie
            ciekawe czemu ona nigdy im nie powie żeby mnie słuchały (jest cały czas w domu)
            gdy jednego ukarałam za zepsucie zmywarki ona przybiegła przytuliła go i
            powiedziała że ja nie mam racji że nic się nie stało
            a ja mu 100 razy powtarzała żeby nie dotykał
            i taki mam autorytet u dzieci
            mówiłam tez już że nie wolno mi jeść w moim pokoju (zastanawiam sie czy
            gdziekolwiek mi wolno i co?)

            żałuję że od nich nie uciekałam na początku
            • dzwony1 Re: zmienic nie zmienic... poradzcie! 26.05.07, 10:45
              hejka jezeli jest jak piszesz, to rzeczywiscie trafilas zle, jeszcze 2 tyg i
              bedziesz wolna, nie martw sie nie wszystkie rodziny sa takie jak napisalas,
              zycze Ci kolejnej dobrej,a jak kolejna bedzie wydziwiac to odejdz i nie mecz
              sie, tyle ze dobrze ocen co jest najlepsze dla Ciebie, a zarazem
              nie naobiecuj roku pobytu zanim sie nie przekonasz ze to ta rodzina.
              Ja jak man nowa Aupair to umawiamy sie na 3 miesiace proby i po tym czasie
              decydujemy co dalej.
              powodzenia
    • dzwony1 Re: zmienic nie zmienic... poradzcie! 26.05.07, 00:02
      agamani, dzieki, Ty tez masz racje, przyjezdzaja (nie wszystkie) biedne, a
      potem szybko chca byc na poziomie finansowym rodzin, kazdemu wolno miec, tyle
      ze trzeba zapracowac ( tak jak i my) ja nie potrzebuje sluzby, tyle tak jak to
      okreslilas partnera, nie chce aby nasza Aupair sie u nas meczyla ( psychicznie)
      bo to i na mnie zle wplywa i dzieci, a to nasz dom i mamy prawo czuc sie w nim
      dobrze, czesto one czuja sie samotne itd, ale niech wiedza ze pobyt Aupair
      narusza w pewnym stopniu prywatnosc rodziny, a szczegolnie relacji maz/zona. Ja
      trafilam dziewczyne, ktora wydaje mi sie ze to rozumie i nie wymaga od nas
      wspolnych wieczorow w trokje ;) jakbym nie potrzebowala Aupair, to bym
      pieniazki przeznaczyla na Pania do sprzatania i jeszcze by mi zostalo ( mowie o
      ogolnym koszcie pobytu, nie tylko o kieszonkowym bo to nie wszystko ).
      Tak jak napisalam mamy juz 4ta i kazda byla/jest inna i tyle. Z trzech bylam
      zadowolona, z jednej nie i nie dlatego ze byla zla w stosunku do dzieci, tyle
      ze mnie zawiodla, ale tego tematu juz nie poruszam.
      sasetka, sorry ze nie na temat, ale tak jakos ;) paste, szampon, podpaski itd
      to wydatek, ktory jest normalny po stronie Aupair, a niech zreszta Aupairs Ci
      podpowiedza. Inna sprawa gdy glodujesz lub czujesz sie nie szanowana. Czesto
      wystarczy porozmawiac z rodzinka, ale nie o kosztach kosmetykow :))
      powodzenia
      • cingarela Re: zmienic nie zmienic... poradzcie! 26.05.07, 14:41
        Hello
        ja rozumie obydwie strony - przynajmniej czasem staram sie postawic na miejscu
        mojej hostki i tego co ona czuje,
        bardzo cenie sobie swoja prywatnosc, a moj rodzinny dom jest moja oaza, ostoja
        i zadko kiedy zapraszam znajomych do domu, chyba, ze sa to starzy dobrzy
        przyjaciele.... tak wiec rozumie po czesci hostów i staram sie nie wchodzim im
        w droge, gdy sa w domu, nie dlatego, ze ich nie lubie tylko stram sie rozumiec,
        nie wcinam im sie w kazde wyjscie do pubu czy w "ich czas" wieczorem, kiedy po
        calym dniu pracy chca pogadac, wypic kieliszek wina... wiem ze czasem
        potrzebuja byc sami to normalne,
        sama nie wiem czy odwarzylabym sie miec au pair w swoim domu w przyszlosci....
        a co do kosmetyków to niektóre zapewnia mi hostka,sama zaproponowala mi to
        jeszcze przed przyjazdem, a pozostale dobieram sobie sama.
        pozdrawiam
        • mloda.jg Re: zmienic nie zmienic... poradzcie! 27.05.07, 11:34
          Moim zdaniem, to nie fair zeby au pair kupowala sobie paste i inne tego typu
          rzeczy. Tu nie chodzi o koszta, ale biorac au pair bierze sie na siebie jej
          utrzymanie, w tym tez jest cena pasty do zebow! Nie rozumiem tu problemow
          rodziny!
          Jasne, jesli au pair nie psauje ta pasta ktora hosci maja to niech sobie kupi
          swoja. Ja tak robie z szamponami, odzywkami i zelami pod prysznic. Oni mi to
          zapewniaja, ale ja na punkcie wlosow mam troszke bzika i musze je dopieszczac,
          a oni niekoniecznie musza wiedziec ktory ja szampon uzywam...
          Au pair jest brana pod opieke rodziny i wszyscy deklaruja ze chca zeby byla jak
          czlonek rodziny, wiec?
          Mam szczescie widac, mi nie zaluja niczego, a ze ja akurat czesc rzeczy sama
          sobie kupuje, a jesc, nie jem tyle i na ciasta i lody sie nie lakomie, za to
          wiedza ze musze miec pod reka owoce zawsze i mi to zapewniaja to inna sprawa
          • sasetka1982 bez przesady...ludzie 27.05.07, 20:59
            ja zalozylam watek celem poradzenia sie innych operek, a nie oceniania mnie
            przez hostki. to ze mam problem z jedzeniem to niezbyt przyjemne dla mnie w
            ciagu dnia uczucie, bo wiadomo- jak ktos ma ochote lub odczuwa glod to powinien
            sobie po prosty zjesc:-) zreszta nie musze sie z tego tlumaczyc! a co do
            kosmetykow- ja nie oczekiwalam, ze hosci kupia mi podpaski, tusz do rzes lub
            antyperspirant, ale do cholerki pasta do zebow to rzecz, ktora powinna byc
            dostepna normalnie w lazience! to tak jakby ktos kazal mi kupic wlasny papier
            toaletowy... uwazam, ze trzeba sie dostosowac do domu, w ktorym sie jest, ale
            musza to robic dwie strony, a nie tylko operka. my tez nie jedziemy aby sie
            obijac, czesto jest to ciezka i meczaca robota. wiem, ze wiele operek zgodzi sie
            ze mna, hostki- niekoniecznie, ale w koncu one sa u siebie w domu, ktory dla nas
            jest obcy, jezeli komus ciezej sie przyzwyczaic do nowej sytuacji to z pewnoscia
            operce. i jeszcze slowko co do tego, ze my przyjezdzamy tu jako biedne- to jakas
            bzdura! ja przyjechalam nie zarobic, tylko podszkolic jezyk, skonczylam studia
            jestem magistrem germanistyki i ponizajace jest dla mnie pisanie o np. o mnie
            jako jednej z operek, ze przyjechalam zerowac na tym, co maja niemcy...szczere
            mowiac uwazam, ze polak umie sie bardziej dzielic wszystkim, niemiec
            niekoniecznie. ale rodziny sa rozne- jak ktos juz zauwazyl. tak samo jak operce
            rodzina tak samo moze sie hostom operka nie podobac.
            • niewinniczarodzieje Re: bez przesady...ludzie 28.05.07, 10:29
              sasetko gdy czytam twoje posty to tak jak bym sama je pisala
              tez jestem po studiach mam nawet mieszkanko w wawie (wiec biedna nie jestem)
              i zostawilam to dla nauki jezyka
              co z tego mam to juz wiecie z fotum.
              prosze naipsz do mnie na gazetowego maila
              niewinniczarodzieje@gazeta.pl
              moze pogadamy na gg i jakos razem to przetwamy
              buziaki
            • agmani Re: bez przesady...ludzie 29.05.07, 00:32
              Sasetko, po pierwsze hostki tez mialy prawo sie wymienic pogladami. Tak jak Ty
              mowisz "bez przesady", ja mam prawo do tego samwgo. Naprawde.
              Po drugie, wlasnie to traktowanie hostek z nieprzyjaznia to chyba spora pomylka,
              jesli sie jedzie byc operka. Przeciez mozna jechac do pracy np. w gastronomii
              (inna sprawa, ze wtedy bys w zyciu nie powiedziala, ze praca operki to "ciezka
              praca", Dzwony ma racje, ze i popracowanie w PL zmienia poglad na sprawe i wcale
              nie musi tu chodzic o prace meczaca fizycznie). Nie bedziesz miala zadnej
              wstretnej hostki, za to bedziesz miala WYPLATE, a nie kieszonkowe. I bedziesz
              martwic sie o wszystkie te rzeczy, ktore masz teraz podsuwane pod nos
              (ubezpieczenie, mieszkanie, jedzenie, rachunki oraz niematerialnie - samotnosc,
              wyobcowanie, weekendy z przypadkowymi ludzmi albo przetyrane w knajpie, bo
              akurat najwiecej gosci). Na koncu miesiaca policzysz, ile Ci zostalo i mozesz
              bolesnie sie zdziwic... A bycie au-pair nie jest sposobem na dorobienie sie, o
              co innego w tym chodzi.
              Kolejna sprawa - po skonczeniu studiow powinno sie rozumiec dobrze tekst pisany.
              Nie napisalam, ze jestes biedna i zachlanna, tylko napisalam ogolnie o
              wrazeniu, jakie odnioslam po rozmowach z kilkoma dziewczynami/kobietami przed
              znalezieniem naszej obecnej. Np. jedna, bezrobotna w malym miasteczku, zadala
              kuchni do swojej dyspozycji i placenia stawki godzinowej za sprzatanie
              dodatkowo. Kiedy ja zapytalam, czy w takim razie uwaza, ze jak nasze raczkujace
              dziecko np. cos wyleje albo przewroci, to ma raczkowac dalej w kaluzach czy
              ziemi, bo ona przeciez jest operka, a nie sprzataczka... Niestety pani nie
              umiala jakos logicznie wyjasnic. Moge podac jeszcze dwa podobne przyklady. W obu
              chodzilo o dziewczyny, ktore nic specjalnego nie robily ani sie nie ksztalcily.
              Inna sprawa, ze po studiach mozna starac sie albo o jakies stypendia albo o
              staze, jest kilka fajnych programow unijnych i na wlasna reke tez mozna szukac.
              Znam osobiscie pare dziewczyn z PL, ktore tak trafily do Niemiec i do
              interesujacej je pracy (dwie np. pracowaly w redakcji przygotowujacej filmy
              dokumentalne dla ZDF).
              Wracajac do tematu nieszczesnej pasty do zebow. Jak sie Twoim zdaniem
              przedstawia sprawa ze szczoteczka? Tez mam kupic? A plyn do buzi? A podpaski?
              Wkladki? Pilnowac, czy jak wychodzi w upal nad Ren, to ma ze soba wode
              mineralna, zeby jej sie potem w glowie nie krecilo? Bo szczerze mowiac, jak
              czytam o pascie do zebow stajacej sie powodem konfliktu, to mam wrazenie, ze
              przyjechalo jeszcze jedno dziecko do domu. I troche mam tez wrazenie, ze to
              ogolne niezadowolenie z sytuacji zyciowej, ktore wychodzi w takich drobnostkach.

              ps. Nasza opiekunka oczywiscie ma swoje kosmetyki. Dzisiaj, poniewaz bylo swieto
              i nie musielismy pracowac, pojechalismy z nia szukac lepszej pogody do Bawarii.
              Zabralismy ja na super obiad, pokrywajac oczywiscie rachunek i pokazalismy
              twierdze, ktora chciala zwiedzic. To sa dla mnie bardziej przejawy troski o
              (doroslego) prawie czlonka rodziny niz kupowanie jej artykulow sanitarnych. Za
              dwa tygodnie jedziemy na slub i zalatwilam, ze bierzemy ja ze soba, a w ramach
              zwiedzania skoczymy z nia do Francji lub Luksemburga (bo to akurat niedaleko od
              miejsca slubu). Pewnie jest to kwestia dogrania sie - dla Ciebie wazniejsza jest
              pasta do zebow, dla niej zwiedzanie (a my tez bardziej rozumiemy te druga opcje).
              • sasetka1982 Re: bez przesady...ludzie 29.05.07, 20:41
                przepraszam bardzo prosze o przeczytanie moicg wszystkich wypowiedzi w tym watku
                a nie od razu ocenianie i pisanie tak krzywdzacych rzeczy...to ja powinnam sie
                oburzyc ze ktos nie czytajac wszystkiego pisze z wielkim oburzeniem to co ty
                napisalas...poza tym ja ani razu nie napisalam ze moja hostka jest zla ani ze
                jakas inna jest taka. nie ma sensu kontynuowac tej dyskusji. co do szczoteczki
                itd. to ja mialam wszystko swoje oprocz pasty do zebow i papieru toaletowego, a
                sprawa pasty mnie dotknela, bo ja sprzatam caly dom nie czekajac az ktos mi
                powie ze jest brudno, w lazience nie patrze na to kto nabrudzil ani na
                godzine...jestem odpowiedzialna operka i mam dobry kontakt z dziecmi, ktorych
                mam troje...wladnie dlatego ruszylo mnie to ze ja sie staram jak najlepiej a w
                zamian uslyszalam ze nawet pasty, ktora powinna byc ogolnie dostepna nie moge
                uzywac...i nigdy w zyciu nie zadalabym aby mi Gastfamilie kupowala
                podpaski...nie wiem czy ty umiesz dobrze czytac tekst pisany, bo mojego jakos
                nie zrozumialas. poza tym jak ktos pisze na forum to nie w celu klocenia sie i
                obrazania innych, bo ja zadnej hostki nie obrazam. wiecej nie napisze w tym
                watku ani slowa choc wiem ze niektorzy beda jeszcze drazyli ten temat. dla mnie
                dyskusja skonczona. i nie miala ona bynajmniej na celu rozniecenia takiego ognia:-)
                • agmani Re: bez przesady...ludzie 29.05.07, 21:15
                  Rece opadaja i rekawy sie rwa.
                  Gdzie Cie oceniam i jeszcze krzywdze?
                  Moze masz za malo roboty i doszukujesz sie dziury w calym? Piszesz o szamponie i
                  pascie, wiec zarowno Dzwony jak i ja sie do tego odnioslysmy, a oprocz tego
                  wymienilysmy opinie niezwiazane z Twoja osoba, a interesujace dla nas. Przy
                  okazji staralam sie przemycic kilka rad, ktore moglyby Ci jakos pomoc. Inna
                  sprawa, ze sa ludzie, ktorzy wiedza lepiej i sobie pomoc nie dadza, za to
                  krzycza glosno o wyimaginowanej krzywdzie.
      • gama33 Re: zmienic nie zmienic... poradzcie! 30.05.07, 10:50
        ciekawa jestem ile zarabia pani sprzatajaca i ile zarabia niania za godzine i
        czy naprawde taniej jest zatrudnic pania sprzatajaca ??? nie sadze, mysle, ze
        rodzinom bardziej oplaca sie pomomo wszystko miec au pair "pod reka"

        zalosne jes tez, ze hostki - matki, kobiety pisza, ze praca w domu i czas
        spedzony z dzieckiem nie jest ciezka praca...
        • agmani Re: zmienic nie zmienic... poradzcie! 30.05.07, 13:59
          Tak, jest taniej. Pani sprzatajaca jest do znalezienia juz za 6 € za godzine,
          jezeli zaplace za 5 godzin tygodniowo, bede miec mieszkanie posprzatane na glanc
          i koszule poprasowane, przy czym nie musze sie martwic, co ta pani bedzie w tym
          czasie jadla.
          Nianie spokojnie mozna miec za te sama cene, zas Tagesmutter kosztuje 2€ cos
          tam, reszte doplaca miasto (przy malym dochodzie rodziny lub jesli matka sie
          uczy, placi praktycznie wszystko!). Zlobek calodniowo kosztuje u mnie 225 €
          pelnoplatnie, natomiast kolezanka wychowujaca samotnie dziecko placi
          kilkadziesiat €.
          Au pair nie bierzemy wiec, zeby oszczedzic, tylko zeby miec dobra opieke dla
          dziecka, ktore naszym zdaniem lepiej ma sie w domu niz w zlobku (9 miesiecy).
          Do tego ostatniego pozwol, ze sie nie ustosunkuje, bo widac nie wiesz, co to
          jest ciezkka praca i nie masz porownania. Podobnie jak nie masz pojecia o
          finansach, skoro uwazasz, ze operka to tanszy sposob.
          • gama33 Re: zmienic nie zmienic... poradzcie! 30.05.07, 14:32
            tak sie skalda, ze wiem co to jest ciezka praca, cale studia pracowalam,
            uczylam sie i bylo mi bardzo ciezko, ale mniejsza o to...
            czasem matki mysla, ze praca z ich dzieckiem - ukochanym pupilkiem najczesciej
            to czysty raj na ziemi dla au pair, tylko nie biora pod uwage tego, ze dzieci
            sa czesto rozpieszczone itp., ale w stosunku do rodzicow moga zachowywac sie
            ok, ale gdy dziecko zostaje samo z au pair czasem zamienia sie w
            malego "diabelka",ja na dzien dobry zaliczylam "liscia" w twarz od mojego
            pupilka.., ale przeciez to jest skarb hostów...
            nie mowie, ze kazdy ma takie dzieci, moja hostka uwaza, ze kazdy 5-latek jest
            taki, ale mam doswiadczenie z dziecmi i wiem ze takie zachowanie nie jest
            normalne, przykladow moglabym podac wiele, ale po co, zaraz napiszecie, ze sie
            zale, ze pracowac mi sie niechce...
            niektore rodziny mysla, ze 5 godzin z ich dzieckiem to nie praca, ale w moim
            przypadku bardzo sie myla, moze nie jest to harowa jak w kopalni, fizyczne
            wypalenie, ale lekko nie jest szczegolnie jesli masz "activ" dziecko...

            a co do tego sprzatania mieszkania na glanc ....
    • dzwony1 Re: zmienic nie zmienic... poradzcie! 28.05.07, 16:36
      sasetka, nie denerwuj sie, przeciez napisalam, ze Cie nie oceniam, kazda ma
      prawo powiedziec co mysli i tyle, ja troche powiedzialam i Ty tez i inne tez,
      nie przyszlam sie tu klucic, tyle jak to napisalas wymienic sie doswiadczeniem
      i obgadac toi owo, to o biednych to nie tyczylo Ciebie bo nie o tym pisalas.
      Super ze sie oburzylas bo to normalne, co jest trudniejsze to powiedziec to
      Hostce, tylko dlaczego ?? Bo niezrozumie ?? bo musisz odejsc ?? Bo co ??
      Jezeli Ci zalezy na zyciu "w prawdzie? to powiedz jej o tym co myslisz i tyle.
      Jezeli nie pojechalas "za groszem "to znajdz inna rodzine, ktora bedzie
      dawala Co inne szanse i tyle. Ja tez sie czesto "dusze" gdy czytam wypowiedzi
      wielu innych aupairs a to "ze glupie bachory" a to ze Hostka "wywala pieniadze
      na kosmetyki" itp. Kazdy ma wlasna role i tyle, nie tlumacze sie, u mnie
      szampon i mydlo stoi w Aupair prysznicu, pasty nie kupilam, ale jak ktoras
      poprosi to prosze :)) to nie chodzi o paste czy szampon, to maly wydatek,
      chodzi o caloksztalt ( jezeli tak sie pisze), np. jedna z naszych Aupair chcac
      ze mna porozmawiac wysylala mi "babki" i czekala ze ja oddzwonie i nie chodzilo
      o dzieci a cos co chciala zapytac :)) na telefon do kolezanek miala na na tel.
      do mnie nie ( bo oszczedzala )przyjelam to i tak zylam, choc usmiechalam sie za
      kazda "babka" pod nosem. Nie ma idealnych relacji, takie jest zycie.
      Prawda, ze wiele rodzin mysli ze my/Wy przyjechalysmy z biednego kraju to i
      byle czym sie ucieszymy, ale prawda jest i taka ze dla wielu czym.
      Wy dopiero zaczynacie a praca Aupair nie jest ciezka praca, wiele z Waszych
      kolezanek w PL zasowa na "nocnych dyzurach" w sklepach, w biurach
      a Wy narazie wybralyscie funkcje Aupair, ktora ma ten minus, ze nie mieszkacie
      u siebie i musicie sie czesto dostosowac.
      Ja tez mam czesto pytania i chcialabym Wam jako Hostka zadac, ale nie mysle,
      ze moge liczyc na prawdziwe odpowiedzi, bo jestem Hostka a te z zalozenia sa
      bleee,
      pozdrawiam
      • niewinniczarodzieje Re: zmienic nie zmienic... poradzcie! 29.05.07, 15:45
        niestey nie za wszytskim się zgodzę.
        czemu twierdzisz że ktoś kto włąśnie skończył studia nie wiem czym jest praca?
        ja całe 4 lata pracowałam a studiowałam dziennie. wiele lat byłam nianią
        trafiłam na same super rodzinki. miałam też kilka innych prac i pilnowanie
        dzieci jest najcięższą moja droga. spytasz czemu to robie?bo kocham maluchy i
        wiem ze praca ta jest warta wysiłku wiem co z niektórych moich maluchów wyrosło
        i sama rosnę na oczach gdy słyszę od mam że to tez dzięki mnie taka fajna
        dzidzia a raczej już panianka czy kawaler hehe.
        opieka nad dzieckiem wynaga 100 % koncentracji non-stop.to ogromne obciązenie
        dla psychiki - fizycznie jest w miarę lekka nie przesadzajmy.
        druga sprawa to odpowiedzialnośc za życie i zdrowie innego i jakże bezbronnego
        człowieka.
        gdybym pracaowala w kanjpie i miala zły humor mogłabym być niemiła nieuprzejma
        itd wiedząc jak delkatną psychkę ma dziecko trzeba być przy nim zawsze happy.
        a to też sztuka.
        i oststnia sprawa monotonia,nie ma tak monotonnej pracy jak opieka nad
        dzieckiem.cały dzień to rytuał.
        proszę tylko nie uznać tego za nażekanie.
        ale prosże też nie pisać że praca z dzickiem jest super a w barze bee.
        kazda praca ma i + i -.
        pozdrawiam
        • dzwony1 Re: zmienic nie zmienic... poradzcie! 29.05.07, 16:25
          hejka, tak masz racje kazda praca ma plusy i minusy, przekladajac
          na temat Forum, kazda rodzina lub/i Aupair ma plusy i minusy.
          Kazdy ma prawo zliczyc obie strony tabelki i zdecydowac, czy zyc
          tak dalej czy cos z tym zrobic :) Nie staje za kazda rodzina, ale
          i nie za kazda Aupair. Znam wiele historyjek obu stron, np. znam dziewczyne,
          ktora 3 lata byla przy jednej rodzinie i lubie ja, ale np. nie zostawilabym jej
          samej z moimi maluchami, bo znam ja od innej strony, wiem jak buszowala po
          mieszkaniu i szafach Hostow, bo sama bylam tego swiadkiem podczas ich
          nieobecnosci, gdy byla zmeczona bo razem do 4 rano bylysmy w barze to
          nastepnego dnia dzieci pol dnia ogladaly TV itd. A mnie kiedys sie zapytala,
          co bym zrobila gdyby mi jedno z dzieci ( moje dzieci) wypadlo z balkonu,
          malo jej nie wyrzucilam sa tak glupie pytanie i wtedy zblokowalam sie
          do jej propozycji zostawania z moimi maluchami. Czy to Aupair czy Hostka
          kazda ma Swoje historie, a tu na Forum je poprostu mozemy obgadac :)
          Po to jest to Forum ? Tablica ogloszen "gdzie i za ile" ?
          Czas to zmienic, czy nie tak ?
    • dzwony1 Re: zmienic nie zmienic... poradzcie! 29.05.07, 21:07
      o.k. prawie koniec, czytac umiem i jak dobrze Ty przeczytasz to zobaczysz, ze
      wiele z tego nie tyczylo sie Ciebie tylko ogolnie a nawet bylo odpowiedzia do
      innych postow. Jak dobrze przeczytasz, to znajdziesz w moim tekscie, ze Cie nie
      oceniam, nie znam Ciebie a Ty mnie, wiec tak zostawmy.
      Pozdrawiam Cie i zycze zadowolenia czy teraz, czy przy nastepnej rodzince
    • dzwony1 Re: zmienic nie zmienic... poradzcie! 30.05.07, 13:10
      fajnie, nadal kreci sie temat, szkoda ze kazda z nas bierze wszelkie uwagi do
      siebie, wiec chyba znajduje z kazdym tekscie troche o sobie.
      Odnosisz sie do okreslenia "ciezka praca", wiec znow przypielas to tylko do
      tych Aupair, ktore zgodzily sie na ok. 8 / 10 godz. dziennie, ale
      nie wszystkie tak maja, niektore sa z dziecmi max 5 /6 godz. dziennie, niektore
      rodziny maja aupair i sprzataczke, a niektore 2 aupairki( zobacz Mujer z
      Forum). Jezeli ktos pracuje powyzej przyjetej sredniej ilosci
      godzin na tydzien to sam to zaakceptowal. Zajecie sie dziecmi, to jest
      odpowiedzialne czasem meczace zajecie, ale czy "ciezka praca"?, to pojecie
      kazdy rozumnie inaczej.
      Tak mysle, mhh jak malo jest ma tym Forum "zadowolonych Aupair-ek",
      ciekawe od czego to zalezy ??
      To,ze niektore trafily do "trudnych rodzin" nie oznacza, ze reszta jest
      taka sama. Dziewczyny powtorze to moze 100-ny raz, nie kadzy moze zyc razem,
      to musi "kliknac" pomiedzy stronami inaczej nie ma sensu.
      Nie wyobrazam sobie, abym nie sznowala swojej Aupair, bo weszlabym jej na
      glowe, a tym samym ona by odeszla, i w droga strone tak samo.
      ( wszelkie postaci tu wystepujace sa fikcyjne, jakiekolwiek podobienstwo
      jest przypadkowe":))
    • dzwony1 Re: zmienic nie zmienic... poradzcie! 30.05.07, 13:46
      jeszcze do gammy : napisalam "jakbym nie potrzebowala Aupair, to bym
      pieniazki przeznaczyla na Pania do sprzatania i jeszcze by mi zostalo ( mowie o
      ogolnym koszcie pobytu, nie tylko o kieszonkowym bo to nie wszystko )"
      czytaj "jakbym nie potrzebowala aupair...." a potrzebuje, bo pracuje i nie
      latwo znalezc kogos w okolicy kto dysponuje duza iloscia czasu jaki zapewnia
      Aupair, czesc wyplaty przeznaczam na Aupair i jej bazowe kieszonkowe nie jest
      mniejsze niz u innych rodzin bo by u nas nie byla ( czytaj bazowe bo to nie
      wszystko). Prawda jest, ze Aupair "kosztuje" mniej niz sprzataczka i Aupair na
      30 godz. w tyg. ale obie strony to wiedza zanim powiedza sobie "tak" wiec nie
      jest to nowoscia. Dlatego tez nikt oficjalnie nie mowi ze to praca tylko
      funkcja, czy podobnie.
      Obie strony czerpia korzysci z tego ukladu, a jezeli tylko jedna to znaczy ze
      druga "dala sobie wejsc na glowe" :)
      Pozdrowienia
    • dzwony1 Re: zmienic nie zmienic... poradzcie! 30.05.07, 14:48
      GAMA, hallooo piszesz caly czas o sobie !! a ja ogolnie,
      ktora to juz Twoja rodzina ? Dziewczyno "krecisz sie w kolko",
      dobrze pracujesz "ciezko" o.k. ? Cala frustracje do Swojej
      rodzinki przekladasz na obecne tu Hostki to znaczy ze jest Ci tam zle.
      Czas to zmienic, albo przestac narzekac.

    • zadowolona_aupairka Re: zmienic nie zmienic... poradzcie! 15.06.07, 16:42
      Tak sobie czytam i czytam... i musze przyznac,ze wystepujace na forum "hostki"
      wybraly sobie dosc ciekawa role. Mianowicie zawsze sluza "dobra" rada,w
      rzeczywistosci krytykujac i broniac innych hostek. Naturalnie kazda wypowiedz
      jest opatrzona jakas historyjka z zycia wzieta o tych wszystkich paskudnych
      aupairkach,ktore tylko mysla jakby tu pozerowac na "biednej rodzinie". Zeby
      troche rozluznic sytuacje zawsze wystepuje to wrecz juz sztandarowe
      zdanie: "...ale nie zapominajmy,ze sa zarowno rozne aupairki,jak i rozne
      rodziny."

      Ciekawe,skad te tak ciezko ZAPRACOWANE hostki maja tyle czasu,zeby codziennie
      wypisywac swoje frustracje na forum...
      A z kich sa w tych drogocennych chwilach pociechy...?
      Z tymi aupairkami,ktore nigdy nie sa doskonale...



      (mam to szczescie nalezec do aupairek,ktore nie pracuja calymi dniami,wiec
      znalazlam chwilke,zeby pokusic sie o ten skromny komentarz...)
    • dzwony1 Re: zmienic nie zmienic... poradzcie! 17.06.07, 20:36
      zadowolona, nic nowego nie wnioslas do sprawy, piszemy bo mamy czas bo po to
      mamy aupair, aby miec wiecej czasu. Tu nie chodzi o porady czy historyjki,
      tu jako hostka mozna sie rozchorowac czasem od czytania wypowiedzi ( przyjmij
      ze moich tez ) Wiekszosc na tym Forum, cokolwiek bysmy my Hostki nie napisaly
      podchodzi do nas z nienawiscia ( nie uzalam sie ) ktora nie moze
      przelozyc na wlasna Hostke, poczytaj jak 80 % tego Forum ocenia Hostow i
      zastanow sie czy bys kiedys chciala miec pod dachem, kogos kto sie usmiecha,
      dba o Twoje dzieci za plecami pluje. Przeciez Wy nie jedziecie tylko do dzieci,
      tam sa rowniez ich rodzice, dorosli ludzie. Ja nie bronie Hostow, bo tylko o
      sobie moge zaswiadczyc, niedugo bede szukala kolejnej aupair, bo nasza umowa
      dobiega konca. Szkoda, ze nie moge liczyc na to Forum.
      To jak jestescie traktowane, duzo zalezy na ile pozwolicie.
      ach, niewarto juz nic pisac bo i tak cos ktoras milego odpisze,
      • arnonoah Re: zmienic nie zmienic... poradzcie! 20.06.07, 18:14
        Dziendobry ja tez jestem hostka? ja mialam tez jedna dziewczyne do dzieci ona
        byla z gruzji i dzieci ja bardzo wrecz pokochaly ja sama robilam dla niej co
        tylko mozliwe zeby byla tylko zadowolona nigdy niechcialamzeby ona sie u nas
        czula jak jakas pomocnica czy cos takiego wrecz wszyscy ja traktowalismy jak
        czlonka rodziny zawsze sie z nia liczylismy bo uwazalam ze miala racje
        robilismy prezenty czy to cos do ubrania cze cokolwiek miala rowniez ze tak
        powiem wlasne mieszkanie tzn. pokoj zupelnie gdzie indziej takze spokoj tez
        miala ale dziewczyna jak zauwarzyla ze ma duzo praw to coraz to wiecej zaczela
        nawalac niebede tutaj szczegolow opisywac ale bylo to wszystko na koniec bardzo
        przykre dla mnie bo ja ja tez bardzo lubila a ona na koniec tak brzydko
        postepowala a wiec jaki moral z tego zle niedobrze dobrze tez nie dobrze na
        koniec bylam i ja ta najgorsza. niewiem jak postepowac moze wy mi doradzcie co
        znaczy dobrze. Chcialabym rowniez ja powiedziec ze szukam juz naprawde od
        dluzszego czasu AUpairna dluzszy czas tzn. na rok narazie mam dobra sasiadke
        ale musze postarac sie o inne wyjscie takze jak jest ktoras z was zaineresowana
        to prosze pisac do mnie na adrres riehle.m@wb.de pozdrawiam marzena
        • arnonoah nadal szukam uczciwej au pair 20.06.07, 19:01
          szukam odpowiedzialnej au pair na ktorej mozna plegac i zdecydowalam sie po tej
          wpadce tym razem na polska aupair i pisze jeszcze raz moj adres mailowy
          poniewaz wyrzej wszedl mi blad a wiec riehle.m@web.de jesli ktoras dziewczyna
          niechce byc wykorzystywana to prosze o odpowiedz
          pozdrawiam uczciwa hostka
          marzena

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka